Dodaj do ulubionych

Czy to jest problem alkoholowy czy moja paranoja

24.11.08, 12:10
Witam, chciałabym sie was poradzić. Moj narzeczony nie wychodzi juz
zbyt czesto na imprezy, skonczyl coweekendowe wypady gdy poznał
mnie. Przed rozpoczeciem naszego zwiazku, jago motto (wypisane
rowniez na gronie w rubryce "zainteresoania") brzmaiało - ci ktorzy
mnie znaja wiedza ze priorytetem dla mnie jest wyjcie w piatkowy
wieczor i wypicie tyle alkoholu,żeby nie pamietac co działo sie
podczas zabawy. Urwany flm to potwierdzenie udanego wieczoru.
Przyjełam to jako szczeniacki tekst, w koncu narzeczony ma bardzo
odpowiedzialna prace i radzi sobie w niej swietnie. Zaprzestał
wychodzenia na "balety" gdy poznał mnie..ale, jeśli już trafi mu sie
okazja do picia,pije tak zeby sie upic. Nie potrafi powiedzec sobie
stop. Pije najszybciej ze wszystkich, nie reaguje na moje prosby o
zrobieniu porzerwy w piciu, co wiecej na weselu mowil ze idzie do
toalety, a okazuje sie ze pil wtedy z jakimis goscmi, ktorych nawet
nie znał.
Martwi mnie to i postanowilam z nim porozmawiac, zaptalam sie go czy
umie sie bawic bez alkoholu - on stwierdzil, ze zabawa bez alkoholu
niema sensu. wiem ze teraz szykuje mu sie jakas impreza z pracy.
Poprosilam go, zeby pojechal smaochodem i zeby nie pil, zeby sobie
udowodnil, ze koniecz robieniem z siebie pajaca, ze w pewnym wieku,
nie trzeba sie zalewac w trupa zeby byc lubianym...skonczyła sie ta
moja prosba okropna awantura, stwierdzeniami,że ja chce go zmienic,
ze powinnam go kochac takim jaki jest, ze ze zabraniam mu miec dobra
zabawe..ale ja na prawde chciałabym dla niego dobrze...czy ja mam
paranoje...czy moze on ma faktycznie problem?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • yuraathor Re: Czy to jest problem alkoholowy czy moja paran 24.11.08, 12:49
      nie potrafię powiedzieć czy Twój facet ma problem
      kiedy piłem jedynym sensem rozpoczęcia picia było "uwalenie się w trupa", nie
      potrafilem sobie wyobrazić imprezy na której mialbym się nie napić, jak już
      zacząłem starałem się pić jak najszybciej, zachlannie, żonie mówiłem -muszę z
      tym gościem pogadać, idę do kibelka itp. a faktycznie chodziło mi by nie
      widziała ile piję.
      kiedy zaczęła zwracać mi uwagę, prosić bym nie pił tyle- poczułem się zagrożony,
      reagowałem złością i w efekcie piłem coraz więcej
      no ale ja jestem alkoholikiem, chwilowo od prawie sześciu lat nie pijącym.
      czy Twój facet ma problem to tylko on wie
      a jeśli jego picie zajmuje coraz więcej Twojej uwagi to znaczy że Ty masz problem.
      • 1962wolf Re: Czy to jest problem alkoholowy czy moja paran 24.11.08, 12:56
        sadząc po nieadekwatnej reakcji Twojego partnera-mozna się
        domyslac, że coś jest na rzeczy.
        ale to nie zaden dowód...........ja tak nie miałem.
        na sugestie partnerki ,zebym nie pił na imprezach-
        przestałem pić na imprezach, na których bywałem z nią.
        i zaczałem pić więcej samotnie.
        ale szczerze mówiąc, jesli jakakolwiek rozmowa w związku
        dwojga ludzi na temat alkoholu kończy się awanturą, lub
        innym nieprzewidywalnym zachowaniem-to znaczyc może, że alkohol
        jest w centrum jakiegoś problemu w tym związku
        trudno w necie dać jakakolwiek rozsadną i wiarygodna odpowiedź
        nie chce Cię zniechecać, ale też nie chcę dawać
        nieodpowiedzialnej odpowiedzi
        może zgodnie z tokiem wypowiedzi Yury-----Twój problem jest w
        tym przypadku wazniejszy.
        Twój partner i tak zrobi co zechce/to oczywiście pewien skrót/
      • sijena Re: Czy to jest problem alkoholowy czy moja paran 24.11.08, 12:57
        Na pewno i ja również mam problem. Mój ojciec jest alkoholikiem
        niepijacym, i panicznie boje sie powtórki w swoim własnym życiu.
        Ja na swojego narzeczonego nie naskakuje, ne krzycze...z tym
        niepiciem - zapytałam go tylko, czy mógłby nie pić a on zareagował
        ogromna agresją..spodziewałąm się raczej odpowiedzi "nie ma
        sprawy".Dla mnie niepokojacym jest ten priorytet - jak mam sie
        bawić, to MUSZĘ sie upić. NIe ma czegos pomiedzy, przeciez mozna sie
        napic tak, zeby było wesoło, ale ze nastepnego dnia nie mam
        gigantycznego kaca.
        Dzieki za odpowiedz i życze wytrwałości w postanowieniu.
        • yuraathor Re: Czy to jest problem alkoholowy czy moja paran 24.11.08, 13:10
          no skoro Twój ojciec jest alkoholikiem to znasz te klimaty,
          jakieś wzorce zachowania zostaly Ci w domu zakodowane
          istnieje pogląd zgodnie z którym dzieci z rodzin z problemem wybierają, często
          nieświadomie na partnerów ludzi z problemem.

          dla Ciebie jest oczywiste że można wypic drinka i się bawić, ale nie jestes w
          stanie wyobrazic sobie co dzieje sie po wypiciu tego drinka u drugiej osoby w
          głowie.
          u mnie po jednej porcji alkoholu jakiś przełącznik klikal w łepetynie i
          powstawały obwody używane tylko w obecności alkoholu.
          wszystko inne przestawało istnieć, jedynym celem było wypić jak najwięcej
    • aaugustw Re: Czy to jest problem alkoholowy czy moja paran 24.11.08, 13:01
      Nie wiem, czy to juz problem alkoholowy, ale wiem na pewno, ze
      normalne to nie jest... - Przypomina mi to faceta, o ktorym pisal
      bardzo dawno temu Urban pod pseudonimem "Kibic", ze raz do roku
      wybieral sie on sam na ulop nad wode z dwoma walizkami wodki i pil
      tam przez cale dwa tygodnie bez opamietania. Ktoregos dnia obudzil
      sie w lozku szpitalnym, a przy nim pelno ludzi z kwiatami w rekach,
      ktorzy przyszli mu pogratulowac odwagi i dziekowali mu za uratowanie
      tonacego dzieciaka, przy ktorym to czynie on sam prawie ze sie nie
      utopil... - On sam nie pamietal nic z tego...
      (ile w tym prawdy tez nie wiem...!)
      A... ;-))
      Ps. Nie wazne Czy to jest problem alkoholowy czy Twoja paranoja...
      Zapytaj lepiej siebie; jakie Ty widzisz (lub jakie Ty masz) wyjscie
      z tej sytuacji, ktora Cie tak denerwuje...!
    • jerzy30 jesli masz go "kochac taki jaki jest" 24.11.08, 13:05
      to znaczy ze bardziej kocha gorzale.
      Jak ali na umor to gorzala jest jego prawdziwa narzecona.
      Masz czas by go odstawic - razem z jego flaszka.
      On flaszki nie odstawi dla ciebie. Powiedzial to wyraznie.
      To jego prawdziwa kochanka i narzeczona oraz przyszla zona.
        • aaugustw Re: jesli masz go "kochac taki jaki jest" 24.11.08, 14:35
          6be-lla napisała:
          > Naucz się na pamięć tego co Ci odpisał jerzy30 i powtarzaj głośno
          wiele razy abyś to dokładnie usłyszała i uświadomiła sobie w jakim
          układzie żyjesz.To jest trójkąt a Ty jesteś tu jedynie do rozrywki.
          ___________________________________________________.
          Sijena, nie daj sie zwariowac takim wypowiedziom...!
          Nie daj sie zwariowac alkoholikom...! ;-))
          Poobserwuj pomalu czlowieka, bo moze okazac sie, ze
          Ty tylko dmuchasz na zimne, a on faktycznie moze jest
          tylko "zwyklym pijakiem sezonowym", a poza tym wartosciowym,
          sumiennym czlowiekiem, jak (np.) moj szwagier, ktory na
          imprezach wypija ile chce, konczy kiedy chce, a na drugi
          dzien nie chce wiecej tego swinstwa widziec... - Taki nie jest
          zadnym chorym alkoholikiem, jak ja i my tutaj...!
          A... ;-))
          • 1962wolf Re: jesli masz go "kochac taki jaki jest" 24.11.08, 14:50
            auguscie-nie jest problemem, ze ktoś wypija na imprezie.
            nie jest nawet problemem ,że potem niewiele pamieta
            natomiast problemem jest, że nie potrafi normalnie rozmawiać
            z swoją partnerką na ten temat.............a być może na inne
            też.
            jeśli za pół roku przyperdoli siejenie, bo go poprosi by nie
            wypił na imieninach jej koleżnaki-----wtedy też trzeba go
            będzie obserwować, bo być może jest wartosciowym facetem?
            problem tkwi nie w piciu na imprezie---tylko na reakcji na
            temat niepicia na niej.
            czyzby Twój szwagier za każdym razem gdy Twoja siostra go o
            coś prosi -robił jej awantury jako miernik swej normalności?

            ps--odnosze wrażenie Auguście-ze zaczyna przez Ciebie przemawiać
            zadaniony lęk przed al-anonkami-czyli pospolite -niezałatwione
            nigdy poczucie winy.
            ale to tylko moje domysły na tematy zbędne.

        • sijena Re: aagust jest tu dla zadymy i dla zabawy temate 24.11.08, 16:05
          JEJKU CHŁOPY!!!!!!
          ale jarmark urządziliście :)
          Tak racja - mam swój rozum, jak bedzie chlal codziennie w ukryciu -
          odejde,
          jak podniesie reke w złosci - odejde...Matki Teresy juz nie ma a ja
          nie jestem jej kolejnym wcieleniem. Poki co niepokoja mnie te
          imprezy chociaz na codzien rzadko kiedy wypije piwo wieczorem, przed
          nastepnym wyjsciem pogadam z nim, zaufam mu i zobaczymy czy to jet
          po prostu 30 letni dzieciak z zapedami alkoholicznymi, czy moze
          nikt mu nie pokazal co jest fajne (dobrze sie bawic) a co jezt złe
          (robic z siebie bałwana na oczach wszystkich)
          O!
          a wy sie nie kłoccie:)
          Pozdarwiam
          • cela-pl Re: aagust jest tu dla zadymy i dla zabawy temate 24.11.08, 19:55
            sijena, postaram się krótko napisać jak spostrzegam twój problem.
            Pochodzisz z domu w którym był problem alkoholowy /w kręgach około
            alko to nazywa się syndromem DDA - Dorosłe Dziecko Alkoholika/.
            Piszesz, że nie chciałabyś związać się z alkoholikiem, a jesteś już
            związana z takowym. Jak poczytasz sobie o DDA, to zobaczysz może, że
            to co ci się przydarzyło z narzeczonym jest dosyć typowe: mam na
            myśli sytuację, gdy podejmujesz rozmowę na temat alko, on robi ci
            awanturę, a ty zastanawiasz się, czy czasem nie przesadzasz, nie masz
            urojeń itp.
            Dziewczyno, czy nie widzisz, że wchodzisz w chorą zależność?
            Jeśli w opisanej przez ciebie sytuacji nie potrfiłaś sobie poradzić,
            to pewnie dobrze byłoby przyjrzeć się sobie i swoim problemom.
            Bez rozwiązania ich ryzykujesz, że będziesz wchodzić w takie związki,
            z różnymi facetami z problemami.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka