Dodaj do ulubionych

Do czego służy szkoła

18.09.13, 07:31
Zauważyłam zadziwiającą zbieżność postulatów dotyczących szkoły i uczenia - w dziedzinach tak wydawałoby się odległych jak WF i język polski (a właściwie - czytanie lektur). Postulat jest taki: przedmiot nie musi dać jakiejś konkretnej umiejętności czy wiedzy (jak zrobić dwutakt albo w co była ubrana Izabela Łęcka na balu), lepiej żeby po prostu zachęcił młodzież "do siebie" - do czytania albo uprawiania sportu.

I tak się zastanawiam - a co z innymi przedmiotami? Czy ważniejsza jest podstawowa znajomość fizyki albo historii czy ogólne przekonanie, że "historia/biologa/fizyka" jest fajna. Tu chyba jest inna sprawa - bo jeżeli kogoś przekonamy do czytania, to jakieś tam braki w dziedzinach humanistycznych może uzupełnić sobie sam, ale dla wielu osób czytanie nie jest wystarczające do nauczenia się przedmiotów ścisłych czy wymagających jakiejś szczegółowej wiedzy lub analizy (więc biologia czy historia też wchodzi w grę). Sama tak mam, że o ile jestem w stanie nauczyć się z podręcznika biologii czy historii, to już przedmioty "z wzorami" wolę poznawać słuchając wykładu. I choć łatwo przyswajałam wiedzę mat-fiz na lekcjach, to samo zapisane w podręcznikach budziło i budzi nadal nieprzepartą senność. Poza tym - gdyby nie szkoła, czy w ogóle bym kiedykolwiek sięgnęła po jakieś pozycje dotyczące np. chemii..? Więc pytanie: czy lepiej zachęcać czy jednak uznać część wiedzy za nieodzowną i wtłaczać na siłę?
Obserwuj wątek
    • turzyca Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 07:49
      Więc pytanie: czy lepiej zachęcać czy je
      > dnak uznać część wiedzy za nieodzowną i wtłaczać na siłę?


      Ja tam wole system, w ktorym dostarczana wiedza jest odpowiedzia na potrzebe tej wiedzy. Ktora wczesniej starannie wzbudzimy. smile
      Zasade dzialania dzwigni mozna wytlumaczyc przedszkolakom - niech testuja potem na hustawkach, ze faktycznie grubszy chlopiec siedzacy tuz przy drazku i chuda dziewczynka na samym koncu siedziska moga sie razem hustac. Jak im sie potem wypisze wzor, to beda mialy w glowie tysiace przykladow, w ktorych juz ten wzor zastosowaly, i beda zadania rozwiazywac znacznie bardziej intuicyjnie. My mamy z chlopem potworna slabosc do znajdowania przykladow, gdzie w zyciu codziennym mozna pokazac uzycie nauk scislych - ostatnio chlop wracal z pobliskiego sklepu dwa razy dluzej niz przewidywalam, bo musial dzieciom na podworku wytlumaczyc, dlaczego powstaja dwie tecze. Ide o zaklad, ze kwestia rozszczepienia swiatla, zadania z pryzmatami itp beda dla nich odrobine bardziej oczywiste. smile

      I to o czym pisze, nie do konca jest utopia, w koncu sa nauczyciele, ktorzy zjadaja wszy sciekowe: katar1.blox.pl/2013/09/Wywiadowka.html smile
      • kooreczka Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 09:08
        Wiedzę jakoś trzeba egzekwować- bo powiedzmy szczerze to co wtłacza się na wczesnym etapie jest podstawowe dla zrozumienia świata i ewentualnego dalszego poznania, a dzieci nie umieją się uczyć same dla siebie- perspektywa dalszej nauki to dla nich kosmos.

        Z drugiej strony praktycznie wszystko nauczanie jest od tyłka strony. Nie jestem specjalistą, ale trzeba to jakoś przeorganizować, żeby nie powtarzać wszystkiego kilka razy i wprowadzić więcej praktyki. Na chemii i fizyce ani razu nie miałam żadnego doświadczenia. Ani razu- bo czasu za mało, bo palniki nie chodzą, bo niebezpieczne. Normalnie mnie skręcało, gdy w amerykańskich serialach widziałam te laboratoria. Ciekawe, czemu jeśli chodzi o biologię wszyscy przywołują te nieszczęsne pantofelki. Może dlatego, że to jedna z niewielu lekcji, gdzie używaliśmy mikroskopu? I czemu nikt nie zwraca uwagi, że to nie budowa pantofelka, ale komórki na przykładzie pospolitego i łatwego do zobrazowania organizmu.

        Z polskiego i historii miałam niezłych nauczycieli- z tego drugiego dat uczyliśmy się przy okazji, ale przynajmniej wytłumaczono nam, czemu rozbicie dzielnicowe nie było pomrocznością jasną, a konsekwencją szeroko stosowanego pomysłu, który wówczas wydawał się najlepszy. Że Mieszko II dostał państwo zbyt duże i podzielone. Że pod Warną zadecydował głupi młodzieńczy wybryk. Że na dłuższą metę każde państwo grabi do siebie.
        Z polskiego zaś Nad Niemnem i Chłopów mamy w małym palcu i to u nogi. I wiemy czemu Justynie ani razu nie zaświtało, że w gospodarstwie będzie musiała nie tylko ze śpiewem na ustach obrabiać pole ale i robić w oborze. I że mimo wszystko widziała jak bardzo mieć wpływa na być. Jakoś tak ciekawie wyszło.

        • turzyca Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 11:27
          Mam problem z "wtlaczaniem", wolalabym raczej, zeby sprowokowac dzieci do zasysania wiedzy. Jak sobie wyrobia nawyk, to beda myslec tez na wlasna reke.

          Ale z tym, ze wszystko jest zrobione od tylka strony, to sie zgadzam. Nie dosc ze sie powtarza, to w ogole nie tworzy calosci, nie ma powiazan miedzy przedmiotami, a do tego wiedza w duzej mierze serwowana jest zbyt pozno i zbyt sucho. Nie ogladalam pantofelka, mialam sie go nauczyc na pamiec w piatej klasie. Czyli majac 12 lat. A tymczasem osmiolatek moze wyekstrahowac DNA. I do tego nie potrzeba palnika.
          www.youtube.com/watch?v=rMRofOD5AEs
          I czlowiek, ktory wlasnorecznie wyekstrahuje nici DNA nie bedzie sie dawal lapac na slogan reklamowy "bez DNA", bo bedzie wiedzial, ze DNA jest wszedzie.
          Tenze osmiolatek moze sobie obejrzec komorke. A w sumie to moze i szesciolatek, w ogladanie komorek pod mikroskopem bawilam sie z szescioletnim kuzynem - mikroskop plus cebula plus wujek, ktory nami pokierowal i opowiedzial, co widzimy. Do tej pory pamietam, co widzialam, wyuczonej budowy pantofelka zdecydowanie nie.

          Polska szkole trzeba zreformowac od poczatku do konca.
        • kindzie Re: Do czego służy szkoła 21.09.13, 08:48
          kooreczka napisał:

          > Z polskiego zaś Nad Niemnem i Chłopów mamy w małym palcu i to u nogi. I wiemy c
          > zemu Justynie ani razu nie zaświtało, że w gospodarstwie będzie musiała nie tyl
          > ko ze śpiewem na ustach obrabiać pole ale i robić w oborze.

          Nie tylko wiecie, że Justynie nie zaświtało, ale też wiecie dlaczego? Podziel się tym, jak do tego doszliście - ja przeczytałam "Nad Niemnem" parę razy i dotąd tego nie wiem. I czy słusznie wyczuwam sugestię, że praca w oborze jest nieporównanie gorsza niż takie na przykład żniwa, kiedy cały dzień człowiek jest zgięty w pół, a słońce na niego praży? Albo mielenie żarnami, kiedy po pierwszych paru obrotach ręce już mdleją, a mąki nadal jak na lekarstwo? Albo dźwiganie kilka razy dziennie wiader pełnych wody pod strome wzgórze? Wydaje mi się, że Wasza nauczycielka za bardzo się zasugerowała słowami Kirły, że orać to pięknie i romantycznie, ale za to gnój wywozić - przechlapane.
          • verdana Re: Do czego służy szkoła 21.09.13, 09:48
            Kobiety nie obrabiały pola. Jesli zmarł mąż, pole obrabiali synowie, a jak byli za mali - sąsiedzi. To nie była praca dla kobiet i ze względu na to, ze była zbyt ciężka fizycznie i ze względu na dosyć silne tabu. Tzn. mogły sadzić kartofle, żąć, ale nie orać.
            • aandzia43 Re: Do czego służy szkoła 21.09.13, 10:07
              Nawet jeśli odpadała orka, to reszta prac polowych, w których uczestniczyły kobiety była wystarczająco ciężka, żeby grzbiet i cała reszta ciała bolały jak diabli, a po klikunastu latach takiej "orki" wink pojawiały się zwyrodnienia. Sadzenie kartofli, wykopki, układanie zboża w snopki itd. to paskudna, fizyczna robota. Justysia lekko nie miała wink
          • kooreczka Re: Do czego służy szkoła 21.09.13, 13:54
            Bo Nad Niemnem pisane było pod tezę. Nic nie mogło zepsuć happy endu, dlatego Orzeszkowa nie pokazała brudnych stron pracy w gospodarstwie. Zresztą, czy sama o nich wiedziała?

            Praca w oborze to przykład- jest wstrętna, obrzydliwa, brudna i śmierdząca. I nie dałoby się tego pięknie opisać- albo piszesz o drewniakach czyszczonych co wieczór i fartuchu roboczym jak u mojej prababci albo założyć, że włazisz w gnój. Nie pasowała do obrazka, gdzie robota to wyzwolenie do którego idzie się ze śpiewem na ustach i w niedzielnych ciuchach- bo żniwa u Orzeszkowej to święto na którym co najwyżej panieneczka się zadyszy. Podobnie jak nie opisano ciągnięcia wody, wykopków czy choćby zbierania kapusty w deszczu.

            • kindzie Re: Do czego służy szkoła 22.09.13, 09:14
              kooreczka napisał:

              > Bo Nad Niemnem pisane było pod tezę. Nic nie mogło zepsuć happy endu, dlatego O
              > rzeszkowa nie pokazała brudnych stron pracy w gospodarstwie. Zresztą, czy sama
              > o nich wiedziała?

              "Ten błazen Kirło aż zalegał się od śmiechu: "Co to orze! orać to jeszcze pięknie, poetycznie, ale on sam gnój na pole wywozi i pewno od tego bardzo śmierdzi!" - to cytat z "Nad Niemnem".
              Naprawdę sądzisz, że Orzeszkowa, która więcej niż 10 lat ze swojego dorosłego życia przemieszkała na wsi i zajmowała się prowadzeniem majątku, nie wiedziała, że większość prac w gospodarstwie jest ciężka i brudna?

              > Praca w oborze to przykład- jest wstrętna, obrzydliwa, brudna i śmierdząca. I n
              > ie dałoby się tego pięknie opisać- albo piszesz o drewniakach czyszczonych co w
              > ieczór i fartuchu roboczym jak u mojej prababci albo założyć, że włazisz w gnój
              > .

              Dojenie albo karmienie zwierząt (tym na ogół zajmowały się kobiety w oborze, wyrzucanie gnoju to była raczej męska robota) jest wstrętne i obrzydliwe? No, to kwestia gustu i upodobań. A przepiękne (w mojej opinii, to znowu kwestia gustu) opisy tych czynności stworzyło wielu pisarzy.

              > Nie pasowała do obrazka, gdzie robota to wyzwolenie do którego idzie się ze
              > śpiewem na ustach i w niedzielnych ciuchach- bo żniwa u Orzeszkowej to święto n
              > a którym co najwyżej panieneczka się zadyszy. Podobnie jak nie opisano ciągnięc
              > ia wody, wykopków czy choćby zbierania kapusty w deszczu.

              Akurat kwestia noszenia wody z Niemna i tego, jaka to ciężka praca, zajmuje sporo miejsca w "Nad Niemnem". A do żniw faktycznie zakładano wtedy odświętne stroje - nie dlatego, że to było tak lekkie zajęcie, tylko dlatego, że było tak ważne - udane żniwa oznaczyły wolność od głodu na cały rok. I rzeczywiście przy zajęciach w polu często śpiewano - i to też bynajmniej nie oznaczało, że to była taka lekka praca, skąd w ogóle ten pomysł?
              Orzeszkowa faktycznie nie opisuje wykopków, zbierania kapusty, prania, plewienia, pieczenia chleba i tysiąca innych robót - ale też nie pisała katalogu czynności gospodarczych, tylko powieść. Pokazała kilka spośród nich, być może właśnie tych najcięższych w jej opinii.

              • kindzie Re: Do czego służy szkoła 22.09.13, 09:23
                kindzie napisała:

                > Orzeszkowa faktycznie nie opisuje wykopków, zbierania kapusty, prania, plewieni
                > a, pieczenia chleba i tysiąca innych robót - ale też nie pisała katalogu czynno
                > ści gospodarczych, tylko powieść. Pokazała kilka spośród nich, być może właśnie
                > tych najcięższych w jej opinii.
                >

                Autokorekta: plewienie (i to w deszczu) jak najbardziej opisuje, podobnie jak pranie i pieczenia chleba - w scenach w majątku Kirłów.
              • kooreczka Re: Do czego służy szkoła 22.09.13, 10:17
                Mężczyźni wyrzucali gnój i w ogóle robili wszystko co męczące, kobity ino tkały i pachniały. No, ale ja z innego rejonu, gdzie praca przy zbożu dla bab nie była tabu.
                Zajmowanie się zwierzętami jest obrzydliwe- odbierałaś zwierzęcy poród albo usuwałaś obumarły płód? Zajmowałaś się chorym zwierzęciem? Przerobem na mięso?

                Opisy są piękne, poetyczne i wartościujące- a tego co złe kilka zdań, a większość w ogóle pominiętych. To nie jest pisanie pod tezę? Porównaj sobie choćby Chłopów czy Czechowa, którzy nie udawali, że wieś sielsko anielska jest.
                • verdana Re: Do czego służy szkoła 22.09.13, 10:34
                  Nie była tabu, ale chyba nieco późniejsmile I nie praca przy zbożu, a orka.
                • kindzie Re: Do czego służy szkoła 22.09.13, 10:34
                  kooreczka napisał:

                  > Mężczyźni wyrzucali gnój i w ogóle robili wszystko co męczące, kobity ino tkały
                  > i pachniały.

                  Wymowa moich postów była całkowicie przeciwna - pisałam, że to co właśnie Ty przedstawiasz jako niemalże rozrywkę (żniwa, inne czynności, których Justyna się ima w książce, takie jaki mielenia na żarnach) - to ciężka harówka.

                  > No, ale ja z innego rejonu, gdzie praca przy zbożu dla bab nie by
                  > ła tabu.

                  O tabu nie ja pisałam.

                  > Zajmowanie się zwierzętami jest obrzydliwe- odbierałaś zwierzęcy poród albo usu
                  > wałaś obumarły płód? Zajmowałaś się chorym zwierzęciem? Przerobem na mięso?

                  Oprócz usuwania obumarłego płodu na wszystkie inne pytanie odpowiedź brzmi: "Tak". A jak się ma z tym sprawa u Ciebie?

                  > Opisy są piękne, poetyczne i wartościujące- a tego co złe kilka zdań, a większo
                  > ść w ogóle pominiętych. To nie jest pisanie pod tezę? Porównaj sobie choćby Chł
                  > opów czy Czechowa, którzy nie udawali, że wieś sielsko anielska jest.

                  Oczywiście, że "Nad Niemnem" pisane jest pod tezę. Nie z tym polemizowałam. Ale z konkretnie z twierdzeniem, że perspektywa pracy w oborze, która jakoby nigdy nie zaświtała Justynie, miałaby natychmiast ukazać owej tezy lichotę.
                  • verdana Re: Do czego służy szkoła 22.09.13, 10:51
                    A ja powiem jeszcze jedną - jest sporo ludzi, którzy kochają pracę na roli, chociaż jest ciężka. Justyna doskonale wiedziała, co ją czeka, nie była panienką z miasta.
                  • kooreczka Re: Do czego służy szkoła 22.09.13, 11:49
                    Myślisz, że do zdechłej ciąży ktoś wzywał weterynarza? Podobnie jak do dobijania zwierząt?
                    Z obrazem wsi jaki ja wyniosłam z dzieciństwa korespondowała u Orzeszkowej jedna scena- tak gdzie skaczą sobie do oczu o wyciętą w ząbek granicę.

                    Nie piszę nigdzie, że teza jest licha- ale że po prostu jest i nie pozwala przejść w pełen naturalizm. Orzeszkowa była świetną obserwatorką, ale to co jej nie pasowało po prostu ukryła, żeby nie mąciło obrazu świata.
    • ginny22 Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 09:33
      > Więc pytanie: czy lepiej zachęcać czy je
      > dnak uznać część wiedzy za nieodzowną i wtłaczać na siłę?

      Wiadomo, że JAKAŚ część wiedzy jest nieodzowna, żeby się poruszać w świecie. Tyle tylko, że dziś ten świat leci do przodu tak szybko i tak szybko powiększają się zasoby wiedzy, że nie da się chyba okreslić, co jest tym niezbędnym zasobem. Na pewno jednak ważniejsze jest rozbudzenie w ludziach przyjemności z czytania niż egzekwowanie od nich wiedzy, jaki kolczyki miała Zosia z PT na zaręczynach (na tym pytaniu złapała mnie polonistka w podstawówce - zaiste, nie pamiętałam). I ważniejsze jest nauczenie ich, z czego warto korzystać, by poszerzyć wiedzę, niż daty dzienne wszystkich bitew i róznice między mejozą a mitozą. Je zawsze można sprawdzić albo znać, jeśli człowiek chce.
      • gaja78 Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 10:12
        ginny22 napisała:

        > Tyle tylko, że dziś ten świat leci do przodu tak szybko i tak szybko powiększają
        > się zasoby wiedzy, że nie da się chyba okreslić, co jest tym niezbędnym zasobem
        > .

        Naprawdę ?
        Na przykład w jakiej dziedzinie powiększają się zasoby wiedzy w tempie zawrotnym ?

        Nie zgadzam się z powyższą tezą tak jak nie zgadzam się z tezą podobną, jakoby świat tak szybko się dziś zmieniał jak jeszcze nigdy. Na czym polega na szybkość zmian ? Co takiego rewolucyjnego się dzieje ?

        Jeśli chodzi o "nową" wiedzę, to na pewno dużym przełomem był postęp w genetyce. Żadna inna rewolucja nie przychodzi mi do głowy. A podstaw genetyki to ja już się uczyłam w liceum w latach 90-tych. To jaka wiedza się tak szybko powiększa, że nie można nadążyć za weryfikowaniem programu podstaw jej nauczania ?
        • pavvka Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 11:51
          gaja78 napisała:

          > Na przykład w jakiej dziedzinie powiększają się zasoby wiedzy w tempie zawrotny
          > m ?

          > Jeśli chodzi o "nową" wiedzę, to na pewno dużym przełomem był postęp w genetyce
          > . Żadna inna rewolucja nie przychodzi mi do głowy. A podstaw genetyki to ja już
          > się uczyłam w liceum w latach 90-tych. To jaka wiedza się tak szybko powiększa
          > , że nie można nadążyć za weryfikowaniem programu podstaw jej nauczania ?

          Ja powiem tak: zasoby wiedzy ludzkości się powiększają szybko, owszem. Ale jedynymi ludźmi, którzy muszą za tym podążać na bieżąco, są specjaliści w danych branżach. Jeśli mowa o podstawach, które wszyscy powinni znać, to IMO niewiele z rzeczy odkrytych w ostatnich 50 latach się tu łapie. Może należy znać jakieś podstawy działania nowoczesnych technologii, ale one też w większości opierają się o zasady odkryte dawno temu.
      • paszczakowna1 Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 19:41
        > Wiadomo, że JAKAŚ część wiedzy jest nieodzowna, żeby się poruszać w świecie. Ty
        > le tylko, że dziś ten świat leci do przodu tak szybko i tak szybko powiększają
        > się zasoby wiedzy, że nie da się chyba okreslić, co jest tym niezbędnym zasobem

        "Zasoby wiedzy ludzkiej" w ciągu ostatnich 50 lat nie powiększyły się jakoś drastycznie. Zaś "niezbędny zasób" jest bardzo dobrze określony. Porównaj programy szkolne z matematyki dwóch dowolnych państw, ponad 80% masz wspólne. Z fizyką i chemią jest podobnie.
    • gaja78 Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 11:27
      Szkoła powinna i zachęcać, i zmuszać.
      Nacisk powinien być położony na związki przyczynowo-skutkowe, na mechanizmy, na relacje. W każdej dziedzinie wiedzy. Daty na lekcjach historii powinny być zastąpione dokładniejszą genezą wydarzeń, budowa komórki na biologii powinna się kręcić wokół bilansu energetycznego, etc. I to powinna być wiedza egzekwowana od uczniów.
      • anndelumester Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 14:33
        Podpisuję się!!!
        Moja podstawówka była fatalna, LO wymagało tak bardzo, że do tej pory bez problemu obudzona w nocy odtwarzam wiedzę z matematyki, fizyki, chemii i biologii - zachęcając tak sobie (podstawową zachętą był przywilej uczęszczania do tej szkoły).
        W szkole mojego dziecka nauczyciele inspirują, szukają, starają się i bezwzględnie egzekwują, ale bez opresji. Patrząc na dzieci widzę, że wiedza sama wskakuje do głów i tam zostaje, mało tego nauczyciele zachęcają do samodzielnych poszukiwań, czytania, szukania.
        Niezłym uzupełnieniem są międzyklasowe warsztaty np. organizowane przez Uniwersytet Dzieci.
        Bardzo mi się to podoba.
    • truscaveczka Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 12:15
      O ile z języka polskiego można zebrać pewną wiedzę podstawową - ale nie kanon lektur, o nie, to z wfem moim zdaniem musi - musi! - nastąpić jakiś przełom. Przełom m.in. związany z nieużywaniem w pracy napojów wyskokowych (!!!) ani nieprzychodzeniem na kacu, z niestosowaniem ćwiczeń "na macie" (macie i grajcie), z niedręczeniem osób mniej sprawnych fizycznie. Gimnazjalistki na potęgę zwalniają się z wfu głównie dlatego, że zajęcia są nieinteresujące, nadmiernie męczące lub na odwrót - przestojowe (vide gimnastyka, akrobatyka, gdzie każdą dziewczynę musi asekurować wuefmen, a reszta stoi i czeka), bo nauczyciele zmuszają do stania na głowie czy skoku przez kozła albo do biegania w kółko przez 20 minut, bo kpią z podskakującego biustu albo ociężałości. Nie tędy droga.
      Czemu na zajęciach brak nauki tańca, siłowni, aerobiku, stepu czy tego wszystkiego, po co idziemy do klubów fitness? Jakoś nie słyszałam, żeby tłumy dorosłych pchały się na zajęcia z rzutu piłką lekarską, prowadzone przez skacowanego frustrata o obleśnym spojrzeniu (a takich wuefmenów widywałam w miejscach pracy, owszem, oraz jako uczennica).
      • ding_yun Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 12:56
        > Czemu na zajęciach brak nauki tańca, siłowni, aerobiku, stepu czy tego wszystki
        > ego, po co idziemy do klubów fitness?

        Dokładnie.
        Większość znanych mi osób ma dość złe wspomnienia z zajęć w-f, a mimo to kluby fitness pękają w szwach, baseny są oblegane przez rodziny z dziećmi w każdym wieku, coraz więcej osób biega. Ludzie chcą ruchu, ale takiego, który jest dostosowany do ich możliwości i sprawia im przyjemność. Na w-f dziwnym trafem zawsze trzeba było robić na ocenę te rzeczy, których nie miało się szansy wykonać dobrze z racji budowy i predyspozycji.
        • pavvka Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 13:13
          ding_yun napisała:

          > Większość znanych mi osób ma dość złe wspomnienia z zajęć w-f, a mimo to kluby
          > fitness pękają w szwach, baseny są oblegane przez rodziny z dziećmi w każdym wi
          > eku, coraz więcej osób biega.

          Tu bym nie przesadzał. Ludzie regularnie uprawiający sporty to w dalszym ciągu mniejszość społeczeństwa. Równie dobrze to może być w większości ta sama grupa która wf w szkole lubiła. A jeśli nie jest, to z kolei przeczy Twojej tezie, że złe wspomnienia z lekcji wf-u zniechęcają do aktywności fizycznej w dorosłym wieku smile
          • truscaveczka Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 13:48
            Ale zniechęcają.
            Mnie na przykład do ruchu w ogóle - poza spacerami - zachęciły dopiero moje nieocenione przyjaciółki. A mam 35 lat. I dopiero teraz odkryłam, że to jest fajne. I wiem, że bardzo wiele osób ze zdumieniem stwierdziło w wieku dorosłym, że jednak aktywność fizyczna różni się od tego, co nam serwowano na wfie - głównie stopniem atrakcyjności i przyjemnością, tak fizyczną, jak i emocjonalną - o socjotwórczej roli uprawiania sportu niewyczynowego nie wspominając.
            • pavvka Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 14:08
              truscaveczka napisała:

              > Ale zniechęcają.

              Skoro wszystkie forumowiczki jak jedna żona mówią, że nie znosiły wuefu, a teraz uprawiają mnóstwo sportu, to chyba jednak nie są skuteczne w zniechęcaniu big_grin
              Ja zresztą też tak mam, żeby nie było.
              • anndelumester Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 14:34
                Ja tam wf lubiłam, zwłaszcza w LO, a sportu nie znoszę.
                Uprawiam jedynie dla towarzystwa i wyglądu.
                • pavvka Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 14:50
                  anndelumester napisała:

                  > Ja tam wf lubiłam, zwłaszcza w LO, a sportu nie znoszę.

                  Tym bardziej... Wygląda, że atrakcyjność wuefu w szkole nijak nie przekłada się na to, że człowiek będzie później lubił sport, a jeśli się przekłada, to w drugą stronę. Co prawda to forum to próba mała i niekoniecznie reprezentatywna, ale jednak.
              • truscaveczka Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 14:44
                Pavvka, ale przez prtmnaście lat od matury profilaktycznie sportu nienawidziłam. Dopiero na starość mi przechodzi wink
                • pavvka Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 14:51
                  Cóż to jest 15 lat wobec wieczności tongue_out
                • mary_ann Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 18:41
                  ruscaveczka napisała:

                  > Pavvka, ale przez prtmnaście lat od matury profilaktycznie sportu nienawidziłam
                  > . Dopiero na starość mi przechodzi wink

                  Tak samo. Mnóstwo czasu zajęło mi stopniowe przełamywanie głębokiej traumy (to nie jest słowo na wyrost), jaką spowodowały u mnie lekcje WF-u.
              • ding_yun Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 14:53
                pavvka napisał:

                > Skoro wszystkie forumowiczki jak jedna żona mówią, że nie znosiły wuefu, a tera
                > z uprawiają mnóstwo sportu, to chyba jednak nie są skuteczne w zniechęcaniu big_grin

                Całe szczęście traumy można przepracować smile Niemniej jednak wymaga to sporo wysiłku oraz - w moim przypadku - również pozytywnego kopa od bliskich.
                • 1zorro-bis Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 14:57
                  szkole traktowalem kiedys jak miejsce spotkan towarzyskich.....smirk
                  Nauka interesowala mnie juz mniej....big_grin
              • staua Re: Do czego służy szkoła 22.09.13, 15:51
                Lubiłam WF (chociaż nie byłam gwiazdą, nie byłam najgorsza, ale nie najlepsza), i teraz lubię sport.
          • ding_yun Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 13:54
            Mogę powiedzieć jak było w moim przypadku. Nie lubiłam nigdy lekcji w-f i te zajęcia zaszczepiły we mnie przekonanie, że jestem osobą beznadziejnie niesprawną i w ogóle nie nadającą się do jakiegokolwiek sportu. W międzyczasie, głównie przez naciski rodziców, nauczyłam się pływać, liznęłam jazdy na nartach i tenisa. Gdyby nie oni absolutnie nie zaangażowałabym się w żaden sport poza szkołą, tak tego nie znosiłam. Chociaż nie odstawałam specjalnie poziomem to nadal uważałam, że sport to w ogóle nie dla mnie, a jeśli coś mi wychodzi, to przypadkiem. Dopiero w liceum, kiedy w-f zaczęłam mieć prowadzony w normalny "rekreacyjny" sposób zapisałam się dodatkowo na aerobik i polubiłam tę formę aktywności fizycznej. W-f skutecznie wyrobił we mnie przekonanie, że sport nie jest dla mnie, a ja to przekonanie musiałam w sobie zwalczyć - i prawdę mówiąc walczę z nim po dziś dzień. Piłki do kosza nie miałam w ręku od ponad 10 lat, tak mi to obrzydzono.
            • croyance Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 16:07
              Nienawidzilam wf-u cala soba i od 15 roku zycia zawsze mialam zwolnienie. Przede wszystkim zniechecilo mnie zmuszanie mnie do biegu na 600 metrow na czas - lecialam dyszac ciezko na samym koncu grupy z najgorszym czasem i MOWILAM, ze zle sie czuje, ale nikt mnie nie sluchal. Teraz wiem, ze mam tachycardie (miedzy innymi) i nie powinnam biegac pod zadnym pozorem. Mialam racje buntujac sie i unikajac wfu, bo - jak sie okazalo - byl niekompatybilny z moim stanem zdrowia. Teraz sobie spaceruje (nawet i 25 km) i jezdze na rowerze z wielka przyjemnoscia, ale na zadne bieganie, silownie i sporty wysilkowe nie wolno mi sie nawet zabierac. Szkoda, ze zaden lekarz ani nauczyciel mnie nie sluchal i nabijal sie ze mnie, jak czerwona, z szalejacym sercem wpadalam na mete 6 minut po wszystkich.
              • turzyca Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 16:23
                Szkoda, ze zaden lekarz ani nauczyciel mnie nie sluchal i nabijal sie ze
                > mnie, jak czerwona, z szalejacym sercem wpadalam na mete 6 minut po wszystkich
                > .

                A w sumie nauczyciel powinien takie rzeczy wylapywac. Skoro prywatni trenerzy aerobicu czy jogi wylapuja problemy klientow, to nauczyciele tym bardziej powinien umiec.
              • staua Re: Do czego służy szkoła 22.09.13, 16:09
                Te 6 minut po wszystkich to licentia poetica?
                Bo przeciętnie dziewczyny pod koniec podstawówki biegają 600m w nieco ponad 3 minuty (najlepsze wyniki ponieżej 3 minut, niech będzie, że bardzo kiepski wynik to ok. 4 minut). W 9-10 minut te 600 m to właśnie można sobie przejść spacerkiem.

                Druga dziwna dla mnie sprawa to taka, że bieganie to aeroby tak samo, jak rower... Rower zamiast biegania jest na ogół zalecany właśnie w celu utrzymania tej samej wydolności aerobowej po urazie w obrębie nogi, typowym dla biegania. Chyba, że lekarz zabrania z innego powodu (napisałaś "między innymi"). A może po prostu wie, że masz uraz na punkcie biegania (z tym absolutnie nie dyskutuję).
                • truscaveczka Re: Do czego służy szkoła 23.09.13, 10:37
                  staua napisała:

                  > Te 6 minut po wszystkich to licentia poetica?
                  Nie wydaje mi się. Osobiście po jakichś 50m dostałam potwornych duszności, kolki w ogóle umarłam, zatrzymałam się, zniosłam parę obelg, odpoczęłam, ruszyłam dalej spokojnym chodem i w sumie czas miałam trzy razy dłuższy niż koleżanki. Nie byłam w stanie zaliczyć w ogóle sześćdziesiątki.
                  Dzisiaj sama w tonie dowierzam, ale w sumie - jako dziecko prowadzane _za rękę_ na każdy spacer, które w życiu nie szło pod górkę porządniejszą, nie miało kontaktu z basenem, rowerem, bieganiem, skakaniem... No właśnie uncertain
                • szarsz Re: Do czego służy szkoła 23.09.13, 14:08
                  staua napisała:
                  > Druga dziwna dla mnie sprawa to taka, że bieganie to aeroby tak samo, jak rower

                  Absolutnie nie takie same. Bieganie jest duuuużo bardziej wymagające oddechowo i ja np. przejadę ci ze śpiewem na ustach 20 kilometrów z prędkością 20 - 25km/h, a nie przebiegnę 500m. Być może po prostu nie umiem biegać.
                  • verdana Re: Do czego służy szkoła 23.09.13, 14:49
                    Dla mnie z kolei przejście górami 25 km to żaden problem, a przebiegnięcie 100 metrów - prawie nie do wykonania. W szkole też miałam problem (póki matka, dzięki matko, nie załatwiła mi zwolnienie "z cięższych ćwiczeń"). Po czym okazało się, zę wada serca, jaką miałam w dziecińsytwie i która rzekomo się cofnęła, nadal jest wadą - nie przeszkadza przy tym w życiu codziennym, ale rzeczywiście utrudnia bieganie.
                    • 1zorro-bis Re: Do czego służy szkoła 23.09.13, 15:35
                      do nauki?smirk
                    • staua Re: Do czego służy szkoła 23.09.13, 16:58
                      Dzięki za odpowiedzi (naprawdę pytałam poważnie).
                      Bieganie to absolutnie nie jest sport, który wszystkim przychodzi naturalnie i rzeczywiście da się go nauczyć i po niemiłym okresie nauki odczuwać przyjemność i satysfakcję (absolutnie nikogo nie namawiam, są inne sporty przecież, tylko taka uwaga, że da się nauczyć, jak gry na instrumencie czy kaligrafii, jakby ktoś chciał). To może być (przynajmniej częściowym) wyjaśnieniem. Osobiście polubiłam bieganie długodystansowe dopiero parę lat temu (ale zdawałam sobie sprawę, że mogę je polubić, bo lubiłam pływanie, chodzenie i właśnie rower).
                      Krótkie dystanse w szkole (jako dziewczyny biegałyśmy 60 m) zawsze wychodziły mi gorzej ze względu na powolny start wink
            • retro-story Re: Do czego służy szkoła 18.09.13, 17:00
              A propos roli rodzicow - o ile za wuefem nie przepadałam (ale też i nie mam zupełnie potwornych wspomnień), o tyle największymi sportowymi traumami raczył mnie mój własny tatuś, który sport uwielbiał. Tatuś zabierał brata i mnie na wycieczkę, na której musieliśmy się wykazać. Czyli np jednorazowy wyjazd rowerowy - 70 km. Spływ kajakowy - 25 km dziennie. Trasa narciarska - tylko czarna, bo przecież niebieskie i zielone są dla "starych babć". Brat to kochał, ja nienawidziłam. Do tej pory ogarnia mnie panika na myśl o nartach, pamiętam tylko potworne zimno i czepianie się drzewek ze strachu. A z wycieczek górskich zamiast widoków kojarzę pięty maszerującego przede mną w zawrotnym tempie brata.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka