Dodaj do ulubionych

Równouprawnienie a dobre maniery

29.03.14, 13:31
www.facebook.com/pages/Krystyna-Janda/51712213900
Przykro mi, lubię Jandę, ale tym razem kompletnie sie z nią nie zgadzam. Nie można oczekiwać jednocześnie równości i traktowania kobiet, jako istot, które nie zniosą ze schodów małej walizki, a w tramwaju zemdleje, stojąc 10 minut. I nie widzę dlaczego zmęczony facet wracający z pracy miałby ustępować miejsca każdej kobiecie, naprawdę.
Obserwuj wątek
    • ding_yun Re: Równouprawnienie a dobre maniery 29.03.14, 15:28
      Pisałam już o tym kilka razy, ale napiszę jeszcze raz.

      W teorii to wszystko się zgadza: żądamy równego dostępu do stanowisk kierowniczych, równej pensji, równego podziału obowiązków domowych, a zatem nie możemy się domagać przysług takich jak ustąpienie miejsca czy pomóc w zniesieniu walizki. Wszystko jest fair i sprawiedliwe.
      Więc przestajemy żądać. Nie domagamy się żadnego specjalnego traktowania. Wiedząc, że z oficjalnego spotkania na które jakoś bardziej pasują buty na obcasach będziemy wracać tramwajem przez pół miasta zapakujemy do torby płaskie baleriny. Jadąc pociągiem na służbowy wyjazd zapakujemy się w mniejszą walizkę, którą bez problemu wrzucimy na półkę w pociągu. Poradzimy sobie tak samo dobrze jak mężczyźni.

      Tylko że to jakoś nie chce działać w praktyce. Nie jest tak, że mężczyźni zaczynają dostrzegać jak świetnie sobie radzimy z noszeniem ciężarów i dochodzą do wniosku, że jednak powinni sie nieco posunąć i ustąpić nam miejsca na górze. Nie jest tak bo mechanizmy, które odpowiadaja za brak równouprawnienia są znacznie bardziej złożone.

      Trzymając się tej filozofii zatrzymaliśmy się aktualnie w punkcie w którym przeciętna kobieta nadal zarabia mniej od mężczyzny, wykonuje większą częśc obowiązków domowych i walczy ze szklanym sufitem. I w punkcie w którym przeciętny męzczyzna nie ma żadnego obowiazku pomóc nam w niesieniu walizki bo przecież mamy równouprawnienie.
      • verdana Re: Równouprawnienie a dobre maniery 29.03.14, 15:34
        Ale nie załatwimy tego, uznając, że jako kobiety powinnyśmy oczekiwać traktowania nas jako słabe i wymagające pomocy. Nie mówię o sytuacjach , gdy ta pomoc jest potrzebna, bo facet jest silniejszy czy wyższy. Tylko oczekiwania, ze obcy mężczyzna zerwie sie z miejsca, bo kobieta stoi.
        • ding_yun Re: Równouprawnienie a dobre maniery 29.03.14, 16:22
          > Ale nie załatwimy tego, uznając, że jako kobiety powinnyśmy oczekiwać traktow
          > ania nas jako słabe i wymagające pomocy.

          Ustępowania miejsca w komunikacji miejskiej nie da się usprawiedliwić i zgadzam się, że stać tak samo mogą zdrowe osoby płci obojga.

          Natomiast przeciętna kobieta jest niższa, lżejsza i ma mniej masy mięśniowej niż przeciętny mężczyzna. Przeciętnemu mężczyźnie łatwiej jest zatem podnieść sporą walizkę albo wnieść po schodach wózek dziecięcy.

          Czy naprawdę musimy udowadniać, że z pracami czysto fizycznymi/siłowymi radzimy sobie tak dobrze jak męzczyźni, żeby zasłużyć na pełne równouprawnienie w społeczeństwie, którego gospodarka nie opiera się na wydobyciu złota przy pomocy kilofów ani na łapaniu mamutów?
    • ginny22 Re: Równouprawnienie a dobre maniery 29.03.14, 15:56
      Ilekroć spotykam się z pomysłem, że mężczyzna ma np. ustąpić kobiecie miejsca w tramwaju tylko dlatego, że jest on mężczyzną, czuję się zaskoczona. Rozumiem pomoc w niesieniu ciężkich rzeczy, ale stać w zbiokomie to jednak z założenia możemy wszyscy.
    • iwoniaw Re: Równouprawnienie a dobre maniery 29.03.14, 18:42
      Nie lubię Jandy i czytając ten tekst dokładnie widzę, dlaczego. Ona po prostu jest przekonana, że jest najbardziej wyjątkową osobą na świecie i wszystko powinno się wokół niej kręcić, a jeśli tego nie czyni, to najlepszy dowód na chamstwo/upadek obyczajów/zdziczenie rzeczywistości.
      Opowieść o pociągu mnie zdumiała - facet odmówił wkładania na półkę jej walizki i jeszcze się usprawiedliwiał(!), że ma chory kręgosłup, a tej brakuje przeprosin - no ludzie... I fakt, że kobieta, która jej pomogła (zapewne usłyszała zatem tekst o kręgosłupie pana) przy wysiadaniu zaoferowała mu pomoc szczerze, a nie ze złośliwością ma świadczyć o tym, że coś jest nie tak z ludźmi?
      Jeśli chodzi o panów (obcych ludzi na peronie), z których żaden się "nawet nie zawahał" by pani pomóc z walizką - no to już chyba kuriozalne oczekiwanie nawet dla tych, którzy uważają, że należy ustępować miejsca w komunikacji publicznej ze względu na płeć?
      Opowieść o znajomej i beznadziejnym wnuku (w wieku max przedszkolnym, jak wynika z opisu), który na pewno jako dziewczynka byłby dzieckiem o niebo milszym w obejściu i mającym wzgląd na gościa babki (który, nieprawdaż, czeka! - i to nie babcia jest winna, że tak ustawiła wizytę, tylko kilkulatek, że nie pomyśli o zmianie wieczornej rutyny...) to już w ogóle jakaś mizoandria spotęgowana.
      • verdana Re: Równouprawnienie a dobre maniery 29.03.14, 18:49
        Ja mam przykre wrażenie, że Janda była sfrustrowana, ze JANDZIE nikt nie pomógł - ergo, jaj nie poznali. I tyle.
        A facet ma prawo mieć chory kręgosłup - własną walizkę położy, bo musi, ale cudzej nie musi i słusznie nie połozy. Dlaczego sama Janda jej nie położyła, skoro walizka mała? Pewnie ma chory kręgosłup?
        Ale w komentarzach niemal wyłącznie poparcie, kobietom trzeba ustępować, pomagać, wyrywać walizki z reki. I mnie to jednak niepokoi.
        • iwoniaw Re: Równouprawnienie a dobre maniery 29.03.14, 20:15
          Cytatverdana napisała:

          > Ja mam przykre wrażenie, że Janda była sfrustrowana, ze JANDZIE nikt nie pomógł
          > - ergo, jaj nie poznali. I tyle.


          A, to też.
          Natomiast passus o niewychowanym synu znajomej oraz koszmarnym wnuku znajomej świadczy o jakiejś dziwnej niechęci do facetów ogólnie - bo w sumie osoba, która jest albo wychowana w taki sposób, że się nigdy od niej rozpakowywania walizek nie oczekiwało (syn) albo jest w wieku, w którym raczej ciężko oczekiwać, że ktoś będzie wykazywał empatię wobec obcej koleżanki babci (kilkulatek) większą niż oczekiwanie rutyny codziennej jest winna wszystkiemu z powodu płci, co jest naprawdę kuriozalne. Zwłaszcza, że to akurat ta kobieta (matka/babcia), która dostaje "karę" za _złe wychowanie_ (załóżmy, że złe, zwłaszcza że takie jest zdanie autorki) sama to wychowanie poprowadziła. No to ja już nie ogarniam, przyznaję.
          (BTW, nie oczekiwałabym w życiu, że _ktokolwiek_ ruszy moją walizkę, z która wróciłam do domu i zaniesie ją gdziekolwiek bez mojej wyraźnej prośby. Skoro ją postawiłam w przedpokoju i słowem nie wspominam, żeby ją zanieść do pralni/sypialni/kuchni/śmietnika, to widocznie nie mam takich oczekiwań, proste. Ciekawe swoją drogą, czy gdyby walizka znalazła się w pokoju pani w pięć minut po powrocie, to byłaby to godna podziwu pomoc czy podkreślenie, żeby trzymała swoje rzeczy na swojej (ograniczonej) przestrzeni, której bynajmniej nie stanowi cały dom?)
          • triss_merigold6 Re: Równouprawnienie a dobre maniery 29.03.14, 21:26
            Napiszę krótko: panią Jandę Bóg opuścił, nie wiem czy trwale, czy chwilowo.
            Fragment o walizkach mnie zabił. Ten o chłopczyku usypianym i niewykazującym empatii, też.
            • verdana Re: Równouprawnienie a dobre maniery 29.03.14, 22:10
              O, to, to.
        • ananke666 Re: Równouprawnienie a dobre maniery 31.03.14, 13:51
          O, tak.
          Choć z drugiej strony w facecie chorym na kręgosłup węszę przeinaczenie, mianowicie średnio sobie wyobrażam, żeby facet wsadził swoje bagaże na półkę i odmówił pomocy, poproszony o nią. Że nie ruszył się sam i nie włożył, to tak - bo niby dlaczego miałby?

          Reszta mnie po prostu rozłożyła. Człowiek zwrócił uwagę, że babie coś wypadło - źle, bo nie przyniósł jej tego w zębach pod stopy. Skąd mógł wiedzieć nieszczęsny, że to był mało ważny kwitek?
          Tramwaj, w którym mężczyźni siedzą, a kobiety stoją to jakieś kuriozum. Co, wsiadali najpierw sami faceci, a kobiety parę przystanków dalej? Żaden facet nie wysiadał po drodze, czy może wysiadał, a wsiadający następny galopem leciał zająć zwolnione miejsce? Bzdura.

          Po raz kolejny stwierdzam, że wolę obecne czasy... gorsze, niż mogłyby być, lepsze, niż były. Czasem miast zdziczenia obyczajów obserwuję znormalnienie obyczajów. Reliktem tych poprzednich są babsztyle, głośno ględzące, że nikt za nie ich gratów nie nosi i miejsca nie ustąpi - chociaż nogi mają zdrowe, całkiem żwawe i nawet na obcasach.
          • ananke666 Re: Równouprawnienie a dobre maniery 31.03.14, 14:06
            I, żeby nie było niejasności: do dobrych manier w tym kontekście zaliczam coś zgoła innego niż pani Janda. Mianowicie bezinteresowną pomoc tam, gdzie ona się rzeczywiście przydaje. Przytrzymanie drzwi, pomoc przy dużych ciężarach, wniesieniu wózka na strome stopnie, ustąpienie miejsca osobie, która go w wyraźny sposób potrzebuje. Ale do licha, nie wstawanie z miejsca w tramwaju, tylko dlatego, że jestem kobietą, noszenie moich bambetli, bo jestem kobietą, wychodzenie z kolejki po taksówkę, bo jestem kobietą.
            • hankam Re: Równouprawnienie a dobre maniery 31.03.14, 14:41
              O, właśnie.
              Pomagajmy sobie dlatego, że jesteśmy ludźmi, a nie ze względu na płeć.
              W ogóle nie oczekuję pomocy od nikogo i jestem mile zaskoczona, kiedy ją dostaję.
              Zwłaszcza, jeśli chodzi o wtaszczenie walizki do pociągu, nawet małej.
              Ale...
              • hankam Równouprawnienie a dobre maniery 31.03.14, 14:47
                Ale...
                Ostatnio wybrałam się do lekarza mojej mamy po jakąś receptę.
                W kolejce kilka kobiet, przyjmowanie według numerków mocno spóźnione.
                Dwie osoby weszły bez kolejki - dobrze ubrani i pewni siebie mężczyźni, obaj też po recepty, jeden spóźnił się pół godziny, drugi wszedł z pudełkiem po lekarstwach w dłoni, obaj ze słowami w rodzaju "panie doktorze, ja się bardzo spieszę na naradę".
                I mam wrażenie, że to wiele razy widziałam.
                • ginny22 Re: Równouprawnienie a dobre maniery 31.03.14, 19:36
                  Tak, ja też, w wykonaniu przedstawicieli płci dowolnej.
      • a.nancy Re: Równouprawnienie a dobre maniery 29.03.14, 23:06
        > Opowieść o znajomej i beznadziejnym wnuku (w wieku max przedszkolnym, jak wynik
        > a z opisu), który na pewno jako dziewczynka byłby dzieckiem o niebo milszym w o
        > bejściu i mającym wzgląd na gościa babki (który, nieprawdaż, czeka! - i to nie
        > babcia jest winna, że tak ustawiła wizytę, tylko kilkulatek, że nie pomyśli o z
        > mianie wieczornej rutyny...) to już w ogóle jakaś mizoandria spotęgowana.

        opowieść o wnuku ma drugie dno, ale podejrzewam, że Janda go nie zobaczyła.

        "że popłakał się, bo dzieci są teraz mało odporne, że musi uważać co mu czyta, że szczególnie chłopcy są teraz bardzo delikatni. Dziewczynki są dużo mniej wrażliwe."

        - no właśnie. ciekawe, dlaczego te dziewczynki są "mniej wrażliwe". może dlatego, że od urodzenia są formatowane, że muszą poświęcać się dla innych, że ich potrzeby są mniej ważne.
        pozwólmy kilkulatkom - obojga płci - płakać i wyrażać swoje potrzeby. równouprawnienie bez asertywności pozostanie fikcją.
    • ambivalent Re: Równouprawnienie a dobre maniery 30.03.14, 21:27
      A przypatrzyłam się potem jak karmiła wnuka, rozbierała, zdejmowała mu kapcioszki, sprzątała jego zabawki przed snem i słyszałam, jak on nie reaguje na żadne jej prośby i tłumaczenia, że ma gościa, i słuchałam jak czytała mu do snu, mimo że ja siedziałam sama i czekałam na nią, bo protestował głośnym rykiem, kiedy przerywała czytanie.

      A pani Janda nie ma dzieci, ze sie tak dziwi??
      No, chyba, ze wnuk ma 15 lat big_grin
      • truscaveczka Re: Równouprawnienie a dobre maniery 06.04.14, 16:55
        Jakie to szczęście, że ja mam normalnych znajomych i w takiej sytuacji wręcz oferują pomoc, zamiast snuć kretyńskie rozważania nad upadkiem świata tego, bo Ahtystka jest w jakimś tam momencie mniej ważna od kilkuletniego dziecka.
      • croyance Re: Równouprawnienie a dobre maniery 11.04.14, 20:33
        'Kapcioszki' - ugh.
    • ziner Ale czy równouprawnienie zawsze jest OK? 30.03.14, 22:55
      Gdy słyszę głosy domagające się równouprawnienie za wszelką cenę, wprowadzenia parytetów we wszystkim, przypomina mi się "news" sprzed czterech lat:
      www.thelocal.se/20091014/22644
      www.thelocal.se/20100112/24330
      I zastanawiam się, czy adwokatkom "równouprawnienia" na pewno o nie chodzi? Czy też chcą po prostu realizacji postulatu TKM?
      Bo chyba równouprawnienie powinno działać w obie strony...
      • verdana Re: Ale czy równouprawnienie zawsze jest OK? 31.03.14, 09:25
        Bo równouprawnienie nie polega na tym, że tam, gdzie jest konkurs, preferujemy jedną z płci i przyjmujemy gorszych, byle właściwej płci. Tak zrobiono kiedyś na medycynie w Warszawie i szybciutko się wycofano. Parytet nie może działać tam, gdzie jest konkurs. Chociaż, z drugiej strony, więcej facetów na psychologii i na pedagogice szczególnie byłoby dobrym rozwiązaniem.
        Ciekawa jestem też, czy to działało w drugą stronę - na wydziały politechniki, czy uczelni wojskowych nie przyjmowano facetów z lepszymi wynikami?
        • hankam Re: Ale czy równouprawnienie zawsze jest OK? 31.03.14, 14:52
          Chyba nie szybciutko, ten system 50/50, działał jak mi się wydaje przez wiele lat.
          Nawet mi tłumaczono, dlaczego tak jest. Ponoć dziewczyny lepiej wypadały na egzaminach i na wydziale lekarskim byłoby ich więcej, ale lekarze potrzebni mieli być na ewentualnej wojnie i stąd ten parytet.
        • ziner Re: Ale czy równouprawnienie zawsze jest OK? 31.03.14, 17:59
          Dokładnie o to mi chodzi.
          Osobiście mam wrażenie, że część tzw feministek/feministów (czy to w ogóle jest słowo?) zamiast równouprawnienia chce raczej równania. Tyle że w jedną stronę. Chcą parytetów, ale tylko jeżeli mają one zapewnić większy udział kobiet. A jeżeli niewiasta się przez taki parytet na studia nie dostanie? Trzeba zrobić aferę. Bo przecież to dyskryminacja. A to że dwa lata wcześniej w takiej samej sytuacji faceci się nie dostawali? Sorry, taki mamy parytet.
          Gdy w 2010 w XVI Maratonie Solidarności nagrody dla kobiet były o 50% niższe niż dla facetów, Partia Kobiet podniosła dym. Gdy w 2007 zwycięzcy Bieg na Szpilkach organizowanego przez miesięcznik „Glamour” odebrano nagrodę, zwolennicy 'równouprawnienia" ani słowem nie zająknęli się tłumaczenie"bieg jest dla kobiet, rozumie się samo przez się" na kilometr jedzie dyskryminacją.

          I to mnie właśnie w "równouprawniaczkach/ach" wkurza. Te żądania równego traktowania, ale tylko w tych zakresach w których im to odpowiada. Ten dualizm postrzegania, który, IMHO, przekracza granice hipokryzji.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Równouprawnienie a dobre maniery 31.03.14, 18:44
      Skojarzyło mi się z tym spektaklem:
      ninateka.pl/film/swieczka-zgasla-jerzy-stuhr
      Obejrzyjcie choć pierwszych parę minut, nie pożałujecie big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka