anna7810 29.07.07, 20:19 Proszę napiszcie ile miałyście pobranych komórek w czasie punkcji, ile się zapłodniło i czy mogą być słabsze jakościowo zarodki których nie można przetransferować i co się z nimi robi? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
azzurrina Re: punkcja 29.07.07, 20:36 Miałam w sumie 3 punkcje. Za każdym razem hodowałam po 12 jajeczek, brałam maksymalne ilości leków stymulujacych. Po dwóch pierwszych punkcjach uzyskiwano tylko po 2 zarodki, które mi podawano bez skutku. Zmieniłam klinikę. Tym razem uzyskano zarodki ze wszystkich 12 jajeczek! Dwa mi podano, bez skutku (ciąża przestała się rozwijać po 4 tygodniach). Z pozostałych 10 zarodków osiem zamrożono. Dwa przestały się rozwijać. Pewno je wyrzucono - to są przecież raptem 2-4 komórki widoczne pod mikroskopem, więc cóż innego z nimi robić? W naturze też pewno byłyby - mówiąc brutalnie - wydalone w trakcie okresu. W maju tego roku podano mi dwa mrozaczki - jeden sie przyjął i jestem w ciąży! Mam jeszcze 6 mrozaczków i - jeśli sie uda to w następnych latach postaram się je zabrać. Jeśli nie - istnieje możliwość oddania ich "do adopcji" dla par które nie mogą mieć dzieci. Ogólnie jednak jeśli chodzi o ilość zarodków to każda dziewczyna jest inna. Jedna hoduje dwa tygodnie 1-2 jajeczka mimo dużej ilości leków, druga w ciągu 10 dni wyprodukuje ich 16... Ważne aby klinika miała dobry sprzęt do przeprowadzania in vitro, dobre odżywki do hodowli zarodków i potrafiła mrozić a więc tak naprawdę liczy się doświadczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
szyszka39 Re: punkcja 29.07.07, 20:55 azzurina, czy mozesz mi napisac gdzie podhodzilam 2 pierwsze razy i ten ostatni raz do INF?? u mnie zarodki sie rozpadaly i chce podejsc do kolejnej stymulacji, zastanawiam sie czy wybralam dobra klinike. Jesli nie chcesz pisac tu na forum, to prosze o wiadomoc na priva pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
azzurrina gdzie podchodziłam 30.07.07, 13:31 2 pierwsze razy na pl. Starynkiewicza. Zdecydowałam się ze względu na niższą cenę niż w prywatnych klinikach ale przede wszystkim wydawało mi się, że państwowa placówka ma zaplecze szpitala, pewno dobrych fachowców, sprzęt itd. Niestety, pomimo, że pani dr Grzechocińska i 2 siostry były bardzo miłe to bardzo się rozczarowałam. Przede wszystkim dramatycznie kiepskimi wynikami, o których pisałam wyżej, bo na komfort w państwowej instytucji nie liczyłam. Ze mną każdorazowo startowały po 2 dziewczyny i one też uzyskiwały maksymalnie 2-3 zarodki z wielu jajeczek (żadna z tych 4 dziewczyn nie zaszła tez w ciążę). Podejrzewam, że klinika musi mieć kiepski sprzęt do hodowli zarodków albo ma mało doświadczenia Potem - bardzo niechętnie przyznam - przeszłam do Novum. Niechętnie, bo zdzierają jak nikt, każą robić masę średnio potrzebnych badań (np czystość i posiew, które w innych klinikach nie są bardzo ważne, muszą być idealna a dopóki nie są - kolejne wizyty, leki i opłaty za następne analizy). Wymagane jest też np badanie kariotypu (700 zł, chyba że zrobicie je na NFZ zapisując się z półrocznym wyprzedzeniem do IMiD). Trzeba się więc uzbroić w gruba skórę i gruby portfel. Teraz z perspektywy czasu jestem jednak w sumie zadowolona ze wszystkich badań - mam dzięki temu spokojniejszą ciąże. Uważam, że warto było wydać kasę w Novum, bo są najbardziej skuteczni. To czego braku się obawiałam - czyli zaplecze szpitalne - akurat mają. Ich pacjentki w przypadku powikłań - np u mnie obumarcie ciąży - trafiają do szpitala MSWiA, gdzie muszę przyznać opiekowano sie mną w tych paskudnych chwilach, za darmo oczywiście, w szczególny sposób. Podsumowując - uważam że na Starynkiewicza szkoda zdrowia - każda kolejna stymulacja to obciążenie potworną ilością hormonów. No i po co tracić kasę, nerwy i czas na nieskuteczne zabiegi... Odpowiedz Link Zgłoś
gosiasz0 Gdzie miałaś invitro? 29.07.07, 20:47 Ja w przyszłym miesiącu prawdopodobnie będę podchodziła do invitro i interesuje mnie gdzie miałaś robiony ten zabieg? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
joanna9629 Re: Gdzie miałaś invitro? 30.07.07, 10:33 Ja też jestem zainteresowana gdzie podchodziłaś do kolejnych zabiegów. Jeśli możesz odpisać to będę wdzięczna za odpowiedż. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
gosiasz0 Dzięki za informacje.... 30.07.07, 19:42 Dzięki za informacje na temat in vitro. Ja podchodzę w Gamecie w Łodzi. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
szyszka39 Re: Dzięki za informacje.... 31.07.07, 09:40 Ja rowniez dziekuje za informacje Odpowiedz Link Zgłoś
azzurrina Re: Dzięki za informacje.... 31.07.07, 10:41 Trzymam za Was kciuki i życzę powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
szyszka39 Re: Dzięki za informacje.... 31.07.07, 10:44 oj przydadza sie, ja mam strasznego pietra przed 3 podejsciem, jak ty sobie z tym poradzilas?? Nie wiem czy nerwy dadza rade...stres jest ogramny a jeszcze nie zaczelam stymulacji. Odpowiedz Link Zgłoś
azzurrina Re: Dzięki za informacje.... 31.07.07, 19:40 Kiepsko sobie radziłam szczerze mówiąc. Byłam pewna że się nie uda, tym bardziej, że przy mrożeniu pani dr powiedziała, że zarodki są średnio urodziwe. Pół roku wcześniej byłam bardzo twarda kiedy ciąża źle się skończyła. A tu dopadły mnie z powrotem wszystkie złe wspomnienia. Kilka dni przed transferem to nawet powiedziałam do męża, że mam już dosyć, że te wszystkie procedury są po prostu upokarzające...naprawdę miałam dość tych ciągłych wizyt na fotelu. Teraz mi wstyd, że tak pękłam. Z drugiej strony w głębi duszy wiedziałam, że nawet jeśli z mrozakami sie nie uda to jednak przynajmniej rozważę 4-te podejście. Miło się rozczarowałam i nabrałam odrobiny odwagi, kiedy się okazało że jeden z mrozaczków przeszedł w stadium blastocysty. Ale tak naprawdę dla mnie podstawą było znalezienie odpowiedniego lekarza. W Novum jest straszny przerób, przy stymulacji przeszłam przez ręce chyba 5 różnych medyków, więc żaden mnie oczywiście nie kojarzył. Z obumarłą ciążą byłam na 3 wizytach, każda u kogoś innego - czekaliśmy, że może jeszcze serduszko zabije. Przy ostatniej z tych wizyt poczułam, że wreszcie jestem w dobrych rękach, że tego człowieka interesuję - widać było, choć nic nie powiedział, że jest naprawdę zły bo inny kolega niepotrzebnie kazał mi tak długo czekać z zabiegiem. Czułam, że jest mu mnie po ludzku żal. Więc przy podejściu do mrozaczków kombinowałam, aby zawsze do niego trafić i to on robił transfer - miałam pełne zaufanie do tego co robi i dzięki temu mogłam się chyba bardziej zrelaksować. Tak czy inaczej jest ciężko, sama wiesz najlepiej. No ale w końcu dlaczego za którymś razem ma się nie udać? W końcu przy kolejnym, tym bardziej trzecim, podejściu masz już statystykę po swojej stronie, prawda Odpowiedz Link Zgłoś
dot78 Re: punkcja 31.07.07, 18:46 Hej. Ja miałam w NOVUM. Strasznie tam sztywno i tak jakoś chłodno, a pozatym drooooogo.Ale warto. Miałam pobrane 11 jajeczek z czego zapłodniło się 9. Dwa zostały mi podane z czego 1 się przyjął i jestem w 24tc.Mogą być zarodki różnych klas.Ja miałam klasy II M, cokolwiek to znaczy. Na początku wybierają i podają te najlepsze, resztę mrożą. W razie niepowodzenia w trakcie odmrażania te słabsze mogą nie przeżyć, więc wyrzucają. Resztę będą podawać, lecz jeżeli zarodek jest gorszej klasy to wzrsta ryzyko że się nie przyjmie lub że dojdzie do poronienia. Życzę powodzenia i samych najładniejszych zarodeczków.Pozdrawiam. Trzymam kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś