Dodaj do ulubionych

na Dzień Matki

26.05.12, 09:23
"Zadziwiające są dla mnie wyniki pewnego eksperymentu, który zresztą powtarzano wielokrotnie, z udziałem tysięcy matek, i za każdym razem otrzymywano ten sam rezultat. W jednym pokoju gromadzi się grupę matek, w drugim w 25 łóżeczkach kładzie się 25 niemowląt. Jeśli powie się matkom, że obok leży 25 chłopców, natychmiast reagują na płacz – biegną. Jeśli powie się im, że to dziewczynki, czas reakcji znacznie się wydłuża. Jedyny sposób, w jaki potrafię to wytłumaczyć, to że matki w jakiś sposób pragną przekazać swoim córkom, że w tym świecie kobiety nie mają lekko i że powinny się przyzwyczajać."

cały wywiad tu:
tygodnik.onet.pl/33,0,75899,1,artykul.html
Obserwuj wątek
    • verdana Re: na Dzień Matki 26.05.12, 11:03
      Od momentu, gdy to przeczytałam, zastanawiam się, jak ten eksperyment byż przeprowadzany i jak uzyskano takie wyniki. Bo chyba prawdziwe matki szybciej właśnie podchodzą do córek, niz do synów?
      I skąd teoria, ze dziewczynkom chce sie przekazać, że mają w życiu nie mieć lekko, a nie przekazuje się chłopcom, ze mają byc twardzi?
      I przede wszystkim GDZIE robiono te badania - bo w bardzo wielu środowiskach po prostu chłopcy są wyzej cenienie niz dziewczynki, nie mówiąc już o kulturach, gdzie uczy sie dorosłe kobiety, zę powinny byc na usługi mężczyzn - niezaleznie od wieku. Obce kobiety (nie matki, matka to nie jest okreslenie dobre w tym wypadku) po prostu mogą uznać, że ich obowiązkiem jest zająć się obcym chłopcem, a nie obcą dziewczynką.
      I dlaczego uzyto w tym badaniu tylko matek?
      • ding_yun Re: na Dzień Matki 26.05.12, 13:07
        > I skąd teoria, ze dziewczynkom chce sie przekazać, że mają w życiu nie mieć lek
        > ko, a nie przekazuje się chłopcom, ze mają byc twardzi?

        Dokładnie. Być może eksperyment rzeczywiście wykazał, że kobiety przybiegają szybciej do chłopców niż do dziewczynek, ale wytłumaczenie tego zjawiska jest kompletnie od czapy. Trochę mi to pachnie dobieraniem wyników do swoich poglądów.

        W ogóle mam mieszane uczucia, co do tego artykułu. Z jednej strony rozumiem, że każdy człowiek ma prawo do zmęczenia i potrzebuje czasu dla siebie. Z drugiej strony nigdy nie usłyszałam od swojej mamy "to jest moja energia, mój czas, który daje komu chcę i kiedy chcę" w domyśle: spadaj, nie mam ochoty się tobą zajmować. Od ojca zresztą też nie. I myślę, że zmroziłoby mnie gdbym usłyszała od nich kiedykolwiek takie słowa. Nie wiem, czy z takim podeściem wychowa się dzieci, które będą nas kochać, szanować i przychodzić do nas z problemami.
        Rozumiem cel, ale mam wątpliwości, co do metod osiągnia go. Nie chciałabym dać swojemu dziecku takiego przesłania.
        • melmire Re: na Dzień Matki 26.05.12, 14:37
          A ja mysle ze wielu z nas to slyszalo, nie w takiej ekstremalnej formie, ale kiedy mama mowi "nie, nie bede sie teraz z toba bawic, jestem zmeczona" to to jest wlasnie to. I jest to jak najbardziej pozadane i prawidlowe.
          Do mnie tez artykul przemawia czesciowo, ale mam takich znajomych wlasnie prosto z tego artykulu : matka odpowiedzialna za wszystko (fizycznie, psychicznie, umyslowo), ojciec luzak ktory nie wie gdzie leza flamastry czy przytulanka i niewiele go to obchodzi. I faktycznie czasem mam wrazenie ze matka nie ma absolutnie zadnego oparcia, bo dzieciak prosi tate o flamastry, a on pyta zony gdzie one leza, a potem i tak nie moze ich znalezc. Mysle ze w takim ukladzie (spore dziecko plus maz luzak) powiedzenie " nie mam czasu ani ochoty szukac flamastrow, znajdzcie je sami" moze byc bardzo wyzwalajace.
        • truscaveczka Re: na Dzień Matki 26.05.12, 22:00
          ding_yun napisała:
          > nigdy nie usłyszałam od swojej mamy "to jest moja energia, mój czas, któ
          > ry daje komu chcę i kiedy chcę" w domyśle: spadaj, nie mam ochoty się tobą zaj
          > mować. Od ojca zresztą też nie. I myślę, że zmroziłoby mnie gdbym usłyszała od
          > nich kiedykolwiek takie słowa. Nie wiem, czy z takim podeściem wychowa się dzie
          > ci, które będą nas kochać, szanować i przychodzić do nas z problemami.
          > Rozumiem cel, ale mam wątpliwości, co do metod osiągnia go. Nie chciałabym dać
          > swojemu dziecku takiego przesłania.

          Zawsze marzyłam, żeby moi rodzice powiedzieli mi po ludzku i wprost "Dziecko, jestem zmęczona/y, potem pogadamy, teraz odpoczywam." zamiast drzeć się dla darcia.
          I ja tak samo mówię moim - "Teraz jem kolację/czytam/myję zęby/robię siku, chcę mieć chwilę spokoju. Potem będę dla ciebie." To jest higiena relacji. Bo dobra relacja opiera się na szczerości, a nie na poświęceniu i udawaniu entuzjastycznej zabawy z dzieckiem po 3 nockach z ząbkującym maluchem i wyjątkowo ciężkim audycie w pracy.
          Takie przesłanie nauczy dziecko, że ma prawo i obowiązek dbać o siebie, swój wypoczynek, swoją autonomię. I to zdecydowanie jest coś, czego chcę nauczyć moje dzieci.
          • ding_yun Re: na Dzień Matki 26.05.12, 22:16
            Hm, nieno jak tak stawiacie sprawę to moi rodzice nie mieli tendencji do samounicestwienia i generalnie też musiałam się sama bawić smile Jakos nieświadomie to odniosłam nie do takich podstawowych potrzeb każdego człowieka tylko raczej do poważniejszych sytuacji w stylu, że dziecko starsze albo już nawet dorosłe przychodzi z jakimś problemem, a matka mu daje do zrozumienia, że nie ma ochoty się tym zajmować i tracić swojego cennego czasu i energii. To jednak co innego.
            • verdana Re: na Dzień Matki 26.05.12, 22:25
              Rozumiem o co chodzi i zgadzam się. Oczywiście, ze rodzice powinni mieć jak najbardziej prawo do czasu dla siebie, do zajęcia sie sobą - ale z drugiej strony bardzo obawiam sie "prawa wahadła". To znaczy,z ę na miejsce poświęcającej sie matki-Polski przyjdzie modek Matki, która nie po to rodziła dziecko, aby ją ono w czymkolwiek ograniczało. Będzie sie zatem nim zajmowała w takim zakresie, jaki uzna za satysfakcjonujący. I tyle.
              Jednak uwazam,z ę bycie rodzicem (partnerem też, aby było jasne) wymaga powiedzenia sobie, ze juz nie cały czas nalezy do mmnie i czasem muszę, wbrew własnym chęciom, zrezygnować z czegoś dla siebie, bo ktoś inny mnie potrzebuje.
              Inaczej rodzina, jakakolwiek, nie ma szans funkcjonować.
              • slotna Re: na Dzień Matki 27.05.12, 13:36
                > To znaczy,z ę na miejsce poświęcającej sie
                > matki-Polski przyjdzie modek Matki, która nie po to rodziła dziecko, aby ją ono
                > w czymkolwiek ograniczało.

                Jak matka Joanny Chmielewskiej wink
            • truscaveczka Re: na Dzień Matki 27.05.12, 08:44
              ding_yun napisała:
              > Jakos nieświadomie to o
              > dniosłam nie do takich podstawowych potrzeb każdego człowieka tylko raczej do p
              > oważniejszych sytuacji w stylu, że dziecko starsze albo już nawet dorosłe przyc
              > hodzi z jakimś problemem, a matka mu daje do zrozumienia, że nie ma ochoty się
              > tym zajmować i tracić swojego cennego czasu i energii.

              Juul jest jednym z głównych teoretyków i propagatorów rodzicielstwa bliskości. Opiera się ono na szanowaniu się nawzajem, swojego czasu i energii też - i na tym, że rodzice uczą dziecko, jak dbać o relacje z innymi i jak sobie radzić ze stresem - dbając jednocześnie o siebie. I myślę teraz, że jedna matka wyciągnie z tego artykułu własnie informację, że ma prawo do odpoczynku, olania skarpetek dziecka w imię tego, kto zabił wink a inna - usprawiedliwienie dla swojej olewki. Tyle, że Juul nadal będzie APaczem (AP - Attachement Parenting). "Piękno jest w oku patrzącego." Brud też.
          • verdana Re: na Dzień Matki 26.05.12, 22:17
            Nie mówiąc już o komunikacie "Dziecko, zejdź z moich oczu, bo czytam i bardziej interesuje mnie, kto zabił, niż gdzie podziały się twoje skarpetki". Nic tak dobrze nie robi na samodzielność i miłość do książeksmile
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: na Dzień Matki 27.05.12, 11:50
      Szukam źródeł o tych ponoć licznych eksperymentach z płaczącymi dziećmi, i nie mogę na razie znaleźć.

      Jednak znalazłam coś może trochę pokrewnego:
      www.stanford.edu/~eckert/PDF/Chap1.pdf
      From infancy, male and female children are interpreted differently, and interacted with differently. Experimental evidence suggests that adults’ perceptions of babies are affected by their beliefs about the babies’ sex. Condry and Condry (1976) found that adults watching a film of a crying infant were more likely to hear the cry as angry if they believed the infant was boy, and as plaintive or fearful if they believed the infant was a girl. In a similar experiment, adults judged a 24-hour-old baby as bigger if they believed it to be a boy, and finer-featured if they believed it to be a girl (Rubin, Provenzano and Luria 1974).

      Such judgments then enter into the way people interact with infants and small children. People handle infants more gently when they believe them to be female, more playfully when they believe them to be male. And they talk to them differently. Parents use more diminutives (kitty, doggie) when speaking to girls than to boys (Gleason et al. 1994), they use more inner state words (happy, sad) when speaking to girls (Ely et al. 1995), and they use more direct prohibitives (don’t do that!) and more emphatic prohibitives (no! no! no!) to boys than to girls (Bellinger and Gleason 1982). Perhaps, one might suggest, the boys need more prohibitions because they tend to misbehave more than the girls. But Bellinger and Gleason found this pattern to be independent of the actual nature of the children’s activity, suggesting that the adults and their beliefs about sex difference are far more important here than the children’s behavior.

      With differential treatment, boys and girls do learn to be different. Apparently, male and female infants cry the same amount (Maccoby and Jacklin 1974), but as they mature, boys cry less and less. There is some evidence that this difference emerges primarily from differential adult response to the crying. Qualitative differences in behavior come about in the same way. A study of thirteen-month-old children in day care (Fagot et al. 1985) showed that teachers responded to girls when they talked, babbled, or gestured, while they responded to boys when they whined, screamed, or demanded physical attention. Nine to eleven months later, the same girls talked more than the boys, and the boys whined, screamed, and demanded attention more than the girls.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: na Dzień Matki 27.05.12, 11:53
      Aa! Proszę, znalazłam przypadkiem wyniki badań dokładnie odwrotne do przytaczanych:
      www.springerlink.com/content/n6231v4210n75015/
      Male and female adult Ss, while performing an unrelated task, heard a single infant awakening. The infant was labeled a girl or a boy. The dependent variable was how quickly Ss responded to the crying infant. Females responded more quickly to the girl than to the boy. Males responded equally slowly to boy and girl. A questionnaire on sex differences in fragility showed that females and males tend to disagree with the proposition that girls are more fragile than boys. Thus, the females' faster response to a crying girl cannot be accounted for by a belief in sex-differential fragility. Correlations between fragility beliefs and response times to an infant indicate that sex-differential belief-behavior relationships are not the same for males and females.
      • croyance Re: na Dzień Matki 28.05.12, 12:13
        He, he, to jest wlasnie problem, kiedy wyniki z jednego badania (nawet rzetelne) generalizuje sie na wszystkich ludzi na swiecie tongue_out To, ze grupa A konkretnych matek zareagowala w okreslony sposob w specyficznej sytuacji w specyficznym czasie nie znaczy, ze jest to prawda uniwersalna dla wszystkich i wszedzie.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: na Dzień Matki 29.05.12, 08:42
          Ale serio, nie wiem, gdzie ten pan widział mnóstwo powtórzeń tego eksperymentu. Przejrzałam google scholar pod różnymi hasłami. Przejrzałam jakieś przeglądówki - ale w kwestii takiego eksperymentu cytują tylko ten powyższy artykuł. Popatrzyłam, czy ten artykuł cytuje podobne starsze badania - nie. Przejrzałam, czy nowsze artykuły, które go cytują, opisują podobny eksperyment - też nie. Nie wiem no, ja się nie znam na tej dziedzinie, ale tak na oko to wcale nie było mnóstwo tych eksperymentów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka