Dodaj do ulubionych

Odbieranie dzieci

18.12.12, 14:32
wyborcza.pl/1,75478,13068561,Za_biedni__zeby_wychowywac_dzieci__Odebrano_im_je_.html#BoxSlotII3img
Po raz kolejny zwracam uwagę w takich artykułach na to, ze własciwie ich autorzy w ogóle nie traktują dzieci jak ludzi. To jest własność rodziców - rodzice rozpaczają, że im dzieci zabrano - znaczy się, to dobrzy rodzice są i trzeba oddać. O ile wiem w tej sprawia o zabranie do DD zwracało sie samo dziecko - najstarsza dziewczynka. A jak lekcewazaćo wypowiada się publicysta o opinii psychologa (zresztą napisanej języiem zblizonym do polskiego) "dzieci werbalizują,z ę chcą zostać w DD". Kto by tam brał zdanie dzieci pod uwagę, to nawet nie wpada autorwi do łowy, nie ma zdania dzieci, jest tendencyjna opinia psychologa...
Mam wrażenie, ze coś jest nie w porzadku nie tylko z odbieraniem dzieci, ale przede wszystkim z tym, ze ich zdanie w całej tej sprawie jest nieistotne - opinia publiczna ma stanąć po stronie pozbawionych swojej własności rodziców, te dzieci po prostu im się należą, niezależnie od ich dalszego losu.
Obserwuj wątek
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Odbieranie dzieci 18.12.12, 14:52
      Czekaj czekaj... o tej sprawie już pisali w gazecie parę tygodni temu. I było to przedziwnie opisane, bo z wymienionych faktów wynikało, że dzieciom było źle i córka sama prosiła o odesłanie do domu dziecka, natomiast komentarz odautorski był jak u Musierowicz - wręcz przeciwny: Że złe państwo odbiera dobrym rodzicom dzieci.
      • verdana Re: Odbieranie dzieci 18.12.12, 15:02
        Własnie o to chodzi - bo dzieci to własność rodziców , jest kompletnie nieistotne co tam one sobie myślą. Ich miejsce pobytu zalezy od decyzji instytucji i od rodziców, a one same sa w tym kompletnie nieważne. Wazne są uczucia rodziców, jak sie starają, to wystarczy - własność bowiem jest święta i nienaruszalna. A dzieci potraktowane jak rzecz.
        • pavvka Re: Odbieranie dzieci 18.12.12, 15:12
          verdana napisała:

          > Wazne są uczucia rodziców,
          > jak sie starają, to wystarczy - własność bowiem jest święta i nienaruszalna. A
          > dzieci potraktowane jak rzecz.

          Żeby chociaż wymagano od nich tych starań... Pamiętam sprzed paru lat sprawę polskich dzieci odebranych rodzicom w Szwecji (a może to była Norwegia?), gdzie punktem wyjścia było to, że ktoś w szkole zauważył u dzieci ślady bicia. Czyli ewidentnie nie chodziło o jakieś symboliczne klapsy, a o prawdziwą przemoc. I też cała polska prasa pisała o niedobrym skandynawskim państwie nieszanującym prawa rodziców do wychowywania dzieci po swojemu uncertain
          • bi_scotti Re: Odbieranie dzieci 18.12.12, 15:58
            Pomijajac problem podstawowy, musze przyznac, ze tzw. dziennikarstwo interwencyjne lezy i kwiczy i obu lopatkach. Tekst jest tak napisany wyraznie "z teza", zebrane fakty sa minimalne, jakis taki patchwork fragmentow informacji z prawa i z lewa, bez zadnego sensownego wprowadzenia, bez uczciwej analizy, co mialo miejsce, jak jest teraz, jakie sa opcje wszystkich stron etc. Dajcie mi imiona rodzicow i dzieci + nazwy dwoch instytucji zajmujacych sie sprawa i napisze lepiej i moze nawet nie kompletnie nieprawdziwie suspicious
            Noz sie w kieszeni otwiera na taki brak rzetelnosci zawodowej. I to juz nie pierwszy raz, niestety. Wrrr!
        • zla.m Re: Odbieranie dzieci 18.12.12, 19:51
          erdana napisała:

          > Własnie o to chodzi - bo dzieci to własność rodziców , jest kompletnie nieistot
          > ne co tam one sobie myślą. Ich miejsce pobytu zalezy od decyzji instytucji i od
          > rodziców, a one same sa w tym kompletnie nieważne. Wazne są uczucia rodziców,
          > jak sie starają, to wystarczy - własność bowiem jest święta i nienaruszalna. A
          > dzieci potraktowane jak rzecz.

          Myślę, że część ludzi rzeczywiście tak myśli: MOJE dziecko - z akcentem na moje. To raz. Dwa - w ramach akcji "zamykamy domy dziecka" dużo się pisało i mówiło o tym, że dzieci DD nie lubią, mimo dobrych warunków materialnych tęsknią za domem, ciepłem, miłością. To zostało w głowach i ludzie myślą: kurczę, no biedni rodzice, kiepsko z pracą, forsą, no ale nie krzywdzą i kochają... Artykuł jest tendencyjny, a nie każdy czytał wcześniejszy reportaż. Chociaż mi by dało do myślenia, że dzieci nie tylko mówią, ale nawet werbalizują że im w DD lepiej. Trzy - ostatnio krzyczy się mocno na temat tego, że państwo i jego instytucje zbierają dane, inwigilują i mieszają się do naszych decyzji. Nieważne, że czasem postrzegane są tak np. firmy ubezpieczeniowe, które wykorzystują przepisy, aby zdobyć klientów. To są "oni", ci silni, co coś nam każą - oddać dzieci, nie bić psa, zapinać pasy, ubezpieczyć się od powodzi... Narasta sprzeciw wobec takiego ustawiania ludziom życia, przejawia się to też w sprzeciwie przeciwko instytucjom, co "zabierają dzieci". No i jeszcze cztery: każdy, kto ma dzieci pewnie trochę się boi, że skoro kryteria są takie niepewne, to jemu też zabrać mogą. U mnie na przykład dziecko właśnie śpi na podłodze (zasnęła na macie edukacyjnej wink ). Żartuję trochę, ale taki lęk podświadomy chyba jest.
    • anndelumester Dobrzy rodzice Cyfrowy Polsat kupili 18.12.12, 15:58
      Mama z tatą zupę ugotowali i udka upiekła, nawet się prać nauczyli tongue_out
      Może się kiedyś nauczą łatę na spodnie przyszyć i prasować.
      Normalnie opad rąk, a komenty GW jak w przypadku Szwaków, którzy dzieci i zwierzęta w podobny sposób (zlew i olew) traktowali.
      Dobrze, że ja nie pracuję w takim urzędzie, co opiniuje, bo byłby duży ruch w statystykach odbierania uncertain
      • triss_merigold6 Re: Dobrzy rodzice Cyfrowy Polsat kupili 18.12.12, 17:08
        Pozwolisz, że się podpiszę? W każdym cywilizowanym kraju tej rozkosznej parze dzieci odebrano by duuuużo wcześniej, przy pierwszym sygnale, że chodzą brudne i proszą obcych ludzi o jedzenie.
        To, że teraz rzewnie brzdąkają mediom jak bardzo kochają dzieci, nie ma większego znaczenia. W dd jest mnóstwo dzieci odwiedzanych raz do roku przez jakąś bladź, która potem przed sądem zadeklaruje, że kocha i uniemożliwia tym samym uregulowanie sytuacji prawnej dzieci, bo nie mogą iść do adopcji.
    • godiva1 Re: Odbieranie dzieci 18.12.12, 15:59
      To jest skomplikowana sprawa i trudno sie wypowiadac nie znajac faktow. Ale taniej dla podatnikow byloby oddac dzieci rodzicom i wspierac te rodzine finansowo niz trzymac dzieci w DD. Ciekawa jestem czemu dzieci nie chca byc z tymi rodzicami skoro nie sa bite czy maltretowane, to jest bardzo dziwne.
      • dakota77 Re: Odbieranie dzieci 18.12.12, 16:14
        Nie trzeba bic dzieci, zeby byc zlym rodzicem.

        A takie teksty placzace nad tym, jak to zle panstwo odbiera dzieci ludziom, zawierajace malo faktow, a duzo grania na emocjach, wkurzaja mnie na calego.
        • verdana Re: Odbieranie dzieci 18.12.12, 16:29
          Nie wystarczy nie bić - najstarsza dziewczynka na przykład chciała miec miejsce i czas na odrabianie lekcji i coś do jedzenia...
          • triss_merigold6 Re: Odbieranie dzieci 18.12.12, 16:52
            I nie chciała spać na podłodze.
            Dzieci chodziły brudne i zawszone, wstydziły się chodzić do szkoły.
            Był reportaż w "WO.
            Dzieci rodzice przyuczali do żebrania.
            Sytuacja jak u państwa Szwaków, ułomna na umyśle, leniwa ale za to płodna baba i rencista dołem sprawny + kupa ciężko zaniedbanych dzieci.
          • pavvka Re: Odbieranie dzieci 18.12.12, 16:53
            verdana napisała:

            > Nie wystarczy nie bić - najstarsza dziewczynka na przykład chciała miec miejsce
            > i czas na odrabianie lekcji i coś do jedzenia...

            Trudno mi uwierzyć że tylko o to idzie. Tzn. rozumiem, że dziecko może z powodu braku tych rzeczy być nieszczęśliwe, ale jakoś nie potrafię sobie wyobrazić żeby można było woleć dom dziecka od troskliwych i kochających rodziców, choćby i bardzo biednych.
            • triss_merigold6 Re: Odbieranie dzieci 18.12.12, 17:02
              Nie bądź śmieszny. Masz dzieci? Nie, prawda?
              Ci rodzice nie byli tylko biedni. Nie byli ani troskliwi ani dbający, dzieci chodziły głodne, brudne, zawszone, w brudnych ubraniach, bez rzeczy do szkoły, chorowały. Odstawały od rówieśników w sposób dramatyczny. Trudno, żeby 13-latka nie widziała, że ma matkę leniwą fleję, która ma dzieci gdzieś.
              • pavvka Re: Odbieranie dzieci 18.12.12, 17:12
                No przecież dokładnie o tym mówiłem, że nie wierzę, że chodziło tylko o biedę. Więc o co Ci cho?
                • triss_merigold6 Re: Odbieranie dzieci 18.12.12, 17:27
                  Przecież w tekście jest otwarcie napisane, że dzieci były skrajnie zaniedbywane.
                  • pavvka Re: Odbieranie dzieci 18.12.12, 17:38
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Przecież w tekście jest otwarcie napisane, że dzieci były skrajnie zaniedbywane

                    Że zawszone i żebrzące? Niby w którym miejscu?
                    Powołujesz się na jakiś inny artykuł o nich w WO. Być może tam była o tym mowa, ale wybacz, nie monitoruję całej polskiej prasy pod kątem tekstów o rodzinie z Lubaczowa.
                    • triss_merigold6 Re: Odbieranie dzieci 18.12.12, 17:40
                      Uzupełniam rzewne info z tego tekstu.
                      • pavvka Re: Odbieranie dzieci 18.12.12, 17:45
                        Zauważ, że swojego posta wysłałem 1 minutę po Twoim. Czy żądanie aby Twoje info było w nim wzięte pod uwagę nie jest nieco wygórowane?
              • anndelumester Skrajne lenistwo przy skrajnej biedzie 18.12.12, 17:24
                To jest coś czego nie rozumiem.
                Czyste lenistwo rozumiem. Umiem zrobić obiad trzydaniowy, upiec chleb, ciasta, mięsa, zrobić przetwory - nie robię tego na co dzień, bo mi się nie chce, poza tym stać mnie na wyjście od czasu do czasu do knajpy.
                Potrafię uszyć, wyhaftować, naszyć łatę, zrobić sweter na drutach i czapkę na szydełku. Jak mam czas to się w to bawię.
                Wreszcie umiem prasować, sprzątać tak, żeby było czysto - co prawda nie lubię i na szczęście stać mnie, żeby ktoś od czasu do czasu taką robotę za mnie wykonał /i za resztę domowników, bo w hotelu nie mieszkają/.
                To nie są rzeczy trudne wymagające IQ naukowca z CERNu, większość tych pac opanował mój syn lat 9.
                Dlatego za ch.. nie rozumiem, jak ktoś, kogo absolutnie nie stać na wyręczanie się pomocą domową usprawiedliwia chaos i syf w domu brakiem umiejętności. I czeka, aż państwo z MOPSu przyjdą, dadzą, zrobią.
                Lenistwo to fanaberia, żeby sobie poleniuchować trzeba zazwyczaj się natyrać ostro.
                • triss_merigold6 Re: Skrajne lenistwo przy skrajnej biedzie 18.12.12, 17:28
                  Ano. A tu niepracująca baba nie była w stanie nawet umyć dzieci i uprać im ubrań. Czego jak czego ale czasu miała na to codziennie do wypęku.
                  • verdana Re: Skrajne lenistwo przy skrajnej biedzie 18.12.12, 18:33
                    Podejrzewam, ze była w stanie, tylko miała dzieci gdzieś. O swój obiad umiała jednakże zadbać.
                    Dzieci, które same chcą do DD powinny zostać odebranie każdej rodzinie, choćby była zamożna - oznacza to bowiem,z ę w rodzinie dzieje im się krzywda. Dzieci kochających, a nieudolnych rodziców chcą z nimi być. Tutaj nie byo, tak naprawdę, zadnych rodziców i oddanie im dzieci jest okrucieństwem wobec dzieci. Nawet, jak będzie obiad, to nie wierzę, zę będzie uczucie, skoro dotychczas dzieci ich nic nie obchodziły.
                    • triss_merigold6 Re: Skrajne lenistwo przy skrajnej biedzie 18.12.12, 18:42
                      No o to chodzi, a nie o żadną biedę. Oni nie dbali, nie starali się, o podręcznikach pan ojciec zaczął majaczyć w grudniu (!) na potrzeby łzawego wywiadu dla prasy.
                  • zwiatrem Re: Skrajne lenistwo przy skrajnej biedzie 21.12.12, 19:25
                    Ja protestuję i to całkiem serio (chyba). Nie była w stanie, bo raczej nawykła nie mieć tego na uwadze. Jej priorytety są inne. Dla mnie one nie istnieją, a dla niej moje.

                    Równamy niezdarnych do nas ale nie wszyscy muszą być zaradni, zdarni i w ogóle. Nie muszą przecież ugotować, wyprać i wyprasować, są bowiem jednostki, które nie chcą mieć lepiej, mieć lepiej nie będą i w taki sposób chować będą potomstwo, chociażbyśmy zgrzytali zębami.
                    W którymś artykule napisano, że jedyne o co rodzice tych dzieci zabiegali, było wsparciem z zewnątrz, aż się w końcu od tej pomocy uzależnili i tutaj kwiatek z mojego ogródka.
                    Ofiarowałam ostatnio ocieplaną kurtkę dziewczynie z klasy moich dzieci, gdyż na przymrozki i deszcze wysłano ją na wycieczkę w kurtce z ceraty zgrzewanej jak plażowe piłki. Byłam cholernie zakłopotana faktem, że się wpylam pomiędzy wódkę a zakąskę ale dziewczyna z zimna miała sine usta i tym się jakoś rozgrzeszyłam.
                    A tu ciach - nauczycielka mnie poinformowała, że wszystko co się zabrudzi nie jest prane, lecz palone w piecu i szkoda, że im to dałam. I tyle. Wqrw total, bo pewnie ta kurtkę spalą.
                    A słyszał ktoś o tym, żeby chór chciał dać kobiecie z wieloma dziatkami panel do podłogi na całą chałupę, żeby KLEPISKO (dosłownie klepisko) w ich domu zlikwidować, wannę, węgla, lodówkę i inne (podobne) a ona odrzekła "nie trzeba, my nawykli" ?
                    No oni nawykli i tutaj z niedowierzania oczy wychodzą na wierzch (mnie na przykład i dyrektorowi szkoły, który gotowy był wszystko załatwić od ręki) i rozpościera się granica innego świata.
                    W związku z tym, nie wiem dlaczego z bólem, w końcu uznałam, że oni nie muszą być tacy jak my. I odpuściłam. Nie patrzę w stronę dzieci ludzi, którzy mają gdzieś (zasiłek ze szkoły przepijają, bo za obiady zapłaci opieka), wysługują się wszystkim żeby mieli za co chlać i palić, a drewno zapierniczą na opał z naszego lasu pod domem.
                    Wierzę że ich żal ludzi z art. jest prawdziwy, nie brali pod uwagę takiego obrotu sprawy, no i powód dla którego im pomagano zniknął, urwała się i rybka z wędki.

                    W tym wszystkim jest duży plus, dziecko (przynajmniej jedno)wie, że ma prawo do bycia kimś innym niż rodzice kreują.
                    Wie, że świat obok jest i jeżeli samo się wyrywa do niego, każda napotkana osoba powinna mu w tym pomóc.
            • dakota77 Re: Odbieranie dzieci 18.12.12, 20:32
              No wlasnie moze w tym rzecz, ze ci nie byli az tak troskliwi i kochajacy, skoro dziecko chcialo do domu dziecka?
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Odbieranie dzieci 18.12.12, 22:24
                No właśnie w tym rzecz, że wszyscy najwyraźniej uważają tę córkę za debilkę, która bez powodu ma kaprys pójść sobie do domu dziecka.
                • iwoniaw Re: Odbieranie dzieci 18.12.12, 22:50
                  No chyba na szczęście nie wszyscy, skoro sąd się przychylił do prośby i dzieci są w DD.
                  A że dziennikarze byle wierszówkę sprzedać gotowi są kleić łzawe historyjki nie bacząc na to, komu krzywdę nimi mogą zrobić? Nic nowego. uncertain
              • pavvka Re: Odbieranie dzieci 19.12.12, 09:02
                dakota77 napisała:

                > No wlasnie moze w tym rzecz, ze ci nie byli az tak troskliwi i kochajacy, skoro
                > dziecko chcialo do domu dziecka?

                No właśnie jakby to próbowałem zasugerować.
    • nisar Re: Odbieranie dzieci 19.12.12, 11:14
      A mnie zastanawia, co teraz myślą i czują POZOSTAŁE dzieci.
      Trzynastolatka chciała mieć normalnie, być może na niej spoczywał obowiązek opieki nad młodszymi, pewnie nie miała słodko w szkole jako "córka tych brudasów" więc wystąpiła o zabranie do DD.
      Tylko, że w tej historii są też inne dzieci, tych już nikt nie pytał, czy wolą czyste łóżko czy mamę i tatę, więc nie zachwyca mnie fakt że postąpiono wg życzenia JEDNEGO dziecka, skoro konsekwencje poniosły wszystkie. Jakoś o tym wszyscy zapomnieli?

      I druga kwestia: do doopy jest system, w którym albo się dzieci zabiera do DD albo zostawia w syfie i głodzie. Naprawdę nie ma szans na wersje pośrednie (typu choćby kurator i coś na kształt "okresu próbnego")? To tak, jak by bez ostrzeżenia że się źle robi, wylatywało się od razu z roboty. Bez sensu.

      Tu jak widać rodzice POTRAFILIBY wziąć się w garść, tylko zdaje się nikt nie postawił im takiego ultimatum. Szkoda.

      W sumie w każdej sytuacji decyzje biegunowe są kiepskie, ale w sytuacji która dotyczy dzieci są wyjątkowo szkodliwe. Tak, uważam że zabranie dzieci od rodziców "bo trzynastolatka chciała" bez podjęcia kroków przynajmniej sprawdzających inne możliwości jest złe.
      • iwoniaw Naprawdę? 19.12.12, 11:26
        Naprawdę uważasz, że umieszczono te dzieci w DD "bo nastolatka chciała" bez wcześniejszych innych kroków? Przeczytaj raz jeszcze zalinkowany tekst z WO. No heloł - my nie mówimy tu o rodzicach mających w domu nieodkurzone okruchy i z braku znajomości zasad zdrowego żywienia i gospodarowania pieniędzmi karmiących dzieci na przemian fast foodem i pasztetową marki tesco. Mówimy od dzieciach nie mających miejsca do spania (tak, nawet kilkuosobowego barłogu!), nie mytych, w niepranych w ogóle (!) ciuchach, którym rodzice nie dawali jeść, sami w tym celu udając się do baru czy innej jadłodajni. Potrafisz to ogarnąć i nadal twierdzić, że "pozostałe dzieci" wolałyby takich rodziców niż "czyste łóżko" (jeszcze raz - w ich przypadku to nie była kwestia brudnego barłogu vs. czyste łóżko, tylko brak JAKIEGOKOLWIEK łóżka). Pytałabyś o to 3-latka, odstającego behawioralnie (nie, nie na korzyść, co za niespodzianka) od rówieśników _drastycznie_?
        • verdana Re: Naprawdę? 19.12.12, 12:06
          Drugie dziecko też chce zostać w DD. Najwazniejsze jest tu nie to, jakie wrunki teraz będą w domu, ale to, zę starsze dzieci w ogóle nie czują więzi z rodzicami. Czyli żaden asystent i lepsze gospodarowanie nie pomoże - rodzice do tego stopnia nie troszczyli sie o dzieci,z ę dzieci wolą byc bez nich. W tym wypadku nie pomoze absolutnie nic, nawet codziennie trzydaniowy obiad.
      • czarnaalineczka Re: Odbieranie dzieci 19.12.12, 17:42
        > I druga kwestia: do doopy jest system, w którym albo się dzieci zabiera do DD a
        > lbo zostawia w syfie i głodzie. Naprawdę nie ma szans na wersje pośrednie (typu
        > choćby kurator i coś na kształt "okresu próbnego")? To tak, jak by bez ostrzeż
        > enia że się źle robi, wylatywało się od razu z roboty. Bez sensu.

        rodzina kuratora miała przydzielonego po urodzeniu młodszego z chłopców
        asystenta rodziny dostali od 1 sierpnia ( a dzieci zabrano 14 września )
      • zwiatrem Re: Odbieranie dzieci 21.12.12, 19:40
        Z tego co wyczytałam tej rodzinie serwowano wersję pośrednią, między innymi rodzice wiedzieli, że tak się może skończyć brak ich zaangażowania.
        Nie podziałało ultimatum i powiem tym razem: dobrze.
        Na własne oczy widzę dzieci ludzi, którzy śmierdzą alkiem, tytoniem a za obiady w szkole płaci opieka. Nikt im ich nie zabierze chociaż kradną, dzieci zmuszają do tego samego (także do zbierania ślimaków na obiad, a jak obiadu nie będzie to wina Rafała, bo ich zebrał za mało, ślimaki zbierają na mojej posesji jakby co, a kradną z mojego lasu, twierdzą nawet, że robili to od 10 lat i dalej będą).
        Matka ich w końcu zabroniła córce bawić się z moimi dziećmi w klasie ale nie zabroniła kraść z naszej nieruchomości. Zabroniła także się podwozić chociaż w ulewy dziecko idzie do szkoły 40 minut w błocie po kostki (mimo iż wcześniej się zgodziła).
        Mój 8letni syn uznał że w ten sposób uniemożliwiła szczęście tej dziewczyny, która szczerza się polubiła z moimi i jakby nie spojrzeć to prawda. Tak nie powinno być, dziecko ma prawo żyć lepiej.
    • aktyntasza Re: Odbieranie dzieci 05.01.13, 21:53
      teraz wiem skąd się biorą takie Anders Behring Breiviki
      • sebalda Re: Odbieranie dzieci 01.02.13, 12:31
        Też nie mogłam się pogodzić z tym, że jedna gazeta (w końcu WO to też GW) może zamieszczać tak skrajnie różne wersje tej samej sprawy. Szalenie mnie wkurzyła ta zalinkowana wersja, bo czyta to wiele osób i wyrabia sobie na tej podstawie zdanie. A zdanie jest mianowicie takie, że bezwzględne państwo polskie (patrz rząd oczywiście i nie kto inny jak Tusk) odbiera biednym rodzinom dzieci. Ludzie czytają, krzyczą, plują, protestują, a potem jedna pani z drugą panią w instytucjach odpowiedzialnych za takie działania będzie się dziesięć razy zastanawiała, zanim wystawi kolejny nakaz odebrania dzieci, bo media i opinia publiczna ją wyklną. I będzie się być może tak długo zastanawiała, aż któreś z dzieci umrze na zapalenie płuc (tacy ludzie z reguły bagatelizują choroby dzieci, na papierosy pieniądze zawsze mają, ale na lekarstwa nigdy) albo wyląduje w szpitalu w skrajnym wycieńczeniu i niedożywieniu. Ta kobieta nie prała, tylko wyrzucała ubrania, a potem szła po następne do opieki społecznej. Dzieci nie miały miejsca do nauki, ale też nie miały gdzie spać, spały pokotem na podłodze. To nie bieda, to totalne zaniedbanie. Zaniedbanie też jest wykroczeniem i krzywdą wyrządzaną dzieciom.
        Przez nagłaśnianie tego typu spraw (nierzetelne, stronnicze) tak długo trwało zatwierdzanie nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy. Bo będzie za duża ingerencja państwa w sprawy rodziny (bił na alarm Episkopat Polski), bo będą nadużycia i dzieci będą odbierane biednym, ale kochającym rodzicom. Wiem, że nadużycia mogą się zdarzyć, ale uważam, że więcej jest spraw podobnych do tej z Lubaczowa, niż rzeczywistego dybania na biednych ludzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka