ronia.p 10.08.06, 08:59 Przeczytajcie inf. w gazetach dot. zamknięcia tej kliniki. To całkowita bezduszność wobec ludzkich problemów! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
to-ja-007 Re: Dziewczyny z Consilium 10.08.06, 10:58 Wczesniej byla podobna afera z klinika w Szczecinie. Co znalazlam o Consilium: Kto odpowie za aferę z ludzkimi zarodkami? (15-04-06, 01:00) Ludzkie zarodki sprzedane przypadkiem (13-04-06, 19:10) Drzwi Kliniki Medycznej Consilium przy ul. Postępu 9a są zamknięte. Wisi na nich tylko kartka z numerem telefonu komórkowego. Pacjenci kliniki (za duże pieniądze pobiera ona i przechowuje zarodki i nasienie), żeby odzyskać swoją dokumentację medyczną, mogą jedynie pod niego dzwonić - leczyło się tam ok. 80 tys. osób z całej Polski (nie tylko na bezpłodność, także u lekarzy innych specjalności). Jeden z nich w desperacji próbował dwa dni temu szukać pomocy w mazowieckim oddziale Narodowego Funduszu Zdrowia. Mężczyzna zdecydował się oddać nasienie na przechowanie w Consillium, bo szedł na operację i istniało zagrożenie, że może być bezpłodny. Przeraził się, gdy zastał zamknięte drzwi. Okazało się, że NFZ nie może mu pomóc, bo klinika nie miała podpisanego kontraktu. Zadzwoniliśmy na komórkę, która była na stronie internetowej kliniki. Telefon odebrał Stefan Michalik, prezes zarządu placówki. I zapewnił, że nie ma powodów do paniki - nasienie jest bezpieczne. Klinika jest wprawdzie zamknięta, ale szuka nowego lokalu. Nie potrafił jednak powiedzieć, kiedy i gdzie będzie otwarta. - Dokumentacja medyczna jest pieczołowicie przechowywana i nikt postronny nie ma do niej wglądu - twierdzi Michalik. Co jednak dzieje się z pobranymi plemnikami i zarodkami? Tu prezes zrobił się tajemniczy. Wyjaśnił, że lekarze zabrali je ze sobą. Jak się dowiedzieliśmy, jednym ze strażników cennego depozytu jest ginekolog Jacek Korzycki, który zabrał zarodki kilkudziesięciu swoich pacjentek i trzyma w zaprzyjaźnionej klinice. Adresu nie chce podać. Za jedno zapłodnienie in vitro kobiety płaciły ok. 4,8 tys. zł. - Zarodki są bezpieczne - twierdzi jedynie Korzycki. - Są przechowywane w ciekłym azocie. W kwietniu tego roku głośno było o klinice niepłodności Art Medika ze Szczecina, która sprzedała sprzęt razem z blisko 60 ludzkimi zarodkami. Pary, które leczyły się tam na bezpłodność, nic o tym nie wiedziały. Pojemnik z zarodkami krążył po Polsce. Znalazł się wśród innych, pustych, które nabyła jesienią od szczecińskiej Art Mediki warszawska firma handlująca sprzętem medycznym. Właściciel Art Mediki chirurg Zbigniew Matuszewski twierdził, że o sprzedaży uprzedził pacjentów. Ci jednak otrzymali tylko antydatowany list z informacją, że ich zarodki są w Warszawie. Sprawą zainteresowała się szczecińska prokuratura. W Polsce nie ma jednak żadnych przepisów, które regulują losy zarodków ludzkich pozostałych po próbach zapłodnienia in vitro. Odpowiedz Link Zgłoś