Dodaj do ulubionych

Przychodzi klient do biura... Abecadło turysty

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.05, 13:45
Sczerze powiedziawszy przemądry artykuł edukujący klientów biur podróży.
Autorka artykułu nie raz jeździła z biurami podróży na study toury, dobrze
się bawiła i z uśmiechem korzystała ze wszystkich gratisów należnych
dziennikarzom. Odkąd pamiętam Pani ta pojawiała się na różnych wyjazdach.
Parcownicy biur podróży mają już mocno spuchnięte głowy od tej edukacji
klientów. Uwielbiam reklamę DOBRZE ZNAĆ SWOJE PRAWA... federacji konsumentów.
Jak tak dalej pójdzie to będziemy mogli zmienić branżę, szukać pracy albo
zostać na zielonej trawce a wszystko czego nauczyliśmy się w praktyce i w
szkołach turystycznych będziemy mogli wyrzucić na śmietnik.
Dziwie się, tym bardziej, że inne kraje zarabiają na turystyce i traktują
turystykę jako dochodową dziedzinę u nas niestety jest odwrotnie. Uciąć łeb
hydrze, dlaczego turystyka ma przynosić dochody, skoro można po niej
pojeździć i nie dac ludziom się rozwinąć. Podciaganie wszystkich pod jedną
kreskę też jest krzywdzące.
Przy literce K jest ewidentny błąd: "im wcześniej zrezygnujemy, tym więcej
pieniędzy stracimy" Od kiedy tak jest?
W ogóle bzdury i nie chce mi sie więcej mówić na ten temat. Szkoda słów.
Obserwuj wątek
    • ela15 Re: Przychodzi klient do biura... Abecadło turyst 28.06.05, 07:15
      Odnosnie punktu traktujacego o zdobyciu informacji o godzinach odlotu na
      wakacje i powrotu.Rezerwowalam wakacje w renomowanym biurze podrozy w styczniu
      kiedy jeszcze biuro nie mialo rozkladu lotow.Dowiedzialam sie w kwietniu,ze na
      wakacje zaplanowane od 17 wrzesnia biuro wywozi mnie z kraju 17 o godzinie
      23,przylot do miejsca wakacyjnego 2.45 18 wrzesnia.Nim dotre do hotelu
      zamelduje sie bedzie pewnie 4 rano albo dalej.Snu moze 2 godziny i caly
      nastepny dzien bede zdechla i troche nieprzytomna.Moze mi Pani redaktor powie
      jakie sa w tym miejscu moje prawa ,jak zaprotestowac przeciwko takim praktykom
      bp.Pisalam do biura ale mnie olali bo odpowiedz dostalam prawie powiedziawszy
      na okraglo.Jak zyc w takim turystycznym kraju.Kiedy biura zrozumieja ze
      istnieja dzieki klientom,ktorzy coraz rzadziej akceptuja byle jakosc.
      • mama75 Re: Przychodzi klient do biura... Abecadło turyst 28.06.05, 18:07
        ela - pisalam o tym juz w przypadku chyba ECCO. Jesli wylot masz dnia 17 w nocy
        i ladjesz 18 nad ranem, to i tak organizator trzyma dla Ciebe pokoj od 17. Tak
        wiec nalezy Ci sie obiadokolacja (jesli wykupilas taki wariant) za ten dzien.

        Niestety godziny wylotow ustala linia lotncza (w zdecydowanej wiekszosci) z
        konretnm lotniskiem i chyba we wszystkich znanch mi warunkach podrozowaia
        zaznaczone jest, ze godzny przelotow moga ulec zmianie nawet do 48 godzin prze
        rozpoczecem imprezy. Tak sie zdaza na calym swiecie, tylko w Polsce czesciej.
        Mialam klientke, ktora wylatywala z Frankfurtu (oferta TUI) i tez zmieniono jej
        godziny wylotow o ponad 8 godzin, a specjalnie dla niej dobookowalismy dolot z
        Gdanska i rezerwowalismy hotel.

        Proponuje, zebys jeszcze przed wylotem wyciagnela od organizatora na pismie
        informacje, ze nalezy Ci sie posilek z (teoretycznie) pierwszej doby hotelowej.
        Podejzewam, ze jjsli ladujesz 18=tego okolo 3 nad ranem, to wracac bedziesz za
        7 lub 14 dni ale tez okolo 4 rano. W tym przypadku Twoja doba hotelowa konczyc
        sie bedzie dzien wczesniej do 12-tej i tak bedziesz miala zapewniony
        przynajmniej posilek wieczorny na ten dzien.
        • Gość: huhu Re: Przychodzi klient do biura... Abecadło turyst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.05, 19:58
          kaś-póknij się w główkę- płacę i wymagam, łaski nie robisz -proste? Jak się nie
          podoba -na bezrobotne. Płacę za Twój dom, jedzenie utrzymanie ,pensje itp-
          dotarło? Zmień mentalność. To nie Ty mi stawiasz warunki-tlko ja Tobie- proste?
          Jeśli to do Ciebie nie dociera- zmień branżę
          • Gość: i nic wiecej Re: HuHu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.05, 20:33

            zaplac jeszcze za wojne w Wietnamie i pod grusze ( lepiej nie bo grusza
            uschnie )
          • Gość: heh Re: Przychodzi klient do biura... Abecadło turyst IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.05, 20:49
            jak Ci sie nie podobaja warunki umowy to jej nie podpisuj, proste, zarezerwuj
            sobie sama hotel, przelot, a z tego co placisz to nie starcza na dobry obiad,
            wiec sie nie podniecaj bo nie ma czym
        • Gość: emka Re: Przychodzi klient do biura... Abecadło turyst IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 28.06.05, 20:47
          mama75! chcialam tylko napisać, że MASZ RACJE.
          • Gość: huhu Re: Przychodzi klient do biura... Abecadło turyst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.05, 07:03
            <i nic wiecej- Twój nicki mówi sam za siebie- pusto w głowie + nick. Jeśli nie
            jesteś w stanie pojąć tak prostej rzeczy- szkoda pisania. Robi się normalnie i
            biura z Twoim podejściem padną prędzej czy później. I bardzo dobrze. Pochwal
            się jeszcze z jakiego biura wypisujesz te swoje "mądrości", zapytam Twojego
            szefa ,czy on również podziela Twój "entuzjazm" do klienta i swojej pracy.
            • Gość: Anubis Re: Przychodzi klient do biura... Abecadło turyst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.05, 19:28
              huhu - niestety jesteś przykładem typowego Polskiego turysty (histeryk- furiat)
              Płace i wymagam....jeżeli do tego tak podchodzisz to bardzo mi przykro..b o
              nieraz możesz sie zawieść kupująć nawet u Niemieckiego organizatora....
              Skoro każesz komus mówić gdzie pracuje to może powiedz gdzie Ty pracujesz , bo
              może sie okazać że to nie za Twoje pieniadze jak stwierdziłeś utrzymuje Kaś dom
              tylko Ty za nasze...
              Mimo wszystko pozdrawiam
        • ela15 Re: Przychodzi klient do biura... Abecadło turyst 29.06.05, 12:52
          To akurat wogole nie chodzi o posilki bo nie po to jade na wakacje aby sie
          handryczyc o zarcie.Wogole nie mam zamiaru klocic sie o co kolwiek,jestem na
          wakacjach.Jednak bywa nie tak rzadko sadzac po wypowiedziach ludzi na forum ,ze
          biura wyprawiaja takie rzeczy,ze mozna wyjsc ze skory.Jak dlugo my Polacy
          bedziemy skazani na takie traktowanie za nasze czesto z trudem uciulane
          pieniadze.Tak dlugo my Polacy bylismy pozbawieni mozliwosci swobodnego
          podrozowania,ze nic dziwnego,ze teraz ciagniemy w swiat i tak trzymac.w moim
          przypadku jest jeszcze sprawa,ktorej wczesniej nie rozwijalam,ze to samo bp w
          dokladnie tym samym terminie organizuje wyloty z Poznania i z Warszwy.Tak sa
          ustawione loty,ze Warszawa predzej leci i pozniej wraca(za te same pieniadze sa
          dluzej w miejscu wakacyjnym)Podobna sytuacja z tym samym biurem podrozy byla w
          zeszlym roku na Rodos gdzie Warszawa wypoczywala o dobe dluzej niz Poznan.Po
          tym zdarzeniu napisalam o swoich watpliwosciach na ten temat do biura na co
          dostalam odpowiedz,ze wszyskie swiadczenia tj 7 noclegow 7 posilkow itp
          otrzymalam wiec jest OK.Pani redaktor tego artykulu jezeli Pani wie jakie biuro
          nie robi takich rzeczy i nie traktuje klientow tak przedmiotowo prosze mi
          powiedziec,bede bardzo wdzieczna bowiem chcialabym aby zaden osad nie
          pozostawal w mej pamieci po wakacjach jedynie dobre wspomniena.Pozdrawiam
          • Gość: Jola Re: Przychodzi klient do biura... Abecadło turyst IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.05, 14:26
            Zgadzam siez Tobą w 100% i nie będę gołosłowna: Oferta Triady - Kreta;
            Warszawa jako jedyna ma wylot w dniu 27.07 rano co umożliwi rozpoczecie wczasów
            zgodnie z terminarzem - cała reszta ma wylot wieczorem i w nocy. Skutek - jeden
            dzień "w plecy"
            • Gość: niktabc@vp.pl Re: Przychodzi klient do biura... Abecadło turyst IP: *.toya.net.pl 01.07.06, 17:50
              NON KOMENT

              osobiście poszukałbym innej oferty:)
    • monika.witkowska Re: Przychodzi klient... Autorka tekstu do Kasia 29.06.05, 09:18
      Cos chyba przemawia przez Ciebie gl. zawisc i typowe "czepialstwo", ktore nie
      ukrywam - troche mnie "wkurzylo" bo uwazam sie raczej za rzetelna dziennikarke.
      Owszem, zdarzalo mi sie bywac (choc tak naprawde wcale nie tak czesto jak sobie
      wyobrazasz) na study tourach i nie widze nic w tym zlego bo jest to dla mnie
      jedyna mozliwosc zobaczenia pewnych miejsc ktore mam opisywac (a jak je
      opisywac jesli sie gdzies nie bywa). Sluzbowo jezdze w miejsca w ktore sama nie
      pojade, bo na prywatne wakacje jezdze w miejsca raczej rzadko odwiedzane przez
      turystow (ALgieria, Oman itp. klimaty). Poza tym jestem pilotem wycieczek i
      wydaje mi sie ze chocby z tego powodu mam jednak prawo uwazac ze wiem jakie sa
      problemy na linii klient-biuro. Tekst nie ma celu zniechecac do korzystania z
      ofert biur, a jedynie sprawic by klient zwracal uwage na niektore punkty umowy
      zarowno w swoim interesie jak i biura (rowniez po to by nie pisac niekiedy
      rzeczywiscie bezsensownych reklamacji).
      Co do zdania z rezygnacja i oddawaniem pieniedzy - faktycznie jest tam blad,
      ale nie moj tylko osoby redagujacej tekst. W mojej wersji bylo poprawnie
      (sprawdzilam w pierwotnym tekscie), ale ze wzgledu na koniecznosc skrocenia
      artykulu, co w gazetach jest normalnie, poszlo faktycznie na odwrot. Nie
      obwiniajcie dziennikarzy za kazdy blad - to co dziennikarz oddaje redakcji na
      ogol jest jeszcze troche przez redakcje zmieniane.
      Kas, jesli chcesz podyskutowac to napisz na monika.witkowska@agora.pl.
      A w ogole to milego dnia...
      • Gość: huhu Re: Przychodzi klient... Autorka tekstu do Kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.05, 18:10
        O czym chcesz z Nią dyskutować? Nie widzisz ,że księżniczka ma wymaganaia?
        Klient ma zapłacić i siedzieć cicho. Coś ma pomieszane w główce.
        • marijohanna Re: Przychodzi klient... Autorka tekstu do Kasia 29.06.05, 22:58
          Gość portalu: huhu napisał(a):

          > O czym chcesz z Nią dyskutować? Nie widzisz ,że księżniczka ma wymaganaia?
          > Klient ma zapłacić i siedzieć cicho. Coś ma pomieszane w główce.


          to wy macie pomieszane w glowie. juz wczoraj chcialam napisac, ze nie rozumiem
          dlazcego czepiacie sie artykulu. rzetelnie napisane i jest na pewno dobra
          sciagawka, dla ludzi, ktorzy nie maja zbyt wielkiego doswiadczenia w
          podrozowaniu.
          • Gość: huhu Re: Przychodzi klient... Autorka tekstu do Kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 06:42
            <to wy macie pomieszane w glowie. ???????????????!!!!!!!!!!
            Jasne -to my mamy. Doczytaj co i do kogo pisałem i postaraj się jeszcze to
            zrozumieć. To naprawdę nie jest tak skomplikowane.

            A w sumie to masz, po co masz sie męczyć i stresować ,że jako jedyna nie
            łapiesz wypowiedzi innych?:
            <Kas, jesli chcesz podyskutowac
            • marijohanna do huhu 30.06.05, 09:13
              to objasnij mi do kogo pisala(e)s, bo steku obelg nie czytam dokladnie. z
              zasady nie dyskutuje z niezarejstrowanymi osobami, wiec w sumie nie musisz
              odpowiadac.
              • mark17 Re: do marijohanna 30.06.05, 19:34
                Gratuluje rozumku-małego. Ale tacy też są potrzebni
    • Gość: Lidka JAK MA BYC DOBRZE SKORO LEKCEWAZYCIE LUDZI? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 30.06.05, 19:38
      Pozwolicie ze wtrace tu swoje trzy grosze na temat turystyki w Polsce i biur
      podrozy. Nie mieszkam w Polsce na stale, wiec ostatnie czasy w ktorych powstalo
      mnostwo firm turystycznych nie sa mi zbyt bliskie. Wyslalam syna na wakacje do
      Polski i chcialam aby zobaczyl troche Europy. Doprawdy ciezko jest sie
      zorientowac jak ten twor zwany turystyka w Polsce pracuje. Mnostwo nazw,
      niewiadomo kto jest agentem, kto organizatorem. Zajelo mi troche czasu
      dzwonienie po roznych biurach. Zorientowalam sie ze jest mnostwo ofert ktore
      przenigdy nie dojda do skutku, nawet jak sie wplacilo cala kwote a do wyjazdu
      zostalo kilka dni. W tym czasie inne oferty przelatywaly kolo nosa( jesli
      doszly do skutku, bo nigdy nie wiadomo). W biurze Traveliada we Wroclawiu bylo
      najgorzej. Klamstwa, lekcewazenie, nieslownosc i brak jakiejkolwiek oferty o
      realnych szansach wyjazdu. Na kilka dni przed wycieczka do Wloch( oplacona w
      pelni) okazalo sie ze nie dojdzie do skutku. Zapytalam sie nawet jak to mozliwe
      ze sa klienci otwarci na rozne wycieczki, w rozne strony i wyglada na to ze nie
      ma gdzie jechac. To po co te wszystkie biura ? Powinno sie turystow edukowac ,
      jak najwiecej a nie probowac zamykac usta dziennikarce wypominajac jej ze
      gdzies , czy kiedys pojechala. Sa to te same chwyty ponizej pasa jakie stosuje
      sie w stosunku do klienta.Dlatego jest tak zle, ze turysci sa powszechnie zle
      traktowani i nawet jesli stoja z pelnym porfelem to szukaja i ciezko jest im
      cokolwiek ciekawego znalezc.
      • Gość: traveliada Re: JAK MA BYC DOBRZE SKORO LEKCEWAZYCIE LUDZI? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.05, 15:02
        TRAVELIADA.PL JEST POŚREDNIKIEM I NIE JEST ORGANIZATOREM. WYCIECZKA, KTÓRA
        ZOSTAŁA ZAKUPIONA W NASZYM BIURZE PODRÓŻY BYŁA ORGANIZOWANA PRZEZ OPOLSKIE
        BIURO PODRÓŻY. W ZWIĄZKU Z POWYŻSZYM NIE MY JĄ ODWOŁALIŚMY. WSZELKIE PRETENSJE
        NALEŻY ZGŁOSIĆ DO ORGANIZATORA WYCIECZKI. BYŁOBY ZUPEŁNIE INACZEJ GDYBY
        WCZEŚNIEJ NIE ZOSTAŁA ODRZUCONA PROPOZYCJA WYCIECZEK DO WŁOCH ALMATURU I
        ORBISU, KTÓRE DOSZŁY DO SKUTKU. JEDNAKZE ZOSTAŁY ODRZUCONE Z POWODU WYŻSZEJ
        CENY.

        Z POZDROWIENIAMI
        TRAVELIADA.PL
      • dyspepsja Re: Jak ma być dobrze skoro lekceważycie ludzi? 15.04.09, 23:30
        zastanawia mnie jedna kwestia - jeśli zapłaciłam całość to już nic
        się nie może stać. Miła Pani, nie bronię tutaj żadnej ze stron, ale
        wyobraźmy sobie, że Pani syn jest jedyną osobą zapisaną na tę
        wycieczkę - oczywiście w pełni przez Panią opłaconą
        - 50-osobowy autokar z dwoma kierowcami, pilotem pokonuje dystans
        4000 km, wynajęci przewodnicy oprowadzają Pani syna po włoskich
        miastach, na miejscu jest zapewniony hotel, wyżywienie.
        Zapłaciła Pani pełną kwotę - obstawiam, że ok. 2000 PLN.
        Czy jest Pani przekonana, że za tą granicą gdzie Pani mieszka, taka
        wycieczka by się odbyła? Obawiam się, że nie. Otrzymała by Pani inne
        oferty i zapewne by Pani z nich skorzystała, żeby nie wyjść na
        zaściankową Poleczkę. Lub wycofałaby się Pani z biura, kuląc głowę w
        ramionach, dziękując za przemiły zwrot pieniędzy. Ale tutaj w
        Polsce, jako TAMIESZKAJĄCAZAGRANICĄ może Pani rozwinąć skrzydła i
        skrzywdzić ostatniego w tym łańcuchu pokarmowym wylewając mu pomyje
        na głowę aby za chwilę wytrzeć je Jego nazwą, nie podając własnego
        nazwiska. Nie ładnie Miła Pani. Przykre, że Pani syn nie zobaczył
        Włoch tym razem, ale może to dobrze, że nie pojechał... że nie
        skorzystała Pani z tych super ofert przelatujących koło nosa... bo
        mogło się okazać to jeszcze większą klapą. A turyści są źle
        traktowani, bo sami na to pracują. Akcja zawsze budzi reakcję. Ja
        zawsze wchodzę do biura uśmiechnięta i mam dla każdego miłe słowo,
        nie spotkałam się jeszcze ze złym traktowaniem.
        Życzę Pani więcej dystansu do samej siebie.
    • kreola Do Kaś 02.07.05, 00:55
      Przeczytalam caly artykul i doprawdy nie moge sie doszukac tych bzdur. Ale ja
      niezbyt czesto jezdze z biurami podrozy, wole samodzielne wyprawy, wiec moze
      nie znam sie na tym. Ja odebralam ten artykul jako dosc stonowany i obiektywny.

      Jesli mozesz to badz tak mila i dla dobra niewyedukowanych turystow (takich jak
      ja) napisz co jest bzdura w tym artykule?! Moze cos przeoczylam?
      A ponadto grzecznosc chyba wymaga zeby swoj osad, tak bardzo krytyczny, poprzec
      przykladami i wyjasnieniami. Mnie nie przekonuje zdanie:
      > W ogóle bzdury i nie chce mi sie więcej mówić na ten temat. Szkoda słów.

      I jakie znaczenie ma fakt, ze autorka jezdzila sluzbowo i za darmo?
      • mario72 Re: Do Kaś 03.07.05, 10:41
        prawda jest taka że uczciwe i rzetelne biura podroży i uczciwi i rzetelni
        pracownicy tych biur żadnej krytyki sie nie boją i na żadną krytykę się nie
        obrażają, bo najzwyczajniej w świecie ona ich nie dotyczy!!!!!!!!!! Krótko i na
        temat. A taki artykuł przed wakacjami jest na pewno przydatny.
        • Gość: huhu Re: Do Kaś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.05, 11:29
          <Skoro każesz komus mówić gdzie pracuje to może powiedz gdzie Ty pracujesz , bo
          <może sie okazać że to nie za Twoje pieniadze jak stwierdziłeś utrzymuje Kaś
          dom
          <tylko Ty za nasze...
          W transporcie. Rozwiń jeśli możesz ostatnie zdanie ,bo ja naprawdę nie rozumiem
          co masz na myśli.Jeśli to,że płacisz np za ładunek z Hiszpanii- i masz kaprys,
          że ma być na czas ,mam mieć krawat (założe,klient nasz pan),ma być
          szybko,nieuszkodzony itp-zgadzam się -jesteś klientem. I oczekuję tego samego
          podejścia ,kiedy to z kolei ja jestem klientem .To chyba normalne ? Czy jednak
          wg Ciebie ,nie?
          A jeśli chodzi o gatunek turysty-zdanie mam jakie mam, ale raczej w sensie -co
          powinno byc teoretycznie, praktycznie-chciałbyś mieć takiego bezproblemowego
          klienta ;)

          A widzę ,że nie rozumiecie sensu tego co chciałem powiedzieć (może pomotałem)-
          biuro nie może wiecznie polskiego klienta traktować jak zło konieczne. To Oni
          są dla nas i wypowiedź pracowniczki biura jest chora- jeśli tego nie rozumie,
          trzeba zmienić zawód. Wychodzi z założenia ,że dążenie do normalności na rynku
          turystyki w polsce-to fanaberie, chcących nie wiadomo czego klientów.
          • Gość: Turysta Re: Do Huhu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.05, 14:21
            Jestem wieloletnim turystą i mialem okazje zwiedzic wiele krajow i korzystac
            takze z tamtejszych firm turystycznych dlatego proponowalbym zeby Huhu
            sprobowal kiedys skorzystac z uslug nie polskiego organizatora. Bedzie mial
            wtedy porownanie w obsludze. Od razu powiem, ze obsluga wcale nie jest
            zdecydowanie lepsza a traktowanie pojedynczego klienta w Polsce jest mimo
            wszystko moim zdaniem na o wiele wyzszym poziomie. Wynika to z faktu, ze
            powszechnie wiadomo, ze ten pojedynczy turysta nie jest kurą znoszacą zlote
            jajka i zarobek na nim zwykle jest niewielki, zarowno w Polsce jak i za
            granicą. Dopiero ogolna liczba wszystkich klientow przynosi okreslony dochod, a
            ze za granica takich pojedynczych turystow jest znacznie wiecej jednostkowy
            udzial kazdego z nich jest o wiele mniejszy i na pewno nie chucha sie na
            kazdego z nich. Dlatego taki pojedynczy turysta nie moze sie czuc tam jak
            przyslowiowy pan, ktory jest wylacznym zywicielem danego biura porozy i o tym
            powszechnie tam wiadomo. Dlatego tez w Polsce przydaloby sie rowniez troche
            pokory ze strony klienta. A jezeli biuro dane faktycznie nie swiadczy
            okreslonego standardu za jaki sie placi (podkreslam standardu za jaki sie
            placi, bo nieraz chociaz nie zawsze wlasnie nizsza cena ma swoj powod w nizszym
            standardzie uslugi i nalezy o tym pamietać) to wiadomosc o tym szybko sie
            rozchodzi i takie biuro nie bedzie mialo wielu klientow.

            Dodam ,ze oczywiscie jako klient nalezy wymagac, ale nalezy tez czytac
            dokladnie umowy. tam z reguly wszystko jest napisane, chociaz zarowno w Polsce
            jak i za granica czesto malymi literami, a za granica (USA, Canada) dodatkowo
            bez podania wszystkich dodatkowych oplat i podatkow, bo przeciez one sa
            powszechnie znane i klient takze powinien je znac i samodzielnie sobie doliczyc
            do ceny, co jest nie do pomyslenia w Polsce. I takie zachowanie tam nikomu nie
            przeszkadza, bo to sa normalne praktyki i nalezy umiec sie posrod nich poruszac
            a nie narzekac po fakcie.

            Prawdą jest ze Polscy turysci maja w swojej mentalnosci wyklocanie sie o
            detale. Przecietnemu Amerykaninowi i Niemcowi nawet jezeli faktyczna usluga
            odbiega od zamowionej o 10%, bo to tez sie zdarza i u potentatow turystycznych
            jak TUI, Neckerman, nie bedzie sie chcialo interweniowac. Ale w Polsce utarlo
            sie ze nawet przyslowiowe 1zl moze byc powodem do wszczecia sporu sadowego, tak
            dla przyzwoitosci i w mysl odwiecznej polskiej przekory i szlachetkowosci, a
            moze takze dlatego, ze jako narod jestesmy co tu ukrywac biedniejsi i za
            wszelka cene chcemy zaplacic jak najmniej nawet kosztem wlasnych nerwow.

            Dlatego uwazam, ze przy tak trudnym kliencie jakim jest polski turysta, co
            niejednokrotnie obserwowalem, polskie biura podrozy sa w miare przyzwoite, bo
            przynajmniej czuja przed tym klientem respekt. Biura podrozy w Niemczech i USA
            na niejedna z powszechnych w Polsce reklamacji nawet typu hotel jest 200m a nie
            100m od plazy po prostu machnelyby reka bez podejmowania jakiegokolwiek
            dzialania, bo takze przez instancje je nadzorujace uznane by one byly za
            malostkowe. Jezeli ktos nie wierzy radze sprobowac, a wtedy na mysl z pewnoscia
            przyjdzie sentencja "Swego nie znacie...".

            Bedzie to takze przydatna lekcja na sytuacje kiedy te zagraniczne biura podrozy
            zaczna oferowac uslugi w Polsce. Nastawione na masowego turyste na pewno nie
            beda zajmowac sie drobiazgami a odpowiednio skonstruowane umowy beda im na to
            pozwalaly. Podobie jak w przypadku hipermarketów wiekszośc turystow na pewno
            przyjmie ich reguly gry i wtedy prawdopodobnie z uteskieniem przypominac
            bedziemy sobie dzisiejsze, korzystniejsze mimo wszystko dla klienta relacje.
            • mama75 do Turysty 11.07.05, 00:25
              popieram w 100 %
          • Gość: niktabc@vp.pl Re: Do Kaś IP: *.toya.net.pl 01.07.06, 18:03
            może inaczej

            klient - nasz pan to hasło powinno przyświecać także branży turystycznej

            jednak jest wielu klientów po prostu pieniaczy!!

            jeśli chcesz luksusu - wybierz oferte hotelu min 3* a nie APARTAMENTY W GRECJI
            ZA 399zł!!!

            Chcesz leceieć o 8mej rano - nie ma problemu - zapłac za bilet rejsowy
            regularnych linii.
            chcesz zaoszczędzić - wybierz lot charterowy - za niskie pieniądze - ale w
            narzuconych przez przewoźnika godzinach

            Klient ma prawo wymagać - ale musi też zrozumieć jedną podstawową rzecz:
            DOSTAJESZ TO ZA CO PŁACISZ!!!

            Biura powinny zrozumieć - to co zostało podane klientowi - w katalogu, w umowie,
            musi zostć spełnione!! - Klient ma prawo DO UDANEGO WYPOCZYNKU w warunkach o
            których został poinformowany i za które zapłacił!!!

      • zoe125 Re: Do Kaś 23.03.09, 21:40
        Ja też nie widzę powodu, dla którego niektórzy przyczepili się do tego artykułu.
        Owszem, żądne odkrycie Ameryki to nie jest, ale ogólnie n\artykuł napisany jest
        porządnie. Wprawdzie jest więcej rzeczy, na które kupujący wycieczkę powinien
        zwrócic uwagę, ale sam artykuł jest jak najbardziej w porządku. A pracuję w
        turystyce od paru lat.
    • Gość: zee84 Re: Przychodzi klient do biura... Abecadło turysty IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.07.05, 13:20
      a tak jeszcze poza spieraniem sie kto jest dobry a kto zły i kto ma rację, to
      chciałam pogratulować monice artykułu. jest naprawdę dobry i obiektywny. bać się
      powinny tylko nieuczciwe biura, bo dla innych to reklama.

      pozdrawiam :)
    • Gość: Lena Re: Przychodzi klient do biura... Abecadło turyst IP: *.jachpol.net 03.07.06, 10:43
      Ten arytkuł to takie vademecum dla każdego turysty, takie małe kompendium.
      Jeśli pracownik biura podróży na takie coś reaguje słowami:
      " Jak tak dalej pójdzie to będziemy mogli zmienić branżę, szukać pracy albo
      > zostać na zielonej trawce a wszystko czego nauczyliśmy się w praktyce i w
      > szkołach turystycznych będziemy mogli wyrzucić na śmietnik"
      to zastanawiam się czego u diabła uczą szkołach turystycznych ? Oszukiwania
      turystów??? Jeśli pracownik biura podrózy obawia się,że takie porady spowodują
      zamknięcie biur to do licha co takie biuro sobą prezentuje????? Obawiam się
      kaś, że pisząc o "turystyce w innych krajach" nie masz chyba pojęcia,że tam
      turyści swoje prawa już dawno znają i to biura dostosowały się do przepisów a
      nie turyści do biur. Twoja postwa jest taka rodem z komunizmu - jak nie będą
      wiedzieć,że mają prawa to nie będą wymagać a wtedy my będziemy na turystyce
      zarabiać. Podejrzewam,że np. jako okradziona wolałabyś wiedzieć,że masz prawa,
      jako kupująca cokolwiek w sklepie (np. nieuczciwym) wolałabyś wiedzieć o
      możlwiości reklamacji, jako klient urzędu wiedzieć o swoich prawach. Tylko jako
      pracownik biura wolałabyś by wasi klienci nie prawa nie znali. Nie chciałabym
      być twoim klientem. Sama pewnie byś nim być nie chciała....
    • Gość: 2007 Re: Przychodzi klient do biura... Abecadło turyst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.07, 14:06
      i znów trzeba gdzieś jechać
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka