Dodaj do ulubionych

Alkohol i praca

15.01.08, 09:30
Z Duzego Formatu:
"...O tym, że mamy problem z alkoholem, jeśli już, najlepiej powiedzieć dopiero wtedy, gdy mamy poczucie, że zostaliśmy dopuszczeni do kolejnego etapu, gdy wiemy, że nasze kwalifikacje zostały ocenione. Gdy rozmowa dotknie alkoholu, wtedy warto powiedzieć, że się nie pije. Warto choćby dlatego, żeby szef się nie spodziewał, że będziemy biesiadować, żeby nikt nie miał później pretensji, że MIELISMY KOGOS UPIC i załatwić sprawę, a my się nie wywiązaliśmy..."
Spotkaliscie sie z taka sytuacja?!!!Takie zadanie w pracy UPIC KOGOS zeby cos zalatwic???
Obserwuj wątek
    • e4ska Re: Alkohol i praca 15.01.08, 11:33
      Tak - ja znam takie sytuacje - może nie tyle upić, co się z kim napić. Dlatego
      alkoholik jest wybrakowanym pracownikiem - tak jak chromy nie może być
      nauczycielem tańca. Należy więc wziąć pod uwagę swoje kalectwo i zmienić pracę,
      system działania - jeśli po wylewie zaczniesz bełkotać, nie możesz być didżejem.

      Pretensje do społeczeństwa są w tym przypadku śmieszne, a rzewna opowieść o
      alkoholiku, który nie potrafi integrować sie w gromadzie pracowników - mnie
      absolutnie nie wzrusza. Kolegów niech sobie szuka na mityngu, a nie jęczy, ze mu
      w pracy wino pod nos podtykają.

      co za rozmamłany facet...
      • aaugustw Dlaczego moj post zniknal...!? 15.01.08, 16:59
        Dlaczego moj post zniknal, a pozostawiony zostal ten "chory"...!?
        ________________________________________________________________.

        e4ska napisała:
        > ...alkoholik jest wybrakowanym pracownikiem - tak jak chromy nie
        może być nauczycielem tańca.
        Kolegów niech sobie szuka na mityngu, a nie jęczy, ze mu
        > w pracy wino pod nos podtykają.
        > co za rozmamłany facet...
        ________________________________________________________________.
        To jest bardzo ciezko chore to twoje myslenie i odczuwanie - eska
        A...
    • ela_102 Re: Alkohol i praca 15.01.08, 15:27
      taka postawa to raczej norma Polska kiedyś...
      Moj Tata wszystko w pracy i poza praca zalatwial w ten sposob.
      Teraz jednak jest inaczej.
      W mojej ostaniej umowie o prace był nawet taki punkt że w miejscu
      pracy Alkoholu nie pijemy.
      Slyszalam o przypadku gdy kumpel kumpla upijal caly czwartek do
      poznej nocy...po to tylko aby w piatek zglosic jego niezdolność do
      pracy...badanie alkomatem spowodowalo swoje.Chlopak wylecial z pracy
      a tamten dostal awans...
      Ludzie są zdolni do wszystkiego..poprostu...
    • finlandia07 Re: Alkohol i praca 15.01.08, 15:31
      Mam takiego znajomego.Pracował w firmie X i miał za zadanie negocjować.
      Robił to tak że w dzień poprzedni zabierał "klienta" w takie miejsca gdzie można
      było dobrze się pobawic a przy okazji wypić.Oczywiście w zależności od gościa
      wybierał knajpę,hotel dyskotekę itd.
      Gość był uprzednio rozpoznawany co i jak można z nim.
      Cel:upic gościa!
      Na drugi dzień dochodziło do rozmów,w czasie których on sadzał gościa tak by
      oślepiało go np.słońce,sam siadając w cieniu no i bez kaca.
      Szło to nieżle ale...po pewnym czasie mój znajomy zaczął mieć coraz gorsze "wyniki".
      Wylądował w końcu na odwyku,po którym zaliczył jeszcze kilka wpadek z niemiłymi
      upadkami na glebę.
      Został posadzony przez własnego szefa na tym samym miejscu na którym do tej pory
      sadzał swoje "ofiary".
      Dziś jest bezrobotny
      Cóz,jaką bronią wojował,od takiej padł
    • mich.999 Re: Alkohol i praca 15.01.08, 18:00
      Tak,tak,tak - a na "imprezach integracyjnych" bawią się skauci i śpiewają kolędy!
      • tenjaras Re: Alkohol i praca 16.01.08, 13:16
        mich, to jasne, że na imprezach integracyjnych nikt nikogo nie
        będzie pilnował - i o to właśnie chodzi(!)

        spotkałeś się z sytuacją, że Ci co najbardziej brylowali, a
        zwłaszcza chuliganili, już nie musieli zgłaszać się do pracy?
    • zyg_zyg_zyg Re: Alkohol i praca 15.01.08, 18:05
      Sa takie kręgi zawodowe, w których rózne rzeczy załatwia się
      podlewając. Na przykład kregi handlowe. Kontrahenta zmiękcza się
      zakrapianymi kolacjami. Oczywiście nie jest to wprost upijanie, żeby
      coś załatwić - chociaż pewnie to tez się zdarza.

      Mam znajomego handlowca, który jest niepijącym alkoholkiem. Chodził
      przez jakis czas na te pracowe zakrapiane imprezki, "bo żarcie było
      dobre", ale ponieważ śmiertelnie go znudziły pijackie bełkoty przy
      stole, więc przestał. Nikt mu za to pensji nie obniżył ani nie
      wywalił z pracy. Szef nie przestał go cenić, bo nie jest dla niego
      ważne chlanie przy stole, tylko wyniki pracy.

      Sa szefowie, którzy akceptują i cenią niepijących pracowników i są
      tacy, którzy krzywo na nich patrzą.
      • tenjaras Re: Alkohol i praca 15.01.08, 19:08
        > Sa szefowie, którzy akceptują i cenią niepijących pracowników i są
        > tacy, którzy krzywo na nich patrzą.

        to jest fakt

        jest jeszcze coś takiego, jak bycie sobą, jeżeli nie podobają mi się
        zakrapiane imprezy, to nic nie tracę na nie bywaniu na takich, a
        jeśli moja postawa, jakakolwiek by była, komuś się nie podoba - to
        kto traci?

        jeśli szef A, zwolni mnie lub źle traktuje, dlatego, że nie piję, to
        szukam szefa B, który będzie cenił moją przydatność dla firmy, a nie
        dla jego widzimisię

        no ale jest jeszcze coś takiego jak niska wartość we własnych
        oczach, dla osoby, która kiepsko siebie samą ceni, szef zawsze
        będzie ponad wszystko, tak po ojcu ;-) co powie to świnte, albo gdy
        jedyne co potrafimy to się przymilać, czy włazić... bo nie mamy
        własnego zdania lub nie jesteśmy przydatni ani firmie, ani
        widzimisię ;-)
    • e4ska Re: Alkohol i praca 15.01.08, 23:42
      Tak bylo i tak jest...
      Alkohol i rozmowy przy alkoholu są nieodłącznym towarzyszem ludzkich zabaw - a
      polityka, handel, wymiana informacji - są wtedy skuteczne, gdy sie dobrze
      kojarzą, gdy są i pracą, i zabawą jednocześnie.

      Nie ma to jak integrować sie przy flaszeczce - wiem, bo sama uczestniczyłam w
      cud biesiadach pracowniczych. Polubiliśmy się, poznaliśmy, zaprzyjaźniliśmy - i
      te przyjaźnie trwają - będą trwać... Dla naszego kierownictwa dobry zgrany
      zespół stanowił rękojmię porządku, wydajności, solidności - bo sami sobie
      ustalaliśmy wiele spraw, po przyjacielsku, pracę lubiliśmy, odpowiedzialność
      ogromna - czyli motywowanie pracowników na wysokim poziomie. Więc ten alkoholik,
      który nie ma odwagi zasiąść przy pracowniczym stole - jest z miejsca poza gromadą.

      Gdy prowadziłam własne przedsięwzięcia, to dzięki wspólnej flaszeczce udało mi
      sie wybrnąć z niejednej paskudnej sytuacji kryzysowej - bo przy gorzale ludzie
      byli chętniejsi do współpracy czy po prostu lepiej się nam dogadywało.

      Bardzo instrumentalne podejście do alkoholu - przykład Fina - to raczej
      przerażająca postawa - niczemu dobremu służyć nie mogła - stawiała mur między
      ludźmi zamiast ten mur burzyć.

      Opijanie interesów nie jest niczym złym - często po sfinalizowaniu umowy warto
      ją uczcić. Gdyby tak prześledzić nici wiążące wielkie grupy biznesowe, to by sie
      okazało, że te najlepsze - na wódzie zbudowano.

      Natomiast - jeśli jestesmy alkoholikami - to po prostu musimy pojechać sobie po
      ambicjach i bywać tam, gdzie nam wolno. Albo mówimy wprost, co jest ryzykowne,
      ale w niektórych sytuacjach jedyne, albo odrzucamy terapeutyczne nauki i po
      prostu uczymy przebywać sie w pijącym towarzystwie - nie pijąc. Nikt nam
      przemocą do dzioba alkoholu nie naleje - wszak to już nie są czasy saskie.

      W ogóle gadanie publiczne, że alkoholik nie może usiąść przy zastawionym stole,
      bo na widok flaszki posika sie z pożądliwości - to tylko na terapiach takie
      rzeczy wtłaczają do głowy. I potem działa ostrzeżenie na zasadzie
      samospełniającej sie przepowiedni. Tylko ze ci ostrożni zaledwie w 10% trzymają
      sie abstynencji - i to na przestrzeni dwóch lat... heh:)

      Mnie tam biesiadowanie w gronie pijących nie przeszkadzało i nie przeszkadza, a
      że pić nie wolno - to lepiej, bo na drugi dzień głowa nie boli. A uśmiać się
      można tak samo jak dawniej.
      • tenjaras Re: Alkohol i praca 16.01.08, 13:12
        mnie wystarczy dwie, trzy godziny biesiadowania i głowa boli...

        częsty jeszcze smród dymu nikotynowego, zmieszany z alkoholowym i
        aromatów potraw, hałas muzyki i głośnych rozmów robi swoje...

        a z tego co tu ciągle piszesz, to Ty jesteś głosicielką zdania, że
        alkoholikom nie wolno bywać w ośrodkach odwykowych, pomocowych itp.
        miejsc, gdzie alkoholicy mogliby sobie pomóc na starcie i wrócić do
        normalnego życia

        o terapii wiesz tyle co o alkoholiźmie, a wypowiadasz się niczym
        znawca, popisując się bzdurami na ten temat - no ale to za Ciebie
        tutaj tak lubią ;-)

        > Gdyby tak prześledzić nici wiążące wielkie grupy biznesowe, to by
        > sie okazało, że te najlepsze - na wódzie zbudowano.

        to nie właściciele gorzelni trzęsą największą kasą eska, największą
        kasą trzęsą ludzie, którzy potrafią wykazać się refleksem,
        przytomnością umysłu i trzeźwymi decyzjami

        każdy jednak wybiera jak chce żyć i czym, powodzenia życzę :-)
      • aaugustw Re: Alkohol i praca 16.01.08, 15:45
        e4ska napisała:
        > ... Gdyby tak prześledzić nici wiążące wielkie grupy biznesowe,
        to by sie okazało, że te najlepsze - na wódzie zbudowano.
        - - - - - - - - - - - - - - - -
        Jakie to jest chore - eska...!
        _____________________________.
        e4ska napisała dalej:
        > Natomiast - jeśli jestesmy alkoholikami - to po prostu musimy
        pojechać sobie po ambicjach i bywać tam, gdzie nam wolno...
        - - - - - - - - - - - - - -
        Jakie to jest chore - eska...! W jakim swiecie ty jeszcze
        zyjesz...!?
        Wrecz odwrotnie, to "oni" musza sie dopasowac do zdrowych juz
        ludzi - eska...!
        Z takim , ktory pije nigdy nie zawarlbym zadnej umowy...!
        (tak to jest obecnie w cywilizowanym swiecie...!) - eska...!
        A... ;-))
        Ps. Dalej nie czytalem... (przez to twoje bla, bla bla...!) :-((
    • rauchen Re: Alkohol i praca 19.01.08, 15:44
      w tym tygodniu mialam akurat impreze firmowa,
      na ktora poszlam, wiedzac ze alkohol tam bedzie,
      ale ze juz od jakiegos czasu bardzo mocno pracowalam nad tym
      zeby w imprezach jakichkolwiek poszukiwac celu imprezy, a nie
      napicia sie - czytaj ubzdyngolenia sie - szczerze powiem zadnego nie
      zrobilo dla mnie wrazenia, ze picie tam bedzie.
      Nie wypilam ani kropelki.
      Mialam jedno pytanie, dlaczego nie pije,
      ale ze nauczylam sie smiac ze swojego problemu z alkoholem,
      nauczylam sie tez odpowiadac w taki sposob, zeby zadajacy pytanie
      tez mogl sie posmiac, niekoniecznie zaraz tlumaczac sie ze swojego
      alkoholizmu. Odpowiedzialam tym razem, ze pilnuje swoich dzieci z
      ktorymi przyjechalam - troche mlodszych kolegow z pracy.
      Z mojej strony jestem naprawde szczesliwa ze na tej imprezie bylam -
      bylam tam dla swoich kolegow z pracy.

      Ale zdradze wam jeszcze cos - a mianowicie i tak, nie pijac,
      narozrabialam, ale to jeszcze przed impreza,
      a moje szefostwo - ludzie powazni i odpowiedzialni, swieje sie ze
      mnie :)))))
      smieje, ale nie dlatego ze ja taka glupia jestem, nie dlatego ze
      alkoholiczka, tylko z podziwu, ze stac mnie bylo na krok, na ktory
      sami mowia, by sie nie odwazyli, mimo ze ranga sa o wiele wyzej ode
      mnie.

      Dla mnie jest to tak naprawde kolejny przyklad, i tym razem jeszcze
      bardziej dosadny, ze bycie alkoholiczka jeszcze niczego nie
      przesadza, pod warunkiem ze jestesmy w stanie z naszego alkoholizmu
      wyciagnac odpowiednie wnioski, chocby takie, ze zachlewajac sie
      prawie na smierc, niszczylismy siebie ciagnac dalej i dalej w dol.
      kiedy jednak przestalismy pic, starajmy sie nauczyc z tego jak
      najwiecej. Jesli bylo nas stac na to, zeby zapracowac na to piekne
      miano alkoholika ( czy jak niektorzy nazywaja garba), to na pewno
      stac nas na wiele jeszcze w zyciu. I moze bierzmy to, pracujmy dla
      naszego wlasnego zycia, naszego szczescia, na trzezwo tym razem, tak
      samo ciezko, nawet orzac po betonie, jak sobie ciezko zapracowalismy
      na "garba" alkoholizmu.

      I jak sobie wrocilam z imprezy firmowej, polewanej oczywiscie, do
      domu, to pozno juz bylo, ale wcale nie za pozno zeby w ten sposob
      rozpoczac kolejny, tym razem juz 26 miesiac trzezwosci :)))

      PS ach, ci AA-owcy i ci terapeuci, co oni z alkoholika zrobic
      potrafia...fuj, czlowieka szczesliwego :)))))))
      lobuzy jakie :)))))
      • rauchen Re: Alkohol i praca 19.01.08, 15:46
        ups, sorry, 27-my miesiac juz :)))
        • aaugustw Re: Alkohol i praca 19.01.08, 16:46
          rauchen napisała:
          > ups, sorry, 27-my miesiac juz :)))
          __________________.
          Moje gratulacje...! ;-))
          A...

        • tenjaras Re: Alkohol i praca 19.01.08, 21:36
          również gratulaty, każda huśtawka ma dwa końce, im bardziej się
          staczasz, tym bardziej odżywasz, motywacja jest inna niż u tych, co
          sobie wymyślą, że wystarczy i wszystko jakieś takie nieoczekiwane...
          • ariel48 Re: Alkohol i praca 19.01.08, 22:37


            ************************************************

            To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
          • ariel48 Re: Alkohol i praca 19.01.08, 22:39

            > staczasz, tym bardziej odżywasz, motywacja jest inna niż u tych, co
            > sobie wymyślą, że wystarczy i wszystko jakieś takie nieoczekiwane...

            Motywacja jest taka sama.
            Smierć , albo życie.
            ŻYCIE ... oczywiście.
            Dobrej nocy
            ************************************************

            To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
            • rauchen Re: Alkohol i praca 19.01.08, 23:43
              > Motywacja jest taka sama.
              > Smierć , albo życie.
              > ŻYCIE ... oczywiście.

              na poczatku motywacja moze i taka sama byla - smierc albo zycie.
              pozniej sie troche zmienilo - wciaz pozostal wybor zycie, tyle ze z
              ta roznica ze zyc sie chce wiecej i wiecej, a nie tylko dla samego
              zycia.
              I bez przesady ariel - ja odkrywam krok po krokow coraz wiecej
              powodow dla ktorych chce zyc, i ktore robia ze mnie osobe jakos tak
              bardziej szczesliwsza.
              I gdybym miala stwierdzic ze po 29 latach nic sie nie zmienilo
              chodzac na te same firmowe imprezy...to chyba cos przegapilam...:)
              • ariel48 Re: Alkohol i praca 20.01.08, 10:04
                Rauchen :
                > na poczatku motywacja moze i taka sama byla - smierc albo zycie.
                > pozniej sie troche zmienilo - wciaz pozostal wybor zycie, tyle ze z
                > ta roznica ze zyc sie chce wiecej i wiecej, a nie tylko dla samego
                > zycia.
                > I bez przesady ariel - ja odkrywam krok po krokow coraz wiecej
                > powodow dla ktorych chce zyc, i ktore robia ze mnie osobe jakos tak
                > bardziej szczesliwsza.
                > I gdybym miala stwierdzic ze po 29 latach nic sie nie zmienilo
                > chodzac na te same firmowe imprezy...to chyba cos przegapilam...:

                Wszystko zależy od tego , jakie nastawienie do życia miało
                się wcześniej ... :-))
                Bez przesady , Rauchen ... gdybym przez te 29 lat widziała
                tylko butelkę i nic poza nią - już by mnie nie było wśród
                żywych ...
                Samo to - że praca cały czas jest ta sama - świadczy o tym ,
                że jednak coś tam sobą reprezentuję .... nikt mnie w niej
                nie trzyma dla idei ...
                A moje stanowisko wymaga cały czas nauki ... nauki ... nauki
                i rozwoju zawodowego. Nie mogę stać w miejscu. :-)

                W pewnym momencie jednak moje zycie zbliżało się ku smierci
                - i to krokami milowymi. Nadszedł czas wyboru.
                Umrzeć - lub żyć .


                ************************************************

                To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                • tenjaras Re: Alkohol i praca 20.01.08, 13:23
                  rzeczywiście, mi też oczy zakuło "29 lat tak samo", ale rozumiem, że
                  potrzeba szkoleń i rozwoju zawodowego, by utrzymać się tyle lat w
                  jednej firmie, kwestia w tym, żeby rozwój zawodowy nie zastąpił
                  rozwoju osobistego, a był jedynie jego elementem

                  > Umrzeć - lub żyć .

                  sięgajmy po to, co najlepsze ;-) wybór już dokonany, teraz kwestia
                  stałej i wytrwałej pracy nad jakością tego życia, przecież życie
                  zawodowe to tylko część tej atrakcji

                  piszę, ale nie chodzi mi teraz o prześciganie się i udowadnianie kto
                  i czemu ma lepiej, chodzi mi jedynie o przemyślanie spraw związanych
                  z własnym życiem, ja to u siebie nazywam uważnością i korzystam z
                  chwil, które pomagają mi lepiej żyć, nie dręczy mnie to, choć z
                  początku, wyrobienie sobie takiego nawyku było, jak każda nauka,
                  niewygodne, dziś bawię się swoim życiem bez odbierania mu właściwej
                  powagi, mam swoją wrażliwość i dystans do siebie, by nie pogubić się
                  w realiach, dystans, ale i wrażliwość by nie przegapić szansy, czy
                  możliwości

                  kiedyś miałem jedynie pretensje
                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Alkohol i praca 20.01.08, 13:27
                    zLota czcionka forum Uzaleznienia:

                    dziś bawię się swoim życiem bez odbierania mu właściwej
                    powagi


                    Takiej wody nawet sprzedawca dlugopisow by nie polal.
                    • tenjaras Re: Alkohol i praca 20.01.08, 13:43
                      nooo...

                      niedawno byłem na pogrzebie kuzyna, który się zabił na motorze,
                      zachowywałem się poważnie, czułem żal po stracie bliskiej mi osoby,
                      ale chętnie i radośnie witałem pozostałe kuzynostwo z Poznania,
                      rzadko się widujemy, wujków i ciotki, znajomych, poza tym gwara
                      poznańska zawsze wprawia mnie w wesoły nastrój
                  • ariel48 Re: Alkohol i praca 20.01.08, 17:23
                    tenjaras napisał:

                    > rzeczywiście, mi też oczy zakuło "29 lat tak samo", ale rozumiem, że
                    > potrzeba szkoleń i rozwoju zawodowego, by utrzymać się tyle lat w
                    > jednej firmie, kwestia w tym, żeby rozwój zawodowy nie zastąpił
                    > rozwoju osobistego, a był jedynie jego elementem

                    Nie chce mi się po raz enty pisać o rozwoju osobistym...:-))
                    I tak nic nie dotrze ... do niektórych ... o czym piszę .

                    ************************************************

                    To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                    • tenjaras Re: Alkohol i praca 20.01.08, 18:05
                      > Nie chce mi się po raz enty pisać o rozwoju osobistym...:-))
                      > I tak nic nie dotrze ... do niektórych ... o czym piszę .

                      też często stoję przed podobnym dylematem, a jak zdecyduję się na
                      powtarzanie po raz enty, to słyszę, czy tak jak tutaj, czytam, że
                      jestem nudny, żyję wciąż alkoholem, albo jeszcze ciekawsze epitety...
                      • daleh Re: Alkohol i praca 20.01.08, 18:23
                        jaras...
                        też często stoję przed podobnym dylematem, a jak zdecyduję się na
                        powtarzanie po raz enty, to słyszę, czy tak jak tutaj, czytam, że
                        jestem nudny, żyję wciąż alkoholem, albo jeszcze ciekawsze epitety...
                        ------------------------
                        Bo to prawda tylko Ty tego nie chcesz zobaczyc.Twoje posty sa monotematyczne i
                        sprowadzaja sie do jednego - rozwoj duchowy.
                        Nie podejmujesz zadnego tematu,jesli nie widzisz mozliwosci wstawienia swoich
                        stalych sformuowan.Moze kiedys przyznasz ze byles slepy i przejrzales czy cos
                        takiego...
                        • tenjaras Re: Alkohol i praca 20.01.08, 18:34
                          > > Nie podejmujesz zadnego tematu

                          tzn. jakiego tematu na przykład?
                          • daleh Re: Alkohol i praca 20.01.08, 19:08
                            tenjaras napisał:

                            > > > Nie podejmujesz zadnego tematu
                            >
                            > tzn. jakiego tematu na przykład?
                            -----------------------------
                            Wroc do postu na ktory odpowiadasz i zadaj sobie pytanie, czy chcesz i mozesz
                            konkretnie na niego odpowiedziec...
                            >
                            • tenjaras Re: Alkohol i praca 20.01.08, 19:51
                              skupmy się najpierw na tematach, na które nie odpowiadam - jakie to
                              tematy?
                              • daleh Re: Alkohol i praca 20.01.08, 20:14
                                tenjaras napisał:

                                > skupmy się najpierw na tematach, na które nie odpowiadam - jakie to
                                > tematy?
                                ------------------------
                                Sam wiesz najlepiej przed jakimi pytaniami uciekasz lub tak zamataczysz
                                odpowiedzi ,ze trudno sie zorietowac w jakim temacie piszesz...
              • ela_102 Re: Alkohol i praca 20.01.08, 20:01
                Rauchen:-)
                szkoda ze tak rzadko się tutaj pojawiasz:-)
                zawsze milo Cie widziec i czytac..
                choc z drugiej strony fajnie tez tutaj nie zagladać..
                rozumiem:-)
      • tenjaras Re: Alkohol i praca 19.01.08, 21:33
        > PS ach, ci AA-owcy i ci terapeuci, co oni z alkoholika zrobic
        > potrafia...fuj, czlowieka szczesliwego :)))))))
        > lobuzy jakie :)))))

        któregoś dnia miałem pecha trafić na takich ludzi... olipa ;-)
      • ariel48 Re: Alkohol i praca 19.01.08, 22:36

        Rauchen - ja na takie imprezy chodzę od 29 lat / ten sam
        zakład pracy ... zresztą / ...:-)
        Kiedyś piłam na nich - a teraz nie piję .

        Poza tym - nic się nie zmieniło.
        No ... zmarszczek przybyło niewątpliwie...
        Dodam jeszcze ... że trzy razy w roku takie imprezki się odbywają.
        Nie licząc mniejszych,jeszcze mniejszych ... i tych najmniejszych ...
        Z kolegami i koleżankami z pracy.

        O rodzinnych nie wspomnę nawet ... ha.

        Jaras ... tak to właśnie ze mną jest .
        Zyję normalnie.I ponoć ..mile widziana w towarzystwie ...:-))


        ************************************************

        To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
        • deoand Re: Alkohol i praca 19.01.08, 23:01
          a masz prawo jazdy ???
          • daleh Re: Alkohol i praca 19.01.08, 23:08
            deoand napisał:

            > a masz prawo jazdy ???
            --------------------------
            Szukasz kierowcy? Chcesz powiedziec ze znowu Ci zabrali !!!
            • deoand Re: Alkohol i praca 19.01.08, 23:29
              jeszcze nie , bo nie mam zwyczaju jeździć po pijaku ale taki trzeźwy
              kierowca - nawet kobieta jest niezwykle cennym uczestnikiem każdej imprezy
              towarzysko - firmowej a jego - jej wartośc gwałtownie wzrasta wraz z
              dobieganiem imprezy do końca ..

              pzdr deo
          • ariel48 Re: Alkohol i praca 20.01.08, 10:10
            deoand napisał:

            > a masz prawo jazdy ???

            Mam .
            I swój własny samochód.
            I wożę nim również nietrzeżwych.
            Nie ma problemu. Jeszcze nikt mi nie narzygał w samochodzie...:-)

            ************************************************

            To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
            • vivaeuro Re: Alkohol i praca 20.01.08, 12:49
              Deo chce podkreslic,ze znalazl powod,dlaczego jestes tak mile
              widziana w towarzystwie :)

              Deo,miales na mysli darmowa taxi?:)
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Alkohol i praca 20.01.08, 13:25
                rauchen jest w totalnym zaprzeczeniu.
                Wpadla w zastawiona przez siebie pulapke.
                Najpierw byla swieto.. cnotka, wiec sie wszyscy smiali, to
                teraz przekonuje, ze nie rusza jej towarzystwo nastukanych
                korporacyjnych szarakow.
                ( jak sie napija to pierdziela o zyskach i zwyzkach)

                Nie umie zdobyc sie na taka uczciwosc, jaka ja prezentuje- ze jak
                pije to pije a jak nie to nie laze gdzie pija bo i i po co.

                A rauchen jeszcze udowadnia, ze "odpierdzielila" na trzezwo tak
                jakby inni po pijaku nie dali rady. I czego ma to dowidzic?
                Rzekomo wypracowanego w tzezwym zyciu luzu i dystansu
                ( te widac na tym forum).

                A wg mnie raczej przekonywania na sile, ze jest sie luzakiem bez
                wodki.

                Rauchen bedzie teraz wszystkich przekonywac, ze umie byc pijana bez
                picia, a jeszcze niedawno mowila cos o pijanym mysleniu bez picia.
                sama sie pobubila dziewczyna.
                • vivaeuro Re: Alkohol i praca 20.01.08, 13:35
                  Panna Rauchen byc moze idac na impreze ma zamiar
                  kogos "ustrzelic",nie impreza sama w sobie ma priorytet w jej
                  glowie,lecz polowanie! :)

                  Pijane myslenie nie zabija instynktow!
                • rauchen Re: Alkohol i praca 20.01.08, 13:44
                  jak zwykle dupa, adiczku
                  zreszta tam wlasnie zawsze mozesz mnie pocalowac :)))

                  twoj problem addi jest taki, ze ja nie opisuje szczegolow
                  transakcji, tak jak ty, podajac ile tysiecy mam w banku a ile w
                  skarpecie. I to cie boli kroliczku, bo nawet nie mozesz skomentowac
                  tego, o czym pisze, w sposob w jaki ty to lubisz, czyli po
                  detalach :)))
        • rauchen Re: Alkohol i praca 19.01.08, 23:45
          ja tez zyje normalnie, chcociaz tylko wiesz, jakos tak bardziej
          cieszac sie z tego normalnego zycia :)
          taka mala roznica
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Alkohol i praca 20.01.08, 01:31
            z uporem maniaka bede powtarzal, ze chodzenie na popijawy gdy samemu
            sie nie pije jest meczarnia.

            Oczywiscie, zalezy, co sie rozumie przez okreslenie "impreza na
            ktorej sie pije"- tzn czy sie pije po drinku czy sie pije po litrze.

            Na impreze z drinkiem mozna smialo isc i nic nie pic- ale na taka z
            litrem to tylko na pierwsze pol godziny, bo potem zaczyna sie
            najbardziej naturalny proces na swiecie- czyli to, ze pijany dobrze
            sie dogaduje z pijanym a trzezwy tylko w tym przeszkadza.

            Po pierwsze wlasnie- jest nie fair przyjsc gdzie wszyscy sa zalani i
            samemu nie pic. Ludzie pijac niejako swiadomie wystawiaja sie,
            odkrywaja, i itsnieje niepisana umowa- wszyscy jestesmy pijani,
            wszyscy jestesmy umoczeni.

            A tu pojawia sie taki ubek, nie pije i obserwuje i zapamietuje
            ( a fair jest jak sie wszystkim filmy porwa).
            Jeszcze moze zechce zdjecia robic- no po prostu dranstwo.

            A z drugiej strony- dla mnie osobiscie meczarnia. Sluchac belkotu?
            Probowac dogadac sie z kims, kto ma zaburzona logike? Kto powtarza
            10 razy to samo albo smieje sie z glupot?
            Po co?

            • deoand Re: Alkohol i praca 20.01.08, 09:37
              Addi ty od czasu do czasu masz przebłyski genialności aż
              dziw bierze ... dokładnie oburącz podpisuje sie pod tym co
              napisałes ..tak po prostu jest !!!

              tyle tylko , że w przypadku kobiet to po drugim trzecim
              nikt tam nie zwraca uwagi czy one piją czy nie ...
              a jak odwioza na końcu do domu to sa naprawde kochane

              pzdr deo
              • janulodz Re: Alkohol i praca 20.01.08, 09:59
                Rzeczywiście, niepijąca baba nie jest dziwolągiem. Nawet fajnie było mieć zawsze
                do dyspozycji kierowcę i jeszcze jak pomogła wejść po schodach, to naprawdę było
                superek. Żeby tylko jeszcze na drugi dzień tak nie jazgotała. Natomiast
                niepijący facet w towarzystwie jest do końca podejrzany. Na bank kabel.
                • janulodz Re: Alkohol i praca 20.01.08, 10:04
                  A jak one wtedy świetnie samochód prowadzą ech.....
              • hepik1 Re: Alkohol i praca 20.01.08, 10:36
                deoand napisał:
                >to sa naprawde kochane

                A propos pracy i kochanych ;)
                W Australi dwie nasze już po 80 tys dolarów zarobiły,w Niemczech dwanaście następnych są blisko Pekinu a tam wypracowania emerytury,a jednooki Endrju (kiedys baba) też kilkaset tysiecy usd w kieszeń schował ;))
            • rauchen Re: Alkohol i praca 20.01.08, 10:56
              popijawa - z zalozenia nie pisalam ze to byla firmowa popijawa,
              natomiast od samego poczatku samym szampanem mozna sie bylo.
              Ludzie widocznie pili tak, jak alkoholikowi juz tylko marzy sie zeby
              pic, ot wszystko.
              Nie bylam do konca, wiec nie wiem czy kogos wynosili o 4-tej nad
              ranem, czy tez nie.
              Jedni siedli przy barze, i pili piwo, i pili to piwo, i wciaz pili.
              Inni lazili, za to wciaz z kieliszkiem.

              A co do meczarni addiczku - ty sie wciaz meczysz, jak tak czasem zes
              alkoholik a czasem tylko troche, zeby pozniej z kolei stwierdzic ze
              absolutnie nie. I ty wiesz na pewno gdzie ty mnie mozesz
              pocalowac :)))
              • aaugustw Re: Alkohol i praca 20.01.08, 11:25
                rauchen napisała:
                addiczku - ... I ty wiesz na pewno gdzie ty mnie mozesz
                > pocalowac :)))
                ______________________________________________________.
                Drugi post, ktory dzis czytam i ktory mnie zaskakuje
                wyrazistoscia wypowiedzi i czystoscia jezyka...! ;-)))
                Addi, jezeli i Twoj jezyk jest taki, bierz sie do roboty...!
                A... ;-))
              • daleh Re: Alkohol i praca 20.01.08, 11:30
                rauchen...
                Nie bylam do konca, wiec nie wiem czy kogos wynosili o 4-tej nad
                ranem, czy tez nie.
                Jedni siedli przy barze, i pili piwo, i pili to piwo, i wciaz pili.
                Inni lazili, za to wciaz z kieliszkiem.
                -----------------------
                Mnie takie imprezy nie rajcuja.Poniewaz po kilku toastach trudno nadawac na tej
                samej fali jesli sie nie pije.Lubie chodzic na imprezy gdzie do chlania jest
                zabawa typu wesela czy wieksze przyjecia z muzyka.Faktem jest ,ze nie jest to
                juz ta sama impreza co na lekkim rauszu.Ale tragedi nie ma tym bardziej ,ze
                znajac swoje mozliwosci
                moja impreza trwala by ok.dwie godziny gdybym wypil i wcale fajnie by sie nie
                skonczyla...
      • tenjaras interes 20.01.08, 13:40
        czasami, przecież, trzeba być gdzieś, gdzie podają alkohol, bo ma
        się tam jakiś interes do załatwienia, cokolwiek by to było,
        najważniejsze to nauczyć się nie naginać faktów, określić jasno po
        co tam naprawdę idziemy

        kiedyś myślałem, że jak jestem na imprezie to trzeba być do końca,
        odkryciem trzeźwego zachowania było, że niekoniecznie, kiedyś
        wyszedłem z impry i jeszcze w drodze knułem usprawiedliwienia, po
        kilku dniach gdy znów znalazłem się w części tamtego środowiska
        miałem taki tekst, że klękajcie narody, a oni nawet nie zapytali
        czemu wyszedłem... sie kurde zawiodłem...

        teraz wiem po co idę, tam gdzie mogę spotkać się z alkoholem,
        właściwie to już o to nie dbam, bo alkohol nic dla mnie znaczy,
        załatwiam to i mogę sobie iść, nikt się mną nie przejmuje, każdy ma,
        przecież, znacznie wazniejszą osobę na głowie ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka