Dodaj do ulubionych

dziś pierwszy raz idę na miting

06.09.08, 13:55
trochę się boję...
terapeutka mi mówiła co tam się robi, naczym to polega ale jednak...
nowe środowisko,nowi ludzie to budzi obawy, lęk
najbardziej się boję, że od razu się znajdę w centrum uwagi jako
nowa twarz, że będę musiała coś opowiadać o sobie przed kompletnie
obcymi ludźmi, że nie wiem jak mnie tam przyjmą
co innego rozmawiać w zaciszu gabinetu, co innego w tłumie, nawet
ludzi o podobnych problemach

iść nie iść?
Obserwuj wątek
    • rauchen Re: dziś pierwszy raz idę na miting 06.09.08, 14:27
      isc i sluchac,nie trzeba mowic jak sie nie chce,
      i wg mnie to lepszy wybor;
      i raczej na tym polega pierwszy raz.
      • to.nic.to.tylko.ja Re: dziś pierwszy raz idę na miting 06.09.08, 14:59
        całe szczęście, bo mam zakodowane jakieś obrazy z filmów fabularnych

        to zaraz idę pod prysznic i w drogę :)
    • ela_102 Re: dziś pierwszy raz idę na miting 06.09.08, 14:59
      idziesz na mityng?
      czy wybierasz się tam?
      • to.nic.to.tylko.ja Re: dziś pierwszy raz idę na miting 06.09.08, 15:01
        wczoraj się wybierałam, dziś idę :)
      • oryginal23 Re: dziś pierwszy raz idę na miting 06.09.08, 15:02
        Powodzenia.
        23.
        • to.nic.to.tylko.ja Re: dziś pierwszy raz idę na miting 06.09.08, 15:05
          dzięki :)
        • ela_102 Re: dziś pierwszy raz idę na miting 06.09.08, 15:05
          również życzę powodzonka:-)
          • to.nic.to.tylko.ja Re: dziś pierwszy raz idę na miting 06.09.08, 15:10
            dzięki, już wierzę, że będzie dobrze :)
            niepotrzebnie wczoraj znajdowałam sobie zajęcia zastępcze żeby nie
            iść :)
            • ela_102 Re: dziś pierwszy raz idę na miting 06.09.08, 15:14

              potrzebnie, potrzebnie...
              po to właśnie aby uznać je za zbyteczne:-)
              w przyszłości być może tego nie będziesz robiła.
              • to.nic.to.tylko.ja Re: dziś pierwszy raz idę na miting 06.09.08, 15:27
                coś podobnego powiedziała moja terapeutka, że jak już pójdę to
                złąpię bakcyla i nie będę się migać :)

                bo zrobiłam wielkie oczy, że powinnam chodzić codziennie a w każdym
                razie jak najczęściej :)
    • tenjaras Re: dziś pierwszy raz idę na miting 06.09.08, 15:17
      gratuluję odwagi i życzę wytrwałości
      • to.nic.to.tylko.ja Re: dziś pierwszy raz idę na miting 06.09.08, 15:35
        Dzięki :)

        Przyznaję się do przeszperania Twojej i Eeeli wizytówek :)
        Pomocne są:)
        • to.nic.to.tylko.ja Re: dziś pierwszy raz idę na miting 06.09.08, 15:36
          Twojej i Eli_102, przepraszam za pomyłkę :)
          • ela_102 Re: dziś pierwszy raz idę na miting 06.09.08, 15:51

            cieszę się..taki to ma cel aby pomagać:-)))))
            ja mam na imię ela i jestem alkoholiczką dziś nie pijącą.
            te 102 to na potrzeby netu...i mozna je omijać ze spokojem:-)
            • to.nic.to.tylko.ja Re: dziś pierwszy raz idę na miting 06.09.08, 15:58
              Ja mam na imię Agnieszka, też jestem alkoholiczką i narazie nie piję
              tylko tydzień, właściwie jutro dopiero minie tydzień, bo w zeszłą
              sobotę jeszcze coś tam było, co prawda już się świadomie
              ograniczałam :)
              • ela_102 Re: dziś pierwszy raz idę na miting 06.09.08, 16:03
                Agnieszka miło mi:-))))

                piszesz: narazie nie piję tylko tydzień.

                albo aż tydzień:-)
                nie umiejszaj sobie...
                • to.nic.to.tylko.ja Re: dziś pierwszy raz idę na miting 06.09.08, 16:05
                  no tak, aż i wytrwałam :)
                  a korciło...i korci...
                  dlatego na razie odpuszczam sobie sobotnie imprezowanie :)
        • tenjaras Re: dziś pierwszy raz idę na miting 06.09.08, 17:38
          > Przyznaję się do przeszperania Twojej i Eeeli wizytówek :)
          > Pomocne są:)

          dzięki za miłe słowo, fajnie wiedzieć, że jest się pomocnym :-)
          • to.nic.to.tylko.ja Re: dziś pierwszy raz idę na miting 06.09.08, 20:30
            to fajne uczucie :)
    • to.nic.to.tylko.ja Ile czasu trwa takie spotkanie?? 06.09.08, 16:02
      bo nie wiem co mam powiedzieć w domu

      wiem, że są dwie części ale jak długie się nie dopytałam :)
      • ela_102 Re: Ile czasu trwa takie spotkanie?? 06.09.08, 16:16

        kolo dwu godzin...
        • to.nic.to.tylko.ja Re: Ile czasu trwa takie spotkanie?? 06.09.08, 16:49
          no to idę, do wieczorka :)
          • 7zahir Re: Ile czasu trwa takie spotkanie?? 06.09.08, 19:17
            Opowiedz ..jak się czułaś na mityngu ?

            Jesli masz jakies pytania - odpowiedzi znajdziesz tu:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447&a=84328106
            A jak nie znajdziesz - pytaj.
            • to.nic.to.tylko.ja Wrócę tam :) 06.09.08, 20:38
              Przede wszystkim jeszcze przed spotkaniem zostałam bardzo
              sympatycznie i ciepło przyjęta a tego mi w życiu trzeba, palenie
              papierosów sprzyja integracji ;)
              W trakcie zostałam przyjęta i mile witana przez członków :)
              Fajnie być z ludźmi, którzy mają podobne doświadczenia :)

              Jakby mi się coś przypomniało będę się pytać, dzięki :)
              • 7zahir Re: Wrócę tam :) 07.09.08, 10:03
                Mam dokładnie takie same wspomnienia jak Ty
                z 1-szego mityngu.

                Ciepło - które poczułam od pierwszych chwil
                zaspokoiło jego głód, a bezkrytyczna akceptacja
                sprawiła, że poczułam iz nareszcie znalazłam miejsce
                w ktorym moge byc sobą.
                • oryginal23 Re: Wrócę tam :) 07.09.08, 11:23
                  Tylko nie osiądź na laurach,które sama sobie zaczniesz przyznawać.
                  Na razie zrobiłaś maleńki,wielki krok do niepicia.
                  23.
                  • ela_102 Re: Wrócę tam :) 07.09.08, 11:49
                    tia...
                    praca na krokach dostarczała mi wielu cierpień...
                    z tego powodu wielokrotnie chciałam odpuścić uczestnictwo...
                    ale jak przypominałam sobie pierwsze trzy dni bez alkoholu
                    i ewentualny powrót do takiego stanu...cierpienia wokółkrokowe...
                    wydawały się dużo łatwiejsze do zniesienia zwłaszcza że szybko
                    przychodziła też ulga i uwalnianie się od duchów przeszłości.
              • tenjaras Re: Wrócę tam :) 07.09.08, 13:15
                > Fajnie być z ludźmi, którzy mają podobne doświadczenia :)

                AA, dla mnie, okazało się prawdziwym zwrotem, na tym gruncie po raz
                pierwszy zmieniałem i konkretyzowałem swoją postawę wobec siebie i
                życia, potem przeniosło mi się to na inne dziedziny życia

                poznanie prostych narzędzi zrobiło swoje - filozofia 24 godzin,
                wszystko w swoim czasie, trzeźwość na pierwszym miejscu, wytrwałość,
                cierpliwość, zrozumienie, że uczestniczę w czymś więcej niż potrafię
                dojrzeć i pojąć, że każde wydarzenie w moim życiu to konsekwencja
                wcześniejszych zdarzen i że mam wpływ na swoją przyszłość, że ona
                jest bezpieczna - wyzwoliło mnie z niewoli nałogu

                jestem wolny nie tylko od samego picia, ale i myślenia o alkoholu
                jako czymś znaczącym, odzyskałem spokój, wiem, że moja przeszłość
                jest moją wartością, a nie hanbą, rozumiem, że moje życie jest w
                moich rękach i potrafię być pomocny, nie obawiam się opinii innych,
                bo to opinia innych, tak jak ja mam prawo do opinii, tak i inni ;-)

                radzę sobie, choć nie zawsze tak było
              • to.nic.to.tylko.ja No i po autofajerwerkach... 07.09.08, 13:40
                wypiłam wczoraj dwie lampki wina, nie to żebym się upiła, w sumie
                prawie tego nie poczułam...
                ale....
                zamiast "Nie, dziękuję" z buźki mi wyszło "Tak, poproszę"

                widzę, że przede mną naprawdę jeszcze długa droga

                • ela_102 Re: No i po autofajerwerkach... 07.09.08, 13:53

                  Wiem że na mityngu napewno nie serwują wina...
                  To gdzie ty jeszcze poszłaś po mityngu?
                  żeby taką propozycję usłyszeć?
                  • to.nic.to.tylko.ja Re: No i po autofajerwerkach... 07.09.08, 14:15
                    do znajomych
                    • ela_102 Re: No i po autofajerwerkach... 07.09.08, 14:35

                      a wiesz już po co?
                      ja jak pojawiałam się u znajomych na początku abstynencji
                      to Oni nie tylko że mi nie proponowali alkoholu a jeszcze chowali
                      przede mną butelki...Śmieszne mi się to dziś wydaje, choć nadal z
                      piciem się ukrywają gdy u nich jestem...ale jest wyrazem szacunku
                      dla moim przejść...Co u których bywam częsciej zrozumieli że to nie
                      Oni mają ograniczenia ...lecz ja i że sobie z tym radzę. Sa spokojni.
                      Ale to musi potrwać...
                      Skoro znajomi częstują Cie alkoholem sa nie doinformowani...
                      czyzby specjalnie?
                      • to.nic.to.tylko.ja Re: No i po autofajerwerkach... 07.09.08, 15:17
                        jeszcze nie nauczyłam się mówić dalszym znajomym o mojej chorobie,
                        część wie, a część wręcz pomogła mi uświadomić sobie mój problem
                • tenjaras Re: No i po autofajerwerkach... 07.09.08, 15:04
                  > zamiast "Nie, dziękuję" z buźki mi wyszło "Tak, poproszę"

                  odmawianie alkoholu to nauka, we krwi mamy przyjmowanie, wszystko w
                  nas jest nastawione na odmienny stan świadomości, samozakłamanie to
                  taki stan umysłu, w którym uważamy, że panujemy nad wszystkim,
                  dopiero ktoś z boku może nas wytrącić z iluzji

                  dla alkoholika jeden kieliszek to za dużo, a wiadro alkoholu to za
                  mało

                  nie szkodzi jakiś tam, szósty czy ósmy, ale ten pierwszy, bo z
                  alkoholem jest jak z pociągiem, nie zabija któryś tam kolejny wagon,
                  ale lokomotywa, która je wszystkie na nas ściąga

                  popełnianie błędów leży w naturze ludzkiej, w naturze ludzkiej leży
                  również mądrość zmieniania postępowania wobec siebie

                  zadbaj o siebie, bo eksperymenty z alkoholem prowadzą do picia, a
                  nie do trwałej abstynencji
                • 7zahir Zalecenia dla trzeźwiejących alkoholików 07.09.08, 15:25
                  Sa tu:
                  www.odnowakrasnystaw.neostrada.pl/jakbyc.html
    • ikakole Re: dziś pierwszy raz idę na miting 07.09.08, 21:32
      Ja zaczelam swoja walke z alkocholizmem dwa tygodnie temu,a wczoraj
      bylam na kolacji u znajomych no i na stole pojawilo sie piekne
      czerwone winko!!!!!Jednak ja zrozumialam jedno ......mi poprostu nie
      wolno sprobowac nawet kropelki!!!!Bo gdy bym to zrobila to caly
      koszmar zaczalby sie od nowa.Teraz w koncu jestem trzezwa i
      szczesliwa no i maz tez odetchnal.Za tydzien idziemy na imprezeczke
      do starych znajomych bedzie tam cala nasza paczka, a to sie wszyscy
      zdziwia,no bo od tej strony mnie nie znali:)to.nic.to.tylko.ja
      trzymam za Ciebie kciuki najwazniejsze ze podjelysmy jakies
      dzialania.
      • oryginal23 Re: dziś pierwszy raz idę na miting 07.09.08, 21:45
        Wypiłaś dwa kieliszki wina?Jesteś w punkcie wyjścia,nie zrobiłaś
        nawet maleńkiego kroczku.
        Ale co kto lubi.
        23.
        • janulodz Re: dziś pierwszy raz idę na miting 07.09.08, 22:11
          A kto powiedział, ze to.nic.to jest alkoholiczką?. Jeżeli wypiła dwa kieliszki
          wina i na tym poprzestała, to może wcale nią nie jest?. No nie żebym był
          złośliwy, ale..., niektórzy są na swoim punkcie przewrażliwieni. Dajmy na to
          Addi:))
          Czy sama chęć pójścia na mityng nobilituje człowieka do miana uzależnionego
          alkoholika?
          Ciekawym, czy pierwej to.nic.to zostanie alkoholiczką, czy anonimową alkoholiczką?
          Takie refleksje wieczorne mnie naszły.
          • oryginal23 Re: dziś pierwszy raz idę na miting 07.09.08, 22:53
            Jeżeli nie jest to czego szukała u terapeutki,po co musiała isć
            na spotkanie AA?Ja też potrafiłem czasami wypić tylko dwa kieliszki
            wina.Z jej wypowiedzi nie wynikało,że wybiera się tam ze zwykłej
            ciekawości.
            23.
            • janulodz Re: dziś pierwszy raz idę na miting 07.09.08, 23:21
              Teraz to ludziska z każdym problemem, rzeczywistym, a często wydumanym latają do
              terapeutów. Popracuje dłużej-pracoholik, posiedzi w internecie-uzależniony od
              sieci, podobają mu się młode laski- sexoholik, a jak nie daj boże laseczka ma 17
              lat, bo dla zmyłki dowód siostry wzięła, zeby jej browar sprzedali - pedofil.
              A jak terapeuta takiego dorwie to wiadomo, - kasa leci , to i seansiki się mnożą.
              A jak była w przychodni się leczyć " za państwowe", to przecież terapeuta z
              "urzędu" wysyła do AA.
              • ela_102 Re: dziś pierwszy raz idę na miting 07.09.08, 23:37
                Janu a nie wydaje Ci się iż dobrze że ludzie zyją po swojemu?
                i robią co uważają?
                Ja tam nie wiem czy latają czy nie latają...
                czy są przewrażliwieni czy mają rzeczywisty problem ( jak nie mają
                to i tak wyjdzie )

                Wiem natomiast co ja mam robić , po co, i dlaczego...
                teraz idę spać...
                wolna od zachowań innych ludzi..
                Oni mają zresztą do nich pełne prawo...
              • tenjaras hehe janu 08.09.08, 16:01
                > A jak była w przychodni się leczyć " za państwowe", to przecież
                > terapeuta z "urzędu" wysyła do AA.

                masz dużo w sobie odwagi, żeby porównywać urząd do rozsądku

                > Teraz to ludziska...

                chcą żyć lepiej, wygodniej, poszukują rozwiązan tam gdzie ludzie z
                problemami nie szukają...
          • ela_102 Re: dziś pierwszy raz idę na miting 07.09.08, 23:16
            janu :
            A kto powiedział, ze to.nic.to jest alkoholiczką?

            nie zauważyłeś?
            Ona sama napisała ;-)
            Alkoholikiem zazwyczaj jest ta osoba która sama tak o sobie mówi:-)
            A inni mogą sobie gadać co chcą ;-)

            dla mnie jest ważna czy stanie się wpierw alkoholiczką czy Anonimowa
            Alkoholiczką...ważne żeby była żywą alkoholiczką :-)))))))
            • ela_102 ups.. 07.09.08, 23:19

              Miało być - dla mnie nie jest ważne itd...
            • janulodz Re: dziś pierwszy raz idę na miting 08.09.08, 00:14
              ela_102 napisała:
              Alkoholikiem zazwyczaj jest ta osoba która sama tak o sobie mówi:-)
              A inni mogą sobie gadać co chcą ;-)

              ... tiaaaa...

              Jeszcze Ci to przypomnę ;))
              • ela_102 Re: dziś pierwszy raz idę na miting 08.09.08, 07:46
                janu witka z rana:-)

                nie sadzę abym zapomniałam o tak oczywistej prawdzie..
                ale jakby co przypominaj ;-)
                To że alkoholik pijący w głębi duszy ,nawet gdy momentami
                przypuszcza sam a inni mu oznamiaja o o jego nałogu, za chorego się
                nie uważa to żadana REWELACJA. Tak działa iluzja w tej chorobie
                która w trakcie picia ulega ciagłemu rozbudowaniu po to aby
                alkoholik w miarę spokojnie pić mógł. Im większa inteligencja tym
                większa i iluzja ;-)
                Ja piłam ileś tam lat, a w tym czasie mialam kilka zaledwie chwil
                "przebłysku" że być może mam problem...Gdyby nie iluzja nie pilabym
                przecież, bo zwyczajnie zdawalabym sobie sprawe ze tego co wyprawiam.

                Stąd się mówi o dnie...jako o momecie wydawaloby się bez wyjścia.
                "jak nie wypiję zwiaruję , zwariuję jak wypiję"
                a tak naprawdę jest on momentem uświadomienia swojej beznadziejnej
                sytuacji.

                Ja gdy taki moment przeżyłam...przestałam pić i choć nie uważałam
                się jeszcze za alkoholiczkę zauwazyłam że moje picie z pewnoscią
                odbiegało od normy.
                jak dowiedziałam się czym jest choroba i jaki ma przebieg nie mialam
                już zadnych watpliwości KIM jestem a wiadomość o abstynecji jako
                KONIECZNYM warunku jej zatrzymania przyniosła mi ULGĘ...
                I pomimo że wcześniej znalam alkoholika który przestal pić i mówił
                mi o tym dlaczego...ja tego nie słyszałam ani nie rozumiałam...

                Usłyszalam to duzo pózniej z ust kogoś zupełnie innego...
                dlatego że byłam już gotowa to przyjąć...

                jestem alkoholiczką dziś nie piję :-)

                dobrego dnia :-)))))))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka