Dodaj do ulubionych

Moje osobiste ostrzeżenie

29.04.08, 23:34
Zastanawialiście się kiedyś jak daleko może w Wasze życie wtargnąć machina
biurokracji pod szyldem pomocy i przeciwdziałania ? Jak raz zdiagnozowany
alkoholik jest pozbawiony szans w zderzeniu z biurokracją, z zapisami w karcie
przychodni odwykowej? Że dla urzędnika jesteście na zawsze dnem, bez
możliowości do własnego zdania, bez szans na normalność i równe traktowanie
wobec tzw. prawa?
Kilkanaście lat temu, gdy zaczynałem swoją "przygodę z nową drogą życia"
usłyszałem od przyjaciele historię, opartą na jego doświadczeniu. W skrócie:
jego prace, piciorysy itp.prace z leczenia stacjonarnego zostały wykorzystane
przeciwko niemu w sądzie podczas rozprawy karnej.(sic!)
Po całej sprawie olał całkowicie zarówno ruch AA, jak i wszelkie kontakty i
odpukać do dzisiaj żyje w całkowitej abstynencji 20 lat.I żyje naprawde
fajnie. Założył rodzinę , tapla się w szmalu z ukochanymi dziećmi w basenie
przy domu. Nie wie co to głód , a problemem jest czy znowu na wakacje na
Teneryfe lub Dominikane, czy zmienić Hummera na coś fajniejszego, czy Harley
zamienic na choppera z z OCC. .Ostrzegał mnie wówczas, wchodzącego nowicjusza
w ruch -> uważaj na zbytnią szczerość , bądź tylko do pewnego tylko do
pewnego stopnia,bo źlena tym wyjdziesz.
Jakoś go nie posłuchałem, rzuciłem się w wir trzeźwego życia i dzisiaj powiem
Wam szczerze żałuje.
Ostanie 1,5 roku mego życia to wzrastająca nienawiść do terapeutów, ruchu i
wszystkiego co z tym związane,a za co kiedyś byłem wdzięczny. Dopiero teraz
zrozumiałem czym jest bezsilność,
ale nie ta nasza alkoholowa, bezsilność w starciu z urzędasami mającymi mnie
,zdiagnozowanego alkoholika, po drugiej strony urzędniczej barykady.
Być może jestem wyjątkiem, być może miał ktoś podobny przypadek. Nie chcę
uogólniać, że u wszystkich tak to się kończy. Znam wielu ludzi którzy
żyjądzieki ruchowi i terapii, i na dodatek całkiem fajnie. Ale jakoś mi to nie
dodaje otuchy, bycia wyjątkiem potwierdzającym regółe Z dnia na dzień, mimo
wszystkiego co jestem w stanie zrobić,
machina biurokracji nie zatrzymuje się ani na moment, lecz toczy ospale,pomału
w kierunku który przewidziałem ponad rok temu, a najwazniejsze , że toczy cały
czas. A ja na to patrzę i dzisiaj widzę, że to o czym w najczarniejszych snach
przewidywałem 1,5 roku temu, zbliża sie nieuchronnie. Dotarło do mnie, że mimo
mojej racji nie mogę zrobić NIC. jestem jak trędowaty na którego reagują jak
trędowatego , z wyższością pań "biegłych" popijających kawe , a w przerwach
zmuszone są do zrobienia czegoś co nie wykracza poza ich schemat. Niedługo
chyba zwariuje, bo jedyną rzecza która mnie naprawde potrafi doprowadzić do
szału, pozbawić energii życiowej jest właśnie bezsilność wobec tej urzędniczej
bandy z tytułami "mgr psycholog- biegły sądowy uzależnień' dla których
wszystko jest albo
nieradzeniem z nawrotami , albo właśnie nawrotem , albo stanem
przednawrotowym. Mam już tego serdecznie dość :(((
Jeśli jest na tym forum jakiś prawnik , który mógłby mi poświęcić parę chwil,
będę wdzięczny po grób.
Pozdrawiam i przypominam, że mój przypadek jest promilem w porównaniu do
szczęśliwie przywróconych do życia .
Ufffff. ulżyło
Obserwuj wątek
    • jwn Re: Moje osobiste ostrzeżenie 30.04.08, 00:24
      Od 1988 mam komtakt z przychodnią. Młody kozak, cwany jakich mało, z wygórowanym
      ego. Czyli typowy kadnydat. Piłem (przecież jak inii..hehe) i te wszystkie
      gierki które większość z Was ma za sobą na początku. Za namową rodziny, aby jej
      udowodnic jak bardzo się mylą podjąłemm leczenie bez jakiegokolwiek
      zaangażowania , leczenie w stulu "ja wam pokaże" i typowe dla kogoś kto sam w to
      nie uwierzy zachowania. Potem jakiś pobyt stacjonarny, znowu kazak co wszystko
      wie lepiej, a ego nie bardzo chciało przyjąć do siebie słowa "alkoholik"

      Lata mijały, a ja walczyłem , nie tyle z chorobą co z jej zaprzeczeniem.
      Cholerne własne poczucie wyższości.Anticole ,jakaieś mitingi z których nie
      brałem dla siebie NIC, bo nie uważałem się takim jak reszta, a chodziłem tam
      tylko dla uspokojenia rodziny. Typowe raczej też dla większości. Potem nastąpiło
      coś co bardzo mną wstrząsneło, coś bardzo osobistego co spowodowało że na
      kolanach dowlekłem się na turnus i postanowiłem zrobić porządek ze sobą,
      uwierzyłem w chorobe i chciałem żyć. Dałem z siebie wszystko, zrobiłem taką
      burze w mej zakłamanej psychice, że wyłem jak dzicko nad swym dotychczasowym
      życiem, nad staratami i wszytskim na co starają się w takich miejscach wbić do
      głowy. Szczęśliwie trafiłem na naprawdę dobrego fachowca i..pomogło. Zmieniłem
      się, rzuciłem w ruch AA i jakoś leciało 5 lat. Potem wpdka 3 dniowa, którą
      czułem wcześniej że nadchodzi, ale ...premdytacja i wiara niestety zgubną jest.
      Znowu turnus, a po nim bez kontaktów z ruchem i przychodnią życie coraz
      bardziej normalne trwało 5 lat.

      I znowy na kolanach po pomoc na turnus stacjonarny, na ostry nakierowany na
      nawroty 6 tygodniowy turnus.
      Potem krótki wyjazd za chlebem. Miesiące wśród ludzi pijących od rana do nocy.
      Wytrzymałem i naprawde wisieało mi to co oni robią, czułem się mocny i jakoś
      wytrwałem . Potem powrót do domu. kilka tygodni sielanki.
      • jwn i nagle cios 30.04.08, 01:03
        ze strony osoby najbliższej, cios który chyba najbardziej boli faceta.
        Odchorowałem to przez 3 lata spotkań z psychiatrą, który wyciągnął mnie z
        deprechy i pozwolił na w miare normalne życie / W domu zaczęlo być normalnie,
        alkohol nadal nie istnial. I nagle znowu cios. Kolejne poroże , czego moja
        ambicja już nie wytrzymała.Załozyłem sprawe o rozwód.Potem karczemna awantura z
        pakowaniem żony a jak i to nie spowodowało zniknięcia jej chociaż na pare dni z
        domu zapiłem 2 dni, z muślą ze to ją wystraszy i da mi kilka dni samotności.
        Zadzwonila na Policje, z ich inicjatywy zabrali mnie na izbe (0,2) i cisza
        ,cisza domowa zamieniająca nas w najgorszych wrogów. Po kilku dniach po poważnej
        rozmowie zdecydowała się na wycofanie całej tej sprawy z policji, co miało być
        początkiem naszej ostatniej szansy.

        Po kilku dniach przyszła odmowa zajęcia się sprawą z Policji. Po kilku
        tygodniach życie zaczęło się normować, aż nagle dostałem pismo tym razem z
        prokuratury o skierowanie mnie na komisja alkoholową w celu leczenia .
        Potraktowałem to jako pomyłkę i ponury żart. Zgłosiłem się z żoną, wyjaśniliśmy
        w ciągu 2 godzin znajomej terapeutce jaki naprawdę jest nasz problem. I tu
        zaczyna się co dziwnego - urzędniczość. Przyjęła nasze tłumaczenie, ale ...ma
        pismo zprokuratury i nie może nic zrobić, chociaż potwierdzamy oboje że to
        incydent sprowokowany sytuacją mąż-żona i z tym mamy problem , a alkohol w tej
        sprawie nie bardzo się komponuje. Przyznała nam racje, ale strach urzędnika
        przed pismem z prokuratury nie pozwala jej napisać w piśmie " że ob, JA nie
        nadużywa alkoholu a awantura miała inny podtekst" Zaproponowała nam fajnego
        specjalistę psychiatrę który pomoże nam poskładać to rozchwiane małzeństwo. Po
        kilku wizytach stwierdziłem , że nie zgadzam się na takie postawienie sprawy, bo
        chociaż wizyty te dużo NAM dają , nie są związane z moim nadużywaniem a raczej
        terapią rodzinną i nie będę raportował tych spotkań skierowany jako nadużywający
        alkoholu, mimo że dla pań z komisji byłoby to wygodne.
        • jwn cios nr 2 30.04.08, 01:16
          wezwanie na komisje biegłych, czy nadaje się na leczenie .
          Kartoteka od 1988 - do 2002 , kilka dobrowolnych pobytów stacjonarnych. a oni
          maja stwierdzić "czy jest uzależniony od alkoholu" :) Wizyta trwała 11 minut.
          Biegła psycholog przygotowująca z kratoteki moj rys, i pani dr psychiatra
          opierająca sie pisząc opinie na jej referacie. Po przeczytaniu opinii usuadłem
          jak razony piorunem. Dwa razy sprawdziłem czy to o mnie. Bzdury , nieprawdziwe
          informacje o nakazach leczenia przez sądy i tym podobne infa. Jakieś przytaczane
          przez panią psycholog, której z wzajemnością od lat nie darze sympatią,
          przykłady karczemnych awantur które jako człowiek chory jej kilka razy ostatnio
          urządziłem. Diagnoza - leczenie najlepiej zamknięte.

          Wszystko to, mimo oświadczenia złożonego przez żonę w komisji, prokuraturze i u
          biegłych, stwierdzającym pełna kilkuletnią abstynencje, a incydent ten
          spowodowany był przez wiadome sprawy a po nim dopiero zapicie które nastąpiło po
          kilku latach suchych i utrzymująca sie do nadal abstynencja póltoraroku od niego.
          We wtorek komisja ma skierować sprawę do sądu a ja mam już tego napradę
          serdecznie dość.
          • aati "Wizyta trwała 11 minut" 30.04.08, 09:25
            jwn napisał:

            > wezwanie na komisje biegłych, czy nadaje się na leczenie .
            > Kartoteka od 1988 - do 2002 , kilka dobrowolnych pobytów
            stacjonarnych. a oni maja stwierdzić "czy jest uzależniony od
            alkoholu" :) Wizyta trwała 11 minut.

            -i prawde mowiac to o 11 minut za dlugo!


            Ty(zarejestrowany alkoholik!) jestes i bedziesz juz zawsze
            wszystkiemu WINIEN.Racje zawsze beda miec "panie" po drugiej stronie
            stolu.Alkoholika nikt na powaznie nie wysluchuje.Ty jeszcze burzysz
            sie bo widocznie nie dostrzegles na swojej teczce przybitej pieczeci
            z ogromnym napisem "Akta niebezpiecznego FURIATKA"(napis na ktory
            sam sobie "uczciwie zapracowales"!).

            Kryminalista moze "wyczyscic" swoje papiery,ale raz zarejestrowany
            alkoholik nigdy!

            Dzisiaj nie ma znaczenia,czy bedziesz tylko glosno protestowal,czy
            tez machniesz,ot tak w powietrzu,reka w kierunku zony,jezeli bedzie
            chciala to moze cie obciazyc,poniewaz jej uwierzy kazdy...
            policjant,sad,sasiadka,rodzina biegly orzekajacy...kazdy!

            A jezeli zona chcialaby cie bronic to owe "panie za stolem"
            stwierdza,ze jest wspoluzalezniona,czyli tez osoba chora,
            psychicznie,czyli osoba ktorej zeznan na powaznie brac nie mozna,tak
            jak i ciebie.

            To ze jestes specyfikum to widac,napisz moze ile masz lat i czy masz
            dzieci...one z reguly przez alkoholika cierpia najbardziej.
          • gocharl Re: cios nr 2 01.05.08, 10:49
            jwn napisał:
            We wtorek komisja ma skierować sprawę do sądu a ja mam już tego
            napradę
            > serdecznie dość.

            Na razie to masz informację o skierowaniu komisji do sądu na
            przymusowe leczenie,ale również masz możliwość udowodnienia w
            sądzie,że fakty z Twojego życia nie kwalifikują Cię do tego
            przymusowego leczenia…żądanie przymusowego leczenia wobec osoby
            uzależnionej od alkoholu w okolicznościach wskazanych w ustawie
            antyalkoholowej jest w istocie domaganiem się zastosowania sankcji,
            o której decyduje sąd w sytuacjach określonych w art. 96 kk stosując
            środek zabezpieczający po przeprowadzeniu właściwego
            postępowania…..i tu od Ciebie zależy jakimi argumentami i dowodami
            przekonasz sąd o niesłuszności kierowania Cię na to leczenie…z
            naciskiem na dowody….nie wiem czym kierowała się prokuratura
            kierując sprawę do komisji…nie wiem na jakiej podstawie została
            wydana opinia tej komisji,ale po przeczytaniu opinii miałeś czas na
            odwołanie się od tej opinii….nawet w przypadku,gdy nie zostałeś
            poinformowany o możliwości odwołania…piszesz,że poszedłeś z żoną do
            terapeutki w celu wyjaśnienia pisma z prokuratury…dlaczego do
            terapeutki a nie do prokuratury ?...domyślam się ,że oczekiwałeś
            jakiegoś „zaświadczenia” od terapeuty,które mogło mieć wpływ na
            zmianę decyzji prokuratora….nie otrzymałeś takiego i zapewne nie
            odwołałeś się od tego pisma…tak więc „zgodziłeś”się z jego
            treścią….taki wniosek wyciągnie sąd….niestety….

            Widzisz…wdepnąłeś w zapis w poradni o swojej chorobie dawno temu…i
            niestety cała machina papierkowa działa na Twoją niekorzyść…niestety…
            smutna prawda….w sądzie masz prawo odmówić zgody na leczenie
            przymusowe…masz prawo!!!! bowiem odmowa leczenia nie jest
            zachowaniem bezprawnym….osoba uzależniona ma prawo do wolności
            osobistej i ochrony godności…. sposób życia osoby odmawiającej
            leczenia odwykowego wymaga interwencji władzy publicznej z innych
            powodów…..z innych !...sąd wydając orzeczenie o przymusowym leczeniu
            kieruje się również ustawą antyalkoholową a przede wszystkim bierze
            pod uwagę wystąpienia organów ze sfery władzy publicznej (gminnej
            komisji lub prokuratora) i orzeka o ograniczeniu praw tej osoby ze
            względu na bezpieczeństwo i porządek publiczny oraz prawa i wolności
            innych osób…..także w Twoim wypadku ważne są zgromadzone
            dowody,które przedstawi w sądzie prokuratura i komisja….przed
            sprawą , po otrzymaniu wezwania z sądu masz prawo do zweryfikowania
            wniosku…powinieneś opisać wszystkie fakty , które Twoim zdaniem nie
            pokrywają się z opinią komisji….

            Zgodnie z art. 24 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i
            przeciwdziałaniu alkoholizmowi „Osoby, które w związku z
            nadużywaniem alkoholu powodują rozkład życia rodzinnego,
            demoralizację małoletnich, uchylają się od pracy albo systematycznie
            zakłócają spokój lub porządek publiczny, kieruje się na badanie
            przez biegłego w celu wydania opinii w przedmiocie uzależnienia od
            alkoholu i wskazania rodzaju zakładu leczniczego”

            I tu jest zadanie dla Ciebie: udowodnić ,że nie powodujesz rozkładu
            małżeńskiego…nie uchylasz się od pracy…nie zakłócasz
            systematycznie / z naciskiem na systematycznie / porządku
            publicznego…to do Ciebie należy przekonanie sądu,iż interwencja
            policji była incydentalna a nie systematyczna…to do Ciebie należy
            przekonanie sądu,że nie chcesz pić i pracujesz nad utrzymaniem
            prawidłowego życia…swojego i rodzinnego , w taki sposób,że nie
            wpływa ono destrukcyjnie na osoby przebywające z Tobą....

            Jeśli nie przekonasz sądu ,który wyda orzeczenie na Twoją
            niekorzyść,masz prawo do odwołania się od tego orzeczenia do sądu
            wyższej instancji…

            Hejka Gocha
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: cios nr 2 01.05.08, 13:20

              Rozbraja mnie glupota kogos, kto ludzi niepijacych, popierajacych
              abstynencje itp na forum wyzywa od nawalonych, a zarazem jedzie
              do "kochanych trzezwych mord w AA"

              Jak kazdy wie albo moze sie domyslec, obok mniejszosci realizujacej
              w AA jakis tam program zycia, istnieje calkiem pokazne grono innych:
              sa tacy, ktorzy szukaja towarzystwa, sa tacy ktorzy szukaja sluchacza

              ale najmocniej chcialbym zwrocic uwage na "ratujacych dupe".

              takich w AA jest bez liku, z samej natury zreszta. Narozrabial, nad
              glowa wisi sad, rozwod czy cos gorszego- wiec pedzi na mityng, o juz
              niewiniatko zgrywa, jak papuga powtarza zwroty o bezsilnosci, choc
              za miesiac bedie w knajpie z kumplami sam sie z tego smial.

              I August tak sobie beztrosko pozwala nazywac ich "swoimi trzezwymi
              mordkami". No trzezwi to oni na pewno w jakis sposob sa, jak im sie
              grunt pod nogami pali to wiedza gdzie zapukac.

              To tak jak z klientami opieki spolecznej- faktycznie ubodzy wstydza
              sie zapukac, ale pijak nie ma skrupulow i wali od okienka do okienka
              bo "mu sie nalezy"- z pewnosci to zachowanie jakos tam trzezwe
              ( bo kasa w kieszeni na nalewke w koncu jest, a biedna matka z
              dziecmi placze z glodu w zimnym domu a po pomoc nie pojdzie).


              Tak wiec- jedz do tych "trzezwych mordek".
              • dyskotekapietrowyzej Re: cios nr 2 01.05.08, 14:09
                jak czsto bywasz w opiece spolecznej liczac ilu alkoolikow idzie po
                pieniadze???

                acha, i ilu alkoholikow niepijacych w AA juz zbadales, ze wiesz jak
                to u nich wyglada???
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: cios nr 2 01.05.08, 13:29

              Nie no, mysle ze na poziomie "gminnym" to udupienie alkoholika jest
              latwe i kuszace. Natomiast w istocie- mozna sie odwolywac w
              nieskonczonosc i sprawa teoretycznie moze dojsc do Strasburga, a nie
              wierze zeby ci osmieszyli sie wysylajac do psychiatryka osobe bez
              realnych przeslanek.

              Im nizej tym mniejsza odpowiedzialnosc, wieksze lenistwo- a wiec
              latwiej o uleganie latwiznom, stereotypow itp. DLatego sedzia
              rodzinny nie bedzie wnikal, czy to moza akurat trafil sie
              ten "dobry" alkoholik i rodzina chce go wymanewrowac, tylo leci
              skrotem-
              alkoholik=zul=uciazliwy=klamca= na pewno winny

              Co zapewne jest nie bez podstaw, bo przypuszczam, ze wiekszosc
              alkoholikow podawanych do sadow to sa przypadki faktycznie
              zdemoralizowanych bandytow, zaslugujacych co najmniej na
              kamieniolomy.
              Kto bym tam po sadach ciagl jakiegos niegoznego pijaczyne i
              przymuszl do leczenia, chce to niech pije jeszcze mu na wino dadza:)

              • dyskotekapietrowyzej Re: cios nr 2 01.05.08, 14:07
                a przypuszczaj sobie, ile wlezie
            • jwn Do gocharl 01.05.08, 15:42
              gocharl napisała:

              a ja może uporządkuje to wszystko bo lekki bajzel się zrobił.

              1. Incydent miał miejsce w styczniu 2007.
              2. Po kilkunastu dniach żona poszła złożyć wyjaśnienia na policję i podpisała
              pismo o niewszczynaniu postępowania.

              3. W lutym dostałem pismo z policji o odmowie wszczęcia postępowania z
              uzasadnieniem "wobec baku danych uzasadniających podejrzenia popełnienia" z
              adnotacją na stronie 2 prokuratora z Prokuratury rejonowej że na podst. art 305
              par3 i art325e par2 kpk zatwierdza powyższe postanowienie o odmowie.

              ...
              4. 31.05.2007 dostaje pismo "sekretariat Pr Rej zawiadamia że został skierowany
              wniosek do MKRPA o wszczęcie wobec mnie leczenia odwykowego"

              5. Zdziwienie i konsternacja.

              6. Kilka dni potem dostaje wezwanie do Miejskiej Komisji RPA.

              7. W czerwcu 2007 idziemy na Komisje i ze znaną nam terapeutką staramy się
              wyjaśnić całą sprawe. Po 2 godzinach rozmowy i wyjaśniamy jej że incydent ten
              miał podłoże czysto małżeński , a nie był spowodowany moim pijaństwem.

              8. Terapeutka przyjmuje do wiadomości fakty. Proponuje NAM terapie rodzinna u
              swojej znajomej psychiatry, z zaznaczeniem, że dla komisji to będzie na rękę i
              wpisze że uczęszczam na terapie alkoholową.

              9. Nie wyrażam zgody na takie potraktowanie tej sprawy. Oboje z żoną nosiliśmy
              się od pewnego czasu na jakąś terapie małżeńską bo kryzys nie pozwalał normalnie
              żyć, ale moja zgoda na skierowanie tam w ramach terapii alkoholowej byłby moim
              zdaniem wielkim nadużyciem i przyznaniem się do czynów których nie popełniłem
              tzn. do nadużywania.

              10. terapeutka proponuje mi czas do namysłu powtarzając na każdym kroku "no bo
              to pismo jest z prokuratury, więc sam rozumiesz"

              11. Następne wezwanie z komisji. Wyrażam zgode na rozmowe z psychiatrą. Jedziemy
              z żoną i przedstawiamy nasz problem. Odbywamy kilka sesji poruszając wyłącznie
              nasze wzajemne złe relacje i ich tło. Temat choroby alkoholowej jest pominięty ,
              bo w innym kierunku psychiatra i my to widzimy i staramy rozwiązać.

              12. Po kilku sesjach przerywamy wizyty.

              13. Żona dostaje wezwanie w styczniu 2008 do komisji. Pytana o moje sprawowanie
              potwierdza moją abstynencje, co zostaje odnotowane w dokumentacji..

              14. w marcu 2008 dostaje pismo z MKRPA. Skierowanie na badanie do przychodni
              odwykowej w celu wydania opinii przez biegłych.

              15. Nie udaje mi się wyjaśnic w MKRPA niczego poza tym że "no wie pan ,,to jest
              z prokuratury, musimy tak postapic" Pytam dlaczego nie mogą napisać do
              prokuratury informacji potwierdzającej fakt mojego niepicia. Nikt nie podejmie
              decyzji, czas leci, komisja coraz bliżej.

              16. w kwietniu br. udaje sie na badanie biegłych.

              17. Biegła psycholog, jak już pisałem podaje biegłej psychiatrze, informacje
              całkowicie nieprawdziwe na podstawie których zostaje wydana opinia. ws skrócie:
              luj, leń, pijanica, leczony kilka razy stacjonarnie sądownie :/

              18. Przed nabraniem mocy tej opinii, tzn przepisania i opieczetowaniem żona
              składa oświadczenie do MKRPA i Przychodni Odwykowej (czyli biegłych) w którym
              stwierdza;
              a) picie mające negatywny wpływ na naszą rodzinę to lata DO 2002
              .b) Incydent od którego sie zaczela ta szopka mial miejsce po 3letnim okresie
              abstynencji ktorą zachowuje do nadal czyli juz 1,5 roku.
              c)Stwierdza ze kłotnie w naszej rodzinie maja inne podłoże a nie naduzywanie
              alkoholu
              d)informuje ze wspólne wizyty u poleconego przez komisje psychologa miały
              charakter terapii rodzinnej a nie terapii alkoholowej męża.


              Potwierdzono , opieczętowano że przyjęto zarówno w komisji jak i przychodni.

              19. Z nadzieją że może to oświadczenie do do myslenia pani "biegłej" udaje sie
              do niej i pytam co z moją opinią. Zostaje poinformowany że nic mi do tego, bo
              opinia jest w gestii prokuratora a ja sie z nia zapoznam w sądzie. Na pytanie
              czy przeczytała oświadczenie mojej zony odparła że jej takie cos nie interesuje
              bo ona opiera się na dokumentacji. Hmmm

              20.Udajemy sie w końcu z żoną do prokuratury wyjaśnic całą sprawę bo mam
              naprawdę tego dość. Tam ze zdziwieniem dowiadujemy się ża nikt o tą sprawę
              nikogo nie pyta, a teczka od prawie roku leży w archiwum .

              21. Żona sklada w prokuraturze oświadczenie jw. oraz pismo do prok. z
              prośbą o zakonczenie tego postepowania.

              22. Idę na komisję i pytam co z tym dalej. Panie zapraszają mnie na posiedzenie
              oficjalne za tydzień i wtedy zapadnie decyzja co dalej :)))

              i małe PS.
              od pewnego czasu, gdy zobaczyłem że coś w tym wszystkim nie jest tak jak
              powinno, tj od pkt. 15 powyższego harmonogramy nagrywałem WSZYSTKO z wyjątkiem
              wizyty w prokuraturze.

              Wygląda jak s-f? a niestety nie jest to s-f ale raczej komediodramat.
              • gocharl Re: Do gocharl 01.05.08, 18:01
                No sam widzisz…komisja ma mnóstwo papierów,w tym pismo z prokuratury
                o wszczęciu leczenia Ciebie odwykowego i ani jednego pisma
                napisanego przez Ciebie !...rozmowy na „gębę”tak są niestety
                traktowane…ale to już się stało….na Twoim miejscu dzisiaj
                napisałabym wniosek do prokuratury o wycofanie wniosku do komisji o
                leczenie… w uzasadnieniu opisz fakty,dołączając kserokopię pisma z
                policji z lutego 2007 r.o odmowie wszczęcia postępowania oraz to,że
                obecnie nie nadużywasz alkoholu i z tego powodu nie kwalifikujesz
                się do przymusowego leczenia…zaznacz również we wniosku,że z uwagi
                na nieporozumienia w rodzinie chcesz rozpocząć razem z żoną terapię
                małżeńską w celu uzdrowienia związku…napisz ten wniosek w trzech
                egzplarzach – do wiadomości komisji również i wyślij do prokuratury
                i komisji…w piśmie powołaj się na nr.sprawy nadanej przez
                prokuraturę w piśmie z lutego…

                Komisja może umorzyć postępowanie tylko na wniosek strony, na
                której żądanie postępowanie zostało wszczęte….sama od siebie umorzyć
                nie może…..takie prawo,więc jak najszybciej załatw tą sprawę w
                prokuraturze…..

                Napisałeś ,że odbyliście z żoną kilka sesji / pomijając fakt Twojej
                nieakceptacji ,że to jest jednak terapia w temacie alkoholizmu / to
                dlaczego tylko kilka tych sesji ?....źle się tam czułeś ?...może
                należałoby poszukać innej ?...nie czekać,chyba,że Wasze problemy
                zniknęły…..

                Rozpocznij może tą terapię małżeńską jak najszybciej….nie bój się
                jej…z tego co zrozumiałam zależy Ci na utrzymaniu małżeństwa a
                kontakt z odpowiednim terapeutą / od spraw rodzinnych / może dać Ci
                wskazówki do wprowadzenia zmian w związku z korzyścią dla Ciebie i
                żony…poza tym fakt ,że szukasz pomocy aby uratować małżeństwo będzie
                dowodem dla sądu i prokuratury,że nie do końca jest prawdą , to co
                zapisane jest w papierach szacownej komisji…poza tym jeśli w
                papierach komisji istnieje opinia o tym,że byłeś leczony
                stacjonarnie na wniosek sądu a jest to nieprawdą zażądaj od
                komisji / na piśmie / wyjaśnienia na jakiej podstawie została wydana
                taka opinia….

                W przypadku,gdy dojdzie do sprawy w sądzie złóż wniosek o
                dopuszczenie dowodu w tej sprawie z przesłuchania kaset
                magnetofonowych ,które nagrywałeś….określ dzień/dni ,miejsce nagrań
                oraz wyszczególnij nazwiska i stanowiska osób które nagrywałeś …
                napisz,że kaseta/kasety jest kluczowym dowodem w Twojej
                sprawie….wniosek do sądu należy uzasadnić…ale z tym to chyba nie
                będziesz miał kłopotu….z kasety należy napisać w trzech
                egzemplarzach scenogram,kasetę/kasety musisz skopiować – też 3 razy…
                kasetę/kasety powinny być dostarczone w zaklejonej kopercie…oryginał
                zachowujesz sobie…. sąd bardzo rzadko występuje o dołączenie
                oryginalnej kasety i to raczej tylko wtedy, kiedy miałaby zostać
                przesłuchana i zbadana przez biegłych specjalistów…..
                I spokojnie ;))

                Powodzenia Gocha
                • jwn Re: Do gocharl 01.05.08, 18:20
                  gocharl napisała:
                  na Twoim miejscu dzisiaj
                  > napisałabym wniosek do prokuratury o wycofanie wniosku do komisji o
                  > leczenie… w uzasadnieniu opisz fakty,dołączając kserokopię pisma z....


                  napisałem, :( nie doczytałaś?
                  20.Udajemy sie w końcu z żoną do prokuratury wyjaśnic całą sprawę bo mam
                  naprawdę tego dość. Tam ze zdziwieniem dowiadujemy się ża nikt o tą sprawę
                  nikogo nie pyta, a teczka od prawie roku leży w archiwum .

                  21. Żona sklada w prokuraturze oświadczenie jw. oraz pismo do prok. z
                  prośbą o zakonczenie tego postepowania./

                  a w oświadczeniu :
                  a) picie mające negatywny wpływ na naszą rodzinę to lata DO 2002
                  .b) Incydent od którego sie zaczela ta szopka mial miejsce po 3letnim okresie
                  abstynencji ktorą zachowuje do nadal czyli juz 1,5 roku.
                  c)Stwierdza ze kłotnie w naszej rodzinie maja inne podłoże a nie naduzywanie
                  alkoholu
                  d)informuje ze wspólne wizyty u poleconego przez komisje psychologa miały
                  charakter terapii rodzinnej a nie terapii alkoholowej męża.

                  Oświadczenie to ma i prokuratura i komisja i poradnia. Potwierdzony odbiór.



                  • gocharl Re: Do gocharl 01.05.08, 18:36
                    jwn napisał: > napisałem, :( nie doczytałaś?

                    Spokojnie...nie denerwuj się...ja chcę Ci pomóc...przeczytałam
                    wszystko dokładnie....

                    Proszę doprecyzuj to co napisałeś:
                    20.Udajemy sie w końcu z żoną do prokuratury wyjaśnic całą sprawę
                    bo mam
                    > naprawdę tego dość. Tam ze zdziwieniem dowiadujemy się ża nikt o
                    tą sprawę
                    > nikogo nie pyta, a teczka od prawie roku leży w archiwum .

                    Poszedłeś z żoną do prokuratury w celu wyjaśnienia / na "gębę " /
                    swojej sprawy ?....czy złożyłeś " WNIOSEK O WYCOFANIE WNIOSKU DO
                    KOMISJI O PODJĘCIE LECZENIA PRZYMUSOWEGO " ???

                    Bo to zasadnicza różnica...można dołączać do akt założonej sprawy w
                    prokuraturze kolejne wyjaśnienia , oświadczenia itp...ale nie
                    wystąpienie z wnioskiem o coś o co Ci chodzi pozostawi sprawę w tym
                    samym punkcie w prokuraturze...do sądu trafi komplet pism
                    znajdujących się w Twojej teczce....Tobie chodzi o to aby
                    prokuratura wycofała wniosek z komisji...tak , czy nie ?...złożyłeś
                    ten wniosek ?

                    Hejka Gocha
                  • gocharl Re: Do gocharl 01.05.08, 18:41
                    jwn napisał:
                    21. Żona sklada w prokuraturze oświadczenie jw. oraz pismo do prok. z
                    > prośbą o zakonczenie tego postepowania./

                    Jeszcze jedno...żona nie jest stroną w sprawie tylko Ty...to po
                    pierwsze....po drugie,żona ma prawo do składania w Twojej sprawie
                    różnych oświadczeń,wyjaśnień ale nie może zwracać się do prokuratury
                    o zakończenie sprawy w której nie jest stroną...po trzecie,sprawa w
                    prokuraturze jest zakończona :Złożeniem wniosku do komisji o Twoje
                    leczenie!!!!

                    Hejka Gocha
                    • jwn Re: Do gocharl 01.05.08, 19:20
                      dokładnie tak niestety :/
                      po wyjaśnieniach na gębe, to żona złożyła wniosek o zakończenie wniskowanej
                      przez prokurature sprawy o moje leczenie. Hmmm...widzę teraz błąd, a przez długi
                      weekend nie mam już czasu na korektę.
                      Oboje idziemy we wtorek na komisje i zobaczymy co tam wyniknie, bo nawet komisja
                      nie ukrywa, że sprawa jest dziwna i dobrze by było, gdybyśmy przyszli razem na
                      jej posiedzenie.

                      A w sprawie pani "biegłej psycholog" i jej z sufitu branych "faktów" możesz coś
                      doradzić?
                      • gocharl Re: Do gocharl 01.05.08, 19:33
                        jwn napisał: A w sprawie pani "biegłej psycholog" i jej z sufitu
                        branych "faktów" możesz coś
                        > doradzić?

                        Już napisałam...złóż pismo do komisji / w dwóch egzemplarzach -
                        jeden wyślij do wiadomosci do prokuratury / na jakiej podstawie i z
                        jakich dowodów korzystała osoba pisząc taką opinię...to wystarczy...

                        I pamiętaj o jednym...żona nie jest stroną w sprawie...to jest Twoja
                        sprawa,tak więc to Ty i tylko Ty powinieneś składać jakiekolwiek
                        wnioski,pisma itp...a dołącząć do nich możesz oświadczenia napisane
                        przez żonę jako załączniki dowodowe na to co piszesz we wnioskach....

                        Ja podejrzewam,że policja odmówiła prowadzenia sprawy z zupełnie
                        innego art. niż prokuratura...ta druga prowadzi sprawę ścigane z
                        urzędu..art.207 / przemoc domowa /...ale mogę się mylić...dlatego
                        konieczny jest Twój wniosek złożony w prokuraturze....wszystko
                        również zależy od tego jak się zachowasz na komisji...spokojnie i
                        rzeczowo domagaj się ustalenia prawdy...nie daj się absolutnie
                        sprowokować...i domagaj się protokołowania z przeprowadzonej rozmowy
                        i zarządaj / tylko spokojnie:) / kserokopii tego protokołu....i
                        nagrywaj rozmowę...przyda się:)
                        Hejka Gocha
                        • jwn Re: Do gocharl 02.05.08, 12:06
                          To ja już teraz zupełnie nic nie rozumie z tego wszystkiego :/

                          gochaarl napisała:
                          Ja podejrzewam,że policja odmówiła prowadzenia sprawy z zupełnie
                          innego art. niż prokuratura...ta druga prowadzi sprawę ścigane z
                          urzędu..art.207 / przemoc domowa /...ale mogę się mylić...dlatego
                          konieczny jest Twój wniosek złożony w prokuraturze.

                          Gocha błagam wytłumacz mi to !

                          Cytuje z pisma z lutego 2007.
                          O ODMOWIE WSZCZĘCIA DOCHODZENIA
                          "po rozpoznaniu zawiadomienia (imie nazwisko zony)
                          13.02.2007 w spawie....tj. o czyn z art.207 par1kk na zasadzie art17par1pkt1
                          wobec braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia
                          przestępstwa.
                          postanowił
                          odmówić wszczęcia dochodzenia o czyn z art.207 par1kk na zasadzie art17par1pkt1.

                          Tyle policja. A na odwrocie prokuratura na podstawie art 305par3 i 325epar2 kpk
                          ZATWIERDZA postanowienie O ODMOWIE wszczęcia śledztwa/dochodzenia !

                          Czyli na jakiej podstawie prokuratura zwraca się do komisji jak sama
                          zatwierdziła brak podstaw i nie może sie powoływac na ten nieszczęsny art207 bo
                          przecież nie może ciągnąć dalej czegoś co sama zatwierdza do odmowy. :( Zaraz
                          odwiozą mnie do Tworek :/
                          • gocharl Re: Do gocharl 02.05.08, 14:08
                            Spokojnie…napisałam,że mogę się mylić…dopiero dzisiaj w całości
                            zacytowałeś rozpoznanie o jaki czyn policja miała prowadzić
                            dochodzenie…z tego co napisałeś to właśnie policja odmówiła
                            wszczęcia dochodzenia z art.207 k.k.i w związku z tym prokurator /
                            musiał / przypieczętował tą odmowę / na podstawie art.305 i 325 ale
                            kpk nie k.k. :
                            Art. 305. § 3. Postanowienie o wszczęciu śledztwa wydaje prokurator.
                            Postanowienie o odmowie wszczęcia lub o umorzeniu śledztwa wydaje
                            prokurator albo Policja; postanowienie wydane przez Policję
                            zatwierdza prokurator.
                            Art. 325. § 2. Postanowienie o zawieszeniu śledztwa, jeżeli nie
                            zostało wydane przez prokuratora, wymaga jego pisemnego
                            zatwierdzenia.

                            To tyle w kwestii tych paragrafów….co do pytania na jakiej podstawie
                            prokurator skierował wniosek o przymusowe leczenie:na podstawie
                            ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu
                            alkoholizmowi…..tekst jednolity: Dz. U. z 2007 r. Nr 70, poz. 473

                            Ustawowa legitymacja do wszczęcia postępowania sądowego o poddanie
                            osoby uzależnionej obowiązkowi leczenia została przyznana tylko
                            podmiotom publicznym: prokuratorowi i gminnej komisji rozwiązywania
                            problemów alkoholowych.

                            Gdybyś się od tego pisma z prokuratury odwołał to dzisiaj nie byłoby
                            sprawy…ale trudno…czasu nie cofniesz…namawiam jednak na złożenie
                            wniosku do prokuratury o wycofanie ich wniosku o Twoje
                            leczenie….komisję jak pisałeś masz we wtorek,więc napisanie
                            wniosku / w 3 egzempl./i wysłanie do prokuratury za potwierdzeniem
                            odbioru oraz przedstawienie pokwitowania i kopii tego wniosku na
                            komisji oraz rozmowa z Tobą i z żoną powinna skierować sprawę na
                            inne tory….

                            Ja rozumiem,że masz prawo być zły na to co organy nasze
                            wyprawiają,ale trzeba zawsze każdą sprawę wyjaśniać na bieżąco…
                            denerwowanie się nic nie pomoże…życzę powodzenia…

                            Hejka Gocha
                            • jwn Odbierz poczte 03.05.08, 00:38
                              Pozdrawiamm i czekam pilnie na odpowiedz , pozdr
                              • hepik1 Re: Odbierz poczte 03.05.08, 06:41
                                A tak w ogóle to o co chodzi?
                                Jako stary garucha odwykowy powinieneś wiedzieć,że nawet przymusowe skierowanie
                                na leczenie w najgorszym wypadku można zakończyć na przejażdżce do miasta
                                X,powiedzenia -dzień dobry,mam was w d... - do widzenia.
                                Jeśli jesteś aniołkiem,żona cię kocha a ty żonę,i w w ogóle jest OK to po co te
                                nerwy?
                                A na pocieszenie przeczytać Proces czy Paragraf 22 ...tam to dopiero mieli
                                przechlapane ;)
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: i nagle cios 30.04.08, 01:21

          chcialoby sie powiedziec- a nie mowilem!

          Leczenie nie oparte na pozytywach, a na negatywach- tu cie mamy,
          bratku!
          Juz nam nie uciekniesz!

          To jest tak, jak tu juz nie raz padlo- poki pijesz, nawet na umor,
          zaprzeczajac- wszystko jest ok. Ale jesli masz olej w glowie i nie
          daj Bo zglosisz sie aby cos z tym robic- jestes martwy.

          A najgorsze, ze cios nie pada od strony spoleczenstwa- ktore nic nie
          wie i nic go nie obchodzi- ale ze strony terapeutow i przyjaciol
          alkoholikow.
          Tych, ktorzy wczesnej zdobyli sie na to, by utkwic w getcie- i
          ktorzy chetnie tam zobacza nastepne osoby.

          Wloza Cie w ramy chorego psychicznie, tredowatego- abys "nas nie
          puscil".

          Moral jest jeden- dla wszystkich, ktorzy widza- nie idz tam poku nie
          musisz!

          No bo musisz wybrac- albo jestes jak my- albo martwy.



          • aaugustw Drugi chory... 30.04.08, 13:46
            beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
            > Leczenie nie oparte na pozytywach, a na negatywach
            > To jest tak, jak tu juz nie raz padlo- poki pijesz, nawet na umor,
            > zaprzeczajac- wszystko jest ok. Ale jesli masz olej w glowie i nie
            > daj Bo zglosisz sie aby cos z tym robic- jestes martwy.
            ________________________________________________________.
            Tak moze pisac tylko ten kto ma tylko olej, (zamiast rozumu) w
            glowie...
            Wiedziec mozemy tylko tyle, ile sami doswiadczylismy i przezyli...
            A...
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: i nagle cios 30.04.08, 14:02

            Tu widze akurat przewage AA, pod warunkiem oczywiscie realnej
            anonimowosci. Natomiast osrodek- masz karte pacjenta, masz diagnoze
            choroby dozywotniej i nieuleczalnej, dnia tego i tego podpisanoi
            specjalista psychiatra- i co?
            Jak mowi Aati- jak komus bedzie zalezalo to moze Cie udupic.
            Oczywiscie, to nie tak ze kazde dziecko cie moze bezkarnie konpac na
            ulicy- ale przeciez kazdy czowiek ma slabsze momenty, myli sie itp-
            i o ile komus bez papierow bedzie to wpisane w poczyt dozwoloncyh
            bledow- o tyle jak masz karte to jest juz pole do zwalenia winy.

            No bo tak- obowiazuje tajemnica lekarska. Z wylaczeniem- policji,
            sadu, prokuratury itp.
            A anonimowosc przed Spoldzielnia mleczarska czy TP SA nie do konca
            jest mi chyba tak niezbedna?

            Alec czego oczekiwac, jak takie relacje zapewne tworzylki ludzie
            typu August, ktory rozpowiada wszystkim dookola ze jest ciezko chory
            psychicznie i sie z tego cieszy.
            • aaugustw Re: i nagle cios 30.04.08, 15:39
              beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
              > Tu widze akurat przewage AA...
              > ... czego oczekiwac, jak takie relacje zapewne tworzylki ludzie
              > typu August, ktory rozpowiada wszystkim dookola ze jest ciezko
              chory psychicznie i sie z tego cieszy...
              _______________________________________.
              ;-))) Ha, ha, ha... - Tak, ta smiertelna
              choroba dalej drzemie we mnie, ale dzieki Wspolnocie AA
              (Anonimowych Alkoholikow) i ich Programowi zrobilem z niej
              zdrowie...! ;-))) ha, ha, ha...!!
              A teraz przytocze pewien tekst... - Tekst ten pochodzi z
              ksiazki "Jestem Alkoholikiem" - SWIADECTWA AA

              Bog przemawia do Anonimowych Alkoholikow:

              Bog, miast zawiesic prawa natury przez bezposrednia interwencje,
              wybral w swej madrosci grupe ludzi, aby wprowadzili w zycie Jego
              boska dobroc. A wybral ich sposrod najbardziej ponizonych, chorych i
              nieszczesliwych: zwrocil sie bowiem do slabych tego swiata, do
              alkoholikow, ktorzy maja upowszechniac Jego wielka sprawe! Tak oto
              zdaje sie mowic do nas:
              Waszym watlym i slabym rekom powierzam sile, jakiej sie nie
              spodziewacie, sile, ktorej skutecznosc nie przewiduja najwieksi
              uczeni.
              Naukowcom ani politykom, wdowom ani matkom, ani nawet moim
              kaplanom nie dalem tego daru leczenia alkoholikow, ktore powierzam
              wam.
              Ten dar nie moze byc uzyty dowolnie czy nieroztropnie; naklada on
              bowiem na was powazna odpowiedzialnosc. Dzien nigdy nie moze byc dla
              was zbyt dlugi, nie wolno wam zaslaniac sie brakiem czasu ani
              waznymi wydarzeniami czy tez wymawiac sie nadmiernym dla was
              wysilkiem lub ciezarem nalozonego na was zadania. Dar moj musicie
              wykorzystac dla dobra ludzi w sposob umiejetny i cierpliwy,
              niezaleznie od ich rasy, wyznania czy pochodzenia spolecznego.
              Nieraz wasz los wyda sie wielu ludziom smieszny, a wasze motywy beda
              zle oceniane: zas wysilki w pracy nad innymi alkoholikami nie zawsze
              zostana uwienczone sukcesem.
              Musicie byc przygotowani na przeciwnosci, lecz pokonujac je
              wspinacie sie stopniowo, jakby po drabinie, ku duchowej
              doskonalosci.
              Pamietajcie, ze w wypelnianiu tego dazenia nie bede od was wymagal
              niczego, co byloby ponad wasze mozliwosci. Nie zostaliscie wybrani z
              powodu wyjatkowych uzdolnien. Starajcie sie wiec przypisywac
              osiagniete sukcesy nie wlasnej osobistej wartosci, lecz jedynie
              lasce wam udzielonej. Jezeli chcialbym polecic wykonanie tej misji
              ludziom wyksztalconym, to laska obdarzylbym lekarzy i naukowcow.
              Jezeli zas wolalbym miec ludzi z darem krasomowczym czy
              pedagogicznym znalazlbym bardziej przygotowanych od was. Zostaliscie
              wybrani, poniewaz znajdujecie sie niejako poza spolecznoscia, a
              wasze dlugotrwale pijanstwo uczynilo was, lub powinno uczynic,
              pokornymi i czujnymi na rozpaczliwe wolanie waszych osamotnionych
              braci alkoholikow. Miejcie zawsze w pamieci wyznanie, jakie
              zlozyliscie w dniu przyjecia do AA:
              ze jestescie bezsilni i ze w pelni dobrowolnie oddajecie wasze
              zycie i wasza wole pod moje wladanie, abyscie mogli odczuc ulge.
              Skoro nie pijecie przez rok, dwa lub dziesiec lat , nie sadzcie, ze
              jest to wynik waszego osobistego wysilku. Moc, ktora utrzymuje was w
              tej rownowadze ducha i ciala, bedzie trwala w was tak dlugo, jak
              dlugo bedziecie zyli wedlug planu zycia, jaki Ja wam wyznaczylem.
              Wystrzegajcie sie pychy, rodzacej sie z poczucia liczebnego, z coraz
              wiekszych wplywow lub porownan miedzy wami i wasza organizacja a
              innymi, ktorych sukcesy uzaleznione sa od liczby czlonkow, ich
              pozycji i zasobow pienieznych. To nie materialne skladniki
              ksztaltuja wasza wiare i sile! Gdy wiec powodzenie materialnej
              organizacji polega na laczeniu wspolnych aktywow, waszym sukcesem
              jest jednosc oparta na wzajemnej odpowiedzialnosci.
              Wezwanie , by wstepowac do organizacji dajacych materialne korzysci,
              polega na chelpliwym powolywaniu sie na dokonane czyny i
              osiagniecia.
              Wasze wezwanie polega na pokornym przyznaniu sie do slabosci.
              Dewiza dobrze prosperujacego przedsiebiorstwa glosi: "Ten korzysta
              najwiecej, kto najlepiej obsluguje". Wasze zawolanie niech
              brzmi: "Ten sluzy najlepiej, kto nie szuka korzysci". Bogactwo
              materialnych organizacji mierzy sie wedlug tego, co pozostaje w
              kasie; wasze - tym co kazdy z was dal z siebie.
              Wsrod praw wam przekazywanych znajduja sie nakazy, ktore moga sie
              wydac trudne do wykonania. Lecz jesli wydaja sie one wam trudne, to
              tylko dlatego, ze nie zrozumieliscie lub zapomnieliscie o
              wlasciwosciach waszej slabosci. Uleczenie choroby fizycznej wymaga
              drastycznych srodkow, a w licznych przypadkach niebezpiecznej
              operacji. Wasza sytuacja, w chwili wstapienia do grupy ludzi
              leczacych sie, byla powazniejsza niz sytuacja czlowieka udajacego
              sie do szpitala z zakazona noga. Stawka ryzyka tego ostatniego jest
              jego zycie, podczas gdy wy ryzykujecie nie tylko zyciem, lecz
              rowniez czyms o wiele cenniejszym: zdrowiem; pogoda ucha ;szacunkiem
              dla samych siebie- wasza ludzka godnoscia.
              Nie spodziewajcie sie , ze latwo rozwiazecie wasz problem, ktory
              nauka uznala przeciez za nierozwiazywalny; to nie zepsuty zab, ktory
              trzeba usunac, lecz dlugotrwaly proces rehabilitacji, wymagajacy
              czynow odwaznych i trudnych, samodyscypliny i cierpliwej
              wytrwalosci, a zawsze bezwzglednego posluszenstwa nakazowi sumienia.
              Wkracza tu wiec Boska Terapia, z ktora czlowiek ma wspolpracowac.
              A ta wspolpraca wymaga wielkiej moralnej odwagi w wykonywaniu
              trudnych zadan.
              (adaptowal z jezyka angielskiego , wedlug "Grapevine" prof. Zbigniew
              T. Wierzbicki).
              - - - - -
              A... ;-)))
    • aaugustw Moje osobiste ostrzeżenie, czyl pijane myslenie... 30.04.08, 13:41
      jwn napisał:
      > ... rzuciłem się w wir trzeźwego życia i dzisiaj powiem
      Wam szczerze żałuje. Ostanie 1,5 roku mego życia to wzrastająca
      nienawiść do terapeutów, ruchu i wszystkiego co z tym związane...
      Dopiero teraz zrozumiałem czym jest bezsilność...
      - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Juz z tej wypowiedzi widac jaki ty musisz byc jeszcze nawalony...!
      Czy ty wiesz co znaczy slowo: trzezwosc...?
      O jakiej bezsilnosci ty mowisz, bo na pewno nie wobec alkoholu i
      wobec swego "charakterku"...(!?).
      _______________________________________________________________.
      jwn napisał dalej:
      > ...ta nasza alkoholowa, bezsilność w starciu z urzędasami mającymi
      mnie,zdiagnozowanego alkoholika, po drugiej strony urzędniczej
      barykady. Jeśli jest na tym forum jakiś prawnik , który mógłby mi
      poświęcić parę chwil, będę wdzięczny po grób.
      - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Dlaczego ja takich problemow nie mam, mimo ze bylem na
      2 terapiach...(!?).
      Ty nie szukaj prawnikow... - Ty szukaj lepiej PRAWDY o sobie i
      zacznij wreszcie trzeźwiec, zamiast tylko pisac o trzeźwosci i
      szukac winy u innych..!
      ___________________________________________________________.
      jwn napisał dalej:
      Szczęśliwie trafiłem na naprawdę dobrego fachowca i..pomogło.
      Zmieniłem się, rzuciłem w ruch AA i jakoś leciało 5 lat.
      - - - - - - - - - - - -
      To "jakoś leciało" zwiastuje deszcz...
      _____________________________________.
      jwn napisał dalej:
      > Potem wpdka 3 dniowa, którą czułem wcześniej że nadchodzi,
      ale ...premdytacja i wiara niestety zgubną jest.
      - - - - - - - - - - - - - - - -
      Ja te zgubnosc nazywam nadetym EGO i brakiem pokory...!
      _____________________________________________.
      jwn napisał dalej:
      Znowu turnus, a po nim bez kontaktów z ruchem i przychodnią
      życie coraz bardziej normalne trwało 5 lat.
      - - - - - - - - - - - -
      ???????????????? - życie coraz bardziej normalne bez kontaktow
      z "ruchem", lub z innymi alkoholikami...!!!????????? :-O
      ______________________.
      jwn napisał dalej:
      I znowy na kolanach po pomoc na turnus stacjonarny, na ostry
      nakierowany na nawroty 6 tygodniowy turnus.
      - - - - - - - - - - - - - - -
      Yhmm.. - Czyli ta coraz bardziej normalna nienormalnosc stala sie
      znowu nienormalna...!
      _____________________________.
      jwn napisał dalej:
      > ... karczemna awantura z pakowaniem żony a jak i to nie
      spowodowało zniknięcia jej chociaż na pare dni z domu zapiłem 2 dni
      z muślą ze to ją wystraszy i da mi kilka dni samotności...
      - - - - - - - - - - - - - - - -
      Z ciebie musi byc niezly gagatek, jezeli strachem chcesz
      wypedzac kobiete z domu i prowokujesz karczemne awantury aby to
      (cyt.): "spowodowało zniknięcia JEJ"(!?).
      ________________________________________.
      jwn napisał dalej:
      > Zadzwonila na Policje, z ich inicjatywy zabrali mnie na izbe (0,2)
      i cisza ,cisza domowa zamieniająca nas w najgorszych wrogów.
      - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Dobrze zrobila...!
      A czego oczekiwales przeprosin z jej strony...!? - Jej ponizenia sie
      wobec takiego bufona...!? - Zniewolenia jej wobec pana i wladcy...!?
      ________________________________________________.
      jwn napisał dalej:
      > ...wezwanie na komisje biegłych, czy nadaje się na leczenie .
      Diagnoza - leczenie najlepiej zamknięte.
      - - - - - - - - - - - - - - - -
      Takich, jak ty powinni izolowac od spoleczenstwa, a nie kierowac na
      leczenie zamknięte!.
      A...
      Ps. Nic o sobie... - Nic o rozwoju moralnym, duchowym, o pokorze,
      skrusze wobec najblizszych, etc...!!!
      Czlowieku ty jestes nawalony... - Powinienes biec szybko do
      Wspolnoty AA, albo do tych znienawidzonych przez ciebie terapeutow...
      • jwn cd. 30.04.08, 18:10
        aaugustw >

        nie oceniaj mnie, bo mnie nie znasz, a i te Twoje dwie terapie naprawdę nie
        robią na mnie wrażenia, i tym bardziej nie dają Ci podstaw do bycia wyrocznią.
        Problemem który tu poruszam nie jest moja trzeźwość, ale coś co nazywa się
        biurokracja z naklejką "biegły". Może zastanów się nad tym co piszę.
        Biegli w składzie psycholog uzależnień (pracownik przychodni), mający wgląd do
        mojej kartoteki, oraz lekarz psychiatra opierający się na informacji podawanej
        przez psychologa. W katotece ostatnia notka dotycząca mojej osoby pochodzi
        sprzed około 5 lat, gdy zaznaczyli skierowanie które mi wystawili na moją prośbę
        na turnus , bo bez skierowania nie było szansy.
        W kartotece jest równiez : wywiad środowiskowy przeprowadzony przez pracownika
        komisji ze stwierdzeniem - nie pije. , wywiad z żoną która potwierdza, że poza
        incydentem sprzed półtora roku - nie pije. Referując moją osobę , pani biegła
        psycholog podaje natomiast na tacy lekarzowi psychiatrze : "prokuratura
        stwierdza, że źródłem awantur w domu jest nadużywanie alkoholu" (!) Pisma z
        prokuratury żadnego tam NIE MA. Dalej. "nadużywa alkoholu i zachowuje krótkie
        okresy abstynencji " Raz na 5 lat to faktycznie często. Dalej. "W przeszłości
        leczony ambulatoryjnie i SĄDOWNIE stacjonarnie w..." Dziwne bo wszystkie pobyty
        były na moją prośbę a sądówke znam tylko ze słyszenia. Itd , itp.
        Pytam więc. Czemu to ma służyć. Jak się mają fakty do tego co wprowadzony w błąd
        biegły psychiatra klepnął swoją pieczęcią?


        • aaugustw cd. balakania 30.04.08, 20:37
          jwn napisał (do A...):
          > nie oceniaj mnie, bo mnie nie znasz, a i te Twoje dwie terapie
          naprawdę nie robią na mnie wrażenia...
          - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Powtorzylem tylko te fakty, jakie nam tu pokazales...!
          Jakie wrazenie masz na mysli piszac o tych terapiach ?
          _________________________________________________.
          jwn napisał (do A...) dalej:
          > Problemem który tu poruszam nie jest moja trzeźwość, ale coś co
          nazywa się biurokracja z naklejką "biegły". Może zastanów się nad
          tym co piszę.
          - - - - - - - - - - - - - - -
          Wtedy ty sie zastanow gdzie to piszesz...!
          _________________________________________.
          jwn napisał (do A...) dalej:
          > Biegli w składzie psycholog uzależnień (pracownik przychodni),
          mający wgląd do mojej kartoteki, oraz lekarz psychiatra opierający
          się na informacji podawanej przez psychologa...
          - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Badz czlowiekiem, a wtedy nikt nigdy juz nie zrobi uzytku z tego
          twojego szamba...!
          __________________________________________________.
          jwn napisał (do A...) dalej:
          > ... wywiad środowiskowy przeprowadzony przez pracownika komisji ze
          stwierdzeniem - nie pije. , wywiad z żoną która potwierdza, że poza
          incydentem sprzed półtora roku - nie pije." Raz na 5 lat...
          Dalej. "W przeszłości leczony ambulatoryjnie i SĄDOWNIE stacjonarnie
          w..." Dziwne bo wszystkie pobyty były na moją prośbę a sądówke znam
          tylko ze słyszenia. Itd , itp.
          > Pytam więc. Czemu to ma służyć. Jak się mają fakty do tego co
          wprowadzony w błąd biegły psychiatra klepnął swoją pieczęcią?
          - - - - - - - - - - - - - - - - -
          No faktycznie, tak jak to przedstawiasz wyglada na to, ze
          ten "diabel" - biegły psychiatra chce "aniolkowi" za darmo
          urzadzic pieklo na ziemi...!
          Szkoda, ze ja jakos nie moge w to ani w jednej literce
          uwierzyc...! :-((
          A... ;-))
          • jwn Re: cd. balakania 30.04.08, 20:43
            aaugustw napisał:
            > No faktycznie, tak jak to przedstawiasz wyglada na to, ze
            > ten "diabel" - biegły psychiatra chce "aniolkowi" za darmo
            > urzadzic pieklo na ziemi...!

            nie biegły psychiatra ale psycholog z poradni wprowadzając w błąd psychiatre,
            który opiera się na tym co podaje psycholog.

            > Szkoda, ze ja jakos nie moge w to ani w jednej literce
            > uwierzyc...! :-((
            > A... ;-))

            czyli jest nas już 3. Bo i ja i żona też nie możemy uwierzyć w to co się wyrabia :)

            • dyskotekapietrowyzej Re: cd. balakania 30.04.08, 21:43
              nie wiem czy pocieszy cie fakt,
              ze nawet nie majac zadnej kartoteki leczenia alkoholizmu,
              a bylyby przeslanki, ze najprawdopodobniej jestes alkoholikiem - a
              ja nie wiem co zeznala zona i komu, pewnie na policji jak zeznawala
              to podpisala papierek ze to co mowila jest zgodne z prawda - moznaby
              juz bylo umiescic cie na 10 dni w szpitalu psychiatrycznym na
              obserwacje - i wtedy po dziesieci dniach lekarz by dalej decydowal,
              czy faktycznie jest ci leczenie potrzebne, czy tez nie.
              Wiesz, u ciebie wlasciwie sprawa troche latwiejsza, bo ty juz na
              leczeniu takim byles, a z alkoholizmem nie jest tak, ze przechodzi
              po pieciu latach niepicia. Jest choroba chroniczna - czyli z
              nawrotami. A skoro sam piszesz ze policja cie zabrala pijanego -
              znaczy pijesz dalej mimo leczenia, a to gdzie, kiedy i jak czesto -
              za alkoholikiem pijacym i nieleczecym sie trudno jest natrafic, i
              obawiam sie ze to trudne jest do udowodnienia ze ty naprawde te piec
              lat nie piles, i tylko wpadke miales. A zona, to ze nawet wycofuje
              zeznania w penym momencie - a kto tam za alkoholikiem trafi, moze ja
              szantazujesz??? Wymusiles moze wycofanie zeznan???

              Troche sam powinienes chyba wg mnie zalowac ze nie pociagneles
              jednak tej terapii rodzinnej, bo przynajmiej okazalbys dobra wole. A
              stwierdzeniem, ze "bo to nie byla terapia uzaleznien, tylko
              rodzinna", i po co ci to, to wiesz, bylo zle to ci dogodzili terapia
              uzaleznien, i to w zamknieciu.

              I nie wiem czy jest sen szukac jakis prawnikow, zreszta ty i tak
              masz dobrze bo juz na takich terapiach byles, odpoczniesz sobie
              troche, jesli na poprzednich terapiach dobrze sledziles. A kto wie,
              moze teraz po tym poltorej roku nerwow, moze sam stwierdzisz, ze
              dobrze bylo sobie odpoczac, i moze wrescie wziasc sie za porzadne
              leczenie, a nie robic sobie wakacje od picia, nawet jesli
              piecioletnie.

              pzdr
        • aati Re: cd. 30.04.08, 20:56
          jwn napisał:
          Referując moją osobę , pani biegła psycholog podaje...

          - "prokuratura stwierdza, że źródłem awantur w domu jest nadużywanie
          alkoholu"

          - "nadużywa alkoholu i zachowuje krótkie okresy abstynencji"

          - "W przeszłości leczony ambulatoryjnie i SĄDOWNIE stacjonarnie
          w..."

          ----------------------------------------------------------------


          Pani biegla psycholog odgrywa tu role prokuratora,psychiatra
          to "znudzony" szablonowymi tuzinami przypadkow sedzia,a Ty to
          znienawidzony przez owa dwojce,ochyda ludzkosci,Alkoholik.W takim
          ukladzie masz mniej szans na zrozumienie i litosc niz zawszony pies
          spod dworca:)


          PS.
          JWN to Alkoholik.To niepodwazalny fakt.I nawet gdy JWN zapilby za
          lat dwadziescia piec,pani biegla powie...toz to przeciez ten
          notoryczny ALKOholik-JWN...juz w roku 2008 sie na nim
          poznalam!...:)))


          • jwn Re: cd. 30.04.08, 22:32
            aati napisał:
            > Pani biegla psycholog odgrywa tu role prokuratora,psychiatra
            > to "znudzony" szablonowymi tuzinami przypadkow sedzia,a Ty to
            > znienawidzony przez owa dwojce,ochyda ludzkosci,Alkoholik.W takim
            > ukladzie masz mniej szans na zrozumienie i litosc niz zawszony pies
            > spod dworca:)


            o , o , oo, otóż to ! Cały problem który tu poruszam to nie moje bezsprzeczne
            uzależnienie, ale właśnie TO co napisałeś. Problemem jest to , że pani psycholog
            "czytała" te "fakty" z kartoteki, a jakimś cudem zaraz po przeczytaniu TYCH
            "faktów" tam już NIE MA. Nie ma, bo ich tam po prostu nigdy nie było.
            • aaugustw Co komu wazne...(!?). 01.05.08, 07:30
              jwn napisał:
              > ... Cały problem który tu poruszam to nie moje bezsprzeczne
              > uzależnienie, ale... Problemem jest to , że pani psycholog...
              ______________________________________________________________.
              Wyjezdzam na Zlot AA (Anonimowych Alkoholikow) do Jastrzebiej Gory,
              zeby spotkac tam te trzezwe (znajome i nieznajome) kochane mordy!
              A... ;-))
              Ps. jwn, co tobie jest wazniejsze z tych dwoch, na samym poczatku
              przytoczonych zdan...!?
              • daleh Re: Co komu wazne...(!?). 01.05.08, 11:09
                august...
                Wyjezdzam na Zlot AA (Anonimowych Alkoholikow) do Jastrzebiej Gory,
                zeby spotkac tam te trzezwe (znajome i nieznajome) kochane mordy!
                A... ;-))
                Ps. jwn, co tobie jest wazniejsze z tych dwoch, na samym poczatku
                przytoczonych zdan...!?
                ----------------
                Ty to idz lepiej na pochod pierwszomajowy,aby uczcic swieto tych z ktorych
                podatkow zyjesz...
                Podziekowal bys w ten sposob sponsorom swojej trzezwosci...ha....
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: cd. 01.05.08, 13:46

            Aati, a mozna zapytac, jak tam u Ciebie sprawy stoja?

            Martwia sie tu ludzie o ciebie a Ty nie sypiesz zbyt obficie
            relacjami...:)
            • dyskotekapietrowyzej Re: cd. 01.05.08, 14:10
              ja tez sie addi martwie o ciebie, bo za duzo tu zdajesz realacji
            • aati Re: cd. 01.05.08, 19:57
              beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

              > Aati, a mozna zapytac, jak tam u Ciebie sprawy stoja?
              Martwia sie tu ludzie o ciebie a Ty nie sypiesz zbyt obficie
              relacjami...:)

              -Nie relacjonuje poniewaz nie mam o czym relacjonowac,wiesz ze ja na
              zjazdy trzezwosciowcow nie jezdze bo...
              nikt mnie nigdy nie zaprasza :))

              A oto moja skromna RELACJA na dzien dzisiejszy :
              Alkoholiku najlepiej trzymaj w przychodniach i barach jezyk za
              zebami,a do alkoholizmu sie nigdy nie przyznawaj
              (chyba ze przed soba:)

              bo zaczniesz lub "skonczysz" jak JWN! :))
      • gocharl Re: Moje osobiste ostrzeżenie, czyl pijane myslen 01.05.08, 10:59
        aaugustw napisał:Takich, jak ty powinni izolowac od spoleczenstwa, a
        nie kierowac na
        > leczenie zamknięte!.

        Oj Guciu...a gdzie zwykła życzliwość / a może nie zwykłalecz po
        prostu życzliwość / walisz te swoje "prawdy " a ktoś kiedyś ładnie
        powiedział : Prawda nie może mieć kształtu kamienia, który rani.
        Musi być podawana z miłością, tak, by człowiek się na nią otwierał,
        a nie zamykał.

        Hejka Gocha
        • janulodz Re: Moje osobiste ostrzeżenie, czyl pijane myslen 01.05.08, 13:13
          Walizka z życzliwością pojechała do JG na zlot kochanych mord
    • finlandia07 Re: Moje osobiste ostrzeżenie 01.05.08, 15:54
      Wiele lat temu moja daleka ciotka przyprawiała dalekiemu wujkowi rogi.Ten lubił
      wypić(nie był alko)no i parę razy przyszedł do domu na fleku urządzajac kłótnie.
      Ciotka chciała się go pozbyć.Urządziła teatr.
      W dniu gdy miał wolne,postawiła mu sporo wódy.Pili razem,on do gardła,ona do
      kwiatka.Jak go dobrze ululała,Potłukła troche starych skorup,narobiła bałganu i
      hałasu,trochę się podrapała(jego też)i zadzwoniła na policję.
      Oniemiały został zakuty i odwieziony do aresztu.
      Nie pomogły opinie z zakładu,swiadkowie,koledzy,znajomi,rodzina.
      Dostał 3 lata,z czego odbębnił połowę.
      Po wyjściu na ulice(dostał eksmisję)załamał sie.Zaczął pić,spał gdzie
      popadło.Dostał zapalenia pluc,nieleczony wkrótce zmarł.
      To tez pewnego rodzaju ostrzeżenie..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka