Nareszcie po równo 2 latach starań ujrzałam dziś na dwóch testach, 2
upragnione krecy. Może jeszcze niektóre z Was mnie pamietaja i moje zmagania
z niepłodnością. Dla tych, którzy mnie czytaja po raz pierwszy piszę: NIE
TRAĆCIE NADZIEI!!!
Starania rozpoczęliśmy we wrześniu 2003 r. Po 8 miesiącach niepowodzeń
rozpoczęłam poszukiwanie przyczyn. W miedzyczasie zmieniłam gina. Hormony
były w normie. Prolaktyna niewiele podwyższona ale brałam Castagnus przez 3
miesiące. W sierpniu 2004 HSG-wyniki: niedrożny lewy jajowód. Piłam zioła ale
nie pomogły. W styczniu 2005 zdecydowałam się na laparoskopię i to była dobra
decyzja. Jajowód mi udrożnili, znaleźli niewielkie ogniska endometriozy.
Przez 3 miesiące brałam diphereline na wywołanie sztucznej menopauzy. Jak juz
mi @ powróciła przeszłam 1 cykl z CLO. Rewelacyjnie na niego zareagowałam,
ale ciązy nie było. No i teraz CUD. Naturalny cykl, bez leków, tylko na
foliku i taka niespodzianka

Kochane nie poddawajcie się, walczcie!!! Cuda się zdarzają.
Pozdrawiam wszystkie dziewczyny, które mnie wspierały w trudnych dla mnie
chwilach, które mi pomagały i dawały kopniaka, gdy się załamywałam.
Uwierzcie w siebie.
Całuje mocno i przesyłam wiruski
***********************************