Dodaj do ulubionych

Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zabawek!!

28.11.12, 20:18
pieniadze.gazeta.pl/Kupujemy/1,124630,12929103,Polityczna_poprawnosc_czy_absurd__Znana_siec_zabawek.html
Gazeta.pl pozuje na postępowy, lewicujący organ - a tu robienie sensacji z takiej rzeczy. Nie rozumiem w ogóle, dlaczego to ich tak emocjonuje.

Jak zobaczyłam to zdjęcie z dziewczynką z karabinem, to uruchomiły mi się w mózgu bardzo dawne uczucia z dzieciństwa. Ja zawsze, od dziecka chciałam, żeby takie obrazki były normalne! Lubiłam karabiny i różne "chłopięce" zabawki. Dołowało mnie, że ludzie uważają to za coś niespecjalnie normalnego. I co, minęło tyle lat, a w tej Polsce nic się nie zmieniło. sad
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 28.11.12, 20:26
      Przeczytałam nieuwaznie i przeraziłam się - wydawało mi się, ze to Ty uwazasz , że absurdem jest reklama chłopca z lalką, a dziewczyniki z karabinem (o ile w ogole nalezy reklamować dzieci z karabinami...).
      Ja też nie rozumiem, dlaczego absurd. Bardzo dobry pomysł, także marketingowo. Lalek dla dziewczynek i zabawek militarnych dla chłopców w ogole nie trzeba relamować, dorośli i tak kupią - tymaczasem o połowę rozszerza sie krąg odbiorców i niewatpliwie dzięki temu sprzedaż się zwiększy. Bo po co chłopcu trzeci karabin, a lalkę moze by i chciał mieć.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 28.11.12, 20:32
        Byłam ostatnio w Niemczech i wpadł mi w ręce katalog klocków Lego. (Nie wiem, czy taki sam jak w Polsce. Wzięłam ten niemiecki w sklepie na lotnisku, z sentymentu, bo jak byłam mała to tata przywoził mi klocki z Niemiec.)

        W tym katalogu jest silny stereotypowy podział. Dziewczynki bawią się różową serią dla dziewczynek. Chłopcy z tatusiami bawią się samochodami, policjantami. tongue_out
        • zwiatrem Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 16:01
          A dziewczyny lubią Lego i różowy kolor im do tego nie jest potrzebny, wręcz serie dla dziewczyn ograniczają (kucyki, prawie gotowe zamki, łóżka, wieżyczki itp., a nasza córka na przykład, lubi zbudować coś od podstaw (chociaż zestawy dla chłopców tez ostatnio pełne gotowców).
          Pierwsza zabawka którą pokochała był metalowy samolot, który mieścił się w Jej rączce, sympatia do lataczy została i ogólnie do techniki zarezerwowanej dla chłopców też. Fakt że ma własny zestaw prawdziwych narzędzi, nie broni bawić się z tatą lalkami, więc te ograniczenia tkwią w dorosłych bardziej niż w dzieciach, przynajmniej nie w małych.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 16:26
            O tak, ja też nigdy nie lubiłam gotowców. Dawniej w Lego były tylko zestawy "od podstaw", ale w Niemczech były też popularne zabawki Playmobil, takie niby Lego, ale gotowiec. Więc jak byłam mała i oglądałam katalogi Playmobil, to nie bardzo rozumiałam, jaki jest sens tych zabawek, skoro nie da się z nich nic zbudować.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 28.11.12, 20:35
        A o chłopcu z lalką to ja już wielokrotnie pisałam w internecie:

        Kobiety mające coś przeciwko dawaniu lalek chłopcom - nie mają prawa mieć pretensji do mężczyzn, że za mało udzielają się w opiece nad dziećmi.
        • verdana Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 28.11.12, 21:45
          A dające, ze drugi syn z kolei idzie na psychologięsmile Moze jednak nie trzeba bylo...
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 28.11.12, 21:55
            Tylko pogratulować smile
        • szarsz Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 03:14
          Ja dawałam... Robił sobie z niej amunicję do armaty.

          To może niech on się w przyszłości jednak inaczej zajmuje dzieckiem niż tą lalką wink
    • ambivalent Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 28.11.12, 22:29
      Mnie tam sie uruchomilo silne poczucie, ze zabawek militarnych ani chlopcom ani dziewczynkom nie powinno sie kupowac.

      anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:
      > Jak zobaczyłam to zdjęcie z dziewczynką z karabinem, to uruchomiły mi się w móz
      > gu bardzo dawne uczucia z dzieciństwa.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 28.11.12, 22:47
        ambivalent napisała:

        > Mnie tam sie uruchomilo silne poczucie, ze zabawek militarnych ani chlopcom ani
        > dziewczynkom nie powinno sie kupowac.

        Phi, nawet jeśli to jest karabin na wodę?

        Ja lubiłam bawić się w wojnę, wiecie, taką z "Czterech pancernych", aż do czasu, gdy jako dziecko przeczytałam w Przekroju czyjąś relację, jak to Niemcy w czasie wojny rozstrzeliwali dzieci na oczach matek. I od tego czasu przestałam bawić się w wojnę. Ale uważam, że przez takie zabawy powinno się przejść, jak przez choroby wieku dziecięcego. Na które nie ma szczepionki. Człowiek się uodparnia tylko poprzez doświadczenie zabawy - że jest fajnie - i porównanie jej z opisem, jak to "fajnie" naprawdę wyglądało. Nic innego dziecka nie nauczy, żadne izolowanie od przemocy, od zabawek militarnych.

        Bo izolowanie nie tłumaczy, dlaczego wojna to nie zabawa. Ani żadne kazanie mamusi. Ja pamiętam, jak w okresie kiedy jeszcze bawiłam się w wojnę, znajomy rodziców wkurzał się na "Czterech pancernych": "Robią z wojny zabawę!". Zanotowałam to sobie w głowie, ale nie zgadzałam się z tym, dopóki nie przeczytałam tego artykułu w Przekroju. Dopiero wtedy uzyskałam dość informacji, żeby wspomnieć to co powiedział znajomy, porównać moją zabawę z rzeczywistością i wyciągnąć wnioski. Tak wyglądał mój proces myślowy, zapamiętałam go dobrze. Korczak pisał: Dziecko nie może myśleć «jak dorosły», ale może dziecięco zastanawiać się nad poważnymi zagadnieniami dorosłych; brak wiedzy i doświadczenia zmusza je, by inaczej myślało.
        • ambivalent Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 28.11.12, 23:00
          Serio? Bo moja kuzynka, w wieku 7 lat, chciala sie bawic w gwalt (kena na barbie). Myslisz, ze moja mama powinna nam sie dac tak bawic liczac na to, ze przejdziemy przez to jak przez choroby wieku dzieciecego?
          Dzieciom od malego nalezy wklepywac do malych glowek co jest dobre a co zle. I akurat w przypadku wojny nie mam zadnych watpliwosci, ze powinna sie ona znajdowac po tej zlej stronie.
          • gaja78 Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 00:11
            ambivalent napisała:

            > Serio? Bo moja kuzynka, w wieku 7 lat, chciala sie bawic w gwalt (kena na barbi
            > e). Myslisz, ze moja mama powinna nam sie dac tak bawic liczac na to, ze przejd
            > ziemy przez to jak przez choroby wieku dzieciecego?

            Całe dzieciństwo bawiłam się w gwałty. Lalki gwałciły lalki. Znęcały się nad nimi do krwi. Były rzucane na pożarcie dzikim zwierzętom. I takie tam smile

            Dziś sobie myślę, że:
            a) jest w naszych ludzkich mózgach wrodzona potrzeba poznawania granic pewnych zachowań według aktualnych w danej kulturze albo wrodzonych (?) kryteriów ,
            b) była to forma odreagowywania stresu związanego z przemocą psychiczną, czasem również fizyczną, obecną w moim rodzinnym domu (przy czym przemoc fizyczna nigdy mnie osobiście nie dotknęła, przemoc psychiczna - pośrednio).

            Nikt nigdy nie zwracał mi uwagi w związku z tymi zabawami. Może nie wiedzieli, może celowo ignorowali, nie wiem. Wyrosłam na osobę (uważam) wrażliwą na przemoc w szeroko rozumianym sensie.

            Zabawy dziecięce to nie są wzorce, które się wrysowują w mózg i które człowiek dorosły będzie odtwarzał. To są eksperymenty z granicami własnych doświadczeń, możliwości, poznania. W sferze zarówno fizycznej, jak i psychicznej, w tym również etycznej. Jeśli wzorce w domu nie są patologiczne w tym sensie, że gwałt jest uważany za coś dopuszczalnego, to zabawy te (chyba) nie powinny dziecku szkodzić. Zamiast zwracać uwage, że tak nie wolno się bawić, może warto się interesować, jakie są źródła tej zabawy. Może to być stres z powodów życia codziennego, a mogą być niepokoje rosnącego dziecka, związane z jakąś niewiedzą, niepewnością w obszarze etyki. Chyba.



            Uważam, że tamte zabawy nie zas szkody na mojej psychice
            > Dzieciom od malego nalezy wklepywac do malych glowek co jest dobre a co zle. I
            > akurat w przypadku wojny nie mam zadnych watpliwosci, ze powinna sie ona znajdo
            > wac po tej zlej stronie.
            • gaja78 Z drugiej strony 29.11.12, 00:24
              to pytanie które postawiłaś, czy powinno sie dziecku pozwolić na zabawę w przemoc, jest trudne.
              Bo twoja mama, nie pozwalając na taką zabawę, dała właściwie odpowiedź na ten ewentualny niepokój dziecka, jakie są granice. Nie wolno, znaczy jest to niedopuszczalne. I ten komunikat jest jak najbardziej słuszny i wartościowy.

              Ale też można na to spojrzeć tak, że sama nieszkodliwa w istocie zabawa czegoś uczy, na przykład w ogóle niesie ze sobą jakieś doświadczenie, jakąś informację kształtującą empatię.

              Ja też czuję opór widząc dziecko z zabawką-karabinem w reklamie. Ale prawda jest taka, że dzieci się w to bawiły i bawią po dziś dzień i nie wynika z tego żadna skłonność do przemocy, bo skłonność do przemocy to chyba z czegoś innego się bierze. Raczej może odwrotnie - może tak się kształtuje empatia, poprzez te niskopoziomowe doświadczenia zadawania przemocy i bycia ofiarą przemocy w zabawie.

              W sumie takie proste pytanie z pozoru, ale jednak trudne smile
              • szarsz Re: Z drugiej strony 29.11.12, 03:24
                gaja78 napisała:
                > Ja też czuję opór widząc dziecko z zabawką-karabinem w reklamie. Ale prawda jes
                > t taka, że dzieci się w to bawiły i bawią po dziś dzień i nie wynika z tego żad
                > na skłonność do przemocy, bo skłonność do przemocy to chyba z czegoś innego się
                > bierze.

                Ja nie jestem teoretykiem w żadnym stopniu - jedynie praktykiem, ze swojego dzieciństwa i dzieciństwa przedszkolnego mojego starszego syna. I wiem jedno - jeśli chłopcom zabierze się zabawkowe karabiny, to będą bawić się patykiem czy własnym palcem, udając, że to bron.
                Nasze przedszkole było takie, "antymilitarne". Raczej może: jedna pani była. Nie wolno było dzieciakom nawet myśleć o zabawie w wojnę, pistolety itp. Co robiły? Budowały sobie karabiny i czołgi z klocków, a przed panią udawały, że to coś zupełnie niewinnego. Trzy - czterolatki.

                Ufam dzieciom. Jest tak, że jeśli dziecko w coś się bawi, to potrzebuje tego do prawidłowego rozwoju albo kompensuje sobie jakieś deficyty. Nawet jeśli zabawa wydaje mi się durna, to po czasie dowiaduję się, jak pozytywnie wpłynęła na dziecko. Nie wierzę, że praktycznie wszyscy chłopcy i dziewczęta się mylą. Wszyscy bawiliśmy się wojne, kowbojów i co tam. Być może w jakiś sposób zabawa pomaga wyobrazić, uświadomić sobie, jak wygląda przemoc, nie wiem. Ale wiem, że ja jestem całkiem normalna i mój syn też - nie mamy skłonności do przemocy, a on jak chodzi, to na każdy kwiatek uważa, żeby nie zadeptać.
              • ambivalent Re: Z drugiej strony 29.11.12, 09:47
                Gaja, ale jest roznica miedzy zabranianiem a tlumaczeniem. Nie mowie tutaj o sytuacji kiedy moja mama wparowala do pokoju, zobaczyla co sie dzieje i kategorycznie zabronila takiej zabawy (to zrobila moja babcia, tak na marginesie). Moja mama mi wytlumaczyla dlaczego nie powinnam sie bawic tak a babcia nakrzyczala na kuzynke (ona ja wychowywala przez dlugi czas). Moja mame najbardziej martwil fakt, ze moja kuzynka wpadla na taki pomysl. Bo ja nawet nie wiedzialam co to gwalt jest (a starsza bylam ze trzy lata od kuzynki).
                Ja czuje straszny opor w stosunku do zabawek militarnych. Nie ma znaczenia czy bawia sie nimi dziewczynki czy chlopcy. I o ile zabawe w indian i kowbojow jestem w stanie zrozumiec o tyle bieganie kilkulatka (kilkulatki) z atrapa karabinu maszynowego nie jestem w stanie zniesc. I to nie prawda, ze dzieci bawia sie w wojne bo to dzieci. Moja mama zawsze byla bardzo przeciwna zabawkom militarnym i w domu nie mielismy ani jednego karabinu. Nie pamietam, zebym bawila sie na podworku w wojne (chociaz walczylismy miedzy soba, ganialismy sie, pewnie wyzywalismy i takie tam). O ile niektore zabawki, takie jak np noz (scyzoryk) moga miec kilka zastosowan o tyle karabiny, bron, czolgi itp maja tylko jedno: udawac, ze moga kogos zabic albo zranic.
                Nikt mnie nie przekona, ze zabieram cos mojemu dziecku nie kupujac jej karabinow do zabawy. Psychika jej na tym nie ucierpi.
                Wystarczy, ze w przedszkolu sie barbie bawi big_grin
                • dakota77 Re: Z drugiej strony 29.11.12, 18:07
                  A Barbie to lepsza zabawka od karabinu?
                • gaja78 Re: Z drugiej strony 29.11.12, 21:19
                  ambivalent napisała:

                  > I o ile zabawe w indian i kowbojow jest
                  > em w stanie zrozumiec o tyle bieganie kilkulatka (kilkulatki) z atrapa karabinu
                  > maszynowego nie jestem w stanie zniesc.

                  Skąd ta różnica w odbiorze różnych zabaw ?
                  Czy stąd, że od drugiej wojny światowej upłynęło mniej czasu, niż od rzezi dokonywanych przez i na rdzennych mieszkańcach Ameryki ?
                  Czy może stąd, że wojna jest nam bardziej bliska, bardziej z własnego podwórka ?
                  • dakota77 Re: Z drugiej strony 29.11.12, 22:40
                    A czy wojna sprzed 60 lat jest rzeczywiscie bardziej nam bliska niz kowboje i Indianie? Za zycia kazdego z nas toczylo sie bardzo wiele konfiktow zbrojnych na swiecie, ale jednak najblizszy z nich byl na Balkanach i nas bezposrednio nie dotkal.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Zabronić dorosłym gier komp. i SM 29.11.12, 09:39

              > Zabawy dziecięce to nie są wzorce, które się wrysowują w mózg i które człowiek
              > dorosły będzie odtwarzał.

              Właśnie tak sobie pomyślałam:
              Argument przeciwników zabawek militarnych jest taki, że dziecku ta zabawa się wdrukuje i doprowadzi do złych czynów w rzeczywistości.

              Ale idąc za ta logiką, konsekwentnie powinni oni żądać delegalizacji gier komputerowych dla dorosłych, gdzie dorosli odreagowują strzelając do ludzi. Powinno się też zabronić stosowania elementów SM w zabawach łóżkowych. Bo się ludziom wdrukuje, zaczną zabijać i gwałcić. wink
              • jhbsk Re: Zabronić dorosłym gier komp. i SM 29.11.12, 12:06
                Przy braku plastikowego karabinu strzela się z patyka. Zabawy w strzelanie były i będą.
                • zwiatrem Re: Zabronić dorosłym gier komp. i SM 29.11.12, 16:04
                  Ooo, to to właśnie, dobry patyk - dobra rzecz.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 08:30
            Pamiętam jeszcze jedną rzecz z dzieciństwa: Gdy bawiłam się karabinami i była w pobliżu babcia, to zabraniała mi ona celować zabawkową bronią w ludzi. Pamiętam dokładnie, że czułam się wtedy traktowana jak kretynka. Przecież wiedziałam, że to tylko zabawa i gdybym miała prawdziwy karabin, to nie celowałabym nim w ludzi, żeby nie zrobic im krzywdy.
            • pavvka Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 09:12
              anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

              > Pamiętam jeszcze jedną rzecz z dzieciństwa: Gdy bawiłam się karabinami i była w
              > pobliżu babcia, to zabraniała mi ona celować zabawkową bronią w ludzi.

              To mnie się przypomniał felieton Szczepkowskiej z WO sprzed jakiegoś czasu:
              www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,12471715,Strzaly_w_parku.html
              I jakkolwiek osobiście bardzo nie lubię zabaw dzieci w wojnę, to jej reakcja wydała mi się taka jakaś przesadzona i histeryczna (nie wiem czy w realu faktycznie tak się zachowała czy to fikcja literacka, ale tak czy inaczej...)
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 09:25
                O to to.
                Dokładnie o tym mówi komentarz internauty:

                Pięcioletnie dzieci odróżniają "na niby" od "naprawdę" i zwykle wiedzą, kiedy robią komuś krzywdę, a kiedy - nie. Gdy zabawa "na niby" tego chłopca zmieniła się w "zabijanie naprawdę" - to musiała być dla niego NAPRAWDĘ przerażająca chwila...

                Dziecko płakało nie dlatego, że pierwszy raz w życiu dowiedziało się, iż broń zabija.

                Ono płakało, bo było przekonane, że posługuje się bronią na niby, a tu nagle okazało się, że to jest naprawdę. Szczepkowska postąpiła nie fair. Bardzo brzydko.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 08:41
            ambivalent napisała:

            > Serio? Bo moja kuzynka, w wieku 7 lat, chciala sie bawic w gwalt (kena na barbi
            > e). Myslisz, ze moja mama powinna nam sie dac tak bawic liczac na to, ze przejd
            > ziemy przez to jak przez choroby wieku dzieciecego?

            Właśnie tak. Przeciez to duże dziecko, które słyszy i rozumie to, czym bombardują je media. Musi odreagować. Pamiętacie, bylo w którejś książce, chyba Borowskiego - w obozie koncentracyjnym dzieci bawiły się patyczkami. "-W co się bawicie? -W palenie Żydów." No tak działa ludzka psychika.

            Więc po pierwsze odreagowanie złej rzeczywistości.

            Po drugie, są też chyba odruchy, których po prostu nie da się ludziom z mózgu wymazać. Należy je tylko cywilizować, tak, żeby nie byly złe. Np. odruch walki, polowania. Ucywilizowane wyglądają tak, że ludzie uprawiają sporty walki i grę w paintballa.
        • ding_yun Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 09:51
          > Bo izolowanie nie tłumaczy, dlaczego wojna to nie zabawa. Ani żadne kazanie mam
          > usi.

          Ale gdyby mamusia Ci powiedziała to samo, co wyczytałaś później w Przekroju, to by pomogło, czy nie?
          Bo coś jednak pomogło i przestałaś się bawić w wojnę - była to konkretna informacja o okrpieństwach wojny. Mogli równie dobrze przekazać Ci ją rodzice.

          Nie zgadzam się, że bieganie z karabinem to jest jakiś konieczny etap w życiu dziecka. To jest po prostu jedna z zabaw, których dziecko się uczy od równieśników czy nawet od rodziców i później ją kopiuje. Mnie takich zabaw jakoś nikt nie pokazywał, nie znałam ich i nie miałam potrzeby bawić się w ten sposób. Sama nie wiem jak to się stało, ale i w szkole i na podwórku naprawdę nigdy nie bawiliśmy się w wojnę, a przynajmniej sobie tego nie przypominam. Ale ja nie jestem już z pokolenia wychowanego na 4 pancernych, może dlatego. Natomiast nieuprawniony wydaje mi sie wniosek, że jest to jakiś konieczny etap rozwoju w życiu dziecka.
          • pavvka Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 10:02
            To ja chyba jestem gdzieś pośrodku. Bo też nie uważam, żeby to był konieczny etap, i generalnie jestem przeciw, ale też nie sądzę żeby zabawa w wojnę powodowała jakieś trwałe szkody w psychice dziecka. To metoda Szczepkowskiej na walkę z tymi zabawami może powodować większe urazy.
            • szarsz Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 10:11
              A ja jestem stanowczo przeciw nadawniu temu wielkiego znaczenia. Naprawdę znacie tabuny dzieci, które przeniosły swoje zabawy do reala i zabijają naprawdę?
            • ding_yun Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 10:23
              pavvka napisał:

              > To ja chyba jestem gdzieś pośrodku. Bo też nie uważam, żeby to był konieczny et
              > ap, i generalnie jestem przeciw, ale też nie sądzę żeby zabawa w wojnę powodowa
              > ła jakieś trwałe szkody w psychice dziecka.

              Z tym się w pełni zgadzam, również nie sądzę, żeby mogła wyrządzić jakieś nieodwracalne szkody. Tym bardziej, że w porównaniu do gier komputerowych, bieganie z "karabinem" po podwórku wydaje się być niewinną igraszką i przynajmniej zapewnia ruch na świeżym powietrzu. Bardziej chodzi o zasadę i przekazanie dziecku na pewnym etapie, że wojna jednak nie jest czymś fajnym, podobnie razi mnie robienie na przykład z Powstania Warszawskiego jakiegoś rodzaju popkulturowej rozrywki.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 16:23
                ding_yun napisała:
                > Bardziej chodzi o zasadę i przekazanie dziecku n
                > a pewnym etapie, że wojna jednak nie jest czymś fajnym, podobnie razi mnie robi
                > enie na przykład z Powstania Warszawskiego jakiegoś rodzaju popkulturowej rozry
                > wki.

                No to jest rzeczywiście argument wart rozważenia. Bo ja też mam alergię na wciąganie dzieci w marketing powstania warszawskiego.

                Myślę, że to nie jest tak, że zabawy w wojnę są "super i cudowne", jak to ktoś wcześniej imputował w tym wątku. Chodzi po prostu o to, że w dziecięcych zabawach zawsze będzie się pojawiać motyw walki z wrogiem. Jeśli coś w ludzkich zachowaniach jest genetyczne, to to z bardzo dużym prawdopodobieństwem.

                Nieważne, czy to nazwiemy zabawą w wojnę, czy zabawą w Indian, czy zabawą w rycerzy.

                Wydaje się, że mniej nas odrzuca zabawa w Indian, czy w rycerzy, niż we współczesną wojnę. A przecież walka białych z Indianami to było ludobójstwo, a wojny rycerzy to były niezłe rzezie.

                Więc co zrobić z tą potrzebą zabawy w walkę z wrogiem? Może jakoś skanalizować, tak, żeby zabawa stała się najbardziej symboliczna. Zabawa w Indian czy w rycerzy jest bardziej symboliczna, bo to było dawno. Nikt już dziś nie zabija się mieczami czy strzałami z łuków. Mnie się też wydaje, że zabawa we współczesną wojnę, im więcej ma realistycznych detali, tym większe rodzi ryzyko, że dziecko nie załapie, co jest naprawdę, a co na niby. Te akcje "edukacyjne", gdzie zachęca się dzieci do zabawy w powstanie warszawskie, to jest już właśnie takie niebezpieczne mieszanie realiów i fikcji. Ale to dorośli wmawiają dzieciom, że owo prawdziwe powstanie było fajne.
                • pavvka Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 17:03
                  anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                  > Ale to dorośli wmawiają dzieciom, że owo p
                  > rawdziwe powstanie było fajne.

                  I, co więcej, mówi się o udziale w powstaniu dzieci jako o czymś chwalebnym uncertain
              • dakota77 Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 18:12
                A co takiego strasznego psychice dziecka czy doroslegorobia gry komputerowe? Rozumiem, ze sama nie grasz? Moj maz, w wieku lat 12, jednym kliknieciem radosnie mordowal miliony kolonistow w Master of Orion. A duzo bardziej rzemieslniczo rozprawial sie z przeciwnikami w UFO czy Doomie. Ja w Morrowindzie bylam szefowa gildii skrytobojcow i zakradalam sie ludziom do domow, zeby ich otruc. Zadne z nas nie wykazuje bardzo morderczych instynktow w realu.
                • verdana Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 21:02
                  Kiedyś popełniłsm artykuł (jeden z lepszych, do dziś jestem z niego dumnasmile, który zestawiał argumenty, jakie pedagodzy wysuwali wobec wszelkich rozrywek dzieci - kolejno teatru, książek, radia, kina, telewizji i komputera.
                  Chyba nie zaskoczy Was, ze wszystkie argumenty były takie same - demoralizowały, ograniczały wyobraźnie (tak, tak, książki też!), powodowały wzrost agresji (pod wpływem bajeczki o Kapturku dzieci masowo próbowały rozpruć ciotuni brzuch), no i prowadziły do wielu chorób, z których drgawki i wysoka gorączka wiodły prym.
                  Po czym , keidy dorastały pokolenia wychowana na : ksiązce, teatrze, radiu itd (niepotrzebne skreślić), uznawały, że czytanie, słuchanie itd to szlachetne rozrywki, do których nalezy dzieci wręcz przymuszać, a wstretne sa te nowe - jakieś tam filmy czy gry komputerowe.
                  I od tego czasu, przepraszam bardzo, podchodzę sceptycznie do opinni pedagogów i pscyhologów o nowych rozrywkach.
                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 21:48
                    verdana napisała:

                    > Kiedyś popełniłsm artykuł (...)

                    Czy mogłabym prosić o odnośnik do tego artykułu?
                    Bardzo mnie ciekawi.
                    • verdana Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 22:39
                      Nie, albowiem nie ma go w interneciesmile Ukazał się w Kwartalniku Kultury Materialnej.
            • ambivalent Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 14:31
              O, dokladnie tak Pavvka. Ja tez nie uwazam (jak mogloby sie wydawac po odpowiedziach na moj post), ze zabawa w wojne spowoduje wzrost agresji i trwale slady pozostawi w psychice mojej corki (lub przyszlych synow, o ile takowych bede miala). Ja po prostu nie widze sensu w takich zabawach i nikt mnie nie przekona, ze sa one w jakis sposob dziecku potrzebne. Moje dziecko nie bedzie mialo karabinow i czolgow a jak sie bedzie tak bawic z innymi dziecmi postaram sie wytlumaczyc dlaczego nie powinno i czym faktycznie wojna jest (w sposob odpowiedni do wieku, oczywiscie).
              Nie rozumiem tylko skad u zwolennikow zabawek militarnych przekonanie, ze zabawa w wojne jest super i cool, i w ogole? Bo jedno to mowic, ze dzieci sie tak bawily i beda tak bawic a drugie to bronic tych zabaw.
              Jakie jeszcze zabawy moga byc ok (o ile nie cool)? W rzeznie? w bicie zony i dzieci? W upijanie sie na umor i rozwalanie chalupy? W prowadzenie samochodu po pijaku? We wspomniany gwalt?
              A tak a propos gwaltu, to na ktoryms obozie koledzy bawili sie w gwalt na kolezankach. Z 10-11 lat wtedy mielismy. No super bylo! (sarkazm zamierzony).
              • szarsz Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 21:44
                ambivalent napisała:
                > Moje dziecko nie bedzie mialo karabinow i czolgow

                o święta naiwności smile

                Będzie strzelać z palca albo z patyka. Będzie MARZYĆ o pistolecie, łuku, czy ołowianym żołnierzyku... Tego chcesz w zamian?
                • ambivalent Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 22:49
                  Dlaczego? Ja nie mialam tego wszystkiego i o tym nie marzylam. Nie robilam tez karabinow z patykow. Moj brat takze nie. Moja siostra tez nie.
                  A jak wspomnialam wczesniej moja mama nie kupila (i nie pozwala kupic) zadnych zabawek militarnych.

                  szarsz napisała:

                  > ambivalent napisała:
                  > > Moje dziecko nie bedzie mialo karabinow i czolgow
                  >
                  > o święta naiwności smile
                  >
                  > Będzie strzelać z palca albo z patyka. Będzie MARZYĆ o pistolecie, łuku, czy oł
                  > owianym żołnierzyku... Tego chcesz w zamian?
                  • verdana Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 22:52
                    Ja też nie - a mój syn jednak marzył. I przekonałam się, ze dogmaty w wychowaniu mogą byc cholernie szkodliwe.
                    To, ze ja czegoś nie lubiłam, nie chciałam czy też odwrotnie i wobec tego moje dziecko będzie podobne i nalezy je traktować, jakby było mna - jest czymś, czego nalezy w wychowaniu unikać jak zarazy.
                    Jesli dziecko nie chce zabawek militarnych, to nikt mu na siłę nie wciska, ale jeśli o nich marzy i śni, lepiej kupic niz pozostawić z niespełnieonym marzeniem - to ono jest groźne.
                    • szarsz Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 30.11.12, 00:36
                      I ja też zmienilam zdanie pod wpływem rzeczwistości, która jakoś nie chciała się nagiąć do mojego cukierkowego wyobrażenia. Mój syn, jak wszyscy jego koledzy w przedszkolu strzelał, wojował i budował czołgi. Z lalki, którą dostał, robił kule armatnie. Jak już wspominałam, zakazy spowodowały wyłącznie zwiększoną czujność i zejście do konspiracji, żeby "pani się nie skapła".
                      • triss_merigold6 Och, no właśnie 30.11.12, 10:33
                        Problem z poprawnością polityczną jest taki, że nijak nie przystaje do reala.
                        Mój syn miał lalkę i starannie ją ignorował. Wózka dla lalek używał jako kosiarki, transportera, pojazdu kosmicznego, spychacza itd. a nie do wożenia misiów.
                        Synowi było doskonale obojętne w co jest ubierany i jakie ma buty.
                        Córka nie mając jeszcze roku wskazywała konkretne buty i żądała przymierzania, oglądała itp.
                        • paszczakowna1 Re: Och, no właśnie 30.11.12, 11:13
                          > Problem z poprawnością polityczną jest taki, że nijak nie przystaje do reala.

                          Problem ze stereotypami płciowymi jest taki, że nijak nie przystają do reala.

                          > Mój syn miał lalkę i starannie ją ignorował. Wózka dla lalek używał jako kosiar
                          > ki, transportera, pojazdu kosmicznego, spychacza itd. a nie do wożenia misiów.
                          > Synowi było doskonale obojętne w co jest ubierany i jakie ma buty.
                          > Córka nie mając jeszcze roku wskazywała konkretne buty i żądała przymierzania,
                          > oglądała itp.

                          A moja córka od wczesnego dzieciństwa najchętniej bawiła się samochodami i klockami, a teraz całe kieszonkowe wydaje na płyty i figurki Gormiti (szajs IMO straszliwy zresztą, pod każdym względem, dlatego kupuje za swoje). Owszem, zabawki 'dziewczęce' ma też i używa, ale to nie są te ulubione. A siostrzeniec zawsze uwielbiał zabawkowe akcesoria kuchenne (co zresztą mu zostało, przemyśliwa o karierze kucharza) i przez lata marzył o lalce Barbi.

                          I co czym to świadczy? Ano o tym, że anegdota x n =/= prawo ogóle.
                        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Och, no właśnie 30.11.12, 15:07
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Problem z poprawnością polityczną jest taki, że nijak nie przystaje do reala.
                          > Mój syn miał lalkę i starannie ją ignorował.

                          A ja wciąż dostawałam od rodziny w prezencie lalki i też je starannie ignorowałam. I co mi pani zrobi. Też mogę powiedzieć, wzorując się na twojej logice, że mit, iż dziewczynki lubią lalki nie przystaje do reala. Mam nadzieję, że teraz zauważasz confirmation bias, który towarzyszy twojemu przekonaniu.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 16:29
            ding_yun napisała:
            > Ale gdyby mamusia Ci powiedziała to samo, co wyczytałaś później w Przekroju, to
            > by pomogło, czy nie?
            > Bo coś jednak pomogło i przestałaś się bawić w wojnę - była to konkretna inform
            > acja o okrpieństwach wojny. Mogli równie dobrze przekazać Ci ją rodzice.

            Prawdopodobnie pomogłoby.
            Ale co innego, jak rodzice przekazują informacje o okropieństwach wojny, a co innego, gdy zabraniają się bawić. Moja rezygnacja z zabaw w wojnę to był mój wybór.
            • verdana Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 17:55
              Ja byłam fundamentalistką. Nie kupowałam synowi żadnej broni, nie pozwalałam też innym dawać dziecku zabawek militarnych. Do pewnego wieczora, gdy mój syn miał pieć lat i lezał sobie w łóżeczku z wyjątkowo rozmarzonym uśmiechem. Zapytałam "O czym tak marzysz synku".
              A dziecię odrzekło "O karabinie maszynowym".
              I wtedy zrozumiałam, że osiągnęłam dokładnie odwrotny cel od tego, który chciałam. Broń stała sie dla dziecka największym marzeniem, czymś upragnionym, o czym sie myśli przed zaśnięciem. Dzięki. To chyba nie o to chodziło.
              Następnego dnia dziecko otrzymało karabin maszynowy, nie dlatego, aby spełnić marzenie, ale aby je zniszczyć.
    • szarsz Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 03:28
      anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:
      > Gazeta.pl pozuje na postępowy, lewicujący organ - a tu robienie sensacji z takiej rzeczy. Nie
      > rozumiem w ogóle, dlaczego to ich tak emocjonuje.

      Komentarz wyjaśniający wszystko spod artykułu:
      "Autor może być równie zszokowany kiedy dowie się, że kobiety mają prawa wyborcze."

      smile
      • rufus-5 Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 29.11.12, 14:39
        szarsz napisała:

        > anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:
        > > Gazeta.pl pozuje na postępowy, lewicujący organ - a tu robienie sensacji
        > z takiej rzeczy. Nie
        > > rozumiem w ogóle, dlaczego to ich tak emocjonuje.
        >
        > Komentarz wyjaśniający wszystko spod artykułu:
        > "Autor może być równie zszokowany kiedy dowie się, że kobiety mają prawa wyborc
        > ze."

        Od, kiedy to lewicowość oznacza postępowość? Nauka historii naprawdę stoi na niskim poziomie w Polsce.

        Natomiast idiotyzm tzw. "poprawności politycznej" w Szwecji sięga powoli zenitu. Zabawki bezpłciowe, przepraszam neutralne płciowo,a jeszcze dodatkowo takie to pomysły:
        "Według nadzorujących szwedzkie szkolnictwo, nauczanie o Adwencie, niezwykle mocno zakorzenione w szwedzkiej tradycji chrześcijańskiej, powinno być pozbawione jakichkolwiek elementów religijnych, takich jak błogosławieństwo, modlitwa czy wyznanie wiary."

        wpolityce.pl/wydarzenia/41615-wladze-szwecji-pozwolily-szkolom-na-zabieranie-uczniow-na-nabozenstwa-adwentowe-pod-warunkiem-ze-nie-padnie-slowo-jezus
        Ciekawy jestem, kiedy ten system w końcu runie.
    • iwoniaw No zaraz, ale oni to zrobili pod naciskiem 29.11.12, 20:51
      kontroli z urzędu, która wypadła dla nich niekorzystnie w latach poprzednich i bali się sankcji, jeśli jeszcze raz przedstawią różowe księżniczki z lalkami i macho z karabinami. Nie jest tak, że firma taka postępowa, choć niby w postępowym kraju działa. Z artykułu wynika, że nawet w Szwecji stereotypy trzymają się mocno i trzeba taką sieć zabawkarską _ZMUSIĆ_ do zrobienia katalogu w stylu innym niż "lalka z brokatem dla dziewcząt, czołg i młotki dla chłopców".

      Zatem zarzuty pod adresem Gazety nie są tu sprawiedliwe, myślę.
    • hankam Re: Łolaboga, neutralność płciowa w katalogu zaba 30.11.12, 10:14
      Żadna tam neutralność, tylko znakomita reklama.

      Po pierwsze, katalog wzbudził zainteresowanie i mówi się o nim - nawet w Polsce.

      Po drugie - pistolet w rękach dziewczynki jest bardziej zauważalny, niż w rękach chłopaka. To zwraca uwagę - przez kontrast do obrazów, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni.

      Nawet jeśli chłopcy ten model pistoletu uznają za "niewieści", to w końcu w większości zabawki kupują rodzice, a nanich ta reklama może działać.

      To samo dotyczy lalki - matki na pewno na lalkę w rękach małego mężczyzny będą reagować pozytywnie, jeśli nawet nie kupią jej synkowi, to, jak sądzę, chętnie kupią taką lalkę córce.

      Przecież kobiety ze spluwą w rękach to marzenie (niektórych) mężczyzn, ilez widziałyśmy takich plakatów filmowych, a mężczyzna z niemowlakiem na kolanach to ucieleśnienie marzeń matek.
    • paszczakowna1 dzisiejsze Metro 30.11.12, 11:29
      > Gazeta.pl pozuje na postępowy, lewicujący organ - a tu robienie sensacji z taki
      > ej rzeczy. Nie rozumiem w ogóle, dlaczego to ich tak emocjonuje.

      Propozycje prezentów w dzisiejszym "Metrze" (kolejność zgodnie z wiekiem)

      dziewczynki:

      * Zestaw piękności z toaletką
      * Lodowy deser z ciastoliny
      * Nauka z Hello Kitty (nie miejmy złudzeń, to żadna nauka, tylko gadająca maskotka)
      * kolczyki z kotkami
      * pingwin-maskota
      * piesek-maskotka
      * podkład
      * książka "Saga księżycowa Cinder"
      * perfumy

      chłopcy:

      * Tablet dla najmłodszych
      * Wielka księga modeli Lego
      * Puzzle Bob Budowniczy
      * tor wyścigowy z samochodami
      * zegarek
      * edukacyjna gra planszowa "Było sobie życie"
      * mysz komputerowa
      * pendrive
      * kamera wodoodporna

      "Metro" co prawda nie GW, ale organ pokrewny i wydawca ten sam.
      • zla.m Re: dzisiejsze Metro 30.11.12, 11:49
        Strasznie to przykre, bo zabawki dla chłopców są bardziej rozwijające i fajniejsze. Dlaczego dziewczynka nie może dostać gry edukacyjnej czy pendrive'a albo klocków lego? To wygląda prawie jak XIX-w., gdzie dziewczynki nie uczono matematyki, bo to nie dla nich. A dlaczego nie dla nich? No bo przecież ich matki liczyć nie potrafią.

        Od 2 miesięcy mam na stanie małą Ziemiankę i sama widzę jak pewne stereotypy "same" się narzucają. A i tak podejrzewam, że mam łatwiej - bo dziewczynka z autkiem nie jest takim "odmieńcem" jak chłopak z lalką wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka