daleh
30.12.07, 11:32
Co tak naprawde kryje sie pod szumnym haslem Rozwoj Duchowy w wydaniu
trzezwiejacych alkoholikow.Czytajac niektore wypowiedzi rysuje sie obraz
czlowieka slabego,pozbawionego silnej woli.Cala swoja silna wole
wykorzystali,aby odstawic alkohol.Alkohol byl sensem zycia dla kazdego alko,a
dzis pod przykrywka 12 kroku,maja usprawiedliwienie przed soba i swiatem
dlaczego choc nie pija, dalej alko stanowi sens ich zycia.
Nikt nie przyzna ze tylko dlatego skonczyl kurs instruktora terapi,
aby miec za co zyc.Prosciej i ladniej powiedziec ,ze poswiecilem zycie dla
ratowania dusz uzaleznionych.To jeden typ misjonarzy.
Drudzy to Ci na rentkach czy zasilkach ,ktory czyms wolny czas zapelnic
musza.Gdzie znajda i komu sprzedadza swoje glodne kawalki jesli nie drugiemu
alkoholikowi.Kogo przekonaja ze naprawde sa szczesliwi ze nie pija.Przeciez
swiat zewnetrzny moze tylko z litoscia popatrzec na takiego delikwenta.A tak
uduchowiony alko wzudza zachwyt gawedzi jak sadzi.Ci ktorzy w pore sie
zorietuja ze znalezli sie w objeciach sekty nieszczesnikow i odchodza
rozpoczynajac normalne zycie,sa pozniej zaciekle atakowani.
Falszywe oskarzenia czesto nie do zweryfikowania sa na porzadku dziennym.Z
braku jakichkolwiek argumentow aby obronic swoje racje,
Rozpoczyna sie kampania obrzucania blotem i ponizania opnetow.
Kazdy ma swoja droge,ale czy to droga milosci pokory,bo wydaje mi sie ,ze
odnosi sie tylko do wspolwyznawcow sekty placzu i nieszczescia.
A swoja droga jak trzeba poprzestawiac sobie w glowie ,aby nieszczescie,
szczesciem uczynic...Masochizm psychiczny, chyba...