13.07.09, 16:03
Jestem alkoholikiem, zacząłem pic w wieku 16 lat, teraz mam 20. Chodziłem na
terapię grupową, której nie ukończyłem. Nie potrafię sobie poradzić z moim
piciem dlatego dziś znów poszedłem po pomoc do AA. Jakich rad możecie mi
udzielić żebym wytrwał w moim postanowieniu niepicia? Strasznie potrzebna mi
pomoc...
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: pomożcie 13.07.09, 18:50
      Musisz naprawdę chcieć przestac pić.
      Tu nie chodzi o silna wolę,
      tylko uznanie swojej bezsilnosci wobec alkoholu
      i stosowanie się do zalecen,
      o ktorych na pewno słyszałes na terapii.
      Pytaj i słuchaj tego co mówią na mityngach AA
      Poczytaj też w moim watku HALT - tam znajdziesz odpowiedzi
      na wszystkie pytania.
      • ala-66 Re: pomożcie 13.07.09, 18:55
        Zgadzam sie z Toba 7zahir.Silna wola to coś co nie wchodzi w gre a to dlatego że
        alkoholik jej nie ma.Podstawa to uznanie swojej bezsilności wobec alkoholu.To
        już jest COS choc dopiero początek.
        • 7zahir Re: pomożcie 13.07.09, 19:28
          Pamietam jak trudno było mi zrozumieć
          co to znaczy: uznać swoja bezsilność.
          Przeciez w innych dziedzinach zycia dobrze sobie radzilam,
          wiec tu nie dam rady?
          A tu "guzik z pentelką ", alkohol był silniejszy.
          Wystarczył zapach, 1 łyk, widok - i mu ulegałam :-)


          Trafiło do mnie dopiero porównanie
          alkoholizmu z cukrzycą.
          Jego zabije cukier, mnie alkohol.

          Potem na swój własny uzytek - ponieważ gram w szachy,
          wyobrazilam sobie, że tak jak w tej grze poddanie
          figury prowadzi do zwyciestwa,
          to ja moge sie poddac i przestac walaczyć
          w ostatecznym celu wygranej w postaci godnego życia.
          • ala-66 Re: pomożcie 13.07.09, 19:53
            Ja miałam problem z zaakceptowaniem siebie jako alkoholiczki.Niby mówiłam ja
            alkoholiczka ale bez przekonania,że to właśnie ja.Bo alkoholiczka kojarzyła mi
            sie z bezzebna babą z meliny, brudmą i zaniedbaną.Pijąca jabola.na szczęscie
            dość szybko zrozumiałam,z pomocą terapeutki,że ja własnie jestem alkoholiczką
            jak BYK!
          • mlokosaa Re: pomożcie 13.07.09, 20:25
            Też dokładnie pamiętam, gdy nie miałem żadnego pomysłu na
            wytłumaczenie żonie, rodzinie, dlaczego ponownie zabrano mi prawo
            jazdy, dlaczego ponownie stracę przez to pracę, pamiętam również, że
            nie wyobrażałem sobie życia bez piwa, cwiartki, setki, dwusetki...
            Ja po prostu UCIEKŁEM przed tym wszystkim na detox(wtedy było to dla
            mnie równoznaczne z miejscem, gdzie mnie wyleczą... naiwny!). Tam
            zatrzymał się dla mnie czas. Dowiedziałem się, że mnie tam nie
            wyleczą!, leczenie z alkoholizmu jest natomiast w ośrodku zamkniętym
            w innym miejscu i że tam również mnie nie wyleczą, tak jak z
            cukrzycą właśnie. Miałem mętlik w głowie, ale ciągle bez pomysłu,
            nie pozostawało mi nic innego, jak iść na terapię. Tam też długo
            miałem mętlik w głowie, wiedziałem jednak, że picie alkoholu, jeśli
            chcę żyć, skończyło się, bo ja nigdy nie wyleczę się z
            alkoholizmu!.Mętlik pozostał, ale coś zaczęło świtać. Do momentu
            wyjścia bardzo pomocna dla mnie była broszura 'Grzech czy choroba?'
            Wiktora O. Czytałem ją często. Teraz sporadycznie również. Jest tam
            takie trochę kontrowersyjne zdanie: '(alkoholik) Przekona się, że
            problemem alkoholika wcale nie jest alkohol.' Zgadzam się z tym
            uwzględniając całkowitą kapitulację z walki z alkoholem, silną
            wolą... Wystarczy zaprzestać pić, alkohol nie jest dla mnie. A jak
            żyć i radzić sobie w życiu bez picia alkoholu? - każdy z nas już
            wtedy będzie mógł zadecydować sam. Czasami błądząc...
            • ala-66 Re: pomożcie 13.07.09, 20:37
              Grzech czy choroba" to była pierwsza ksiązka jaką podsunęła mi
              terapeutka.Pierwsza o alkoholiźmie,którą przeczytała z uwagą wielką i
              zdziwieniem,że to o mnie?
            • 7zahir Re: pomożcie 13.07.09, 21:04
              mlokosaa napisał:

              < A jak
              > żyć i radzić sobie w życiu bez picia alkoholu? - każdy z nas już
              > wtedy będzie mógł zadecydować sam. Czasami błądząc...>

              Pamietam to swoje błądzenie ; zachowania kompulsywne.
              jednym z nich było pisanie SMS-ow - do momentu,
              gdy rachunek za komórke, powalił mnie na kolana :-)

              Kiedy dowiedzialam sie o procesach zachodzacych w mózgu
              pod wpływem alkoholu i innych uzalezniaczy,
              zaczelam zastanawiać sie co zrobić
              zeby mój mozg tez produkował
              endorfiny - tzw hormony szczęscia
              w codziennym zyciu.

              Pomogła mi w tym ksiązka Lee Jamoplskiego
              "Leczenie uzaleznionego umysłu"

              Na po
              • mlokosaa Re: pomożcie 13.07.09, 21:17
                7zahir napisała:

                > mlokosaa napi
                >
                >
                > Kiedy dowiedzialam sie o procesach zachodzacych w mózgu
                > pod wpływem alkoholu i innych uzalezniaczy,
                > zaczelam zastanawiać sie co zrobić
                > zeby mój mozg tez produkował
                > endorfiny - tzw hormony szczęscia
                > w codziennym zyciu.
                >
                > Pomogła mi w tym ksiązka Lee Jamoplskiego
                > "Leczenie uzaleznionego umysłu"
                >
                > Na po
                > poszukam tej książki, bo ja w zasadzie w niczym nie znam umiaru.
                Albo nie palę albo papieros za papierosem; bez kawy albo jedna za
                drugą; z herbatą to samo. Podobnie w życiu, albo oddaję się czemuś
                bezgranicznie albo nic nie robienie - zwątpienie i ta ostatnia moja
                cecha martwi mnie najbardziej.
                >
                • ala-66 Re: pomożcie 13.07.09, 21:24
                  Patrząc z perspektywy tych moich 6 lat to wiecie co najbardziej
                  pamietam?WSTYD!Ja chyba przez miesiąc z domu nie wychodziłam, tylko
                  wieczorem,żeby mnie nikt nie widział.I zdarzył się cud, przyszli domnie ludzie.Z
                  początku niesmiało, pod jakimś pretekstem ,i powiedziali,że jestem wartościowa i
                  odważna.Jakos tak.Te dziewczyny(kobiety) sa do tej pory moimi najlepszymi
                  przyjaciółkami.Ale z poczuciem winy nie uporałam się do dziś.
                  • ala-66 Re: pomożcie 13.07.09, 21:24
                    Pisząc ,że miesiąc nie wychodziłam -mam na myśli czas po wyjściu z ośrodka.
                  • mlokosaa Re: pomożcie 13.07.09, 21:35
                    ala-66 napisała:

                    > Patrząc z perspektywy tych moich 6 lat to wiecie co najbardziej
                    > pamietam?WSTYD!Ja chyba przez miesiąc z domu nie wychodziłam,
                    tylko
                    > wieczorem,żeby mnie nikt nie widział.I zdarzył się cud, przyszli
                    domnie ludzie.
                    > Z
                    > początku niesmiało, pod jakimś pretekstem ,i powiedziali,że jestem
                    wartościowa
                    > i
                    > odważna.Jakos tak.Te dziewczyny(kobiety) sa do tej pory moimi
                    najlepszymi
                    > przyjaciółkami.Ale z poczuciem winy nie uporałam się do dziś.
                    ---------------------------------------------------------------------
                    Ja po terapii wychodziłem od razu i na ulicy spotykałem znajome
                    osoby. Oni wiedzieli, gdzie byłem. Co tu ukrywać i jak? i po co?
                    To TY CZUJ SIĘ WARTOŚCIOWA.
                    Poczucie winy, wstyd - z tym pomogli mi nowo poznane obce osoby w
                    pracy oraz wyznanie najbliższym moich win, bez zasłaniania się
                    chorobą.
                  • 7zahir Re: pomożcie 13.07.09, 21:40
                    Długo uwalniałam sie od poczucia winy,
                    mimo ze słyszałam na terapii,
                    ze to choroba niezawiniona.
                    Kiedy " wsiaklam" w psychologie i zrozumialam
                    mechanizm uzaleznienia na poziomie komórkowym
                    uwolniłam sie od niego zupełnie.
                • 7zahir Re: pomożcie 13.07.09, 21:36
                  mlokosaa napisał:
                  <poszukam tej książki, bo ja w zasadzie w niczym nie znam umiaru.
                  > Albo nie palę albo papieros za papierosem; bez kawy albo jedna za
                  > drugą; z herbatą to samo. Podobnie w życiu, albo oddaję się czemuś
                  > bezgranicznie albo nic nie robienie - zwątpienie i ta ostatnia moja cecha martwi mnie najbardziej.>

                  Sinusoida nastrojów i zachowań - to typowa manipulacja naszego umysłu.
                  na własny uzytek wymyslilam sobie taka kreskówke,
                  w której spragnione alkoholu szare komórki
                  "kombinują" jakby tu mnie nakrecic do nieznośnego bólu,
                  zebym wreszcie siegnęła po znieczulacz.

                  Zwatpienie tez mi często dopiekało,
                  ale teraz wiem - skąd sie bierze
                  więc w myslach robie szarym komorkom
                  "gest Kozakiewicza" i siegam po dostepne koło ratunkowe.

                  Napisałam " dostepne" bo zalezy od sytuacji i pory dnia.
                  Albo jest to mityng AA, albo lista czynnosci,
                  które sprawiaja mi najwieksza przyjemność.
                  Wybieram tę na która moge sobie pozwolić i mam ochotę.
                  Wtedy moi "konspiratorzy" sa zalewani endorfinami
                  i daja mi spokój :-))
                  • mlokosaa Re: pomożcie 13.07.09, 21:47
                    7zahir napisała:

                    > Sinusoida nastrojów i zachowań - to typowa manipulacja naszego
                    umysłu.
                    ------------------------------------------------
                    nie piję prawie 3 lata a ostatnio ta huśtawka u mnie trochę trwa
                    > "gest Kozakiewicza" i siegam po dostepne koło ratunkowe.
                    ---------------------------------------------------------
                    oto chodzi, że ten gest kozakiewicza doprowadza mnie do tej huśtawki
                    i od tego gestu chcę odstąpić.
                    >
                    • 7zahir Re: pomożcie 14.07.09, 18:05
                      gest Kozakiewicza - to był skrót myslowy
                      oznaczajacy np słowa Fuck off :-)
    • laicow Re: pomożcie 14.07.09, 11:46
      "........Nie potrafię sobie poradzić z moim
      > piciem........."


      skoro w zaden sposob nie potrafisz sam. idx ponownie na
      terapie i ja dokoncz, idx na kilka mityngow by znalexc
      grupe dla siebie i czasami poprostu zacisnij zeby i nie pij
      mimo wszystko wokol
      innej drogi nie ma

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka