baby30
03.01.08, 23:32
witam wszystkich,
smutno mi dzisiaj i nie mam sie komu wyzalic a najbardziej to chodzi o to ze nie mam sie kogo poradzic, wiec pisze tu moze znajdzie sie ktos kto ma podobny problem;
ze to problem wiem od dawna ale chyba nie do konca zdawalam sobie sprawe w jakim stopniu, dopiero dzis uswiadomilam sobie ze nie chce dluzej tak zyc, a najgorsze jest to ze czasami mam watpliwosci i mysle ze moze przesadzam i wyolbrzymiam wszystko..
mam fajnego meza ktorego bardzo kocham, zawsze bylismy szczesliwi razem, mimo roznych zyciowych sytuacji gdy los nam sprzyjal bardziej lub mniej.. jednak od lat juz prawie 14 jestesmy razem, od prawie 5 jestesmy malzenstwem, mamy super coreczke ktora oboje bardzo kochamy..
moj maz od zawsze uwielbial komputery a ja zawsze staralam sie byc tolerancyjna, odkad jest dziecko jednak czesciej zwracam mu uwage zeby odszedl od komputera i zajal sie mala, pomogl mi itp, i on generalnie zazwyczaj mnie slucha i robi o co poprosze,ale.. no wlasnie, czuje ze jest przekroczona pewna granica i nie moge tego zaakceptowac, trudno to wytlumaczyc, ale powiem tak, codziennie wieczorem moj maz siedzi przed komputerem, naprawde pamietam tylko kilka wieczoro w ciagu ostatnich kilku lat spedzonych w domu, gdzie moj maz nie mialby nic do zrobienia na komputerze, a do tego tych kilka wieczorow bylo wymuszonych przeze mnie, tzn wkurzylam sie i on wylaczyl komputer lub odszedl od niego itd.. zazwyczaj tez nie ma tam nic pilnego do zrobienia najczesciej gra w jakies gry, gdy go poprosze zeby np pracowal nad strona www to zrobi to ale nastepnego wieczora juz znowu siedzi i gra.. dopoki oczywiscie sie znowu nie wkurze, i nie zmusze go zeby albo posiedzial ze mna albo zeby zrobil w koncu ta strone..
czesto jednak nic juz nie mowie bo nie mam na to sily.. od jakiegos tez czasu przestalam wierzyc w to ze moje prosby lub grozby cos dadza, jezli tak to tylko na bardzo krotki czas, po tygodniu np wszystko wraca do normy tzn do tego ze on dalej co wieczor siedzi przed komputerem..
czy ja jestem nienormalna i czepiam sie???
prosze napiszcie co o tym myslicie, bo ja nie wiem sama czy ja zwariowalam i czepiam sie niepotrzebnie??? jak wygladaja wieczory u was?? czy siedzicie gadacie z mezem, chlopakiem?? czy oni tez przesiaduja tyle przed komputerami i wystarczy im swiadomosc ze jestescie gdzies obok (moj maz tak kiedys do mnie powiedzial), a jesli tak to jak sie z tym czujecie?
ja juz nie moge, desperacko potrzebuje jego uwagi, milosci, tego zeby poswiecal mi swoj czas, nie chce spedzic reszty zycia widzac go przed ekranem monitora grajacego w jakies gry! nie chce zeby moja corka tak go widziala..
moj ojciec jest alkoholikiem i czuje ze obaj najwazniejsi mezczyzni w moim zyciu odstawili mnie na bok, i jest mi z tym bardzo zle..
czasem mysle zeby zabrac mala i isc gdzies od niego, chociaz bardzo go kocham; bo nie chce byc taka zona co ciagle na niego krzyczy ze ma odejsc od komputera.. i wszystko inne mnie w nim denerwuje i wkurza a juz nie chce mi sie gadac i gadac ciagle to samo
prosze napiszcie co o tym myslicie bo ja juz sama nie wiem co mam myslec