Dodaj do ulubionych

czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??...

21.04.05, 09:28
jako powazny punkt do rozwazenia?
z moim M zaczelismy brac taka ewentualnosc pod uwage jako cos coraz bardziej
realnego. nie znaczy ze mamy zamiar przestac sie starac, przynajmniej nie od
razu...
czy ktoras z was tez zaczyna powaznie sie nad tym zastanawiac??
pozdrawiam
bea
Obserwuj wątek
    • malag1 Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 21.04.05, 09:31
      my sie zastanawiamy. juz nawet otrzymalismy broszure informacyjna, ale musimy
      odczekac az skonczymy sie starac (ivf) bo takie sa warunki.
      zawsze chcielismy adoptowac maluszka, nigny nie myslelismy ze moze nie bedzie
      innego wyjscia (wtedy nie wiedzielismy o endometriozie).

      mysle ze to normalne ze kazdy w pewnym monencie zaczyna sie zastanawiac...
      my pragniemy dzieci nie zaleznie od ich biologicznego pochodzenia (jesli moge
      tak powiedziec)..
      • neja Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 21.04.05, 09:38
        Mnie ta myśl przeraża... i mimo że może mi wstyd że nie jestem taka szlachetna
        nie wyobrażam sobie tego....
        • beatrice73 neja... 21.04.05, 09:42
          moze po prostu jestes na poczatku drogi do takiej mysli, przeciez to trudne i
          powazne... nie mow ze nie jestes szlachetna, albo cos w tym stylu,bo to pewnie
          nie prawda! mysle ze jeszcze nie wiesz, moze nigdy nie bedziecie o tym myslec,
          a moze w pewnym momecnie ... kto wie
          pozdrawiam cie cieplutko smile
          • neja Re: beatrice 21.04.05, 09:46
            Teraz myślę że lepiej nie żyć niż nigdy nie móc być w ciąży... to straszne co
            pisze ale tak myślę nic na to nie poradzę...
            • cetka Re: beatrice 21.04.05, 21:40
              neja - wyrazilas to, co czujesad
      • pietrek666 Do malag1 22.04.05, 09:39
        > my sie zastanawiamy. juz nawet otrzymalismy broszure informacyjna, ale musimy
        > odczekac az skonczymy sie starac (ivf) bo takie sa warunki.

        Jakie warunki? Czy sugerujesz, że bez ivf nie można adoptować niemowlaka?
        Przecież zdrowe małżeństwa też adoptują dzieci.
        • lapis-lazuli Re: Do malag1 22.04.05, 09:55
          sorry, ze sie wtracam - ale pamietam, ze malag1 pisala, ze leczy sie za
          granica. Ja tez mieszkam i lecze sie za granica. Nie moge adoptowac, dopoki sie
          lecze, tj. albo in vitro, albo adopcja.

          My w zasadzie wolimy adopcje niz in vitro, ale o ile za in vitro do 3 razy
          zaplaci nam kasa chorych (czesciowo), to za adopcje (bedzie zagraniczna, bo tu
          nie ma dzieci do adopcji) musimy placic sami sad Nie stac nas na np. 3x in vitro
          nieudane i wtedy adopcje. Musimy wybrac juz teraz albo - albo i zapomniec o
          drugiej mozliwosci.
          • pietrek666 Re: Do malag1 22.04.05, 14:36
            No że też nie pomyślałem!!! Baran ze mnie smile
            Macie dobrze z tą refundacją, to tylko u nas nic wiadomo sad
            Dziękuję za oświecenie mojej małej, zakutej główki.
    • katka113 Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 21.04.05, 10:03
      Rozważaliśmy z mężem taką opcję - ale oboje uznaliśmy, że nie. Adopcja nie
      wchodzi w rachubę. Może dlatego, że widzimy co się dzieje u znajomych, którzy
      adoptowali dziewczynkę - a jednym słowem nie dzieje się najlepiej.
      • adzienia Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 21.04.05, 10:38
        A na czym polega to niedzianie się najlepiej?
        • katka113 Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 21.04.05, 11:15
          Krótko mówiąc to było dziecko z rodziny patologicznej. I gdy podrosła to bardzo
          ją do takiego środowiska właśnie ciągnęło. Nie do tego, bo zamieszkali zupełnie
          gdzie indziej, ale wlaśnie do takiego... Ucieczki z domu, wałęsanie się z
          podejrzanym typami, zupełny niedorowój emocjonalny, brak uczuć wyższych, zero
          odpowiedzialności... Może jak się bierze noworodka/ niemowlaka to jest inaczej,
          więcej można dziecku przekazać? Ale genów zmienić się nie da.
          • beatrice73 Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 21.04.05, 11:18
            mysle ze kazdy sie tego wlasnie boi, ale gdyby to bylo jedynym kryterium
            adopcje by nie istanialy. a przeciez nie zawsze musi tak byc, a z drugiej
            strony jak czesto sie zdarza ze i w rodzinach "normalnych" dzieci wchodza na
            dziwne sciezki, nierzadko te zle
            chyba nie ma reguly
            • nie_mama Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 21.04.05, 11:25
              Też się właśnie tego boję, ale z tego co wiem to możesz zastrzedz, że wolisz by
              w rodzinie dziecka, które chcesz wziąć, nie było ciężkich(!) patologii i chorób
              psychcznych.Tak przynajmniej zrobiła nasza znajoma.I wcale jej się ie dziwie,
              że postawiła taki warunek
    • jutrzenkaa Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 21.04.05, 11:04
      Na razie z mezem staramy sie nie wybiegac myslami za daleko w przyszlosc, choc
      nie moge oprzec sie wrazeniu, ze oboje jeszcze nie dojrzelismy do decyzji o
      adopcji. I pewnie tak dlugo nie bedziemy brali pod uwage tej mozliwosci dopoki
      bedzie istnial jeszcze jakis cien szansy na naturalne macierzynstwo i nasze
      mozliwosci finansowe beda w stanie mu podolacsmile. Po wakacjach mamy zamiar
      skorzystac z bardziej zaawansowanych technik wspomaganego rozrodu (IVF lub
      ICSI). A co bedzie potem? Zycie pokazesmile))
      Pozdrawiam serdecznie. Jutrzenka
    • pandziksa Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 21.04.05, 11:08
      Rozważaliśmy i tak myślę, że 1-2 ivf a jak nie wyjdzie to wtedy adopcja. Mój
      mąż woli adopcję od nasienia dawcy czy coś takiego. Ma plemniczki nie zadużo
      ale straczy.
      • nie_mama Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 21.04.05, 11:21
        Kochana Baetrice!

        Trafiłaś z tym tematem w dziesiątkę. Dziś rano zrobiłam test, który
        zapoczątkował chyba już setną rozmowę z Mężusiem na temat adopcji. Pragnę być w
        ciąży i miać biologiczne dziecko jak niczego na świecie, ale powoli pozbywam
        się złudzeń,że to marzenie się spełni.
        Sama nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. jestme już tak zrezygnowana i
        zmęczona tymi staraniami,że nawet mi się nie chce myślec o kolejnej stymulacji,
        clo, monitoringu....itd, i tak w nieskonczoność.
        W każdym razie jeśli o nas chodzi to decyzja podjęta.Przygotowujemy się do
        jeszcze jednej IUI i w tym samym czasie zbieramy informacje o adopcji.
        I choć nie jesteśmy na 100 % pewni to mamy nadzieje,że cała biurokracja i
        przygotowanie do adopcji utwierdzi nas w przekonaniu,że wcale nasze dziecko nie
        musi być urodzone przeze mnie.

        A co u Ciebie Bea? Czy wybierasz się na spotkanie w sobotę - tak bardzo
        chciałabym Cię poznać.
        • beatrice73 Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 21.04.05, 11:26
          czesc nie-mamo smile
          szczerze powiedziawszy tez bardzo bym chciala poznac ciebie i reszte
          dziewczyn smile wydaje mi sie ze to super grono. niestety nie ma mnie w
          szczecinie, nie mieszkam w nim na stale ale tylko czasami zawitam, ale sercem
          mocno jestem z wami i mocno wam kibicuje smile
          mam nadzieje ze kiedys uda nam sie spotkac
          i wierze ze osiagniemy nasze marzenia smile) zycze wam i nam tego najmocniej jak
          potrafie smile
          pozdrawiam cieplutko
    • beatrice73 Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 21.04.05, 11:15
      my zaczynamy rozwazac taka mozliwosc, ale chyba nie jestesmy jeszcze gotowi tak
      do konca,a moze tak do konca to zawsze sa jakies watpliwosci... nie wiem. ale
      jak wdze te malenkie dzieci porzucone to az mnie serce sciska i od razu bym
      wziela, przytulila i juz nie oddala
      wiem ze pragnieniem moim jest urodzenie dziecka, byc w ciazy, czuc jak rosnie,
      to jest cos co przeslania mi moj obraz swiata, po hsg myslalam ze swiat
      runal,zycie stracilo sens, dzis jest troche lepiej, ale marzenie o ciazy i
      naturalnym dziecku mnie nie opuszcza, choc i adopcja zawsze jakos dziwnie
      chodzila mi po glowie, nawet zanim zaczelismy starania i zanim wyszly na
      wierzch te wszystkie problemy
      taka masa roznych uczuc we mnie, i zal i nadzieja, i strach i pragnienia.....
      • nie_mama Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 21.04.05, 11:30
        Bea!
        Wyraziłaś dokładnie to co ja również czuję. Też mi zawsze adopcja chodziła po
        głowie. Pamiętam do dziś jak kiedyś powiedziałam coś takiego do mojej Mamy:
        chiałabym być niepłodna i zaadoptować dziecko. Tylko,że wtedy byłam na początku
        liceum i gdybym wiedziała jak to będą prorocze słowa to bym się prędzej
        udławiła własnym językiem niż je wypowiedziała.Wtedy jeszcze nie wiedziałam
        jaką niepłodnośc jest cięzką psychcznie chorobą.
        • radlena Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 21.04.05, 18:40
          ja myśle że nie zawsze chodzi o własnie o to dziecko
          ja np nie tylko chce zostać mama w sensie że mam dziecko ale chce czuć sie
          matka od poczatku- czyli od momentu kiedy zobacze 2 kreski na teście, chce czuć
          sie zle , chce miec wymioty, wielki brzuch, rozstępy na nim, chce ogladac
          dzidzie na usg..itd
          mysle ze nie chodzi u czesci z nas konkretnie o dziecko tylko o stan który
          towarzyszy kobiecie w ciąży o cała otoczke
          dlatego tak trudno jest podjąć decyzje o adopcji...ale to moje zdanie
          • magdamajewski Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 21.04.05, 18:53
            moze to glupie ale nie chce o tym jeszcze myslec. Moze mlodka juz nie jestem
            (28)ale jeszcze przez kilka lat chce probowac. Caly czas sie ludze, ze jak raz
            zaszlam to i zajde drugi raz i tym raze dzidzia z nami zostanie.
            Magda
    • pepsi18 Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 21.04.05, 21:32
      czesc bea,
      my myslimy juz od dawna ale jeszcze chce sprobowac wszystkiego i dopiero
      pomysle. Mysle o tym rowniez.
    • cetka Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 21.04.05, 21:40
      ja do tego nie doroslamsad
    • pietrek666 Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 22.04.05, 09:37
      My już w zasadzie się na nią zdecdowaliśmy. Ja chciałbym jeszcze próbować, ale
      nie jestem w stanie namówić żonki na dalsze próby. Rozmowy o tym kończą się
      stwierdzeniem, że chce mieć dziecko i już. Być może wolałaby dawcę, żeby
      przejść całą ciążę, ale ja bym chyba tego nie wytrzymał. A tak układ jest
      czysty. Nie znamy obydwojga rodziców.
      • myszka-m Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 22.04.05, 10:19
        Bardzo chcę być prawdziwą mamą. Tak od dwóch kresek po ... taniec na ślubie
        mojego dziecka (?!). Ale jeśli poczuję, że już za późno z pokorą przyjmę wyrok
        losu i będę mamą adopcyjną. Nie wyobrażam sobie inaczej. Mam nadzieję, że mój
        M. też. Beatrice i Nie-Mama trzymajcie się! Pozdrawiam, M-M.
    • ewa778 Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 22.04.05, 10:16
      dziewczyny, a ile moze adocja kosztowac? jakie sa w ogole warunki, zeby moc
      dostac dziecko? nie wiem, jak jest w pl, wiem, ze w niemczech trzeba ukoczyc 35
      lat. ja tam nie mam nic przciwko adopcji. i tak zawsze marzylam o 2
      swoich(bilogicznie) dzieciach i jednym z adopcji. teraz bede miala po raz 3
      icsi. zobaczymy co z tego wyjdzie. tak w ogole robicie z mezem przytulanka po
      wlozeniu embrionkow? ja sie do tej pory balam.
      pa
      • lapis-lazuli Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 22.04.05, 10:22
        35 lat? Pierwsze slysze. Mam 28 i moj wiek w Niemczech jest jak najbardziej w
        porzadku. Moj maz ma 40 lat i tez jeszcze ok, limit w Niemczech jest
        teoretycznie 55, ale teoretycznie, odkad Schröder adoptowal male dzieci. My
        chcemy adoptowac z Ukrainy, tam limit jest 45, wiec to nas ogranicza. Za to nie
        wymagaja 5 lat malzenstwa, wystarczy udowodniony zwiazek 5 lat + malzenstwo
        obecnie.

        A koszty - w Polsce nic nie kosztuje, o ile wiem. W Niemczech dziecka
        niemieckiego tez nic, tylko tych dzieci prawie nie ma, a na jedno czeka 12 par.
        Adopcja z zagranicy, 15000 euro. To jest absolutnie legalnie, wliczone
        wszystkie koszty, lacznie z pobytem rodzicow za granica. Dostalismy takie
        wyliczenie z odpowiednika OAO ds. adopcji zagranicznych sad((
    • justy11 Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 22.04.05, 10:20
      Powiem wam szczerz , ze niedawno moja koleżanka zaodoptowała dziecko. Dwu
      letniego chłopaka. Jakoś mam dziwne odczucia. Oprócz choroby sierocej jest niby
      normalny ale dla mnie jest cos nie tak jakoś zyje w innym swiecie. Ale to sa
      moje odczucia. poza tym uważam ze do tego trzeba naprawde dorosnoć. To jest
      troche inne dziecko.
      • ewa778 Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 22.04.05, 10:30
        ja uwielbiam wszystkie dzieci. wiem, ze to jest trudnie, ale takie "inne"
        dziecko tez trzeba umiec zaakceptowac.
        co do kosztow jestem zszokowana. no, az wiekiem chodzilo mi, ze trzeba miec co
        najmniej 35 lat. az tak mocno sie tym nie interesowalam.
        • lapis-lazuli Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 22.04.05, 10:34
          No, ja tez bylam zaszokowana kosztami sad I dalej jestem sad.
        • pietrek666 Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 22.04.05, 14:42
          To jest w sumie nie sprawdzona jeszcze informacja. Ale z tego co powiedziała
          mojej żonie jej ginka, która da nam skierowanie do ośrodka adopcyjnego, to do
          35 roku dają może nie niemowlęta, ale małe dzieci, a już powyżej starsze
          dzieci.
          • inga30 Re: czy ktos z was bierze pod uwage adopcje??... 22.04.05, 15:23
            mnie do adopcji zniechęca to ze nie możemy wziąc naprawdę małego dziecka bo mąz
            jest po 40. a ja na mamę kilkuletniego dziecka jakoś zupełnie się nie czuję.
    • magdamajewski a ja juz mam adoptowanego synka 22.04.05, 15:23
      wprawdzie na odleglosci i pewnie go nigdy nie zobacze, ale "mama" jestem.
      Jest organizacja charytatywna, ktora zajmuje sie dokarmianiem dzieci trzeciego
      swiata. Szukaj sponsorow, ktorzy zobliguja sie do comiesiecznych malych
      donacji. Jedna donacja przezaczona jest na dozywianie jedengo dziecka. Przyslaj
      zdjecie "adopotwanego" dziecka, jego historie, nawet adres, gdzie mozna wyslac
      kartek swiateczna albo cos podobnego. Na kazde swiata dostajemy recznie
      malowane kartek i pare slow. Piekne! Imienia za nic nie wymowie bo jest dlugie
      i bardzo skomplikowane (Pakinstanskie). Wiec choc czesciowa ale rodzicami
      jestesmy.
      Pozdrawiam
      Magda
      • lapis-lazuli Re: a ja juz mam adoptowanego synka 22.04.05, 15:36
        Ja tez, Magdo smile Mam wspaniale 3 "coreczki" i 1 "synka" smile

        A poza tym oboje z mezem sponsorujemy dwie siostry w Bulgarii, z nimi mamy
        wspanialy, osobisty kontakt, odwiedziny - starsza bedzie w tym roku dorosla.
        Mlodsza ma 10 lat. Nie maja rodzicow, mama nie zyje, tata pozbawiony praw
        rodzicielskich. I niestety nie mozemy nic ponadto, bo w gre wchodzilaby jedynie
        adopcja mlodszej - a nie mozemy, bo oboje musielibysmy miec niemieckie
        obywatelstwo - a ja nie mam sad
        • magdamajewski Re: a ja juz mam adoptowanego synka 22.04.05, 15:39
          moj "synek" jest gdzies w Indi, nie sadze, zebym tam kiedys pojechala, poza tym
          ma rodzicow i rodzenstwo.
          • lapis-lazuli Re: a ja juz mam adoptowanego synka 22.04.05, 15:49
            To tak jak wiekszosc moich "dzieci" smile (tj. maja rodziny i mieszkaja bardzo
            daleko).
            Uwielbiam dostawac od nich listy smile wlasonrecznie zrobiona kartke na Boze
            Narodzenie smile Bardzo podoba mi sie idea sponsoringu, ze naprawde mozna pomoc.
            Pozdrawiam smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka