Dodaj do ulubionych

komputer-o-holik

03.01.08, 23:32
witam wszystkich,
smutno mi dzisiaj i nie mam sie komu wyzalic a najbardziej to chodzi o to ze nie mam sie kogo poradzic, wiec pisze tu moze znajdzie sie ktos kto ma podobny problem;
ze to problem wiem od dawna ale chyba nie do konca zdawalam sobie sprawe w jakim stopniu, dopiero dzis uswiadomilam sobie ze nie chce dluzej tak zyc, a najgorsze jest to ze czasami mam watpliwosci i mysle ze moze przesadzam i wyolbrzymiam wszystko..
mam fajnego meza ktorego bardzo kocham, zawsze bylismy szczesliwi razem, mimo roznych zyciowych sytuacji gdy los nam sprzyjal bardziej lub mniej.. jednak od lat juz prawie 14 jestesmy razem, od prawie 5 jestesmy malzenstwem, mamy super coreczke ktora oboje bardzo kochamy..
moj maz od zawsze uwielbial komputery a ja zawsze staralam sie byc tolerancyjna, odkad jest dziecko jednak czesciej zwracam mu uwage zeby odszedl od komputera i zajal sie mala, pomogl mi itp, i on generalnie zazwyczaj mnie slucha i robi o co poprosze,ale.. no wlasnie, czuje ze jest przekroczona pewna granica i nie moge tego zaakceptowac, trudno to wytlumaczyc, ale powiem tak, codziennie wieczorem moj maz siedzi przed komputerem, naprawde pamietam tylko kilka wieczoro w ciagu ostatnich kilku lat spedzonych w domu, gdzie moj maz nie mialby nic do zrobienia na komputerze, a do tego tych kilka wieczorow bylo wymuszonych przeze mnie, tzn wkurzylam sie i on wylaczyl komputer lub odszedl od niego itd.. zazwyczaj tez nie ma tam nic pilnego do zrobienia najczesciej gra w jakies gry, gdy go poprosze zeby np pracowal nad strona www to zrobi to ale nastepnego wieczora juz znowu siedzi i gra.. dopoki oczywiscie sie znowu nie wkurze, i nie zmusze go zeby albo posiedzial ze mna albo zeby zrobil w koncu ta strone..
czesto jednak nic juz nie mowie bo nie mam na to sily.. od jakiegos tez czasu przestalam wierzyc w to ze moje prosby lub grozby cos dadza, jezli tak to tylko na bardzo krotki czas, po tygodniu np wszystko wraca do normy tzn do tego ze on dalej co wieczor siedzi przed komputerem..
czy ja jestem nienormalna i czepiam sie???
prosze napiszcie co o tym myslicie, bo ja nie wiem sama czy ja zwariowalam i czepiam sie niepotrzebnie??? jak wygladaja wieczory u was?? czy siedzicie gadacie z mezem, chlopakiem?? czy oni tez przesiaduja tyle przed komputerami i wystarczy im swiadomosc ze jestescie gdzies obok (moj maz tak kiedys do mnie powiedzial), a jesli tak to jak sie z tym czujecie?
ja juz nie moge, desperacko potrzebuje jego uwagi, milosci, tego zeby poswiecal mi swoj czas, nie chce spedzic reszty zycia widzac go przed ekranem monitora grajacego w jakies gry! nie chce zeby moja corka tak go widziala..
moj ojciec jest alkoholikiem i czuje ze obaj najwazniejsi mezczyzni w moim zyciu odstawili mnie na bok, i jest mi z tym bardzo zle..
czasem mysle zeby zabrac mala i isc gdzies od niego, chociaz bardzo go kocham; bo nie chce byc taka zona co ciagle na niego krzyczy ze ma odejsc od komputera.. i wszystko inne mnie w nim denerwuje i wkurza a juz nie chce mi sie gadac i gadac ciagle to samo

prosze napiszcie co o tym myslicie bo ja juz sama nie wiem co mam myslec
Obserwuj wątek
    • ela_102 Re: komputer-o-holik 04.01.08, 09:43
      baby30:
      prosze napiszcie co o tym myslicie bo ja juz sama nie wiem co mam
      myslec

      baby nieprawda...
      dobrze wiesz co o tym mysleć...
      opisalas tutaj swietnie wszystko...i trafnie.
      W zwiazku opartym na szczerosci i prawdzie mowi sie partnerowi co
      boli i czego soebie nie zyczysz...
      inna sprawa co On z tym zrobi dalej..
      jak bedziesz postepowac zgodnie z wlasnymi uczuciami to nie grozi Ci
      wowczas ewentualne wspoluzaleznienie...a w konsekwencji dysfunkcja
      calej rodziny...
      walcz o swoje szczescie...
      nie popadaj w przygnebienie...
      z wszystkich uzaleznien (jesli takie nastapi) idzie wyjść jak sie
      tylko chce..

      pozdrawiam i trzymam kciuki.
      wierze w twoja madrosć...



      Kobiety choć słabsze są mocniejsze.
      • tetlian Punkt widzenia komputerowca 05.01.08, 04:18
        Ja mam podobne obawy, ale w drugą stronę. W pracy siedzę 8 godzin przed
        komputerem. A w domu wolny czas spędzam przed komputerem. Po prostu jest to dla
        mnie najlepsza i najbardziej wciągająca rozrywka. Moja byłej kobiecie jakoś to
        nie przeszkadzało, ale wydaje mi się, że tylko dlatego, że wtedy studiowaliśmy i
        ona po prostu w czasie gdy ja grałem, uczyła się. Boję się, że z następną będzie
        problem, i podobnie jak Ty nie będzie potrafiła tego zaakceptować. I co gorsza,
        doskonale to rozumiem. Też by mnie denerwowało, gdyby bliska mi osoba cały czas
        zajmowała się czymś innym, zamiast poświęcać mi choć trochę czasu. Chyba ciężko
        jest tworzyć dobry związek i równocześnie móc robić to co się lubi. Najczęściej
        jest albo jedno albo drugie. Choć zawsze są wyjątki.

        Wiem, że to co napisałem nie rozwiązuje problemu, ale może pozwoli Ci zrozumieć
        trochę męża.
      • carmac Re: komputer-o-holik 07.01.08, 06:53
        Proponuje samemu znalezc sobie jakis rodzaj rozrywki. Jezeli ty nie masz zadnego
        hobby to nie znaczy ze maz nie moze miec wlasnego. A porownanie z alkoholizmem
        to chyba lekka przesada! Generalnie stwarzanie problemow z niczego to chyba
        specjalnosc niektorych kobiet.
        • towditowdi Re: komputer-o-holik 07.01.08, 08:47
          wyobrażasz przysługuje alkohol parzyste dojrzały

          Ona już ma rozrywkę i hobby, którą zorganizował jej mąż. Wyobrażasz
          sobie rodzinę w której mąż siedzi całe popołudnie i wieczór przed
          kompem a żona np. z nosem w książkach? Dziecko wtedy... No właśnie.
          Zastanów się zanim coś bezsensownego napiszesz. Pewno sam wieczoru
          bez kompa sobie nie wyobrażasz, stąd twój atak na kobietę, która
          szuka pomocy. Pewno miała swoje hobby kiedyś, zanim urodziło się
          dziecko, zanim trzeba było cały wolny czas poświęcić na
          pielęgnowanie go, zabawę z nim, wychowanie, naukę. Szkoda tylko, że
          wszystko to sama, bez możliwości dzielenia się radościami, smutkami,
          troskami wynikającymi z posiadania dzieci i bycia z kimś.

          Nie wiem co Ci doradzić baby30. Gdyby coś takiego dotyczyło mojej
          żony pewno postarałbym się z nią o tym porozmawiać. Powiedzieć o co
          mi chodzi, zwrócić uwagę, że i mnie czas wolny i rozrywka
          przysługuje, że jak obowiązki to dzielone po partnersku itd. Tak
          sobie myślę również, że ktoś kogo mocno kochamy może zostawić nas
          dla innej osoby (i tego chyba świadomi jesteśmy wszyscy) ale chyba
          może też nas zostawić dla komputera, alkoholu, hazardu itp. Nie jest
          to łatwe, ale wydaje mi się że bez poważnej rozmowy się nie
          obejdzie. Jeżeli Twojemu mężowi nie jest łatwo zostawić komputer to
          może zacznijcie od tego, że np. przed kompem siada tylko w dni
          parzyste, albo przez jakiś określony czas każdego dnia. Wiem, że to
          jak z dzieckiem, ale i (sorry) Twój facet chyba do końca dojrzały
          nie jest. Myślę, że rozmowy nie unikniecie. Trzymaj się, Pozdrawiam.
      • czerniakowianka Re: komputer-o-holik 04.01.08, 12:42
        > I co ma z Tobą w te wieczory robić?- oglądać M jak miłość w TV?

        Czy autorka tematu napisała gdzieś że oczekuje od swojego męża
        oglądania z nią TV? Nadinterpretujesz, kolego.

