Dodaj do ulubionych

Mąż ma problem

20.04.08, 01:27
i nie wiem jak mu pomóc bo nic do Niego nie dociera.Od początku:
codziennie 3 piwka (już o 18.00 Go nosi),a od mniej więcej 8 tyg. w
piątek zaczyna maraton. Dziś np zaczął sobie robić sam drinki, jutro
pewnie będzie się "leczył", w niedziele też coś-żeby się lepiej
poczuć a od poniedziałku znowu piwko.
Ale on twierdzi że przecież nie jest "menelem", ma dobrą pracę i
posadę, chodzi normalnie do pracy...nic się przecież nie dzieje.
Mam dosyć jego "zapachu",jego zamglonych oczu...,a najgorsze że
nasze dziecko na to wszystko patrzy.
Wieczorami przesiaduje na necie i gra, przestajemy mieć kontakt,
oczywiście ja się czepiam bo oczekuje że będzie uczestniczył w
naszym życiu.
Jak mu pomóc??
Może zimny prysznic-mam ochotę go spakować i postawić ultimatum-albo
zacznie leczenie albo się rozstajemy..
Obserwuj wątek
    • myszabrum Re: Mąż ma problem 20.04.08, 10:00
      Zrób ten prysznic, jeśli Cię na to stać. Tradycyjne gadanie będzie odbierał jako "trucie doopy".
      On żyje w alkoholowej mgle i musi się obudzić (na pewno na dnie sam wie, że coś jest nie tak).

      <:3)~~ brrrum :)
    • nikolinaa Re: Mąż ma problem 20.04.08, 10:58
      Popieram przedmowczynie. Mam ten sam problem co Ty, ale nie moge na
      razie odejsc...Ale jesli ciebie na to stac to jest chyba najlepszy
      pomysl. Skoro "trucie doopy" nie pomoglo. Ja swojemu trulam kilka
      lat i nic. A uzaleznionymi od alkoholu nie sa tylko menele spod
      nocnego. Zostaw go z jego drinkami, piwami i grami, zbieraj manatki
      i usun mu sie z drogi. Jak przestaniesz go gonic,on w koncu bedzie
      musial sie zatrzymac i pomyslec.
    • hepik1 Re: Mąż ma problem 20.04.08, 14:01
      > Może zimny prysznic-mam ochotę go spakować i postawić ultimatum-albo
      > zacznie leczenie albo się rozstajemy...

      Jeśli traktować to w charakterze tylko prysznica czyli takie strachy na lachy ,to sensu nie ma żadnego.
      Jeśli alkoholikowi się mówi,że coś się zrobi a się tego nie zrobi,bo samej nie końca się jest na to zdecydowaną,to porażka murowana.
      I każda inna późniejsza groźba,najbardziej radykalna i realna nigdy już nie zostanie potraktowana przez delikwenta poważniejsza.
      Czyli kon-sek-wen-cja.Od najdrobniejszej sprawy (od jutra sam pierzesz skarpetki) do najpoważniejszej(składam wniosek rozwodowy)

      Poza tym warto przebrnąć przez ten tekst:
      www.lawendowa.eu/articles.php?cat_id=9
      potem się zastosować a jest szansa 50/50,że może się uda.

      • dzik0 Re: Mąż ma problem 21.04.08, 08:47
        Zareaguje jedynie na konkrety,słowa i groźby niczego nie zmienią.
        Niech zostanie sam z piwem,może go"ruszy"
        Ja zareagowałem dopiero gdy słowa żony zamieniły się w fakty.
        • hwast1 Re: Mąż ma problem 21.04.08, 09:46
          Grożby ? Pakowanie walizek ? Szantaż emocjonalny ?
          A gdzie tu miłośc i odpowiedzialnośc za poślubionego sobie
          człowieka.Empatia !!Troska !! Małżeńska przysięga !!
          Tak się juz teraz w tym durnym świecie porobiło,że głupie trzy piwa
          dziennie.... potrafią zniszczyc coś,co z samej swej natury trwać
          winno bez względu na wszystko !!
          Wygodnictwo,asekuranctwo,egoizm i szeroko pojęta konsumkcja..... to
          bożki dzisiejszego świata !! Dawniej inaczej bywało :(

          • kajda28 Re: Mąż ma problem 21.04.08, 18:19
            > Grożby ? Pakowanie walizek ? Szantaż emocjonalny ?
            > A gdzie tu miłośc i odpowiedzialnośc za poślubionego sobie
            > człowieka.Empatia !!Troska !! Małżeńska przysięga !!
            > Tak się juz teraz w tym durnym świecie porobiło,że głupie trzy piwa
            > dziennie.... potrafią zniszczyc coś,co z samej swej natury trwać
            > winno bez względu na wszystko !!
            > Wygodnictwo,asekuranctwo,egoizm i szeroko pojęta konsumkcja..... to
            > bożki dzisiejszego świata !! Dawniej inaczej bywało :(

            tak dawniej było inaczej, dawniej kobiety dawały sie szmacić, bić, poniżać,
            przyzwalały na cierpienie swoich dzieci- które w swoim dorosłym życiu powtarzały
            te same błędy swoich rodziców .
            Jeżeli te 3 piwa są takie głupie to po co je pić?
            hwast1 jeszcze w dużo rodzinach jest tak jak ty mówisz, jest ta "empatia",
            "miłość", "troska", a brak egoizmu , zapraszam na forum DDA- zobaczysz jak to
            wszystko widzą dzieci.
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Mąż ma problem 21.04.08, 20:18

              granica jest cienka- miedzy egoistycznym oczekiwaniem "ma byc jak
              chce" a naturalnym oczekiwaniem, ze zyjemy razem i musimy sie
              dostosowac.

              i jest tak, ze terapeuci lub niepijacy alkoholicy ciagna te granice
              w jedna strone, a pijacy ciagnie w druga.

            • hwast1 Re: Mąż ma problem 22.04.08, 10:05
              A czy ja wspominam coś o poniżaniu, albo nie daj Boże o biciu ?
              Chyba nie.
              Mówię tylko o tym ,że dawniej( i to wcale nie setki lat temu )ten
              drobny dyskomfort w postaci męża od czasu do czasu nadużywającego
              alkoholu,nie był dla kobiety końcem świata !! Powodem o rozmyślaniu
              o odejściu !! Cierniem !! Szykana szczególną !!
              A tylko dopustem Bożym, z którym przecież całkiem dobrze można żyć.
              Porobiło sie teraz na tym z-mac-donaldyzowanym świecie,że byle jaki
              problem w małżeństwie urasta momentalnie do rangi końca świata !!
              Armagedonu co najmniej !!
              Ludzie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              Życie, nie polega tylko na konsumowaniu przyjemności.
              Czasami trzeba poczuć że boli, aby potem docenić to że
              przestało.Czyz nie ?


              • kajda28 Re: Mąż ma problem 22.04.08, 10:45
                > Życie, nie polega tylko na konsumowaniu przyjemności.
                > Czasami trzeba poczuć że boli, aby potem docenić to że
                > przestało.Czyz nie ?

                z tego co czytam to małżeństwo dzieli sie dla ciebie na tego co konsumuje i na
                tego co boli. sorry ale nie kupuje tego, uważam że partnerstwo jest najważniejsze.

                > Mówię tylko o tym ,że dawniej( i to wcale nie setki lat temu )ten
                > drobny dyskomfort w postaci męża od czasu do czasu nadużywającego
                > alkoholu,nie był dla kobiety końcem świata !! Powodem o rozmyślaniu
                > o odejściu !! Cierniem !! Szykana szczególną !!
                > A tylko dopustem Bożym, z którym przecież całkiem dobrze można żyć.
                > Porobiło sie teraz na tym z-mac-donaldyzowanym świecie,że byle jaki
                > problem w małżeństwie urasta momentalnie do rangi końca świata !!
                > Armagedonu co najmniej !!

                dla mnie to był armagedon - przez tego "męża" a dla mnie taty mam b. niskie
                poczucie własnej wartości, nie liczę sie z tym czego ja chce, czego potrzebuje,
                wiążę się z nieodpowiednimi partnerami, moje dzieci wychowują się w niepełnej
                rodzinie. I tata nie pił dużo, parę razy w miesiącu, a może co parę miesięcy, a
                i chyba codziennie też mu się zdarzało, nie wiem, wyparłam dzieciństwo, jest
                głęboko zakopane w mojej świadomości.

                > A czy ja wspominam coś o poniżaniu, albo nie daj Boże o biciu ?
                > Chyba nie.
                a chciałbyś aby twoja żona codziennie była po piwku, aby codziennie w łóżku
                śmierdziało od niej, żebyś wieczory i weekendy spędzał sam, bo żona by sobie
                konsumowała piwko - czy czułbyś sie wtedy dowartościowany przez nią?

                Hwast1 zanim odeszłam od mojego męża kilka jego pić właśnie przeczekałam, aż
                wytrzeźwieje i będzie dobrze, kolejne z kolei kiedy coś we mnie pękło
                przecierpiałam, po nim dopiero poszłam na terapię dla współuzależnionych , on
                też swoją potraktował poważniej. I znowu zapił , tym razem z dozą agresji, drugą
                i ostatnią. Robiłam wszystko co mogłam aby nie pił, próbowałam mu strasznie w
                tym przeszkadzać, już nie dla niego , dla dzieci aby miały tatę. nie udało się,
                chociaż teraz już z 2 miesiąc jest trzeźwy. I to mi pokazało że najlepiej jest
                dla wszystkich jak każdy sobie żyje tak jak mu najwygodniej, ja bez alkoholu,
                kłótni, spokojnie, biednie ale bezpiecznie, a on chce pić niech pije, w
                przerwach szpitale- to jest jego życie.
                • hwast1 Re: Mąż ma problem 22.04.08, 11:37
                  Kajda.
                  Twoje argumenty są nie do odparcia ..... no,może po za jednym.
                  Chleję ćwierć wieku prawie,a mimo tego miła sercu memu, mnie nie
                  zostawia jakoś !!
                  Było wiele tego .Terapia,wszywki,przysięgi,postanowienia ponoc
                  ostateczne......... i co ? I gó.. !! Jak piłem tak piję !!
                  Ale jak wspomniałem powyżej.Miłośc wszystko zwycięży.
                  Byc może niedługo z przepicia zdechnę, ale pewien jestem jednego.
                  Na grobie mym ,zawsze jakaś świeczka będzie sie paliła :(

                  Pomyśl o tym !! Proszę !!
                  • magtomal Re: Mąż ma problem 22.04.08, 11:50
                    hwast1 napisał:

                    Jak piłem tak piję !!
                    > Ale jak wspomniałem powyżej.Miłośc wszystko zwycięży.

                    A może odwróćmy to,hwaście drogi, i niech Twoja miłość do żony pozwoli Ci nie
                    pić. Miłość wszystko zwycięży? To niech zwycięży Twój nałóg!
                    Nie oczekuj od żon (w tym Twojej), by w imię miłości znosiły Wasze pijaństwo -
                    w imię Waszej miłości zrezygnujcie z picia. Dla nich.



                    > Pomyśl o tym !! Proszę !!

                    Pomyśl, proszę.
                    • hwast1 Re: Mąż ma problem 22.04.08, 12:06
                      Zapewne mądrą i piękna kobietą jesteś, skoro tak piszesz :)
                      Wspominasz cos o mojej miłości.Nie wiesz nic bo i skąd ?
                      Kocham Ją nad życie !! Za jeden Jej spokojny dzień, oddałbym swoich
                      tysiąc.Stopy bym Jej całował gdyby tylko zechciała.Na rękach bym
                      nosił.Zabiłbym gdyby ktoś Jej ubliżył.Dałbym Jej wszystko,życie
                      swoje nawet ,za jeden uśmiech Jej,za jedno spojrzenie.
                      Nie ma dnia żebym o Niej nie myślał .... godziny nawet.Poświęciłbym
                      dla Niej wszystko !! Za wyjątkiem jednego.GORZALY !!!!!!!!!
                      Na równi kocham Ją i Ją.
                      I one obydwie o tym wiedzą.I dobrze nam z tym !!
                      • aaugustw Re: Mąż ma problem 22.04.08, 12:50
                        hwast1 napisał (o gorzale i swojej zonie):
                        > Kocham Ją nad życie !! Za jeden Jej spokojny dzień, oddałbym
                        swoich tysiąc. Stopy bym Jej całował gdyby tylko zechciała. Na
                        rękach bym nosił.Zabiłbym gdyby ktoś Jej ubliżył.Dałbym Jej
                        wszystko...
                        Za wyjątkiem jednego.GORZALY !!!!!!!!!
                        _____________________________.
                        Pijane i puste sa te slowa,
                        jak twe serce i twoja glowa!
                        A...
                      • gocharl Re: Mąż ma problem 22.04.08, 14:02
                        hwast1 napisał: Poświęciłbym
                        > dla Niej wszystko !! Za wyjątkiem jednego.GORZALY !!!!!!!!!

                        To jest niekonsekwencja....nie ma czegoś takiego jak wszystko za
                        wyjątkiem czegoś....wszystko to coś co możesz zrobić i
                        robisz,poświęcasz dla kogoś pomimo czegoś....inaczej to nie jest
                        wszystko...

                        Hejka Gocha
                        • aaugustw Re: Mąż ma problem 22.04.08, 14:20
                          hwast1 napisał (o swojej zonie):
                          > Poświęciłbym dla Niej wszystko !! Za wyjątkiem ...GORZALY !!!!!!
                          ___________________________________________________________.
                          A, ze nasz chwast jest konsekwentny, wiec poswieca wszystko:
                          malzenstwo, zone, etc... - dla GORZALY !!!!!!!!!!!!!!
                          A... ;-))

                  • sparko11 Re: Mąż ma problem 22.04.08, 11:52
                    Terapia,wszywki,przysięgi,postanowienia ponoc
                    > ostateczne......... i co ? I gó.. !! Jak piłem tak piję !!

                    Gratulacje...
                    • aaugustw Re: Mąż ma problem 22.04.08, 12:57
                      sparko11 napisała (do chwasta):

                      > Terapia,wszywki,przysięgi,postanowienia ponoc
                      > > ostateczne......... i co ? I gó.. !! Jak piłem tak piję !!
                      - - - - - - - - - -
                      Gratulacje...
                      ____________________________________________.
                      Niektore chwasty mysla, ze skoro sam Ogrodnik
                      pozwala im wegetowac obok pozytecznej rosliny,
                      to oni dalej moga sie rozpleniac i zachwaszczac
                      kosztem innych ten ogrod...
                      A...
                  • aaugustw Re: Mąż ma problem 22.04.08, 13:06
                    hwast1 napisał (do Kajdy):
                    > ... Jak piłem tak piję !!
                    > Ale jak wspomniałem... Miłośc wszystko zwycięży.
                    > Byc może niedługo z przepicia zdechnę, ale pewien jestem jednego.
                    > Na grobie mym ,zawsze jakaś świeczka będzie sie paliła :(
                    - - - - - - - - - - - - - -
                    > Pomyśl o tym !! Proszę !!
                    _______________________________________________________.
                    Pomyslalem i ja o tym i to co mi od razu wpadlo do glowy bylo, ze to
                    jest bardzo prawdopodobne co pisze hwast... - W koncu kazda kobieta
                    (kazdy wspoluzalezniony), prawie zawsze - w 100% wchodzi w takie
                    same nowe uklady, jakie znane mu byly do tej pory... Moze wiec byc i
                    tak, ze ten nowy (trzezwy juz...!?) alkoholik, ktory przyjdzie na
                    gotowe - na miejsce hwasta, z wdziecznosci zaniesie te świeczke na
                    grob, zeby sie ona tam dluuugo paliła, a co mu zalezy...!?
                    A...
                  • kajda28 Re: Mąż ma problem 22.04.08, 13:47
                    na grobie mojego eks też będzie się paliła świeczka, właśnie dlatego że odeszłam
                    od niego, zanim go znienawidziłam. I jakby co, to myślę że jakbym pierwsza padła
                    to i on zapali na moim.
                    • aaugustw Re: Mąż ma problem 22.04.08, 14:10
                      kajda28 napisała:
                      > na grobie mojego eks też będzie się paliła świeczka, właśnie
                      dlatego że odeszłam od niego, zanim go znienawidziłam. I jakby co,
                      to myślę że jakbym pierwsza padła to i on zapali na moim.
                      ________________________________________________________.
                      Dzien Zaduszny dopiero za pol roku, ale przypomnialas mi,
                      ze i ja (alkoholik) mam taki zwyczaj, ze zapalam swieczki
                      na anonimowych grobach tam, gdzie zadna sie nie pali...!
                      Moze dlatego, ze przywiazuje dzis wielka wage do swiatlosci,
                      ktora zaplonela kiedys w mej zagubionej w ciemnosciach duszy...(!?).
                      A...
                      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Mąż ma problem 22.04.08, 19:15

                        > ________________________________________________________.
                        > Dzien Zaduszny dopiero za pol roku, ale przypomnialas mi,
                        > ze i ja (alkoholik) mam taki zwyczaj, ze zapalam swieczki
                        > na anonimowych grobach tam, gdzie zadna sie nie pali...!
                        > Moze dlatego, ze przywiazuje dzis wielka wage do swiatlosci,
                        > ktora zaplonela kiedys w mej zagubionej w ciemnosciach duszy...
                        (!?).


                        alyszales powiedzenie
                        "pomoglo tyle co umarlemu kadzidlo"?
                        > A...

                        • aaugustw Re: Mąż ma problem 22.04.08, 20:36
                          beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                          > alyszales powiedzenie
                          > "pomoglo tyle co umarlemu kadzidlo"?
                          _____________________________________.
                          Slyszalem... - Ja nie im pomoglem, lecz zyjacemu, (jeszcze)!
                          A...
              • aaugustw Re: Mąż ma problem 22.04.08, 13:17
                hwast1 napisał:
                > August !! Chłopie !!
                > Co Ty Qrwa wiedzieć możesz o prawdziwej miłości ?
                __________________________________________________.
                Wiedziec, to ja wiem o niej b. malo, ale jedno wiem z
                cala pewnoscia; aby o niej mowic trzeba byc najpierw
                trzezwym...! - Potem dopiero takie nadete EGO, jak ty
                moze dopiero zaczac sie jej uczyc, raczkujac...!
                A...
          • nikolinaa Re: Mąż ma problem 21.04.08, 21:53
            Hwast. Ty sobie zarty robisz.
            Jakies 3 piwka? Przeciez Kinga wyraznie napisala ze 3 piwka to
            wystepuja w dni robocze (codziennie), w weekend to robi juz sobie
            drinki, a w niedziele "leczy sie".To chyba cos jest nie tak.
            W dodatku wali od niego piwskiem. Wiem jakie to jest wkurzajace. A
            ten smrod po nocy unoszacy sie w pokoju z rana...Fuj.Rzygac sie che.
            Jak tu spac z takim w jednym lozku?
            Odpowiedzialnosc za doroslego czlowieka? A kto sie o nia zatroszczy,
            skoro maz ma lepsze rzeczy do roboty?
            • hwast1 Re: Mąż ma problem 22.04.08, 10:13
              nikolinaa :)
              Powiem Ci tak. Zwykle prawda leży pośrodku.Współuzależnione mają
              tendencję do przesady.Nie od dziś to przecież wiadomo.
              Podejrzewam,że ilości jakie podała autorka tego wątku trzeba
              podzielić przez dwa !! A kto wie może i przez więcej.
              I tak teraz odrobinę patetycznie :
              prawdziwa miłośc wytrzyma wszystko !! Nie tylko trzy piwa ale i
              cysterne wódki!! Prawdziwa miłośc (jako rzecze św.Paweł) wytrzyma
              wszelkie przeciwnosci.Kłody pod nogi Jej rzucane gałązkami sie
              staną !! Ale trzeba chciec !!Mysleć o innych a nie tylko o sobie !!
              • sparko11 Re: Mąż ma problem 22.04.08, 11:49
                Ale trzeba chciec !!Mysleć o innych a nie tylko o sobie !!

                A Ty pijąc przez 25 lat myślisz o swojej ukochanej żonie, czy o
                sobie...?
              • nikolinaa Re: Mąż ma problem 22.04.08, 13:08
                Wspoluzalezniona...Nienawidze tego slowa, bo ona okresla mnie jako
                kogos zniewolonego, uzaleznionego- od nastrojow meza. Kogos kogo
                zycie dzieli sie na okresy picia osoby ukochanej, jego kaca i
                wyrzutow sumienia, potem na wspieraniu go w odbudowaniu tego co
                spieprzyl, podnoszenia go na duchu, potem euforii trwajacej kilka
                miesiecy, ze nie pije i w koncu kolo sie zamyka- czarnej rozpaczy i
                lez ze znowu...i znowu...

                hwast1 napisał:

                > prawdziwa miłośc wytrzyma wszystko !! Nie tylko trzy piwa ale i
                > cysterne wódki!! Prawdziwa miłośc (jako rzecze św.Paweł) wytrzyma
                > wszelkie przeciwnosci.Kłody pod nogi Jej rzucane gałązkami sie
                > staną !! Ale trzeba chciec !!Mysleć o innych a nie tylko o sobie !!

                Wytrzymalam samotne noce w obcym kraju z pusta lodowka,bez
                telewizora i skrawka polskiej gazety... daleko od domu, bez zadnej
                pomocy ze strony kogokolwiek. Wytrzymalam kopy i przestawiona
                szczeke. Co prawda zdarzylo sie to tylko raz, wiec sie nie liczy
                nie? Wg mojego meza nie, bo to niechcacy.
                Przetrzymalam te dni beznadziejne, wspieralam ,podnosilam na duchu,
                ze jeszcze jestesmy mlodzi, mozemy pieknie zyc. 7 lat. Czy to
                niewystarczajaco?Ile jeszcze potrzeba poswiecenia? A ze strony
                meza...No coz, mam jego bezwarunkowa milosc. Haha.duzo czy malo?
                Co do wspoluzaleznienia; chce zaczac oddychac i zyc.
                • nikolinaa HWAST REMIX 2008 22.04.08, 13:21
                  Grożby ? Pakowanie walizek ? Szantaż emocjonalny ?
                  A gdzie tu miłośc i odpowiedzialnośc za poślubionego sobie
                  człowieka.Empatia !!Troska !! Małżeńska przysięga !!
                  byle jaki
                  problem w małżeństwie urasta momentalnie do rangi końca świata !!
                  Armagedonu co najmniej !!
                  Poświęciłbym
                  dla Niej wszystko !! Za wyjątkiem jednego.GORZALY !!!!!!!!!
                  Na równi kocham Ją i Ją.
                  I one obydwie o tym wiedzą.I dobrze nam z tym !! August, Co Ty Qrwa
                  wiedzieć możesz o prawdziwej miłości ?
                  Prawdziwa miłośc (jako rzecze św.Paweł) wytrzyma
                  wszelkie przeciwnosci.Kłody pod nogi Jej rzucane gałązkami sie
                  staną !! Ale trzeba chciec !!Mysleć o innych a nie tylko o sobie !!
                  !! Jak piłem tak piję !!
                  Ale jak wspomniałem powyżej.Miłośc wszystko zwycięży.
                  Byc może niedługo z przepicia zdechnę, ale pewien jestem jednego.
                  Na grobie mym ,zawsze jakaś świeczka będzie sie paliła :(
                  Kocham Ją nad życie !! Za jeden Jej spokojny dzień, oddałbym swoich
                  tysiąc.Stopy bym Jej całował gdyby tylko zechciała.Na rękach bym
                  nosił.Zabiłbym gdyby ktoś Jej ubliżył.Dałbym Jej wszystko,życie
                  swoje nawet ,za jeden uśmiech Jej,za jedno spojrzenie.
                  Nie ma dnia żebym o Niej nie myślał .... godziny
                  nawet.Współuzależnione mają
                  tendencję do przesady.Nie od dziś to przecież wiadomo.

                  Kurcze, chyba skomponuje jakas muzyke do tego i wrzuce na youtube.




                  • hwast1 Re: HWAST REMIX 2008 23.04.08, 10:24
                    Jeśli potrafisz,komponuj !! ;)
                    Najlepiej coś w konwencji opery.Tytuł już mam !! " Oda do pijanej
                    miłości" ..... pieknie brzmi. Prawdaż ?
                • aaugustw żona ma problem...(!?). ;-)) 22.04.08, 13:29
                  nikolinaa napisała:
                  > ... Czy to niewystarczajaco? Ile jeszcze potrzeba poswiecenia?
                  A ze strony meza...No coz, mam jego bezwarunkowa milosc. Haha.duzo
                  czy malo?
                  - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Dla niego az nadto duzo... - Dla Ciebie to: kompletne Zero...
                  (mimo, ze oddalby zycie za Ciebie, gdybys mu przedtem dala flache)!
                  __________________________________________.
                  nikolinaa napisała dalej:
                  > Co do wspoluzaleznienia; chce zaczac oddychac i zyc.
                  - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Wiec zrob to...! - Co stoi na przeszkodzie...!?
                  Pozdrawiam:
                  A..
                  Ps. Nikolinaa: Carlsberg juz przepelniony... - Od jesiennego
                  spotkania miejsca beda ograniczone... - Spotkalem dziewczyne z
                  Kolonii, ktora mi powiedziala, ze w Düsseldorfie powstala takze juz
                  Grupa Al-Anon...! ;-))
                  • nikolinaa Re: żona ma problem...(!?). ;-)) 22.04.08, 13:34
                    Auguscie, to niestety za daleko. Na razie jezdze do psychologa.
                    • aaugustw Re: żona ma problem...(!?). ;-)) 22.04.08, 13:39
                      nikolinaa napisała:
                      > Auguscie, to niestety za daleko. Na razie jezdze do psychologa.
                      ____________________________________.
                      Nikol, czy jest on polskojezyczny...?
                      (potrzebuje do moich materialow info!)
                      A...
                      Ps. Jezeli niemieckojezyczny - nie odpisuj...

                      • nikolinaa Re: żona ma problem...(!?). ;-)) 22.04.08, 14:11
                        jest polskojezyczny i przyda ci sie, bo te dane co mi podales byly
                        troche nieaktualne, przesle ci na priva potem adres i aktualny nr
                        telwfonu
                        • aaugustw Re: żona ma problem...(!?). ;-)) 22.04.08, 14:21
                          nikolinaa napisała:
                          > jest polskojezyczny i przyda ci sie, bo te dane co mi podales byly
                          > troche nieaktualne, przesle ci na priva potem adres i aktualny nr
                          > telwfonu
                          __________________________.
                          Dziekuje z gory - Nikol...!
                          A... ;-))
                          • kinga_n1 Re: żona ma problem...(!?). ;-)) 22.04.08, 23:27
                            "nikolinaa :)
                            Powiem Ci tak. Zwykle prawda leży pośrodku.Współuzależnione mają
                            tendencję do przesady.Nie od dziś to przecież wiadomo.
                            Podejrzewam,że ilości jakie podała autorka tego wątku trzeba
                            podzielić przez dwa !! A kto wie może i przez więcej.
                            I tak teraz odrobinę patetycznie :
                            prawdziwa miłośc wytrzyma wszystko !! Nie tylko trzy piwa ale i
                            cysterne wódki!! Prawdziwa miłośc (jako rzecze św.Paweł) wytrzyma
                            wszelkie przeciwnosci.Kłody pod nogi Jej rzucane gałązkami sie
                            staną !! Ale trzeba chciec !!Mysleć o innych a nie tylko o sobie !!"

                            hwast1
                            czemu tak bronisz pijących mężczyzn?? nie rozumiem
                            my kobiety nie umiemy liczyć??
                            my kobiety przesadzamy??
                            O czym Ty mówisz
                            Szukam opinii- jak mu pomóc bo chciałabym odzyskać "mojeg męża"
                            takiego jakim był wtedy kiedy nie musiał pić
                            Prosiłam, błagałam, proponowałam terapie, chciałam z nim iść na te
                            spotkania ale on nie widzi problemu, chociaż po alkoholu zaczął
                            robić rzeczy jakich by nigdy nie zrobił-we wcześniejszym życiu.
                            to co mam robić??
                            siedziec cicho, czyli trwać przy nim i udawać że nic się nie dzieje??
                            wydaje mi się że to Ty myślisz tylko o sobie-co wynika z twoich
                            wypowiedzi.
                            • nikolinaa Re: żona ma problem...(!?). ;-)) 22.04.08, 23:45
                              Watpie czy uda ci sie odzyskac dawnego meza. Jezeli jest uzalezniony
                              od alkoholu, to nawet jak nie bedzie pil to czekaja cie dni
                              niepewnosci..Spoznia sie z pracy..Korek czy impreza?
                              • kinga_n1 Re: żona ma problem...(!?). ;-)) 22.04.08, 23:50
                                zdaje sobie z tego sprawe ale najorsze teraz dla mnie jest
                                niezauważanie problemu, jego zamknięcie, twierdzenie że z nim
                                wszystko ok tylko ja się czepiam
                                jego sposób myślenia teraz i kiedyś-różnica jest ogromnna
                                • nikolinaa Re: żona ma problem...(!?). ;-)) 23.04.08, 00:50
                                  Moj sobie uswiadomil problem, kiedy sie wyprowadzilam, na poczatku
                                  bylo to pewnie "dla swietego spokoju pojde sie leczyc", ale w koncu,
                                  kiedy pani psycholog postawila diagnoze chyba uwierzyl, dotarlo do
                                  niego. Nie od razu, ale dotarlo.
                                  Nie wyprowadzaj sie z domu z zamiarem powrotu, z zamiarem
                                  nastraszenia. Jesli szybko wrocisz, tylko utwierdzisz go w
                                  przekonaniu, ze wszystko mu wolno.Ja tak robilam i nic to nie dalo.
                                  Poprawa byla, owszem, na kilkanascie miesiecy najdluzej. Nie znam
                                  sytuacji, ani nie jestem lekarzem, ale wydaje mi sie ze u Twojego
                                  meza dopiero zaczyna sie przygoda z alkoholem, ale bedzie tylko
                                  gorzej. Takze dla Ciebie. Jesli dasz sie w to wmanewrowac i dac
                                  sobie wmowic jakies bzdety typu ; to przez Ciebie, czy musze sie
                                  odstresowac, czy inne to potem naprawde i Ty bedzesz miala problem.
                                  Ja zawsze myslalam, dopoki nie poszlam do psychologa, ze skoro zdaje
                                  sobie sprawe, kiedy moj maz zaczyna mna manipulowac, mam jakas
                                  wiedze na temat alkoholizmu i wspoluzaleznienia, takze z obserwacji
                                  takich rodzin, to mam wszystko pod kontrola i nie jestem tak podatna
                                  na jego wplyw. Niestety. Czuje sie jak pies na lancuchu. Z jednej
                                  strony chce sie wyrwac, uciec, zaczac normalnie zyc, decydowac o
                                  sobie sama, ale trzyma mnie ten lancuch. Czy to milosc, bo kocham
                                  meza i tak jak Ty chce zeby byl prawdziwy, trzezwy, a z drugiej
                                  strony zadaje sobie pytanie czy ten lancuch to jest wlasnie to
                                  wspoluzaleznienie, po prostu choroba psychiczna, zaleznosc od
                                  drugiej osoby. Tylko jak to wytlumaczyc logicznie? Kiedy
                                  opowiedzialam psycholozce o rzeczach, ktore wyprawial moj maz pod
                                  wplywem, powiedziala, ze nie widzi przyszlosci dla tego zwiazku, ze
                                  jest on strasznie nieodpowiedzialny. Jest to opinia osoby obcej, z
                                  zewnatrz. Ale dla kazdego normalnego czlowieka, ktory patrzy z boku
                                  jest to oczyywiste.Ale kiedy nie pije jest naprawde wspanialym
                                  czlowiekiem. Zdaje sobie z tego wszystkiego sprawe,ale ten lancuch...
                                  U was chyba dopiera zaczyna sie krecic ta karuzela. I Ty chyba
                                  musisz swoje przejsc, zeby zrozumiec, bo nie zostawisz go od
                                  razu.Moze nigdy tego nie zrobisz.I dlatego Twoje zmartwienia,wysilki
                                  o uswiadomienie mu problemu sa kupieniem biletu na ta karuzele. Ja
                                  Ci radze, nie wsiadaj, wyprowadz sie, dopoki masz jeszcze jakies
                                  trzezwe myslenie. I zacznij zyc dla siebie.Badz egoistka, jak i on
                                  jest egoista.Bo jest, nikt mu sila nie wlewal. Ja kiedys mialam taka
                                  szanse na poczatku tego zwiazku, wyprowadzilam sie, ale zmarnowalam
                                  ja bo wrocilam. A teraz wszystko sie pogmatwalo.I nie wiem co dalej.
                                  Panicznie boje sie zostac bez niego (nie sama), nie wyobrazam sobie
                                  ze kiedys ktos moglby go zastapic. Ale zdaje sobie sprawe, ze kiedys
                                  nadejdzie ten dzien, ze bede musiala zdecydowac i strasznie sie tego
                                  boje. Boje sie zarazem zycia z nim i bez niego. :(
                                  • kajda28 Re: żona ma problem...(!?). ;-)) 23.04.08, 09:10
                                    >Ja kiedys mialam taka
                                    > szanse na poczatku tego zwiazku, wyprowadzilam sie, ale zmarnowalam
                                    > ja bo wrocilam.

                                    Ja miałam 2 takie szanse. teraz bym ich nie zmarnowała i to chyba nawet nie
                                    dlatego że wiem jak się dalej potoczyło tylko dlatego że chodzę na terapię.

                                    podpisuje się pod słowami nikoliny.
                                    tylko że ja odeszłam od mojego męża, i jest mi z tym dobrze. Chociaż później
                                    jeszcze walczyłam o jego trzeźwość, tylko że już przy pomocy fachowców.
                                    A teraz kiedy on jest całkiem trzeźwy, mamy jeszcze dystans do siebie, do
                                    przyjaźni jeszcze daleko. ale mamy wspólne tematy, pomagamy sobie.
                                • aaugustw żona Kinga ma problem...!. 23.04.08, 16:08
                                  kinga_n1 napisała:
                                  > zdaje sobie z tego sprawe ale najorsze teraz dla mnie jest
                                  > niezauważanie problemu, jego zamknięcie, twierdzenie że z nim
                                  > wszystko ok tylko ja się czepiam
                                  > jego sposób myślenia teraz i kiedyś-różnica jest ogromnna
                                  ______________________________________________________.
                                  Dlaczego nie chcesz, aby pomogli Ci inni.. - Dlaczego nie pojdziesz
                                  do Al-Anonu... - Dlaczego chcesz jego tylko zmienic, a nie mowisz
                                  nic o tym, ze siebie musisz zmienic...!!??
                                  Z Twego pisania wnioskuje, ze problem ten powstal u Was juz po
                                  slubie, wiec jak wyobrazasz sobie to sama z nim rozwiazac...!? - Tam
                                  gdzie ten problem powstal, tam tez nie mozna go samemu rozwiazac...!
                                  Pytan wiecej, anizeli odpowiedzi...
                                  Wam obydwom wydaje sie, ze jestescie OK, a jest wlasnie odwrotnie!
                                  A...
                                  • kinga_n1 Re: żona Kinga ma problem...!. 24.04.08, 09:20
                                    Mam problem bo chce pomóc mężowi??
                                    Jest to conajmniej dziwne!
                                    • gocharl Re: żona Kinga ma problem...!. 24.04.08, 09:36
                                      kinga_n1 napisała:

                                      > Mam problem bo chce pomóc mężowi??
                                      > Jest to conajmniej dziwne!

                                      Nie jest tu nic dziwnego...jak możesz...jak chcesz pomóc mężowi w
                                      przypadku gdy sama sobie nie potrafisz pomóc...widzisz coś
                                      nieprawidłowego w postepowaniu męża lecz sama nic z tym nic nie
                                      robisz...zdobycie wiedzy o chorobie jest początkiem pomocy
                                      sobie...konsekwentne postanowienia i zachowania dają szansę na
                                      zmiany...zmień sie Ty...zmiń postępowanie do męza a wtedy istnieje
                                      szansa ,że te zmiany zauważy Twój mąż i może sam się zastanowi nad
                                      swoim życiem...mówienie,że coś się zrobi i tylko mówienie bez
                                      realizacji tego stawia Cię w pozycji osoby
                                      niewiarygodnej...niewiarygodnej w oczach męża...takie gadanie
                                      tylko...lepiej nic nie mówić gdy się nie ma zamiaru nic robić
                                      tylko "uprzedzać"...lepiej skontaktować się z osobami,które same na
                                      własnej skórze to przerobiły i poradziły sobie z problemem....choć
                                      dzisiaj nie jesteś w stanie w to uwierzyć spróbuj zdać się na takie
                                      osoby...posłuchaj ich i sama wyciągnij wnioski....i prawdą jest,że
                                      najlepsza pomoc osobie uzależnionej to nie pomaganie
                                      jej...zostawienie / nie odejście / jej samej z jej chorobą pozwoli
                                      na ponoszenie konsekwencji przez tą osobę...dorosłego człowieka nie
                                      da się zmienić...każdy ma swój rozum i każdy z niego powinien
                                      korzystać,obserwując Ciebie i Twoje zmiany mąż je zobaczy...bez
                                      nacisków ,bez gderania,bez straszenia...tylko On ma wybór...pozwól
                                      Mu wybrać...

                                      Hejka Gocha
                                    • nikolinaa Re: żona Kinga ma problem...!. 24.04.08, 21:43
                                      Kinga to nie jest dziwne. Tego chce kazda zona w Twojej
                                      sytuacji.Zgadzam sie w 100% ze zdaniem gocharl.I nic tu wiecej dodac
                                      nie mozna. Przeczytaj sobie to uwaznie co ona napisala. Poszukaj
                                      kobiet z takim samym problemem. To jest najlepsza pomoc.
                                      Gdyby mi ktos cos takiego powiedzial pare lat temu, zareagowalabym
                                      tak jak Ty. Ale Ty nie musisz czekac, aby sie przekonac. Zacznij
                                      dzialac juz teraz.
    • fantacy Re: Mąż ma problem 25.04.08, 11:48
      Czesc
      Ja proponuje udac sie na bezpłatna konsultacje z terapeuta do Punktu
      Informacjno-Konsultacyjnego.
      Terapeuta nepwno pomoze tobie jak powinnac postepowac z mezem aby
      pomoc mu uporac sie z choroba alkoholowa, a moze za jakis czas twoj
      moz rowniez zdobedzie sie na odwage i wybierze sie na konsultacje i
      podejmie leczenie.
      Nie chce cie martwic ale bez leczenia sytuacja sie nie
      zmieni...bedzie coraz gorzej
      • jerzy30 hwascie - pieprzysz jak wyplukany gorzalą z szaryc 25.04.08, 12:10
        szarych komorek. A reszta na te pieprzenie odpisuje - zamiast olac
        takie brednie
      • aaugustw Re: Mąż ma problem 25.04.08, 13:26
        fantacy napisała:
        > Ja proponuje udac sie na bezpłatna konsultacje z terapeuta do
        Punktu Informacjno-Konsultacyjnego.
        > Terapeuta nepwno pomoze tobie jak powinnac postepowac z mezem aby
        > pomoc mu uporac sie z choroba alkoholowa, a moze za jakis czas
        twoj moz rowniez zdobedzie sie na odwage i wybierze sie na
        konsultacje i podejmie leczenie...
        _________________________________.
        Czemu niektorzy ludzie na sile probuja uszczesliwiac
        drugiego czlowieka...!? - A moze on nie chce przestac pic... -
        Moze zbrzydlo mu zycie w malzenstwie...!?
        Gocha ma racje - to on ma wybor, a ja bym jeszcze dodal:
        wspoluzalezniona tez ma taki wybor, gdyby zechciala choc
        raz spojrzec na siebie i na dobro dzieci...
        A...
        • kinga_n1 Re: Mąż ma problem 30.04.08, 11:28
          Dzieki serdeczne za wszystkie Wasze, celne lub nie, rady,
          może tak jak radzicie rozwiodę się, zostawie go,zaczne sie leczyć....
          Pozdrawiam
          • gocharl Re: Mąż ma problem 30.04.08, 11:48
            kinga_n1 napisała:

            > Dzieki serdeczne za wszystkie Wasze, celne lub nie, rady,
            > może tak jak radzicie rozwiodę się, zostawie go,zaczne sie
            leczyć....


            Z całym szacunkiem Kingo...kto tu radzi Ci abyś się
            rozwiodła ?...gdzie to wyczytałaś ?...pozostawienie męża samemu
            sobie a raczej pozostawienie go z jego piciem to nie to samo co
            rozwód...piszesz:rozwód ,zostawię go i zacznę się leczyć"...może
            zacząć od leczenia ?...rozwód zawsze możesz wziąć,ale rozpoczęcie
            leczenia i nabycie wiedzy o chorobie i nauczenie się postępowania z
            chorym daje duże szanse na zobaczenie Waszego problemu z innej
            strony...
            Dzisiaj po przeczytaniu tu kilku postów forumowiczów dalej nie wiesz
            co chcesz zrobić...poszesz "może"...więc nie masz żadnych
            postanowień co zrobisz...po co czekać ?...wyjdź z domu do innych
            kobiet ,które już to przerobiły na własnej
            skórze.....posłuchaj...uważnie posłuchaj...na drastyczne decyzje
            zawsze jest czas...

            Pozdrawiam serdecznie Gocha
          • aaugustw Re: Mąż ma problem 30.04.08, 14:06
            kinga_n1 napisała:
            > Dzieki serdeczne za wszystkie Wasze, celne lub nie, rady...
            ____________________________________________________________.
            Nie przypominam sobie, aby ktos na tym watku cos radzil...(!?).
            Wiem, ze bylo duzo zdrowych propozycji i sugestii, ale moze
            przeoczylem jakas wypowiedz...(!?). :-(
            Nie o tym jednak chcialem pisac...
            Moja uwage przykuly slowa, (cyt.): "wszystkie Wasze, celne lub nie,
            rady...".
            Skad Ty Kinga mozesz o tym wiedziec, co co jest celne, a co nie...!?
            Przeciez Ty jestes jeszcze chora, to znaczy wspoluzalezniona od
            alkoholika...
            Wlasnie kobiety takie, jak Ty powinny zaczac od tego, aby robic
            wlasnie wszystko odwrotnie, anizeli to co do tej pory robily...!
            A...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka