janulodz
05.10.08, 22:52
6 00 Łódź
Wsiadamy do autobusu. Zaraz po zamknięciu drzwi facet z wielką butelką
"miodóweczki" dochodzi do każdego i wręcza mu sporej wielkości kieliszek po
czym polewa, nie żałując. Odmawiam.
9 00 okolice Poznania
Sąsiad z tyłu klepie mnie w ramię i pokazuje pękatą buteleczkę "łyskacza".
Grzecznie dziękuję.
14 00 pod Świeckiem .
Po pożywnym obiedzie ( co niektórzy popijali go piweczkiem) większość wychodzi
z pękatymi torbami. Po zajęciu miejsc jestem częstowany ma przemian, białym i
czerwonym winem, piwem. Nie skorzystałem. Na koniec pilot roznosi herbatę i
kawę. Komu z rumem? Biorę kawę. Proszę tylko o łyżeczkę cukru.
17 00 Berlin
Po zajęciu pokoi hotelowych zwiedzamy miasto. Niektórzy udają się do namiotu z
napisem October Fest. Litrowy kufel piwa za 7 €. Ja idę do muzeum .
21 00 Hotel Meritim.
Kolacja. Kelnerzy roznoszą butelki z winem. Do wyboru do koloru. Nalewam sobie
do kieliszka wodę mineralną.
23 00
Siedzę w pokoju. Wraca sąsiad,z którym zajmuję pokój, wyciąga z barku butelkę
Ballantines.
"Napijesz się po lufce ze mną?" - nie dziękuję, nie piję.
8 00 Śniadanie
Czeka nas cały dzień wykładów i spotkań panelowych. po niektórych widać
cierpienie. Klinujących nie widać. Ale nie wszyscy zeszli na śniadanie.
11 00 przerwa kawowa.
Co niektórzy mają kieliszki z winem, widać paru piwoszy.
15 00 Obiad
Kelnerzy tradycyjnie z winkiem. Przede mną szklanka z sokiem pomarańczowym
20 00 Rozpoczyna się wielka gala.
Panowie pod muchami i co niektórzy w smokingach, panie w wieczorowych
kreacjach. Sala balowa na 800 osób, wręczanie nagród, odczytywanie list
najlepszych, toasty, uściski. Przede mną napełniony do połowy kieliszek z
czerwonym winem. Podnoszę parę razy do góry do toastów. Po czym odstawiam.
24 00 Bankiet trwa.
Barki otwarte, wszędzie darmowe drinki, tańczymy, śpiewamy, my przy stolikach,
lub na parkiecie, Natasza Urbańska na scenie, balet długonogich , prawie
obnażonych śliczności tańczy
Piękne kobiety na estradzie, jeszcze ładniejsze obok, towarzystwo rozbawione ,
ja też. Z paroma paniami i panami jestem oficjalnie , ktoś proponuje brudzia.
Podnoszę do góry kieliszek z winem nieupitym i się przedstawiam Od dzisiaj
jesteśmy na ty. Cmokamy się w policzki. Nie robimy tradycyjnych "przeplatanek"
OK.
6 00 Koniec balu
Kelnerzy roznoszą schłodzonego szampana, strzelają korki. Mnie nic nie
strzela, idę do pokoju. Po paru minutach wraca sąsiad. Proponuje śliwowicę, tę
paschalną chyba ze 60 voltów. Mówię, ze na dzisiaj mam dość. Gaszę światło i
zasypiam
8 00 Pobudka
Co niektórzy niewyraźni, nie kładli się spać. Ja idę na basen, przepływam parę
długości, nawet nie mam zadyszki. Potem śniadanie i wyjazd. W drodze powrotnej
jeszcze zakupy, panowie zaopatrzeni w kartoniki z Radebergerem. Ze wszystkimi
jestem na Ty. Zintegrowałem się bezalkoholowo. Po powrocie odwożę jeszcze
dwóch kolegów do domu. Mam po drodze, a oni byli bez samochodów. Do zobaczenia
w poniedziałek. Dzisiaj byłem na grzybach, nadrobiłem zaległości w
korespondencji, pojeździłem na rowerze. Zero stresu.
Niepicie jest fajne.