        Baby30, przede wszystkim pogadaj szczerze z mężem. I to nie tuż po
        odciągnięciu go od kompa - bo wtedy będzie myślał tylko
        o "straconej" grze i będzie się wkurzał - ale przy innej okazji.
        Poważna rozmowa powinna pomóc... może wypracujecie jakiś kompromis?
        Siedzenie przed kompem tylko w poniedziałki i środy? Musisz niestety
        zrozumieć komputeroholika... ale i on musi zrozumieć Ciebie. Inaczej
        będzie tylko gorzej...
        • alonso6 Re: komputer-o-holik 04.01.08, 14:32
          > Czy autorka tematu napisała gdzieś że oczekuje od swojego męża
          > oglądania z nią TV? Nadinterpretujesz, kolego.

          Może to nadinterpretacja, ale nie bez podstaw.
          W końcu kilka milionów widzów skądś sie bierze,
          W takim razie można założyć że i Ta Pani ogląda "M"
          A jeśli nie ogląda to niech napisze jaki ma pomysł na te wieczory we dwoje.
          • tensik Re: komputer-o-holik 04.01.08, 15:42
            Sposobów na spedzanie wspólnych wieczorów jest mnóstwo!
            My czasami razem siedzimy przy komputerach i ścigamy się w
            znajdowaniu głupot na you tube:) Zdaża się, że siedzimy przy komp i
            robimy zupełnie co innego.
            Czasami oglądamy seriale (ale nie M, bo nudne) np. CSI albo dr
            House, czasem coś z dvd.
            Zdarzają się wieczory skręcania i odkurzania mebli, przestawiania
            książek na półkach, bo tak:)
            A czasami gadamy jaka półke wstawić do łazienki a co pod telewizor.
            A czasami rozmowa schodzi na różne poważne i mniej poważne tematy...
            A czasem po prostu włączamy jakąś muzyczkę w tle i przytulamy się do
            siebie:)

            A co do autorki postu, tak jak gdzieś wyżej przeczytałam, tylko
            szczera rozmowa i kompromis może Was uratować!
            Powodzenia życzę!
            • alonso6 Re: komputer-o-holik 04.01.08, 16:00
              CSI oglądam z dziewczyną ( LV, NY, MI).
              House'a oglądam z dziewczyną.
              M jak Miłość nie oglądam.
              Gram na PS3 czy PC sam, mnóstwo czasu na to poświęcam, ale moja dziewczyna
              potrafi mnie o tego odciągnąć, jeśli akurat chce obejrzeć film czy się "poprzytulać"

              Nie mówimy o naszych sposobach spędzania wieczorów, tylko tej Pani i jej męża.

              Rada: zaproponuj mu ciekawą alternatywę.
            • baby30 Re: komputer-o-holik 04.01.08, 23:47
              ja tak wlasnie bym chciala! tak bym sobie wymarzyla moje wieczory z mezem w
              domu, nic na sile, ale wszystko na co ma sie ochote; pieknie, zazdroszcze wam,
              jak ja chce zrobic cos innego z moim mezem to musze go o to prosic, nie ma nic
              od niego, a nawet jak po powaznej rozmowie widze ze chce sie poprawic i np
              siedzimy sobie gadamy na kanapie to np jak juz widzi ze jestem zadowolona itd to
              po jakims czasie np 2 godz pyta czy teraz moze usiasc do komputera..
              • baby30 Re: komputer-o-holik 04.01.08, 23:53
                to byla odpowiedz do tensik a nie do alonso6 :)
                alonso6 wydaje mis ie ze jestes jeszcze zbyt mlody, albo sam fakt ze nie macie
                dzieci sprawia ze mnie nie rozumiesz, mozesz grac ze swoja dziewczyna i ciesze
                sie ze oboje lubicuie to samo, u nas jednak jest troche inaczej, ja nie lubie
                spedzac az tak duzo czasu przed kompem, ale lubie spedzac czas z moim mezem, i
                chociaz generalnie nie mam nic przeciwko temu zeby sobie czasem pogral, to
                denerwuje mnie jego brak odpowiedzialnosci, bo wydaje mis ie ze kazdy ma prawo
                do przyjemnosci,a le sa rzeczy wazne i wazniejsze i nie mozna po prostu caly
                swoj czas poswiecac na te przyjemnosci, myslec o sobie..
    • nekropedofil Re: komputer-o-holik 04.01.08, 12:59
      najpierw odpowiedz sobie na pytanie:

      co ty tak naprawdę chcesz? za mało czasu ci poświęca? dziecku? nie angażuje się
      w decyzje rodzinne? czy po prostu nie lubisz jak gra, bo "to dla dzieci".

      nie znalazłem w twojej wypowiedzi niestety żadnych konkretnych zarzutów. może
      brak ci prywatnego kompa?
      • baby30 Re: komputer-o-holik 04.01.08, 23:59
        na kazde pytanie odpowiedz brzmi "tak", moj maz poswieca mi malo zcasu i naszemu
        dziecku tez, nie angazuje sie w decyzje rodzinne zupelnie, wszystko robimy tak
        jak ja tego chce bo on zawsze sie mnie pyta jak ma byc, i nie znosze jak gra ale
        to jego wina, on to sprawil wlasnie tym ze nie ma umiaru i widzac go jak gra juz
        nie moge na to patrzec,
        nie mam zadnych konkretnych zarzutow, nie umiem powiedziec jasno co ma robic
        zamiast grania, jedno co wiem to to ze nie umie sam przestac, tak w ogole, nie
        ma zdrowego podejscia do tego, nie potrafi wieczorem nie usiasc do komputera, to
        jest to czego nie rozumiem i z czym walcze
        • blahblahblah1 Re: komputer-o-holik 05.01.08, 16:21
          > nie mam zadnych konkretnych zarzutow, nie umiem powiedziec jasno co
          > ma robic zamiast grania, jedno co wiem to to ze nie umie sam
          > przestac, tak w ogole, nie ma zdrowego podejscia do tego, nie
          > potrafi wieczorem nie usiasc do komputera,
          > to jest to czego nie rozumiem i z czym walcze

          Walczysz z czymś, czego nawet nie rozumiesz.
        • homard Re: komputer-o-holik 06.01.08, 15:15
          Żadna pasja nie powinna powodować rozkładu pożycia małżeńskiego, z
          drugiej jednak strony ma prawo do jakiejś pasji i rozladowaia
          stresów. Popieram przedmówców jeśli chodzi o szczerą rozmowe, ale
          nie irytuj się za każdym razem kiedy gra w te głupawe twoim zdnaiem
          gierki. On woli gierki a ty na przykład mozesz wyjsc z koezankami na
          jakis babski wiczór do knajpki, zrobic cos na co masz ochote a czas
          Ci wczesniej nie pozwalał. Zapisz sie moze na jakis jezyk. Nie radze
          ci spedzac całych dni po za domem, ale chce Ci pokazac jakies dobre
          strony tego ze maz ma jaksa pasje.

          • baby30 Re: komputer-o-holik 07.01.08, 21:46
            wiem, mam malo zajec dla siebie, troche jest to jednak spowodowane tym ze nie
            mam na to czasu, i ja naprawde ciesze sie ze moj maz nie lazi z kolegami na
            piwo, nie zdradza mnie itd., po ostatniej rozmowie umowilismy sie jednak ze on
            bedzie mniej czasu siedzial przy kompie a ja bede czesciej "nic nie robila" tzn
            bede czesciej odpoczywala, bo niestety jestem typem osoby ktora nie usiedzi i
            praktycznie non stop cos robie, malo odpoczywam i malo czasu poswiecam sobie;
            mam nadzieje ze to zadziala, generalnie od kilku ostatnich dni jest fajnie, maz
            sie stara, pomaga mi i faktycznie spedza ze mna wiecej czasu, trzymajcie kciuki
            zeby sie nie zmienilo!
            • aaugustw Re: komputer-o-holik 07.01.08, 22:01
              baby30 napisała:
              > ...ja naprawde ciesze sie ze moj maz nie lazi z kolegami na
              > piwo, nie zdradza mnie itd., po ostatniej rozmowie umowilismy sie
              jednak ze on bedzie mniej czasu siedzial przy kompie a ja bede
              czesciej "nic nie robila"
              > ...trzymajcie kciuki zeby sie nie zmienilo!
              ____________________________________________.
              Bede trzymal kciuki, ale nie zapominaj przy tym
              co napisalas 4 dni temu, cyt.:
              > "...po tygodniu np wszystko wraca do normy
              tzn do tego ze on dalej co wieczor siedzi przed komputerem.." <
              A... :-((
              Ps. Nie zrob wiecej "bledu w sztuce"...! :-))
    • blq Re: komputer-o-holik 04.01.08, 13:02
      Napisze Ci jak ja to widze:

      Twoj facet ucieka w lepszy, ciekawszy swiat. Beztroski. To jest wlasnie potega
      gier, ktora tak wielu nie docenia, a inni przeceniaja, zatracajac sie tam
      zupelnie. W sumie to jak z alkoholem, wszystko dobre byle z umiarem. Poki facet
      nie szuka tam nowej kobiety, tylko gra, to wasze malzenstwo nie bedzie
      zagrozone. Ale - coz, obawiam sie ze Twoj facet po prostu nie dojrzal do dzieci
      a cala sytuacja to nie jeden problem, tylko wiele problemow, z ktorych czesc
      jest bez wyjscia, a inne sa przez nie spowodowane. Ciezka sytuacja. Wlasciwie to
      blad popelniliscie kiedys dawniej, nie rozmawiajac o pewnych rzeczach lub nie
      przewidujac ich.

