razdwa3-7
12.02.08, 19:34
No więc rzucam i rzucam i nie mogę rzucić..
Po paru dniach,kiedy jest już lepiej,paradoksalnie
nadchodzą namolne myśli,
czym by tu je(prochy)zastąpić.I to okłamywanie się,
że to ostatni raz-zastąpię prochy amfą i ona,wiadomo.,
najpierw odstresuje,a potem tak da popalić,
że raz na zawsze odechce mi się tego wszystkiego.
Ale w głębi duszy wiem,że nie tędy droga.Pustki
wewnętrznej,którą każdy z nas ma w sobie,
nie da się wypełnić z zewnątrz.Trzeba ją zostawić.
Złożyć w ręce Boga,a On ją wypełni.Tylko jak długo
trzeba wytrzymać,po jakim czasie od odstawienia trzeźwość
zaczyna dawać RADOŚĆ.?