la.bruja
27.08.08, 15:56
Wpierw przywitam się grzecznie :) Jestem nowa. Poczytuję to forum od
jakiegoś czasu - jako środek ostrzegawczy. Nie wiem już, czy gorzej
jest być świadomym, czy też nie nadchodzących kłopotów. Ja jestem.
Na razie są to dwa piwa dziennie, ale zdaję sobie sprawę,że to
równia pochyła. Zastanawiam się, czy czasem już syna nie posyłać po
zakupy, aby nie mieć pokusy :/ Mówię "chleb, ser żółty...itp., a na
koniec dwa tyskie w puszce". Już mi wstyd. A moze własnie odwrotnie?
Może uznać to jako swoiste ćwiczenie silnej woli? Przecież na niej
chyba postawiona jest cała filozofia walki z nałogiem? Jeśli plotę
androny to proszę wybaczyć.
Przestraszona jestem po prostu.
pozdrawiam