Gość: Krystyna
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
05.10.06, 15:13
W sierpniu korzystając z usług pojechałam wraz z 10-letnią wnuczką do Turcji.
Ostrzegam potencjalnych klientów TRIADY przed korzystaniem z hotelu ANILGAN
W Alanyi. Standard hotelu okazał się bulwersujący :
Pokój poza szafą ubraniową i dwoma łóżkami nie posiadał żadnego innego
wyposażenia, żadnego stolika, krzesła ani szafki – wszystko poza wiszącymi
ubraniami byłam zmuszona przechowywać na swoich walizkach rozłożonych na
podłodze. Wejście do pokoju – bezpośrednio z korytarza hotelowego, bez
przedsionka. Bezpośrednio z pokoju - wejście do łazienki bez żadnej
wentylacji. Drzwi z pokoju do łazienki nie zamykały się, wyziewy z
kanalizacji czuć było w pokoju, co zmuszało do otwierania drzwi na balkon i
powodowało nieskuteczność klimatyzacji. Drzwi na balkon również nie zamykały
się. Włączenie lampki nocnej lub próba użycia suszarki przy jednoczesnym
działaniu klimatyzacji powodowały zadziałanie bezpieczników i zanik prądu.
Pierwszą awarię zgłosiłam w recepcji – efekt : „Technik przyjdzie rano”.
Potem odnalazłam w korytarzu szafkę z bezpiecznikami i liczne „awarie”
usuwałam sama. Widok z pokoju był na tureckie mieszkanie na I p i publiczne
WC na parterze.
Problemem większej wagi było wyżywienie. Śniadania były identyczne przez 14
dni, głównym punktem menu były jajka na twardo. Sok o okropnym smaku był
jakimś zagęszczonym substytutem soku rozcieńczonym wodą. Picie tego napoju
było ryzykowne bo woda mogła być nie przegotowana. Mleko dawano tylko do kawy
w dzbanuszku o pojemności 0,5 l. O godzinie 8.00 wykładano na stół pokrojone
pieczywo i porcjowane masło. Po godzinie 9.00 pieczywo było suche a masło w
płynie i na dodatek zjełczałe bo zapewne nie zużyte a roztopione trafiało z
powrotem do lodówki a następnego dnia znowu na stół.
W dniu wyjazdu o godz. 7.55 zgodnie z pisemnym komunikatem TRIADY śniadanie
miało być gotowe o pół godziny wcześniej tj. o 7.30 - do godz. 7.50 śniadania
nie było.
Obiado-kolacje stanowiła cienka zupka, jedno ciepłe danie, parę sałatek i
jako deser – niezmiennie przez 14 dni - arbuz.
Codziennie jedna z sałatek zawierała rybę lub mięso z poprzedniego dnia.
Ciepłe danie wydzielał pan odziany w mocno przybrudzone i wygniecione
ubranko. Cztery razy ciepłe danie stanowiła ryba. Ponieważ obie z wnuczką ryb
nie jadamy, brak wyboru pozbawił nas posiłku. Obiado – kolacje teoretycznie
były podawane w godz. 19.00 22.00. Jednego dnia po powrocie z wycieczki o
20.50 – zastałyśmy resztki, a z nieśmiertelnego arbuza w charakterze deseru –
wyłącznie parę pestek.
Obrusy na stołach były brudne. Brudne były również krzesła. I nie można tego
faktu usprawiedliwić usytuowaniem restauracji na dachu, w nie zamkniętej
ścianami przestrzeni.
Hotel jest teoretycznie trzygwiazdkowy ale nawet jedna gwiazdka to za dużo
dla „ANILGANA” jeżeli porównuję go z hotelami trzygwiazdkowymi, w których
byłam w poprzednich latach w Grecji i na Cyprze.
Złożona w TRIADZIE reklamacja została skwitowana stwierdzeniami , że hotel
mieści się w standardzie a posiłki były właściwej jakości.
Więcej się z TRIADĄ nigdzie nie wybieram.