Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    winko a lezakowanie

    IP: *. / *.MA1.srv.t-online.de 05.09.02, 03:16
    mam taki problem:

    kupilem sobie w strasburgu jakies lokalne winko (czerwone, wytrawne, 2001)
    no i nie wie wiem ile moze ono lezakowac w piwnicy bo chcialbym miec pewnosc,
    ze nie otworze na moim slubie (niepredko) smierdziela.

    5-6 lat jest chyba ok? tak srednio...
    Obserwuj wątek
      • winoman Re: winko a lezakowanie 05.09.02, 04:42
        Jeśli to jest rzeczywiście lokalne wino kupione w
        Strasburgu, to najprawdopodobniej za 5 lat będzie tylko
        swoim cieniem, i to dość bladym.
        Zdecydowana większość produkowanych w tej chwili na
        świecie win nie nadaje się do dłuższego przechowywania.
        Jeszcze mniej win jest w stanie zyskać cokolwiek podczas
        leżakowania. Wino, które ma przetrwać kilka lat w
        piwnicy musi spełniać kilka podstawowych warunków. Musi
        mieć odpowiednią zawartość tanin i odpowiednią
        kwasowość. Oczywiście nie ma sztywnych reguł, ale jeśli
        wino pochodzi z gron zebranych jesienią ubiegłego roku,
        to zapewne (jeśli wogóle) bardzo mało czasu spędziło w
        baryłce dębowej. Takie wina na ogół gorzej znoszą
        leżakowanie. Region, z którego Twoje wino pochodzi, nie
        jest specjalnie znany z produkcji wysokiej klasy win
        czerwonych, większośc czerwonych win tam produkowanych to
        lekkie wina do szybkiego spożycia. Jedynie kilku
        producentów z Alzacji robi naprawdę dobre czerwone wina,
        ale są one dość drogie, poza tym niełatwo je kupić, bo są
        produkowane w niewielkich ilościach. Jeśli w dniu ślubu
        chciałbyś otworzyć kilkuletnią butelkę dobrego wina, to
        raczej poszukaj czegoś innego. Jeśli ma być z Francji,
        to może coś z Burgundii? Będzie zrobione z Pinot Noir,
        tego samego szczepu, z którego robi się czerwone wina w
        Alzacji, ale przy odrobinie szczęścia (wspartej pewną
        wiedzą, warto poczytać coś o producentach) dużo lepiej
        będzie się nadawało do kilkuletniego przechowywania.
        Pozdrawiam!
        • docg Re: winko a lezakowanie 05.09.02, 08:55
          nic dodać nic ująć... o ile oczywiście Twoje "czerwone winko ze Strasburga" to
          nie Ch. Margaux z 1996 roku... Ale zakładam, że nie, więc chyba najlepiej
          zrobisz, jeśli teraz wypijesz to wino bez zbyt długiego czekania (tak ze 2-3
          miesiące, żeby minął szok bagażnikowy), a przed ślubem pojedziesz jeszcze raz
          do Strasburga i kupisz większą ilość tego, co tam akurat będą mieli.
          Oczywiście, jeśli chcesz eksperymentować, to trzymaj swoje wino w pozycji
          poziomej lub skośnej (korek wyżej) w dość niskiej i stałej temperaturze -
          najlepiej podobno 12 - 18 stopni; wyższa temperatura przyspiesza przemiany -
          wino szybciej dojrzewa (jeśli ma dojrzeć) albo się psuje (jeśli ma się zepsuć).
          Ja trzymam wina, które chcę przechować, w ciemnym pomieszczeniu, dodatkowo
          zapakowane w drewnianą skrzynkę z trocinami, bo wymyśliłem, że to pozwala
          uniknąć nagłych zmian temperatury i wilgotności.
          pozdrawiam
          • stas_75 Re: winko a lezakowanie 05.09.02, 10:43
            docg napisał:

            > nic dodać nic ująć... o ile oczywiście Twoje "czerwone winko ze Strasburga"
            to
            > nie Ch. Margaux z 1996 roku...

            Czy moge zadac (byc moze idiotyczne) pytanie? dlaczego akurat Ch. Margaux 96'?
            Pozdrawiam,
            • docg Re: winko a lezakowanie 05.09.02, 12:00
              stas_75 napisał:

              > docg napisał:
              >
              > > nic dodać nic ująć... o ile oczywiście Twoje "czerwone winko ze Strasburga
              > "
              > to
              > > nie Ch. Margaux z 1996 roku...
              >
              > Czy moge zadac (byc moze idiotyczne) pytanie? dlaczego akurat Ch. Margaux
              96'?
              > Pozdrawiam,
              *********
              Oczywiście, że możesz, a pytanie wcale nie jest idiotyczne.
              Po pierwsze - chateau margaux, tak jak pozostałe z pięciu premier crus z Medoc,
              ma bardzo duży tzw. potencjał leżakowania. Dobrych roczników nie powinno się
              pić w ogóle przed upływem 10 lat. Oczywiście, mógłbym w tym miejscu wymienić
              którekolwiek z "pierwszej piątki" lub niewiele im ustepujące dalsze crus, jak
              np. Palmer. Ale do ch. margaux mam największy sentyment, może dlatego, że to
              jedyne premier cru, które piłem, no i jest to firma powszechnie znana.
              Po drugie - rocznik. tutaj trochę strzelałem, wiedząc, że 1997 do
              przechowywania się nie nadaje, a młodszych może jeszcze nie byc na rynku. Po
              sprawdzeniu okazało się że trafiłem - 1996 jest obecnie najdroższy na rynku z
              roczników po 1990. Zakładając, że 24-letni zdrowy na umyśle mężczyzna ożeni się
              nie wcześniej jak za ok. 10 lat, 1996 byłby chyba w tej chwili najlepszym
              rocznikiem ch. margaux do przechowania do wesela :) Mógłby być też oczywiście
              2000, ale tego jeszcze na pewno nie ma w sklepach. Jeszcze mała uwaga - takie
              Ch. M. miałoby tą zaletę, że jeśli nie wypiłoby się go w dniu ślubu, to mogłoby
              jeszcze poleżeć do rocznicy - dziesiątej, dwudziestej...
              Przepraszam, że się rozpisałem - zawsze tak mam, jak mnie ktoś o coś zapyta :)))
              pozdrawiam
              • stas_75 Re: winko a lezakowanie 05.09.02, 14:08
                > Przepraszam, że się rozpisałem - zawsze tak mam, jak mnie ktoś o coś
                zapyta :))
                > )
                Dziekuje za odpowiedzi, ta bardziej wyczerpujaca (nie przepraszaj bo niema za
                co ;))i ta mniej (ja wiem ze to jest dobre wino ;) Joe, ale dzieki za
                przypomnienie). Moje pytanie wynikalo z a) wrodzonej ciekawosci, b)
                doswiadczenia z pewnym winem. Bylo to Ch. le Coteau 96'oczywiscie apelacji
                Margaux. Zostalo mi ono polecone przez zaprzyjaznionego sprzedawce i ... po raz
                pierwszy musialem sie z nim nie zgodzic. Wino bylo niestety ... bardzo plytkie,
                tak to chyba wlasciwe okreslenie. Spodziewalem sie czegos wielkiego, a
                znalazlem raczej przecietnosc bez wyrazu. Moze wiec pies byl pogrzebany w zbyt
                krotkim okresie lezakowania?! Pozdrawiam,
                • docg Re: winko a lezakowanie 05.09.02, 14:17
                  przyczyna chyba musiała być inna, bo zbyt krótkie leżakowanie spowodowałoby, że
                  wino byłoby "ostre", ale na pewno nie "płytkie". Płytkie mogłoby być z innych
                  przyczyn, choćby takich, jak przegrzanie (np. w transporcie).
                  pozdrawiam
                  • stas_75 Re: winko a lezakowanie 05.09.02, 14:23
                    Ok. Dzieki. W takim razie jest to tez jakies usprawiedliwienie dla
                    sprzedawcy ;) w koncu pewnie opieral sie na swojej wiedzy a nie musial probowac
                    akurat Margaux z tej partii. Pozdrawiam,
                • Gość: Joe_Stru Re: winko a lezakowanie IP: *.prw.pl 05.09.02, 14:45
                  Odpowiedź niewyczerpująca była żarcikem niewczesnym:)))
                  Ale jeszcze , co do tematu. Z moich średnio bogatych doświadczeń z Margaux (ok.
                  20 butelek)wynika ,że w tej akurat z 5-ciu słynnych apelacji bordoskich ,
                  najłatwiej się naciąć. No , oczywiście ja pijałem głównie cru burguois , z crus
                  3-5 tylko kilka win , ale jeśli już kupuję coś drogiego stamtąd , to Paulliac
                  albo St. Estephe. Jakoś tak najbezpieczniej , z moich prób to wynika:))pzdr.
                  • Gość: Amsti Re: winko a lezakowanie IP: 149.156.22.* 05.09.02, 15:13
                    Gość portalu: Joe_Stru napisał(a):

                    Tylko St.-Julien :)/

                    Kto opowie się za ostatnią?

                    Amsterdam
                    • Gość: Joe_Stru St Julien IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 05.09.02, 17:23
                      Gość portalu: Amsti napisał(a):

                      > Gość portalu: Joe_Stru napisał(a):
                      >
                      > Tylko St.-Julien :)/
                      >
                      > Kto opowie się za ostatnią?
                      >
                      > Amsterdam

                      Ja się nie opowiem i to z prostej przyczyny. Otóż we Wrocławiu St Julien
                      właściwie nie występuje. W nicolasie tej apelacji nie ma , w innych sklepach
                      też nie. Co ciekawe inne Bordo-top są dostępne. Sam nie wiem dlaczego.
                      W jednym tylko sklepie stoi , jak ten wyrzut sumienia , butelka Ch. Gloria z
                      1994 roku za jakieś absurdalne 400 złotych. Warstwa kurzu na nim utrudnia
                      odczytanie etykietki. Także St. Julien po prostu bardzo słabo znam , 1 czy dwie
                      próby z importu i tyle.:) pzdr. aha , a w jakim sensie ostatnia?? Mądre ksiązki
                      mówią , że St. Estephe najsłabsza...ja się z tym nie zgadzam , równorzędna z
                      innymi. Rządzi Paulliac!!!
                      • Gość: Amsti Re: St Julien IP: 149.156.22.* 06.09.02, 08:49
                        Gość portalu: Joe_Stru napisał(a):

                        > pzdr. aha , a w jakim sensie ostatnia??

                        Ostatnia w sensie wymieniania na forum, to też był taki rodzaj żartu

                        Amsterdam


                  • stas_75 Re: winko a lezakowanie 05.09.02, 17:14
                    Gość portalu: Joe_Stru napisał(a):

                    > Odpowiedź niewyczerpująca była żarcikem niewczesnym:)))

                    Moja odpowiedz na odpowiedz byla oczywiscie tez zarcikiem ;)

                    > Ale jeszcze , co do tematu. Z moich średnio bogatych doświadczeń z Margaux
                    (ok.
                    >
                    > 20 butelek)wynika ,że w tej akurat z 5-ciu słynnych apelacji bordoskich ,
                    > najłatwiej się naciąć.

                    Moje doswiadczenia (niestety jeszcze bardziej srednio bogate) nakazywaly mi
                    raczej miec sie bardziej na bacznosci z S. Emilion. A to najbardziej niemile
                    doswiadczenie polegalo na powtorzeniu buteleczki rzeczonego w odstepie 2 tyg. i
                    za pierwszym razem bylo b.b. dobrze natomiast za drugim (to samo wino, ta sama
                    dostawa) bylo ... strasznie (oszczedze opisu). Jest jednak szansa chociaz
                    czesciowego zatarcia zlego wrazenia poniewaz wczoraj dostalem w prezencie
                    butelke S.E. 97' (ale nic wiecej nie pamietam gdyz otrzymalem ja w trakcie suto
                    zaprawianej kolacji, wiec sprawdze dokladnie co to jest dzisiaj po powrocie do
                    domu) ktora po powrocie z wakacji mam zamiar wyprobowac (i oczywiscie podzielic
                    sie wrazeniami) Pozdrawiam,
                    • stas_75 Re: winko a lezakowanie 06.09.02, 11:38
                      Mala korekta do wczorajszego postu (kolacja naprawde musiala byc suto
                      zakrapiana!) Otrzymane w prezencie S.E. to Chateau la Bienfaisance 98' grand
                      cru. Czy ktos mial moze doczynienia z tym winem? Pozdrawiam,
            • Gość: Joe_Stru Re: winko a lezakowanie IP: *.prw.pl 05.09.02, 12:00
              stas_75 napisał:

              > >
              > Czy moge zadac (byc moze idiotyczne) pytanie? dlaczego akurat Ch. Margaux
              96'?
              > Pozdrawiam,


              Bo to dobre wino jest...pzdr.
      • Gość: Joe_Stru Re: winko a lezakowanie IP: *.prw.pl 05.09.02, 10:03
        Tak , koledzy mają rację oczywiście , lokalne winko do leżakowania to nie jest
        dobry pomysł.
        Jeśli chcesz coś położyć , możesz oczywiście zaryzykować z burgundem ,ale jak
        ktoś napisał , w przypadku kupowania wina najważniejsze , to zminimalizować
        ryzyko. A ono w przypadku Burgundii jest zawsze wysokie. Mam więc dla Ciebie
        inną prostą propozycję. Kup we Francji jakieś petit chateau z Paulliac , jak
        najmłodsze. Takie wino bez trudu , nawet w mieszkaniu ,leżąc wytrzyma te 5 - 8
        lat. Przez ten czas powinno się wygładzić i możesz być niemal pewny , że w dniu
        ślubu będziesz miał coś dobrego do picia. We Francji takie wino kupisz za 10 -
        15 euro.Zresztą w Germanii pewnie też. pzdr.
      • giorgio_primo Re: winko a lezakowanie 05.09.02, 21:26
        Moze troche inaczej:

        Na przyklad ja musze bardzo duzo "lezakowac" (najlepiej w lozku), jak przesadze
        z winem poprzedniego wieczoru. To mialo miejsce wczoraj - z wrazenia
        zapomnialem dopisac do zachwytow o Fontalloro, ze pilismy tez Chateauneuf-du-
        Pape A.Ogier z 1978. Poniewaz bylo zupelnie niezle, wiec chce spytac Was czy
        wiecie cos o tym winiarzu? Ja nic. Nie kazde winko wytrzymuje 24 lata i jest
        calkiem niezle...
      • Gość: pesti Re: BARDZIEJ KONKRETNIE IP: *. / *.MA1.srv.t-online.de 06.09.02, 21:00
        dziekuje za wszystkie odpowiedzi!!!
        chyba jednak jestem jeszcze 'za glupi'...

        to wino, o ktore pytalem, jest jakies dziwne, pomyslalem, ze lokalne, bo bylo
        dosyc tanie a i etykietka wyglada na taka. oto co na niej stoi: (dla mnie
        czarna magia). pan w sklepie mowil, ze mozna je trzymac kilka lat...

        les petites recoltes nicolas
        vin de pays
        des cotes de thongue
        2001
        (thiais, france)

        ------
        a oto co mam jeszcze:
        jesli komus chcialoby sie cos na ten temat napisac, bedzie mi bardzo
        niezmiernie...


        1.
        chateau l'eglise
        bordeaux superieur 2000
        (z numerkiem)

        2.
        julienas 1999
        bourgogne, fr.
        (z numerkiem)

        podobno 5-6 lat moze lezec

        3.
        pfälzer spätburgunder 2001

        pan w sklepie mowil, ze 4 lata jest ok

        4.
        chianti 2001
        le casine
        pontdera, toscana
        (z numerkiem)

        • Gość: Joe_Stru Re: BARDZIEJ KONKRETNIE IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 07.09.02, 05:30
          Gość portalu: pesti napisał(a):

          > >
          > les petites recoltes nicolas
          > vin de pays
          > des cotes de thongue
          > 2001
          > (thiais, france)
          > .....VdP to we Francji raczej zwykłe wina , no , oczywiście z małymi
          wyjątkami , jak Gassac np. "Ptirekolty" Nicolasa to najniższa kategoria tej
          firmy. Tego wina absolutnie nie ma sensu przechowywać. Teraz może mieć jeszcze
          jakieś zalety ,jak swieżośc po prostu, za rok , dwa moim zdaniem będzie do
          niczego. Oczywiście w idealnych warunkach może przez jakiś czas przetrwać , ale
          po co??? Pij szybko.
          > ------
          > a oto co mam jeszcze:
          > jesli komus chcialoby sie cos na ten temat napisac, bedzie mi bardzo
          > niezmiernie...
          >
          >
          > 1.
          > chateau l'eglise
          > bordeaux superieur 2000
          > (z numerkiem)
          >

          ....Dobry rok , wino moze poleżeć ze 4 - 5 lat. W sumie też niewiele się
          poprawi , jeśli w ogóle. Ale ja lubie takie proste bordo pić nie tak zaraz po
          zabutelkowaniu.
          > 2.
          > julienas 1999
          > bourgogne, fr.
          > (z numerkiem)
          >
          > podobno 5-6 lat moze lezec
          >

          ...Nie wspominasz o producencie. Jeśli jest dobry , to Julienas faktycznie może
          się wygładzić i dojrzeć przez 4-5 lat. Ale jeśli to zwykły "generic" , taki
          supermarketowy lub Nicolasowy , to pij. I tak już ma 3 lata. Jeśli chcesz
          potrzymać trochę dłużej beaujolais , to postaw na Morgon , Moulin-a-Vent , ew.
          Cotes de Brouilly. I to też od dobrego producenta. Różnie mówią o Duboeuf'ie ,
          ale ja polecam. Np. jego Moulin Oak Aged.
          > 3.
          > pfälzer spätburgunder 2001
          >
          > pan w sklepie mowil, ze 4 lata jest ok
          >

          ...Może i ok , ale znów nie wspominasz o producencie. Moze jak to jest jakieś
          poważniejsze spatlese, to trochę dojrzeje. Ale Pinot Noir nienajwyższej jakości
          raczej pij szybko.
          > 4.
          > chianti 2001
          > le casine
          > pontdera, toscana
          > (z numerkiem)
          >

          ...A w tym przypadku , to raczej pisz na Poznań:)))))))pzdr.

          Przy okazji , jadę na zasłużony urlop. Będę pił , to znaczy , ten...no ,
          chciałem powiedzieć, degustował ile wlezie. Jak wrócę napiszę coś o tym. Do
          zobaczenia za 2 tygodnie , pozdrawiam:))
          • giorgio_primo Chianti Pesti'ego 07.09.02, 10:17
            Nie pilem i nie widzialem tego twojego Chianti.

            Jednak:
            Produkuje je dosc duza "fabryka" zwana CEVIN Spa, ktora z winogron skupowanych
            na terenie calych Wloch, robi wiele roznych win - glownie na eksport. Do tego
            jest to ich "podstawowe" Chianti. Nie oznacza to, ze musi to byc wino
            niesmaczne. Trudno jednak podejrzewac je o jakies wybitne cechy, wsrod ktorych
            zdolnosc do dojrzewania w butelce stawialbym na ostatnim miejscu. Jesli chodzi
            o rocznik, to wiele jeszcze nie wiadomo, bo powazne Chianti jeszcze nie trafily
            do picia. Na podstawie pogody, to 2001 powinien byc lepszy od 2000, jednak
            prawdopodobnie nie dorowna 1999, ktory zaczyna sie jawic jako naprawde
            znakomity rocznik w Toskani. Pisze to, nie tylko na podstawie "tabelek")))

            A stosujac jezyk mojego "antyidola", pana Parkera to o twoim Chianti napisalbym:

            Wino to pijcie Panstwo najwyzej przez najblizszy rok. Prosze nie oczekiwac, ze
            lezakowanie cos tutaj zmieni.

            )))
          • Gość: pesti wielkie dzieki! IP: *. / *.MA1.srv.t-online.de 07.09.02, 14:31
            super, ze odpowiedziales.

            zapomnialem o producentach. za kilka dni napisze, moze cos o nich wiesz... ah,
            to nie sa wina supermarketowe... ale ok, poczekam.

            jeszcze raz dzieki. jestes moim guru;)))
          • slawekgk Re: BARDZIEJ KONKRETNIE 13.09.02, 08:58
            A czy warto trzymać jeszcze Medoc Chateau Quintaine-Mazails 1994 w zwykłych
            warunkach pokojowych?
            Jeśli tak - to jak?
            Jeśli nie - to sprawa prosta...

            Dostałem to wino w prezencie 3 lata temu. Do niedawna leżało nieruszane w
            piwnicy. Teraz się przeprowadziłem i takowej nie mam.

            Mam też Premius Bordeaux 1998 (z jakieś ponumerowanej serii). Ale na nie zbliża
            się okazja (chyba, że warto gdzieś jeszcze potrzymać...)
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka