Gość: gala2
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
09.05.02, 10:18
Moja droga w staraniach o dzidzię trwała ok 2 lat. Przez ten czas przeszliśmy
mnóstwo badań, 2xinseminacje. Usłyszeliśmy, że z takimi parametrami nasienia
męża (3mln-17mln-27mln + zbyt słaba ruchliwość)tylko IVF. Przerażały nas
pieniądze, ale w ostateczności pewnie bym się zgodziła. Pierwsze podejście
miało mieć miejsce wiosną tego roku. Nie wiem dlaczego nie byłam pewna czy to
odpowiedni moment, zastanawiałam się czy może jeszcze poczekać. Z tym czekaniem
było różnie na ogół byłam załamana, a każdy kolejny okres to rozpacz. Teściowa
namówiła nas nawet na bioeneroterapeutę. Mój mąż największy sceptyk poszedł ze
mną. Człowiek wyglądał niepozornie, a my uśmiechaliśmy się pod nosem. Podczas
pierwszej wizyty powiedział mimochodem, że to kwestia 3 m-cy , no może dłużej.
My którzy byliśmy przekonani, że droga po naszego dzidzię będzie ciernista
dzisiaj mamy 3 cm. fasolkę. Nie wiem czy to miało jakiś wpływ ale po trzech m-
cach okazało się, że jestem w ciąży i to....naturalnie.
Wiem, że trudno przetłumaczyć sobie, że cierpliwość i czas mogą odmienić los,
ale my jesteśmy takim przykładem. Bóg pozwolił nam cieszyć się z tych chwil i
Wam życzę tego samego. Mój mąż zaczął chodzić do kościoła, choć wcześniej
namówić go na to było trudno.
Trzymajcie za mnie i moją fasolkę kciuki, aby wszystko było dobrze. Obecnie
przeżywam katusze mdłości, ale łatwiej mi to znosić zdając sobie sprawę z cudu,
którego jesteśmy świadkami.
Bądźcie dobrej myśli i nie traćcie nadziei nawet gdy inni twierdzą inaczej.
Szczęśliwi