to.nic.to.tylko.ja
10.06.09, 23:52
już sama nie wiem co robić
na mitingach wstydzę się odzywać bo wszyscy tacy mądrzy, tyle
abstynencji a nawet jak zapili to też z tacy doświadczeni a ja
pewnie palnę jakąś głupotę
mam służby, herbatkuję, ale popijam a potem wstydzę się do tego
przyznać
w zeszłym tygodniu zachlałam się dwa razy a potem na terapii
stwierdziłam, że jednak się zgłoszę na terapię zamkniętą bo już
sobie nie daję rady, w końcu poczułam bezsilność i zrozumiałam krok
pierwszy
a dziś....
mam tysiąc wątpliwości:
co ja tam bedę robić, czy warto, co mi to da poza tym, że umrę
później i zdrowsza
a z drugiej strony wiem, że nie mogę pić bo jak zaczznę to nie
kończę póki nie padnę, bo mam takie objawy abstynencyjne, że dobrze,
że tli się we mnie ta resztka rozumu i nie leczę się piwem tylko idę
do pracy chociaż już parę razy chciałąm dzwonić po dzień na żądanie,
bo już dawno obaliłam mit o tzw. piciu konrolowanym :D
zachlać się czy żyć?
powiedzieć to wszystko na mitingu czy dalej grać?
iść w następny czwartek na Sobieskiego w Warszawie?
nie no kolejna nocka do tyłu bo mnie ssie