      Co mozna zrobic teraz? Nie mam pojecia. Rozmawiac? ale jak, o czym? Zakazac mu
      komputera? nie da rady, zwlaszcza ze odbierajac mu droge ucieczki jeszcze
      bardziej wyolbrzymisz powody tejze.

      Moze sprawdz... czy sie jakos za bardzo na gorsze nei zmienilas po slubie, po
      urodzeniu dziecka albo po prostu z wiekiem?. Wiem ze brzmi to chamsko z mojej
      strony, ale czasem partner sie zmienia, czy to psychicznie czy to fizycznie, a
      potem dziwi, ze ta druga osoba gdzies sobie idzie, niewazne gdzie (przed
      komputer, tv, do kolegow, kochanki, kasyna, albo w sina dal i nigdy nie wraca)

      zmartwil mnie jeden fragment: "i on generalnie zazwyczaj mnie slucha i robi o co
      poprosze..." - coz, robi dla swietego spokoju, godzi sie dla swietego spokoju,
      moze na dziecko tez sie zgodzil bo Ty chcialas a teraz ma wszystkiego dosyc i po
      prostu idzie tam, gdzie nie ma trosk...

      Tak czy inaczej jest tam u Was jakas patologia, ktora po Twoim tekscie, choc
      dlugim i wyczerpujacym, nie do konca mozna precyzyjnie zlokalizowac. W kazdym
      razie jego komputer to tylko skutek, efekt czegos powazniejszego. Bo gdyby
      wszystko bylo ok, to gry owszem, bylyby, ale dla relaksu godzinke dziennie a nie
      bez przerwy...
      • ela_102 Klawo Egon;-) 04.01.08, 13:05
        Łałłłłłłłł powiało świeżoscią...
        witam nowe nicki:-)
        To bardzo cieszy;-))))))))))
        a zwlaszcza gdy zabierany jest glos w temacie i to na temat :-))))
        tutaj to rzadka umiejetność :-)))))))
      • baby30 Re: komputer-o-holik 05.01.08, 00:13
        tak sobie mysle ze na pewno sie zmienilam, nie mozliwe jest nie zmienic sie
        przez tyle lat, on tez sie zmienil, czesto czuje sie oszukana bo moj maz zawsze
        mi powtarzal przed slubem, jeszcze jak chodzilismy ze soba, ze jego najwieksze
        marzenie to miec rodzine i dzieci, a teraz zachowuje sie zupelnie inaczej, mysle
        sobie czy to zawsze tak jest ze jak spelnia sie marzenia to przestajemy je cenic?
        moze przerosla go odpowiedzialnosc, codziennosc, do tego jeszcze klopoty
        finansowe, brak pracy itd, moze sobie z tym nie radzi? ale to ja zawsze bylam to
        silna strona ktora trzymala na duchu i powtarzala zebys ie nie zalamywac, i do
        tego nawet jak mial prace to tez lubil grac, tylko nie zawsze mial czas na to,
        a co do tych zmian, to nie wydaje mis ie zebym np z wygladu jakos bardzo sie
        zmienila na niekorzysc, wrecz przeciwnie, jestem zadbana kobieta, dbam o siebie
        lubie sie ladnie ubierac i takie tam, moze jedynie to ze stalam sie bardzo
        wymagajaca, ale sama tez duzo z siebie daje,jak cos robie to do konca, jak musze
        cos zrobic to nie zwlekam, kompletne przeciwienstwo mojego meza,
        nic chyba jednak z tych rzeczy nie ma tu wiekszego znaczenia, fakt jest taki ze
        moj maz lubi gry i dlatego gra i sam nie umie sobie powiedziec stop, nie ma
        swojej granicy, ja nia musze byc i to mnie najbardziej martwi,
        zastanawiam sie nad ta patologia o ktorej wspomniales, tylko mysle sobie ze my
        jestesmy razem tyle lat, przeszlismy razem wiele, nie bylo dziecka, jest
        dziecko, nie bylo pracy, byla praca, a on zawsze lubil grac... to nie musi byc
        zadna patologia, to moze byc uzaleznienie, czy wszystkie uzaleznienia rodza sie
        z patologii? czy np kazdy alkoholik zaczyna pic nalogowo z jakiegos powodu, czy
        po prostu uzaleznil sie od czegos co lubil??

        • blq Re: komputer-o-holik 05.01.08, 01:25
          wiesz... o patologiach mialem tylko jeden semestr. nie jestem specjalista w tej
          dziedzinie. ale sądze, że powody uzależnień są różne. jedni mają to "w genach",
          inni zdobywaja małymi krokami, jeszcze inni jakims naglym wydarzeniem. to jak z
          dewiacjami seksualnymi, jak z przesadna agresja, jak z jakimis psychozami...
          generalnie ze wszystkim, co złe.

          jesli jest faktycznie tak jak piszesz (no bo przeciez mozesz sie swiadomie badz
          nieswiadomie idealizowac) to raczej problem jest po stronie meza. Z Toba jest
          OK, i trzebaby sie tylko skupic na powodach dla ktorych az tak sie wciagnal.
          moze po prostu lubi tamten swiat, moze rodzina go przerosla, a moze cos posrodku??

          Mam wrazenie ze Ty jestes silna a on jest slaby. Po prostu. Takie
          przeciwienstwa, jak sama napisalas. Pytanie tylko: zawsze tak bylo, czy on
          "slabnie"? Bo jesli zawsze, to by wychodzilo na zwiazek "silna kobieta +
          pantoflarz", a jesli on "slabnie" to jeszcze gorzej, bo to moze oznaczac ze
          problem powoli go zjada. Jakiekolwiek sa powody tego problemu.

    • b_e_z_i_m_i_e_n_n_a Re: komputer-o-holik 04.01.08, 13:03
      WItam,
      TO co napisałaś jest prawktycznie idealnym odbiciem mojej rodziny, z
      jednym wyjątkiem że to ja siedzę przy komputerze, a mąż przy
      telewizorze. Niestety, muszę z przykrością Cię poinformować że jeśli
      czegoś nie zrobisz za kilka lat mimo pozorów normalności w domu, tak
      bardzo oddalicie się od siebie że nie będziecie mieli nic ale to nic
      sobie do powiedzenia i Wasz związek przestanie istnieć (jak dobrze
      pojdzie zostanie jeszcze na papierze ale to bez sensu bo co ma
      całkowicie obcych dwoje ludzi robić ze sobą)
      • nekropedofil Re: komputer-o-holik 04.01.08, 13:08
        a ja i moja dziewczyna siedzimy obydwoje przy komputerach (różnych, ale w tym
        samym pokoju) i jakoś nie jest to dla mnie niczym złym - jak kładziemy się spać
        lub wstajemy to się kochamy, jeździmy razem na różne wycieczki, imprezy itd,
        planujemy wspólną przyszłość, a na wieczór, zamiast przysłowiowego "M jak
        Miłość" siedzimy na necie (lub gramy w gry, bądź wspólnie oglądamy film).

        ja nadal nie wiem czego po swoim partnerze oczekuje autorka postu
        • hold_on Re: komputer-o-holik 04.01.08, 14:08
          droga baby_30...
          on gra... a Tobie coś nie gra... on Tobie gra na nerwach... Ale mieliście
          przecież czas żeby się zgrać. Może nagracie sobie jakiś wspólny wypad... Może
          dogracie jakąś imprezkę. Jedno jest pewne nawet jeśli zaczniesz grać w innej
          drużynie on też będzie grał non stop na kompie, a jak nie to będzie oglądał tv
          albo z otępieniem patrzył w okno. Dlatego gra nie warta jest świeczki. Zobacz co
          Tobie w duszy gra i gra gitara... Widzisz w ilu kontekstach można grać ;-).
    • speed999jaro Re: komputer-o-holik 04.01.08, 14:58
      Wiesz ... to moze byc uzaleznienie ale rowniez np depresja. Zalezy
      jak maz sie zachowuje. Generalnie nie mnie to sadzic czy Twoj Maz ma
      jakies zaburzenia ale w depresji tez mozna uciekac przed problemami
      dnia codziennego w alkohol, narkotyki ... czy komputer. Moim zdaniem
      szczera, spokojna rozmowa powinna byc krokiem wstepnym do zmian. A
      moze warto zachecic meza do zainteresowanie sie czyms innym tzn
      chodzi o znalezienie sobie hobby
    • aganessa Re: komputer-o-holik 04.01.08, 15:54
      U mnie niestety jest identycznie. Mąż jest uzależniony od gry on-
      line spędza przy komputerze okolo 6-8 godzin dziennie.Rozmowy,
      prośby nic nie dają. I nie mogę słuchać wypowiedzi, że to z "kobietą
      jest coś nie tak, jeśli mąż ucieka w gry". Ja już przestałam
      walczyć, zapisałam siebie i dzieci na basen, chodzę na aerobic w
      weekendy też staram się zapewnić sobie i im jakąś atrakcję, a on
      niech traci życie przy swojej grze i bohaterze, którego życiem żyje!
      Nie mam już siły, to jest walka z wiatrakami!
      • baby30 Re: komputer-o-holik 04.01.08, 17:09
        wiesz, ja ciebie tak bardzo rozumiem ale ja jeszcze nie chce sie poddac, chce
        moje zycie spedzic z nim a nie obok niego. wiem ze to moze sie tak skonczyc jak
        mowisz, on sobie a wy sobie, to jest dla mnie takie straszne nie moge pogodzic
        sie z mysla ze tak am wygladac moje zycie. moj maz spedza przy komputerze tez
        srednio 4-8godz w zaleznosci od dnia, ale na pewno chodzi spac po polnocy
        codziennie odchodzac od komputera! a biorac pod uwage ze mala chodzi spac o 19
        wiec latwo policzyc ze kazdego wieczoru siedzi przed kpmputerem ok 5godz. jestem
        bardzo cierpliwa i z reguly nei lubie sie klocic, czesto jednak mowie do niego,
        kochanie wykapiesz dzis mala, on wtedy wstaje i ja kapie, nie ma z tym problemu,
        ale denerwuje mnie to ze musze go o wszystko prosic. zreszta, nie chce byc jego
        matka i mowic mu co ma robic, chce zeby sam wiedzial... pozdrawiam
      • milu100 Re: komputer-o-holik 06.01.08, 16:00
        rozumiem cię dobrze, rozumiem też męża, jeśli jest uzależniony od tej gry-on
        line to nie próbuj mu jej przerywać, one strasznie uzależniają, mąż
        prawdopodobnie większość czasu myśli o niej. Jednak gry on-line mają to do
        siebie, że co prawda trwają długo ale w końcu się kończą, w tym momencie
        najlepsze co możesz zrobić to porozmawiać z mężem i wymóc na nim obietnicę, że
        gdy gra się skończy nie zacznie on jej od początku, i dopilnuj wtedy tego, nie
        słuchaj wymówek, że to tylko tak aby zobaczyć co się będzie działo czy też
        podobnych, bo wtedy kolejne miesiące macie stracone

        pamiętaj, pozwól mu ją dokończyć ale niech ci obieca, że gdy się skończy to nie
        zacznie jej od początku
        • aganessa Re: komputer-o-holik 07.01.08, 10:17
          Milu100, kiedy się kończą te gry on line. Ta trwa już kilka lat, nie
          dośc, że rachunki za prąd są wysokie, to dodatkowo płacony jest
          abonament za grę. Obietnice były kilkakrotnie, ale nic z tego nie
          wyszło. Nawet pobyt na wakacjach z dziećmi jest skracany, bo koledzy
          z gry dzwonią i trzeba wracać... Smutne to jest, jestem bezsilna.
          Życzę szczęścia baby30, może jej rozmowy coś wskórają, ja jestem na
          straconej pozycji...
    • baby30 Re: komputer-o-holik 04.01.08, 16:58
      Przede wszystkim dziekuje wszystkim za wpisy, obawialam sie ze zostane tu
      wysmiana, zwlaszcza ze zrobilam wpis i dopiero potem poczytalam wasze posty,
      trudny temat uzaleznien, obawialam sie ze zostane wysmiana ze pisze o czyms
      takim podczas gdy powazne problemy maja rodziny alkoholikow itd,
      Zreszta problem uzaleznienia alkoholowego nie jest mi obcy, moj ojciec jest
      nalogowym alkoholikiem, ktory nie przyznaje sie do uzaleznienia nawet sam przed
      soba, zostal juz sam, w duzym domu, pije, zadluza sie i nie ma dla niego
      nadziei, i dla nas rodziny tez, zaczelismy zyc swoim zyciem.. jakos sie
      nauczylam nie przejmowac.. ale moj problem „z mezem” ma na pewno podloze w tym
      co przezylam z ojcem, wczoraj dlugo nad tym myslalam i dlugo plakalam bo
      naprawde duzo sobie wczoraj uswiadomilam (czasami male sytuacje otwieraja oczy),
      Mam zal do ojca ze pomimo wielkiej milosci do nas, wybral alkohol, i ze nie
      kochal nas bardziej niz wodke, wybral wodke a nie nas i nie moge sie z tym
      pogodzic, cale zycie obserwujac moja mame jak cierpi przez niego obiecalam sobie
      ze nigdy w zyciu nie bede trwala w takim zwiazku..
      Jestem osoba silna i mam mocny charakter, jednak pewnych rzeczy nie mge
      udzwignac, widzac jak moj maz dzien po dniu wybiera swoj „inny” swiat czuje sie
      troche jak moja mama i powraca do mnie caly czas to ze kolejny raz zostaje
      odsunieta na bok..
      Wczoraj rozmawialam z moim mezem, zreszta nie pierwszy raz, on wie, przyznaje mi
      racje, on wie ze za duzo czasu spedza przed komputerem, bardzo sie stara
      ograniczac, ale ja widze ze to jest silniejsze od niego, jezeli zdaza sie jakis
      wieczor ze odejdzie od komputera to ogladamy jakis film na dvd, ale w sytuacjach
      gdy ja sie juz naprawde wkurze ( generalnie rzadko sie to zdaza bo jestem BARDZO
      tolerancyjna i zawsze staralam sie zrozumiec jego zainteresowania) to on
      odejdzie od komputera i siada przed telewizorem..
      Czego ja oczekuje? Wiele razy staralam sie odpowiedziec sobie na to pytanie,
      prawda jest taka ze nie mam nic przeciwko komputerom (kazde z nas ma swojego
      laptopa, mamy jeden komputer stacjonarny i jeszcze jeden gdzies tam stoi
      nieuzywany) uwazam ze sa bardzo potrzebne, sama mam swoje ulubione babskie
      zajecia i strony do czytania w internecie, jedyne czego chce to zeby mial umiar!
      Umiar tzn zeby laczny czas poswiecony mi i dziecku nie przekraczal tego ktory
      spedza przed komputerem, wydaje mi sie ze to nie przesada. Wydaje mi sie ze jego
      proporcje sa odwrotne.
      Wiecie ja mu nawet chcac pomoc mowilam, ze jezeli tak bardzo lubi ten komputer
      to moglby to polaczyc i np brac nasza coreczke i pokazac jej rozne fajne zabawy
      (sa fajne strony dla dzieci) . Robi tak czasami i ona to uwielbia. Moj maz jest
      naprawde wspanialym czlowiekiem, wiem ze mnie kocha i ja jego tez bardzo kocham,
      dlatego chce mu pomoc, ale tez i sobie. Chce zeby poswiecal mi swoj czas, chce
      sobie z nim siedziec wieczorami, gadac, smiac sie, ogladac czasem glupie filmy
      czasem pograc w karty, czasem popracowac w internecie, a czasem tez chce miec
      wieczor dla siebie wieczorem poczytac po prostu ksiazke lub wziac dluga kapiel,
      nie wymagam zeby spedzam ze mna kazdy wolny wieczor i kazda jego minute.
      Musicie jeszcze wiedziec ze moj maz dwa razy w tyg chodzi wieczorem na
      siatkowke. Czas dla mnie ma bardzo ograniczony, i dlatego mi z tym zle..
      Jeszce raz dziekuje za powazne potraktowanie mojego postu.
      • ela_102 Re: komputer-o-holik 04.01.08, 18:16
        baby:-)
        zaistanowilam sie teraz..
        bo tak to jest ze wychowujemt=y się w pewnych warunkach...
        wsrod pewnych ludzi i ich zachwan...ma to na nas OHROMNY wplyw ..
        ksztaltuje nas...
        twoj tata jest alkoholikiem..
        Wiesz ze podswiadomosc wybiera partnerow z tej samej polki...
        musi byc w nich cos "przyciagajacego" dla nas ...atrakcyjnego...
        ja od zawsze odrzucalam "grzecznych" chlopcow...
        zwyczajnie idealizowalam "lobuziakow"

        Nie wiem na ile twoj mąż był takim twoim obiektem...
        a na ile Ty starasz zachowywac sie jak Twoja wspoluzalezniona mama..
        Twoj "wzorzec"
        badz co badz...Jego zachowania nie musza wcale odbiegać od "normy"
        natomiast twoje doszukuja sie w tym klimacie czegoś znajomego..
        czegoś z "dziecinstwa"
        I nie wiem tez na ile twoje spostrzezenia sa realne..a na ile
        zyczeniowe...
        mysle ze ze wzgledu na Twoj ewntualny syndrom DDA warto isc do
        specjalisty...aby dla wlasnego dobra wyjasnic te kwestie:-)

        zycze madrych decyzji:-)
      • golebiewski Re: komputer-o-holik 04.01.08, 21:54
        moze wyciągnij go z domu? kręgle, restauracja, cokolwiek... bo ciągle piszesz o
        jakichś zmianach jeśli chodzi o zajęcie ale w obrębie mieszkania. jak wyjdzie z
        domu to zapomni o komputerze - a jak siedzi w mieszkaniu, nawet w innym pokoju
        to podświadomie pewnie o nim myśli nawet jak robi coś innego...
        • baby30 Re: komputer-o-holik 04.01.08, 23:41
          moze tak i jest ze bedac w domu juz z przyzwyczajenia mysli tylko o komputerze..
          ostatnio wychodzilismy gdzies nawet kilka razy przed swietami, bylo fajnie, nie
          moge jednak codziennie gdzies wychodzic, zeby tylko nie siedzial przy komp., to
          jest trudno wytlumaczyc, my wychodzimy, itd, ale problem polega na tym ze bedac
          w domu on zaniedbuje "obowiazki" tzn czasami mam wrazenie ze zachowuje sie jakby
          wciaz byl w liceum, nie mysli o domu, o nas tylko siada do komputera, wiecie,
          jakby mieszkal z rodzicami caly czas, matka wola zeby wyrzucil smieci to on
          pojdzie ale zaraz wraca i siada spowrotem do komputera...
          glupi przyklad, prosze go zeby nowe wieszaczki przywiesil w lazience, to musze
          mu kilka razy przypominac, on o tym nie mysli, on ma tylko w glowie to zeby juz
          siadac do kompa i grac, naprawde, to moze brzmi glupio ale na dluzsza mete to
          jest straszne dla mnie, jakbym miala dwoje dzieci i byla samotna matka..
    • e4ska Re: komputer-o-holik 05.01.08, 00:03
      O ranyrany... to chyba jakaś kpina jest:)

      Styl kamizeli albo sweterka w serek Brie...

      No - ale - jak chciał Wilde - bodajże to życie naśladuje terapię, a nie terapia
      - życie:)))
      • janulodz Re: komputer-o-holik 05.01.08, 08:27
        Baby.
        A może po prostu go zostawi i zobacz, czy on to zauważy.
        Uzależnienie ma to do siebie, ze ON tego swojego problemu nie widzi. Dla niego najważniejsze jest granie i nawet przed samym sobą sie nie przyzna, że może mieć z tym problem. Poza tym, jeżeli to odbywa się już kosztem pracy(pisałaś, że nie pracuje), rodziny i domu, to pomyśl może o sobie.
        Teraz trochę z innej beczki. Zatańcz przed nim na rurze, albo zacznij z nim grać i czatować z innego kompa. Może wtedy Cię zauważy :))i wreszcie pogadacie
        • mag_internautka Re: komputer-o-holik 05.01.08, 09:44
          Wydaje mi się, że twój mąż niewiele odbiega od innych mężów - wiele
          mężczyzn swój sposób na relaks i rozrywkę w domu znajduje sobie
          komputer lub TV, a obowiązki domowe wykonuje dopiero "na
          prośbę".... i dobrze, że w ogóle wykonuje ;-)
          Jesli chcesz czegoś innego to spróbuj metodą małych kroczków, nie
          zapowiadaj mu "rewolucji" i zakazów/ nakazów, raczej od czasu do
          czasu organizuj wasze życie wieczorne w inny sposób.
          U nas wieczory też nieraz mijają w ten sposób - ja przed kompem a
          mąż przed TV lub na odwrót. Mimo to potrafimy rozmawiać, przytulać
          się i zadbać o nasze dzieci.
          Może nie trzeba aż tak bardzo demonizować komputera?
          Gorzej gdyby chodził z kumplami na piwo lub na panienki...
          Radykalna metoda - "zapomnieć" o rachunku za prąd i spędzicie parę
          romantycznych wieczorów przy świecach :-))
    • wyndon Re: komputer-o-holik 05.01.08, 11:42
      Moim zdaniem masz dwa wyjścia, które mogą pomóc, bo jak sama zauważyłaś Twoje
      prośby na niewiele się zdały.
      1: Jeśli Twój mąż widzi, że jakiś problem jest - choćby w minimalnym stopniu, to
      umówcie się na wspólną terapię, bo wierz mi - po tym, co przeczytałem - sami nie
      dacie rady wyjść z tego uzależnienia. A to jest uzależnienie i najlepiej by
      było, gdyby Twój mąż miał tego świadomość, bo to pierwszy krok do poprawy.
      2: Musisz go zostawić. Choćby na jakiś czas. Jeśli on nie widzi problemu, a Ty
      widzisz go wyraźnie, to nie oglądaj się na nikogo i go opuść. Nie mam pojęcia,
      czy masz jakieś lokum, gdzie mogłabyś pójść z dzieckiem, wiem, że to drastyczny
      krok, ale jeśli nie uda Ci się go namówić na terapię, a nadal będziesz trwać w
      takim nie-związku, to współuzależnisz się (jeśli już to nie nastąpiło) i
      będziesz nieszczęśliwa przez długie lata, nie wspominając o negatywnym wpływie
      na dziecko. Nie musisz się z nim rozwodzić, ale separacja - tak żeby wiedział,
      że naprawdę coś jest nie tak - jest niezbędna.
      Opisz, jak to widzisz, może będę mógł coś jeszcze poradzić. Sam byłem
      uzależniony od gry komputerowej, ale wyszedłem z tego, wiec sie da. A teraz
      jestem bardzo szczesliwy w nowym zwiazku...
    • l.ola Re: komputer-o-holik 05.01.08, 17:36
      witam,ja mam ten sam problem co Ty i też nie wiem co mam robić.Mój mąż też zapomina że jeszcze są uczucia,że my kobiety potrzebujemy czułości,żeby nas ktoś przytulił porozmawiał itd...
      Dość często sama zasypiam bo Mąż wysiaduje po nocach na internecie i pisze blogi,coraz rzadziej ze sobą rozmawiamy,jakbyśmy się oddalili i wspólnych tematów nie mieli.Też kiedyś razem jeździliśmy na wycieczki i spacery a teraz to on nawet z dzieckiem na spacer nie chce wyjść.Straszne czasy nastały przez te komputery.
      Też mi jest przykro i bardzo Cię rozumiem.
      Nasi faceci umiaru nie mają
      • apaixonada Ja tez mialam meza komputero-holika. Do vanilla 08.01.08, 22:32
        Kiedy bylam w ciazy ledwo zauwazyl,nocami gral i gral az mu sie oczy
        robily jak u diabla. Kiedy urodzilo sie dziecko stworzyl sobie
        kafejke internetowa, w swieta nie widzialam go w domu bo "pracowal"
        (kafejka byla zamknieta), wracal do domu po 24 (!) "zmianie" i
        znowu "pracowal", dziecko przeszkadzalo mu bo byl zmeczony ta praca,
        nie mial sily na nic, ani na spacer, ani na zabawe z mala, nie mial
        nawet czasu zeby zawiezc nas do szpitala kiedy zachorowala. Tak, z
        tego powodumiewalam mysli, zeby go zostawic. Czasem myslalam sobie,
        ze juz lepiej by bylo gdyby mial kochanke, bo wtedy
        mialabym "prawdziwy" powod, zeby go rzucic. Ale nie wspoluzaleznilam
        sie. Zostawilam go i jestem szczesliwa. O dziecku przypomnial sobie
        pol roku naszym rozstaniu.
      • apaixonada Re: Typowa kobieta. Zatruwasz mu życie !!!!!!! 08.01.08, 22:34
        vanilla.dream napisał:

        > I z powodu tego, że lubi te komputery miewasz myśli czy by czasem
        nie odejść.
        > Kiedy czytam takie bzdety, to naprawdę utwierdzam się w
        przekonaniu, ze dla was
        > (kobiet) naprawdę nie warto się starać.

        Kiedy czytam TAKIE bzdety, naprawde utwierdzam sie, ze jestescie
        niedojrzali i tepi i nie warto sie dla WAS starac.

        > Tak, czepiasz się

        tylko to jej zostaje bo do jego malej glowki zwyczajnie nie dociera.
    • e4ska Re: komputer-o-holik 06.01.08, 11:19
      Trochę z innej beczki.

      Wątek jest ciekawy pod względem językowym. Bardzo fajne nicki - z cyferkami i
      bez, z kropeczkami i w ogóle grafiką. Słowo netowe jest też znakiem wizualnym -
      nie tylko czystym dźwiękiem.

      Podoba mi się Nekropedofil. Gorzej już nie można:))) Jaro z dziewiątkami -
      świetny... już pisałam. Czerniakowianka swojska - "mam fartuszek po kolanka".
      Brakuje Kamizeli. Też ciekawa forma.

      Żeby wszystkich nie wymieniać - każdy z nowych gości jest opatrzony ładnym
      znakiem. Nie takim, jaki sobie nadajemy z przypadku, bez fantazji - my, którzy
      chcemy napisać już... teraz. Jak e4ski:)

      Sentyment mam do Hold_on. Słuchałam od dawna i słucham jeszcze Toma Waitsa. Ma w
      swoim zachrypniętym repertuarze Hold on. Niezmiennie pozostaję pod urokiem... i
      sobie teraz - posłucham. Na dobry początek dnia - bez zespołu odstawiennego:)))
      • zbrodnia Re: komputer-o-holik 07.01.08, 01:02
        Witam. Baby mam ten sam problem co Ty. Mój chłopak od 3 lat jest uzależniony od
        gry online. Zawalił przez to studia, a teraz zawala nasz związek. Przed kompem
        spędza od 7-14 godzin dziennie. Ja dla niego nie istnieję, znajomy podobnie.
        Zachowania ma takie same jak Twój mąż, jeśli o coś poproszę to zrobi, a później
        wraca do gry. Najgorsze jest to, że muszę się prosić nawet o przytulenie czy
        buziaka.Nic nie skutkuje, ani kij ani marchewka. Jedyne wyjście to terapia. Mam
        już dość mówienia do niego, bo wychodzę na zrzędę, a ja po prostu chcę normalnie
        z nim żyć i funkcjonować.
        Zyczę powodzenia. Też doradzałabym terapie.
        • ja_adam Re: komputer-o-holik 07.01.08, 03:52
          tak jestem uzależniony...
          teraz powinienem spać obok mojej żony, jest jej teraz smutno...wiem o tym,
          jednakże nie potrafię odejść od kompa.
          Co mi daje ten komp...
          - emocje, na tyle silne iz mogę siedziec 3, 5 dni bez przerwy(znaczy robie sobie
          czasami 30 minutowe przerwy by mi miesnie nie siadły, skacze na skakance,
          boksuje worek, wracam....
          - zaangażowanie intelektualne, tysiące obliczeń, dziesiątki stron fabuły, wideo,
          do tego realizuję wiele pomysłów.
          -integracja z innymi osobami, poprzez sieć poznałem kilkadziesiąt razy więcej
          osób niż w realu ( bardziej je znam, od środka niejako)
          -prócz prądu nic mnie to nie kosztuje
          - nie muszę sie marwić o to że wyglądam jak niewsypany wampir

          Poza moja pracą zawodową niewiele jest rzeczy które może dać mi tyle satysfakcji
          co "siedzenie" przed komputerem.
          Żona chce sie poprzytulać...to takie płytkie...

          Jednocześnie pali mi sie czerwona lampka, że pieprzę teraz głupoty, ale ...
          Może jak osiągnę totalne zmęczenie i wpadne w depresję poszukam zony...
          głupie co?
          • magtomal Re: komputer-o-holik 07.01.08, 07:56
            ja_adam napisał:


            > Może jak osiągnę totalne zmęczenie i wpadne w depresję poszukam zony...
            > głupie co?

            Głupie, bo wtedy możesz jej już nie znaleźć - nawet nie zauważysz, jak się
            wyprowadzi. I będziesz miał okazję sprawdzić, ile warte są te znajomości z netu,
            o których piszesz.
              • zbrodnia Re: komputer-o-holik 07.01.08, 10:20
                Odejdzie. I co z tego, że kocha. Po co jej mąż, który spędza swój cały wolny
                czas przed monitorem. Po co ma oglądać tylko Twoje plecy, skoro przytulanie jest
                plytkie. Odejdzie, kiedy tylko uzmysłowi sobie, ze na świecie są jeszcze
                mężczyźni "normalni". I nie chcę już mówić o tym, że taki tryb zycia (3,5 dni
                przed kompem) wpływa na sprawność fizyczną. A ta też jest ważna w związku. Może
                już wokół Twojej żony kręci się jakiś mężczyzna, ale Ty tego nie widzisz.
                • aganessa Re: komputer-o-holik 07.01.08, 10:25
                  zbrodnia napisała:

                  > Odejdzie. I co z tego, że kocha. Po co jej mąż, który spędza swój
                  cały wolny
                  > czas przed monitorem. Po co ma oglądać tylko Twoje plecy, skoro
                  przytulanie jes
                  > t
                  > plytkie. Odejdzie, kiedy tylko uzmysłowi sobie, ze na świecie są
                  jeszcze
                  > mężczyźni "normalni". I nie chcę już mówić o tym, że taki tryb
                  zycia (3,5 dni
                  > przed kompem) wpływa na sprawność fizyczną. A ta też jest ważna w
                  związku. Może
                  > już wokół Twojej żony kręci się jakiś mężczyzna, ale Ty tego nie
                  widzisz.

                  Masz słuszną rację. Ja cały czas wierzę, że są normalni mężczyźni.
                  • 62wolf Re: komputer-o-holik 07.01.08, 10:54
                    brak zrozumienia i zainteresowania drugiej strony-ma zawsze
                    jakś przyczyne-i mało kiedy winna jest tylko jedna strona-
                    czy to facet , czy kobieta nieistotne- coś lezy u podstaw
                    takiego stanu rzeczy-na przykład to ,że poza chwilowym
                    zauroczeniem i bzykaniem się na plazy-ludzi nic w istocie
                    nie łączyło-a slub wzieli bo innego pomysłu nie mieli-
                    .zrresztą.czasami jest tak ,że w ogóle żadnego pomysłu nie
                    mają----------nawet na samych siebie, więc potem swymi
                    żalami obarczają innych
                    sa ludzie nudni i takimi umra
                    są ludzie ciekawi świata i oni czasami przerażają tych
                    nudnych
                    nie ma żadnych reguł w tym
                    • e4ska Re: komputer-o-holik 07.01.08, 11:19
                      O ile łatwiej wyjaśnić sprawę uzależnieniem od komputera.

                      Co jest ciekawe - że współczesne kobiety zupełnie nie potrafią (w większości)
                      zająć się same sobą. Nudne i natrętne... ile można wypracować tych orgazmów...
                      przecie o czymś pogadać trzeba... Mnie by tam nie przeszkadzało, gdyby mój mąż
                      siedział przed kompem - ale gdyby pił, to zupełnie inny nałóg.

                      Kształcone na poradnikach pseudopsychologicznych wierzą, że gdyby nie komputer,
                      gdyby nie hazard, gdyby nie pornoski - to byłyby kochane i szczęśliwe...
                      koleżanki by zazdrościły.

                      No to sie wierzy w cudowną moc terapii, łudzi... że jest dobrze, tylko ten
                      cholerny komp... zamiast zwyczajnie stanąć przed lustereczkiem albo wysłuchać
                      swojej mowy, nagrawszy ja uprzednio - i pomyśleć, czy faktycznie problem siedzi
                      w monitorze.

                      A może tradycyjny model małżeństwa jest już - w dzisiejszych czasach - zużyty?
                      może powinniśmy z góry nastawić się na większą niezależność, na "oddzielność"? I
                      nie brać tego na ambicję? żeby potem nie marnować czasu ani kasy na
                      terapeutyczne nasiadówy?
                      ?????
    • kompasq Re: komputer-o-holik 07.01.08, 10:54
      Tez to mam w domu, ja siedze przy kompie - zona chwyta sie roznych chwytow aby
      mnie odciagnac. Z zycia kawalerskiego mam jeszcze takie nawyki - ze jesli cos
      mnie zainteresuje, to wciagam sie, chce cos zakonczyc nad czym pracuje i godziny
      leca jak szalone, a dla kogos bliskiego za plecami te same godziny leca 3 razy
      wolniej.
      Teraz mieszkajac razem powoli zmuszam sie aby zmienic taktyke, nie jest latwo,
      bo trzeba sie odciagnac od czegosc co sie lubi, zlamac swoje nawyki.
      Do kompa siadam teraz w wiekszych odstepach, godzina przy nim a potem robie
      zonie herbate i male gadu gadu i zaraz wracam, mowie jej co robie, nawet jesli
      nie rozumie - to uzywam jezyka obrazowo - emocjonalnego i wowczas nawet to
      przezywa ze mna, nie czuje sie odseparowana. Ciezko czasem oderwac sie i zabrac
      zona na spacer, ale ona do dostrzega, czasem nawet sama proponuje abym juz szedl
      do kompa a ona czyms innym sie zajmie. Najwazniejsze - aby ona nie czula - ze
      odrabiam 'panszczyzne' przytulajac sie i skupiajac na niej swoja uwage, i aby
      samemu nie czuc sie - ze robi sie to dla swietego spokoju.
    • bungo26 Re: komputer-o-holik 07.01.08, 11:07
      Tak, to jest taki sam nałóg jak alkoholizm albo heroinizm. To się zdarza i można się leczyć. W Polsce powoli zaczyna się tym zajmować Monar.

      Tu jest strona z historiami graczy w World of Warcraft, plaecam: www.wowdetox.com
      • 62wolf Re: komputer-o-holik 07.01.08, 11:13
        a jak się wyleczycie ze wszystkich uzaleznień to się wtedy
        okaże ,że jesteście uzaleznieni od bycia nieuzależnionym-
        paranoja która lezy u podstaw myslenia zyczeniowego
        wiekszości uzaleznionych--wszystko dla nich jest kompulsja itd-
        najalepszym rozwiązaniem jest bycie mimozą w kopcu po
        ziemniakach pomagająca wszystkim innym w ramach kroku 12 i
        inne takie banały
            • zyg_zyg_zyg Re: komputer-o-holik 07.01.08, 13:10
              62wolf napisał:
              > nic takiego nie miałem na myśli

              To całe szczęście, że Cię tylko źle zrozumiałam :-)

              Bo ogólnie się z Tobą zgadzam, może oprócz Dody - moim zdaniem jej
              słuchają głównie nastolatki albo wręcz dziewczynki i to dla nich
              jest idolką (ale mogę nie być na bieżąco :-)).

              Też spotkałam ludzi, o których piszesz (nie tych od Dody, tylko tych
              drugich :-)). Ale nie tylko takich, na całe szczęscie.

              Wiem, że różni ludzie mają różnie, ale dla mnie odcięcie się od
              uzależnienia nie było załatwieniem sprawy. Terapia była pomocna w
              osiągnięciu i utrzymaniu abstynencji - poza tym jednym cudem, więcej
              cudów od niej nie oczekiwałam. I też nie mogę jechać ciągle na tym
              jednym cudzie. Mój związek sam się nie będzie budował, sprawy
              zawodowe same się nie bedą rozwijały, satysfakcja z siebie sama nie
              przyjdzie. W większości kwestii nie mam więcej przywilejów
              od "normalnych" ludzi. Chociaż wciąż czuję, że "ocalałam prowadzona
              na rzeź".


              Przepraszam autorkę wątku za pisanie nie w temacie.
      • aganessa Re: komputer-o-holik 07.01.08, 11:39
        WOW to jest właśnie gra, o której mówię. Niektóre wypowiedzi na tej
        stronie są straszne i smutne zarazem, problem polega na tym, że mój
        mąż nie widzi problemu, on twierdzi, że "wszystko jest pod
        kontrolą". Tylko nie wiem czyją kontrolą. Jedno jest pewne - straci
        mnie. Jestem już u kresu swojej cierpliwości.
        • e4ska Re: komputer-o-holik 07.01.08, 12:55
          Każda wypowiedź, jeśli wpisana z przekonaniem, nie może być "straszna".
          Straszne wydaje się uzasadnianie małżeńskiej czy partnerskiej nudy - uzależnieniem.

          Jesteśmy jakby na zakręcie wielkiej przemiany obyczajów. Stare legło w gruzach,
          nowe jeszcze nie nadeszło.

          Współczesny pracownik najemny ma dużo wolnego czasu i mieszka najczęściej w
          klatce zwanej M-x. Życie towarzyskie? Zanikło.
          Nigdy, w żadnej znanej mi kulturze, mężczyźni nie pozostawali przez cały czas z
          kobietami. Nawet Makbet ze swoją Lady - przebywali razem od czasu do czasu. A
          teraz nagle - w nowych kulturowych warunkach - mężczyzna trwa całe swoje
          "nie-zawodowe" życie z kobietami - i to, o zgrozo, z jedną tylko. Piastowi
          Kołodziejowi Rzepicha nie marudziła ustawicznie, zajęta swoją kądzielą - po
          prostu kobiety miały tyle do roboty, ze im nie w głowie było ustawiczne
          ćwierku-ćwierku. Zbierały sie żony, wdowy, panny stare i młode, coś tam sobie
          przędły, szyły, coś tam dziergały - miały o czym pogadać czy pośpiewać. Jedynie
          w okresie godowym pary łaknęły ustawicznych rozmów - a potem, to już nie za
          bardzo ;-) Co nie znaczy, że sobie małżonkowie żyli oddzielnie... ale nie na
          umór była ta wspólnota.

          Można zadać pytanie: ile koleżanek bywa u ciebie, Agness, każdego wieczoru i co
          razem porabiacie? Pięć? Sześć? Dwie? Jedna?

          Od zawsze faceci uciekali od swoich kobiet - jak nie w karty, to w politykę, w
          filozofię, a teraz - w komputer.

          I tabuny terapeutów nic tu nie zdziałają...
          • zyg_zyg_zyg Re: komputer-o-holik 07.01.08, 13:25
            > Od zawsze faceci uciekali od swoich kobiet - jak nie w karty, to w
            > politykę, w filozofię, a teraz - w komputer.

            O, a kawalerzy i homoseksualiści to się nie uzależniają...? :-)

            Coś może w tym jest, e4ska, co piszesz. Ale są ucieczki i ucieczki.
            To, że mężczyzna musi się spotkać z kolegami na piwku i meczyku
            (sam!!), to, że musi mieć czas i święty spokój na poczytanie
            przysłowiowej gazety i podłubanie narzędziami tylko dla podłubania,
            to, że czasem musi odetchnąć od obecności swojej kobiety, to trochę
            inna kwestia od całkowitego zatracenia się w grze komputerowej i
            wirtualnym świecie. Bo to nie jest ucieczka od kobiety, ale od całej
            rzeczywistości. I pod pewnymi względami niczym się nie różni od
            ucieczki w alkohol.
            • e4ska Re: komputer-o-holik 07.01.08, 13:51
              Różni sie jednak - co byśmy nie gadali o mechanizmach uzależnień.

              Mechanizm jest taki: od rzeczywistości uciekamy w zabawę. Może zresztą wszystko,
              co robimy, jet zabawą.

              Jeśli ktoś, kto utrzymuje sie z pracy na komputerze, gra sobie albo gada bez
              przerwy, to lepiej, aby znalazł inna robotę. Czy ty mylisz, że np. informatycy
              pracują bez zastrzeżeń na swoich posadkach? skądże - wielu z nich wylatuje albo
              markuje robotę - żyją niejako na koszt kolegów.

              To naraski - bo chyba sie uzależniam:)
            • 62wolf Re: komputer-o-holik 07.01.08, 14:51
              czyżby ta kobieta nie była częścią składową owej
              rzeczywistości?
              bo jakoś mi się widzi ,że nadal pokutuje myslenie
              iluzoryczne wsród wielu terapeutyzowanych usilnie-skoro ktoś
              ucieka od rzeczywistośći to jego sprawa-i nic w tym ani
              złego ,ani dobrego-einstein uciakał w grę na skrzypcach i
              myslenie abstrakcyjne-jego dzieci nie były z tego
              szczęśliwe/zresztą po wielu latach japońskie dzieci też nie
              były z tego szczęśliwe/-----nie jest zupełnie istotne czy
              się uzalezniamy czy nie-istotne jest czy nam to
              przeszkpodzi w końcu-bo jak nie?.to w czym problem?
              diabli wiedza czy gdyby wyleczyć van gogha z jego depresji-
              byłby szczęśliwszy?
              tylko on by to wiedział
              ja natomiast wiem . od pewnego czasu,że robię to co mi
              sprawia wiele radości a przy okazji taka sam radość jest w
              oczach moich bliskich-i nikt tego się nie nauczy na żadnej
              terapii, jeśli mu to samemu nie jest potrzebne
              poprostu czasami jesli już wszystkie środki zawiodły-trzeba
              się samemu wystrzelić w kosmos a nie wystrzliwac tam
              uzaleznionych.mozna jeszcze tkwić w takim związku latami - i
              gadać ,że to skutek przysięgi małżeńskiej, moralności, etyki,
              powinności, miłości , obowiązku wobec dzieci i tym podobnych
              bzdur
              • aaugustw Re: komputer-o-holik 07.01.08, 21:52
                62wolf napisał:
                > czyżby ta kobieta nie była częścią składową owej
                > rzeczywistości? bo jakoś mi się widzi ,że nadal pokutuje myslenie
                > iluzoryczne wsród wielu terapeutyzowanych usilnie-skoro ktoś
                > ucieka od rzeczywistośći to jego sprawa-i nic w tym ani
                > złego ,ani dobrego...
                > ...po wielu latach japońskie dzieci też nie były z tego
                szczęśliwe/-----nie jest zupełnie istotne czy się uzalezniamy czy
                nie-istotne jest czy nam to przeszkpodzi w końcu-bo jak nie?.to w
                czym problem? diabli wiedza czy gdyby wyleczyć van gogha z jego
                depresji- byłby szczęśliwszy? tylko on by to wiedział
                > ja natomiast wiem . od pewnego czasu,że robię to co mi
                > sprawia wiele radości a przy okazji taka sam radość jest w
                > oczach moich bliskich-i nikt tego się nie nauczy na żadnej
                > terapii, jeśli mu to samemu nie jest potrzebne
                > poprostu czasami jesli już wszystkie środki zawiodły-trzeba
                > się samemu wystrzelić w kosmos a nie wystrzliwac tam
                > uzaleznionych.mozna jeszcze tkwić w takim związku latami - i
                > gadać ,że to skutek przysięgi małżeńskiej, moralności, etyki,
                > powinności, miłości , obowiązku wobec dzieci i tym podobnych
                > bzdur
                ______________________.
                A co Ty na to wolf...!?
                A...
                Ps. A przy tym locie w kosmos,
                z kim sie Ty porownujesz...!?

    • tezwow11 Re: komputer-o-holik 07.01.08, 13:12
      Witam.
      Zaczne moze od tego iz sam jestem komputeroholikiem. Mam 26 lat,
      jestem zonaty od 6 miesiecy. U mnie sytuacja wyglada podobnie.
      Wracam z pracy, jem obiad, rozmawiam z zona, pytam co tam slychac
      jak minal dzien - i potem - gram. Wiem jak sie czujesz bo moja zona
      zachowuje sie podobnie, tez potrzebuje duzo czulosci i milosci,
      przytulania - nie to co ja. Ale faceci z reguły maja to do siebie,
      ze musza miec jakieś hobby. Moja rada jest taka - nie próbuj go
      zostawiac, ani nic z tych rzeczy bo to glupota - staraj sie mu
      pomóc - bo to jest uzaleznienie. Tacy ludzie potrzebuja pomocy. Wiem
      to po sobie, bo zona jest tolerancyjna i od jakiegos czasu staramy
      sie jakos z tym walczyc. Rozumie to, ze jest to jakiegos rodzaju
      moje hobby, ze spedzam tam mase czasu. Ale ludzie którzy tego nie
      doswiadczyli nie moga tego zrozumiec - przeciez to wirtualny swiat -
      to nie realne - co on w tym widzi?. Ale spójrz na to z innej strony -
      równie dobrze Twój maz moglby sie interesowac samochodami - spedzac
      godziny w garazu, pisac godzinami artykuly, czy ksiazke, przegladac
      godzinami znaczki, pracowac do póznych godzin, lub niedaj Boze lazic
      z kumplami i wracac w nocy albo godzinami wyrywac panienki na
      czatach. Kazdy musi znalezc sobie jakies zainteresowanie, cos co
      pozwoli zapomniec o problemach w pracy, pomóc się zrelaksować itd.
      Odnosze wrazenie czasami, ze niektóre kobiety nie potrafia znalezc
      sobie jakiegos zainteresowania, i to z tego sie wszystko rodzi. Nie
      moze byc tak ze bedziecie ze soba spedzac 24h na dobe, bo
      powariujecie. Było tak ,że się nie mieszkało kiedyś razem, to
      człowiek tęsknił mocno i spędzał każdą chwilę z nim/nią. Jak się
      mieszka już razem to sprawa wygląda inaczej. To już nie to samo.
      Dzień robi się czasami lekką rutyną. I Żeby tego unikać trzeba COŚ
      robić. Z góry sie umówcie (przynajmniej my tak mamy) - sobota czy
      niedziela - obowiazkowo dlugi spacer czy dlugie zakupy, w tygodniu
      obiad gdzies poza domem, raz na 2-3 tygodnie - kino. Staraj sie mu
      (raczej STARAJCIE się SOBIE WZAJEMNIE) w tym pomóc, rozmawiajac o
      tym, ustalcie jakies reguly korzystania z wolnego czasu i spędzania
      go razem. Wiem ze u Ciebie sytuacja wyglada nieco inaczej - macie
      dzieco - ale to powinno jeszcze bardziej pomóc, spróbuj go zachecac
      do wspólnych zabaw z dzieckiem czesciej. Z wiekiem wszystko minie -
      na pewno minie granie - znajdzie sie wtedy nowe zainteresowanie -
      moze jakies wspólne ? I nie załamuj się. To problem naprawde wielu
      osób i małżeństw, tylko że nikt o tym nie rozmawia otwarcie.
      Pozdrawiam
      • ann.a2 Re: komputer-o-holik 07.01.08, 20:20
        Mojej koleżanki mąz też wciąż grał Po 3 -4 godziny dziennie a bywało ,ze i dłużej
        Z czasem przestała go interesować rodzina Okazało sie ,że był uzależniony ,niestety
        D
        • ann.a2 Re: komputer-o-holik 07.01.08, 20:24
          Nie dokonczylam...
          Doszlo do tego z czasem ,że wogole rodzina przestała dla niego istnieć.
          Diś jest juz po terapii Czas wolny od pracy poświęca rodzinie Spacery ,kino etc
          To nie znaczy ,ze Twoj jest uzależniony ale takie przypadki( uzaleznien)
          zdarzaja sie coraz częściej
          Musisz dużo rozmawiać z męzem .
          Powodzenia .Pozdrawuiam
      • baby30 Re: komputer-o-holik 07.01.08, 21:54
        dziekuje, bardzo mnie podniosles na duchu, mysle ze jestes podobny do mojego
        meza pod tym wzgledem chociazby ze rozumiesz problem, on tez rozumie i stara sie
        nad tym pracowac, czasami mu sie udaje czasami mniej, staram sie mu pomoc jak
        moge ale sa chwile ze nachodza mnie czarne mysli, na szczescie jestem ostatnia
        osoba do tego zeby sie poddac, zazwyczaj walcze do upadlego :) teraz tez tak
        jest, wierzez gleboko, ze uda nam sie to pokonac, bede sie starac dopoki on daje
        mi nadzieje, gdy jej zabraknie niestety go zostawie, mimo iz bardzo go kocham,
        na razie jestem dobrej mysli, po ostatniej rozmowie widze poprawe, on sie stara,
        widze to bardzo wyraznie, ja bede sie starala znalezc sobie zajecie, zeby nie
        przesadzac w druga strone.. usmiecham sie teraz bo mysle ze wszystko bedzie
        dobrze :) dziekuje wszystkim za wsparcie i zrozumienie!
    • e4ska Re: komputer-o-holik 07.01.08, 22:47
      Ile to już na forach uzależnieniowych zamieszczono podobnych drewnianych
      tekstów:(((((
      spod tej samej sztancy, heh, spod tej samej klawiatury.

      Mydlana opera... a przecie tyle małżeństw, które dawniej oglądały telewizję, to
      jednak - było razem. Patrzyli na ten sam badziew, ziewali, ale... jakoś im - na
      wersalce wystanej w społecznej kolejce - cieplej się zdało. Ciało do ciała
      lgnęło... zasypiało sie przy radzieckich kolorach... najwyżej sąsiad zza ściany
      łomotał, że za głośno idzie sygnał przerwy.

      Trzeba więc wynaleźć kompa małżeńskiego. Oboje w legowiskach... i zgodne klikanie.

      Wszak my tu już na forum mamy obraz wzorcowy podobnego współżycia partnerskiego
      - więc - jak się chce - to można:)
    • atari800xl za malo mu oferujesz.,.. 08.01.08, 08:32
      facet i technika to to samo:) rownie dobrze moglby siedziec caly wieczor przy
      telewizorze. Ale chodzi o to, ze on po prostu nie ma nic innego co go ciekawi...
      zadnej wspolnej alternatywy. Dlatego komputer staje sie ciekawszy. Jezeli ci
      zalezy na tym zeby przestal grac a zajal sie wami, po porstu usiac i spokojnie z
      nim porozmawiaj. Nie wiam na ile twoj maz jest ugodowy, ale powinniscie ustalic,
      ze gra codziennie max jedna godzine i robicie wspolnie kolacje. Jecia ja
      wspolnie, on powinien coreczce poczytac min. 15 minut wieczorem ksiazke,
      powinnas go zmobilizowac do pomocy przy praniu, sprzataniu itd... Jezeli ty
      odwalasz cala robote, a on bez senu ma siedziec i gapic sie w TV to wybral
      komputer, jako alternatywe.
    • camel_3d czy ja jestem uzalezniony? 08.01.08, 08:37
      tak sie zastanawiam...
      bo tak, w pracy..8 godzin przed komputerem.. wracam do domu..ide albo na
      fitness, albo ogladam TV..alebo siedzie przed komputerem..robie www lub
      animacje... Zreszta oboje siedzimy przed komputerami, lub przed TV lub robimy
      kolacje lub idziemy na fitness:) ale min 1 godzina wieczorem jest obowiazkowa
      przed komputerem. Za to kiedy jestem na urlopie..nawet kilka tygodni nie
      zagladam nawet do kawiarenki internetowej..lub raz. Wiec nei wiem.. Dla mnei
      jest to po prostu forma spedzanie wieczoru i rozwijania zainteresowan zwiazanych
      z grafika..W gry przestalem grac juz jakies 10 lat temu:D

    • edyta7 Re: komputer-o-holik 09.01.08, 15:50
      Witam,
      Napiszę jak ja poradziłam sobie z tym problemem. Mąż całymi wieczorami i
      weekendami siedział przed komputerem, a ja żeby być z nim, siedziałam w domu.
      Postanowiłam obrać inną strategię, planuję sobie interesujące zajęcia na
      wieczory ew. weekendy np.kino, sauna, narty. Pierwsze weekendy siedział z kompem
      w domu, ale z czasem zaczął wychodzić ze mną. Rozumiem, że przy dziecku może być
      trudno gdzieś wyjść, ale spróbuj. Nie wiem jak w Twoim przypadku, ale w moim
      podziałało. Szkoda mi było proszenia o każdą chwilę spędzoną ze mną.
      Pozdrawiam
      Edyta

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka