Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    IP: *.unused.zigzag.pl 29.12.05, 08:47
    tygodnik.onet.pl/2261,1302737,dzial.html
    Obserwuj wątek
      • giorgio_primo Smutny zlepek obiegowych stereotypów. 29.12.05, 12:41
        Dokładnie potwierdzający wszystkie moje tezy dotyczące tematu wina w mediach w
        Polsce.

        Przerażające jest to, że przy takiej medialnej sile rażenia, grozi nam "serial
        o winie" w tym wykonaniu. Proponuje jeszcze Lindę, Mellera i obowiązkowo
        Makłowicza.
        • ducale Re: Smutny zlepek obiegowych stereotypów. 29.12.05, 13:02
          No ale GP ,ja mam nadzieję iz bohater "Igraszków z diabłem" bedzie na tyle
          ekstrawagancki i zacznie w koncu sprowadzać dobre wina tunezyjskie do
          Polski ,może jest dobra nisza wśrod kolegów- aktorów ...
        • Gość: fechu Re: Smutny zlepek obiegowych stereotypów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.05, 13:18
          Zwlaszcza Maklowicz jest porzadany.Kiedy go wypieprza z MW wreszcie?Pozdrawiam
          • Gość: look_ash Re: Smutny zlepek obiegowych stereotypów. IP: *.unused.zigzag.pl 29.12.05, 14:20
            ..a ja myslalem ze filozofia "uludowienia" wina spodoba sie forumowiczom ...
            • Gość: Marek Re: Smutny zlepek obiegowych stereotypów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.05, 14:29
              Niektórym ludziom na tym forum niewiele rzeczy się podoba poza winami przez
              nich samych sprzedawanymi, nie licz na to że tacy ludzi napiszą ci coś
              pozytywnego
            • giorgio_primo Re: Smutny zlepek obiegowych stereotypów. 29.12.05, 15:18
              Gość portalu: look_ash napisał(a):

              > ..a ja myslalem ze filozofia "uludowienia" wina spodoba sie forumowiczom ...

              Przepraszam bardzo, ale poza zwyczjną nieprawdą i kryptoreklamą dość grubymi
              nićmi szytą, gdzie tam jest coś o "uludowieniu"? Dokładnie tym sposobem, o czym
              kiedyś była tu już dyskusja dluga, wino staje się jeszcze bardziej snobistyczną
              fanaberią dla czytelnika onet.pl tym razem.

              Zwróć uwagę na znamienny komentarz pod artykułem na onet.pl. Powinien dać do
              myślenia.

              Niejaki Marek próbuje znowu próbek personalnych ataków w tym wątku, jak widzę,
              wnosząc jak zawsze coś do dyskusji! Pozdrawiam i idę po Bollingera RD 1990 za
              370 zł brutto choć nie wiem czy nie zostaję "oszwabiony" przez oligopol
              pazernych sklepikarzy i imorterów... ;-)
              • Gość: Marek Re: Smutny zlepek obiegowych stereotypów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.05, 15:29
                > Niejaki Marek próbuje znowu próbek personalnych ataków w tym wątku, jak
                widzę,
                > wnosząc jak zawsze coś do dyskusji!
                stwierdziłem tylko dość oczywistą rzecz, jeśli dla ciebie to jest atak
                personalny to twoja sprawa

                Pozdrawiam i idę po Bollingera RD 1990 za
                > 370 zł brutto choć nie wiem czy nie zostaję "oszwabiony" przez oligopol
                > pazernych sklepikarzy i imorterów... ;-)

                sądząc z twoich zamiłowań to spodziwałbym się raczej jakieś włoskiego spumante
                a nie wyszukane francuskie wina, ale rozumiem że nawet dla ciebie cena 370 zł
                jest nie do odparcia za tego szampana, szkoda tylko że bronisz swoich koleszków
                którzy robią z ludzi idiotów sprzedając im tego samego szampana za ponad 700 zł.
                Tym razem nie pozdrawiam
                • giorgio_primo Re: Smutny zlepek obiegowych stereotypów. 29.12.05, 15:48
                  Gość portalu: Marek napisał(a):

                  > szkoda tylko że bronisz swoich koleszków
                  > którzy robią z ludzi idiotów sprzedając im tego samego szampana za ponad 700


                  Od nich kupuję właśnie i żeby było śmieszniej ich nie znam. Idę do sklepu i
                  decyduję czy kupić za tyle ile proponują czy też nie. "Koleszków"
                  powidasz? "Chłopczyku", czy Speckomisja już zawiadomiona o spekulacyjnych
                  cenach? ;-)

                  ...ręce opadają.
                  • Gość: Marek Re: Smutny zlepek obiegowych stereotypów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.05, 16:16
                    a tak gwoli zwrotu stopy inwestycji o którą się tak upominałeś, to w Festusie,
                    który do najtańszych sklepów nie należy, ten Bollinger kosztuje 427 zł, czyli
                    5% więcej niż to wino kosztowało w Warszawie 2 lata temu
                    • giorgio_primo Jak długo można nie rozumieć zasad rynku? 29.12.05, 16:35
                      Gość portalu: Marek napisał(a):

                      > a tak gwoli zwrotu stopy inwestycji o którą się tak upominałeś, to w
                      Festusie,
                      > który do najtańszych sklepów nie należy, ten Bollinger kosztuje 427 zł, czyli
                      > 5% więcej niż to wino kosztowało w Warszawie 2 lata temu

                      I co w związku z tym? Jak będą mieli ochotę to mogą sobie za 100 zł sprzedawać.
                      W Poznaniu sprzedają to samo wino za 370 zł. To taniej niż dwa lata temu w Wa-
                      wie, jak piszesz. Czy może nie wolno bo za tanio? Czego to dowodzi według
                      Ciebie? Jeszcze raz powtarzam Ci, bo widzę że nie dociera co napisałem: TEN SAM
                      SKLEP W DWÓCH PUNKTACH HANDLOWYCH MA CENĘ 370 ORAZ 700. Dlaczego niby nie mają
                      tak robić skoro w jednym punkcie mają klienta za tyle a w innym za inną cenę?
                      Mają sobie odmawiać zarobku bo Markowi się ckni za gospodarką socjalistyczną?

                      Przeżyłem czasy cen urzędowych i kartek na wszystko.

                      Zupełnie nie mogę pojąć, jak to jest możliwe, że ktoś potrafiący znaleźć to
                      forum w internecie i dokonać zrozumiałego wpisu, może tęsknić za tamtymi
                      czasami. Możliwości są chyba tylko dwie:

                      - miał w tych czasach dostęp do "sklepów za żółtymi firankami" i w ramach
                      rekompensaty za swoje poświęcenie dla budowania gospodarki socjalistycznej miał
                      talony na wszystko czego nie było dla "normalnych" klientów

                      - jest tak młody że nie wie co oznacza regulowanie cen w jakikolwiek inny
                      sposób niż przez rynek i dodatkowo tak mało zainteresowany historią, że nigdy
                      nic nie czytał ani nie usłyszał o tym do czego majstrowanie przy cenach może
                      doprowadzić
                      • Gość: Marek Re: Jak długo można nie rozumieć zasad rynku? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.05, 17:02
                        rozumiem dobrze zasady rynku, tak od strony teoretycznej, bo kończyłem studia
                        ekonomiczne jak i praktycznej bo w handlu 5 rok pracuję, tylko że to co ty
                        próbujesz usprawiedliwić z pozycji sprzedawcy, nie da się usprawiedliwić niczym
                        od strony kupującego, poza złodziejską chciwością rzecz jasna. Jeśli nie
                        potrafisz chociaż na chwilę pomyśleć jak człowiek stojący po drugiej stronie
                        lady to nie ma żadnego sensu z tobą dyskutować bo to jak przysłowiowe walenie
                        grochem o ścianę. Zreszta jak widzę przekonanie cię do czekokolwiek innego niż
                        twoje "bezkompromisowe zdanie" graniczy z cudem dla osób czytających to forum.
                        • giorgio_primo Re: Jak długo można nie rozumieć zasad rynku? 29.12.05, 17:34
                          Gość portalu: Marek napisał(a):

                          > rozumiem dobrze zasady rynku, tak od strony teoretycznej, bo kończyłem studia
                          > ekonomiczne jak i praktycznej bo w handlu 5 rok pracuję, tylko że to co ty
                          > próbujesz usprawiedliwić z pozycji sprzedawcy, nie da się usprawiedliwić
                          niczym
                          >
                          > od strony kupującego, poza złodziejską chciwością rzecz jasna.

                          Nadal nie pojmujesz niczego. Najwyraźniej studia nie mogą tego zmienić. Smutna
                          konkluzja. Masz całkowicie nieopanowaną potrzebę używania pojęć zupełnie
                          niezrozumiałych dla Ciebie. Skorzystaj ze słownika i zobacz co
                          znaczy "złodziej" a potem dopiero używaj przymiotników pochodzących od tego
                          rzeczownika.

                          Obrażasz UCZCIWYCH ludzi. Oskarżasz bezpodstawnie o przestępstwo jakim jest
                          kradzież ("złodziejstwo").

                          Jestem kupującym i stanowczo będę bronił tego, żeby różni sprzedawcy mieli
                          RÓŻNE ceny. Takie jakie im się podoba. Od tego ja, jako konsument mam wolną
                          wolę ażeby dokonać wyboru gdzie, za ile i od kogo chcę coś kupić wydając SWOJE
                          pieniądze. Tobie wara od tego jak i gdzie ja chce je wydawać dopuki nie łamię
                          prawa! Jest to podstawowa zasada gospodarki wolnorynkowej i określanie tej
                          zasady jako "złodzejstwa" jest dowodem bądź na skrajnie posuniętą demagogię w
                          stylu Leppera, bądź na brak elemntarnej wiedzy na temat zasad funkcjonowania
                          gospodarki.

                          > Jeśli nie
                          > potrafisz chociaż na chwilę pomyśleć jak człowiek stojący po drugiej stronie
                          > lady to nie ma żadnego sensu z tobą dyskutować bo to jak przysłowiowe walenie
                          > grochem o ścianę.

                          Kilka razy w tygodniu stoję "po drugiej stronie lady". Nie chce mi się wierzyć
                          wręcz, że można napisać coś podobnie idiotycznego, co sugeruje że wszystkie
                          produkty potrzebne mi do życia wytwarzam sam na własny użytek, bo jak w innym
                          wypadku nie miałbym być klientem? I właśnie dlatego, że jestem kupującym i
                          konsumującym jak każdy inny w tym karaju, uważam że NAJWAŻNIEJSZA dla mnie jako
                          klienta jest dowolność ustalania cen przez sprzedających. Tylko to jest
                          gwarancją istnienia konkurencji na rynku.

                          W innym wątku ktoś zaptał Cię o to jak ma traktować fakt istnienia różnych cen
                          na tą samą wodę mineralną w dwóch różnych sklepach. Różnica wynosiła 50 czy
                          100%. Zrestzą jakie to ma znaczenie - ceny były RÓŻNE! Jak zwykle nei
                          udzieliłeś żadnej sensownej odpowiedzi. Dalej jednak lżysz innych oskarżając
                          ich o kradzież.

                          > Zreszta jak widzę przekonanie cię do czekokolwiek innego niż
                          > twoje "bezkompromisowe zdanie" graniczy z cudem dla osób czytających to forum.

                          Cudem albo może raczej kuriozalnym zjawiskiem nazwać można to, że człowiek
                          umiejący pisać nie rozumie zasad wolnego rynku. Bo tylko o tym jest tu mowa.
                          Dzięki temu, że istnieją RÓŻNE ceny za te same lub podobne produkty ja mogę
                          wybrać ten który mi bardziej odpowiada. A jeśli mam ochotę wydać więcej za ten
                          sam produkt to to jest mój wybór, ktorego powodów nie muszę nikomu tłumaczyć.


                          Przestań wreszczie anonimowo ubliżać uczciwym ludziom wyzywając ich od
                          złodzieji z łaski swojej. Najwyraźniej wydaje Ci się, że anonimowość forum
                          pozwala Ci na to. Być może twoim zdaniem tak. Moim zdaniem natomiast, odrobina
                          szacunku dla innych i zwyczjana przyzwoitość nakazywałaby przeprosić za takie
                          insynuacje. Wątpię jednak, że tak się stanie i myślę że pozostaniesz nadal
                          anonimowym "Markiem" opluwającym co jakiś czas ludzi którzy nikomu nigdy nic
                          nie ukradli.
                          • Gość: Marek [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.05, 17:45
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                          • Gość: Marek Re: Jak długo można nie rozumieć zasad rynku? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.05, 18:34
                            > Gość portalu: Marek napisał(a):
                            >
                            > > rozumiem dobrze zasady rynku, tak od strony teoretycznej, bo kończyłem st
                            > udia
                            > > ekonomiczne jak i praktycznej bo w handlu 5 rok pracuję, tylko że to co t
                            > y
                            > > próbujesz usprawiedliwić z pozycji sprzedawcy, nie da się usprawiedliwić
                            > niczym
                            > >
                            > > od strony kupującego, poza złodziejską chciwością rzecz jasna.
                            >
                            > Nadal nie pojmujesz niczego.

                            dokładnie tak samo mógłbym napisać, bo ty od początku dyskusji o cenach nie
                            rozumiesz że co innego są różnice w cenach a co innego wielkości tych różnic.

                            Najwyraźniej studia nie mogą tego zmienić. Smutna
                            > konkluzja.

                            Konkluzja jest na takim samym poziomie jak jej twórca, zresztą mógłbym nawet to
                            dosadniej określić, w stylu jakim uczyniła to ta pacynka podszywająca siępod
                            mój nick w sąsiednim poście.


                            Masz całkowicie nieopanowaną potrzebę używania pojęć zupełnie
                            > niezrozumiałych dla Ciebie. Skorzystaj ze słownika i zobacz co
                            > znaczy "złodziej" a potem dopiero używaj przymiotników pochodzących od tego
                            > rzeczownika.
                            doskonale rozumiem co oznacza złodziej i z pełnym przekonaniem napisałem to
                            słowo i je mogę jeszcze raz powtórzyć, masz manię wyciągania jakiś absurdalnych
                            wniosków, co obserwuję w każdym wątku w jakim piszesz i na podstawie tych
                            własnych adsurdalnych wniosków tworzysz jeszcze bardziej absurdalne teorie.
                            Dla mnie osoba która okrada ludzi jest złodziejem a nie uczciwym człowiekiem,
                            jeśli dla ciebie jest uczciwym to gratuluję.

                            > Jestem kupującym i stanowczo będę bronił tego, żeby różni sprzedawcy mieli
                            > RÓŻNE ceny.
                            To zdanie tylko w 100% potwierdza to co napisałem wyżej , oskarżasz mnie że nic
                            nie rozumiem a okazuje się że ty nawet nie wiesz w czym tkwi sedno problemu.


                            Tobie wara od tego jak i gdzie ja chce je wydawać dopuki nie łamię
                            > prawa! Jest to podstawowa zasada gospodarki wolnorynkowej i określanie tej
                            > zasady jako "złodzejstwa" jest dowodem bądź na skrajnie posuniętą demagogię w
                            > stylu Leppera, bądź na brak elemntarnej wiedzy na temat zasad funkcjonowania
                            > gospodarki.
                            sam w tej chwili przemawiasz tonem Leppera, weź coś na uspokojenie bo zaraz
                            zawału dostaniesz, ty możesz wydawać pieniądze jak ci siępodoba ale jestem
                            zupełnie spokojny że 99% ludzi, wiedząc że ta sama butelka kosztuje 370 zł w
                            innym sklepie byłoby oburzonych że ktoś rząda od nich ponad 700zł.
                            Jeśli tego nie rozumiesz to daruje sobie te wszystkie głodne kawałki o
                            elementarnej wiedzy.


                            > Kilka razy w tygodniu stoję "po drugiej stronie lady". Nie chce mi się
                            wierzyć
                            > wręcz, że można napisać coś podobnie idiotycznego, co sugeruje że wszystkie
                            > produkty potrzebne mi do życia wytwarzam sam na własny użytek, bo jak w innym
                            > wypadku nie miałbym być klientem? I właśnie dlatego, że jestem kupującym i
                            > konsumującym jak każdy inny w tym karaju, uważam że NAJWAŻNIEJSZA dla mnie
                            jako
                            >
                            > klienta jest dowolność ustalania cen przez sprzedających. Tylko to jest
                            > gwarancją istnienia konkurencji na rynku.
                            ble ble ble, pisz na temat


                            > W innym wątku ktoś zaptał Cię o to jak ma traktować fakt istnienia różnych
                            cen
                            > na tą samą wodę mineralną w dwóch różnych sklepach. Różnica wynosiła 50 czy
                            > 100%.
                            tak samo jak przypadek tych szampanów

                            >Zrestzą jakie to ma znaczenie - ceny były RÓŻNE!
                            otóż doszliśmy do sedna problemu który tylko śplepiec może ignorować,napiszę to
                            dużymi literami żebyś i tym razem tego nie przeoczył : WIELKOŚĆ RÓŻNICY MIĘDZY
                            CENAMI MA JAK NAJBARDZIEJ ZNACZENIE I JEST SEDNEM O CZYM PISZĘ.

                            Jak zwykle nei
                            > udzieliłeś żadnej sensownej odpowiedzi.
                            Nie udzieliłem bo nie widziałem tego pytania a zwykle to staram, się sensownie
                            odpowiadać nawet takim ludziom jak ty

                            Dalej jednak lżysz innych oskarżając
                            > ich o kradzież.
                            nazwanie kogoś kto okrada niezorientowanych ludzi złodziejem nie jest lżeniem,
                            poczytaj coś na ten temat a potem sie wypowiadaj


                            > Cudem albo może raczej kuriozalnym zjawiskiem nazwać można to, że człowiek
                            > umiejący pisać nie rozumie zasad wolnego rynku.
                            rozumiem wolny rynek lepiej niż ty bo mam doświadczenie zarówno teoretyczne jak
                            i praktyczne, jak sądzę w przeciwieństwie do ciebie, dla mnie kuriozalne jest
                            że ktoś przez niewiadomo ile postów i wątków nie rozumie o co toczy sięspór
                            tylko wymyśli sobie coś i sam z tym dyskutuje.

                            > Dzięki temu, że istnieją RÓŻNE ceny za te same lub podobne produkty ja mogę
                            > wybrać ten który mi bardziej odpowiada.
                            no co ty nie powiesz, super że mi uświadomiłeś, ciekawe czy kiedy kupisz już
                            ten produkt i idziesz ulicą i widzisz że w sklepie obok ten sam produkt
                            kosztuje 50% mniej to dalej jesteś z siebie taki zadowolony

                            A jeśli mam ochotę wydać więcej za ten
                            > sam produkt to to jest mój wybór, ktorego powodów nie muszę nikomu tłumaczyć.
                            i nie musisz bo ja nie bronię ciebie tylko innych ludzi-klientów, którzy czują
                            się oszukani a nawet okradzeni, stąd moje określenie: złodzieje

                            Przestań wreszczie anonimowo ubliżać uczciwym ludziom wyzywając ich od
                            > złodzieji z łaski swojej.
                            już ci napisałem że nazwanie kogoś kto okrada kogoś innego złodziejem nie jest
                            ubliżaniem

                            Najwyraźniej wydaje Ci się, że anonimowość forum
                            > pozwala Ci na to.
                            muszę cięzaskoczyć, nie raz w sklepach w WArszawie dyskutowałem o śmiesznie
                            wysokich cenach ze sprzedawcami i nikt nie miał mi tego za złe że uważam że
                            mają skandalicznie wysokie co niktórzy z nich, jedyną reakcją była ich obrona a
                            nie atak na mnie że się czepiam.
                            I jeśli kiedyś pojawię się w pana sklepie p. Chlastawa (o ilę się nie mylę) to
                            też panu zwrócę uwagę na ceny jeśli uznam że są skandaliczne

                            Wątpię jednak, że tak się stanie i myślę że pozostaniesz nadal
                            > anonimowym "Markiem" opluwającym co jakiś czas ludzi którzy nikomu nigdy nic
                            > nie ukradli.
                            >
                            z wyjątkiem pieniędzy rzecz jasna
                            • Gość: Jan Re: Jak długo można nie rozumieć zasad rynku? IP: *.chello.fr 29.12.05, 20:07
                              Gość portalu: Marek napisał(a):

                              > dokładnie tak samo mógłbym napisać, bo ty od początku dyskusji o cenach nie
                              > rozumiesz że co innego są różnice w cenach a co innego wielkości tych różnic.

                              Prosze napisac jakie roznice zaliczymy do akceptowanych przez Pana, a jakie
                              nie. Czy sa to wartosci procentowe czy tez okreslone kwoty? Czy jak w jednym
                              punkcie produkt ten sam kosztuje 10% wiecej to jest dobrze, czy juz zle? Prosze
                              okreslic w miare precyzyjnie te wartosci, bedzimy mogli podjac merytoryczna
                              dyskusje.

                              W zaleznosci od polozenia myjni samochodowej z ktorej korzystam gotow jestem
                              zaplacic do 100% wiecej za usluge jesli jest ona na parkingu z ktorego
                              korzystam w centrum miasta. Na przedmiesciach place polowe tej kwoty. czy to
                              jest do zaakceptowania?

                              > Konkluzja jest na takim samym poziomie jak jej twórca, zresztą mógłbym nawet
                              > to dosadniej określić, w stylu jakim uczyniła to ta pacynka podszywająca się
                              > pod mój nick w sąsiednim poście.

                              Nie wiem o co chodzi. To nie Pan napisal?

                              > doskonale rozumiem co oznacza złodziej i z pełnym przekonaniem napisałem to
                              > słowo i je mogę jeszcze raz powtórzyć, masz manię wyciągania jakiś
                              > absurdalnych
                              > wniosków, co obserwuję w każdym wątku w jakim piszesz i na podstawie tych
                              > własnych adsurdalnych wniosków tworzysz jeszcze bardziej absurdalne teorie.

                              Trzeba chyba sprecyzowac co znaczy kradziez. Zlodziej to osoba ktora dokonuje
                              zaboru mienia bez wiedzy lub wrecz z wyraznym oporem jego posiadacza. W wypadku
                              sprzedazy sklepowej, niezaleznie od ceny, nigdy nie zachodzi taka sytuacja.

                              > Dla mnie osoba która okrada ludzi jest złodziejem a nie uczciwym człowiekiem,
                              > jeśli dla ciebie jest uczciwym to gratuluję.

                              Czy Pana kiedys ktos zniewolil w sklepie i sila wyciagnal pieniadze z portfela?
                              Jesli tak sie stalo to wspolczuje, ale powinien Pan zawiadomic o tym Policje. W
                              innym wypadku jesli ktos dowolnie przekazal kwote za towar ktory wybral,
                              dochodzi do zawarcia cywilnej umowy kupna i sprzedazy. Jesli kupujacy byl w
                              pelni wladz umyslowych i wiedzial jaki towar wybral i zaakceptowal jego cene,
                              to taka umowa jest wiarzaca. Nie ma zadnej mozliwosci ani prawnej ani tym
                              bardziej moralnej okreslic ktorakolwiek ze stron jako przestepce, jak sugeruje
                              Pan, zlodzieja.

                              > okazuje się że ty nawet nie wiesz w czym tkwi sedno problemu.

                              W czym tkwi problem wedlug Pana. Trudno to wywnioskowac z tego co zostalo
                              napisane. Jescze raz prosze o precyzyjne okreslenie na jaki napotkal Pan
                              problem. Czy sila zmuszono gdzies Pana do zaplacenia za towar ktorego Pan nie
                              wybral?


                              > jestem
                              > zupełnie spokojny że 99% ludzi, wiedząc że ta sama butelka kosztuje 370 zł w
                              > innym sklepie byłoby oburzonych że ktoś rząda od nich ponad 700zł.

                              Jeszcze raz pytam czy ktos zmusza ich do kupna? Jesli Pan kupi wode do picia za
                              jeden zloty a spotka potem w promocji za 50 groszy ta sama wode to czy ktos
                              Pana okradl, czy jest Pan zwyczajnie malo zorientowanym konsumentem, ktory nie
                              potrafi dokonac slusznego wyboru przy pomocy posiadanej wiedzy? Sa sklepy ktore
                              maja te same towary dwukrotnie drozej i kazdy normalny i swiadomy klient
                              podejmuje decyzje o zakupie w nich z roznych wzgledow. Moga byc po drodze a oni
                              nie maja czasu albo moze mu sie podobac obsluga. Nie ma w takich sytuacjach
                              mowy o kradziezy.

                              > otóż doszliśmy do sedna problemu który tylko śplepiec może ignorować,napiszę
                              > to dużymi literami żebyś i tym razem tego nie przeoczył : WIELKOŚĆ RÓŻNICY
                              > MIEDZY CENAMI MA JAK NAJBARDZIEJ ZNACZENIE I JEST SEDNEM O CZYM PISZĘ.

                              Jeszcze raz goraco zachecam Pana do okreslenia mozliwie precyzyjnie jaka jest
                              roznica ktora Pan akceptuje. W wartosciach wybranych przez Pana, bo nie wiem
                              czy to ma byc procentowo czy wartosciowo. To o tyle wazne w tej dyskusji, ze
                              trzeba by zmodyfikowac prawne i potoczne pojecie kradziezy wedlug jakiegos
                              kryterium. Na przyklad ze jesli w jakmis sklepie produkt kosztuje X a w innym
                              1,2 razy X to jescze jest sprzedaz natopmiast jak juz 1,45 razy X to
                              kwalifikowac nalezaloby wedlug Pana jako kradziez. Trudno mi sobie wyobrazic
                              jak ustalic ta granice, ale zakladam ze skoro nazwywa Pan kogos zlodziejem to
                              potrafi Pan to sprecyzowac.

                              > Dalej jednak lżysz innych oskarżając
                              > > ich o kradzież.
                              > nazwanie kogoś kto okrada niezorientowanych ludzi złodziejem nie jest
                              lżeniem,

                              > rozumiem wolny rynek lepiej niż ty bo mam doświadczenie zarówno teoretyczne
                              > jak i praktyczne,

                              Czy moze Pan wymienic kraje ktore wedlug Pana stosuja w grze rynkowej zasady
                              wolnego rynku w takiej postaci jak Pan je rozumie? To moze ulatwic dalsza
                              dyskusje.

                              > no co ty nie powiesz, super że mi uświadomiłeś, ciekawe czy kiedy kupisz już
                              > ten produkt i idziesz ulicą i widzisz że w sklepie obok ten sam produkt
                              > kosztuje 50% mniej to dalej jesteś z siebie taki zadowolony

                              Wybaczy Pan, ale ta sytuacja jest sprokurowana jedynie decyzja kupujacego.
                              Niedostateczne rozeznanie rynku i naiwnosc kupujacego nie ma zadnego zwiazku ze
                              sprzedajacym. Jedyna strona do ktorej taki kupujacy moze miec ewentualne
                              pretensje jest on sam. W pewnych specyficznych sytuacjach moze obwiniac za to
                              na przyklad rodzicow lub system edukacyjny, ze nie przygotowal go dostatecznie
                              do prawidlowego funkcjonowania w realiach wolnego rynku. Nadal zadnej roli nie
                              odgrywa tu sprzedawca oferujacy mu towar.

                              > muszę cięzaskoczyć, nie raz w sklepach w WArszawie dyskutowałem o śmiesznie
                              > wysokich cenach ze sprzedawcami i nikt nie miał mi tego za złe że uważam że
                              > mają skandalicznie wysokie co niktórzy z nich, jedyną reakcją była ich obrona
                              > a nie atak na mnie że się czepiam.

                              Czy Pan uzywa podczas pobytu w sklepie w stosunku do obslugujacego lub
                              wlasciciela okreslenia "zlodziej" kiedy sie Pan do niego zwraca wyrazajac swoje
                              niezadowolenie z cen? Osobiscie uznalbym to jako pomowienie. Pomijajac ze takie
                              dzialanie Panskie moze byc traktowane jako szkodliwe, to nie miesci sie w
                              zadnych stadardach zachowania w cywilizowanym swiecie. Mam nadzieje ze Pan sie
                              zagalopowal w tej wypowiedzi.

                              Uwazam tez, ze powinien Pan sie przedstawic z imienia i nazwiska skoro na
                              publicznym forum oskarzyl Pan konkretne osoby o przestepstwo kradziezy.
                              Zwlaszcza jesli Pana dyskutanci nie pozostaja anonimowi a Pan dodatkowo
                              wymienia ich z nazwiska.

                              pozdrawiam,
                              Jan Muller
                              • morellino Re: Jak długo można nie rozumieć zasad rynku? 29.12.05, 22:42
                                Wyjme tylko jeden watek z wypowiedzi Pana Jana. Warto wiedziec. Tymczasem kiedy
                                na forum pojawia sie informacja, ze w sklepie X, mozna kupic wino Y, za cene Z,
                                wszyscy krzycza spam! spam! wynocha! Dlaczego? Ja nie widze nic w tym zlego.
                                Moim zdaniem warto wiedziec, bo po co przeplacac? Jezeli tego nieszczesnego
                                Bollingera mozna gdzies kupic za 370, a nie za 700 to ja chcialbym wiedziec
                                gdzie. Pojawila sie informacja o winach Allegrini. W Dyspensie prosta
                                valpolicella za 80 zl, w Dominusie La Grola i Palazzo del Torre za tyle samo,
                                choc to wina o klase lepsze. Oczywiscie to nie powod zeby Dyspense postrzegac
                                jak dziuple z kradzionymi samochodami, a Dominus za uosobienie uczciwosci, ale
                                to praktyczna informacja. Ja chcialbym wiedziec. Jak mawial mistrz Lec, kazdy
                                poczatek jest nieporadny. Ja stawialem pierwsze kroki kupujac wina w warszawskim
                                sklepie Cantina. Kiedy jednak zobaczylem te same butelki w innych sklepach,
                                czesto o 30, 40 czy 100 proc. tansze, przestalem go odwiedzac. Faktem jest ze
                                poczulem sie nabity w butelke (z podlym aglianico zreszta), ale pretensje moge
                                miec tylko do siebie. Nie wiedzialem, bylem latwowierny, zbyt naiwny.
                                Ostatecznie glosuje wlasnym portfelem. Jednak im wiecej czytam (m.in. wpisy na
                                tym forum) tym moje wybory wydaja mi sie bardziej uzasadnione,efektywne rowniez
                                cenowo. Przyjemnosc picia wina moze rowniez zepsuc informacja, ze wydalo sie za
                                o wiele za duzo. Przykro mi, ze to takie materialne, przyziemne, nie majace nic
                                wspolnego z ta metafizyka i duchowoscia jakie ma ze soba niesc picie tego
                                trunku. Tak mam i pewnie wielu forumowiczow takze (wybaczcie jezeli zarozumiale
                                zawlaszczylem sobie prawo mowienia w liczbie mnogiej). Chce wiedziec. I dlatego
                                bede tu szukal informacji nie tylko o Waszych wrazeniach po sprobowaniu kolejnej
                                fajnej butelki, ale rowniez tego gdzie i za ile ja mozna kupic.

                                pozdrawiam

                                p.s. Christiano Van Zeller. To znane nazwisko. Czy probowaliscie czegokolwiek?
                              • Gość: Marek Do Jana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 13:48
                                Panie Janie!

                                Nie będę odpowiadał na te wszystkie idiotyczne pytania jakie Pan zadaje. Każdy
                                wykształcony ekonomista, zwłaszcza po SGH zna na nie odpowiedzi i potwierdzi że
                                ja mam rację w kwestii okradania klientów poprzez złodziejskie zawyżanie cen.
                                Reszta tępej (jak widać w tym wątku) tłuszczy pisującej tutaj i tak nie
                                zrozumie odpowiedzi.

                                Przedstawiać się nie planuję, bo jestem bardzo bogaty i wolę pozostać anonimowy.

                                Też pozdrawiam.
                              • marek_101 Re: Jak długo można nie rozumieć zasad rynku? 05.01.06, 13:55
                                > Prosze napisac jakie roznice zaliczymy do akceptowanych przez Pana, a jakie
                                > nie. Czy sa to wartosci procentowe czy tez okreslone kwoty? Czy jak w jednym
                                > punkcie produkt ten sam kosztuje 10% wiecej to jest dobrze, czy juz zle?
                                Prosze
                                >
                                > okreslic w miare precyzyjnie te wartosci, bedzimy mogli podjac merytoryczna
                                > dyskusje.
                                po piersze to nie piszęw tym wątku po to żeby podejmować z kimkolwiek dyskusję,
                                bo już dawno sięprzekonałęm że takie dyskusje na forach internetowych prowadzą
                                do nikąd, więc odpowiem Panu tylko z uprzejmości.
                                Akceptowalne różnice cen są subiektywnym kryterium a nie obiektywnym, w dodatku
                                sąwzględne a nie bezwzględne, różnice na poziomie 10, 20 % dają sięwytłumaczyć
                                tym że ktoś płaci większy czynsz za sklep i ma wyższe ceny albo że musi płacić
                                więcej pracownikom. Można się kszywić że się przepłaci o te 20% ale to jeszcze
                                można wytłumaczyć. Dla mnie różnica o 100% i to w dodatku u tego samego
                                właściciela nie kwalifikuje się jak "uczciwe sprzedawanie"

                                > W zaleznosci od polozenia myjni samochodowej z ktorej korzystam gotow jestem
                                > zaplacic do 100% wiecej za usluge jesli jest ona na parkingu z ktorego
                                > korzystam w centrum miasta. Na przedmiesciach place polowe tej kwoty. czy to
                                > jest do zaakceptowania?
                                proszęPAna a ja PAnu napiszęże NIEKTÓRZY LUBIĄ JAK SIĘ ICH BIJE i co?? czy z
                                tegu punku widzenia można wyciągnąć wniosek żie innych ludzi jest ok??? Tak
                                właśnie wygląda Pana rozumowanie



                                > Konkluzja jest na takim samym poziomie jak jej twórca, zresztą mógłbym na
                                > wet
                                > > to dosadniej określić, w stylu jakim uczyniła to ta pacynka podszywająca
                                > się
                                > > pod mój nick w sąsiednim poście.
                                >
                                > Nie wiem o co chodzi. To nie Pan napisal?

                                to chyba było nie trudno zauważyć, co jakiś czas różni debile podszywają się
                                pod nicki osób niezalogowanych i piszą podszywając się


                                > Trzeba chyba sprecyzowac co znaczy kradziez. Zlodziej to osoba ktora dokonuje
                                > zaboru mienia bez wiedzy lub wrecz z wyraznym oporem jego posiadacza. W
                                wypadku
                                >
                                > sprzedazy sklepowej, niezaleznie od ceny, nigdy nie zachodzi taka sytuacja.
                                >
                                pytanie tylko czy osoba która bez wiedzy że ten sam sprzedawca sprzedaje 100%
                                taniej tą samą rzecz też tak uważa , że nie została okradziona


                                > > Dla mnie osoba która okrada ludzi jest złodziejem a nie uczciwym człowiek
                                > iem,
                                > > jeśli dla ciebie jest uczciwym to gratuluję.
                                >
                                > Czy Pana kiedys ktos zniewolil w sklepie i sila wyciagnal pieniadze z
                                portfela?
                                proszę PAna a czy jak pan kupuje dajmy na to rzecz z ukrytymi wadami i płąci za
                                nią jak za pełnowartościową, a potem sprzedawca znika to nie czuje się PAn
                                okradziony??? A przecież w takim przypadku nikt siłą od PAna pieniędzy nie
                                wyciągał z portfela??? Naprawdę Pan uważa że jedynie kradzież ma miejsce kiedy
                                ktoś z łomem podchodzi i mówi: dawaj pieniądze albo dostaniesz w łep???
                                Tak trudno Panu wyobrazić sobie kradzież w innych warunkach??


                                > innym wypadku jesli ktos dowolnie przekazal kwote za towar ktory wybral,
                                > dochodzi do zawarcia cywilnej umowy kupna i sprzedazy. Jesli kupujacy byl w
                                > pelni wladz umyslowych i wiedzial jaki towar wybral i zaakceptowal jego cene,
                                > to taka umowa jest wiarzaca. Nie ma zadnej mozliwosci ani prawnej ani tym
                                > bardziej moralnej okreslic ktorakolwiek ze stron jako przestepce, jak
                                sugeruje
                                > Pan, zlodzieja.
                                widzę że PAn jak i niejaki giorgio priomo żyjecie tak jakby nie istniało coś
                                takiego jak :etyka prowadzenia biznesu. Nawet to rozumiem, działając bez
                                skrupółów łatwiej dojść do kasy bo przecież o to tylko chodzi takim ludziom jak
                                giorgio promo a to całe "winne edukowanie" to pic na wodę.
                                Otóż takie postępowanie z klientami jakie było przyczyną tego wątku jest nie
                                tylko oburzające i cynicznie usprawiedliwiane przez Pana i g.p. ale na tyle
                                oszczukańcze że nie wacham sięnazwać tego złodziejstwem. Bo niektóre
                                oszukaństwa są tak perfidne że spokojne można je nazwać złodziejstwem.


                                > > zupełnie spokojny że 99% ludzi, wiedząc że ta sama butelka kosztuje 370 z
                                > ł w
                                > > innym sklepie byłoby oburzonych że ktoś rząda od nich ponad 700zł.
                                >
                                > Jeszcze raz pytam czy ktos zmusza ich do kupna?
                                no właśnie PAn nie rozumie etycznego postępowania ale trudno, klient
                                przychodząc do sklepu ma prawo oczekiwać że sięz nim uczciwie postępuje, w tym
                                przypadku tak nie jest, czy to moja subiektywna opinia czy obiektywna to
                                należałoby zadać pytanie 100 czy 200 ludziom czy sprzedawanie tego samego
                                towaru przez tego samego właściciela przez 100% różnicy w cenie jest
                                oszukiwaniem klientów. Myślę jednak że ZDECYDOWANA większość ludzi by
                                odpowiedziała że to oszukaństwo.


                                > Jeszcze raz goraco zachecam Pana do okreslenia mozliwie precyzyjnie jaka jest
                                > roznica ktora Pan akceptuje.
                                jeszcze raz Panu odpisuję że nie ma precyzyjnej różnicy, zresztą dla każdego
                                jest ona inna, są jednak pzrypadki tak ewidentne że NORMALNY CZŁOWIEK o nich
                                nie dyskutuje, to samo wino za 370 i za ponad 700 jest właśnie takim przypadkiem


                                >
                                > Czy moze Pan wymienic kraje ktore wedlug Pana stosuja w grze rynkowej zasady
                                > wolnego rynku w takiej postaci jak Pan je rozumie?

                                nonsensowne pytanie, w gospodarce socjalistycznej to państwo czyli kraj stosuje
                                zasady gospodarcze bo gospodrka jest w rękach PAństwa, w krajach
                                kapitalistycznych zasady rynkowe są stowsowane przez uczestników rynku np.
                                handlarzy winem, oszukiwanie klientów zdarza się w każdym kraju

                                To moze ulatwic dalsza
                                > dyskusje.
                                już napisałem że nie zamierzam z PAnem dyskutować, napisałem te kilka
                                odpowiedzi z uprzejmości to właściwie tyle co miałem do napisania ku
                                przestrodze konsumentów wina w tym kraju, którzy naiwnie może myślą że wchodząc
                                do każdego sklepu w tym kraju będzą uczciwie traktowani

                                Pozdrawiam
                                Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
                        • Gość: monty Re: Jak długo można nie rozumieć zasad rynku? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.06, 19:15
                          Gość portalu: Marek napisał(a):

                          > rozumiem dobrze zasady rynku, tak od strony teoretycznej, bo kończyłem studia
                          > ekonomiczne jak i praktycznej bo w handlu 5 rok pracuję, tylko że to co ty
                          > próbujesz usprawiedliwić z pozycji sprzedawcy, nie da się usprawiedliwić
                          niczym
                          >
                          > od strony kupującego, poza złodziejską chciwością rzecz jasna.

                          Marku,
                          tak bez cienia złośliwości chciałbym zaptyć, kiedyż to kończyłeś studia,
                          ekonomiczne zresztą, bowiem z Twojej wypowiedzi mozna wywnioskować, iż nadal
                          jesteś pod wrażeniem Kapitału i regulacji cen.

                          serdecznie pozdrawiam
                          monty
                          • Gość: Marek Re: Jak długo można nie rozumieć zasad rynku? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 13:17
                            Marku,
                            > tak bez cienia złośliwości chciałbym zaptyć, kiedyż to kończyłeś studia,
                            > ekonomiczne zresztą, bowiem z Twojej wypowiedzi mozna wywnioskować, iż nadal
                            > jesteś pod wrażeniem Kapitału i regulacji cen.
                            >
                            1995 -1999 Szkoła Główna Handlowa w Warszawie, nie jestem pod wrażeniem
                            regulacji cen, a co do kapitału to i owszem ale chyba mamy co innego na myśli
            • docg uludowienie 02.01.06, 16:18
              Gość portalu: look_ash napisał(a):

              > ..a ja myslalem ze filozofia "uludowienia" wina spodoba sie forumowiczom ...

              • docg uludowienie II 03.01.06, 14:18
                kolejny winny trybun ludowy, Jarosław Cybulski, wypowiedział się w ostatniej
                Kuchni. Treść była taka, że dobre musujace wino musi kosztować powyżej 60 zł.
                Żeby było ciekawiej, w tym samym numerze pisma Tadeusz Pióro poleca wina
                musujące o niższej cenie :-)
                Jarosław Cybulski, jak można się dowiedzieć z notki pod tekstem, jest winnym
                doradcą Aleksandra Kwaśniewskiego, więc powinien raczej promować Sowietskoje
                Igristoje, a nie jakieś imperialistyczne Krugi i Bollingery, pamietając o tym,
                że była Pierwsza Dama, jak kiedyś powiedziała, "Szampana nie lubi i jego nie
                pije" :-)
              • Gość: look_ash Re: uludowienie IP: *.unused.zigzag.pl 04.01.06, 14:19
                piszac o uludowieniu nie mialem na mysli oferty p marka tylko sam pomysl by wina bylo jak najwiecej ROZNEGO i po rozsądnych cenach
              • Gość: monty Re: uludowienie wprost z Niemiec zresztą... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.06, 19:26
                docg napisał:

                > Gość portalu: look_ash napisał(a):
                >
                > > ..a ja myslalem ze filozofia "uludowienia" wina spodoba sie forumowiczom
                > a jakie tam uludowienie: ani nie są to tanie i dobre wina, ani szeroka
                > oferta... ot, kilkadziesiąt przypadkowych win, w przypadku tych, których ceny
                > znam, znacznie przecenionych

                Poza tym sprowadzanych "bezpośrednio" od producentów, i cóż z tego, że przez
                niemieckiego pośrednika. Dość sporego zresztą. Jest to rzecz jasna hipoteza
                empiryczna, więc mogłem się pomylić ;-)
                • Gość: docg to nadinterpretacja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 22:01
                  Pan Marek Konrad (tak go tutaj nazywamy ;-) ) powiedział:
                  "W sklepie, który działa od miesiąca, sprzedaję już tylko i wyłącznie własne
                  wina. Własne, czyli te, które sam wybrałem podczas podróży po świecie i
                  sprowadziłem"
                  a więc niekoniecznie bezpośrednio od producentów, po prostu MK jeździ "po
                  świecie" do Berlina lub Hamburga (tam są świetni abfullerzy), gdzie wybiera
                  (przepraszam: selekcjonuje) wina, które później sprowadza. Widocznie tak jest
                  taniej i szybciej :-))))
                  pozdrawiam
        • Gość: nowy Re: Smutny zlepek obiegowych stereotypów. IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 31.12.05, 21:07
          A ja tam lubię "Podróże Kulinarne R. Makłowicza" - fajny program
          PZDR
          • Gość: stary Re: Smutny zlepek obiegowych stereotypów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 13:28
            Gość portalu: nowy napisał(a):

            > A ja tam lubię "Podróże Kulinarne R. Makłowicza" - fajny program

            No w poprządku.

            Twój problem.

            O upodobaniach się nie dyskutuje. Niektórzy lubią oglądać egzekucje na żywo.

            Równie dobrze możesz napisać, że lubisz kiedy partnerka robi Ci kupkę na twarz.
            Można to lubić i jest to tylko i wyłącanie twoja sprawa, ale normą to nie jest.
            Gdybyś chciał to pokazywać w weekend przedołudniem, w publicznej telewizji za
            którą płacę abonament, to już chyba nie mieści się w granicach tolerancji.
            • Gość: fechu Re: Smutny zlepek obiegowych stereotypów. IP: *.forcom.com.pl / *.forcom.com.pl 03.01.06, 14:12
              > Równie dobrze możesz napisać, że lubisz kiedy partnerka robi Ci kupkę na
              twarz.

              Dobre;)
              Ja od kupki na twarz wole jak "on lize te swoje tlusciutkie paluszki, jest taki
              seksowny"(to jest autentyczny cytat pewnej pani z forum kuchnia). Jak widac sa
              rozne zboczenia.
              Pzdr
              • docg kontynuując wątek o Makłowiczu... 03.01.06, 14:24
                ... pomimo tego, że jest obleśny, przemądrzały, nie umie gotować, to trzeba mu
                oddać, że w swoich programach propaguje kulturę picia wina, paradoksalnie
                całkiem odwrotnie niż Pascal Brodnicki, po którym z racji półfrancuskiego
                pochodzenia możnaby się spodziewać więcej w tej materii, tymczasem ów popija
                swoje potrawy jakimś banalnym Antaresem, w dodatku ze śmiesznych kieliszków.
                • Gość: rural Re: kontynuując wątek o Brodnickim... IP: 213.134.140.* 03.01.06, 14:34
                  W napisach końcowych programu ?Po prostu gotuj? pojawiają się podziękowania dla
                  Centrum Wina. Próbują jak mogą...
                  • ducale Re: kontynuując wątek o Brodnickim... 03.01.06, 14:59
                    Pascal jest fatalny i dziwnie sztuczny ,dla mnie to tak jakby chcial gotowac
                    dla Barbi i Kena.Choc jeszcze gorsze wrazenie robil niejaki Oliver Bouchon(nie
                    wiem jak sie pisze nazwisko)-ten z programu o Europie i Jacek Kuron -calkowita
                    porazka
                    Przy nich przaśny Makłowicz jak dla mnie jest oglądalny
                    • Gość: winersch Ducale - odczep sie od Jacka św. pamięci... IP: *.chello.pl 03.01.06, 15:25
                      • ducale Oj:(ale gafa ,jasne ze o Macka chodzilo,;(.. 03.01.06, 16:06
                • spol Re: kontynuując wątek o Makłowiczu... 04.01.06, 08:44
                  docg napisał:

                  > ... pomimo tego, że jest obleśny, przemądrzały, nie umie gotować, to trzeba mu
                  > oddać, że w swoich programach propaguje kulturę picia wina,

                  no i wypuścił na rynek serię win ze swoją facjatą na etykietce. Wina są niezłe -
                  przynajmniej te, których próbowałem - i w przyzwoitych cenach. Co by nie
                  powiedzieć nt. sympatii, bądź antypatii do pana Roberta (nb. to już kolejny
                  kontrowersyjny Robert na tym forum ;-) ), przedsięwzięcie to, poza sukcesem
                  komercyjnym, ma realne szanse na prawdziwą popularyzację wina w Polsce.

                  Pozdrawiam!
                  • nie.my Re: kontynuując wątek o Makłowiczu... 04.01.06, 10:09
                    spol napisał:

                    >
                    > no i wypuścił na rynek serię win ze swoją facjatą na etykietce. Wina są niezłe
                    > -
                    > przynajmniej te, których próbowałem - i w przyzwoitych cenach. <cut>
                    przedsięwzięcie to, poza sukcesem
                    > komercyjnym, ma realne szanse na prawdziwą popularyzację wina w Polsce.
                    --->Wina z wizerunkiem Maklowicza pochodza od Huby Szeremleya, zmieniono po
                    prostu etykiety. Pilem prawie wszystkie wina Szeremleya i zdecydowanie je
                    polecam, maja swietny stosunek jakosci do ceny.
                    www.domwina.pl/index.php?go=24
                    Tu pelen wybor win Maklowicza + reszta oferty wegierskiej Domu Wina
                    tiny.pl/x8x2
                    Pozdrawiam

                    NieMy
                    • Gość: nowy Re: kontynuując wątek o Makłowiczu... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.06, 22:10
                      Z ciekawości kupiłem dzisiaj Muskat Ottonel lansowany przez R. Makłowicza i
                      mimo tego, że jak już pisałem lubię jego program itd., to jestem dość mocno
                      rozczarowany. Do tego stopnia, że podejrzewam iż może ta moja butelka jest
                      jakaś trefna... Wino nieźle pachnie, ale jest banalnie płaskie i krótkie, w
                      dodatku jak dla mnie nie posiada żadnej kwasowości, przez co pozostawia w
                      ustach mdły posmak wody z mydłem. Szczerze mówiąc drugi kieliszek przegryzałem
                      pomarańczą bo szkoda mi było wylać...Ta butelka musieła być chyba trafiona..
                      Dla porównania piłem niedawno coś czego niestety u nas nie ma i pewnie nie
                      będzie - Emmerich Granner Muskateller Steinfeder 2004 z Wachau, kupione w
                      winnicy za 4,50E. Poza bardzo intensywnymi kwiatowo - perfumowymi aromatami
                      wino z mocną i długą kwasową końcówką nadającą mu niesamowitej świerzości.
                      Mimo wszystko i tak w niedzielę chętnie obejrzę "Podróże kulinarne...".
                      PZDR
            • Gość: nowy Re: Smutny zlepek obiegowych stereotypów. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.06, 15:29
              Wolałbym chyba oglądać jak czyjaś partnerka robi komuś kupkę na twarz (nie mi
              bo ja nie gustuję w takich zabawach) niz 2/3 programów puszczanych w publicznej
              telewizji, za ktorą mimo reklam i innych dochodów trzeba płacić nieprawny
              abonament.
              A porównanie całkiem niezłego programu Makłowicza do "szajse video" jest po
              prostu głupie...
              Pozdrawiam
      • morellino import i import 30.12.05, 10:40
        Dodam tylko, że różnica cen win rodziny Allegrini wynika z faktu, że panowie z
        Dyspensy kupili je od importera, a panowie z Dominusa sprowadzili je sami.

        pozdrawiam
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka