Dodaj do ulubionych

uzależnienie emocjonalne

20.03.08, 11:36
Witam wszystkich.Nie jestem pewna czy wybrałam dobre forum jednak
zaryzykuję.Bezpośrednio z tym forum łączy jedna rzecz alkoholik w
rodzinie.Chciałabym zapytać jednak z innej beczki, czy są tutaj osoby nie
mające problemu alkoholowego itp a ich problem uzaleznienia dotyczy
uzależnienia od innej osoby....uzależnienia emocjonalnego?
Obserwuj wątek
    • yuraathor Re: uzależnienie emocjonalne 20.03.08, 17:42
      Zajrzyj na forum DDA ( tu, na gazeta.pl klik fora prywatne,klik
      zdrowie) tam jest aktualnie taki watek
    • martynita Re: uzależnienie emocjonalne 20.03.08, 18:18
      Myślę, że na pewno sporo DDA oraz współuzależnionych jest
      emocjonalnie uzależnionych od swoich pratnerów/mężów/żon...
      • aaugustw Re: uzależnienie emocjonalne 20.03.08, 18:28
        martynita napisała:
        > Myślę, że na pewno sporo DDA oraz współuzależnionych jest
        > emocjonalnie uzależnionych od swoich pratnerów/mężów/żon...
        ___________________________.
        Kazdy(!) alkoholik takze...!
        A...

        • martynita Re: uzależnienie emocjonalne 21.03.08, 10:01
          No właśnie nie wiedziałam jak to jest ze strony alkoholika.
          • aaugustw Re: uzależnienie emocjonalne 21.03.08, 10:11
            martynita napisała:
            > No właśnie nie wiedziałam jak to jest ze strony alkoholika.
            _________________________________________.
            Nie pisalem, bo Iga wyraznie sobie zastrzegla w tym swoim
            watku, ze jej chodzi o osobe nie majaca problemu z alkoholem.
            A...
            • martynita Re: uzależnienie emocjonalne 21.03.08, 10:13
              No ja jestem uzależniona emocjonalnie i nie piję, ale pośrednio to
              alkohol niszczy mi życie...Więc nie wiem, czy jestem odpowiednią
              osobą...
              • aaugustw Re: uzależnienie emocjonalne 21.03.08, 10:28
                martynita napisała:
                > No ja jestem uzależniona emocjonalnie i nie piję, ale pośrednio to
                > alkohol niszczy mi życie...Więc nie wiem, czy jestem odpowiednią
                > osobą...
                ___________________________________________.
                No wlasnie, moglaby odwazniej napisac o co chodzi...(!?).
                Czy zyje w zwiazku z alkoholikiem, czy (np.) w takim domu
                gdzie alkohol jest "chlebem powszednim"...(!?), itp...
                A...
    • 7zahir Re: uzależnienie emocjonalne 21.03.08, 10:38
      Poczytaj tu:
      www.alkoholizm.akcjasos.pl/88.php
      www.alkoholizm.akcjasos.pl/73.php
      A tu jest forum:
      www.alkoholizm.com.pl/forumalko/index.php?redir=1
      • iga30 Re: uzależnienie emocjonalne 21.03.08, 22:52
        Dziękuję za zainteresowanie i odpowiedzi.Rzeczywiście jestem bardzo powściągliwa
        w tym co piszę, sporo czytuję róźne fora jednak z podzieleniem się otwarcie..tak
        publicznie swoimi myślami i problemami jakoś kiepsko u mnie.Moje doświadczenie z
        alkoholizmem trwało wiele lat i w pewnym sensie trwa nadal.Alkoholikiem jest mój
        brat a że dzieli nas spora róźnica wieku , po prostu nie pamiętam go
        trzeźwego.Jak tylko daleko sięgam pamięcią zawsze był pijany i agresywny.Kiedy
        wyszłam za mąż a kilka lat później zaszłam w ciążę postanowilismy z mężem że nie
        może z nami dłużej mieszkać.Nie było to łatwe jadnak udało nam się doprowadzić
        do tego żeby sie wyprowadził.Niestety nie z mojej głowy.........Dziś mam męża,
        dwójkę dzieci którymi zajmuję się na codzień i nie potrafię stanąc na własnych
        nogach, podejmować swoich odpowiedzialnych decyzji, poraża mnie nawet mysl co
        mam ugotować jutro na obiad oby tylko wszystkim smakowało-wiem to śmieszne ale
        tak jest.Dziś już wiem że jestem uzależniona od włsanego męża jest coraz gorzej
        i nie mogę sobie z tym poradzić, dlatego szukam osób w podobnej sytuacji.Może
        rozmowa z kimś takim...sama nie wiem chyba szukam ratunku i wsparcia.Wiem że
        wszystko co napisałam jest chaotyczne i w sumie niewiele mówi o moim zyciu,
        jednak chciałam coś napisac teraz zaraz nim znów 'odłoże to na później' Zdrowych
        i Radosnych świąt dla wszystkich
        • magtomal Re: uzależnienie emocjonalne 22.03.08, 08:02
          I dobrze, że napisałaś. Choć trudno cokolwiek Ci poradzić. Najważniejsze, że
          wiesz, w czym masz problem - to już podstawa do zmian. Słusznie wiążesz swoje
          uzależnienie emocjonalne od innych z tym, że przez lata żyłaś obok czynnego
          alkoholika. Dlatego może pomyślisz o terapii dla współuzależnionych? To mogłoby
          Ci pomóc?
        • martynita Re: uzależnienie emocjonalne 22.03.08, 10:04
          Iga, bardzo dobrze, że zdajesz sobie sprawę ze swojego problemu.
          Myślę, że w twoim przypadku jest to współuzależnienie i możesz
          pomyśleć o terapii. Rozumiem Cię doskonale, bo sama jestem DDA i
          współuzależniona. Przemyśl to i pisz często na forum. To pomaga jak
          można wyrzucić z siebie to wszystko i nie być za to
          wyśmianym.Pozdrawiam i Wesołych Świąt
        • nikolinaa Re: uzależnienie emocjonalne 23.03.08, 13:28
          Iga w tym odkladaniu na pozniej cos jest. Masz mysl. chcesz cos z
          siebie wyrzucic, ale boisz sie ze napiszesz za duzo, albo za malo i
          nie zostanie to dobrze zrozumiane. I wtedy juz sie nie chce pisac,
          bo to nie ma sensu...
          • aaugustw Re: uzależnienie emocjonalne 23.03.08, 20:30
            nikolinaa napisała:
            > Iga w tym odkladaniu na pozniej cos jest. Masz mysl. chcesz cos z
            > siebie wyrzucic, ale boisz sie ze napiszesz za duzo, albo za malo
            i nie zostanie to dobrze zrozumiane. I wtedy juz sie nie chce pisac,
            > bo to nie ma sensu...
            ________________________________________.
            W tym jest klucz do szczescia (wlasnego)!
            W tych Twoich slowach jest odpowiedz na to,
            aby nie uzalezniac sie od innych, ani od
            zadnych zewnetrznych sytuacji, jezeli chcesz
            byc szczesliwa... - Powinno sie wykorzystywac
            kazde okamgnienie, aby cos zmienic w sobie,
            (nie w u innych), bo szczescia nie mozna
            posiadac, szczesliwym mozna tylko byc...
            A...
    • mis_przeklinak Re: uzależnienie emocjonalne 21.03.08, 23:08
      No jak sie z kims dlugo bylo i wiele czasu spedzalo to po rozstaniu
      tak jest. Nagle wszystko co bylo w ciagu chwili sie skonczylo i sie
      okazalo ze bylo nieprawdziwe a my nadal nieumiemy o kims myslec w
      sposob inny niz przez ten dlugi czas nawet jesli powodem rozstania
      bylo jakies swinstwo ktore nam mimo wspolnej przeszlosci nagle
      wykrecili.
      Czlowiek musi z dnia na dzien nagle inaczej zaczac zyc i moze sie
      troche gubi.
      Z dystansu potem patrzysz i sobie mowisz jakie to glupie bylo bo
      przeciez to bylo takie proste a to wszystko nieprawdziwe i nie ma co
      wzdychac. Ktos ci mowil jak cie potrzebuje, kim jestes i co z toba
      planuje a potem nawet go nie obchodzi co z toba bedzie nagle.
      Nielatwo nagle zrozumiec ze wszystko to byla tylko iluzja i tak
      naprawde tylko ci sie to wydawalo przez dlugi czas, ty nadal
      potrzebujesz tej iluzji zeby normalnie (tj. zostales przyzwyczajony
      od dluzszego czasu) zyc.
      Chyba tak to dziala, tak to sobie tlumacze.
    • iga30 Re: uzależnienie emocjonalne 04.04.08, 14:12
      Minęło trochę czasu zanim znów odważyłam sie położyć ręce na klawiaturze by
      napisać klika słów.Przede wszystkim dziękuję za zrozumienie i wsparcie ciepłym
      słowami zachęcającymi do pisania.Wiecie....ja czuję się jakbym była jednym
      wielkim własnym kompleksem składającym się z małych i większych kompleksów.To ze
      tak trudno zdobyć mi się na pisanie( czyli ujawnienie sie )oprócz bardzo
      trafnego spostrzeżenia Nikolliny to również strach przed wyśmianiem......pewnie
      w "dzisiejszych czasach" wyda Wam się to nieprawdopodobne ale tak się w moim
      zyciu (nie)ułożyło że edukację zakończyłam na najniższym możliwym
      poziomie.Pamiętam ,że od momentu zdania sobie sprawy('dzięki' dzieciom w szkole)
      z problemu jaki jest w mojej rodzinie szkoła stała się dla mnie karą ,na samą
      mysl ręce robiły sie mokre a serce waliło jak głupie.Jesli tylko klasa
      wyjeżdzała na wycieczki czułam niesamowitą ulgę ,że jest to dla mnie możliwośc
      nie przebywania z nimi tylko zostania w domu.W efekcie wypracowałam w sobie taką
      niechęć i porażający strach przed większą społecznością ,że zrobiłam tylko kurs
      przysposabiajacy do zawodu i.....tyle.Gdybym tylko potrafiła wówczas przewidziec
      jaki to będzie miało efekt dla mnie na przyszłość może potrafiłabym jakoś się
      przemóc......może.Dziś nie mam żadnego poczucia wartości siebie i przekłada się
      to na wszystkie dziedziny mojego zycia ,nawet w sferze seksualnej- kompletny
      brak akceptacji własnego ciała.Mąż był bardzo cierpliwym i opiekuńczym
      człowiekiem, pisze był bo widzę iż On traci swoją cierpliwość i nie ma już
      ochoty mnie słuchać.Myślałam aby skorzystać z Waszej rady i udac się na jakaś
      terapie, niestety mieszkam w małej miejscowości i dostęp jest bardzo
      ograniczony.Wyjazdy przynajmniej na razie nie wchodza grę gdyż mam pod opieką
      dwoje małych dzieci.Tak bardzo chciałabym zobaczyć w lustrze zadowoloną
      uśmiechniętą twarz, budzic się w dobrym humorze ,pokochać siebie a przede
      wszystkim uwierzyć w siebie.Dziękuję wszystkim którzy mieli cierpliwość to
      przeczytać i pozdrawiam ciepło
      • nikolinaa Re: uzależnienie emocjonalne 04.04.08, 14:46
        Igo, nie wiem co poradzic za bardzo...Ale moze skup sie bardziej na
        dzialaniu, niz roztrzasaniu. Wiem, ze to latwiej napisac, a zrobic,
        a raczej zaczac cos robic jest o wiele trudniej. Ale sprobuj metoda
        malych kroczkow.
        Widze ze lezy Ci na sumieniu Twoje wyksztalcenie. Mi tez. Mam
        mature, ale tu gdzie mieszkam (Niemcy) jest ona niewiele warta. Tak
        to wyglada w praktyce, ze moge jedynie wykonywac zawody nie
        wymagajace wielkich kwalifikacji, jesli wiesz co mam na mysli.
        Piszesz, ze maz jest cierpliwy i opiekunczy.Niech posiedzi w
        weekendy z dziecmi, a Ty zastanow sie moze nad jakas szkola zaoczna?
        • 1962wolf Re: uzależnienie emocjonalne 04.04.08, 15:00
          własna samoocenę można poprawic tylko w konfrontacji z innymi
          ludźmi i nie mam na mysli konfrontacji wojowniczej.tylko
          takie zwykłe wyjście do ludzi.
          idac do szkoły dla "starszych" może się okazać ,że posiada
          się wiele talentów o którch się zapomniało, lub zgoła się
          o nich nie wie.
          ale potrzeba odrobiny odwagi
          naprawde odrobiny.
          ludzie nie gryzą.większość z nich ma podobne do naszych
          kompleksy i zachamowania. jedynie niektórzy z nich lepiej to
          maskują...........a przewaznie są to ci hałasliwi.
          więc bez paniki Iga.
          masz mozliwości to je wykorzystaj...........bo tak naprawde
          świadomość niewykporzystanych szans, to dopiero jest problem.
          i trudno sie z nim uporać.
          można popaśc w całowitą apatię i rezygnację z czegokolwiek.

      • nikolinaa Re: uzależnienie emocjonalne 04.04.08, 15:02
        Aha. Terapie to dobra rzecz, ale nie mozna w nich upatrywac jedynej
        drogi wyjscia, zwlaszcza, ze piszesz, ze masz mozliwosci
        uczestnictwa w czyms takim.Nie czekaj az bedziesz mogla (dzieci
        podrosna). Zacznij juz teraz cos robic.
        Poysl, ze inni maja gorzej. Ja kiedy przyjechalam do Niemiec i
        poszlam do supermaketu po zakupy, to tyle ze sie poryczalam bo nie
        potrafilam odroznic co jest co. Zamiast mleka do kawy kupilam
        maslanke...Gdy slyszalam rozmowy w jezyku niemieckim na ulicy ,
        zalamalam sie. Bylam przekonana na 100% ze ja nigdy nie naucze sie
        tego jezyka...I znowu w bek.
        Wiesz co zrobilam? Wzielam jakies stare ksiazki z Polski od
        niemieckiego, co je ze soba przytargalam i zaczelam wkuwac
        wieczorami. Po kilku tygodniach, co prawda strasznie sie jakajac,
        ale zaczelam zalatwiac sama sprawy w urzedach. Dzis jest juz ok z
        tym jezykiem.
        Musisz probowac...Jest ciezko, ale warto.
      • aaugustw Re: uzależnienie emocjonalne 05.04.08, 15:02
        Iga30, z wielkim zainteresowaniem przeczytalem Twoj list, jak
        rowniez z krytycznym okiem slowa Nikolinyy i Wolfa... - Uwazam, ze
        oni z dobrego serca daja Tobie zbyt duzo "dobrych" porad, ktore moze
        i pasuja im, ale na pewno nie wszystkim innym...!

        Znalazlem dla Ciebie taki oto tekst, znanego u nas terapeuty, z
        ktorego uda sie Tobie cos dla siebie zabrac i przemyslec, aby potem
        podjac to najwlasciwsze dla Ciebie...!
        Oto ten urywek:
        > "Pracuje przewaznie z suchymi alkoholikami (tzn. "nawroty" musza
        byc czasami wkalkulowane i potem "przerobione"), ktorzy problemy
        maja z konfliktami i zakloceniami wystepujacymi wraz z osiagnieciem
        abstynencji.
        Te bezposrednie konfrontacje z alkoholem; jak nie ruszyc tego
        pierwszego kieliszka, jak odmowic innym ludziom tego poczestunku,
        jak mam sie zachowac na imieninach, weselu, czy w goscinie, itd.
        nie moze byc zadaniem psychoterapii, lecz powinny byc omowione
        w Grupie AA, wraz z innymi alkoholikami...
        (doswiadczenia z czasow picia i trzezwienia oraz czasu suchego).
        Kto nie odwiedza zadnej z grup, wtedy przekonuje go o tym i dodaje
        odwagi i mowie o slusznosci podjecia takiej decyzji. Jego (jej)
        decyzji.
        Najlepiej wyprobowac rozne grupy, az ta "wlasciwa" zostanie
        znaleziona.
        W tym miejscu musze powiedziec, ze najlepsze moje doswiadczenia
        mam z Grupami Anonimowych Alkoholikow, poniewaz w grupach tych
        pracuje sie najbardziej sumiennie a sami jej uczestnicy sa bardzo
        umotywowani.
        To naturalnie zmienne jest w zaleznosci od miejscowosci i danej
        Grupy.
        W miedzyczasie mam duza ilosc pacjentow, u ktorych ta kombinacja
        (terapeuta + grupa) przyniosla duze osiagniecia, ale czesto przy tym
        mam problem z pacjentami AA, ktorzy znaja sie osobiscie, co powoduje
        niejakie komplikacje....
        Z drugiej strony chce podkreslic, ze wprawdzie medycyna i
        psychoterapia, same w sobie przewaznie nie sa w stanie pomoc ludziom
        dotknietym nalogiem, odwrotnie jednak rowniez same Grupy Samopomocy
        czesto takze nie wystarczaja.
        To ma swoj poczatek w tym, ze alkoholik nie jest rowny alkoholikowi,
        mimo ze niektore Grupy AA a szczegolnie literatura Aowska, chetnie
        to wrazenie chcialaby przekazac...
        Nic w tym dziwnego;
        w spoleczenstwie, w ktorym od dziecka jestesmy w ciaglej
        konfrontacji, mamy zroznicowane biografie i rozwoj, zupelnie
        zroznicowane osobowosci, albo psychiczne zaklocenia i choroby, na
        tle ktorych wykoleja sie konsumpcja alkoholu, rozwijajac
        zroznicowane pod wzgledem ciezkosci i przebiegu uzaleznienie
        alkoholowe.
        Czesto spotykam alkoholikow, ktorzy sa tak "zablokowani"
        i maja takie stany lekowe, ze nie potrafia zniesc zadnej sytuacji
        grupowej.
        Stoja oni pod wielkim napieciem, trzesa sie, poca a w skrajnych
        przypadkach dochodzi do paranoi a conajmniej do agresji.
        U takich pacjentow jest tylko terapia indywidualna mozliwa.
        Mialem pacjentow, u ktorych odwiedziny Grup Aowskich wywolywalo
        strach i zagrozenie...
        Pozdrawiam i zycze udanego wyboru:
        A...
        • nikolinaa Re: uzależnienie emocjonalne 05.04.08, 23:19
          August, chyba nie namawiasz dziewczyny na grupe AA?
          A tak powaznie, to mialam na mysli, ze Iga ma dwojke malych dzieci i
          jesli nie ma do nich pomocy, to nie ma szans na psychologa czy
          uczestnictwo w jakichkolwiek grupach. Chyba ze moze jednak by cos
          wykombinowala? Moze przedszkole, choc wiem ze trzeba czekac na
          miejsce miesiacami. Wiec jakie jest inne wyjscie? Z tego co pisze
          niewiele o Niej wiadomo...Uzaleznienie od meza. Iga nie napisala jak
          to dokladniej wyglada. Ja to zrozumialam, ze ma niska samoocene i
          kazda decyzje, kazde dzialanie, jakies plany konsultuje z mezem i
          opiera sie na jego zdaniu.Bo on wie lepiej. Pisze ,ze maz jest dobry
          i opiekunczy, wiec chyba nie jest to jakis szantaz emocjonalny z
          jego strony.
          Bo tak jest wlasnie w internecie - niepewnie i to rozni sie od
          porady profesjonalisty, ktory wyslucha Cie i pozna dokladnie Ciebie
          i Twoj problem.
          Wiec, ja Ci Iga zaproponowalam (jesli psycholog, czy jakies
          spotkania odpadaja na 100%) zebys troche uwierzyla w siebie i
          sprobowala sie doksztalcic, bo to tez Ci lezy na sercu...Ale tez nie
          wiem jak u Was jest z pieniedzmi, bo taka zaoczna szkola kosztuje.
          Szukasz osob w podobnej sytuacji. Moze lepiej znajdz osoby, ktory
          juz poradzily sobie z taka sytuacja...
          Ty musisz wiedziec, co jest dla Ciebie lepsze, co Ci lepiej pasuje.
          Ale jedno wiem na pewno, jak sie zasiedzisz i nic nie bedziesz
          robila to moze byc tylko gorzej.
          • aaugustw Re: uzależnienie emocjonalne 06.04.08, 11:06
            nikolinaa napisała:
            > August, chyba nie namawiasz dziewczyny na grupe AA?
            ____________________________________________________.
            Nie Nikolina, nie namawiam jej na zadna grupe... -
            Ale, gdyby mnie zapytala o to, powiedzialbym jej (jak pisalem):
            tylko terapia indywidualna (w jej przypadku).
            A...
            • nikolinaa Re: uzależnienie emocjonalne 06.04.08, 12:19
              aaugustw napisał:
              tylko terapia indywidualna (w jej przypadku).

              Zgadza sie, o ile bedzie miala mozliwosc w takowej uczestniczyc.
              • 1962wolf Re: uzależnienie emocjonalne 06.04.08, 16:56
                aaugust jak zwykle kłamie.
                napisał text bez sensu -nieadekwatnby do sytuacji.
                i teraz by wyjść z twarzą podpina się pod sugestie nikoliny
                jak małe dziecko przyłapane na wyżeraniu marmelady.
                istotą bywania aaugusta tutaj -jest zwrócenie na siebie
                uwagi za wszelką cenę.
                on poprostu jest chory gdy ominie go jakakolwiek
                okazja "błysnięcia". zazdrośc go zżera jak starą dziwkę na
                widok młodej.
                to mi przypomina pewnego bęcwała na "sosie".
                czytał pobieżnie,odpowiadał bez sensu.
                az za którymś razem odpowiedział pewnej matce co powinna
                zrobić ze swoim synem alkoholikiem.
                oczywiście odpowiedział na pierwszy post jaki mu wpadł w
                oczy.
                a przeoczył post ostatni, w którym matka się żaliła ,że
                zrobiła wszystko w imię twardej miłości i nie uratowała mimo
                wszystko syna ---zmarł zapity na smierć-opuszczony przez
                wszystkich.
                i nawet wtedy ten bęcwał , gdy się zorienował jakiego byka
                zrobił.szedł nadal w zaparte.


                • 1962wolf Re: uzależnienie emocjonalne 06.04.08, 17:02
                  z całym szacunkiem nikolino-tracisz czas "współpracując" z
                  aagustem
                  to kłamca , manipulant i przedewszystkim tchórz cywilny.
                  zalety jego intelektu pomijam.
                  nie dawaj się nikolino wkręcać w jego gierki.
                  chciał ige wysłać na mityng AA, napisał cytat pewnego
                  terapeuty zupełnie nie dostosowany do potrzeb Igi
                  i taka jest prawda.
                  jesteś inteligentną, wrazliwą kobietą,z charakterem.. poczuciem
                  humoru, pazurem ...........
                  mnie to właściwie nie powinno interesować. lecz szkoda mi
                  Ciebie i Twojego zaangazowania.
                  • nikolinaa Re: uzależnienie emocjonalne 06.04.08, 22:29
                    1962wolf napisał:

                    > jesteś inteligentną, wrazliwą kobietą,z charakterem.. poczuciem
                    > humoru, pazurem ...........

                    I tu mi sie podoba :D.
                    Ja ciebie tez wolfie cenie, mimo tego co wczesniej pisalam. To co
                    pisales o mnie (wyzej) odnosi sie takze do Ciebie.

                    lecz szkoda mi
                    > Ciebie i Twojego zaangazowania.

                    Tu juz mi sie mniej podoba.

                    > nie dawaj się nikolino wkręcać w jego gierki.

                    Ja tu staram nie wkrecac w zadne gierki,choc to nielatwe... I jak
                    juz wczesniej Ci pisalam, nie ma tu dla mnie sensu pisac o sobie
                    jakies kolorowane historie, czy koloryzowac siebe i to co czuje.
                    Co do Augusta, jestem mu niezmiernie wdzieczna za konkretne
                    informacje, bo choc tez mam internet to od miesiecy nie moglam
                    znalezc tego, czego szukalam. A mialam to pod nosem. Ja go bardzo
                    lubie i takze cenie jako czlowieka inteligentnego i zwyciezce w
                    walce z nalogiem..., ale nie zarzucaj mi prosze "wspolpracy" z
                    kimkolwiek tutaj, bo to brzmi dziwnie.

                    No, ale my tu gg i znow zboczylismy z watku. :)




                • aaugustw Re: uzależnienie emocjonalne 06.04.08, 19:57
                  1962wolf napisał:
                  > aaugust jak zwykle kłamie. napisał text bez sensu -nieadekwatnby
                  do sytuacji. i teraz by wyjść z twarzą podpina się pod sugestie
                  nikoliny jak małe dziecko...
                  > istotą bywania aaugusta tutaj -jest zwrócenie na siebie
                  > uwagi za wszelką cenę. on poprostu jest chory gdy ominie go
                  jakakolwiek okazja "błysnięcia". zazdrośc go zżera jak starą dziwkę
                  na widok młodej. to mi przypomina pewnego bęcwała na "sosie".
                  > czytał pobieżnie,odpowiadał bez sensu.
                  > ...ten bęcwał , gdy się zorienował jakiego byka zrobił.szedł nadal
                  w zaparte.
                  > z całym szacunkiem nikolino-tracisz czas "współpracując" z
                  > aagustem to kłamca , manipulant i przedewszystkim tchórz cywilny.
                  ___________________________.
                  Tak wyglada agonia wolfa...! :-((
                  A... ;-))
                  • 1962wolf Re: uzależnienie emocjonalne 06.04.08, 20:19
                    ".......agonia wolfa"
                    zatem wniosek prosty..............umierającego słowa, są zawsze
                    prawdziwe:
                    "aagust jak zwykle kłamie"
                    i w tym wniosku kryje się pewien paradoks, ale to zabawa
                    dla dociekliwych
                    hej
                    • aaugustw Re: uzależnienie emocjonalne 06.04.08, 20:26
                      1962wolf napisał:

                      > ".......agonia wolfa"
                      > zatem wniosek prosty..............umierającego słowa, są zawsze
                      > prawdziwe: "aagust jak zwykle kłamie"
                      > i w tym wniosku kryje się pewien paradoks...
                      _____________________________________________.
                      Widze tylko jeden: łżesz jak pies - wolfie...!
                      A... ;-))
                      • 1962wolf Re: uzależnienie emocjonalne 06.04.08, 20:38
                        zatem przejdźmy do szczegółów:
                        Iga30, z wielkim zainteresowaniem przeczytalem Twoj list, jak
                        rowniez z krytycznym okiem slowa Nikolinyy i Wolfa... - Uwazam, ze
                        oni z dobrego serca daja Tobie zbyt duzo "dobrych" porad, ktore moze
                        i pasuja im, ale na pewno nie wszystkim innym...!

                        Znalazlem dla Ciebie taki oto tekst, znanego u nas terapeuty, z
                        ktorego uda sie Tobie cos dla siebie zabrac i przemyslec, aby potem
                        podjac to najwlasciwsze dla Ciebie...!
                        Oto ten urywek:
                        > "Pracuje przewaznie z suchymi alkoholikami (tzn. "nawroty" musza
                        byc czasami wkalkulowane i potem "przerobione"), ktorzy problemy
                        maja z konfliktami i zakloceniami wystepujacymi wraz z osiagnieciem
                        abstynencji.
                        Te bezposrednie konfrontacje z alkoholem; jak nie ruszyc tego
                        pierwszego kieliszka, jak odmowic innym ludziom tego poczestunku,
                        jak mam sie zachowac na imieninach, weselu, czy w goscinie, itd.
                        nie moze byc zadaniem psychoterapii, lecz powinny byc omowione
                        w Grupie AA, wraz z innymi alkoholikami...
                        (doswiadczenia z czasow picia i trzezwienia oraz czasu suchego).
                        Kto nie odwiedza zadnej z grup, wtedy przekonuje go o tym i dodaje
                        odwagi i mowie o slusznosci podjecia takiej decyzji. Jego (jej)
                        decyzji.
                        Najlepiej wyprobowac rozne grupy, az ta "wlasciwa" zostanie
                        znaleziona.
                        W tym miejscu musze powiedziec, ze najlepsze moje doswiadczenia
                        mam z Grupami Anonimowych Alkoholikow, poniewaz w grupach tych
                        pracuje sie najbardziej sumiennie a sami jej uczestnicy sa bardzo
                        umotywowani.
                        To naturalnie zmienne jest w zaleznosci od miejscowosci i danej
                        Grupy.
                        W miedzyczasie mam duza ilosc pacjentow, u ktorych ta kombinacja
                        (terapeuta + grupa) przyniosla duze osiagniecia, ale czesto przy tym
                        mam problem z pacjentami AA, ktorzy znaja sie osobiscie, co powoduje
                        niejakie komplikacje....
                        Z drugiej strony chce podkreslic, ze wprawdzie medycyna i
                        psychoterapia, same w sobie przewaznie nie sa w stanie pomoc ludziom
                        dotknietym nalogiem, odwrotnie jednak rowniez same Grupy Samopomocy
                        czesto takze nie wystarczaja.
                        To ma swoj poczatek w tym, ze alkoholik nie jest rowny alkoholikowi,
                        mimo ze niektore Grupy AA a szczegolnie literatura Aowska, chetnie
                        to wrazenie chcialaby przekazac...
                        Nic w tym dziwnego;
                        w spoleczenstwie, w ktorym od dziecka jestesmy w ciaglej
                        konfrontacji, mamy zroznicowane biografie i rozwoj, zupelnie
                        zroznicowane osobowosci, albo psychiczne zaklocenia i choroby, na
                        tle ktorych wykoleja sie konsumpcja alkoholu, rozwijajac
                        zroznicowane pod wzgledem ciezkosci i przebiegu uzaleznienie
                        alkoholowe.
                        Czesto spotykam alkoholikow, ktorzy sa tak "zablokowani"
                        i maja takie stany lekowe, ze nie potrafia zniesc zadnej sytuacji
                        grupowej.
                        Stoja oni pod wielkim napieciem, trzesa sie, poca a w skrajnych
                        przypadkach dochodzi do paranoi a conajmniej do agresji.
                        U takich pacjentow jest tylko terapia indywidualna mozliwa.
                        Mialem pacjentow, u ktorych odwiedziny Grup Aowskich wywolywalo
                        strach i zagrozenie...
                        ..........................................

                        mógłbys z łaski swojej wskacać miejsce w którym sugerujesz
                        osobiście terapię indywidualną w dodatku nie opartą na pracy
                        z grupami AA?"

                        bo jak byk , wynika tylko jedno-palnałeś babola -nikolina
                        zadała Ci zwyczajne pytanie.a Ty jak zwykle podkuliłeś ogon,
                        nakłamałeś, podpiałeś się pod słowa nikol itd itp.
                        jesteś aauguscie kłamcą , durniem i niebezpiecznym dla ufnych
                        ludzi oszołomem.
                        w dodatku jesteś wydrwigorszem na równi ze wym kumplem-
                        dodradca podatkowym.

                        • aaugustw Re: uzależnienie emocjonalne 06.04.08, 20:55
                          1962wolf napisał:
                          > zatem przejdźmy do szczegółów:
                          ::::::::::::::::::::::::::::::::
                          - - - - - - - - - - - - - - - --
                          A...: (ostatnie dwa przytoczone przeze mnie zdania):
                          > U takich pacjentow jest tylko terapia indywidualna mozliwa.
                          > Mialem pacjentow, u ktorych odwiedziny Grup Aowskich wywolywalo
                          > strach i zagrozenie...
                          ..........................................
                          (wolf):
                          > mógłbys z łaski swojej wskacać miejsce w którym sugerujesz
                          > osobiście terapię indywidualną w dodatku nie opartą na pracy
                          > z grupami AA?"
                          > bo jak byk , wynika tylko jedno-palnałeś babola jesteś aauguscie
                          kłamcą , durniem i niebezpiecznym dla ufnych ludzi oszołomem.w
                          dodatku jesteś wydrwigorszem na równi ze wym kumplem-dodradca
                          podatkowym.
                          _______________________________________________.
                          Głupi jestes, wolfie i tyle... - Mialem juz zamknac te bude, ale
                          dla ciebie zrobilem to jeszcze i wskazuje ci te dwa ostatnie zdania,
                          z tego tekstu, ktory tu przytoczylem i ktory prowadzi na koniec
                          tylko do jednego zdania, (do sedna sprawy), ktore chcialem innymi
                          ustami jej podpowiedziec (zasugerowac) - palancie...!
                          A... ;-))
                          • 1962wolf Re: aauguście -pijaku. 07.04.08, 09:11
                            mój drogi aauguście-czytac to ja potrafię- nawet ze
                            zrozumieniem
                            co innego gdy cytujesz kogoś.
                            co innego gdy wyrażasz własne zdanie.
                            a własnego zdania nie wyrażasz od bardzo dawna
                            z tej prostej przyczyny ,ze go nie posiadasz

                            no i ta namolna chęć "zaistnienia" u Ciebie.
                            napisałeś ,że podobno z nikoliną dalismy zbyt wiele rad- w
                            dodatku niekoniecznie dla Igi
                            otóż -my nie dawalismy żadnych rad.
                            ich ilość zas , w porównaniu z Twoim "cytowanym" terapeutą
                            jest / o ile w ogóle były jakieś/ znikoma.
                            najpierw czytaj wnikliwie- co ktoś napisał aauguście- potem
                            odpowiadaj.
                            myslenie wbrew pozorom nie boli
                            nawet na mityngach zdarzają się wypowiedzi ze znamionami rozumu.
                            obawiam się jednak ,że akurat te wypowiedzi niezbyt Cie
                            interesują.
                            Ciebie interesuje, bys był podziwiany przez resztę,a
                            najbardziej przez naiwnych.......bo takim łatwiej zaimponowac
                            rzekomymi osiągami.
                            no i te TWOJE BEZROZUMNE pojęcia:
                            chciałeś "podpowiedzieć" , zasugerować itd itp
                            zatem czy chciałeś czy nie.udzieliłeś rad o wiele więcej
                            niż całą reszta,a w dodatku kompletnie nie na temat i bez
                            wglądu do kogo i w jakiej sytuacji są skierowane.
                            jesteś głąb......ale inteligentny.
                            przyznam jednak ,że jestes zwykłym oszustem i kabotynem.

                            • 1962wolf Re: nikolino 07.04.08, 09:14
                              pisząc to:
                              "..> nie dawaj się nikolino wkręcać w jego gierki."
                              miałem na mysli jedynie to,że prędzej czy później bez Twej
                              wiedzy aaugust wykorzysta Twoje słowa dla niego przydatne, na
                              swoją i wyłacznie swoją korzyść.
                              taki on już jest.
                              nie zapyta Cię o zdanie, nie uzna za stosowne liczyć się
                              z Twoją opinią , ani prawem do własnego zdania i zachowania
                              kontekstu.

                              powodzenia zyczę
                              • aaugustw wolf - prorok...! ;-)) 07.04.08, 10:35
                                1962wolf tlumaczy sie:
                                > miałem na mysli jedynie to,że prędzej czy później bez Twej
                                > wiedzy aaugust wykorzysta Twoje słowa dla niego przydatne
                                ______________________________________.
                                To brzmi jak u tlumaczacego sie proroka, ktory wypadl z Biblii...!
                                A... ;-))
                                • 1962wolf Re: wolf - prorok...! ;-)) 07.04.08, 10:50
                                  "....To brzmi jak u tlumaczacego sie proroka, ktory wypadl z
                                  Biblii...!."
                                  to nie proroctwo tylko obserwacja
                                  w dodatku wystarczy przejrzeć kilka tygodni wstecz co
                                  piszesz, jak piszesz i tak dalej.
                                  a nikol to duża dziewczynka i da sobie rade---więc nie
                                  zachowuj sie nerwowo............
                                  najwyżej zyskasz kolejną wielbicielkę, a ja dostanę po łapach.
                                  ryzyko zawodowe aauguscie..............warcze tylko wtedy gdy
                                  uznam za stosowne i z góry zakładam ,że mogę sam zostać
                                  obwarczony.


                              • magtomal Re: nikolino 07.04.08, 16:31
                                1962wolf napisał:

                                > pisząc to:
                                > "..> nie dawaj się nikolino wkręcać w jego gierki."
                                > miałem na mysli jedynie to,że prędzej czy później bez Twej
                                > wiedzy aaugust wykorzysta Twoje słowa dla niego przydatne, na
                                > swoją i wyłacznie swoją korzyść.
                                > taki on już jest.
                                > nie zapyta Cię o zdanie, nie uzna za stosowne liczyć się
                                > z Twoją opinią , ani prawem do własnego zdania i zachowania
                                > kontekstu.

                                Potwierdzam Nikolino. Tak się stanie. Właśnie tak August postępuje z ludźmi. Dla
                                mnie też był swego czasu miły, po czym wielokrotnie w sposób perfidny
                                wykorzystywał wszystko, czego się o mnie dowiedział (na szczęście nie było tego
                                wiele) - i starał się, by mnie to jak najmocniej zabolało (ale tu już zabrakło
                                mu inteligencji...).
                                • aaugustw Re: nikolino 07.04.08, 17:16
                                  magtomal napisała:
                                  > Potwierdzam Nikolino. Tak się stanie...
                                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                  Nikolino, uwazaj na prorokow, ktorzy wypadli z Biblii...! ;-))
                                  ________________________________________________________.
                                  magtomal napisała dalej:
                                  Właśnie tak August postępuje z ludźmi. Dla mnie też był swego czasu
                                  miły, po czym wielokrotnie w sposób perfidny wykorzystywał wszystko,
                                  czego się o mnie dowiedział (na szczęście nie było tego wiele)
                                  - - - - - - - - - - - - - - - - - --
                                  Tak Nikolinoo to prawda; wykorzystalem wszystko, ale ze nie bylo tam
                                  nic co mozna by wykorzystac, wiec dzieje sie tak, jak sie dzieje,
                                  czyli nic...! :-((
                                  _____________________________________________.
                                  magtomal napisała dalej:
                                  > ... i starał się, by mnie to jak najmocniej zabolało (ale tu już
                                  zabrakło mu inteligencji...).
                                  - - - - - - - - - - - - - - -
                                  To zdanie samo w sobie jest mocne...! ;-))
                                  A´propos; magtomal, czemu boli dalej..!? :-((
                                  A... ;-))
                                  Ps. Nikolinoo, postawiono (zaczepiono) cie bez przyzwolenia... -
                                  Takie juz sa te gbury. Nie odpowiadaj na to...! ;-))
                                  • nikolinaa Re: nikolino 07.04.08, 18:33
                                    Denerwujecie mnie wszyscy. Nie jestem jakims kapslem przetargowym.
                                    Grajcie sobie beze mnie. Zbieram zabawki z tego watku i wpadne tu,
                                    jesli sie Iga odezwie.
                                    • aaugustw Re: nikolino 07.04.08, 19:39
                                      nikolinaa napisała:
                                      > Denerwujecie mnie wszyscy. Nie jestem jakims kapslem przetargowym.
                                      > Grajcie sobie beze mnie. Zbieram zabawki z tego watku i wpadne tu,
                                      > jesli sie Iga odezwie.
                                      _____________________________________.
                                      Nikolinaa, to ja - Iga... (to mial byc zart!) ;-))
                                      Nie denerwuj sie byle napotkanym nietrzezwym..
                                      Wszystko jest OK... - "Oni" tak pisza, bo chca
                                      pozyskac Ciebie na swoja strone, jestes po prostu
                                      atrakcyjna babeczka... - To wszystko...! ,-))
                                      A... ;-))
                                      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: nikolino 08.04.08, 12:05
                                        Ig030 bardzo bliskie jest mi to, co piszesz.

                                        Na poczatku jednak chcialbym zauwazyc, ze sensownie i porzadnie sie
                                        wypwiadasz- wiec nie jest zle z twoja edukacja ( edukacja to nie
                                        tylko dyplomy).

                                        A odnosnie uzaleznienia emocjonalnego- jest to znany mi temat.
                                        Rowniez moge potwierdzic, ze taka chora relacja z jedna osoba
                                        przenosi sie na stosunki ze wsyztskimi ludzmi.

                                        W moim przypadku uzaleznienie emocjonalne dotyczy matki. Od pewnego
                                        czasu jest ono o wiele mniejsze- glownie wskutek moich dzialan i
                                        wysilkow, a w duzej mierze dzieki rozluznieniu kontaktow.

                                        Nadal jednak widze jego ziarna w sobie- co wychodzi wlasnie
                                        szczegolnie w kontaktach z innymi- rozpaczliwa wrecz potrzeba
                                        akceptacji a naawet podziwu ( chyba sama akceptacja nie wystarczy),
                                        szukanie popularnosci ( nawet tanimi sposobami), nadmierna ambicja,
                                        a do tego podejrzliwosc, nieufnosc, wyrzuty sumienia, analizowanie
                                        do przesady- oto caly obraz.

                                        Wydaje mi sie, ze uzaleznienie emocjonalne jest efektem "dzialania"
                                        obu stron. To zaczy- potrzebna jest odpowiednia ofiara jak i
                                        odpowiedni sprawca. Niektorzy ludzie po prostu musza uzalezniac
                                        innych emocjonalnie od siebie- bo sami maja niskie poczucie
                                        wartosci, lek przed odrzuceniem itp- co jest charakterystyczne dla
                                        roznych DDAm dDD i alkoholikow.

                                        Sposoby stosowane przez takich ludzi to najczesciej szantaz
                                        emocjonalny- czyli wymuszanie pewnych zachowan pod grozba poczucia
                                        winy. Takie pijawki emocjonalne doskonale wiedza ( albo przynajniej
                                        podswiadomie to czuja), ze moga grac na naszych uczuciach- i graja
                                        ile sie da.

                                        Dodatkowe metody takich osob uzalezniajacych emocjonalnie to
                                        straszenie, skupianie uwagi na swojej osobie i wlasnych problemach
                                        oraz obwinianie.

                                        Najgorsze jest to, ze to jest czesto dosyc perfidne. Taki typowy
                                        schemat- dajesz z siebie o wiele, wiele za duzo, a ciagle slysysz,
                                        ze nie dajesz nic. Poswiecasz siebie i swoje zycie drugiej osobie, a
                                        slyszysz, ze jestes utrapieniem i przyczyna problemow.
                                        Dodatkowo nie mozesz sie poskarzyc, bo zostaniesz "zdrajca".

                                        stoisz wtedy w rozkroku- bo wiesz, ze cos jest nie tak, a zarazem
                                        jak chcesz cos zrobic wedlug wlasciwego wzoru- to drecza cie wyrzuty
                                        sumienia i ogarnia panika.

                                        wlasnie- kolejna pulapka to sytuacja, w ktorej chcemy sie uwolnic od
                                        takiej osoby- ona wtedy desperacko chce sie przeciwstawic i nie
                                        cofnie sie niemal przed niczym, aby relacja sie nie zmienila.

                                        Tak dokladnie mialem z moja matka. Dzis inaczej na to patrze- ze
                                        ona byla ( i jest nadal) osoba gleboko ieszczesliwa i skrzywdzona
                                        przez zycie. Przez to krzywdzila mnie i moja siostre. Robila to
                                        zarazem swiadomie i perfidnie, ale kierowala nia jakas silniejsza od
                                        niej moc zlych wspomnien i patologicznego postrzegania swiata.

                                        Tak czy owak- w moim i siostry dziecinstwie matka byla w centrum
                                        uwagi. Doslownie byla jak alkoholik- zmienne nastroje,
                                        nizezrozumiale dla nas, zupelnie niekonsekwentne zachowania ( raz
                                        bicie za glupoty, raz wielkodusznosc nie wiadomo skad), ciagle
                                        skupianie uwagi na sobie a zarazem ciagly rodzinny mit, ze matka ma
                                        najgorzej, cierpi za wszystkich i wszyscy sa jej ciezarem, ogolnie
                                        sa winni.
                                        Taki paradoks- matka ma wahania nastrojow i wszystkich rozstawia po
                                        katach i zarazem obwinia, ze to z naszej wlasnej winy- wiec to, ze
                                        stajemy w kacie jest kara za to, ze stajemy w kacie:)

                                        Duzo bolu kosztowalo uwolnienie sie z tej relacji- bolu mojego,
                                        siostry, matki, a nawet niewidocznego cale zycie ojca.
                                        Dzis jest lepiej, wlasciwie zupelnie niemal inaczej- ale nie mam
                                        zludzen, w 90% jest tak dlatego, ze jestesmy oboje niezalezni
                                        finansowo i mieszkamy w swoich domach.

                                        Najgorsze jest to, o czym piszesz- czyli przenoszenie relacji tego
                                        typu na innych ludzi. To sie azywa chyba osobowosc bierno-
                                        agresywna. Po pierwsze- bo inni ludzie nie rozumieja czesto naszych
                                        zachowan. Po drugie- bo to frustrujace.
                                        Najpierw nieasertywnie pozwalasz sobie wlezc na leb, a potem sie
                                        nagle budzisz i zaczynasz zalatwiac "porachunki".
                                        Wtedy zaczynaja sie wielkie emocje po obu stronach tylko po co?

                                        ALe osobiscie mam wrazenie, ze z wieloma tymi zmorami juz sobie
                                        poradzilem. Niestety, na razie nie jest to tak jak byc powinno- bo
                                        jestem przesadnie nieraz asertywny, co przeradza sie w jakas
                                        malostkowosc i upierdliwosc. Jak sie naucze wiekszej tolerancji dla
                                        slabosci sowich i innych- to bedzie it, czego i Tobie zycze:)

                            • aaugustw Re: aauguście -pijaku. 07.04.08, 10:33
                              1962wolf napisał (do A...):
                              > no i ta namolna chęć "zaistnienia" u Ciebie.
                              > Ciebie interesuje, bys był podziwiany przez resztę
                              ___________________________________________________.
                              Skad ty to wszystko wiesz o mnie...!?
                              Ale ty mi zawiscisz, co...!? ;-)))
                              Lubisz swiatlo reflektorow...? - To wyjdz najpierw z tej
                              nietrzezwej dziury...! :-((
                              A... ;-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka