aggaxx
05.03.06, 15:45
Jestem już po laparoskopi. Wróciłam w piątek. Niestety nie czuję się
najlepiej. Z trudnością chodzę. Zastosowałam się do Waszych rad i dwa dni
wczesniej nic nie jadłam, dlatego nie miałam żadnych przygód po przebudzeniu.
Tylko jakiś rozstrój nerwowy. Bo przebudzeniu z narkozy dostałam jakiś atak
płaczu. Chyba w życiu tak nie buczałam jak tam. Anastezjolog próbał mnie
rozbawić i zapytał czy opłakuję stratę cysty. Wszystko byłoby ok gdyby tak
nie bolało. Bardzo bolało. I dalej boli. Dziś już niedziela a mąż przy
zmianie opatrunku zauważył, że z jednej ranki coś tam wycieka. Sama nie wiem
co o tym myśleć. Wiem, że u mnie będzie się goić gorzej niż u innych, bo
niestety do szczupłych nie należę. Staram się nie tworzyć czarnych
scenariuszy, ale mam na to tyle czasu... Ja od początku wiedziałam, że mam
pco. Zabieg miał oczyścić jajniki i zbadać drożność jajowodów. Nie byłam
jeszcze na konsultacji u swojego gina, ale ten który mnie operował
stwierdził, że prawy mam niedrożny. No i że cystę miałam 5-cio centymetrową
na prawym jajniku. Nie wiem skąd się wzięła, bo po każdej stymulacji
okazywało się, że właśnie prawy wcale nie reaguje. Nie umiem pozbierać teraz
myśli, muszę porozmawiać z moim ginekologiem, może mnie uspokoi. Jedno tylko
wiem. Jeżeli teraz się nie uda to nie pozostaje mi nic innego jak zmienić
forum "niepłodność" na "adopcje". Pozdrawiam wszystkich, którzy trzymali za
mnie kciuki.