Dodaj do ulubionych

Wtedy a dzis

23.09.08, 21:36
Pisalam na tym forum jakis czas temu, 1,5 roku? Pisalam pod innym, dawnym
nikiem, pisalam, ze pije kilka lampek wina dziennie (czasami mniej czasami
wiecej), ze sie nie upijam. Otrzymalam wtedy odpowiedzi, ze sie nudze, ze mam
problem ale nie z alkoholem, tylko ze swoim sposobem zycia. Dzisiaj pije 0,5
litra wodki codziennie, w drinkach. Nadal sie nie upijam, na pewno nie
publicznie, Czy nadal nie mam problemu alkoholowego, tylko mi sie nudzi?
Oczywiscie ostatnie pytanie bylo ironiczne...
Obserwuj wątek
    • tenjaras Re: Wtedy a dzis 23.09.08, 21:47
      i co z tego?
      • wurfel73 Re: Wtedy a dzis 23.09.08, 21:52
        I co z czego?


        tenjaras napisał:

        > i co z tego?
        >
        • tenjaras Re: Wtedy a dzis 23.09.08, 22:07
          jaka dla Ciebie jest róznica w tym, czy masz problem z alkoholem,
          czy go nie masz?
          • wurfel73 Re: Wtedy a dzis 23.09.08, 22:18
            Bardzo duza roznica. Nie lubie tego uczucia przymusu, juz wtedy mi sie wdawalo,
            ze je mam, szukalam pomocy, ale jej nie znalazlam. Teraz wiem, ze nie chce pic,
            a nie potrafie przestac. Wiem, ze cierpi na tym moja rodzina, moje dziecko. Nie
            poswiecam im tyle uwagi co powinnam, bo moje mysli sa gdzie indziej. Nie dbam o
            siebie nalezycie, nic mnie nie interesuje. I boje sie o swoje zdrowie. Taka to
            roznica.
            • tenjaras Re: Wtedy a dzis 23.09.08, 22:22
              a w czym ma Ci pomóc to forum?
              • wurfel73 Re: Wtedy a dzis 23.09.08, 22:38
                Tego nie wiem na pewno, ale po cos ono jest, prawda? Wiec po co? Powiesz mi?


                tenjaras napisał:

                > a w czym ma Ci pomóc to forum?
                >
                • tenjaras Re: Wtedy a dzis 23.09.08, 22:45
                  to forum ma swój cel, mój pobyt tutaj też ma swój cel, ale to nie
                  moja rola określać jaki jest cel Twojego tutaj pobytu
                  • wurfel73 Re: Wtedy a dzis 23.09.08, 22:49
                    ja sie tylko pytam o Twoj cel pobytu tutaj
                    • tenjaras Re: Wtedy a dzis 23.09.08, 22:51
                      moim celem jest dzielenie się doświadczeniem z rozwiązania problemu
                      alkoholowego
                      • wurfel73 Re: Wtedy a dzis 23.09.08, 22:52
                        no to moze podziel sie jego czastka ze mna?
                        • tenjaras Re: Wtedy a dzis 23.09.08, 22:57
                          rozwiązałem go podczas terapii w ośrodku odwykowym
                          www.odwyk.pl i pracy nad sobą uzyskanymi tam narzędziami oraz
                          dzięki programowi zdrowienia Anonimowy Alkoholików
                          www.aa.org.pl
                          • wurfel73 Re: Wtedy a dzis 23.09.08, 23:03
                            Jakas rada? Gdzie mam skierowac swoje kroki? Do najblizszego klubu AA? I na co
                            mam zwracac uwage? Jestes bardzo enigmatyczny.
                            • tenjaras Re: Wtedy a dzis 24.09.08, 08:36
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=76191358&a=76191358poczytaj
                • aaugustw Re: Wtedy a dzis 24.09.08, 08:46
                  wurfel73 napisała:
                  ::::::::::::::::::
                  __________________________________________.
                  O jak ja lubie takie telefony pijanych bab,
                  ktore chca ze mna rozmawiac przy kielichu o
                  trzezwosci... - Przy tym popisuja sie swoja
                  zaradnoscia zyciowa i madroscia i z reguly
                  tylko wymagaja i ustawione sa na "branie"...
                  Zadnej pokory w dzialaniu, ot zwyczajne popisowki
                  slowne i podswiadome szukanie alibi do dalszego picia...!
                  Wurfel sie skarzy, ze juz kiedys tu pisala, ale nikt
                  jej wtedy nie pomogl... - Zapomniala "bidulka" dodac,
                  ze wtedy pisala takze o tym, ze sama doskonale daje sobie
                  rade z ilosciami wypijanego alkoholu. W czym wiec
                  szukala ona wtedy pomocy...(!?) :-()
                  Zazwyczaj takie rozmowy ucinam w ten sposob:
                  Masz problemy alkoholowe i chcesz trzezwiec, idz na najblizszy
                  Mityng AA (Anonimowych Alkoholikow) - Punkt i basta...!
                  Szkoda czasu na takich...!
                  A...
                  • wurfel73 Re: Wtedy a dzis 24.09.08, 09:30
                    Nigdy niczego takiego nie pisalam. O kontroli, etc. I nie robie zadnych
                    popisowek, slownych czy tez nieslownych. A juz o rozmawianiu o trzezwosci przy
                    kielichu w moim wypadku nie ma mowy. Wiec o co Ci chodzi?
                    AA mowisz, ok.
                    Dziekuje.
                    • 7zahir Chcesz przestać pić? 24.09.08, 18:29
                      Poczytaj tu:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447&a=84314408
                      Poczytaj z czym sie zmagasz - w watku Halt
            • ela_102 Re: Wtedy a dzis 23.09.08, 22:26
              wurfel:

              szukalam pomocy, ale jej nie znalazlam

              tak jej szukałaś.
              Głupi wpis uspokoił Cię bardzo szybko i na dlugo..
              odszukaj ten wątek i poczytaj go dziś uważniej..
              Mi sie zdaje że pisałaś (jesli to Ty)że urodzilas dziecko,
              ze jakiś czas nie pilaś i że z tytulu pierwszych urodzin dziecka
              coś tam łyknęłaś...ale masz to pod nalezytą kontrolą i że z
              alkoholizmu się wyleczyłaś...
              wyprostuj jeśli się mylę...
              • wurfel73 Re: Wtedy a dzis 23.09.08, 22:36
                Prostuje, kiedy moje dziecko obchodzilo pierwsze urodziny alkohol mogl dla mnie
                nie istniec, wtedy jeszcze nie. Moje problemy zaczely sie duzo pozniej niz moje
                dziecko mialo pierwsze urodziny. I wtedy kiedy pisalam pierwszy raz nic mnie nie
                uspokoilo, po prostu nie znalazlam odzewu i moze faktycznie - odwrocilam sie
                plecami. Na pewno jednak nie z tego powodu, ze zostalam w jakis sposob
                uspokojona. Niewiedzialm, co mam poczac, ot i wszystko.
                • ela_102 Re: Wtedy a dzis 23.09.08, 22:52
                  wurfel:
                  Nie wiedzialm, co mam poczac, ot i wszystko.

                  jest 100% pewność że nie uzależni się od alkoholu ten/ta która
                  nie łyka c2h5oh....
                  może było trzeba nie pić?
                  skoro się wystraszyłaś...
                  • wurfel73 Re: Wtedy a dzis 23.09.08, 22:57
                    Nigdy nie napisalam, ze sie wystraszylam. I chyba nie o to teraz tu chodzi.
                    Pytam sie co dalej? Jak na razie nic konstruktywnego i pomocnego nie przeczytalam.
                    • ela_102 Re: Wtedy a dzis 23.09.08, 23:05
                      a ty sama napisałaś o co prosisz?

                      pytasz co dalej?

                      przestań pić...konstruktywnie?
                      • wurfel73 Re: Wtedy a dzis 23.09.08, 23:13
                        masz racje, nie napisalam o co prosze. Prosze o rade, jak przestac pic...
                        konstruktywnie.
                      • janulodz Re: Wtedy a dzis 23.09.08, 23:17
                        Ja swoje trzeźwienie rozpocząłem od zaprzestania picia.
                        • wurfel73 Re: Wtedy a dzis 23.09.08, 23:33
                          No dobrze. Zaprzestales picia. Rano nie piles, w dzien nie pile, przyszedl
                          wieczeor i dalej nie piles. Nie myslales o tym, zeby sie napic? I jak sobie
                          dalej z tym poradziles? Co bylo dalej?
                          • janulodz Re: Wtedy a dzis 23.09.08, 23:46
                            Ty myślisz zupełnie innymi kategoriami. Piszesz rano, południe, wieczór.
                            Ciebie to "zaprzestanie" przeraża. A co powiesz na całe życie?
                            Straszne, no nie!?
                            • wurfel73 Re: Wtedy a dzis 23.09.08, 23:56
                              Tak naprawde, to wcale niestraszne. Osobiscie nie mam problemu z tym, ze na cale
                              zycie. Dla mnie moze byc na cale zycie, bo nie widze w tym wszystkim nic
                              fajnego. Problem w tym jak zrobic ciecie i jak w tym wytrwac.
                              • janulodz Re: Wtedy a dzis 24.09.08, 00:24
                                Widzisz, mogę się okazać dla ciebie za trudnym przykładem, bo ja wyszedłem z
                                tego samodzielnie. Może na początek poczytaj wątek Zahir z podanymi linkami. Na
                                wątku obok założonym przez Elę _102 napisałem jak zaczynałem. Niestety nie było
                                to podejmowanie na chłodno, przy kawce, czy lekkim drinku postanowieniu. To było
                                w bardzo dramatycznym, momencie, kiedy praktycznie nie miałem już nic do
                                stracenia. Wtedy zapadła w mojej świadomości, albo nawet poza nią decyzja -
                                DOŚĆ!!!!. I od tego się zaczęło.
                                W Twoim przypadku musisz najpierw przestać. To chyba oczywiste. Tego za Ciebie
                                nikt nie zrobi. Tylko nie za tydzień, po drugiej sobocie pażdziernika, po
                                imieninach wujka zygmunta, czy innej okazji. Zacznij od teraz. Jak Ci będzie źle
                                to poszukaj pomocy. Pomożemy ci ją znaleźć.
                                Recepty nikt Ci nie wypisze.
    • e4ska Re: Wtedy a dzis 24.09.08, 00:29
      Tempo zamaszyste. Co dalej?

      Nie martw się, może policja zgarnie kolejną pijaną matkę małego dziecka,
      dostaniesz wyrok i pod dobrym nadzorem odzwyczaisz się od drinków . W prasie,
      necie, TV, radyjach codziennie niemal łapie się takie czułe mamusie z promilami.

      I wtedy będziesz miała problem niekoniecznie alkoholowy, bo ani wódki, ani
      wina... ale co tam, abstynencję idzie wytrzymać.

      Zdrufki ;-)
      • janulodz Re: Wtedy a dzis 24.09.08, 00:44
        Widzę Eska, ze stałaś się zwolenniczką terapii.
        Wstrząsowej ;))
        • yuraathor Re: Wtedy a dzis 24.09.08, 00:59
          pamiętam taki wątek "picie to az taki problem???'
          pisany przez młoda kobietę, ale moze sie myle

          kiedy piłem wiedziałem ze robię to w sposób nienormalny, inny niz
          większość. mimo to brnąłem dalej. potrzebowałem kopa w odpowiednim
          kierunku.
          tym kopem okazala się rozmowa z przełozonym
          "potrzebujemy pana jako fachowca, ale trzeźwego
          jeśli pan czegos z tym nie zrobi- rozstaniemy sie"
          w grudniu 2002 strata pracy byłaby tragedią, poszedłem na terapie,bo
          wcześniejsze próby samodzielnego zzaprzestania nie udawały sie. no i
          wiedzialem gdzie taka terapia się znajduje
          (Janu pewnie nie wiedział i z sukcesem nie pije sam, znaczy przestał
          sam)
          tu kopa nikt ci nie da ale adresy terapii mozesz znależć.
          www.psychologia.edu.pl
          i adresy grup AA
          aa.org.pl
          • oryginal23 Prosta rada 24.09.08, 01:29
            Sama nie przestaniesz pić.Szukaj miejsca na odwyku.Szybko!
            23.
    • ela_102 ja jest dziś? bez wtedy? 24.09.08, 07:59
      wurfel73:

      Dzisiaj pije 0,5litra wodki codziennie, w drinkach. Nadal sie nie
      upijam, na pewno nie publicznie

      mam kilka pytań do Ciebie:
      1. Czy wczoraj byłaś po tym 0,5 litrze wieczorem?
      2. Czy poważnie uważasz że kobieta wypijająca taka ilość alkoholu
      może nie być pijana?
      3. Czy jakby tę ilość alkoholu wypijał Twój partner uznawałabyś go
      za trzeżwego?
      4. Czym dla ciebie jest alkoholizm?
      5. Jak się czujesz rano?
      6. Czy Twoje dziecko budzi się szczęsliwe?
      7. Czy przygotowujesz mu posiłki?
      8. czy idziesz z nim na spacerek?
      9. Czy masz przyjaciółkę?
      • wurfel73 Re: ja jest dziś? bez wtedy? 24.09.08, 08:57
        A ponizej odpowiedzi na Twoje pytania:

        ela_102 napisała:

        > wurfel73:
        >
        > Dzisiaj pije 0,5litra wodki codziennie, w drinkach. Nadal sie nie
        > upijam, na pewno nie publicznie
        >
        > mam kilka pytań do Ciebie:
        > 1. Czy wczoraj byłaś po tym 0,5 litrze wieczorem?
        Nie, nie bylam. Kiedy zostaje sama z dzieckiem, to nie pije. Zawsze moze cos sie
        wydarzyc (tfu, tfu)
        > 2. Czy poważnie uważasz że kobieta wypijająca taka ilość alkoholu
        > może nie być pijana?
        No niestety tak uwazam, jesli pije na raty.
        > 3. Czy jakby tę ilość alkoholu wypijał Twój partner uznawałabyś go
        > za trzeżwego?
        On nie pije i moze nie potrafi, albo nie chce dostrzec mojego problemu. Nie
        wiem, co bym uznawala gdyby tyle pil.
        > 4. Czym dla ciebie jest alkoholizm?
        Paskudna choroba.
        > 5. Jak się czujesz rano?
        Fizycznie ok. Psychicznie jestem zla na siebie. Ale to nie jest kwestia pory
        dnia, tylko caloksztaltu.
        > 6. Czy Twoje dziecko budzi się szczęsliwe?
        Tak, moje dziecko budzi sie szczesliwe.
        > 7. Czy przygotowujesz mu posiłki?
        Oczywiscie, ze przygotowuje. I nie rzucam na talerz byle czego. Gotuje chetnie,
        przygotowuje salatki, pieke etc. Przygotowuje je do szkoly, odrabiam z nim
        lekcje, ucze jezykow (to jeszcze potrafie).
        > 8. czy idziesz z nim na spacerek?
        Tak. Na spacerek, plac zabaw, basen, lyzwy.
        > 9. Czy masz przyjaciółkę?
        Mam.
        >
        • ela_102 Re: ja jest dziś? bez wtedy? 24.09.08, 09:01
          Kiedy więc masz czas na picie?
          skoro jak zaznaczylas robisz to codziennie?
          • wurfel73 Re: ja jest dziś? bez wtedy? 24.09.08, 09:14
            No wlasnie... Gdybym siedziala i pila, to chyba latwiej byloby mi zajac sie
            czyms innym. A tak... Drink tu, drink tam, tak pomiedzy...
            • ela_102 Re: ja jest dziś? bez wtedy? 24.09.08, 09:20
              Doskonale znam "szczęscie dziecka" w takim domu :-(((((
              maska od rana do póżnej nocy...aby tylko mamusi nie zirytowac:-(
              • wurfel73 Re: ja jest dziś? bez wtedy? 24.09.08, 09:24
                Nie jestem osoba, ktora sie irytuje.
                • ela_102 No ty cyborgiem 24.09.08, 09:26
                  jesteś a nie alkoholiczką...
                  problem się rozwiązał...
                  • wurfel73 Re: No ty cyborgiem 24.09.08, 09:34
                    Tak, czasami mam wrazenie, ze ja cyborgiem jakims jestem. A moze ta moja
                    cyborgowatosc, ped do doskonalosci ma zamaskowac to, co naprawde sie we mnie
                    dzieje?
                    Jestem alkoholiczka. Niewiele jest rzeczy na tym swiecie, ktorych jestem tak pewna.
                    • ela_102 Re: No ty cyborgiem 24.09.08, 16:11
                      Jestem alkoholiczka. Niewiele jest rzeczy na tym swiecie, ktorych
                      jestem tak pewna

                      alkoholiczka bez Kaca i stanu upojenia? nie wierzę...


                      ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
    • ela_102 Mogę też tak jak Eska 24.09.08, 08:07
      napisać dalszy scenariusz tej histori jak nie odpowiesz na te
      pytania, bo to nie jest trudne. Przychodzisz tutaj za następne 1.5
      roku i piszesz.

      Pisalam tutaj 1.5 roku temu pytajac co mam robić dalej w związku ze
      swoim piciem, nie otrzymalam jednak żadnej konstruktywnej odpowiedzi.
      Wtedy wpypijalam 0,5 litra wódki dziennie uslyszlam że powinna
      przestac pić ale nikt mi nie powiedzial jak to osiagnąć..
      Dziś wypijam litr wódki+ dwa piwa i nadal się nie upijam zwłaszcza
      publicznie. Odebrali mi dziecko, ale jest mu ok w Domu Dziecka, mam
      eksmisję i odszedl odemnie partner, rodzina mnie olała ale znalazłam
      sobie nowych przyjaciół na działkach ogrodowych...
      jak myślicie mam problem z alkoholem?

      to nie terpia wstrząsowa - to życie alkoholika czynnego.
      • wurfel73 Re: Mogę też tak jak Eska 24.09.08, 08:47
        Ela, to nie tak! 1,5 roku temu nie pytalam sie nikogo CZY MAM PROBLEM Z
        ALKOHOLEM. Przyszlam tutaj i stwierdzilam, ze go mam. I zostalam wysmiana. W
        opinii innych mialam byc znudzona gospodynia domowa, ktora wynajduje sobie
        problemy. Teraz tez nie pytam. Stwierdzam fakt i prosze o porade? Nie widac
        roznicy? Naprawde?
        • ela_102 Kochana.. 24.09.08, 08:58
          Wczoraj własnie na Mityngu pewnien chlopak wspomniał swoje zapicie i
          powrót na łono AA po przeżyciu wielkiego wstydu i upokorzenia...
          Wspomniał pod czym się absolutnie podpisuję bo też tak miałam, że
          zanim wrócil do picia na mityngach syszał tylko historie ludzi
          wracajacych do nałogu....to też wrócił...
          Gdy zmuszony stanem zdrowia wrcił się ratować w tym "wstretnym" AA
          slyszal juz zupelnie inne historie...tych którym się uadło.
          Pomysl jak to mozliwe aby czlowiek sterowal tym co chce widzieć i
          tym co chce slyszeć...i na jakie potrzeby to czyni?
          jestem przekonana że kilka osób powiedziało Ci w tonie o który
          wspominasz ( ze masz nieudabe życie dlatego popijasz) ale znakomita
          wiekszość uznała to za niebezpiczne zjawisko i dawala jakieś
          wskazówki. Co jak co ale tutaj jednomyślności nie ma NIGDY...
          Twój umysl wybieral te odpowiedzi ktre na dany moment byly dla niego
          wygodne tak to się dzieje z alkoholikiem, inczej przestalby pić po
          pierwszym ostrym kacu.
          • wurfel73 Re: Kochana.. 24.09.08, 09:12
            Nigdy nie mialam ostrego kaca. Powyzej dalam Ci odpowiedzi na Twoje pytania.
            Jestem wyksztalcona kobieta, zyje aktywnie. Chodze na silownie, basen, jezdze na
            rowerze, troche maluje. A to wszystko pomiedzy jednym drinkiem, a drugim.
            Wiem, ze nigdy nigdzie nie ma jednomyslnosci. Pewnie masz racje, ze wygodnie
            bylo mi zinterpretowac to co napisano, tak jak chcialam.
            Ja teraz nie pytam czy mam problem z alkoholem. Ja chce z tym skonczyc, wyjsc z
            tego zakletego kregu. I dlatego zwracam sie po porade. Pisanie o przyszlych
            dzialkowo - dworcowych sytuacjach do mnie nie trafia. Po prostu nawet do mojej
            wyobrazni, to nie przemawia. Jak maja mnie np. eksmitowac z mojego wlasnego domu?
            Moze tutaj tez sie myle, moze to tak jest... Nie wiem.
            • ela_102 Re: Kochana.. 24.09.08, 09:18
              napisałaś że alkoholizm to paskudna choroba..
              na czym polega jej paskudność u Ciebie?
              z tego co piszesz masz same sukcesy, wspaniale stosunki z dzieckiem,
              dobrobyt materailny, dobrostan psychiczno - intelektualny.
              pewnie jeszcze do Kościoła i do komuni jak Bóg przykazał co
              niedziela...więc co jest takiego paskudnego w tym co robisz?
              Ba! nawet pijana nie byłaś , kaca nie mialaś..fizycznie czujesz sie
              rewelacyjnie.


              ja jestm alkoholiczką, dopoki nie widzialm zadnych strat piłam.
              dzis wiem dlaczego ich nie dostrzegałam...
              • wurfel73 Re: Kochana.. 24.09.08, 09:45
                U mnie paskudnosc polega na tym, ze cos rzadzi moim zyciem, ze nie mam nad nim
                kontroli w takim zakresie, jak bym chciala.
                I na strachu, ze bedzie coraz gorzej.
                A do kosciola to ja nie chodze. Moze dlatego nie potrafie sie zdecydowac na AA,
                przeciez o nim slyszalam i czytalam (w prawie kazdym z 12 krokow jest cos o Bogu
                (jakkolwiek go pojmujemy - ale ja nie pojmuje w zaden sposob).
                • tenjaras Re: Kochana.. 24.09.08, 09:53
                  nie myl starchu z pewnością, bo to nie strach, że będzie z Tobą
                  gorzej jeśli nie zaprzestaniesz picia, tylko pewnik

                  nikomu nie było łatwo i przyjemnie iść do AA, lub w ogóle prosić o
                  pomoc, nawet tego nie robisz, jedyne co to naburmuszasz się gdy
                  ludzie chcą Cie zapytać, czego właściwie oczekujesz, tak jakby mieli
                  wiedzieć, bo oto przyszłaś

                  Twoje życie to Twoja broszka, sama dbaj o siebie, oczekujesz opieki,
                  a piszesz jak fajne masz życie, tak fajne, że niejeden trzeźwy
                  chciałby tak mieć...
                  • wurfel73 Re: Kochana.. 24.09.08, 10:01
                    Mam fajne zycie. Jeszcze. Ale jak dlugo?
                    Mam pytanie zatem, gdzie mam prosic o pomoc, bo z tym AA to niebardzo...
                    • tenjaras Re: Kochana.. 24.09.08, 16:18
                      dopóki Ci z AA nie po drodze, to idź swoją

                      z domu, którego jesteś właścicielką eksmitować Cię może nowy
                      właściciel,który nabędzie dom, bo będziesz musiała wyregulować
                      kredyty i mieć na lepszą flaszkę

                      fajnego życia nie masz już dziś i dlatego piszesz na tym forum, a
                      może tak było już 1,5 roku temu, zrobisz co zechcesz, wiesz już
                      gdzie szukać pomocy, życzę Ci by nie było za późno, jak będziesz
                      musiała po nią sięgnąć...
            • ela_102 Re: Kochana.. 24.09.08, 09:25
              wurfel:
              Po prostu nawet do mojej
              wyobrazni, to nie przemawia. Jak maja mnie np. eksmitowac z mojego
              wlasnego domu...

              dopoki sobie tego nie będziesz w stanie wyobrazić, bedziesz się
              okłamywać po to aby bezkarnie pić...
              Myślisz nie znam ludzi których to spotkało?
              nie spotka to z pewnoscią tych, którzy w odpowiednim czasie
              przestaną pić...Ci zdworca to też często wykształceni ludzie, którzy
              kiedyś mieli domy i szczęśliwe dzieci:-(
              • wurfel73 Re: Kochana.. 24.09.08, 09:36
                Wiem, ale moze to do mojej wyobrazni nie przemawiac, prawda?
            • 7zahir Poczytaj ..... 24.09.08, 18:57
              tu:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447&a=84042224
      • oryginal23 Re: Mogę też tak jak Eska 24.09.08, 08:49
        Zgadza się.
        Za 2 lata.
        Śpię na dworcu,do jedzenia zawsze coś się znajdzie,zimno trochę,ale
        Heniek zdobył denaturat.Słabo widzę i bardzo się trzęsę,nie myłam
        się od miesiąca i wszy nieco gryzą.Miałam chyba kiedyś dziecko,ale
        nie bardzo już pamiętam.Muszę kończyć,bo Heniek się zdenerwuje i
        znowu będzie mnie kopał.
        23.
    • ela_102 A teraz lecę... 24.09.08, 09:32
      wurfel...prowadzisz doskonale życie, a jednak tutaj wchodzisz i coś
      tam marudzisz...
      ja mam pomysl na alkoholizm, nie na "humorki"
      milego reszty dnia:-)
      • wurfel73 Re: A teraz lecę... 24.09.08, 09:36
        no wlasnie, koniec koncow olewka... Tobie tez milego dnia.
        • tenjaras Re: A teraz lecę... 24.09.08, 09:47
          nikt nie jest w stanie dać Ci więcej niż chcesz lub potrafisz przyjąć
        • janulodz Re: A teraz lecę... 24.09.08, 09:52
          Wurfel!!
          A oprócz tego, że się obraziłaś, bo usłyszałaś to, czego zrozumieć jeszcze nie
          jesteś w stanie, masz zamiar coś z tym zrobić?
          • wurfel73 Re: A teraz lecę... 24.09.08, 09:56
            Nie obrazilam sie. I chce cos z tym zrobic. Tylko co ja mam poradzic, ze
            proponowane mi AA, ze wzgledu na wszechogarniajace istnienie tam boga (w ktorego
            nie wierze, o czym pisalam wczesniej) mi nie lezy? Mam nagle uwiezyc czy sa inne
            metody?
            • wurfel73 Re: A teraz lecę... 24.09.08, 09:57
              uwierzyc oczywiscie - moja klawiatura ma nieco slabe baterie...
              • janulodz Re: A teraz lecę... 24.09.08, 10:44
                Ja Ci nie proponuję AA. Ja Ci napisałem, że masz od zaraz nie pić. Jeśli
                przestaniesz, minie ranek, południe, wieczór i tak dzień po dniu, a Ty będziesz
                się czuła coraz gorzej, dopadnie Cię głód, Twoje myśli będą się koncentrowały
                tylko na alkoholu, dojdziesz do wniosku, że nie dajesz rady, wtedy idź po pomoc.
                Do lekarza, na terapię, na mityng, do innego alkoholika. Na forum znajdziesz
                adresy, tutaj mozesz się wygadać, ale nikt za Ciebie tego nie zrobi, tzn tego
                pierwszego kroku. Odstaw tę flaszkę.
                • 1962wolf Re: A teraz lecę... 24.09.08, 10:51
                  wurfel----------na mityngu tak naprawdę poza paroma oszołomami-
                  nikt o bogu nie gada
                  możesz w niego wierzyc, możesz nie wierzyć..............jak
                  Ci pasuje
                  idx na mityng, idź na terapię, jak pisał Janu-------ale
                  zacznij od niepicia---innej drogi nie ma
                  a jak Cie dopadnie głów. wściekłość, strach,rozdraznienie, itp-
                  a dopadnie Cie na pewno------wtedy coś zdecydujesz. o ile się
                  nie napiejsz wtedy
                  nie da się wytrzeźwieć ,ani z AA, ani z terapią,jak się nie
                  pomęczy człowiek z własnym chlaniem-cudów nie ma
                  problemem alkoholika- jest jego uzaleznienie od alkoholu
                  narazie daruj sobie wszystkie inne pierdoły i zajmij się tym
                  problemem
                  • wurfel73 Re: A teraz lecę... 24.09.08, 10:54
                    Dziekuje.
                    • 1962wolf Re: A teraz lecę... 24.09.08, 10:59
                      nie wiem gdzie mieszkasz, ale to nieistotne-w każdym
                      mieście wiekszym niż pipidówa-jest ośrodek leczenia
                      alkoholików-jest w necie wykaz mityngów AA-starczy kliknąć w
                      gogla AA - i wszystkiego się dowiesz.adresy poradni uzaleznien
                      też znajdziesz w necie łatwo.
                      i nie myl AA z terapią-------to dwa zupełnie inne światy
                      na szczęście zreszta
                      • wurfel73 Re: A teraz lecę... 24.09.08, 11:04
                        Mieszkam w miescie wojewodzkim. Mozesz powiedziec jak jest roznica pomiedzy AA i
                        terapia i dlaczego na szczescie?
                        • 1962wolf Re: A teraz lecę... 24.09.08, 11:16
                          AA -jest swego rodzaju wspólnotą ludzi pokiereszowanych
                          alkoholizmem--------to takie coś , jak nie przymierzając
                          amerykańskie ruchy samopomocowe/no tak w skrócie/-zresztą
                          pochodznie jest amerykańskie----dośc mozno oparte na
                          prezbiteriańskim i kwakierskim duchu-------to oczywiście duz y
                          skrót.
                          terapia natomaist to zintegrowany zespół leczenia lakoholizmu-
                          jako choroby-biora w tym udział wyspecjalizowani psycholodzy,
                          psychiatrzy, terapeuci-----------oczywiście czasami oba te dwa
                          światy się wzajemnie przenikają...........ale mozna znaleźć spos
                          ób by to pogodzic, lub rozdzielić.........i to mmiałem na m
                          ysli pisząc"na sczęście"
                          hej
                          • 1962wolf Re: A teraz lecę... 24.09.08, 11:20
                            poczytaj sobie o AA-na ich stronie
                            wtedy znajdziesz odpowiedx na wiele sswoich pytań---mają
                            dośc dobrze zrobioną stronę www.
                            a o informacje o ośrodkach niestety-należy martwić się samemu-
                            ja moge powiedziec tylko tyle, że jak z całą słuzb a
                            zdrowia-sa ośrpodki dobre i fatalne
                            tak samo jak grupy AA-------niektóre sa naprawde dynamiczne i
                            działają realnie na rzecz pomagania alkoholikom/poprostu wiedzą
                            co robią i dlaczego i z kim /-a są grupy całkiem "od czapy"
                          • aaugustw Re: A teraz lecę... 24.09.08, 11:42
                            1962wolf napisał:
                            > AA -jest swego rodzaju wspólnotą ludzi pokiereszowanych
                            > alkoholizmem...
                            > terapia natomaist to zintegrowany zespół leczenia lakoholizmu-
                            > jako choroby-biora w tym udział wyspecjalizowani psycholodzy,
                            > psychiatrzy, terapeuci...
                            ___________________________________.
                            Czyli (uzupelnie tylko), w pierwszym siedza sami alkoholicy, ktorzy
                            dziela sie tam swoim doswiadczeniem...!
                            W drugim siedza prawie sami "uczeni", ktorzy swoja wiedze zdobyli od
                            dzielacych sie swoim doswiadczeniem alkoholikow... - Oni daja
                            narzedzia do reki...
                            A ci pierwsi pokazuja jak nalezy pracowac tymi narzedziami...!
                            A...
                            Ps. Nie gadaj tyle o Bogu, bo nikt nie potrafi Go opisac...
                            I nikt nie wie co to, kto to...!
                            Ale to, ze jest cos takiego jak Sila Wieksza od nas samych, widzisz
                            na wlasnym przykladzie, inaczej nie prosila bys tu o pomoc...!
                            (i tyle wiedza takze ci z "AA").
                            • wurfel73 Re: A teraz lecę... 24.09.08, 12:24
                              I to co piszesz trafia do mnie, mimo, ze ja z bogiem bardzo na bakier jestem.
                              Jesli chodzi o AA bylam zawsze bardzo na nie. To w jakim swietle Ty to
                              przedstawiasz... to ma sens.
                            • wurfel73 Re: A teraz lecę... 24.09.08, 12:26
                              Czy wszystkie wspolnoty AA sa takie same, czy sie czyms od siebie roznia? Jak
                              szukac tej odpowiednej dla siebie, czy moze to bez roznicy?
                              • 1962wolf Re: A teraz lecę... 24.09.08, 12:44
                                trzeba szukać---------to troche jak z chodzeniem do
                                kościoła/ja co prawda nie chodzę, ale wiem jak to jest , bo
                                bywałem kilka razy-taka konieczność zyciowa-i słyszałem kazania
                                zarówno dobre , jak i prostackie-widywałem wiernych chrzescijan
                                i komplenite mających w dupie to czego słuchali godzine
                                wczesniej w kościele/
                                ale powiem Ci tak...........zadajesz sporo zbędnych pytań
                                jak na początek.
                                Twoim problemem/o ile moge tak powiedziec/ jest uzaleznienie
                                od alkoholu /jesli tak jest naprawde/ żeby to stwierdzić
                                powinnas iść do ośrodka...............lub zwyczjanie spojrzec
                                w lustro i sama bedziesz wiedziała ,bez tej całej otoczki
                                teraiowo-aaowskiej
                                zreszta.............jesli mam być szczery-każdy alkoholik od
                                pewnego momentu doskonale wiem ,ze jest alkoholikiem.bez
                                wzghlędu na wyksdztałcenie, inteligencje, jej brak itp---to
                                sie poprostu wie.a cała reszta z tak zwanym wstydem ,"ja
                                alkoholik".............to bujda i kokieteria pijanego umysłu.
                                • aaugustw Re: A teraz lecę... 24.09.08, 12:50
                                  Wurfel73 napisala:
                                  > Czy wszystkie wspolnoty AA sa takie same, czy sie czyms od siebie
                                  roznia? Jak szukac tej odpowiednej dla siebie, czy moze to bez
                                  roznicy?
                                  - - - - - - - - - -
                                  1962wolf napisał:
                                  > trzeba szukać---------to troche jak z chodzeniem do
                                  > kościoła/ja co prawda nie chodzę, ale wiem jak to jest , bo
                                  > bywałem kilka razy...
                                  ______________________________________________________.
                                  Nie sluchaj go Wurfel, on jeszcze nawalony...!
                                  Wspolnota AA jest jedna - jedyna na calym swiecie... -
                                  Dla wszystkich wyznac i ateistow... - Dla wszystkich kolorow skory i
                                  nacji, jezykow i przekonan, itd...
                                  A...
                        • 7zahir Różnica miedzy terapia a AA 24.09.08, 19:05
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447&a=84328106
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447&a=84328694
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447&a=84193393
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447&a=84207637
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447&a=84208301
                • wurfel73 Re: A teraz lecę... 24.09.08, 10:52
                  Odstawilam. Wczoraj nie pilam. Nie byl to w pelni moj swiadomy wybor. Po prostu
                  gdy zostaje sama z dzieckiem, to nie pije. To dobry moment, zeby kontynuowac. Co
                  jak bede miala kryzys? AA nie wchodzi w rachube. Jaki lekarz? Psycholog,
                  psychiatra czy sa jacy inni, ktorzy sie specjalizuja w leczeniu uzaleznien?
                  Dziekuje za rade. Naprawde i bardzo.
                  • aaugustw Re: A teraz lecę... 24.09.08, 11:35
                    wurfel73 napisała:
                    > Odstawilam. Wczoraj nie pilam. Nie byl to w pelni moj swiadomy
                    wybor. Po prostu gdy zostaje sama z dzieckiem, to nie pije...
                    ________________________________________________________.
                    Z toba nie jest jeszcze tak zle, skoro sama potrafisz regulowac
                    picie...!
                    Z tego widac, ze jestes tylko (na razie) drobnopijaczka, ktora nawet
                    moze tu udowodnic to, ze z alkoholizmu mozna wyjsc samemu...!
                    (ale nie wierz w to, bo zaden dotkniety ta choroba nie moze tego
                    dokonac...!).
                    A...
                    • wurfel73 Re: A teraz lecę... 24.09.08, 11:44
                      Gdybym wierzyla w to, ze moge sama, to by mnie tutaj nie bylo.
                      • yuraathor Re: A teraz lecę... 24.09.08, 12:03
                        "AA nie wchodzi w rachubę",
                        ileż to razy już słyszałem- pewnie, bo jeszcze zobaczy mnie kto
                        znajomy, AA to dno, syf lepiej być znaną na dzielnicy pijaczką , w
                        zadnym przypadku do AA. Tam za dużo o Bogu pierd...
                        nie, nie- mam swojego boga, codziennie po pół litra komunii
                        przyjmuję.
                        • 1962wolf Re: A teraz lecę... 24.09.08, 12:11
                          czemu sprowadzasz rozmowe do takiego poziomu Yura?
                          w dodatku wkładasz w cudze "usta" niewypowiedzane przez niego
                          słowa.
                          czyzby na przykład na terapii, nie mozna było spotkac
                          znajomych? lub ludzie sie nie dowiedzą o tym?
                          w dodatku jest całkiem spora grupa alkoholików, którzy nie
                          sa widoczni ze swoim nałogiem na zewnatrz
                          nawet mnie , całkiem niedawno ktoś , na pytanie: czy ide na
                          piwo-a ja mu ,że juz nie piję, bo się leczę.ten ktoś mi
                          odpowiedział:
                          nie wiedziałem ,że miałes z tymn problem

                          ..........a ja akurat nie należałem do zbyt utajonych
                          pijaków-mimo to nie wszyscy z mego otoczenia o tym wiedzieli
                          zona na przykłado skrzętnie to ukrywałą przed niektórymi
                          osobami
                          tak bywa
                          więc albo na temat -------albo snujemy projekcyjki na temat
                          osoby ,która bardzo mało znamy z netu
                          podomyslac się można na temat kogoś ,z kim się wiele
                          godzin w necie spędziło na rozmowach ,lub awanturach
                          kobita się pyta..........więc jej odpowiedz, a nie sugeruj ,co
                          sam mysliesz na temat co ona mysli ,że o niej myslą ci
                          co nawet nie myslą o niej zupełnie.
                        • wurfel73 Re: A teraz lecę... 24.09.08, 12:20
                          nienawidze gadania o bogu, mierzi mnie to. Jeszcze nie jestem pewna, czy tam sie
                          nie zglosze (AA) w imie wlasnej trzezwosci, tylko co jak przy gadaniu o bogu
                          zwymoituje (przenosnia oczywiscie)? Naprawde nie ma innych metod? I mam to
                          gdzies co inni pomysla, zawsze mialam to gdzies, moje zycie jest i bylo bardzo
                          kontrowersyjne (nie ze wzgledu na alkohol) ku uciesze sasiadow.
                      • yuraathor Re: A teraz lecę... 24.09.08, 12:08
                        cały ten dialog można by wydrukować w formie książeczki.
                        klasyczny przykład zakłamania alkoholika.
                        papier i drukarke mam, Ela pewnie się zgodzi

                        "potrzebuję pomocy, ale na moich warunkach" też tak miałem.

                        • wurfel73 Re: A teraz lecę... 24.09.08, 12:22
                          mam tylko jeden warunek, zadnych bogow.
                          • 1962wolf Re: A teraz lecę... 24.09.08, 12:25
                            ja Ci już powiedziałem wszystko-sprawiasz wrażenie
                            osoby ,która rozumie co czyta,ale sprawiasz też wrazenie,
                            że odpowiadasz jak Ci się podoba.
                            to normalne..........
                            wszystko już wiesz..........reszta to Twój ruch
                            hej
                            • aaugustw Re: A teraz lecę... 24.09.08, 12:45
                              1962wolf napisał:
                              > ja Ci już powiedziałem wszystko-sprawiasz wrażenie
                              > osoby ,która rozumie co czyta,ale sprawiasz też wrazenie,
                              > że odpowiadasz jak Ci się podoba...
                              __________________________________.
                              Ona nie odpowiadala na twoje slowa, wiec sie nie dziw, ze ci to nie
                              pasuje - zarozumialy EGO...
                              A...
                          • yuraathor Re: A teraz lecę... 24.09.08, 12:53
                            większość jest przekonana że gdy tylko znajdą sie w pobliżu AA,
                            wywarty zostanie na nich nacisk, aby wybrali i uznali jakiś rodzaj
                            wiary lub teologii. Nie potrafią zrozumieć tego że dla kogoś kto
                            chciałby przystąpic do AA wiara nie jest niezbędną koniecznością, że
                            trzeźwość można osiągnąc także z takim minimum wiary jakie jest do
                            przyjęcia przez każdego, że nasze pojęcie siły wyższej, Boga jakim
                            go pojmujemy daje możliwość wyboru. choćby na początek ową siłą
                            wyższą był drugi niepijący alkoholik, człowiek, który poradził sobie
                            z uzależnieniem.

                            to słowa nieobecnego już na tym świecie BIlla W, może nie dokładnie
                            bo z głowy cytowane.
                            • 1962wolf Re: A Yura 24.09.08, 12:59
                              dla mnie w tym wszystkim, istotne jest to co napisane o
                              człowieku
                              je sli chodzi o wszelkie "boskości jakkolwiek je rozumiemy"----
                              -nie istnieje dla mnie zadne minimum do przyjęcia
                              dlatego czasami dobrze sie zastanowić Yura co się mówi---bo
                              nie wolnoi głosić 2 przeciwnych teorii w jednym "wyznaniu
                              wiary" ..........dla ateisty nie istnieje zadne minimum do
                              przyjęcia
                              dla ateisty jedyna miara wszystkiego jest człowiek,z całym
                              jego bagażem doświdczen, pomyłek, sukcesów, itd

                              bóg to dla ateisty..pojęcie paranormalne
                              tak jak dla osoby wierzacej za niezbyt madrego uchoezi
                              osobnik ateistyczny
                              istnieje dla Ciebie Yura , jako osoby wierzacej , jakies
                              minimum ,że jednak boga nie ma?
                              • aaugustw wilczek w obledzie... 24.09.08, 13:54
                                1962wolf napisał:
                                > dla mnie w tym wszystkim, istotne jest to co napisane o
                                > człowieku jesli chodzi o wszelkie "boskości jakkolwiek je
                                rozumiemy"-----nie istnieje dla mnie zadne minimum do przyjęcia
                                > dlatego czasami dobrze sie zastanowić Yura co się mówi---bo
                                > nie wolnoi głosić 2 przeciwnych teorii w jednym "wyznaniu
                                > wiary" ....
                                ______________________________.
                                Popier-dolenie z pomieszaniem...! :-()
                                A...
                                Ps. Yura pisze o swoim doswiadczeniu z uczestnictwa we Wspolnocie AA.
                                A ty piszesz, jak przedstawiciel Wspolnoty AA...!
                                A...
                                • 1962wolf Re: wilczek w obledzie... 24.09.08, 14:00
                                  Yura zdaje się zacytował z pamięci słowa Billa----więc nie
                                  tłumasz yury- bo nie trzeba
                                  a ja się tylko odnioesłem do jego pamięci-bo nie bardzo mi
                                  się chce wierzyc, by Bill wypuscił na świat coś , co nie
                                  jest logiczne
                                  a logiczne jest w tym co napisał Yura tylko jedno;
                                  założenie,że predzej czy [póxniej każdy alkoholik
                                  uczestniczący w AA-uwierzy w boga-to wynika dośc jasno z tego
                                  przesłania zreszta tak tam napisał Yuraz-.że na poczatek
                                  wystarczy
                                  a to niestety wyklucza.........ateiste pośród członków AA-dla
                                  ateisty nie ma czegoś takiego jak uwierzyc po jakims czasie-
                                  tak jak dla osoby wierzącej naprawde nie istnieje pojęcie:
                                  może przestanę wierzyć kiedys:
                                  rozumiesz?
                                  juz starozytni /podobno/ twierdzili ,że nie mozna troche
                                  byc, a troche nie być w ciąży.
                                  ja nie jestem przeciwnikiem AA-jakbyc pewnie chciał to wizdieć
                                  jestem przeciwnikiem udawania ,że coś jest inne , niż jest w
                                  istocie.
                                  szanuje ludzi wierzących ,ale tylko takich ,którzy mniej ,
                                  lub bardziej postepują słownie, czynnie ,intelektualnie zgodnie
                                  ze swoja religią
                                  pozostałych religijnych "praktykujących"............nie szanuje
                                  wcale.
                                  • 1962wolf Re: wilczek w obledzie... 24.09.08, 14:05
                                    gdyby doktryna brzmiała : ,że jedyną siła wyzszą w AA-jest
                                    kontakt z drugim niepijącym alkoholikiem/bez względu na jego
                                    światopogląd/-wtedy byłby to spójny program.
                                    a tak niestety nie jest
                                    i powiem Ci auguscie-xle się dzieje, gdy za propagowanie
                                    programu AA-zabierają sie osoby ,którym nie styka ku temu
                                    umiejętności.
                                    w realu pewne rzeczy by przeszły, pewne braki mozna by
                                    nadrobić w inny sposób ,chocby zyczliwością , usmiechem itd
                                    tutaj w necie.by propagować idee pomocy AA---------trzeba
                                    mieć duzo oleju w głowie, samokrytycyzmu i co
                                    najwazniejsze...trzeba prezentowac postawe o jakiejś sie pisze.
                                    a Ty tego niestety nie potyrafisz..........a nie
                                    potrafisz ,bo nie chcesz.
                                    • aaugustw Re: wilczek w obledzie... 24.09.08, 14:17
                                      1962wolf napisał:
                                      > gdyby doktryna brzmiała : ,że jedyną siła wyzszą w AA-jest
                                      > kontakt z drugim niepijącym alkoholikiem/bez względu na jego
                                      > światopogląd/-wtedy byłby to spójny program.
                                      > a tak niestety nie jest
                                      > i powiem Ci auguscie-xle się dzieje, gdy za propagowanie
                                      > programu AA-zabierają sie osoby ,którym nie styka ku temu
                                      > umiejętności.
                                      _________________________________________________.
                                      Sierotko nie myta, tu juz wystepujesz przeciw calej Wspolnocie AA
                                      milionow innych alkoholikow i calej tej armii ludzi nauki, ktorzy
                                      pomagali ukladac ten Program w jedna uniwersalna i spojna calosc...
                                      (nie wspomne o dziedzictwie przekazanym nam z dziada, pradziada i
                                      tych wszystkich madrosci ze swiata filozofii, czy filologii
                                      zebranych ze wszystkich zalazkow tego swiata..).
                                      A...
                                      • 1962wolf Re: wilczek w obledzie... 24.09.08, 14:38
                                        nie przypominam sobie-aby jacykolwiek ludzie nauki brali
                                        udział przy budowaniu programu AA--natomaist przypominam sobie-
                                        jak Bill tego unikał--i sam zresztą o tym pisałes
                                        wielokrotnie---------siłą AA jest nie nauka, psychologia itd--
                                        tylko doświadczenie alkoholików, któym się udało przestać pić.
                                        i tylko tyle
                                        gdybyście jednak tylko na tym poprzestali-------tak jak to
                                        robią w stanach,wtedy byście byli wiarygodni
                                        to co prezentuje tak zwane przez Ciebie "polskojeyczne" AA-to
                                        kpinha z AA
                                        • aaugustw Re: wilczek w obledzie... 24.09.08, 14:45
                                          1962wolf napisał:
                                          > nie przypominam sobie-aby jacykolwiek ludzie nauki brali
                                          > udział przy budowaniu programu AA...
                                          - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                          Bo cie przy tym nie bylo - bufonie...!
                                          ________________________________.
                                          wolfik napisał dalej:
                                          --natomaist przypominam sobie-
                                          > jak Bill tego unikał--i sam zresztą o tym pisałes
                                          > wielokrotnie---------siłą AA jest nie nauka, psychologia itd--
                                          > tylko doświadczenie alkoholików, któym się udało przestać pić.
                                          - - - - - - - - - - - - - -
                                          malo wiesz - sierotko...!
                                          ________________________.
                                          wilczek napisał dalej:
                                          > ... gdybyście jednak tylko na tym poprzestali-------tak jak to
                                          > robią w stanach,wtedy byście byli wiarygodni
                                          > to co prezentuje tak zwane przez Ciebie "polskojeyczne" AA-to
                                          > kpinha z AA
                                          - - - - - - - - - - - - - - - -
                                          widze, ze rura zmiekla i jestes przeciwko nie calej juz Wspolnocie
                                          AA, lecz "tylko" przeciwko polskojezycznej armii alkoholikow, ktorzy
                                          w setki tysiecy wywedrowali "za chlebem" poza swoj kraj...!
                                          A...
                                          • 1962wolf Re: wilczek w obledzie... 24.09.08, 14:50
                                            jestem przeciw takim ludziom jak Ty -august-nie przeciw AA
                                            ani w realu ,ani w necie nie lubie takich ludzi jak Ty
                                            zresztą na terapii kilku takich poznałem--------i trzymałem
                                            się od nich jak najdalej--------ich doświdczenie zyciowe i
                                            doświadczenie z alkholizmem biernym-to pasmo klęsk i pasozytnictwa
                                            pod płaszczykiem troski o innych
                                            to ma nawet w psychologii jakaś nawze szczególną
                                            zajmowanie się wszystkim-tylko nie samym sobą
                                            trzymaj sie Gucio-----------
                                            • aaugustw Re: wilczek w obledzie... 24.09.08, 14:55
                                              1962wolf napisał:
                                              > jestem przeciw takim ludziom jak Ty -august...
                                              > zresztą na terapii kilku takich poznałem--------i trzymałem
                                              > się od nich jak najdalej---
                                              - - - - - - - - - - - - - - -
                                              Musieli byc pieronsko juz trzezwi...!
                                              _________________________.
                                              wolfik napisał jeszcze:
                                              > trzymaj sie...
                                              - - - - - - - - -
                                              Zegnam...!
                                              A...
                                  • aaugustw Re: wilczek w obledzie... 24.09.08, 14:12
                                    1962wolf napisał:
                                    > Yura zdaje się zacytował z pamięci słowa Billa----więc nie
                                    > tłumasz yury...
                                    __________________________________.
                                    Jezeli tak mowisz, to znaczy, ze polemizujesz w swym obledzie z
                                    samym Billem...!
                                    A...
                          • ela_102 Jak Ty jeszcze stawiasz warunki... 24.09.08, 16:15
                            to nie jesteś gotowa...
                            musisz jeszcze nieżle dostać w dupsko...
                            Byc może jak Cie wyeksmitują z Twojego wlasnego domu...
                            przestaniesz je stawiać...
                            • aaugustw Re: Jak Ty jeszcze stawiasz warunki... 24.09.08, 16:38
                              ela_102 napisała:
                              > to nie jesteś gotowa...
                              > musisz jeszcze nieżle dostać w dupsko...
                              ______________________________.
                              Takie jest i moje zdanie...!
                              Ona jest jeszcze "niedopita"
                              (pod kazdym wzgledem...!).
                              A... ;-))
                  • 7zahir Pomocy szukaj tu: 24.09.08, 19:08
                    www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=strony&op=spis&id=167&lang=pl
                  • 7zahir Zespół abstynencyjny 24.09.08, 19:09
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447&a=84295292
                    • aaugustw Do Zahir... 24.09.08, 23:10
                      Zahir, nie przesadzaj prosze z tymi linkami jeszcze i tutaj... - Nie
                      wystarczy Tobie, ze masz zalozony tutaj jeden juz watek na te
                      linki... - Kto ma czas na czytanie tego wszystkiego...!?
                      Zainteresowani trafia tam, gdzie to oglaszasz (nb. super sprawa),
                      ale w innych watkach podaruj to sobie - prosze...!
                      Pozdrawiam: A...
            • ela_102 Wklejam swój wpis.. 24.09.08, 16:05

              jaki zrobiłam w innym wątku na temat mojego podejscia do AA
              może w czymś pomoże:

              co Szacki napisałeś tutaj:

              . AA nie sluzy niczemu innemu tylko wypelnineiu luki
              czasowej byłym alkoholikom ktorzy w innym wypadku zdechliby z nudow.


              dodając jeszcze, że nic tam nie robią tylko płaczą nad swoim nędznym
              losem....ale wtedy kiedy byłam czynna alkoholiczką.
              Takie myślenie powodowało we mnie absolutny dowód że AA to smutni
              idioci a ja wesoła wspaniała wszystko-wiedząca Ela;-)
              Los jednak zrobil mi niezłego psikusa...
              bo prawie umarłam z powodu tej swojej wspaniałości, trafiłam na
              terapię zamknietą - taką formę leczenia uznałam , bo uważałam że
              tak leczą się wybrańcy - aktorzy, gwiazdy, elita intelektualna...
              Kiedy mówiono na terapi o AA...bylam przekonana że AA dla takich jak
              ja (lepszych od zwykłych pijaków) zbiera sie w innych miejscach z
              dala od pewnego chłamu. W czasie trwania terapi nie poszłam za żaden
              mityng bo wiedziałam że zbieraja się tam ludzie z miasta - czyli
              zwykła chołota. Nie mówiłam też nikomu o swoich "odkryciach"
              spokojnie robią terapię... zmieniając co nie co w swoich
              zapatrywaniach. W zaleceniach po wyjściu miałam
              napisane "uczestnictwo" w mityngach AA a trochę wcześniej dotarł na
              ponowną terapię mlody chłopak po zapiciu,który podawał że trafil na
              nią dlatego że przestał do AA chodzić....przestarszyłam się :-((((
              doskonale pamietałam jeszcze swoje dno...a to z pewnością nie bylo
              to miejsce do którego chciałam wrócić.

              Po powrocie do domu...
              napadl mnie potworny dól...
              syf jaki zastałam w domu byl nie do zniesienia...
              Po kontakcie z poradnią poszłam na ten mityng też bardziej ze
              strachu...i doznałam szoku bo uslyszalam że mają mi do
              zaproponowania PROGRAM ZDROWIENIA po przeczytaniu którego uznałam że
              to może być to o co mi w życiu w ogole chodziło.
              Samo chodzenie na mityngi raczej nie słuzy nieczemu konkretnemu
              na poczatku, bardziej chodzi o odnaleznienie sie w pewnej grupie
              ludzi, zobaczeniu że inni skutecznie zmagają się z problemem picia.
              Ale aby wrócić do normalego życia...to już trzeba uznać ten program
              i pracowac nad nim, ale też nie na mityngach...lecz w czasie trwania
              swojego zycie bez uzalezniacza...
              Na mityng się idzie aby o tym opowiedzieć i posluchać innych.
              a z czasem aby pomagać stanąć na nogi nowicjuszom którymi kazdy z
              nas kiedyś też był a prze to rozumie jakie to trudne byc kimś takim.

              To trochę tak jak msza św.- jest tylko jednym z elemnetów
              kultywowania wiary...cala wiara "rozgrywa się" poza Kościołem w
              zwykłym życiu.

              To o czym napisałam nie podlega dyskusji..
              bo jest moim autentycznym doświadczeniem...
              a nie moim widzimisie czy poglądem...
              To jest część mojego faktycznego życia...
              a z faktami się nie dyskutuje :-)

              p.s mityng zajmuje mi 3 h w tyg...
              Szacki policz ile godzin zostaje mi jeszcze do przeżycia :-)
              pozdrawiam cię serdecznie.
        • ela_102 Olewka? 24.09.08, 16:01
          Poświeciłam Ci prawie godzinę z własnego życia...a Ty to nazywasz
          olewka? chyba zaczynam rozumieć dlaczego Twoje życie wydaje Ci się w
          porządku...
          • wurfel73 Re: Olewka? 24.09.08, 16:37
            Dziekuje Ci za poswiecony czas, dziekuje Ci za Twoje wypowiedzi. Dziekuje
            rowniez wszystkim innym osobom, ktore zechcialy tutaj napisac. Jest to dla mnie
            podstawa do pewnych przemyslen, nowa perspektywa.
            • ela_102 Re: Olewka? 24.09.08, 17:06
              Cieszę się że to doceniłaś:-)
              • aaugustw Re: Olewka? 24.09.08, 17:21
                ela_102 napisała (do Wurfel):
                > Cieszę się że to doceniłaś:-)
                ____________________________.
                A ja bede sie cieszyl wraz z Wurfel, kiedy za jej slowami nastapia
                czyny...!
                A...

            • 7zahir Nie zwlekaj ! Działaj ! 24.09.08, 19:13
              Przeczytałam Twoje wypowiedzi.
              Były dla mnie jak deja vu.
    • ela_102 Widzisz... 24.09.08, 16:21
      Pisałam Ci wcześniej o tym sterowaniu informacjami które chce się
      usłyszeć lub zobaczyć w przypadku zakłamanego alkoholika...
      I że robi to tylko na potrzeby uzaleznienia...
      ja dzis mam odwrotnie...
      nie przeczytalam ani jednego tutaj postu wolfa...
      i nic nie straciłam..
      bez czytania wiem co pisze i wiem że to nie dla mnie.
      I robie to na potrzeby zdrowego życia...
      • yuraathor Re: Widzisz... Elu 24.09.08, 17:21
        właśnie się zastanawiałem po co ja czytałem wszystkie posty Wolfa.
        strata czasu
        • aaugustw Re: Widzisz... Elu 24.09.08, 17:23
          yuraathor napisał:
          > właśnie się zastanawiałem po co ja czytałem wszystkie posty Wolfa.
          > strata czasu
          ______________________________________.
          Potraktuj to jako nowe doswiadczenie zyciowe...!
          Pamietaj:
          "... nawet glupcy i ignoranci tez maja swoja opowiesc".
          A... ;-))
          • ela_102 tak August... 24.09.08, 17:34

            ale nie musimy ani jej słuchać ani jej czytać;-)
            • aaugustw Re: tak August... 24.09.08, 17:46
              ela_102 napisała:
              > ale nie musimy ani jej słuchać ani jej czytać;-)
              __________________.
              Ani tez tolerowac...!
              A... ;-))
              • ela_102 Re: tak August... 24.09.08, 18:05
                August:

                Ani tez tolerowac...!
                A... ;-))

                nie czytanie może byc takim przekazem ;-)
                • aaugustw Re: tak August... 24.09.08, 23:04
                  ela_102 napisała:

                  > August:
                  > Ani tez tolerowac...!
                  > A... ;-))
                  - - - - - - - - - - - -
                  > nie czytanie może byc takim przekazem ;-)
                  _______________________________________.
                  Slusznie...!
                  A... ;-))

                  • janulodz Re: tak August... 24.09.08, 23:30
                    Proponuję dla uczczenia nadchodzącej 91 rocznicy Rewolucji Październikowej
                    podjąć zobowiązanie:

                    " Niech nieczytanie będzie moim przykazaniem"
                    • aaugustw Re: tak August... 24.09.08, 23:52
                      janulodz napisał:
                      > Proponuję dla uczczenia nadchodzącej 91 rocznicy Rewolucji
                      Październikowej podjąć zobowiązanie:
                      > " Niech nieczytanie będzie moim przykazaniem"
                      _________________________________________.
                      Janu, Eli chodzi o nie karmienie troli...!
                      A... ;-))
                      Ps. Co zreszta ladnie w innym watku opisuje Lula_j
                      • ela_102 Nie czytanie 25.09.08, 08:33
                        Janu :-)
                        Nie czytanie pijackich bełkotów jest już moim przykazaniem, tyle że
                        nie z tytułu kolejnej Rocznicy Rewolucji Pażdziernikowej ale z
                        tytułu dbałości o siebie :-))))))))))
        • tenjaras Re: Widzisz... Elu 24.09.08, 17:33
          pl.youtube.com/watch?v=ngMyaazwcRI
        • ela_102 ha ha ha ha 24.09.08, 17:33
          Ale mnie rozbawiłeś Yura :-))))))))))))

          choć to z pewnoscią była strata czasu:-)
    • wurfel73 Re: Wtedy a dzis 30.09.08, 18:15
      Przemyslalam sobie to i owo. I nie pije. Od czegos trzeba zaczac, jak pisali
      niektorzy z Was. Co bedzie dalej - nie wiem, nie tak dokladnie. Jedno wiem na
      pewno, ze bedzie dobrze. Musi byc.
      • 7zahir Re: Wtedy a dzis 30.09.08, 19:01
        wurfel73 napisała:

        > Przemyslalam sobie to i owo. I nie pije. Od czegos trzeba zaczac, jak pisali
        > niektorzy z Was. Co bedzie dalej - nie wiem, nie tak dokladnie. Jedno wiem na
        > pewno, ze bedzie dobrze. Musi byc.>


        Bardzo sie cieszę i trzymam kciuki.
        Pamietaj...nie jestes sama....masz nas.
        Pozdrawiam ciepło:-)
      • aaugustw Re: Wtedy a dzis 30.09.08, 20:26
        wurfel73 napisała:
        > Przemyslalam sobie to i owo. I nie pije. Od czegos trzeba zaczac,
        jak pisali niektorzy z Was. Co bedzie dalej - nie wiem, nie tak
        dokladnie. Jedno wiem na pewno, ze bedzie dobrze. Musi byc.
        ________________________________.
        I bedzie dobrze, jezeli nie bedziesz probowac sama dac sobie rady z
        tym problemem...!
        A...
      • wurfel73 Re: Wtedy a dzis 30.09.08, 20:48
        Na razie zrobilam pierwszy krok. I podejmuje powoli decyzje co dalej.
        • ela_102 Re: Wtedy a dzis 30.09.08, 20:55

          Bardzo rozsądnie...skoro zaczęłaś od pierwszego kroku i rozglądasz
          się spokojnie...brawura nie jednego zgubiła na początku ;-)

          ja tez trzymam kciuki i wiedz że zawsze możesz na mnie liczyć..
          jakby co :-))))))))))))
          • aaugustw Re: Wtedy a dzis 30.09.08, 21:01
            ela_102 napisała:
            > ja tez trzymam kciuki i wiedz że zawsze możesz na mnie liczyć..
            > jakby co :-))))))))))))

            _______________.
            I na mnie tez mozesz liczyc...!
            A... ;-))
          • wurfel73 Re: Wtedy a dzis 30.09.08, 21:11
            Nie o to przeciez chodzi, ze nie chce byc brawurowa (czyzbym wyczula ironie?),
            ale o to, ze u mnie wszystkie procesy musza przebiegac przemyslanie i
            zorganizowanie, taki ze mnie typ, ze nic na huurrra.
            • aaugustw Re: Wtedy a dzis 30.09.08, 21:20
              wurfel73 napisała:
              (czyzbym wyczula ironie?)
              ________________________.
              Tak, Ty wyczuwasz ironie,
              a ja bylem tylko prawdziwie szczery!
              A...
              Ps. Zapomnialem, ze bobaski maja delikatna skorke... ;-))
              • ela_102 he he he August... 30.09.08, 21:28
                tak samo myślimy w tym wątku ;-)
                a jednak rodzeństwo z matki której imię ALKOHOLIZM ;-)
                • aaugustw Re: he he he August... 30.09.08, 21:33
                  ela_102 napisała:
                  > tak samo myślimy w tym wątku ;-)
                  > a jednak rodzeństwo z matki której imię ALKOHOLIZM ;-)
                  _____________________.
                  Taaak...! - Jednosc dusz...! ;-))
                  (musze dzisiaj juz konczyc. Nie jestem w formie.
                  Wezly chlonne mnie bola i jestem do kitu, a
                  jutro corka ma przeprowadzke i obiecalem jej pomoc) :-(
                  Ide odpoczywac - Do jutra:
                  A... ;-))
                  • ela_102 Re: he he he August... 30.09.08, 21:37
                    Dobranoc :-)

                    A ja od dziś mam w domku studentkę " Filologi Polskiej "
                    indeks wręczony, jestem dumna bo w duzej mierze to moj sukces
                    Asia porusza się na wózku ;-)

                    Nikt nie jest w stanie zepsuć mi tego poczucia zadowolenia:-)))))))
                    • wurfel73 Re: he he he August... 30.09.08, 21:47
                      Gratuluje Wam obu :)
                    • aaugustw Re: he he he August... 01.10.08, 09:07
                      ela_102 napisała:
                      > A ja od dziś mam w domku studentkę " Filologi Polskiej "
                      > indeks wręczony, jestem dumna bo w duzej mierze to moj sukces
                      > Asia porusza się na wózku ;-)
                      _______________________.
                      Jestem pelen podziwu dla Was obojga...!
                      A...
                      Ps. Znam bardzo podobny przypadek i wiem ile tam jest niezwyklej
                      milosci w tym domu...
            • ela_102 Re: Wtedy a dzis 30.09.08, 21:24
              czyzbym wyczula ironie?),

              wyczuć można wszystko wszędzie...tylko czy prawdziwie?
              nie było we mnie żadnej ironii gdy pisalam o brawurze.
              pochwaliłam jedynie Twoje podejscie - stonowane i spokojne - jako te
              którew alkoholizmie z brawurą wygrywa.
              jednym slowem póki co nie mozesz ufać swojej intuicji...zdaj się na
              innych w tej sprawie...
              • aaugustw Re: Wtedy a dzis 30.09.08, 21:29
                ela_102 napisała (do Wurfel):
                ...zdaj się na innych w tej sprawie...
                ______________________________________.
                Czyli: zaufaj trzezwym alkoholikom, oni
                mowia prawde i tylko prawde...!
                Dobranoc:
                A...
        • aaugustw Re: Wtedy a dzis 30.09.08, 21:00
          wurfel73 napisała:
          > Na razie zrobilam pierwszy krok. I podejmuje powoli decyzje co
          dalej.
          ______________________________________________________.
          Bardzo rozsadnie, bo szybkie dojrzewanie powoduje szybkie
          zwiedniecie...!
          A...

        • wurfel73 Re: Wtedy a dzis 30.09.08, 21:44
          Ufam mojej intuicji. Gdyby nie ona nie byloby mnie np. tutaj. Jesli chodzi o
          ironie... zbyt czesto bylam posadzana o opieszalosc w podejmowaniu decyzji. Moze
          dlatego zostal mi taki uraz. Wypatruje tego, czego w rzeczywistosci nie ma.
          Dzialam po swojemu. W robieniu czegos wbrew sobie i w sposob dla mnie nie do
          zaakceptowania nie widze sensu. A tak na marginesie: co to sa bobaski?
          • aaugustw Re: Wtedy a dzis 01.10.08, 09:04
            wurfel73 napisała:
            > ...co to sa bobaski?
            ___________________.
            Urocze niemowlaczki :-)
            A...

            • wurfel73 Re: Wtedy a dzis 01.10.08, 09:40
              Nie jestem niemowlaczkiem :) Nawet urocza trudno mnie nazwac :)
              • 7zahir Re: Wtedy a dzis 01.10.08, 19:42
                wurfel73 napisała:

                > Nie jestem niemowlaczkiem :) Nawet urocza trudno mnie nazwac :)>

                Jesteś....raczkujesz na nowej drodze zycia - bez znieczulenia :-)

                Odwlekanie decyzji to nasza specjalność.
                Kazdy dzień zwłoki to zwycięstwo Twoich uzaleznionych
                szarych komórek.
                Poczytaj w moim watku HALT nt ich mechanizmów obronnych,
                np tu:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447&a=84892069
                • wurfel73 Re: Wtedy a dzis 01.10.08, 20:03
                  Dziekuje Ci za Twoje wpisy. Przeczytalam proponowane przez Ciebie rzeczy. I
                  najdziwniejsze jest to, ze sie nie indetyfikuje. Zadnego zespolu abstynencyjnego
                  etc. Moze ja faktycznie jakas drobnopijaczka jestem, tak jak sugerowal to
                  August? Osobiscie mam nieco inne odczucia, ale nie odnajduje sie na razie w tym
                  wszystkim. Moze ptrzeba mi po prostu czasu?
                  • 7zahir Re: Wtedy a dzis 01.10.08, 20:22
                    wurfel73 napisała:

                    > Dziekuje Ci za Twoje wpisy. Przeczytalam proponowane przez Ciebie rzeczy. I
                    > najdziwniejsze jest to, ze sie nie indetyfikuje. Zadnego zespolu abstynencyjneg
                    > o
                    > etc. Moze ja faktycznie jakas drobnopijaczka jestem, tak jak sugerowal to
                    > August? Osobiscie mam nieco inne odczucia, ale nie odnajduje sie na razie w tym
                    > wszystkim. Moze ptrzeba mi po prostu czasu?>

                    Tez tak myslałam, nie dopuszczając do siebie mysli,
                    że mimo wykształcenia i pozycji zawodowej
                    sama sobie nie poradzę.

                    Mój umysł wymyslał najwspanialsze racjonalizacje.
                    Przeciez lata nauki go w tym celu doskonale wykształciły.

                    Mnie też mierziło słowo alkoholiczka.
                    Myslalam - przeciez tak nisko nie upadlam.

                    Ktos kiedyś powiedział, że zeby byc prawdziwym człowiekiem
                    trzeba byc najpierw alkoholikiem.

                    Wiem, ze sie nie mylił.

                    Pozdrawiam ciepło:-)
                    • wurfel73 Re: Wtedy a dzis 01.10.08, 20:33
                      zahir, ja juz jakis czas temu stwierdzilam, ze jestem alkoholiczka i ze niewiele
                      jest na tym swiecie rzeczy ktorych bylabym pewna tak jak tego. Tylko tak jakos
                      wychodzi, ze nie trzymam sie w schemacie. Nie znaczy to, ze nie mam problemu. I
                      naprawde uwierz mi nie chce niczemu zaprzeczac.
                      • 7zahir wurfel73 02.10.08, 17:06
                        wurfel73 napisała:

                        > zahir, ja juz jakis czas temu stwierdzilam, ze jestem alkoholiczka i ze
                        niewiele jest na tym swiecie rzeczy ktorych bylabym pewna tak jak tego. Tylko
                        tak jakos wychodzi, ze nie trzymam sie w schemacie. Nie znaczy to, ze nie mam
                        problemu. I naprawde uwierz mi nie chce niczemu zaprzeczac.>

                        Wierzę Ci, że nie chcesz.
                        Wierze, że Ci wychodzi, ze nie trzymasz sie w schemacie.
                        Wierze Ci bo dokładnie tak samo myslałam.
                        • aaugustw Re: wurfel73 02.10.08, 21:51
                          7zahir napisała:

                          > wurfel73 napisała:
                          > > zahir, ja juz jakis czas temu stwierdzilam, ze jestem
                          alkoholiczka i ze niewiele jest na tym swiecie rzeczy ktorych
                          bylabym pewna tak jak tego. Tylko tak jakos wychodzi, ze nie trzymam
                          sie w schemacie. Nie znaczy to, ze nie mam problemu...
                          - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                          > Wierzę Ci, że nie chcesz.
                          > Wierze, że Ci wychodzi, ze nie trzymasz sie w schemacie.
                          > Wierze Ci bo dokładnie tak samo myslałam.
                          ___________________________________________.
                          Zahir, przypomnialas mi, ze alkoholizm to straszna
                          choroba psychiczna...!
                          Idac na terapie myslalem jeszcze, ze naucza mnie tam
                          kulturalnego picia, a po zakonczeniu terapii trwalo
                          jeszcze prawie 6 lat zanim walnalem znowu o beton
                          i wreszcie dotarlo do mnie, ze ja nie jestem inny
                          od tych innych chorych psychicznie...
                          A...
                  • ela_102 Re: Wtedy a dzis 01.10.08, 20:36

                    Drobnopijaczka wypijająca pół litra dziennie...nieżle.
                    Poczekasz aż dojdziesz do litra?

                    nie mówimy tutaj przecież o lampce winka do obiadu...

                    ale rozumiem takie podejście...
                    Moja Mam wypijała 16 piw dziennie sacząc calą dobę z przerwą na 3
                    godziny snu...stały poziom alkoholu we krwi powodował że Ona
                    rzeczywiście nie wygladała na upojoną...ale do czasu...

                    Ponieważ moja Mam piła "napój orzeżwiający" a nie alkohol...
                    c2h5oh...czasami od wielkiego szumu....
                    do dziś nie uważa się za alkoholiczkę.
                    Delirium jakie przeżyła w szpitalu po złamaniu nogi, nawet lekarze
                    okreslili jako "atak szału" i to pewnie z bólu...nikt po staruszce
                    nie spodziewał się takich "doświadczeń"...

                    Wszystkie te wydarzenia spowodowały że moja Mam nie pije kilka lat
                    i utrzymuje ze spokojem że NIGDY nie piła...no! jedynie piwko ale to
                    żaden alkohol...

                    iluzja nie jedno ma imię...
                    • wurfel73 Re: Wtedy a dzis 01.10.08, 20:44
                      Elu, ja nie pije od kilku dni, od czasu kiedy tutaj pierwszy raz pisalam. I
                      stwierdzenie, ze ja (jeszcze) drobnopijaczka jestem nie pochodzi ode mnie, tylko
                      od Augusta (skoro jeszcze potrafie kontrolowac kiedy pije, a kiedy nie - bo przy
                      dziecku, kiedy zostaje z nim sama - nie pije). Ja nie zaprzeczam problemowi. No
                      nie wiem, myslisz, ze jakis zespol abstynencyjny mnie jeszcze dopadnie? Kiedy?
                      • ela_102 Re: Wtedy a dzis 01.10.08, 20:55
                        wurfel:

                        No nie wiem, myslisz, ze jakis zespol abstynencyjny mnie jeszcze
                        dopadnie? Kiedy?

                        ja piłam dwa lata codziennie mocne trunki...
                        po odstawieniu alkoholu( pomimo stanu agonalnego )już po trzech
                        dniach czułam się "bardzo dobrze" fizycznie - lub wystarczająco
                        dobrze, bo dobrze to ja czuję sie dopiero dziś po kilku latach nie
                        picia...
                        Zespól Abstynencyjny dopadł mnie po 12 dniach od zaprzestania picia
                        i odrazu objawił się potwornym głodem ( puchłam, wymiotowałam,
                        dygotałam )dobrze ze byłam "pod kluczem" każda komórka mojego
                        organizmu wołała o wódę...
                        Nie rozumiałam dlaczego juz po trzech dniach tak dobrze sie czułam...
                        dziś wiem "euforia" "adrenalina" i te sprawy...
                        Alkoholizm schodził ze mnie dwa lata łącznie z objawami fizycznymi...
                        przyszły bóle kregosłupa, skurcze sciegien, zadyszki , bóle w
                        podbrzuszu...ech...oraganizm w końcu doszedł do siebie...
                        jak na to co mu serwowałam pijąc i paląc to i tak nieżle mnie
                        potraktował...
                        • oryginal23 Re: Wtedy a dzis 01.10.08, 21:44
                          Objawy zespołu abstynencyjnego są bardzo indywidualne i różnie
                          je ludzie przechodzą.Mnie farmakologicznie"zatkano"więc nie
                          odczuwałem wódo-chcicy,ale wielu kolegom z odwyku to nie
                          pomogło tak jak mnie i bardzo się męczyli mając objawy podobne
                          do pani Eli.
                          23.
                          • wurfel73 Re: Wtedy a dzis 01.10.08, 22:21
                            Dzieki oryginal i dzeki elu, nawet nie przyszlo mi do glowy, ze to tak moze
                            byc... Teraz czekam...
                            • ela_102 Re: Wtedy a dzis 02.10.08, 08:52
                              wurfel:

                              Teraz czekam...

                              w alkoholizmie to najgorsza z postaw...
                              lub charakterystyka jego czynnej odmiany..
                              To co czekasz?
                              Aż dopadnie Cie głód i się napijesz?
                              Oglosiłaś sie alkoholiczką przecież - miej chociaż trochę respektu
                              przed tym cholerstwem...
                              Ja mam go ciągle...jak myślisz dlaczego?
                              • oryginal23 Re: Wtedy a dzis 02.10.08, 10:21
                                Zgadza się,bierność i czekanie prowadzą prosto do butelki.
                                23
                              • wurfel73 Re: Wtedy a dzis 02.10.08, 12:19
                                Na glod? Nie.
                                Na kazdy kolejny dzien czekam. Wiem, ze moze byc lepszy lub gorszy.
                                • ela_102 Re: Wtedy a dzis 02.10.08, 12:24
                                  Wurfel ...
                                  a po co czekać na coś co z pewnością przyjdzie?
                                  ja zdecydowanie wybieram działanie - aby fajnie i w zgodzie z sobą
                                  wypełnić ten dzień, tę chwilę...
                                  oczywiscie Ty pewnie też tak robisz...
                                  ale zobacz jak piszesz...
                                  piszesz ze czekasz...słowa mają magiczną wprost moc...
                                  działaj o o tym pisz...
                                  • aaugustw Re: Wtedy a dzis 02.10.08, 13:58
                                    ela_102 napisała:
                                    > ...słowa mają magiczną wprost moc...
                                    > działaj o o tym pisz...
                                    _____________________________________.
                                    I wszystko to mi sie zgadza...
                                    Biblia (np.) mowi, ze "na poczatku bylo slowo, a slowo stalo sie..."
                                    Wczoraj, z kolei wyczytalem, ze Goethe powiedzial;
                                    "W poczatku byl (jest) czyn".
                                    Pozdrawiam: A... ;-))
                                    • wurfel73 Re: Wtedy a dzis 05.10.08, 09:35
                                      Dziekuje Wam za wsparcie i za madre slowa. Biore je sobie do serca. Zyje
                                      aktywnie, wyznaczam sobie nowe cele, ktorych realizacja daje mi satysfakcje i
                                      spelnienie. Na razie nie dolaczylam do zadnej grupy wsparcia, ale przekonuje sie
                                      powoli do tego, ze pelnia one wazna role i ze w moje zycie moglyby wniesc wiele
                                      dobrego i pomocnego. Na razie nie mam glodu, nie mam objawow abstynencyjnych,
                                      ale gdzies w mojej podswiadomosci jest ta butelka i powoli rodzi sie strach
                                      przed nia. Nie wiem, moze znowu sie myle, moze znowu wykaze sie ignorancja, ale
                                      chyba nie o to chodzi, zeby sie bac?
                                      • daleh Re: Wtedy a dzis 05.10.08, 09:47
                                        wurfel...
                                        Nie wiem, moze znowu sie myle, moze znowu wykaze sie ignorancja, ale
                                        chyba nie o to chodzi, zeby sie bac?
                                        -------------------------------------
                                        Nie chodzi o to aby sie bać,Ale pamiętaj ,ze szybko sie zapomina te najgorsze
                                        momenty kiedy piłeś ostatni raz...Wiele razy myślałem ,ze już nigdy więcej po
                                        tym co przeżyłem...Dopiero kiedy skorzystałem z terapii i mitingów AA udało mi
                                        sie trwale przestać pic...
                                        Pozdrawiam i dobrych wyborów zycze...
                                      • ela_102 Wurfel :-) 05.10.08, 10:46
                                        Ja z ogromną radością stwierdzam obecność coraz to młodszych
                                        w "chorobie" ludzi. Odnajduję w nich niezwyklą wprost świadomość
                                        problemu. Okazuje się że nie każdy z nich musiał dojść do fazy
                                        chronicznej choroby aby ją w sobie zauważyć - to wspaniałe zjawisko -
                                        wynikające z coraz śmielszego mówienia o chorobie i jej przebiegu
                                        przez ludzi którzy je doświadczyli.
                                        Wielu z nich "ucieka" dzięki temu przed tym co spotkalo innych
                                        postanawiając żyć w abstynecji. Dla mnie to bardzo budujące zjawisko.
                                        Na mitygnach spotykam ludzi w wiekku 21, 25 lat :-) a ja w ich wieku
                                        nawet nie pomyślałabym że alkoholizm mi grozi.

                                        Być może Ty jestes taką osobą - która uświadomiła sobie pewne sprawy
                                        wcześniej, zanim alkohol Cię "pozbadł" całkowiecie.
                                        Jestem pewna, że jeżeli pić nie będziesz w ogóle to nie przekonasz
                                        się jak bardzo może uwięzić kobietę...

                                        postaraj się go wykluczyć ze swojego MENU - a z pewnością bedzie
                                        dobrze. A jak Cię złapie potrzeba napicia się - idż do innych
                                        alkoholików , a nie do delikatesów...
                                      • krowibobek Re: Wtedy a dzis 05.10.08, 18:18
                                        Witaj strach jest czymś z czym pijąc cały czas żyłem i żeby się nie bać piłem
                                        takie błędne koło.... Teraz wiem ze nie pijąc z każdym dniem nabieram odwagi
                                        która wynika z zwiększonej wartości własnej. Ważna jest samoobserwacja ,każda
                                        chęć sięgnięcia po kieliszek jest spowodowana jakimś błędem który popełniam gdy
                                        potrafię w porę wychwycić co się dzieje nie muszę się bać . Alkohol jest
                                        substancją którą chce unikać , jak wiem jak to robić to nie boje się zapicia.
                                        Mówią że zapicia są wpisane w tą chorobę i rzeczywiście tak jest ludzie zapijają
                                        po 10 latach trzeźwości . Taka perspektywa 10 laty w strachu jest zabójcza . Dla
                                        tego kieruje się prostą zasadą AA 24 godziny dziś nie wypiłem !
                                        • aaugustw Re: Wtedy a dzis 06.10.08, 01:05
                                          krowibobek napisał:
                                          > ... Dlatego kieruje się prostą zasadą AA 24 godziny dziś nie
                                          wypiłem !
                                          _________________________.
                                          Mnie podoba sie jeszcze inna:
                                          "Nie wypije, dopokim trzezwy"
                                          A... ;-))
                                          • oryginal23 Re: Wtedy a dzis 06.10.08, 02:02
                                            Ty jeszcze nie śpisz?
                                            23.
                                            • aaugustw Re: Wtedy a dzis 06.10.08, 09:31
                                              oryginal23 napisał:
                                              > Ty jeszcze nie śpisz?
                                              > 23.
                                              _____________.
                                              Ja juz nie śpie,
                                              (jak ty!)
                                              A...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka