Dodaj do ulubionych

wcale nie jest mi łatwiej

27.06.09, 19:23
Mój (były)chłopak pali trawę i pije. Mieszkaliśmy razem ok 2 lat.
Wyprowadziłam się bo on nie chce się leczyć, mówi, że nie ma problemu a gdybym
tylko ja się lepiej zachowywała, nie denerwowała go, to by nie sięgał po
alkohol. Bałam się o niego gdy nieustannie balował w mieście, o jego zdrowie,
nie mogłam znieść pijackich imprez w naszym domu, obraźliwych słów pod moim
adresem. Najgorsze jest chyba jednak to, że nigdy nie udało mi się wytłumaczyć
mu tego, jak jego picie wpływa na mnie, niszczy mnie. Po długich próbach
wytłumaczenia mu, że musi się leczyć, zdobyłam odwagę i wyprowadziłam się.
Dręczą mnie wyrzuty sumienia, że mu nie pomogłam, że go zostawiłam samego z
jego chorobą. Z tego co wiem, teraz chleje na umór. Myślałam, że jak się
wyprowadzę to poczuję ulgę, ale jest mi strasznie ciężko. Mam poczucie
porażki, czuje się egoistką. Może jeszcze powinnam przy nim być, walczyć???


Obserwuj wątek
    • maras2011 Re: wcale nie jest mi łatwiej 27.06.09, 19:43
      Nie powinnaś mieć wyrzutów , kiedyś go tak potelepie że sam
      może sięgnie po pomoc i sam dojdzie do tego że jej potrzebuje.
      On musi sam chcieć się leczyć, "na siłę nikt nikogo jeszcze nie uszczęśliwił"
    • wojtech451 Re: wcale nie jest mi łatwiej 27.06.09, 21:08
      Słuszna i jedyna decyzja!
      To nie jest egoizm! Egoistą jest Twój były, ponieważ zarzuca Ci, że nie chcesz się zachowywać tak jak on chce. Masz prawo przeżyć swoje życie wedle własnego uznania. On wybrał i Ty wybrałaś.
      Być może Twoja decyzja spowoduje jakieś zmiany w jego sposobie myślenia ale za bardzo bym na to nie liczył.
      Podkreślam! wybór i decyzja właściwa. Pomyśl o sytuacji gdy są dzieci, wspólny dom i ON, duże dziecko które domaga się zrozumienia, opieki, trzeba go opierać (znowu się zlał!), tłumaczyć w pracy (bo nie był w stanie rano wstać), załatwiać L-4, na ciągłym kacu (skocz mu po piwo), z nieustającymi wyrzutami, wulgaryzmami, rękoczynami (na pewno do tego dojdzie), wizyty policji, skargi sąsiadów, itd, itp.
      A Ty masz chodzić do pracy (z silnym makijażem aby ukryć ślady pobicia), zajmować się domem (cokolwiek zrobisz i tak będzie nie po jego myśli), wychowywać dzieci i z trwogą czekać czy pan mąż wróci z bandą kumpli i znowu będzie impra czy tylko go przyprowadza?
      Pisać dalej??? czy wystarczy???

      PS.
      Nie wierz w ŻADNE zapewnienia, że on się zmieni gdy tylko do niego wrócisz. Nie zmieni się, mogę się założyć o każdą stawkę.
      Czynnemu alkoholikowi nie wolno wierzyć bo nigdy słowa nie dotrzyma!
      Zapewniam Cię, że są na świecie odpowiedzialni, nieuzależnieni mężczyźni.

      PS II
      >Może jeszcze powinnam przy nim być, walczyć???

      NIGDY nie wygrasz!!! Uzależnienie jest silniejsze od Ciebie i od niego.
    • aaugustw Re: wcale nie jest mi łatwiej 27.06.09, 21:26
      na1519 napisała:
      > Mój (były)chłopak pali trawę i pije. Mieszkaliśmy razem ok 2 lat.
      > Wyprowadziłam się bo on nie chce się leczyć, mówi, że nie ma
      problemu a gdybym tylko ja się lepiej zachowywała, nie denerwowała
      go, to by nie sięgał po alkohol. Bałam się o niego gdy nieustannie
      balował w mieście, o jego zdrowie, nie mogłam znieść pijackich
      imprez w naszym domu, obraźliwych słów pod moim adresem. Najgorsze
      jest chyba jednak to, że nigdy nie udało mi się wytłumaczyć mu tego,
      jak jego picie wpływa na mnie, niszczy mnie. Po długich próbach
      > wytłumaczenia mu, że musi się leczyć, zdobyłam odwagę i
      wyprowadziłam się. Dręczą mnie wyrzuty sumienia, że mu nie
      pomogłam...
      _______________________________________________.
      Postapilas wlasciwie... - To on zachowuje sie jak male dziecko...
      Sama wiesz, ze nie ma takich powodow dla ktorych trzeba by bylo cpac
      i pic... - To zwyczajne i egoistyczne z jego strony zwalanie
      problemu na Ciebie... Zreszta pomysl o swojej godnosci i przypomnij
      sobie, jak on Cie traktowal... - To do niczego by nie doprowadzilo
      na dluzsza mete, on sciagnal by Ciebie na dno wraz z nim samym...
      alkoholik: A...
      • na1519 Re: wcale nie jest mi łatwiej 27.06.09, 22:55
        Dzięki wszystkim za wsparcie. Oprócz poczucia winy przerażają mnie jego groźby,
        że się zabije. Boje się,że po pijaku może udać mu się je zrealizować. Nie wiem
        jak reagować na takie smsy (tzw. w ogóle nic nie odpisuje, co sprawia, że czuje
        się jeszcze większą egoistyczną świnią). Człowiek pisze, że się zabije, a ja
        nic. Kurde! Najgorsza chyba w tym wszystkim była iluzją, że najtrudniejszą
        rzeczą jaka mnie czeka jest wyprowadzka, a potem będzie lepiej. Niestety teraz
        też jest strasznie ciężko. Ciągle się zastanawiam skąd ten przymus chlania,
        dlaczego na niego trafiło, czy ja jakoś do tego się przyczyniłam. Inteligenty,
        młody facet z niego a tak się stacza.
        Ps. Ciężko mi też zrozumieć czasem samą siebie. Na płaszczyźnie racjonalnej
        wiem, że wyprowadzka była dobrym posunięciem, że czas był ratować siebie, aby
        nie zwariować, ale na poziomie emocjonalnym ciągle mam straszne poczucie winy,
        żalu, porażki, własnego egoizmu. Takie rozdwojenie. Przecież mogłam przypuszczać
        jaką odpowiedz dostanę na mojego posta. Wiem, że niewiele osób potępia moje
        zachowanie, raczej większość jest wspierająca. A te wszystkie negatywne emocje i
        tak się wciąż pojawiają.
        • maras2011 Re: wcale nie jest mi łatwiej 27.06.09, 23:58
          To co odczuwasz to są ludzkie odruchy, których on jest teraz pozbawiony, próbuje
          cię wpędzić w poczucie winy, a winna nie jesteś.
          Co do jego gróźb, to często desperackie posunięcia osoby uzależnionej
          nie mającej innych logicznych argumentów.
          Dasz rade :)
          • aaugustw Re: wcale nie jest mi łatwiej 28.06.09, 09:29
            maras2011 napisał:
            > Dasz rade :)
            _________________.
            Czlowiek daje sobie sam rade, ale nie powinien tego robic w
            pojedynke... - Moja sugestia: Pojsc na pare spotkan Al-Anonu,
            do osob ktore daly sobie rade z tym problemem...
            A...
        • 7zahir Wybierz sie na mityng Al Anon 28.06.09, 14:00
          Tam spotkasz kobiety, ktore przezywały to co Ty teraz.
          Powiedza Ci jak sobie radzą:
          www.al-anon.org.pl/spis.html
        • aaugustw Re: wcale nie jest mi łatwiej 28.06.09, 15:34
          Przed chwila wkleilem "Refleksje" Al-Anonu w innym watku, ale ona
          powinna byc i tutaj:

          "Dzień po dniu w AL-ANON"

          28 czerwca

          Pośród wielu rzeczy, których nauczyłyśmy się w naszej wspólnocie Al-
          Anon jest i to: "Bądź dobra dla samej siebie". To zdanie zadziwiająco
          trudne dla wielu z nas. Niektóre z nas rozkoszują się swoim
          cierpieniem tak bardzo, że cokolwiek się dzieje, wyolbrzymiają to do
          nieprawdopodobnych rozmiarów. Osobom, które lubią się nad sobą
          litować, bardzo trudno jest zrezygnować z "cierpiętnictwa" dopóki w
          Al-
          anon nie znajdą radości, dzięki osiągnięciu pogody ducha i
          zadowolenia.
          Inne, pielęgnując swoje zmartwienia, maja pretensje do życia,
          szukając
          kozłów ofiarnych, aby oskarżyć o wszystko, co się dzieje, szczególnie
          zaś chętnie obarczają winą alkoholika. One nie nauczyły się jeszcze
          być dobrymi dla samych siebie. Jeszcze mają przed sobą radosne
          doświadczenia "odseparowania się" od problemów - wspaniałej przygody
          otrząsania się z ciężaru krzywd.

          Rozważanie na dzisiaj.

          W codziennym życiu niewiele wydarza się spraw, które są warte
          zmartwienia, oburzenia lub litowania się nad sobą. Jeżeli zawsze
          jestem gotowa przyjąć zaczepkę i pozwolić się zranić bardzo tanio
          sprzedaję swoje zadowolenie. Muszę pamiętać, aby być dobrą dla samej
          siebie!

          "Mogła bym być szczęśliwa i użyteczna gdybym ciągle nie dźwigała na
          barkach ciężaru nieprzyjemnego, emocjonalnego podniecenia. Nikt tego
          ode mnie nie wymaga, więc dlaczego to robię?."
          - - -
          A...
    • pierzchnia Re: wcale nie jest mi łatwiej 28.06.09, 15:41
      Niepotrzebnie się zadręczasz!
      Tak to właśnie wygląda gdy prawdziwe,szczere uczucie spotyka się z
      tą chorobą.
      Osoby szlachetne cierpią najbardziej-chcą pomóc,ale ta choroba
      związana jest ze sferą,przez którą wyrażają się uczucia.
      Alkoholik żyje,w innym świecie-zatruty tymi wszystkimi paskudztwami-
      po prostu nadajecie na dwóch róznych falach.
      Uważam,że Postąpiłaś słusznie.

      • aaugustw Troche "gdybania"... 28.06.09, 16:15
        pierzchnia napisał:
        > ...Uważam,że Postąpiłaś słusznie.
        __________________________________.
        Slowa te moga okazac sie tylko Twoja prawda... -
        Ona moze nie znac innego swiata... - Moze
        wychowala sie w podobnych warunkach a inny swiat
        jest jej obcy, dlatego teskni za powrotem do tej
        degrengolagi, do tej patologii...(!?).
        To moze okazac sie tak, ze tu wiecej potrzebna jest terapia i
        Mityngi, anizeli u swawolnego pijacego bubka...(!?).
        A...
        • pierzchnia Re: Troche "gdybania"... 28.06.09, 16:47
          Poczuwam się do odpowiedzialności za wypowiedziane słowa.
          Kiedyś,w innym/podobnym/wątku odpowiedziałem zupełnie inaczej.
          Dlaczego?
          To moja tajemnica.
          • aaugustw Re: Troche "gdybania"... 28.06.09, 17:15
            pierzchnia napisał:
            > Poczuwam się do odpowiedzialności za wypowiedziane słowa.
            > Kiedyś,w innym/podobnym/wątku odpowiedziałem zupełnie inaczej.
            > Dlaczego? > To moja tajemnica.
            _______________________________.
            Odpowiadam:
            Przed chwila otrzymalem wersje "Modlitwy kobiety pokornej":
            "Panie Boze,
            prosze Cie o madrosc, zebym mogla zrozumiec swojego mezczyzne.
            O milosc - bym mogla mu przebaczyc...
            O cierpliwosc - bym mogla zniesc jego humory...
            Nie prosze Cie o sile, bo bym go zajebala."
            - - -
            A...
            • na1519 wcale nie jest mi łatwiej 28.06.09, 20:02
              Może coś wtrącę do tej dyskusji. Znam inny świat i wiem, że ten nasz wspólny był
              kulawy. Stąd moja wyprowadzka, która nie była niczym innym jak walką o siebie.
              Jak już wcześniej pisałam moim głównym problemem jest zniesienie ciężaru tego,
              że postawiłam na siebie. Co stoi w sprzeczności z często powtarznaymi zdaniami,
              że miłość to opieka nad sobą, walka o siebie, o dobro drugiej osoby. A ja
              postawiłam na siebie. Stąd to straszne poczucie winy i egoizm. Druga rzecz to
              to, że nadal jest mi piekielnie ciężko oraz to, że wyprowadzka nie przyniosła
              ulgi. Przynajmniej dotąd. Wczoraj pisałam to aby uzyskać wsparcie bo miałam
              kiepski dzień, dzisiaj po prostu wydaje mi się to kolejną uwagę do dyskusji, jak
              ciężko wyjść z sytuacji jaką jest życie z alkoholikiem. To nie znaczy, że
              zniechęcam. Przeciwnie! Chciałabym dać wszystkim siłę, której czasem tak bardzo
              mi brakuje jak wczoraj.
              Ps. pomimo wszystkich tych emocji nadal nie wyobrażam sobie iść na spotkanie
              Al-anon..Przeraża mnie sama myśl o takiej wizycie. Mogę spotkać się z
              psychologiem ale opowiadanie o sobie w większej grupie wydaje mi się nie do
              przejscia.
              Pozdrawiam. Dzięki za wszystkie odpowiedzi
              • 7zahir Nikt Ci nie kaze mówić.... 28.06.09, 20:40
                wystarczy posłuchać...
              • aaugustw Re: wcale nie jest mi łatwiej 28.06.09, 20:42
                na1519 napisała:
                > ... Znam inny świat i wiem, że ten nasz wspólny był
                > kulawy. Stąd moja wyprowadzka, która nie była niczym innym jak
                walką o siebie.
                > ...moim głównym problemem jest zniesienie ciężaru tego, że
                postawiłam na siebie. Co stoi w sprzeczności z często powtarznaymi
                zdaniami, że miłość to opieka nad sobą, walka o siebie, o dobro
                drugiej osoby. A ja postawiłam na siebie...
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                W tych slowach wyczytuje to co ja dowiedzialem sie w AA, w Al-Anon i
                spotkaniach aowskich, (m.in. od ksiedza), jak ludzie opacznie
                interpretuja (m.in.) przysiegi malzenskie...
                Tu widac wielkie obciazenie wychowania religijnego, mimo ze nie
                musialas brac w nim udzial... - Tu wychodza na swiatlo dzienne
                obciazenie chorymi tradycjami, obyczajami, konwenansami, etc...
                ktorymi kazdy z nas jest obciazony z dziada, pradziada...
                Sztuka jest poznac siebie. Oddzielic jedno od drugiego, (chore od
                zdrowego), itp, itd... - A kto moze Cie skorygowac, jak nie te
                osoby, ktore daly sobie z tym juz rade... Sama tego nie dokonasz, bo
                samemu nie da sie kontrolowac... Jezeli obawiasz sie pojsc na Al-
                Anon, znaczy to, ze nie przerobisz tego problemu, a to znaczy nic
                innego jak dalszy bol i wyrzuty sumienia, bo nigdy nie
                poznasz "zdrowego egoizmu", ktory w skrocie oznacza: "Jezeli mnie
                bedzie dobrze, to wszystkim dookola takze bedzie dobrze"...!
                A on, coz ma szanse, ale zero alkoholu i zero narkotykow, chyba ze
                Ty takze uwazasz, ze jemu troszke wolno...(!?).
                ______________________________________________.
                na1519 napisała dalej:
                > ... Stąd to straszne poczucie winy i egoizm. Druga rzecz to
                > to, że nadal jest mi piekielnie ciężko oraz to, że wyprowadzka nie
                przyniosła ulgi. Przynajmniej dotąd. Wczoraj pisałam to aby uzyskać
                wsparcie bo miałam kiepski dzień, dzisiaj po prostu wydaje mi się to
                kolejną uwagę do dyskusji, jak ciężko wyjść z sytuacji jaką jest
                życie z alkoholikiem. To nie znaczy, że zniechęcam. Przeciwnie!
                Chciałabym dać wszystkim siłę, której czasem tak bardzo mi brakuje
                jak wczoraj.
                - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Zeby komus cos dac, trzeba to cos najpierw miec...!
                Poprzez teoretyzowanie, nikt jeszcze nie stal sie praktykiem...!
                _______________________________________________________________.
                na1519 napisała dalej:
                > Ps. pomimo wszystkich tych emocji nadal nie wyobrażam sobie iść na
                spotkanie Al-anon..Przeraża mnie sama myśl o takiej wizycie. Mogę
                spotkać się z psychologiem ale opowiadanie o sobie w większej grupie
                wydaje mi się nie do przejscia.
                - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Wiec musisz dalej jeszcze cierpiec... - Tylko ta forma spotkan
                i "glosnych spowiedzi" pomaga najwiecej...
                A...
                • na1519 Re: wcale nie jest mi łatwiej 28.06.09, 22:25
                  Oczywiście z obciążeniem pewną tradycją kulturową masz racje. Socjalizacja robi
                  swoje, nawet jak doskonale rozpoznaje się arbitralność narzucanych norm i
                  wartości. Problem chyba w tym, że ja na własny użytek tak zdefiniowałam związek
                  (jako wzajemną pomoc dwojga ludzi) i musiałam tą definicję porzucić/zawiesić, a
                  raczej wciąż to robić :)Kurde nie ma innej drogi niż konieczność spotykania z
                  Innymi o podobnym problemie? Naprawdę, naprawdę nie chce nikogo urazić, ani
                  prowokować, ale boję się wpaść w schemat współuzależnionej. W takim sensie jak
                  mówi się, że szpitale psychiatryczne produkują osoby chore psychicznie, podpaść
                  pod schemat samo spełniającej się przepowiedni, mówiąc jeszcze inaczej. I
                  cholernie boję się, że ktoś coś kazałby mi mówić o sobie, opowiadać itp.
                  Jątrzenie "ran" pomaga??
                  • aaugustw Re: wcale nie jest mi łatwiej 29.06.09, 09:12
                    na1519 napisała:
                    > ... Kurde nie ma innej drogi niż konieczność spotykania z
                    > Innymi o podobnym problemie?
                    - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Nie ma drogi na skroty... - A jak gleboko siegaja takie
                    nieprzerobione problemy, Ty w chwili obecnej nawet tego sobie
                    wyobrazic nie potrafisz...!
                    _______________________________________________.
                    na1519 napisała dalej:
                    Naprawdę, naprawdę nie chce nikogo urazić, ani prowokować, ale boję
                    się wpaść w schemat współuzależnionej.
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Ty dawno nia juz jestes...!
                    (Twoje zachowanie Cie zdradza... - I obojetne przy tym jest, czy Ty
                    dobrowolnie od niego odeszlas, czy to on Ciebie wyrzucil a teraz
                    skomla...!?).
                    _____________________________________________________.
                    na1519 napisała dalej:
                    > ...mówi się, że szpitale psychiatryczne produkują osoby chore
                    psychicznie...
                    - - - - - - - - - - - -
                    Ludzie gadaja... ;-)) A dla Ciebie to doskonale alibi, zeby nic nie
                    robic z soba...
                    _______________________________________.
                    na1519 napisała dalej:
                    > cholernie boję się, że ktoś coś kazałby mi mówić o sobie,
                    opowiadać itp. > Jątrzenie "ran" pomaga??
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Nikt Cie tam do niczego nie zmusi... - Nic na sile...!
                    Ta chec i ochota mowienia o sobie sama nadejdzie... -
                    Nikt nie kaze Ci "grzebac w ranach", ale jak to z ranami bywa:
                    Raz trzeba je wyczyscic, aby nie doszlo do zakazenia calego
                    organizmu (to boli) a potem dezynfekcja i opatrunek, a to przynosi
                    juz ulge i ukojenie...!
                    Na zakonczenie przesylam Ci Refleksje Al-Anonu, na dzien
                    dzisiejszy...
                    "Dzień po dniu w AL-ANON"
                    29 czerwca
                    Niektóre z nas, doświadczając wielu kłopotów, na które - jak
                    uważamy - nie zasługujemy, odwracają się od Boga, zdecydowane iść
                    swoją drogą, opierając się na własnej sile. Postępujemy jak dziecko,
                    które wchodząc do ciemnego pokoju nie chce zapalić światła. Kiedy
                    potknie się i skaleczy, czy będzie to wina ciemności? Jeżeli jadąc
                    gdzieś, nie chcemy korzystać z samochodu, czyją jest winą, że nasz
                    przyjazd tak bardzo się opóźnił?
                    Kiedy borykamy się z problemem alkoholizmu i próbujemy załatwić to na
                    własną rękę, uparcie odmawiając pomocy, którą mogliśmy otrzymać w Al-
                    Anon, czyja to wina, gdy sprawy pogarszają się zamiast polepszać?

                    Rozważania na dzisiaj.

                    Kiedy mam problem, spokojnie poszukam najbardziej inteligentnego
                    sposobu rozwiązania go. Użyję środków które pomagały wielu innym
                    uporać się z problemami takimi jak moje. Program Al-Anon będzie
                    codziennie moim przewodnikiem, który przeprowadzi mnie od kłopotu do
                    pogody ducha.

                    "Jeżeli nie lubię mojego "męczeństwa" i nie trzymam się go, nie muszę
                    być sama w uwalnianiu się od tego, co mnie martwi".
                    - - - -
                    A...
                    • na1519 Re: wcale nie jest mi łatwiej 29.06.09, 19:48
                      no to teraz do kompletu jeszcze jest głupio bo z tych tekstów o al-anonie, które
                      wklejasz wychodzi jak nic, że robię z siebie męczennicę:)To co mnie irytuje to
                      scedowanie w tej instutycji całego zaufania. przekonanie, że to jedna słuszna
                      droga, przemawianie z pozycji autorytetu. Nie mówię, że nie spróbuje skorzystać
                      z pomocy, tylko to przystawianie jednej miarki do masy różnych indywidualnych
                      problemów...napiszcie co sądzicie o moich wątpliwościach. To jest chyba ogólny
                      zarzut do różnych rodzajów terapii. Podczepianie jednostkowego, niepowtarzalnego
                      doświadczenia pod określony schemat
                      ps. produkcja chorych psychicznie przez szpital to tylko przykład na poparcie
                      schematu o samospełniającej się przepowiedni z jednej strony a zjawisku
                      tożsamości negatywnej czy przemocy symbolicznej z drugiej. Dobrze opisana przez
                      socjologów i psychologów społecznych. nie kwitowała bym jej stwierdzeniem
                      "ludzie gadają", chociaż pewnie temat jest bardziej skomplikowany niż mi się
                      wydaje. Pozdrawiam i czekam na odpowiedz.
                      • 7zahir Re: wcale nie jest mi łatwiej 29.06.09, 19:58
                        Nikt Cie do niczego nie zmusza.

                        Prosilas o pomoc.

                        Polecamy tylko sprawdzone sposoby,
                        a decyzja i tak nalezy do Ciebie.

                        To nie jest przystawianie jednej miarki.

                        Współuzaleznienie to tez uzaleznienie,
                        choroba która rządzą te same mechanizmy,
                        bez wzgledu na "masy indywidualnych problemów.

                        W ogromnym skrocie myslowym:
                        np okreslony szczep bakterii powoduje
                        rózne objawy tego samego zakazenia
                        i leczy sie go tym samym antybiotykiem.
                        • na1519 Re: wcale nie jest mi łatwiej 29.06.09, 20:34
                          to jest jakaś odpowiedz :) po prostu się dużo nad tym wszystkim zastanawiam i
                          stąd te kolejne pytania i wątpliwości. Szanuję Waszą robotę na tym forum :)
                          Taka humanistyczna dusza ze mnie wszystkie społeczne zagadnienia analizuje z
                          miliona stron. Może w tym wypadku nie powinnam tego robić, sama będąc mocno w
                          taką sytuację uwikłana.
                          • 7zahir Re: wcale nie jest mi łatwiej 29.06.09, 20:52
                            Twoje przemyslenia przypominaja mo moje
                            walki z sama soba, tysiące racjonalizacji,
                            które wymyslalam zeby nie przyznac sie przed samą sobą,
                            że jestem alkoholiczka i sama sobie nie poradzę.

                            Wiem jak boli Twarda miłość
                            Podobnie jak Ty przezywałam decyzję,
                            w ktorej - juz w trzeźwym zyciu - kazałam sie wyprowadzić
                            przyjacielowi alkoholikowi, ktory znowu zaczał pić.
                            • na1519 Re: wcale nie jest mi łatwiej 29.06.09, 21:00
                              Z racjonalizacją wydarzeń zdecydowanie masz racje. Jakbym cały czas nie
                              wierzyła, że TEN problem mnie dotyczy. Pewnie dlatego to analizowanie. Potem
                              zaczynam myśleć o nim jest mi go żal i przykro, dzwonie po znajomych pytając co
                              robi, czy daje radę. Później wracam do swoich zajęć (odskocznia) jest mi lepiej
                              i znowu myślę,że przecież nie potrzebuję pomocy bo sobie sama radzę i może on
                              też kiedyś zacznie. A potem zmiana nastroju i od nowa..dlatego raz o emocjach
                              piszę, a raz tak jakby cały problem uzależnień był dla mnie "interesujący", tak
                              po prostu.
                              Żałuje, że go poznałam. Czasem i tak sobie myślę.
                              • 7zahir Re: wcale nie jest mi łatwiej 29.06.09, 21:10
                                na1519 napisała:
                                Żałuje, że go poznałam. Czasem i tak sobie myślę.

                                tez tak myslalam az do chwili gdy przeczytałam Alchemika Paulo Coelho,
                                a potem jeszcze kilka jego pozycji.
                                Kiedy potem przemyslalam wzystko,
                                przyznalam mu racje:
                                kazdy napotkany człowiek, jest czyms w rodzaju drogowskazu
                                na naszej drodze zycia, a każdy problem, lekcjami
                                do przerobienia.
                                To od nas zalezy, czy z nich skorzystamy.

                                Mnie sie udało - ale wciąż sie uczę.
                              • aaugustw Re: wcale nie jest mi łatwiej 30.06.09, 11:15
                                na1519 napisała:
                                > ...Pewnie dlatego to analizowanie...
                                - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                W tej chorobie analizuja tylko ci, ktorzy polegaja tylko
                                na swoim rozumie, nie dopuszczajac mowy serca do glosu...!
                                _________________________________________________________.
                                na1519 napisała dalej:
                                > ... Potem zaczynam myśleć o nim jest mi go żal i przykro, dzwonie
                                po znajomych pytając co robi, czy daje radę. Później wracam do
                                swoich zajęć...
                                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                Popatrz jak Ty szkodzisz sobie i jemu takim kontrolowaniem jego
                                zycia, (te sentymentalne slowa, ze jest Ci go żal i przykro sa tylko
                                przykrywka (i pozywka) dla Twojego EGO (egocentryzmu...!).
                                Ci znajomi, do ktorych dzwonisz poza plecami uzaleznionego, z cala
                                pewnoscia przekaza mu to, ze dzwonilas... - A teraz powiem Ci, jak
                                ja (alkoholik) w takich sytuacjach myslalem: "Ale jej zalezy na
                                mnie... - Niech sobie poczeka... - Na razie chce mi sie balowac... -
                                Teraz przynajmniej nikt mi w tym nie przeszkadza, etc..." Mialem
                                wyobrazenie o sobie wielkie; Jestem madry, przystojny, atrakcyjny,
                                mocny, samodzielny, itd... - Takie telefony tylko mi potwierdzaly
                                moje chore mysli i odczucia, chemicznie zmienione przez alkohol...
                                To, ze Ty sie o niego troszczysz, ze Ci go zal (zal to najgorsze
                                uczucie jakie czlowiek moze okazac drugiemu czlowiekowi), ze Ci
                                przykro, itd... - On sie z tego wysmiewa i ma to gleboko gdzies,
                                poniewaz on mysli innymi kategoriami...!
                                Opozniasz tylko jego (i swoje) dno, postepujac w ten sposob...!
                                Czy Ty odeszlas od niego po to, aby dalej latac za nim...!?
                                ______________________________________________________________.
                                na1519 napisała dalej:
                                > ... i znowu myślę,że przecież nie potrzebuję pomocy bo sobie sama
                                radzę i może on też kiedyś zacznie. A potem zmiana nastroju i od
                                nowa..dlatego raz o emocjach piszę, a raz tak jakby cały problem
                                uzależnień był dla mnie "interesujący", tak po prostu.
                                - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                Stoisz w rozkroku... - Na rozdrozu...
                                Tylko niezdecydowani motaja sie wsrod rozstrzygniec...
                                (w chorobie uzaleznien nie mozna byc "troszke w ciazy").
                                _______________________________________________________.
                                na1519 napisała dalej:
                                > Żałuje, że go poznałam. Czasem i tak sobie myślę.
                                - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                Bzdura... - Juz Zahir napisala dlaczego...!
                                Ja najlepiej wspominam w zyciu te "zle" i trudne sytuacje,
                                (z dziecinstwa, ze szkoly, pracy, domu, etc...) ;-))
                                Tylko z takich negatywnych zdarzen mozna sie uczyc i zdobywac
                                doswiadczenie - szkole zycia, ktora przebija wszystkie teorie...!
                                Dlatego tak mile je wspominam, bo one nie poszly u mnie
                                na marne... - Wykorzystalem je aby dzisiaj byc tym kim jestem;
                                doswiadczonym, wolnym, szczesliwym, trzezwym alkoholikiem...!
                                A...
                          • aaugustw Re: wcale nie jest mi łatwiej 29.06.09, 20:53
                            na1519 napisała:
                            > Taka humanistyczna dusza ze mnie wszystkie społeczne zagadnienia
                            analizuje z miliona stron. Może w tym wypadku nie powinnam tego
                            robić, sama będąc mocno w taką sytuację uwikłana.
                            ________________________________________________.
                            Osoby (wspol)uzaleznione to takie osoby, ktore zapalke beda tak
                            dlugo dzielic, az powstanie z niej las, w ktorym sami sie pozniej
                            zabubia...!
                            A... ;-))
                            • 7zahir Re: wcale nie jest mi łatwiej 29.06.09, 20:59
                              aaugustw napisał:

                              <Osoby (wspol)uzaleznione to takie osoby, ktore zapalke beda tak
                              > dlugo dzielic, az powstanie z niej las, w ktorym sami sie pozniej
                              > zagubia...!>

                              dziekuje Aaguscie.
                              Nie znałam tych jakze pieknych i celnych słow.

                              ja bym dodała....albo razem z nim spłoną.
                              • aaugustw Re: wcale nie jest mi łatwiej 30.06.09, 10:32
                                7zahir napisała:
                                > dziekuje Aaguscie.
                                > Nie znałam tych jakze pieknych i celnych słow.
                                _______________________________________________.
                                Alez prosze Cie uprzejmie... - Cala przyjemnosc
                                po mojej stronie...!
                                A... ;-)
                      • aaugustw Re: wcale nie jest mi łatwiej 29.06.09, 20:50
                        na1519 napisała:
                        > no to teraz do kompletu jeszcze jest głupio bo z tych tekstów o al-
                        anonie, które wklejasz wychodzi jak nic, że robię z siebie
                        męczennicę:)
                        - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        Juz na samym wstepie przytoczonej przeze mnie "Refleksji" stoi,
                        (cyt.):
                        "Niektóre z nas...", a wiec nie wszystkie z was...!
                        A skoro Ty odbierasz te slowa refleksji tak, jak ja odebralas, to
                        znaczy cos w tym musi byc... - Ja bym sie nad tym zastanowil...!
                        (a´propos: Niektore z was lubia grac w zyciu realnym role męczennic,
                        dlatego nie chca zadnej pomocy - tak im "dobrze"...!).
                        _____________________________________________________.
                        na1519 napisała dalej:
                        > To co mnie irytuje to scedowanie w tej instutycji całego zaufania.
                        przekonanie, że to jedna słuszna droga, przemawianie z pozycji
                        autorytetu...
                        - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        Znasz inna droge... - znasz inny "autorytet"...!? - Pochwal sie
                        nam...!
                        (tylko nie mow mi, ze tymi ekspertami sa terapeuci, ds. uzaleznien,
                        bo oni "powstali" grubo pozniej po tym jak powstal ten uniwersalny
                        Program AA, ktory przejely potem wszystkie Wspolnoty 12-krokowe,
                        m.in. Al-Anon, na ktorych to Krokach oni (terapeuci) sie uczyli
                        tworzyc niezliczone dzis rodzaje szkol terapeutycznych...!.
                        Jedynymi, prawdziwymi i doswiadczonymi ekspertami w uzaleznieniach
                        sa sami uzaleznieni i ich wspoluzaleznieni (- "Co."), ktorzy z tego
                        wyszli...!
                        Terapeuci potrafia to tylko "ladnie" i madrze dzis opisac, ale ta
                        ich wiedza i teoretyzowanie na Mityngach, (np. AA) jest zupelnie
                        nikomu niepotrzebna... - Np. ja nie musze wiedziec skad pochodzi
                        moja choroba... - Do mojej swiadomosci musi dotrzec fakt, ze ja ja
                        mam i ze jestem (ja) wobec niej bezradny... - Krok Pierwszy AA... (i
                        innych Wspolnot...!).
                        _____________________________________________.
                        na1519 napisała dalej:
                        > Nie mówię, że nie spróbuje skorzystać z pomocy...
                        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        W gruncie rzeczy kogo to obchodzi...!? - Mnie, np. bardzo malo...
                        Moja potrzeba ducha jest podzielic sie z Toba moimi doswiadczeniami
                        i dac Tobie pare sugestii, a co Ty z nimi zrobisz jest to tylko
                        Twoja prywatna juz sprawa, wolnego czlowieka...!
                        (ja sobie juz pomoglem...!) ;-))
                        __________________________________________________________.
                        na1519 napisała dalej:
                        > ... tylko to przystawianie jednej miarki do masy różnych
                        indywidualnych problemów...napiszcie co sądzicie o moich
                        wątpliwościach.
                        - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        Robisz blad, jak prawie wszyscy poczatkujacy w tym temacie,
                        (lub przed terapia), otoz zapamietaj: Nie czekaj na to, ze
                        otrzymasz na lopacie gotowca pod Twoj indywidualny problem.
                        To Ty sama musisz (jak zechcesz) znalezc te droge, ktora
                        jest droga duchowa. Nie ma innej, choc drog tych jest tyle ilu na
                        swiecie uzaleznionych oraz ich "Co."
                        ______________________________________.
                        na1519 napisała dalej:
                        > ps. produkcja chorych psychicznie przez szpital to tylko przykład
                        na poparcie schematu o samospełniającej się przepowiedni z jednej
                        strony a zjawisku tożsamości negatywnej czy przemocy symbolicznej z
                        drugiej. Dobrze opisana przez socjologów i psychologów społecznych.
                        nie kwitowała bym jej stwierdzeniem "ludzie gadają", chociaż pewnie
                        temat jest bardziej skomplikowany niż mi się wydaje. Pozdrawiam i
                        czekam na odpowiedz.
                        - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        To tylko Ty komplikujesz te sprawe... - W AA mowia: "Kombinujesz
                        jak "kon pod gorke" ;-) Nasz Program jest prostym Programem...
                        W nim socjologowie, psycholodzy, filozofowie, etc... prawie nie
                        zajmuja zadnego miejsca, (chyba ze sami dotknieci sa choroba).
                        Nasz Program jest Programem duchowym...! - I tu koncze, bo koloru
                        niebieskiego (jak juz gdzies tam pisalem) nie potrafie opisac
                        slepemu - to symbolika, ktora podobnie jak i Ty posluzylem sie
                        tutaj...! ;-))
                        Ide troche na mecz pilki noznej. Dzis final: Niemcy - Anglia (U-21).
                        A...
                        • na1519 Re: wcale nie jest mi łatwiej 29.06.09, 22:03
                          Jeżeli chodzi o męczennice/męczenników to płeć tu chyba nie gra roli niektórzy
                          ludzie rzeczywiście mają takie tendencję. Czy ktokolwiek mógłby czytać to, co
                          piszę nie tylko jako tekst osoby, która może być współuzależniona ale człowieka
                          po prostu?? Wszystko co napiszę jest od razu odniesione do tego wątku! Eh no nic.
                          ja też lubię sport. Radwańska dzisiaj wygrała:)Dobrej nocy dla wszystkich! Moja
                          na pewno będzie spokojna. Odkąd mieszkam sama mojego snu nie zakłócają żadne
                          pijackie imprezy ani niczyje powroty w środku nocy w stanie moooocno wskazującym :)
            • pierzchnia Re: Troche "gdybania"... 29.06.09, 13:29
              Wybaczam,ale nie zapomnę.
              • aaugustw Re: Troche "gdybania"... 29.06.09, 13:52
                pierzchnia napisał:
                > Wybaczam,ale nie zapomnę.
                __________________________________.
                To wielka sztuka i madrosc zyciowa,
                aby osiagnac taki stan ducha...!
                A...
                "Wybacz im, gdyz oni nie wiedza co czynia" - (Sw. Lukasz 23,34)
                • pierzchnia Re: Troche "gdybania"... 29.06.09, 16:20
                  Nowy Testament jest bardzo ciekawy.
                  "Szedł Jezus z uczniami i spotkali ślepego.
                  Nauczycielu!Kto zgrzeszył,ten czy rodzice jego,że się ślepym
                  narodził?"
                  Św.Jan 9/2
                  Jeżeli on,to kiedy?
                  • aaugustw Re: Troche "gdybania"... 29.06.09, 16:41
                    pierzchnia napisał:
                    > Nowy Testament jest bardzo ciekawy.
                    > "Szedł Jezus z uczniami i spotkali ślepego.
                    > Nauczycielu!Kto zgrzeszył,ten czy rodzice jego,że się ślepym
                    > narodził?"
                    > Św.Jan 9/2
                    > Jeżeli on,to kiedy?
                    ____________________________________________________.
                    Niezbadane sa wyrocznie Boze...!
                    Nie probuj ich zwietrzyc... - Gdybys to potrafil, sam
                    bylbys Bogiem...
                    A...
                    • pierzchnia Re: Troche "gdybania"... 29.06.09, 16:57
                      Rozumiem-wolisz kłamstwa.
                      • aaugustw Re: Troche "gdybania"... 29.06.09, 17:09
                        pierzchnia napisał:
                        > Rozumiem-wolisz kłamstwa.
                        ________________________________________.
                        O czym ty gadasz... - Prawde wybralem...!
                        Tylko ona moze nas wyzwolic...!
                        A...
                        • pierzchnia Re: Troche "gdybania"... 29.06.09, 17:23
                          Nie,w tym sensie.
                          Doszukujesz się jakiegoś diabelstwa,w moich rozważaniach?
                          /W Poznaniu leje/
                          • aaugustw Re: Troche "gdybania"... 29.06.09, 17:50
                            pierzchnia napisał:
                            > Nie,w tym sensie.
                            > Doszukujesz się jakiegoś diabelstwa,w moich rozważaniach?
                            > /W Poznaniu leje/
                            _________________________________.
                            ??????????????????????????????????
                            Masz depresje przez te pogode...!?
                            Mozesz to "diabelstwo" blizej mi okreslic...!?
                            A...
                            • pierzchnia Re: Troche "gdybania"... 30.06.09, 10:38
                              Tobie nie trzeba niczego wyjaśniać i określać-żyjesz wyłącznie
                              prawdą.
                              Pogoda okazała się wyjątkowo korzystna-4 węgorze.
                              • aaugustw Re: Troche "gdybania"... 30.06.09, 11:20
                                pierzchnia napisał:
                                > Tobie nie trzeba niczego wyjaśniać i określać-żyjesz wyłącznie
                                > prawdą.
                                > Pogoda okazała się wyjątkowo korzystna-4 węgorze.
                                __________________________________________________.
                                Tak... Swoja prawda, bo te Uniwersalna zna tylko ON
                                A... ;-)
                                Ps. Z tymi węgorzami, to z pewnoscia jest nieprawda
                                • pierzchnia Re: Troche "gdybania"... 30.06.09, 11:45
                                  Dlaczego nie wierzysz?
                                  Wczoraj była dobra pogoda-jutro wędzę.
                                  Nie zawsze się udaje.
                                  • aaugustw Re: Troche "gdybania"... 30.06.09, 12:02
                                    pierzchnia napisał:
                                    > Dlaczego nie wierzysz?
                                    _______________________.
                                    Bo rybacy przesadzaja..!
                                    A... ;-)
                                    • pierzchnia Re: Troche "gdybania"... 30.06.09, 12:14
                                      Muszę Tobie coś wyjaśnić.
                                      Przez pięć lat/codziennie/byłem na rybach i rubikon przekroczyłem
                                      już dawno temu.
                                      Ta czwórka to nie jest wielkie osiągnięcie.
                                      Najwięcej można wyciągnąć gdy ukleja ma tarło.
                                      Zapraszam nad wodę.
                                      • aaugustw Re: Troche "gdybania"... 30.06.09, 12:40
                                        pierzchnia napisał:
                                        > Zapraszam nad wodę.
                                        _____________________________.
                                        Wlasnie wychodze aby poplywac,
                                        ale nie tak jak to robi daleh
                                        w swych postach...!
                                        Do wieczora...
                                        A...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka