Dodaj do ulubionych

Australia/Nowa Zelandia z LogosTour

IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 15.12.11, 18:26
Postaram się opisać mój wyjazd z LogosTour do Australii i Nowej Zelandii. Wyjazd listopad 2011.
Niestety duże rozczarowanie. Postaram się tu opisać wszystkie plusy i minusy tej wyprawy oraz odpowiedzieć na wszelkie pytania.
Niestety minusów było zbyt dużo, by ten wyjazd zaliczyć do udanych.
Kierunek był przemyślany, więc wyjazd został zabukowany już w kwietni. Koszt wycieczki 15 800zł + 600zł, które trzeba było dopłacić, gdy walizki były już prawie spakowane. Do tego doliczyć należy koszt podstawowych fakultetów (oczywiście bez lotów helikopterem (249$), czy tez jazdą szybką łodzią (110$) lub skokiem bundge jumping (165$). Fakultety, które trzeba było wykupić, bo inaczej nie byłoby co robić to kwota ponad 600 $. Do tego należy doliczyć koszt wyżywienia śr 30$ dziennie, bo opłacone są tylko śniadania.
Czyli koszt bardzo duży. Postaram się opisać jak przebiegała cała impreza.
Obserwuj wątek
    • Gość: limba Re: Australia/Nowa Zelandia z LogosTour IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 15.12.11, 23:04
      A więc wyruszam. Wylot z Warszawy o 7:40 przez Amsterdam i Hongkong z małym opóźnieniem wylotu z Amsterdamu. W Hongkongu mam 6 godzin do następnego lotu do Nowej Zelandii. Lecieliśmy już tyle godzin, a to dopiero połowa drogi.
      Za 21$ mamy zorganizowaną wycieczkę, a właściwie tylko transport na Wzgórze Wiktorii i nabrzeże z Brucem Lee. Niestety pogoda jest bardzo mglista i widok ze Wzgórza Wiktorii nie jest tak spektakularny, jakby mógł być (poprzedni gdy byłam w Hongkongu miałam piękną pogodę, więc mogę porównać). Sprytni Chińczycy oczywiście zawieźli nas przez sklep z jakimiś świecidełkami (stracony czas na zwiedzanie).
      Wracamy na lotnisko na czas odprawiamy się i długi lot do Auckland.
      Na miejscu najważniejsza odprawa sanitarna. Pies obwąchuje nasze bagaże. W jednym znajduje mandarynki, jest spisany protokół, ale z powodu wpisania żywności do deklaracji mandatu nie ma (podnieśli teraz do 400$).
      W tym miejscu chcę obalić mit, że do Nowej Zelandii i Australii nie można wwozić żywności. Można, ale trzeba zadeklarować. Oczywiście nie wszystko mozna. Ja miałam puszki i chleb. Wypytali co mam i nie było problemów.
      W Auckland czeka na nas nasz Pilot o imieniu Robert. Towarzyszy nam w Nowej Zelandii.
      Jedziemy do hotelu. Po 24 godzinnej podróży czekamy na pokój ponad 2 godziny w Recepcji (inni mieli więcej szczęścia i dostali pokoje wcześniej). Mam kwadrans na kąpiel i ogarnięcie się i idziemy zwiedzać miasto.
      Pogoda jest mglista i widok na miasto z punktu widokowego jest nijaki. Chodzimy trochę po mieście z Robertem i do hotelu wracamy już sami. Następnego dnia wyruszamy w drogę, czyli zwiedzamy najpierw Wyspę Północną, a potem Południową.
      Ogólnie pogoda w Nowej Zelandii nas nie rozpieszcza, raz słońce, raz deszcz Największa klęska pogodowa na fiordzie Milford (fakultet za 150$ - nie wiem dlaczego taki drogi skoro bilet na stateczek kosztuje tylko 68$, czyli na transport pozostało ponad 1800$ ???) Deszcz był tak duży, że właściwie nic nie zobaczyliśmy, o robieniu zdjęć nie było mowy. Czyli impreza za 150$ ograniczyła się do jazdy w obie strony w deszczu + 1,5 godzinny rejs - razem 12 godzin.
      cdn
      • Gość: limba Re: Australia/Nowa Zelandia z LogosTour IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 18.12.11, 13:05
        c.d. mojego podróżowania z LogosTour
        Zwiedzanie Nowej Zelandii z tym biurem, to głównie podziwianie widoków z okien autokaru, bez szans zrobienie zdjęć (jeśli kogoś nie kręci robienie zdjęć przez szybę jadącego autokaru). Pilot mieszkający od 10 lat w Nowej Zelandii absolutnie jest nie czuły na potrzeby turysty, bo jego te widoki już nie wzruszają. Wiezie kolejną grupę i tylko myśli, by jak najszybciej dotrzeć do hotelu. Więc punkty z pięknymi widokami mijamy (bo będą ładniejsze), ładniejszych nie było, był za to deszcz, bo pogoda jest tam bardzo zmienna i trzeba łapać chwile jak są. Prawda jest taka, że przejechałam całą Nową Zelandię bez zrobienia dobrego zdjęcia. W kraju słynącym z pięknych widoków, ze wzgórzami pełnymi owiec, nie zrobiłam ani jednego zdjęcia, bo pilot mimo wielokrotnych obietnic ani razu się nie zatrzymał. Poza tym, to tam rządzi kierowca. Przerwy w pięknych miejscach trwały 10 - 15 minut, za to przy sklepach i knajpach godzinę, albo i lepiej.
        Jeśli nie jedziesz do Nowej Zelandii by najeść się i kupować pamiątek tylko, to NIE JEDŹ TAM Z LOGOSTOUR.
        • Gość: limba Re: Australia/Nowa Zelandia z LogosTour IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 18.12.11, 21:40
          Sydney - przylot liniami Emiratów Arabskich (dość dobre jedzenie). Wysiadamy - pada deszcz. Zamiast pilota w osobie pani Basi, czeka na nas pani Ela i pakuje nas do busa o rozmiarach dla Chińczyków - nogi pod brodą. Już podczas przejazdu z lotniska do hotelu nogi cierpną. Popsuta klimatyzacja i brak mikrofonu. Następuje bunt i żądanie zmiany pojazdu. Po telefonie do Polski i sprowadzeniu szefowej biura "Orbis Express" dostajemy nowy autokar. Orbis Express - to firma, którą wynajmuje Logos na obsługę wycieczki w Australii i Nowej Zelandii.
          Hotel w Sydney nie najwyższych lotów, ale z dość przyzwoitymi śniadaniami (ser żółty, szynka, jajka na twardo, tosty, płatki, bardzo dobra kawa) i położony prawie w centrum - do opery chodziliśmy na piechotę.
          Dzień drugi w Sydney - pada. Rano zaczynamy zwiedzanie w strugach deszczu. Zwiedzamy plażę, wejście do portu (niestety pada i niewiele widać), potem opera. Wreszcie wyszło słońce. Pani Ela gubi trzy osoby, bo nie potrafi prowadzić grupy i przekazywać komunikatów. Na szczęście osoby gramotne i dojechały taksówką do następnego punku zwiedzania, czyli pod Harbour Bridge. Z mostu (nie wchodzimy na górę, wysoko na most, tylko idziemy na poziom, gdzie jeżdżą samochody) mamy ładny widok na operę i całą zatokę z mnóstwem stateczków.
          Pierwszy dzień w Sydney, więc chcieliśmy zrobić wymianę, niestety pani Ela nie potrafiła nam pomóc, by nie wymieniać z prowizją 14$. Tu też poradziliśmy sobie sami, bo jednak nie trzeba było wcale iść do banku, jak nam radziła (a była niedziela).
          Potem zakupy w centrum i na końcu Akwarium - nie polecam!!! (oczywiście fakultet. Bilet 35$, ale grupowy 28$). Koniec dnia - wracamy do hotelu.
          cdn.
          • Gość: limba Re: Australia/Nowa Zelandia z LogosTour IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 20.12.11, 15:48
            przykładowe ceny
            banany - 2,75$
            woda 1l - 1,98$
            pomidory - 4,98$
            szynka 250g - 3$
            jabłka 1 kg - 5,98$
            orzeszki 125g - 6$
            Nastęny dzień w Australii
            Wyjazd do Katoomba Góry Błękitne)
            Wyjazd po śniadaniu, Po drodze oglądamy stadion olimpijski z zewnątrz. Po drodze zwiedzamu mini zoo z misiami coala, kangurami i masą innych ciekawych zwierząt. Ciekawe, bo kangury chodziły luzem, a misue też były poza ogrodzeniem. Przy wejściu próba skasowania od nas po 25$, podczas gdy bilety grupowe były po 16,80$. Pierwszy raz na wycieczce z LOGOSTOUR spotkałam się z nieuczciwością pilota!!!
            Jedziemy dalej i 10 km przed Katoomba psuje się autokar. Dzięki uprzejmości właściciela dużego busa docieramy do celu. Niestety, na miejscu musimy przemieszczać się na piechotę. "Pilotka" jest bezradna - prowadzi nas po zamkniętych szlakach (trudne przejścia suchą nogą z powodu dużej ilości wody po ulewnych deszczach) mimo zwrócenia uwagi, że jest napis informujący o zamkniętym przejściu. Szła w zaparte do końca, mówiąc, że chodziło o inny odcinek szlaku. Droga miała trwać 15 minut, tymczasem godziny było za mała, by to przejść. Upał, pod górę i po mokrym. To uczestnicy wycieczki zauważyli, że można skrócić drogę podjeżdżając kolejką. Pani była zupełnie nie zorientowała, że w ten sposób może być szybciej i wygodniej. Twierdziła, że to nie jest możliwe. Bardziej grupa sama się prowadziła, niż osoba, która miała to robić. Brak wiedzy o cenach kolejki, która była w fakultecie. To grupa dopytywała się o bilety grupowe, które oczywiście były tańsze.
            Przez długie przejścia na piechotę zjeżdżamy ostatnią kolejką górniczą w dół - na miejscu pędem idziemy do wodospadu, ba za chwilę ostatni wjazd na górę.
            Szczęśliwie wracamy do Sydney bez przygód już po drodze.
            cdn.
            • Gość: limba Re: Australia/Nowa Zelandia z LogosTour IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 20.12.11, 23:36
              Dzień następny, to wyjazd fakultatywny do Canberry (100$) lub dzień wolny - czyli zwiedzanie indywidualne. Wybrałam zwiedzanie indywidualne. Grupa, która miała jechać do Canberry miała wyjazd o 9, niestety stali godzinę i czekali na pilota, który się spóźnił. Droga w obie strony 600 km, więc wyjazd mocno spóźniony.
              Ja po śniadaniu na piechotę docieram do centrum - czyli pod operę. Spacer bez pośpiechu wzdłuż wybrzeża, wycieczka stateczkiem po zatoce (bilet w obie strony 10,60 $). Potem piękny ogród botaniczny - drzewa, ptaki, wielkie nietoperze wiszące na drzewach, papugi co chodzą po ludziach - jednym słowem Cudny Dzień.
              ceny
              jabłko 1 szt 1,60 $
              woda 0,6l - 2,95 $
              kubek z kangurem 12.95 $
              • Gość: limba Re: Australia/Nowa Zelandia z LogosTour IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 20.12.11, 23:56
                URULU
                Kolejne rozczarowanie za sprawą pilotki. Wieczorem omijamy skałę pięknie oświetloną i jedziemy na drugą stronę (zmiana planów za namową kierowcy), gdy wracamy słońca już nie było i nici z dobrych zdjęć. Za to rano znowu jedziemy, gdzie nie ma światła, a wszystko przez odwrócenie objazdu za namową kierowcy. Zrealizowaliśmy, a właściwie zaliczyliśmypunkty zwiedzania Urulu odwrotnie, czyli to co powinno być rano - było wieczorem za zgodą pilota na zmianę.
                Poranny wyjazd na wschód słońca na Urulu to kolejny wyczyn "Pilota". Wszyscy uczestnicy są punktualnie o 4:50 w autokarze poza pilotem. Po kwadransie czekania (wszystkie inne autokary odjechały), i usiłowaniu dodzwonienia się (telefon wyłączony) udaje nam się ustalić w którym pokoju mieszka pilot. Budzimy panią i wreszcie możemy ruszyć. Na miejsce przyjeżdżamy na końcu w nie najlepszych nastrojach, wszystkie miejsca zajęte, a głowy nie fajnie wychodzą na zdjęciach. Nie było nawet słowa przepraszam.
                Ostatni punkt programu Centrum Kultury Aborygeńskiej - wielka ściema, bo poza sklepami, to tam właściwie nic nie ma. Do 10 godziny musimy opuścić pokoje. Wylot mamy po południu. Siedzimy z bagażami koło basenu.Temperatura ok 40 stopni C.
                Lecimy do Cairns - ostania miejscowość, gdzie się zatrzymujemy. Taksówkami docieramy do hotelu - Holiday Inn. Bardzo dobry hotel z dobrymi śniadaniami - tylko dlaczego tak nie było cały czas?
                Klimat w Cairns jest zupełnie inny - duża wilgotność powietrza, jest parno i pada deszcz.
                cdn.
                • Gość: limba Re: Australia/Nowa Zelandia z LogosTour IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 21.12.11, 22:23
                  Następnego dnia dla chętnych wyjazd fakultatywny do Kurandy (105$). Jedziemy, bo co mamy robić. Cairns to kurort, dużo wielkich hoteli, ładny deptak, ale jest mały feler - tam nie ma plaży i wody. Teoretycznie jest, ale cały czas jest odpływ i w miejscu gdzie powinna być woda rosną nawet już drzewa pojedyncze.
                  Wyjeżdżamy w strugach deszczu, ale dość szybko przestało padać. Wyjazd ogólnie udany, poza owiedzinami sklepu z opalami, gdzie spędzamy ponad godzinę i tracimy czas, bo na kąpiel po drodze zostało 20 minut łącznie z przebraniem się (kpina), a pozostałe punkty to właściwie oglądamy już po ciemku. Niejasny punkt związany z przejazdem, bo w3 programie fakultetu miał być przejazd pociągiem (starym) uroczą widokową trasą, gdzie na końcu miał być rezerwat z misiami koala i kangurami. Gdybyśmy jechali pociągiem, nie byłoby sklepu z opalami i prowizji dla pilotki.
                  Dzień następny - fakultet na Greenisland (125$)
                  Idziemy po śniadaniu na przystań, gdzie czeka na nas wielka łódź - mnóstwo ludzi, ale jest O.K. pogoda też dopisuje.
                  Podróż trwa ok. 1,5 godziny. Okazuje się, że mimo tak wielkiego kosztu, za snurkowanie trzeba dodatkowo zapłacić 13$ lub zrezygnować z jednej z dwóch atrakcji, która była w cenie (łódź podwodna i łódź ze szklanym dnem). Na szczęście miałam własną maskę. Schodzimy ze statku i idziemy na plażę (za leżak trzeba zapłacić). Za godzinę mamy wrócić na obiad, więc nie warto i drogo. Pierwsze wejście w morze - rafy nie ma. Marne szczątki, ryb też nie ma. Większość grupy siedzi koło basenu.
                  Wracamy na statek na obiad, dużo ludzi, ale poszło całkiem sprawnie. Po obiedzie trzeba czekać godzinę na łódź podwodną. Wracać na plażę nie warto, więc wchodzę do wody z pomostu. Wreszcie jest kolorowa rafa, żółw ogromny i kolorowo pod wodą. Podzieliłam się moim odkryciem z innymi i po "atrakcjach", które były w cenie, wszyscy którzy radzą sobie z pływaniem mogą cieszyć się rafą.
                  Ostatni dzień był do naszej dyspozycji. Spragnieni zakupów poszli do miasta. Ja z grupą pięciu osób poszłam do ogrodów botanicznych.
                  Następnego dnia powrót do Polski. Odprawiają nas grupowo, zysk taki, że pary i małżeństwa siedzą w różnych miejscach samolotu, a podróż w końcu trwa dobę. Wracamy chińskimi liniami z bardzo kiepskim jedzeniem, ale za to bardzo miłymi stewradesami.

                  Ogólnie było tak dużo potknięć organizacyjnych, niejasne ceny fakultetów, próby oszukania nas na cenach wstępu do zwiedzanych obiektów, że tym razem uważam, że biuro LOGOSTOUR nie liczy się ze swoimi klientami. Świadczy o tym chociażby brak odpowiedzi na moją skargę.
                  NIE POLECAM!!!!
    • agulha Re: Australia/Nowa Zelandia z LogosTour 18.12.11, 17:01
      Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. W przyszłym roku chcemy się bowiem (Insz'Allah, jeśli nasze konie będą dobrze ciągnęły) wybrać do Australii i Nowej Zelandii, i zastanawiamy się nad wyborem biura. Raczej CT Poland, ale Logos Tour też było na naszej liście. Nie byłam nigdy z Logosem (byłam zapisana, ale wycieczkę odwołali), za to już kilka negatywnych a konkretnych i szczegółowych opinii o tym biurze czytałam. Po przeczytaniu programu miałam właśnie obawy o imprezy fakultatywne - ile w końcu trzeba będzie wydać na tę wycieczkę, żeby się nie nudzić (a przecież zawsze wydaje się jeszcze na różne pocztówki, pamiątki i inne przydasie). Jak się jedzie raz w życiu na drugi koniec świata, to raczej nie po to, żeby nudzić się w hotelu, więc poza imprezami specyficznymi czy ekstremalnymi (np. bungee jumping - wiadomo, że nie każdy zgodzi się skorzystać, ja bym umarła ze strachu; albo ja wiem? Jedzenie węży czy kąpiel z delfinami, czy oglądanie strip-tease, czy wizyta w kasynie) lepiej wtedy mieć całe dnie zagospodarowane (z przerwami na regenerację sił) i imprezy z góry opłacone. Tak było na Chinach z CT Travel. O ile lubię, jak wspomniałam, pobuszować po bazarze czy na straganie lub sklepiku nabyć pamiątki, nawet tandetne :-)), to oczywiście nie po to jadę taki szmat drogi, więc opisana przez Ciebie sytuacja, że na postoje i zdjęcia nie ma czasu, a w knajpie jest go za dużo, jest nie do przyjęcia.
      • Gość: limba3 Re: Australia/Nowa Zelandia z LogosTour IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 18.12.11, 21:04
        zanim zacznę pisać dalej kilka słów do wypowiedzi agulha
        oczywiście ja też lubię pobuszować po bazarach i wąchać klimat miejsc gdzie jestem, Niestety w Nowej Zelandii i Australii, nie jest tak jak w Azji i miejsc klimatycznych jest mało. Głównie zachwyca przyroda - drzewa, kwiaty, ptaki. Mają piękne parki. Jedynie może w Sydney można poczuć tętno miasta, ale tylko koło opery.
        Dzisiaj natknęłam się na forum o LogosTour - niestety więcej minusów jak plusów.
        www.tur-info.pl/p/fo_id,50529,,,logos_tour_porazka.html
    • Gość: grażyna Re: Australia/Nowa Zelandia z LogosTour IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.11, 12:38
      Czy na tej wycieczce było dla Ciebie coś pozytywnego ?
      • Gość: limba Re: Australia/Nowa Zelandia z LogosTour IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 23.12.11, 15:46
        grażyno, sama wyciągnij wnioski, opisałam całą prawdę, pozytywy były za szybą autokaru oraz w dniach, które można było sobie samemu zorganizować, wpadek było zbyt wiele, by wyjazd uznać za udany. Oczywiście, to co widziałam, to nikt mi już nie zabierze, ale mam inne priorytety niż spędzanie czasu w sklepach na zakupach z opalami kosztem omijania właściwych atrakcji, nie po to taki szmat drogi jechałam, a próby oszukiwania na cenach biletów to chwyt poniżej pasa.
        Opisałam jak było, by inni zastanowili się przed wyjazdem nad wyborem biura
        • Gość: rex Re: Australia/Nowa Zelandia z LogosTour IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.11, 13:23
          No to juz teraz wiem ze do Nowej Zelandii wybiore sie na wlasna reke , bez biura podrozy
          • agulha Re: Australia/Nowa Zelandia z LogosTour 25.12.11, 00:06
            Jest jeszcze trzecia opcja: samolot na własną rękę i na miejscu skorzystanie z usług miejscowego biura (turystyka przyjazdowa). Koleżanka tak zwiedzała Nową Zelandię, chociaż szczegółów (typu: dane firmy) nie znam. Oczywiście zwiedzanie było po angielsku.
            • Gość: rex Re: Australia/Nowa Zelandia z LogosTour IP: *.ostrowiec-sw.vectranet.pl 25.12.11, 17:40
              Samolot na wlasna reke i wynajecie samochodu , zwiedza sie wtedy co sie chce i kiedy chce, trzeba sie tylko do tego dobrze przygotowac loistycznie i przystosowac do lewostronnego ruchu. Podobno w wyporzyczalniach mozna od razu zarezerwowac prom na wyspe poludniowa
            • Gość: Tomanek Re: Australia/Nowa Zelandia z LogosTour IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.12, 18:31
              Na wycieczce byliśmy w styczeń luty 2010 i jesteśmy z wyjazdu bardzo zadowoleni. Konieczność dość dużych dopłat do fakultetów była szczegółowo opisana w programie. Przewodnikiem był Pan Bogdan od 27 lat mieszkający w Sydney i bardzo się starał, aby wszyscy byli zadowoleni. Uważam, że koszty wycieczki z tym co zobaczyliśmy były w porównaniu z ofertą innych biur umiarkowane.
        • Gość: Mirek Re: Australia/Nowa Zelandia z LogosTour IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.02.12, 00:35
          Ja również byłem na wycieczce z Logos Tourem w Australii.

          Moje wrażanie są diametralnie odmienne od poprzedniczki. Dlaczego?

          1. Odrobiłem lekcję przed wyjazdem i wybrałem optymalny moment na zwiedzenie antypodów. Wybór nie był wcale łatwy, gdyż wycieczka porusza się po różnych strefach klimatycznych - od Cairns na północy po Canberrę na południu (byłem w 2009, wtedy w ofercie było też zwiedzanie Australii bez NZ).
          Koniec końców wybrałem wrzesień - i to był strzał w dziesiątkę!. Zaczęliśmy od Cairns - ciepło, nawet bardzo ciepło, spokojnie można się było kąpać. Fakt, że nie w samym Cairns, ale ... w wielu miejscowościach na północ, do których kursuje w miarę tani publiczny bus :-) Wystarczyło zapytać lokalnego pilota (jeżeli się samu wcześniej nie wiedziało)... Poza tym w Cairns jest ogród botaniczny z ciekawym parkiem wokół - też warto się wybrać. Kompletnie nie rozumiem stwierdzeń "był fakultet do Kurandy - cóż było robić pojechałam"??? Można było samemu ten czas zorganizować bardzo ciekawie... Że nie wspomnę tutaj o możliwości przelotów samolotami lub helikopterami nad wielką rafą koralową...

          2. Uluru/Ayers Rock - pogoda słoneczna, w miarę ciepło (ranki chłodne). Co najważniejsze - nie było muszek, które wchodzą do ust i są bardzo męczące. Wrzesień jest jednak wolny od tego utrapienia. Widoki przepiekne -ta gra kolorów przy zachodzącym słońcu:-)

          3. Sydney - sama poezja - dużo czasu wolnego na samodzielne zwiedzanie - a było co. Pogoda słoneczna, w miarę ciepło. Hotel około 3 km od opery - można było dojść na piechotę - co uczyniłem już pierwszego wieczoru. Efekt - piękne zdjęcia by night. program zwiedzania obfity - zrealizowany bezbłędnie.

          4. Canberra - też ciepło. Fantastyczny układ architektoniczny, fontanna, muzeum wojskowe...
          I najlepsze - żerujące kangury po drodze. My nie mieliśmy żadnych problemów, aby przekonać kierowce do zjazdu z trasy, aby podziwiać te zwierzaki w naturze ;-) Co więcej szyby w busie były przesuwane - udało się zrobić całkiem fajne zdjęcia...

          5. Logos Tour spisał się na piątke - dobre hotele, tzn w centrach miast, z dogodnym położeniem komunikacyjnym (Cairns, Sydney). W Yularze - jeden kompleks hotelowy...
          Mieliśmy dwóch lokalnych przewodników - Polaków mieszkających na miejscu (p. Jacka i p. Basię). Wiele opowieści o miejscowych realiach, oj wiele...
          Dobre linie lotnicze - Cathay i Quantas. Loty zaplanowane z wyczuciem, wszystko zgodnie z planem... Nie ma co ukrywać - było to męczące dostać się na antypody - około 36 godzin w sumie. No i niestety te kontrole celne - bardzo dokładne, szukają wszystkiego pod kątem żywności. Dokładne deklaracje do wypełnienia - rozdane na pokładzie samolotu.
          Plan wycieczki zrealizowany z naddatkiem - wszystkie punktu programu,a nawet więcej (np. park zoologiczny pod Sydney).
          Było parę niedociągnięć organizacyjnych (np. późny wyjazd na Uluru) - ale w sumie to drobnostki nie przekreślające pozytywnego odbioru usług oferowanych przez Logos Tour.

          Pozdrawiam
          M
        • Gość: kik Re: Australia/Nowa Zelandia z LogosTour IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.13, 17:41
          napisz, dokąd jedziesz i w jakim terminie, bo muszę wiedzieć kiedy i w jakim kierunku NIE POJADĘ. Cała wycieczka w strugach deszczu!!! CO ZA PECHWCY! czy za to tez odpowiada biuro?
      • Gość: turystka Re: Australia/Nowa Zelandia z LogosTour IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 01.01.12, 20:34
        Jesli tylko dogadujesz sie po angielsku to dasz rade sama zorganizowac taka wycieczke, ja bylam w zeszlym grudniu/styczniu 3 tygodnie i calosc z biletem lotniczym (kupowanym w najdrozszym bo swiatecznym okresie), wynajeciem samochodu, jedzeniem, spaniem, atrakcjami, zwiedzaniem zaplacilam 11tyszl od osoby, jechalismy w 2 osoby. To jest bardzo przyjazny kraj, nawet jak nie masz zarezerwowane wszystkich noclegow to znajdziesz cos na pewno niedrogiego bukujac na miejscu przez internet bedac tam juz, co my robilismy.. Trzeba miec ulozony plan zwiedzania mniej wiecej a reszta i tak w trakcie wyjdzie. Biuro na tak dalekie kierunki jedynie dla tych, ktorzy nie mowia po angielsku, tam naprawde latwo sie podrozuje i jest to cywilizowany kraj, z niczym nie bylo nigdy problemu, w luksusach nie spalismy ale zobaczylismy wszystko co chcielismy zatrzymywalismy sie dokladnie gdzie chcielismy i na ile chcielismy i byla to nasza wyprawa zycia. Wszystkim polecam nowa Zelandie, naprawde samodzielnie nie kosztuje majatku. Biura zarabiaja krocie na takich wyjazdach, jesli podrozowaliscie kiedys po Europie to dacie rade i tam, gdzie jest duzo latwiej, trzeba kupic bilet w dobrej cenie, zarezerwowac samochod wczesniej juz na caly okres i pierwsze 2/3 noclegi w zaleznosci od planow zwiedzania. A potem sami zobaczycie latwo pojdzie.
        Pozdrawiam wszystkich!
        • Gość: marek Re: Australia/Nowa Zelandia z LogosTour IP: 109.110.216.* 01.01.12, 21:23
          Jakos trudno mi uwiezyc w ta cene. 11 tys za osobe na trzy tygodnie? Chyba ze mialas dolary kupione za 2 zl. Teraz przy 3,4 zl za 1 usd to nijak tak nie wyjdzie. Bilet do australii okolo 6 tys. 3 tygodnie to jest 21 dni. Liczac po 80 usd za nocleg (co i tak jest tanio moim zdaniem- no chyba ze mowisz o noclegach w lozku w pokojach 6-8 osobowych) to wychodzi okolo 6 tys. Mamy wiec juz razem 12 000. Teraz jedzenie 21 dni x 15 usd (skromnie liczac) to kolejny 1 tys. Spokojnie na atrakcje wyda sie z 1 tys usd wiec trzeba doliczyc kolejne 3 tys. Kwota rosnie wiec juz do 16 tys, a nie policzylem jeszcze kosztow wynajecia i podrozy samochodem oraz pamiatek i jakis niespodziewanych drobnych wydatkow. Z 17-18 tys na 3 tygodnie trzeba miec aby ciekawie i nie w spartanskich warunkach zwiedzic australie. Oczywiscie spiac w schroniskach w pokojach wielooosobowych i zwiedzac tylko bezplatne atrakcje to mozna zaoszczedzic z 5-6 tys, ale czy o to chodzi?
          • Gość: tt Re: Australia/Nowa Zelandia z LogosTour IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.12, 17:41
            Turystka pisze o wyjeździe do Nowej Zelandii, a nie do Australii. Wierze, ze tyle wydała, byliśmy ze znajomymi(w 5 osób), w Nowej Zelandii, mielismy wypozyczonego campera, za pobut 19 dni wyszło nam ze wszystkimi atrakcjami, jedzeniem ok 10 000 PLN za osobe.
            • Gość: turystka Re: Australia/Nowa Zelandia z LogosTour IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.01.12, 11:44
              Wlasnie, pisze o NZ a nie Australii. Placilismy $NZ a nie $US czy $AUS - glownie wyciagalismy kase z bankomatu i w roznych dniach roznie przeliczal od 2.35 do2.42 za dolara NZ. Spalismy w miejsach tanszych niz 80$ - ok 60$ za dobe - najtanszy samochod wynajelismy przed wyruszeniem tam, wyszlo ok 1000zl na osobe za caly okres - zawsze wynajmujemy w tej samej firmie od lat i mamy bardzo dobre ceny. W restauracjach jedlismy raz tylko i to w Sylwestra, tak to kupowalismy produkty w supermarketach i sami gotowalismy na zakwaterowaniu, ktore zawsze bylo super i zawsze byl grill i kuchnia do dyspozycji. Nie oszczedzalismy na wstepach - weszlismy wszedzie gdzie chcielismy, piekne widoki z kolejki w Queenstown - polecam kazdemu, jaskinie Waitomo, gejzery w poblizu Rotorua.. NZ nas urzekla i gdyby nie to, ze leci sie tam tak strasznie dlugo to chetnie w tym roku tez bysmy sie tam wybrali, ale trzeba 3 tygodnie mniej wiecej tam planowac, bo bilet lotniczy drogi no i tyle godzin w samolotach nogi nam spuchly strasznie, ja sie bardzo zle czulam jak juz w Auckland wyladowalismy. Na szczescie maja tam prysznice - darmowe -wiec po prysznicu i przebraniu sie w letnie cichy dalismy rade zwiedzic jeszcze Auckland i wieczorem mielismy lot do Christchurch. Zwiedzanie zaczelismy od wyspy poludniowej i tam 2/3 czasu spedzilismy, w sumie zobaczylismy wszystko co chcielismy, a nawet wiecej z tego niz planowalismy. Reszta na wyspie polnocej - teraz dluzej bym spedzila w okolicach Rotorua - mielsmy tani nocleg za 55$NZ ale czuje niedosyt, tam w okolicy jest duzo atrakcji. Camper vany byly wszedzie i na pewno mozna to bylo taniej zrobic niz my, ale nam takie spanie nie odpowiada wiec na pewno wydalismy wiecej na zakwaterowanie i samochod niz na taki campervan - spotkalismy duzo ciekawych ludzi, ktorzy wlasnie wynajeli campervany i na dziko spali glownie to juz w ogole koszt duzo mniejszy od naszego. Ale my niestety wygodniccy jestesmy - taki etap zycia - wiec spalismy w guesthousach czy campingach gdzie maja domki. RAz tylko trafil sie nocleg w hostelu bo nie bylo miejsca gdzie indziej. Naprawde jesli tylko dogadujecie sie po ang to w NZ podrozuje sie duzo latwiej niz po Europie a ludzie sa bardzo pomocni, przyroda zas zapierajaca dech w piersiach, co krok to pocztowkowy widok. Na pewno tam wrocimy kiedys, tylko teraz w polowie drogi zrobimy przerwe gdzies w Azji, np w Tajlandii, zeby nie leciec tak tyle godzin na raz. Pozdrawiam wszystkich!
    • logostour1 Re: Australia/Nowa Zelandia z LogosTour 23.01.12, 14:22
      Witamy!
      Bardzo nam przykro, że nie jest Pani zadowolona z wycieczki, bo za każdym razem naprawdę ciężko pracujemy, żeby organizowane przez nasze biuro wyjazdy w jak największym stopniu spełniały oczekiwania naszych turystów.
      Dokładne wyjaśnienia i odpowiedź na wszystkie uwagi przekazaliśmy Pani bezpośrednio jako odpowiedź na Pani list. Otrzymaliśmy go 12 grudnia a już 13 grudnia napisała Pani na forum – dlatego czujemy się nieco skrzywdzeni stwierdzeniem „LOGOSTOUR nie liczy się ze swoimi klientami. Świadczy o tym chociażby brak odpowiedzi na moją skargę”. Po prostu nie zdążyliśmy odpowiedzieć w kat krótkim czasie, bo szykując pismo chcieliśmy wszystko dokładnie sprawdzić i ustalić, aby odpowiedź była konkretna i merytoryczna.
      LogosTour działa od 30 lat i razem z nami różne zakątki globu zwiedziło już sporo ponad milion Polaków. Ale każdy, nawet pojedynczy przypadek niezadowolonego turysty nas smuci. Dlatego mamy nadzieję, że przesłane wyjaśnienia chociaż w części Panią przekonają, co pozwoli nam jeszcze w przyszłości spotkać się na turystycznym szlaku a nam da szansę na zrehabilitowanie się w Pani oczach.
      Z pozdrowieniami!
      Biuro Turystyki ZNP LogosTour | e-mail: opinie@logostour.pl |
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka