Dodaj do ulubionych

Znowu o clo i owulacji część V

06.05.08, 11:06
No to zakładam mam nadzieję ostatnią część skoro tamtą Lisek szczęśliwie
zakończył to może i ta część będzie szczęśliwa dla którejś z nas.
Obserwuj wątek
    • lisek78 Re: Znowu o clo i owulacji część V 06.05.08, 14:32
      Anulko,wiesz co,jak zakładałaś tamten wątek to pomyślałam sobie,że
      to będzie mój ostatni.Coś w tym magicznym myśleniu musi być
      Pozdrawiam i czekam do 17 na wynik bety.
      • siwa601 Re: Znowu o clo i owulacji część V 06.05.08, 19:27
        odebrałam dziś wyniki nasienia M i część parametrów ok a część nie
        za bardzo i teraz myślę czy to ten za niski testosteron nie ma złego
        wpływu.Do lekarza idziemy dopiero za tydzień,a tak wogóle wiecie jak
        się poprawia nasienie-hormony?
        Lisku czekamy na wynik pozytywny bety!
    • mona79.1 Re: Znowu o clo i owulacji część V 06.05.08, 19:37
      cześc dziewczyny, skoo Liskowi sie powiodło mysląc ze to ostatnia
      częśc dla niej to ja tez tak teraz zaczynam mysleć (choc na tym
      watku jestem pierwszy razsmile ), pierwsze iui nieudane teraz szykuje
      sie na drugie podejście, clo i estrofen własnie wykupiłam i teraz
      czekam na @.....
      • siwa601 Re: Znowu o clo i owulacji część V 06.05.08, 20:56
        Witaj Mona! Powodzenie w nowym cykle,ja też jestem po nieudanej
        iui,i też brałam te leki co Ty masz zapisane,i powiem że u mnie
        zadziałały ok.Jak ja wyszłam na prostą zaczęły sie problemy z
        M,jednak mam nadzieję że szybko się podleczy i najpóżniej w lipcu
        podejdę do 2 iui.
        • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 07.05.08, 07:34
          Siwa to tzrymam kciuki by u M szybko poprawiły się parametry skoro nie są aż
          takie złe.Oby ta część dla Ciebie była faktycznie ostatnią.
          Mona PRZYKRO MI żE PIERWSZE iui NIE WYSZłO.wITAJ NA NASZYM WąTKU I ZAGLąDAJ
          CZęSTO.Życzę byś długo tu nie musiała być i mogła zaglądać zamiast tu po drugim
          IUI to na ciażę i poród,
          Ja jutro 30dc i testowanko które i tak nie ma sensu.
          • polarna77 Re: Znowu o clo i owulacji część V 07.05.08, 22:52
            Oj, anulka, nie tak pesymistycznie! I tak będę baaardzo mocno za
            Ciebie jutro tzrymać. Jak zawsze i za wszyskie dziewczyny smile. Mona
            witamy smile. Jak dziewczyny piszą: oby nie na długo jako starająca
            się smile. Siwa oby wyniki M się polepszyły i do przodu!
            Oj, dziewczyny stęskniłam się za Wami. A u mnie dziś 14 dc i chyba
            sobie wmawiam śluz płodny... bo przecież i tak bez hiper dawki leków
            nic tam nie urośnie... I chętnie bym się postarała w tym wolnym
            cyklu (ale tak dla jaj, oczywiście), ale się boję. Mam kosmicznie
            długie cykle bez leków i od 17 dc mam brać przez 10 dni Femoden
            (tabletki antykoncepcyjne). I teraz nie wiem: czy próbować i może
            się akurat uda, a jak nie to czekać na @; czy nie próbować- wziąć
            femoden i próbować na clo i zastrzykach i nie tracić czasu na
            gdybanie....
            A mój mąż nadal nie zrobił badań i pewnie nie zrobi... i d... zbita.
            Lisku!!!- pisz co u Was smile
            • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 08.05.08, 06:42
              Polarna ja wiedziałam co piszę-1gruba krecha i tyle.Do d...y z tym
              wszystkim.Synek chyba ma zostać jedynakiem.
              Ja na Twoim miejscu bym próbowała a nóż w efekcie odbicia po lekach cos urośnie
              i będzie miła niespodzianka?
              • barbarabarbara Re: Znowu o clo i owulacji część V 08.05.08, 09:20
                anulka przykro mi że test znowu negatywny. Zbieraj teraz siły
                na "walke" w przyszłym cyklu.
                Polarna faktycznie może nastąpić odbicie i owulka się pojawi, ja
                miałam takie odbicie po dianie, tzn w zeszłym roku brałam ją przez 3
                cykle, a później był cykl bez leków i właśnie wtedy doszło do
                zapłodnienia, z tym że była to ciąża biochemiczna. a już następne
                cykle bez clo były zupełnie bezowulacyjne.
                Dzś mam 4 dzień na clo i mam takie pytanko jaki miałyście śluz
                podczas brania clo? u mnie nie ma go za dużo - ale jest! z tym że
                taki trochę jakby jogurtowaty, boje się że ten cykl znowu będzie bez
                owulacyjny, tak jak poprzedni, że już clo na mnie nie działa(2x1).
                • lisek78 Re: Znowu o clo i owulacji część V 08.05.08, 17:12
                  Anulka,przykro mi bardzo z powodu Twojej wstrętnej jednej
                  kreski.Wiem jak to jest.Ale tak jak pisze barbarabarbara - zbieraj
                  siły,choć wszystkie wiemy,że znacznie łatwiej sie to piesze niż
                  robi.Trzeba jednak próbować dalej,bo jedynaki podobno nie są
                  najszczęśliwszymi ludźmiwink
                  U mnie nerwy - do gina idę dopiero w poniedziałek wieczorem.Wyniki
                  estradiolu i progesteronu bardzo dobre - E 2750, P - 91,15. Gin
                  powiedział,że takie duże wartości czasem wskazują na bliźniaki. I
                  teraz to boję się już na maksa!!!Nawet M nie powiedziałam,że to może
                  być podwójne szczęście.Mam nadzieję,że w poniedziałek będziemy
                  wiedzieć więcej i że będę troszkę spokojniejsza.
                  • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 08.05.08, 18:59
                    Barbarabarbara ja też przy clo mam taki białawy śluz i mam go mało.
                    Lisku to się ciesz będziesz miała podwójne szczęście.Mmie w tym cyklu gin
                    uprzedzał że może być ciąza mnoga a tu jak widzisz nie ma jej wcale.
                    Ja się boję że już nie mam siły w sobie do dalszej walki.
        • mona79.1 Re: Znowu o clo i owulacji część V 08.05.08, 19:08
          siwa trzymam za ciebie i m kciuki ja już nie moge sie doczekać @ i
          jade z tym koksem dalej pewnie około 20 maja bedę podchodzić do
          drugiej IUI i mam nadzieję że ostatniej
    • mona79.1 Re: Znowu o clo i owulacji część V 08.05.08, 19:06
      dzieki dziewczyny za słowa otuchysmile jeszcze troche i wszystkim nam
      się uda na pewnosmile
      • polarna77 Re: Znowu o clo i owulacji część V 08.05.08, 20:14
        Anulka, mam nadzieję, że następnym razem jednak już się pomylisz!
        Wiem jak Ci teraz ciężko... niech to szlag trafi! Szczerze.... to
        już nie wiem co mogłabym Ci napisać. Ale bardzo chciałabym pocieszyć.
        Lisku, to cudownie! Bliźniaki to byłoby niesamowite (po cichu też mi
        się marzą). Dawaj znać jak leci, jesteś naszą podporą i motywacją
        (może podwójną smile).
        Barbarabarbara ja po clo też mam taki śluz, ale dopiero później.
        Wogóle to clo robi mi "suche cykle".
        Mona, to dobrze, że masz takie nastawienie do starań! Oby ta IUI
        była ostatnia! Będę kibicować smile.
        A ja idę za ciosem i zobaczę... może faktycznie tak jak piszecie.
        Oby.
        Pozdrawiam!
        • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 08.05.08, 20:36
          mona chciałabym mieć takie nastawienie jak Ty.Życzę by IUI była ostatnią.
          Polarna wiem że wszystkie chciałybyście mnie pocieszyć i niczego innego nie
          pragnę by co do 1kreseczki się pomylić.Zobaczę co gin powie pewnie w przyszłym
          tygodniu pójdę jak dostanę @.
          • polarna77 Re: Znowu o clo i owulacji część V 08.05.08, 23:18
            Anulka, nosek do góry smile. Oby gin rozwiał te czerne myśli jakie Cię
            opadły.
            A ja dziś chyba głupieję, bo coś mnie kilka razy zakłuło w lewym
            jajniku... Może tylko on działa, a prawy nie... I dlatego muszę się
            spiąć smile. Zobaczymy. A z drugiej strony boję się nastawiać, że może
            coś urosło bez leków i tracić czas, a potem płakać. Chociaż w sumie
            stracę 2- 3 tygodnie. I kurka, dziewczyny idę na żywioł i niech się
            dzieje wola Boga!
            To biegnę do męża smile.
    • wioluc75 Re: Znowu o clo i owulacji część V 08.05.08, 23:41
      Anulka przykro mi bardzo, że iui się nie powiodło, ściskam Cię cieplutko,
      trzymam kciuki za następną, ja też 12 maja testuję, dodam że jak ty mam już
      synka, też bym chciała by niunius miał rodzeństwo, musimy w to wierzyć mocno,
      moze nam się jeszcze poszczęści smile
      • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 09.05.08, 07:09
        wioluc75 dziękuję za słowa otuchy.Trzymam kciuki by Tobie szybko się udało.
        Polarna idź na żywioł jak piszesz a nóż się uda.Co do jajników to ja przy
        pierwszym leczeniu i teraz miałam ciągle tylko pęcherzyki na lewym jajniku a
        teraz od 3cykli prawy reaguje wię u Ciebie może być podobnie że się prawy"kiedyś
        obudzi"
        • polarna77 Re: Znowu o clo i owulacji część V 09.05.08, 15:29
          Wczoraj się postaraliśmy smile, a dziś lewy jajnik mocno pobolewa!!! O
          rany może faktycznie mamy szansę w tym cyklu. Jeżeli faktycznie mam
          owulację to jeszcze zostaje mi to zakichane endo (ale może wcześniej
          przy lekach upośledzał je clo). Tak się chyba zaczynam straaasznie
          nakręcać, ale trudno- najwyżej potem popłaczę. A dziś aż mnie
          energia rozpiera i cały czas śmieję się jak głupi do sera. Anulka
          przesyłam Ci część tego mojego dobrego humoru, bo ostatnio coś
          najgorzej z nas wszystkich wychodzi Ci wygenerowanie własnego wink.
          Ale będzie lepiej, zobaczysz!
          Dziś Maćko znowu mnie pytał na ulicy widząc matkę z dzieckiem w
          wózku "mamo, czy taki dzidziuś może z nami mieszkać? Proooooszę.
          Dzidziuś kocha Maciusia i Maciuś kocha dzidziusia. Będę dzidziusia
          pilnował żeby nie poszedł na schody", no prawie się pobeczałam. Jak
          tak dalej pójdzie to dziecko pomyśli, że ma nieźle stukniętą matkęwink.
          rozsyłam do was wszystkich nadzieję i uśmiech!
          • polarna77 Re: Znowu o clo i owulacji część V 09.05.08, 15:30
            O kurka, ale jestem nawiedzona nie?!
            No już się sama nie poznaję ...
            • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 09.05.08, 16:55
              Polarna wcale nie jesteś.To dobrze że humorek Ci dopisuje może faktycznie
              troszkę przejdzie z Ciebie na mnie bo ja już sama to zauważyłam że jeszcze tak
              źle psychicznie ze mną nie było.Jeszcze ta niepewność co do kolejnego cyklu bo
              wszystko zależy czy jajniki będą OK czy nie została tam jakaś torbiel.Oj ginowi
              już też jakoś nie wychodzi podnoszenie mnie na duchu.Synek fajnie powiedział ja
              chciałabym żeby mały miał rodzeństwo ale cóż wszystko przeciwko temu się składa.
              • balbina777 Re: Znowu o clo i owulacji część V 09.05.08, 17:34
                Cześć dziewczyny, jestem tu nowa ale z bagażem doświadczeń. Staram
                się o ciążę już piąty rok (4 lata minęły w lutym). Też biorę clo,
                razem z metformaxem, acardem, omegą-3 forte. W tym cyklu doszło do
                owulacji, ale co mi po niej jak już mam plamienia świadczące o
                nadciągającym okresie. Nie mam już siły na to wszystko sad
          • mona79.1 Re: Znowu o clo i owulacji część V 09.05.08, 21:34
            polarna doskonale ce rozumiem, ja tez mam synka 9 letniego który
            baaaaardo chce rodzenstwo, od trzech lat co miesiąc próbuję mu
            wytłumaczyc że mocno sie staram ale nie zawsze wychodzi wiem ze on
            to rozumnie ale serce i tak mi ściska a do tego moja siostra wczoraj
            urodziła trzecia corkę (byłam przy porodzie dziewczynysmile ) więc
            mimo wszystko znów jest mu przykro ze on nadal jest sam......polarna
            i anulka dzieki za słowa otuchy dobrze tak móc sie troche wysmucić
            przed wami bo na serduszku lżej
            • polarna77 Re: Znowu o clo i owulacji część V 10.05.08, 21:36
              Anulka, wierzę, że gin Cię jednak pocieszy i nie znajdzie torbieli.
              Balbina witamy! Może to plamienia nie koniecznie na @... Trzymam
              kciuki smile. Mona gratulacje dla siostry!!! Myślę, że my też już
              niedługo będziemy mogły sobie nawzajem pogratulować smile. I jeżeli
              jest Ci choć trochę lżej to cieszę się baaaardzo smile.
              Przesyłam milion uśmiechów!!!
              • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 11.05.08, 09:51
                Balbina ale póki @ się nie rozkręci to może jednak są szanse?Przykro mi ze tak
                długo się starasz a czy wcześniej brałaś już clo,jak reagują na clo Twoje
                jajniki?Może gonadotropiny byłyby lepsze?4lata to długo i może po tym czasie
                trzeba pomyśleć o czymś więcej jak tylko o clo np o IUI?
                Mona ze mnie ostatnio kiepski pocieszyciel bo sama jakoś w dołku jestem i nie
                potrafię z niego się "wydrapać".Nawet w tym cyklu gdy już nie miałam nadziei a
                wykres tempki pokazywał ze owu nie było gdy na teście wyszła 1kreseczka miałam
                łzy w oczach.Może siostrzenica przyniesie maleństwo i u Ciebie?
                Polarna wiesz jak już pisałam w ginie mam ogromne wsparcie nawet w piątek jak do
                niego dzwoniłam by zapytać czy nie ma urlopu w tym tygodniu zapytał co słychać i
                jak powiedziałam że czekam na @ to powiedział"no to spokojnie czekać"Wiem że
                chciałby żeby mi się udało on tego nie kryje nie zależy mu tylko na kasie
                pamiętam jak bardzo się cieszył gdy z synkiem się udało.Zależy mu na tym by mi
                pomóc po prostu .Dobrze że Ty masz w sobie tyle radości.
                • baby1982 Re: Znowu o clo i owulacji część V 11.05.08, 22:10
                  Znowu mnie długo nie było.
                  Lisku GRATULUJĘ!!!!!!!!!!!!!!!!
                  Anulka przykro mi że nie wyszło.Ja też muszę się zebrać.Dziś 42dc i @ nie ma.Na
                  usg wszystko dobrze,jajniki ok endometrium 38mm.Ja już nie wiem o co
                  chodzi.Dostałam duphaston na 10 dni.Masakra.
                  Nadrobię zaległości w naszym wątku
                  Pozdrawiam
                  • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 12.05.08, 15:57
                    Baby to jest tak jak Ci chyba gdzieś już pisałam ze może duphaston pomoże przez
                    10dni to jest takie standardowe leczenie.Mam nadzieję ze już będziesz częściej u
                    nas witać.

                    Ja już po wizycie u gina.Od jutra clo 3tabl potem USG i pregnyl jeśli nie będzie
                    torbieli a potem jeszcze pewnie kolejne USG tylko nie wiem kiedy no i czy w
                    ogóle będzie konieczne wszystko się okaże co pokaże USG w przyszłą środę.
                    • balbina777 Re: Znowu o clo i owulacji część V 12.05.08, 18:40
                      Anulka59 ja nie wiem czy mnie wogóle da się pocieszyć.Niestety @
                      nieźle sie rozszalała. Całą sobotę się do nikogo nie odzywałam, taki
                      tam foch. Jeśli chodzi o leczenie to brałam już kiedyś clo, menopur,
                      przy tym pregnyl, inseminacje i luteina. Niestety bezskutecznie.
                      Czasami robiły się torbiele, ale owu też była, może ciut za wcześnie
                      niż powinna. Teraz inna lekarka stwierdziła pco, biorę metformax od
                      października i clo trzeci cykl (od usunięcia polipa z macicy). Dziwi
                      mnie to pco skoro bez leków rosły mi pęcherzyki same.
                      Ile max cykli po kolei bierzecie clo? Ja mam oprócz tego jeszcze
                      jeden zaplanowany a później przerwa, z tym, że biorę przez 5 dni po
                      sztuce. Zastanawiam się czy 4 cykle to nie za długo?
                      • baby1982 Re: Znowu o clo i owulacji część V 12.05.08, 21:36
                        Balbina ja clo brałam miesiące potem przerwa i znowu...efektów brak.
                        Anulka może ten cykl będzie szczęśliwszy.
                        Ja nie wiem co mnie czeka w najbliższym czasie.Trochę zgłupiałam.31 marca miałam
                        @,potem tydzień spokoju i ok 11 kwietnia znowu krwawiłam jak na @ tak przez 4
                        dni.Od kiedy w takim razie liczyć cykl od tego pierwszego czy drugiego
                        krwawienia?Jeżeli pod tego pierwszego to dziś 43dc a jeśli od drugiego to
                        32dc.Chyba za dużo myślę
                      • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 12.05.08, 21:56
                        Balbina to faktycznie próbowałaś już prawie wszystkiego.Nie wiem faktycznie jak
                        Cię pocieszyć dodać nadziei(sama jej w sobie nie potrafię znaleźć.Mi przy clo i
                        metformaxsie i jeszcze brałam wtedy bromergon na prolaktynę i udało się zajść w
                        ciążę.Teraz te same leki i niestety ciąży brak.Po dzisiejszej wizycie mam
                        zwiększony bromergon z pół tabl na całą no i dodatkowo mastodynon w kroplach(nie
                        wiem czy pomoże ale wg gina nie zaszkodzi).No wiesz przy PCO pęcherzyki mogą
                        rosnąc ale nie pękają np a czasem i trafia się samoistna owulacja.Ja brałam clo
                        góra po 3cykle i przerwa 2miesiące a jak się zrobiła torbiel to nawet po
                        2miesiącach miałam przerwę
                        No i po dzisiejszej wizycie jeszcze mogę napisać o planach jakie ma mój gin(o
                        nichprzynajmniej powoli myśli)jeśli się tym razem nie uda to przerwa w clo co
                        najmniej na 2miesiące.No i w planach diana na 4miesiące i laparo.
                        • baby1982 Re: Znowu o clo i owulacji część V 12.05.08, 22:11
                          Ania ty przynajmniej wiesz na czym stoisz.U mnie po laparoskopii miało być tak
                          pięknie a jest do niczego.Ja żyję albo czekaniem na okres albo jego brakiem i
                          kolejnymi niepowodzeniami.Nie mam sił na zmienianie ciągle lekarzy bo już chyba
                          żadnemu do końca nie zaufam.Co ja mam robić???????????
                          • lisek78 Re: Znowu o clo i owulacji część V 13.05.08, 08:02
                            Witam dziewuszki,
                            Anulka,cieszę się,że masz jakiś plan na swoje leczenie.Wiem po
                            sobie,że to już duży sukces.Przecież musi się w końcu udać!
                            Baby,ja też,po dwóch latach "leczenia się" u
                            pseudospecjalistów,myślała,że nie zaufam już żadnemu lekarzowi.A
                            czasem warto sie po prostu odważyć i znaleźć prawdziwego fachowca.

                            Wczoraj byłam na pierwszej wizycie "ciążowej" i jak to powiedział
                            doktorek - "jak na 3 tydzień po iui to obraz usg jest naprawdę
                            dobry". Oczywiście nie było widać nic poza pęcherzykiem ciążowym,ale
                            i tak się uspokoiłam.Za tydzień mam następną wizytę - wtedy coś już
                            powinno być widać.Od trzech dni miałam plamienia i szalałam z
                            niepokoju o to moje maleństwo.Pan doktor powiedział,że "ciąża lubi
                            spokój",a ja żyję zbyt intensywnie i wszystko mocno przeżywam i
                            prwdopodobnie stąd te plamienia.Teraz mam leżeć i łykać tony
                            tebletek,a co drugi dzień zastrzyk.No więc same przyjemnościwink

                            Pamiętajcie,że jestem z Wami i że czytam wszystko, co piszecie i
                            oczywiście wspieram Wasze starania.Służę dobrym słowem i oczywiście
                            modlitwą (choć wiem,że to może zabrzmiało banalnie,ale
                            pamiętajcie,że Siwa się za mnie pomodliła).
                            Miłego dnia,pozdrawiam!
                            • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 13.05.08, 09:41
                              Baby wiem że MIAłAM OOOOGGGROOOOMMMMNNNEEE SZCZęśCIE trafiając na mojego
                              gina.Poprzedni nie widział żadnych problemów tylko namawiał do ciąży.A ten może
                              nie pracuje w klinice niepłodności ale robi wszystko by mi pomóc.Nawet poświęca
                              mi czas w soboty i niedziele a to już rzadko spotykane(przyjeżdża do gabinetu
                              specjalnie tylko po to by zrobić mi USG z sąsiedniej miejscowości ) Ja miałam
                              nieprzyjemności ze strony gina i wydawało mi się ze już żadnemu nie zaufam a ten
                              gin to zmienił.Trwało to długo ale udało się i przyznaję się że mam do mojego
                              gina zaufanie.Gdybyś trafiła do dobrego gina potrafiłby zdobyć Twoje
                              zaufanie.Mam nadzieję ze to się stanie dość szybko.Trzymam kciuki za Ciebie.
                              Lisku to dobrze ze gin Cię uspokoił.Zastrzyki i leki są mi znane ale jak wiesz
                              mam dzięki temu synka wiec oszczędzaj się i bierz leki a wszystko będzie
                              dobrze.Wiesz ja już czasem wątpię że modlitwa pomaga.Nawet ten plan mojego gina
                              mnie przeraża a nie pociesza choć wiem ze to by mieć plan jest ważne.Dla mnie to
                              zbyt długo poprostu.Bo skoro się nie uda teraz to dopiero za pół roku będę znów
                              próbować przez miesiąc potem wymazy przed laparo(gin chce znów sprawdzić
                              drożność jajowodów) a to u mnie będzie pewnie długo trwało a ja już mam 33lata
                              więc chyba z tego planu planu nie skorzystam i się poddam już za miesiąc.
              • mona79.1 Re: Znowu o clo i owulacji część V 13.05.08, 16:45
                polarna wielka bużka za twoje wpisysmile ja również mam nadzieję ze już
                niebawem bedziemy razem sie cieszyć
                • siwa601 Re: Znowu o clo i owulacji część V 13.05.08, 21:40
                  Cześć dziewczynki!!!Długo mnie nie było miałam komunie chrześniaka i
                  trochę zamieszania,ale nadrobię zaległośći.Lisku nie wiem czy moje
                  modlitwy pomogły bo Ty jak byaś w ciąży tyle że o tym nie
                  wiedziałaś.Dziewczyny u mnie to chyba nic już nie wyjdzie.Dzis
                  byliśmy z wynikami M u androloga i tragedia.Hormony ok tylko
                  testosteron za niski więć pobrali krew żeby jeszcze raz zrobić i
                  jeszcze zrobią jakiś hormon aby wykluczyć prostatę w 100%w badaniu
                  normalnym nie wyczół guza i niczego nipokojącego.problem podobno
                  jest z bakteriami podobno jest stan zapalny i jakiś wapniak i że
                  wzajemnie się zarażami.Kurcze ja miałam robioną cytologie miesiąc
                  temu i wszystko ok Zresztą wcześniejsze też ok.troche nas to
                  podłamało a lekarz jeszcze zalecił nam takie same badanie jakiś
                  pakiet różnych rzeczy na bakterie i jakies genetyczne rzeczy które
                  powinno się robić przed zajściem w ciąże aby uniknąć w trakcie ciąży
                  stresów że coś nie tak i żeby dziecko nie urodziło się chore.Wiecie
                  co mój gin nie wspominał mi o takich badaniach i nie wiem co robić
                  bo te badania są dla nas drogie 1140zł.Może to nie majątek ale przy
                  naszych częstych wizytach lekach zresztą same wiecie my dziś
                  zapłaciliśmy 300za wizyte z usg.Z jednej strony może warto zrobić te
                  badania dla pewnosci ale z drugiej strony czy każdy robi te badania
                  czy to konieczność.Dziewczyny prosze napiszcie czy słyszałyście o
                  tykich badaniach a może któraś miałe je robione razem z M.
                  Jeszcze jedno jeśli wychodzi w tych wynikach że są jakies bakterie
                  to w tym labolatorium robią z tych materiałów 9tobletek którymi się
                  leczy.
                  • baby1982 Re: Znowu o clo i owulacji część V 13.05.08, 21:48
                    Siwa niestety nie pomogę ci bo my przez coś takiego nie przeszliśmy.Wiem że te
                    diagnozy są dobijające,ale widać tak musi być.Tylko zawsze pozostaje pytanie
                    dlaczego akurat my,prawda?
                    Odnośnie wydatków na badania to doskonale Cię rozumiem.My już przez ponad 2 lata
                    starań wydaliśmy tyle kasy że aż szok.No ale może zostanie nam to kiedyś
                    wynagrodzone...oby każdej z nas jak najszybciej.Trzymaj się.
                    • polarna77 Re: Znowu o clo i owulacji część V 13.05.08, 22:41
                      Siwa, ja niestety też nie pomogę (chociaż bardzo bym chciała). Mam
                      nadzieję, że wszystko u Was będzie OK. A jak M to znosi?
                      Lisku!!!! No cudnie!!!! Dbaj o siebie i bączka i odpoczywaj ile się
                      da! Ja w ciąży z Maćkiem olałam takie zalecenia i potem dostałam za
                      swoje (na szczęście wszystko dobrze się skończyło). Informuj nas
                      dalej!!!!
                      Anulka, wiesz, że trzymam za Ciebie moooocno! Dla naszych synów
                      musimy być silne! A 33 lata to faktycznie już coś, ale za to jakie
                      piękne coś smile. Trzymaj się i nie daj się!!!
                      Mona, jeżeli tylko mogę się czasem na coś przydać to cieszę się
                      bardzo smile)).
                      A u mnie (moment...liczę...) 20 dc. I kurka nie wiem... Bo to
                      przecież bez leków i wogóle, ale owu była bo czułam i śluz był i
                      wogóle. Aż się boję tak myśleć i nakręcać się znowu. Boże Ciało to
                      święto ruchome, ale 4 lata temu dokładnie po świątecznym weekendzie
                      wyszły mi dwie Maćkowe krechy na teście. A teraz termin testowania
                      też wypada w poniedziałek po Bożym ćiele (i też wrócę z gór jak 4
                      lata temu) i test wypadnie 26 maja DZIEŃ MATKI!!!
                      Dobra, teraz Wasza kolej, żeby mnie opieprzyć, i to porządnie, bo
                      nakręcona już jestem na maxa!!! i przyda mi się kubeł zimnej wody na
                      ten głupi łeb!!!
                      Ale uśmiecham się do Was nadal!!!!
                      • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 14.05.08, 07:15
                        Beby pewnie każda z nas dużo kaski wydała i oby było tak jak piszesz że kiedyś
                        nam to zostanie wynagrodzone.
                        Siwa ale lekarz zaplanował już jakieś leczenie co?Każdy zły wynik dobija ale
                        musimy to jakoś znosić i przez to wszystko przechodzić.Co do badań
                        genetycznych-nie robiłabym ich.Zbyt drogie a w sumie jaką masz pewność że one
                        dają 100%pewności?Dla mnie to tylko chęć wyłudzenia pieniędzy.Te badania robią
                        osoby w rodzinach których występują choroby genetyczne.Jeśli wyszłoby(nie daj
                        Boże) że coś jest nie tak to co zrezygnujesz z walki o ciązę?Pewnie nie bo to
                        tylko wynik a nie pewność ze akurat to dziecko będzie obciążone wadą.Zobacz ile
                        jest rodzin w których 1jest chore a dwoje zdrowych więc nie ma pewności.Mi nawet
                        takie badania nie przyszły doi głowy.
                        polarna dzięki za uśmieszki.Chwytasz sie każdej myśli która mogłaby dać
                        szczęście i to dobrze i za to wcale kubła zimnej wody nie dostaniesz ode mnie.To
                        prędzej mi by się przydał-może wydrapałabym się z dołka.Myśl pozytywnie a nóż
                        akurat.Wiesz ja chyba wiem dlaczego mam taki dołek-ja chyba w lutowo- marcowym
                        cyklu zbyt wiele chciałam bo z małym właśnie tak zaszłam w ciąze i może dlatego
                        tak mnie to podłamało.Może dziięki wam się w końcu pozbieram ale proszę i
                        przepraszam Was nie gniewajcie się na mnie za te smutki.
                        U mnie dziś 5dc i drugi dzień z clo.Co do planów chcę porozmawiać o nich z ginem
                        w środę jak pójdę na USG jak on to w czasie "widzi"-choć gin w takich
                        przypadkach mówi mi zawsze że o tym będziemy myśleć jak się nie uda.
                        • siwa601 Re: Znowu o clo i owulacji część V 14.05.08, 09:32
                          No właśnie mi też sie wydaje że to naciąganie a naprawdę nie jestem
                          przekonana co do tych badań.Anulka nie wiem co by było gdyby wyniki
                          były złe i nie chcę o tym myśleć ale dla nas koszt tych badań to
                          koszt 2 iui.M jakoś to znosi ale nie zabardzo przeżywa te badanie
                          wczorajsze,jednak jestesmy zaskoczeni że obydwoje się zakażamy!!!ale
                          jak?,i jeszcze głupi tekst lekarza że pewnie któreś z nas chodzi na
                          boki i przynosi bakterie do domu.Kilka lat temy miałaś jakis
                          niewielki stan zapalny ale wtedy to i miałam śluz taki wodnisty i
                          pieczenie,było to spowodowane chusteczkami do hig.intymnej,ale
                          wiedziałam że coś jest nie tak i poszłam do lekarza.Teraz ja nic nie
                          mam M mówi że tez nie widzi niczego co by mogło zaniepokoić,no a w
                          badaniu nasienia nie wyszły bakterie,tylko że jest mała ruchliwość i
                          to trzeba leczyć.Jeszcze lek powiedział że po każdym zblirzeniu M ma
                          dobrze sobie umyć penisa i nakremować,naprawdę poczuliśmy się jak
                          byśmy naprawdę mieli jakąś kiły ,czy inne dziadostwo.Zadzwonie potem
                          do mojego gina i zobaczę co on na to.m mówi żeby jutro jechac do
                          tego lekarza i zabrać wyniki i iść do innego lekarza czekamy do
                          jutro bo jutro dojdą nowe wyniki.
                          Lisku dbaj o siebie i o swój pęcherzyk ciążowy!!!
                          Całuje was dziewczyny!
                          • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 14.05.08, 11:53
                            To ze się zarażacie nawzajem to się zdarza bo jeśli współżyłaś a miałaś np
                            grzybicę to M też może ją mieć na penisie ale bez objawów.Wtedy leczy się
                            oboje.Ja po takiej wizycie zmieniłabym lekarza.Jeśli nie wyszły w posiewie
                            bakterie to czym się macie zarażać?Słaba ruchliwość plemników to nie wina
                            bakterii jeśli ich nie ma-nie jestem znawcą ale tak na chłopski rozum to sobie
                            tłumaczę. A co do stanów zapalnych to jak robiłam posiewy przed HSG to ciągle
                            coś mi hodowały a ja żadnych objawów nie miałam więc czasem chyba tak bywa.A
                            spróbuj pokazać wyniki M ginowi.
                            • lisek78 Re: Znowu o clo i owulacji część V 14.05.08, 12:47
                              Siwa,

                              Myślę podobnie jak Anulka i też zmieniłabym lekarza.Jakoś to
                              wszystko dziwinie podejrzanie brzmi i czasem jedno wyklucza drugie.A
                              co do badań to ja bym ich nie robiła.Przemyśl wszystko na spokojnie
                              i pogadaj z M na ten temat.
                              • siwa601 Re: Znowu o clo i owulacji część V 14.05.08, 15:12
                                Dziewczyny dzwoniłam do gina i mu powiedziałam wszystko i też jest
                                za tym aby zrobić takie badania bo jeśli tamtemu lekarzowi sie coś
                                nie zgadza to trzeba.
                                Ja juz mam dosyć ale nie chcę się poddawać bez walki i myślę czy
                                całkowicie nie przenieść się do innego lekarza i M też.może warto
                                się przenieść do jednej kliniki gdzie będą leczyc i mnie i M,i w
                                razie czego sami lekarze będą mogli się ze sobą konsultować.Co wy
                                myślicie.
                      • mona79.1 Re: Znowu o clo i owulacji część V 14.05.08, 21:55
                        POLARNA czuje że dzień matki bedzie dla ciebie szczęśliwysmile ja dzis
                        byłam u mojego gina i jest pecherzyk 15,5 (7 dc) ale endo wydaje mi
                        sie małe 4,8 ? biorę estrofen 1x1, do drugiej IUI podchodze w
                        poniedziałek lub wtorek , jak pecherzyk będzie gotów, dziewczyny
                        napiszcie mi cos o tym endo, przy jakiej grubości najlepiej robić
                        IUI????
    • siwa601 Re: Znowu o clo i owulacji część V 14.05.08, 15:55
      Decyzja podjęta zmieniamy lekarzy!Rozmawiałam z mamą i mnie
      utwierdziła że chyba tak będzie najlpiej.umówiłam już M do kliniki
      na 5.06 długo trzeba czekać ale trudno,i jesli kolejny lekarz
      potwierdzi że trzeba takie badanie to ok zrobimy.Ja jestem w gorącej
      wodzie kąpana a moze poprostu mam dosyć czekania,ale ok miesiąc nie
      robi róznicy jak się czeka prawie 5 lat.
      • lisek78 Re: Znowu o clo i owulacji część V 14.05.08, 16:30
        Brawo,Siwa!
        Fajnie,że się zdecydowaliście na zmiany.Zawsze to inny lekarz,inne
        doświadczenia i inne,nowe spojrzenie na Wasz problem.Będzie dobrze!
        Cierpliwości,choć wiem,że to czasem brzmi irracjonalnie.
        pozdrawiam
        • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 14.05.08, 19:30
          Lisku jeśli się nie mylę to już kiedyś miałyśmy podobne zdanie.
          Siwa ale nie wiem co się nie zgadza temu lekarzowi którego zmieniłaś?Badania te
          o których ty piszesz to chyba tylko tak dla widzimisię kazał Wam zrobić-to
          podobnie jak w ciąży badania genetyczne po 35roku życia są refundoowane ale
          jeśli nie zgodzisz się to ich nie zrobisz bo nikt Cię do tego nie zmusi.Dla mnie
          to jakieś dziwne żeby słaba ruchliwość przemawiała za wadami genetycznymi(gdyby
          plemniki miały nieprawidłową budowę to może ale ruchliwość?).Czyżbyś zawitała do
          Prowity w Katowicach?Cieszę się ze chcesz s[próbować u innego lekarza.Provita to
          nowa klinika ale raczej ją chwalą.
          • siwa601 Re: Znowu o clo i owulacji część V 14.05.08, 20:10
            Moja mama mówi to samo od takich rzeczy sa badania
            prenatalne,własnie wyczytałam że w Provicie robią to na NFZ.Tak
            właśnie zdecydowałam się przejść do Provity dużo dobrego poczytałam
            na temat tej kliniki i właśnie mojej kumpeli kuzynka miała tak in
            vitro i dziś ma naprawdę ślicznego synka.kupiłam M dziś tan krem co
            lekarz kazał i po przeczytaniu ulotki wyszło że to również maść dla
            dzieci na różne zakażenia z antybiotykiem.Jeszcz jedno gdyby M był
            jakoś strasznie zainfekowany to chyba by wyszło w badaniach
            nasienia,a nic takiego nie było.kurcze nie wiem co to będzie dziś to
            juz nie mam siły na nic,czuję się okropnie,moje żecie ostatnio
            składa się z laczu i pytam jak długo jeszcze?!

            Anulka o Provicie pisza że ma 15 letnie doświadczenie.Znasz jakąś
            inną klinikę z kych okolić,jesteś tez ze śląska?
            • polarna77 Re: Znowu o clo i owulacji część V 14.05.08, 22:45
              Anulka, jak mogłybyśmy się na Ciebie gniewać za smutki???- no co
              ty!!! Chociaż jeżeli się nie poprawisz to nie wiem... wink.
              Siwa, to dobra decyzja ze zmianą smile. Powodzenia!
              Mona, dziękismile. Mocno tzrymam za poniedziałek (lub wtorek), ładny
              pęcherzyk.
              Lisku, wspieraj nas dalej, wspieraj!
              A ja dziś widziałam przelatującego bociana - czyja to była własność?
              Bo Lisek już swojego przyjął. Czekam !
              Jutro idę do bioenergoterapeuty. Pomyślicie, że jestem walnięta, ale
              byłam u niego jakiś czas temu i wyczaił mi nadzerkę i gdzie mi się
              co działo. Aż mnie to przeraziło bo jakoś tego typu rzeczy nie
              docierają do mnie (a nie zadawałam mu żadnych pytań i nic). Więc idę
              jutro i zobaczę co mi powie, bo jest niezły w diagnozowaniu.
              Oczywiście to tylko informacja w jakim kierunku należy zrobić
              badania itd.

              Pozdrawiam!
              • mona79.1 Re: Znowu o clo i owulacji część V 18.05.08, 22:19
                Polarna jutro o 11 mam drugą IUI modlę się aby ostatnia...
            • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 14.05.08, 22:48
              Tak siwa jestem ze śląska-40km od Katowic. A z okolic Katowic to jest jeszcze
              Novomedica w Mysłowicach ale o tej klinice (odkąd w Katowicach jest Provita)nie
              ma dobrych wiadomości jak zaczynałam leczenie przay synku to wtedy Nowomedica
              była najbardziej chwalona ale cóż jak wszędzie są za i przeciw-tym którym tam
              się udało będą chwalić i będą szczęśliwi a ci którym się nie udało będą
              przeciwko.Kierownikiem Novomedici jest kolega ze studiów mojego gina i może to
              dziwne ale chyba mój gin pewne rzeczy wyciąga od Niego bo jak czytam w necie o
              tym co robią zwykli gini przy leczeniu niepłodności to mój robi dużo
              więcej.Jeśli M byłby zainfekowany to w badaniach byłyby pewnie leukocyty i może
              jakieś bakterie ale ja specjalistą nie jestem choć dzięki mojemu ginowi który
              wiele rzeczy mi tłumaczy coś tam wiem.
              • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 14.05.08, 22:57
                Polarna nie widziałam wcześniej Twojego posta.Dzięki że się nie gniewasz za
                smuteczki.Wiesz teraz biorę clo i jestem jakaś przybita ale może jak clo
                przestanę brać i pogadam z ginem tak szczerze jak on te plany co do mojego
                leczenia w czasie widzi to może te smuteczki stopnieją?O tym teraz marzę i choć
                łezka często w oku mi się zakręci to CHCę SIę ROZSTAć Z TYM MOIM ZAłAMANIEM.
                • lisek78 Re: Znowu o clo i owulacji część V 14.05.08, 23:21
                  Anulka,to jesteś na dobrej drodze,czuję to przez skórę!
                  A tak w ogóle to dlaczego się nie przyznałaś jeszcze,że ten bocian u
                  Polarnej to Twój był??? Oj,nieładnie,nieładnie!
                  • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 15.05.08, 08:14
                    Lisku ja bym chciała by ten bociek Polarnej był dla nas wszystkich.A co do
                    bocianów to wiecie co końcem lata 2004 roku jechałam na rowerze i bocian tak
                    nisko przeleciał mi nad głową że się go przestraszyłam i co?I to że w marcu 2005
                    zobaczyłam 2kreseczki.I jak tu nie wierzyć w bociany?
                    • siwa601 Re: Znowu o clo i owulacji część V 15.05.08, 08:46
                      No pewnie że trzeba wierzyć w bociany.moja szwagierka przy 1 ciąży
                      zabaczyła przez okro 3 bociany lecące nad domem-ma 3 dzieci.Ja
                      ostatnio nie widziałam ale jak wracaliśmy z Częstochowy to M widział
                      może to też dobra wróżba.
                      • baby1982 Re: Znowu o clo i owulacji część V 15.05.08, 08:58
                        Ja też bym chciała zobaczyć bociana a tu kicha.Kończę pomału duphaston ale
                        objawów na @ w ogóle nie czuję.Mam przeświadczenie że stoję w miejscu(w zasadzie
                        tak jest).Od wczoraj walczę z jelitówką.
                        Siwa zmiana lekarza to dobra decyzja,mnie czeka taka sama.
                        Polarna podziwiam Cię za Twój optymizm.
                        Lisku a jak się czujesz,są już jakieś ciążowe objawy?
                        Pzdrawiam
                        • barbarabarbara Re: Znowu o clo i owulacji część V 15.05.08, 09:14
                          Baby ja też w zeszłym tygodniu miałam tę cholerną grype jelitową z
                          tym że bez biegunki tylko z torsjami i bólem brzucha i było to w
                          czasie brania clo, obawiałam się że on się nie wchłonął bo wymioty
                          były praktycznie po wszystkim co wzięłam do ust, ale jednak troche
                          zadziałał bo pęcherzyk wystartował.
                    • barbarabarbara Re: Znowu o clo i owulacji część V 15.05.08, 09:10
                      Jestem i ja, nie pisałam nic bo wiosna - ogród tak mnie wciągnęło że
                      praktycznie do zmroku siedziałam na ogródku i kwiatki sadziłam,
                      trawke kosiłam z takim przeczuciem że może w tym cyklu się uda i
                      później zero jakiejkolwiek ciężkiej pracy. kurcze ja to sie już tak
                      nakręcam -pomyślicie wariatka,. Polarna będzie testować 26 maja a
                      ja wtedy będe robić progesteron... może faktycznie ten dzień będzie
                      szczęśliwy, Polarna trzymam kciuki i z całego serca kibicuje.
                      Anulka Ty masz 40 km do Katowic, ja natomiast 30 w kierunku na
                      częstochowę, a do lekarki chodzę do Tych, ta pani pracuje w klinice
                      leczenia niepłodności,
                      Siwa decyzja o zmianie - może nawet nie zmianie lekarza tylko
                      poznanie opini innego i wtedy podjęcie decyzji u którego doktora
                      będziecie się leczyć jest jak najbardziej słuszne.

                      Ja wczoraj byłam na usg i tak: endometrium 8mm, pęcherzyk w 12 dc na
                      prawym jajniku 14 mm, za tydzień kontrolne usg czy pęcherzyk pękł i
                      jak zachowa się ciałko żółte.
                      Czyli przez wekend przytulanko-staranko...
                      Wyniki męża na szczęście bardzo dobre, tylko czas upłynnienia ciut
                      za długi bo 50 minut.
                      natomiast moje wyniki z 3 dc też wskazują na poprawe: TSH z 4,17
                      spadło po euthoryxie na 2,72 ( po miesięcznym braniu), androstendion
                      spadł z 6,3 na 4,3. dheas mam 302 także też w przyzwoitej normie i
                      17 oh progesteron 1,4 - powinien wg norm labu być do 1, ale wg
                      lekarki jak jest do 3 to jest dobrze.
                      Anulka o ile dobrze pamiętam Ty bierzesz encorton, jak się po nim
                      czujesz, jak zachowuje się cukier i waga - bo to steryd. Pytam bo
                      jakby w tym cyklu nic nie wyszło to od następnego cyklu ( od 2dc do
                      12)będe mieć dołożony encorton żeby obniżyć jeszcze ten
                      androstendion.
                      Z bocianowymi pozdrowieniami dla Was wszystkich do następnego
                      napisania. Pa
                      • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 15.05.08, 10:17
                        Siwa no wiara w bociany się jednak potwierdza.
                        Baby obyś trafiła faktycznie na dobrego lekarza.Ja @ po duphastonie dostawałam
                        różnie od2do 7dni od odstawienia.Grypę jelitową przechodziłam zaraz po synku
                        czyli z półtora tygodnia temu.Ja to jeszcze jakoś zniosłam ale mały o mało nie
                        wylądował w szpitalu.
                        Babrbarabarbara napisz mi na priva o tej lekarce.Może ja się z niż
                        skonsultuję?Chociaż na już nie widzę takiej potrzeby bo mój gin naprawdę się
                        stara i myśli nad tym co jeszcze można zrobić.Do Tych mam 25minut pociągiem.Nie
                        ja nie biorę encortonu na już choć gin też o nim wspominał ale musiałabym
                        powtórzyć badanka znowu-może w przerwie w leczeniu gin mi da znów na hormony
                        nie wiem.Ja biorę metformax bo mam insulinooporność i po tym leku schudłam
                        5kilo.Dobrze że u CIebie badania wyszły lepiej.
                        • baby1982 Re: Znowu o clo i owulacji część V 15.05.08, 10:23
                          Anulka ja po metformaxie czuje się okropnie.Rano zazwyczaj wymiotuję po nim i
                          cały dzień chodzę do tyłu.A w powiązaniu z bromergonem jest okropnie.Najgorsze
                          jest to że zazwyczaj idę na 7 do pracy(w szkole).Wtedy zdarza się że biegiem do
                          kibelka.Biorę go już ponad pół roku i objawy dalej te same.
                          Nic zmykam do pracy,a po drodze wejdę do laboratorium zbadać prolaktynę.
                          Miłego dnia.
                        • barbarabarbara Re: Znowu o clo i owulacji część V 15.05.08, 12:22
                          anulka napisałam na priva mam nadzieje że dojdzie bo coś nie bardzo
                          mogę opanować tę pocztę.
                          • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 15.05.08, 18:27
                            Barbarabarbara doszło dziękuję.
                            Baby ja się też czuję fatalnie ale nie wymiotuję.Gin zwiększył mi bromek bo
                            piersi zaczęły dokuczać i teraz to koszmar i jeszcze clo normalnie dziwię się ze
                            jakoś funkcjonuję.A jak bierzesz metformax bo ja jak wezmę pół godziny przed
                            posiłkiem to jest w miarę jak inaczej to gorsze samopoczucie.
                            • balbina777 Re: Znowu o clo i owulacji część V 16.05.08, 10:29
                              Ale wy tu kobietki często bywacie!
                              Zastanawia mnie jedna rzecz, ja biorę metformax po posiłku, też mam
                              wrażenie że po tych lekach razem z clo jestem zakręcona jak twist.
                              Może spróbuję brać metformax przed jedzeniem. Clo skończyłam wczoraj
                              a we wtorek gonię na usg.
                              Jak ja bym chciała już odstawić te świństwa...
                              • siwa601 Re: Znowu o clo i owulacji część V 17.05.08, 07:56
                                ja mam ok 20 km do Katowic,ale z jeszcze innej strony.Lekarza
                                zmieniłam M idzie do Prowity do dr Pliszki na 5.06 ja dopiero 18.06
                                do dr Gretki(dużo dobrego ta Niepłodność:kliniki)Z jednej strony
                                dużo czasu stracimy z tą zmianą wizyty ale troche odpoczniemy od
                                tego wszystkiego.ja wczoraj wróciłamdo dou ok 16 M już był zrobiłam
                                obiad i się położyłam...wstałam dopiero dzisiaj,chyba tego mi trzeba
                                było po wydarzeniach ostatnich dni.
                                Baby aby @ nadeszła jak najszybciej żebyś mogła zacząć kolejny cykl.
                                Dziewczyny niech przynajmniej wam dwóm się spełnią marzenia o
                                macierzyństwie właśnie w dzień matki.
                                • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 17.05.08, 09:06
                                  Balbina ja też bym chciała odstawić i wiem ze to mnie i tak czeka w najbliższym
                                  cyklu bo muszę mieć przerwę w clo a z tego co gin mówił ostatnio to na długo
                                  odstawię clo.I teraz może jakoś się pozbierałam ale i tak ten cykl jest chyba
                                  ostatnim w którym się staram-nie mam siły czekać ponad poł roku na kolejne
                                  leczenie pod kątem ciązy a potem znów walczyć nie wiadomo jak długo.No to masz
                                  USG dzień przede mną ja idę w środę.
                                  A co u mnie psychicznie okrutnie clo mnie dobija.A reakcji ze strony jajników
                                  nie czuję więc to już chyba KONIEC.Nie wiem co myśleć i czy się w ogóle łudzić.
                                  Siwa miesiąc to nie aż tak dlugo jak na podobno dobrą klinikę.Moze ten czas tak
                                  jak piszesz pozwoli wam odpocząć.Mnie też czeka przerwa jak wiesz ale czy wrócę
                                  do leczenia to nie wiem.Na już chyba nie mam na tyle siły by walczyć ze swoim
                                  organizmem o ciążę.Chyba z wiekem wypalam się psychicznie.Ja się na dzień matki
                                  z testem nie wyrobię dopiero koło 10czerwca a i tak nie mam przekonania czy ma
                                  sens kupować test.Sorki za smuteczki i buziaki dla wszystkich.

                                  • siwa601 Re: Znowu o clo i owulacji część V 17.05.08, 13:37
                                    Anulka nie poznaję ciebie zawsze pełna optymizmu z dobrym słowem dla
                                    innych i takie smuteczki?!Ja też czasami mam ochotę to wszystko
                                    zostawić,jednak jakos nie umię.Anulka przerwa na pewno dobrze
                                    zrobi,myśle tu o lekach i o psychice,ale ja uważam że trzeba walczyć
                                    do końca.Dziewczyny moja mama jest w senatorium i poznała tak
                                    42letnią kobietę z Dębicy która 7 lat walczyła aż w końcu
                                    zdecydowali się na in vitro,udało się ale poroniła.Wiem że może to
                                    nie najlepszy przykład jednak chodzi mi o to że ona mieszkająć w
                                    Dębicy(koło Rzeszowa)leczyła się w Bytomiu,Zabrzu Białymstoku
                                    szukała pomocy wszędzie gdzie tylko było to możliwe.rozmawiałam z tą
                                    kobietą i wiecie co naprawdę trzeba walczyć do samego końca i nawet
                                    jak się nie uda(w co nie wierzę)abyśmy nie mogły sobie zarzucić że
                                    czegoś nie zrobiłyśmy bo coś tam.Ta rozmowa dała mi nadzieję że
                                    warto,mam nadzieję że też tam pomyślicie jak dopadnie was deprecha!
                                    Anulka głowa do góry i mocno was ściskam!!!
                                    • rosa29 Re: Znowu o clo i owulacji część V 19.05.08, 18:58
                                      Dziewczyny, czy zauważyłyście może podczas brania clo, że wydłużył się Wam cykl?
                                  • mona79.1 Re: Znowu o clo i owulacji część V 19.05.08, 20:35
                                    dziewczyny jestem po drugiej IUI i mam nadzieje że ostatniej,
                                    narazie podchodze na luzie do sprawy bo ostatnio bardzo się
                                    nakręcałam a potem przyszło rozczarowanie...
                                    • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 19.05.08, 22:03
                                      Rosa ja mam przy clo przynajmniej regularne @ bo tak to miałam tylko czasem
                                      okres więc mi nie wydłużył cyklu.
                                      Mona to trzymam MMMOOOCCCNNNOOO kciuki by IUI była ostatnią.
                                      Siwa wiem że byłam wsparciem dla niejednej z dziewczyn ale ostatnio naprawdę
                                      psychicznie jestem zupełnie wypompowana.Ale pocieszę Cię mam momenty że się
                                      zbieram w sobie i mówię ze muszę walczyć do końca tak jak napisałaś.Przykład
                                      faktycznie może nie z happy endem ale tej kobiecie się udało a przeszła wiele
                                      klinik.Ja mam wspaniałego gina i to jest to co daje mi w tym okresie iskierkę
                                      nadziei bo gin sam od siebie powiedział o tym planie leczenia a ja myślałam że
                                      on już teraz odeśle mnie do innego(tak mi kiedyś powiedział że nie będzie mnie
                                      trzymał zbyt długo przy sobie jeśli nie będzie mi mógł pomóc.
                                      Dziś czuję rozpieranie w dole brzucha więc pewnie w jajnikach coś się dzieje oby
                                      to był pęcherzyk a nie torbiel.Byłam w aptece dzisiaj ale testu nie kupiłam może
                                      po środowym USg i rozmowie z ginem kupię go sobie i będzie czekał cierpliwie na
                                      mój 30dc.
                                      Balbina daj znać po jutrzejszym USG.
                                      • baby1982 Re: Znowu o clo i owulacji część V 20.05.08, 09:45
                                        Ja dziś 5dc ale jakiś niepokój we mnie siedzi bo moja @ trwała ledwie 3 dni i
                                        była bardzo skąpa.Od dziś mam brać CLO.A jeżeli to były tylko plamienia po
                                        duphastonie?Chyba popadam w schizy.
                                        Ania jak u Ciebie? Widzę że my obie jesteśmy pozbawione optymizmu.Trzymaj się.
                                        • lisek78 Re: Znowu o clo i owulacji część V 20.05.08, 10:22
                                          Cześć wszystkim!

                                          Kochane piszecie o swoich smutkach,o tym jak ciężko,jak brakuje wam
                                          sił i pozytywnego myślenia.Ok,to wszystkko prawda,ale ... daję
                                          słowo,to wszystko,co teraz przeżywacie minie jak za dotknieciem
                                          czarodziejskiej różdżki,jak zobaczycie siedmiomilimetrowego orzeszka
                                          z pulsującą kropeczką,która jest serduszkiem waszego dzieciątka.Dla
                                          takiej chwili warto znieść dużo,bradzo dużo.Wiem to po sobie.W
                                          trakcie mojej walki przeszłam już chyba wszystkie stany psychiczne -
                                          od euforii,bo w końcu można zrobić test,do niemal depresji,bo ten
                                          test uparcie pokazywał jedną kreskę.Od lekarzy,którzy po dwóch
                                          latach "leczenia" rozkładali ręce i z rozbrajającą szczerością
                                          przyznawali,że nie wiedzą co dalej; do lekarza,który na pierwszej
                                          wizycie powiedział,że wszystko powinno za kilka miesięcy się ułożyć.
                                          Moje drogie panie,ktoś kiedyś powiedział,że życie nie jest ani
                                          lepsze,ani grosze od naszych marzeń.Jest po prostu różne.
                                          I żeby na koniec nie wyszło zbyt banalnie to powiem,że jestem z Wami
                                          z całego serca i mocno kibicuję i wierzę,że każdej z Was też się
                                          uda.We mnie kilka tygodni temu też ktoś "obcy" uwierzył i ta wiara w
                                          cud,modlitwa i dobre myśli pomogły.I choć wiem,że czasem jest
                                          cholernie trudno podnieść się i walczyć dalej to wiem też,że ten kto
                                          nie walczy na pewno nie zwycięży!

                                          duża buźkasmile
                                          • mona79.1 Re: Znowu o clo i owulacji część V 20.05.08, 21:31
                                            Lisku...cudne słowa naprawdę,ale ja jakoś nie mogę odzyskaćnadzieji
                                            na powodzenie i cudowne dwie kreseczki...jestem po drugiej IUI i nie
                                            licze na sukces ponieważ tak samo jak ostatnio boli mnie podbrzusze
                                            więc w czerwcu podejde trzeci i ostatni raz , po trzech latach już
                                            chyba czas sie pogodzić z losem, kiedys pewna bardzo bliska mi osoba
                                            powiedziała że wszystko co nas w życiu spotyka majakis cel i nic nie
                                            dzieje sie bez przyczyny, więc mnie jest chyba pisane inaczej niżbym
                                            chciała...
                                        • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 20.05.08, 10:24
                                          Baby u mnie jakoś dziś w miarę z humorkiem choć rano jak z M rozmawiałam o
                                          planach gina to sie popłakałam.Jutro idę na USG wieczorkiem bo wcześniej nie dam
                                          rady więc pogadam z nim o tych planach i zobaczymy.Mnie też chyba dobija ta
                                          niepewność.
                                          Wiesz ja też taką @ miałam raz po duphastonie-nie miałam @ przez długi czas a ta
                                          która przyszła była skąpa a za 1dc gin kazał wziąć już plamienia. Oby nas dopadł
                                          wreszcie ten optymizm
                                          • baby1982 Re: Znowu o clo i owulacji część V 20.05.08, 10:34
                                            A ja właśnie się popłakałam czytając posta liska.Dzięki kochana za te słowa.
                                            Ania trzymam kciuki za dalsze dni cyklu.Musimy walczyć żeby potem móc zapomnieć
                                            o tym bólu.
                                            Wzięłam dziś pierwszą tabletkę CLO za kilka dni monitoring,oby w końcu coś
                                            ruszyło do przodu...
                                            Lisku jeszcze raz dziękuję...powodzenia
                                            • malwes Czy ja mogłabym do Was dołączyć? 20.05.08, 10:50
                                              ...bo mi jakoś raźniej by było z kimś.

                                              To mój pierwszy stymulowany cykl (PCO) w życiu - choć nigdy
                                              naturalnej @ nie miałam. Mam jednego synka - niesamowite szczeście
                                              po odstawieniu tabletek anty, choć całą ciążę od dnia testu do dnia
                                              porodu przeleżałam praktycznie plackiem w szpitalu.

                                              Wczoraj skończyłam brac clo (pierwszy raz biorę) i jutro idę na
                                              monitoring. Czuję kłócie w podbrzuszu ale najbardziej doskwiera mi
                                              cierpnięcie rąk i nóg w nocy. I tak jakoś sama nie wiem...trochę się
                                              obawiam czy te moje jajniki zareagują czy nie, z drugiej strony
                                              dłuży mi sie czas bo bym na to usg już chętnie teraz poleciała...
                                          • barbarabarbara Re: Znowu o clo i owulacji część V 20.05.08, 10:45
                                            Baby ja też miałam w ostatnim cyklu baaardzo skąpą miesiączke -
                                            trwała zaledwie dwa dni, z tym że cykl poprzedzający był
                                            bezowulacyjny i wtedy od 16 dc brałam duphaston. wg mojej gin skąpe
                                            miesiączka jest wynikiem niskiego progesteronu (brak owulacji) w
                                            ostatniej fazie. A branie duphastonu przez 10 dni może poprostu nie
                                            wystarczyć i wtedy właśnie jest taka skąpa miesiączka. Mimo tego że
                                            miałam taki skąpy @ to i tak pęcherzyk ładnie wystartował (12dc -
                                            14mm), ale zobaczymy jutro wieczorem na usg co z tego wyszło.
                                            Anulka najważniejsze że gin ma plan a nie ciągle jedno i to samo w
                                            kólko i uda się lub nie uda się. Moja lekarka też przedstawiła mi
                                            plan tzn. jak teraz nic nie wyjdzie to dołaczymy encorton na 4 cykle
                                            do clo, a później ewentualnie laparo, hsg, histeroskopia - wszystko
                                            za jednym zamachem.
                                            • polarna77 Re: Znowu o clo i owulacji część V 20.05.08, 12:32
                                              Cześć dziewczyny! Troszkę mnie nie było, ale tak jestesmy zawaleni
                                              pracą, że koszmar! Oczywiście, że razem jest raźniej!!!!- serdecznie
                                              zapraszamy do naszego grona smile. Lisku- to pięknie big_grin. Dbajcie o
                                              siebie smile. Na kiedy masz termin? Mam nadzieję, że niedługo też do
                                              Ciebie dołączymy. Anulka, Baby- zbierać się proszę bo teraz moja
                                              kolej na smucenie się! Noski obetrzeć, oczka też i do przodu!!! Ja
                                              dziś mam 27 dc i nic nie czuję, żednych pobolewań, kłucia ani nic...
                                              Więc pewnie za chwilkę trzeba będzie przygotować sobie paczkę
                                              chusteczek do nosa.
                                              Pozdrawiam Was serdecznie i wierzę, że prędzej czy później uda się
                                              nam wszystkim!!!
                                              A wtedy zrobimy sobie wielki zjazd matek z dziećmi smile.
                                              • balbina777 Re: Znowu o clo i owulacji część V 20.05.08, 20:25
                                                Hej staraczki. Dzisiaj robiłam usg, 12 dzień cyklu. Zasugerowałam
                                                sie waszymi wypowiedziami i plamienia przedokresowe policzyłam jako
                                                1 dc. Pęcherzyki oczywiście są, jeden w lewym jajniku, troche jakby
                                                przerośnięty bo 26 mm a drugi w prawym 19,3 mm. Endometrium 11,7 mm.
                                                Niestety nie badam sobie hormonów, i na chybił trafił wzięłam
                                                dzisiaj pregnyl. Ale najważniejsze jest to, że wreszcie nie było
                                                widać blizny po polipie, czyżby się wszystko zagoiło?
                                                Polarna77 - dopóki nie ma @ to jest nadzieja, trzymam kciuki.
                                                Anulka - napisz po usg co tam u ciebie wyrosło ciekawego, tak dla
                                                porównania. Ja przy clo mam cykle ok 25 dni więc i pęcherzyki są
                                                wcześniej większe. Ten jeden to już pewnie torbiel.
                                                Wiecie co, widziałam 5 latających bocianów tzn. zobaczył je mój mąż,
                                                pokazał mi i jak zaczęłam się im przyglądać to się zaczęły chować za
                                                drzewami, jakby normalnie uciekały przede mną. Pewnie wiecie co
                                                pomyślałam, że to jeszcze nie moja kolej.
                                                • polarna77 Re: Znowu o clo i owulacji część V 20.05.08, 22:35
                                                  Balbina, te bociany to nic nie znaczą- głubie ptaki i tyle! A
                                                  pęcherzyki piękne smile. Powodzenia!
                                                  Jak już dziś pisałam u mnie 27 dc. Bardzo źle się dziś czułam i
                                                  zmierzyłam temperaturę, a tu 38,5. A my jutro na cztery dni w góry w
                                                  warunki spartańskie. I myślę cały czas: wziąć czy nie wziąć jakieś
                                                  prochy. I na wszelki wypadek zrobiłam teścik i znowu nic...
                                                  W poniedziałek zaczynam Femoden (śr. anty) na 10 dni, potem @ i
                                                  znowu od nowa.
                                                • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 20.05.08, 22:40
                                                  Lisku a ja nie widziałam przedtem Twojego posta.Masz rację w tym co piszesz ale
                                                  dopóki nie zobaczę tak jak Ty 2kreseczek to pewnie trudno będzie wierzyć że mi
                                                  się też kiedyś uda.
                                                  Baby oby Tobie też szybko się udało no i żeby clo działało jak powinno.
                                                  malwes oj musisz uzbroić się w cierpliwość.To i tak miałaś duże szczęscie że
                                                  synka masz bez leczenia.U mnie po anty owu też nie występowała.Miejmy nadzieję
                                                  ze ten pierwszy cykl będzie zarazem ostatnim.Ja też mam dziwne uczucie po clo
                                                  ale nie drętwienie tylko mam wrażenie jakbym nagle puchła no i uderzenia gorąca
                                                  to koszmar.Daj oczywiście znać po USG.
                                                  barbarabarbara pocieszające to Twoje USG.Fajnie ze Twoja gin też ma konkretny
                                                  plan.Tak jak piszesz to ważne by gin próbował czegoś innego ale jeszcze ja muszę
                                                  się z tym jego planem chyba oswoić.
                                                  Polarna nosek utarłam Ty też to zrób a ja obiecuję się poprawić.Już mi się marzy
                                                  ten zjazd fajnie by było.W sumie to jak ostatnio tak podawałyśmy ile km mamy do
                                                  Katowic i Częstochowy to to nie byłby jakiś poważny problem się spotkać bo 40km
                                                  to nie aż tak dużo.
                                                  Balbina to fajnie że pęcherzyk jest.To czeka waś staranko teraz co?Pewnie że
                                                  napiszę co i jak aale dopiero jutro wieczorem bo gdzieś po 18 będę u gina.Oby z
                                                  tej 5bocianów 1należał już do Ciebie.
                                                  • malwes Re: Znowu o clo i owulacji część V 21.05.08, 09:11
                                                    Dziewczyny, bardzo dziękuję za ciepłe przyjęcie.
                                                    No więc jestem własnie po uag i oto jak wygląda moja pierwsza w
                                                    zyciu stymulacja....dzisiaj jest 11dc (clo od 5 do 9) i mam dwa
                                                    pęcherzyki po 15mm każdy, jeden w lewym a drugi w prawym jajniku.
                                                    Wygląda na to, że przyrastają wolniej niż 2mm dziennie więc pani
                                                    doktor ocenia że owu powinna wystąpić koło niedzieli. Ja jak na
                                                    złość wyjeżdżam poniedziałek wtorek no ale będę w domu w pon raniuto
                                                    i we wtorek na noc wink - no i mam nadzieję, że tak naprawdę
                                                    decydująca to będzie sobota/niedziela.

                                                    Ech...nie nastawiam się. Cały czas wiedziałam że to nie będzie hop-
                                                    siup no ale tez trudno odpędzić od siebie jakąś nadzieję. Natomiast
                                                    irytują mnie teraz poranne mdłości - trzymają mnie 3ci dzień i nie
                                                    wiem czy to nasza "syfiasta" stołówka w biurze czy tez jeszcze efekt
                                                    clo.

                                                    To faktycznie dobrze, jak gin ma konkretny plan i Ci o nim mówi. Ja
                                                    też usłyszałam od ginki co będziemy robić przez nastepne 3 m-ce i co
                                                    ewentualnie potem. To daje takie poczucie panowania nad sytuacją a z
                                                    drugiej strony konkretnego działania.

                                                    Pozdrawiam.
                                                  • baby1982 Re: Znowu o clo i owulacji część V 21.05.08, 21:32
                                                    Dziewczyny moje podejście do 2 IUI szykuje się na 27 maja.Biorę CLO od 5 do
                                                    9dc.Na monitoring idę w piątek.Zobaczymy może tym razem coś wyjdzie.Jak
                                                    pęcherzyk nie będzie dostatecznie duży to będziemy przesuwać na inne dni(mam
                                                    męża w domu do 3 czerwca).Mój lekarz ten w Poznaniu robi inseminację na
                                                    niepękniętym pęcherzyku,usg mam już na miejscu(w Pile).Modlę się aby było w
                                                    końcu dobrze.
                                                    Pozdrawiam i życzę miłego weekendu.
                                                  • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 22.05.08, 11:51
                                                    Malwes plemniki w nas żyją do 3dni więc miejmy nadzieję że się uda.Komórka
                                                    jajowa jest zdolna do zapłodnienia zaledwie 24godz.Te nudności to może być
                                                    jeszcze efekt clo mi też nie przechodzi od razu.
                                                    Baby fajnie że już masz zaplanowane IUI.Ty nie jesteś pierwsz której gin robi na
                                                    niepękniętym pęcherzyku już któraś z dziewczyn chyba tak miała.
                                                  • balbina777 Re: Znowu o clo i owulacji część V 22.05.08, 13:10
                                                    Anulka jak twoje usg?
                                                    Mnie bola dzisiaj jajniki i mam wrażenie że zamiast pękać to
                                                    pęcherzyki rosną, oj tam z tym wszystkim!
                                                  • diabelka1 Re: Znowu o clo i owulacji część V 22.05.08, 13:15

                                                    cześć dziewczyny
                                                    czy encorton jest róweniż na podwyższony testosteron czy tylko na
                                                    przeciwciała?
                                                  • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 22.05.08, 22:58
                                                    Diabelka chyba tylko na przeciwciała na androgeny działa coś innego ale nazwy
                                                    nie pamiętam.
                                                    Balbinka przedtem nie zdążyłam napisać.Mnie kompletnie nic nie boli w tym cyklu
                                                    nawet dziś mimo że wczoraj miałam pregnyl.W poniedziałek kolejne USG żeby
                                                    sprawdzić czy pękł pęcherzyk.Na prawym jajniku mam 2pęcherzyki jeden 17mm a
                                                    drugi 19mm.Na lewym jeden 13mm więc mały.Po rozmowie z ginem trochę się
                                                    uspokoiłam.Gin strwierdził że jeśli się faktycznie boję Diany to może ją
                                                    pominiemy bo On nie chce mnie stresować ale to dopiero przyszłośc.Jeśli teraz
                                                    nic nie wyjdzie to jeszcze jeden cykl z clo będę miała ale spróbujemy bez
                                                    pregnylu tylko muszą być jajniki bez torbieli.No i jeśli się nie uda to w
                                                    najbliższym czasie laparo choć gin za bardzo nie chce się z tym śpieszyć bo to
                                                    jednak ingerowanie już w organizm które niesie również jakieś
                                                    powikłania.Zobaczymy co przyniesie przyszłość.
                                                  • polarna77 Re: Znowu o clo i owulacji część V 22.05.08, 23:16
                                                    Anulka, powodzenia! A ja chyba jeszcze w poniedziałek na wszelki
                                                    wypadek zrobię betę, żeby nie brać Femodenu nie mając 100% pewności.
                                                    Z drugiej strony wiem, że nie ma co się oszukiwać i że pewnie
                                                    sikaniec się nie mylił...
                                                    Źle mi i na dodatek mam anginę, i buuuuuuu
                                                  • barbarabarbara Re: Znowu o clo i owulacji część V 23.05.08, 17:33
                                                    Diabelka ja mam zaplanowany encorton jak nie wyjdzie nic w tym cyklu
                                                    właśnie na obniżenie androstendionu, testosteronu i
                                                    17OHprogesteronu. mam go brać jakby co od 2dc do 12dc i w tym czasie
                                                    oczywiście clo, metformax i euthyrox na tarczyce. W przyjmowaniu
                                                    encortonu bardzo istotny jest pomiar cukru i pilnowanie wagi, bo to
                                                    steryd i mocno wpływa na cały metabolizm.
                                                    \

                                                    Polarna pewnie że najlepiej poczekać do poniedziałku i zrobić bete -
                                                    tak przecież miałaś zaplanowane, trzymam kciuki żeby była wysoka,
                                                    dziewczyny nie raz pisały że robiły po 2 - 3 sikańce i wychodziły
                                                    ujemne a beta wyszła dodatnia.

                                                    Anulka to bardzo fajnie że usg wyszło imponująco (ładne pęcherzyki)
                                                    także jak to mówi moja pani doktor trzeba zrobić użytek z owulacji,
                                                    a później nie może być inaczej jak dwie krechy na teście...
                                                    Ja byłam w środe na usg: pęcherzyk pęknięty, ciałko żółte jest także
                                                    czekam do przyszłego piątku na bete. miałam dziś robić progesteron,
                                                    ale doszłam do wniosku że i tak mi to nic nie da , a jak będzie
                                                    bardzo wysoki to pewnie będe się nakręcać przez cały tydzień aż do
                                                    bety. teraz dodatkowo mam dołączoną luteine dopochwowo, tak żeby
                                                    troche żołądek odpoczął od duphastonu.
                                                    Nie wiem jeszcze co się dzieje - bardzo od wczoraj bolą mnie
                                                    piersi, tzn sutki i zrobiły się takie jakieś wielkie i
                                                    żylaste.jeszcze 8 dni do spodziewanego @ także nie wiem czym to jest
                                                    spowodowane.
                                                  • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 23.05.08, 20:24
                                                    Polarna oby testy się myliły i w poniedziałek wyszła wysoka beta.Za życzenie
                                                    powodzenia nie dziękuję żeby nie zapeszyć.Jakoś nie mam przekonania do tego ze
                                                    tym razem sie uda bo znów prawy jajnik jest tym lepszym a poprzednie cykle też
                                                    były z prawego jajnika i nic z tego jak wiecie nie wyszło.Ja najprawdopodobniej
                                                    mam zrosty w obrębie prawego jajnika więc to może być przyczyna tego że się nie
                                                    udało.
                                                    Barbarabarbara wiesz j w zeszłym cyklu też myślałam o progesteronie i doszłam do
                                                    tego samego wniosku co Ty ze to i tak za bardzo nie ma znaczenia.To będzie
                                                    najdłuższy tydzień dla Ciebie nie?Ja w poniedziałek(17dc)idę na USG sprawdzić
                                                    czy pękł pęcherzyk a potem też czekanie do 30dc i test choć jeszcze go nie mam i
                                                    jakoś nie spieszy mi się go kupować bo to pewnie kolejny test z 1kreseczką
                                                    będzie.Trzymam za to dziewczyny za Was kciuki.
                                                  • siwa601 Re: Znowu o clo i owulacji część V 23.05.08, 22:39
                                                    Dziewczyny tak sobie czytam o waszych pęcherzykach i zastanawia mnie
                                                    1 rzecz.W kwietniu miałam pierwszy stymulowany cykl i juz 10 dc
                                                    bolał mnie lewy jajnik ale usg i iui była umówiona na 12dc.jak
                                                    pamiętacie 12 dc na usg nie było "JUŻ"widać pęcherzyków ale gin
                                                    powiedział że owólacja była na 100% po widzi w lewym jajniku zmiany
                                                    i płyn (nie pomiętam jaki,ale który miał wskazywać że owulacja
                                                    była),i zrobił mi iui.No i teraz sie zastanawiam czy nie kłamał,bo
                                                    co bym nie czytał to wiekszość z Was około 17dc idzie na usg potrzec
                                                    czy pęcherzyk pękł a u mnie niby pękł 12dc 5 godz przed usg,Myslicie
                                                    czy to możliwe że tak szybko,ja i tak juz tam nie pójdę ale jestem
                                                    teraz ciekawa bo jak by nie patrzeć to prawie 1,5 roku do niego
                                                    chodziła.


                                                    Polarna nic nie napisze bo nie chcę cię nakręcać szczególnie przed
                                                    zblizającym się tym dniem.

                                                    Dziewczyny nie wiem jak Wy bo nigdy chyba nie pisałyśmy na ten
                                                    temat,ale ja jak co roku boje się TEGO dnia,zawsze mam takiego doła
                                                    a w szczególnosci jak mam zadzwonić do mojej mamy z życzeniami...Juz
                                                    dziś mam przed oczami widok roześmianych dzieci biegnących z
                                                    laurkami do swoich mam sad znowu będzie mnie M pocieszal że moze za
                                                    rok też dostanę może nie laurkę ale uśmiech Naszego dziecka.
                                                    jak ja nie lubie tego dnia...ale mam nadzieję że kiedyś go pokocham.
                                                  • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 24.05.08, 09:06
                                                    Siwa myślę że Twoje podejrzenia są słuszne.Nie chce mi się wierzyć że w 12dc
                                                    miałaś już po owu mimo wszystko to chyba za wcześnie no chyba ze masz 25dniowe
                                                    cykle to może ale czy ja wiem?A kiedy pęcherzyk pękł to nie jest w stanie
                                                    powiedzieć co do godziny żaden gin.Płyn w zatoce jest tak gdzieś do 3dni po
                                                    owu(pytałam gina)Już kiedyś pisałam że po tym co czytam w necie to w klinikach
                                                    kierują się w większości przypadków po prostu kasą i może w Twoim przypadków gin
                                                    mimo że wiedział o braku owu nie chciał tego mówić nie wiem naprawdę i nie chcę
                                                    gdybać.Coć z drugiej strony pio stymulacji pęcherzyki szybciej rosną ale u mnie
                                                    przez ten długi okres czasu owu nigdy nie wystąpiła w 12dc.
                                                    Jeśli chodzi o dzień matki to jeszcze 3lata temu myślałam tak jak Ty ale jak
                                                    wiesz teraz mam ten swój dzień i choć nasz smerf mało mówi to jest i wiem że ten
                                                    dzień jest także moim świętem.
                                                    Długo się leczyłaś u tego gina więc powinien być w porządku ale czy tak jest
                                                    trudno powiedzieć.Możesz jeszcze w Provicie zapytać o leczenie które przeszłaś
                                                    co oni tam powiedzą.
                                                    Ależ się rozpisałam.A jeszcze co u mnie dziś był wzrost tempki więc wg tego owu
                                                    miałaby już być ale spadek i ten wzrost nie były książkowe więc się nie nakręcam
                                                    że z tego coś będzie.W poniedziałek USG więc zobaczymy co gin powie i czekanie na @.
                                                  • siwa601 Re: Znowu o clo i owulacji część V 24.05.08, 10:20
                                                    Zazwyczaj cykle mam 30 dniowe.Jeśli chodzi o tą sytuacje to już ok 9
                                                    dc tak na max bolał mnie jajnik i nawet dzwoniłam do gina czy nie
                                                    zrobić szybciej usg ale on powiedział że skoro boli to znaczy że
                                                    pęcherzyki rosną i jest ok.Tego 12 dc faktycznie koło 15 przestało
                                                    boleć,i moze faktycznie w tym momencie było pęknięcie-usg miałam o
                                                    21 więc 6 godz póżniej.Nie wiem sama zobaczymy co mi powiedzą w
                                                    Provicie.
                                                    Anulka oby usg było ładniutkie a chyba musi być skoro masz różnice
                                                    temperatur.
                                                    Ja spadam już dziś lecę na uczelnie relaksować się na kolosie smile
                                                  • mona79.1 Re: Znowu o clo i owulacji część V 24.05.08, 15:22
                                                    siwa ja juz miałam dwie IUI i własnie w 12 dc mysle że u każdej
                                                    dziewczyny to sprawa indywidualna i różnie organizm reaguje, głowa
                                                    do górysmile ja testuję 2 czerwca
                                                  • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 24.05.08, 15:49
                                                    siwa ja się nie nakręcam wcale ie wierzę że się uda bo przy książkowym marcowy
                                                    wykresie ciąży brak więc teraz to już tylko robię to po to by ginowi wykres
                                                    pokazać o który zawsze mnie prosi.Nawet ostatnio powiedziałam ginowi że jeśli to
                                                    prawy jajnik to z tego nic nie będzie.
                                                  • malwes Re: Znowu o clo i owulacji część V 25.05.08, 16:28
                                                    Mnie dość mocno bolą/bolały jajniki od 10dc. w 11dc były, jak
                                                    pisałam, dwa pęcherzyki 16mm w obu jajnikach. Ginka przewidywała owu
                                                    na dziś (na niedzielę). Choć ja w środę zrobiłam test owu i wyszedł
                                                    (dwie silne równej grubści krechy) co wskazywałoby, że owu raczej w
                                                    sobotę. Dziś rano jeszcze wstałam z silnymi kłóciami w jajnikach ale
                                                    teraz to boli mnie cały brzuch jak przy @. Nie wiem co o tym myśleć -
                                                    najchętniej poszłabym na usg ale nie mam za bardzo możliwości i
                                                    czasu bo jutro wyjazd już z samego rana (jeszcze muszę męża o 4.00
                                                    obudzić smile)))))) Qrczę...szczerze mówiąc to jakoś cienko mi idą
                                                    takie starania "z zegarkiem w ręku". Zupełnie wtedy mi się nic nie
                                                    chce sad...

                                                    Dziewczyny, a jak u Was? Macie jaką stałą "metodę" bo my to chyba
                                                    trochę się pospieszyliśmy bo staraliśmy się od środy (11dc)
                                                    praktycznie codziennie/ co drugi dzień i jak przyszło do dni
                                                    krytycznych to wymiękliśmy wink

                                                    12dc faktycznie wcześnie ale jak najbardziej jest to możliwe.
                                                  • balbina777 Re: Znowu o clo i owulacji część V 25.05.08, 19:35
                                                    Ja uważam, że owu w 12 dc jest możliwe.
                                                    Malwes z tymi staraniami to też tak czasami mam. Zaczynamy troszkę
                                                    wcześniej co by nie przegapić a później jest ciężko, zwłaszcza przy
                                                    obfitej "mokrości". Do tego jeszcze starania przez 4 lata to już
                                                    naprawdę czasami się nie chce.
                                                    Anulka bardzo ładne pęcherzyki wyhodowałaś, aż ci zazdroszczę. Ja
                                                    już mam stresa drugiej fazy cyklu. Nie robię usg, żeby sprawdzić czy
                                                    moje pękły i to jeszcze gorzej mnie irytuje bo nie wiem co się
                                                    dzieje.
                                                    Dziewczyny mam takie pytanie: czy robią się wam na brodzie takie
                                                    olbrzymie krosty- wulkany czerwone? Ja coraz takie mam i
                                                    wytłumaczyłam sobie, że powstają one wtedy jak nie pęknie pęcherzyk
                                                    i robi się z niego torbiel.
                                                    I czy przy pco zawsze lh jest większe od fsh? Ja mam lh za niskie i
                                                    może w związku z tym nie tak się leczę jak powinnam. Jakby nie było
                                                    chcę się zapisać na wizyte do pro vivo, może tam mnie dokładniej
                                                    przebadają.
                                                  • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 26.05.08, 08:27
                                                    malwes ale nie martw się tak że nie możesz zrobić USG.Może trochę odciągnij
                                                    myśli od jajników?Co do testów ja im nie wierzę bo dziewczyny różnie już na ich
                                                    temat pisały zresztą np pregnyl zmienia wynik takiego testu.Gin też nie jest
                                                    jakoś nimi zafascynowany.Kiedyś w reportażu o testach mówili także i o tych
                                                    testach i stwierdzili że tych testów nie powinny stosować osoby np z pco.
                                                    Co do starań to my też mamy ten problem jeszcze ja przez długi czas miałam
                                                    poczucie że gin wie że my akurat teraz bo wcześniej USg było a wieczorem
                                                    mieliśmy działać.My współżyjemy 2dni pod rząd a potem dzień przerwy.

                                                    Co u mnie-dziś idę na USG zobaczyć czy pregnyl zadziałał.Aha no i u mnie
                                                    niestety zaczęły się problemy z grubością śluzówki-niby jest taka jak w 2połowie
                                                    cyklu ale za cienka.

                                                    BAlbina owszem jest możliwa owu w 12dc ale przy krótkich cyklach bo 2faza zawsze
                                                    trwa 2tyg tylko pierwsza faza ma różną długość. Mi się syfki robią odkąd do
                                                    leczenia gin włączył pregnyl ale nie zauważyłam żeby było ich wiecej gdy
                                                    powstawała torbiel.Wiesz co ja dokładnie nie pamiętam jak to jest z tym lh i fsh
                                                    ale mają odwróconą wartość i jednego z nich ma byś o więcej niż drugiego.Pewna
                                                    jestem że niestety nie ma konkretnego leku na wyrównanie poziomu lh czy fsh
                                                    .Jeśli nie masz przekonania do leczenia u tego gina to może faktycznie zrób tak
                                                    jak piszesz-zmień lekarza.
                                                  • polarna77 Re: Znowu o clo i owulacji część V 26.05.08, 19:08
                                                    Beta poniżej 0,1...sad. I na diabła mi to "pozytywne nastawienie"?
                                                  • siwa601 Re: Znowu o clo i owulacji część V 26.05.08, 20:03
                                                    Polarna przykro mi...........
                                                  • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 26.05.08, 20:13
                                                    Polarna przykro mi.A już myślałam że kolejną szczęściarą będziesz.Zbieraj siły
                                                    na dalszą walkę.Jestem z Tobą.

                                                    Ja dziś po USG.Poryczałam się w gabinecie gina bo powiedziałam ze już nie mam
                                                    siły słuchać tych narzekań ciężarnych że im źle bo im duszno bo one spać nie
                                                    mogą itd...i że nie widzę sensu tych wizyt.Nie wiem co dalej będzie z tym moim
                                                    leczeniem bo to psychiczne załamanie już mnie zbyt długo trzyma ale dla Was
                                                    wszyskich dziewczyny chcę być wsparciem i trzymam kciuki za Was razem i za każdą
                                                    z osobna.Na USG wyszło że na lewym jajniku przetrwały pęcherzyk ma 24mm a na
                                                    prawym jeden pęcherzyk się zmniejszył do 8mm a z drugiego tworzy się ciałko
                                                    żółte wiec owu była a czy skończy się to szczęśliwie to zobaczymy za 2tyg..

                                                  • siwa601 Re: Znowu o clo i owulacji część V 26.05.08, 22:20
                                                    Anulka hej co z tobą tylko pozazdrościć pęcherzyków głowa do góry!!!
                                                  • balbina777 Re: Znowu o clo i owulacji część V 26.05.08, 22:33
                                                    a ja jasny gwint tak się zapracowałam, że zapomniałam zadzwonić i
                                                    się zapisać do pro vivo.
                                                    anulka - siwa ma rację, ciesz się, że owu była. Z czasem się
                                                    wszystko ułoży. Będzie dobrze, głowa do góry. Przecież wreszcie musi
                                                    się udać!!!!
                                                  • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 27.05.08, 06:32
                                                    Siwa dzięki więm ze fajne te pęcherzyki ale jak widać po USG tylko jeden pęknął
                                                    a z drugiego większego zrobiła się torbiel jeśli się nie wchłonie to przerwa w
                                                    leczeniu.
                                                    Oj bablbina balbina to dzwoń dziś póki pamiętasz.OKby było tak jak piszesz.....
                                                  • barbarabarbara Re: Znowu o clo i owulacji część V 27.05.08, 09:01
                                                    Polarna przykro mi że taka beta.
                                                    Anulka dobrze że pękł pęcherzyk to tylko świadczy że owulka była,
                                                    będzie dobrze!
                                                    U mnie dziś 25 dc, i na razie nic się nie dzieje za wyjątkiem
                                                    nabrzmiałych piersi, ale to może po luteinie. Brzuch nie boli- ale
                                                    przed @ nigdy nie bolał.
                                                    Nie wiem czy się odważe zrobić bete w piątek czy odłoże do
                                                    poniedziałku.
                                                  • polarna77 Re: Znowu o clo i owulacji część V 27.05.08, 21:45
                                                    Dzięki dziewczyny!!! Jeszcze jutro się nad sobą poużalam, a potem
                                                    się zbieram.
                                                    Anulka, dla mnie to wygląda dobrze, trzymam kciuki!!!!!! Siwa za
                                                    Ciebie też smile, wiesz o tym!!!!
                                                    Barbara, oddaję Ci mojego majowego bociana smile. Pisz co i jak!
                                                    A ja od wczoraj biorę Femoden. Coś mnie od ponad tygodnia pobolewa
                                                    po lewej stronie i nie wiem czy to nie jakaś torbiel (czy to boli?).
                                                    Dodatkowo mam problem z mężem, który nagle stwierdził, żebybym nie
                                                    brała tych zastrzyków z Fostimonu tylko zrobiła badania na
                                                    endometriozę... a ja zgubiłam wykaz tych badań. Może wiecie jakie
                                                    powinnam zrobić? A wogóle to on jest przeciwny "tej całej chemii" i
                                                    woli się tak nie starać. I to mnie serio dobija, bo tak to my do
                                                    niczego nie dojdziemy!
                                                    Poczekamy zobaczymy
                                                  • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 27.05.08, 22:27
                                                    barbarabarbara ja bym zrobiła w piątek betę niw trzymałabym się w
                                                    niepewności.Wiem że to dobrze wygląda ale po marcowym cyklu kiedy było dokładnie
                                                    tak samo jak teraz boję się mieć nadzieję.

                                                    polarna no to zbieraj się dziewczyno i do dzieła w kolejnym cyklu.Jaki masz
                                                    teraz plan?Mnie nawet ta 6cm torbiel nie bolała czułam trochę takie rozpieranie
                                                    no ale to chyba zrozumiałe jeśli urosła mi na jajniku pomarańcza. Endo chyba już
                                                    wykrywa USG przez pochwę ale głowy nie daję.Szkoda że M tak podchodzi do tego
                                                    może jest już tym wszystkim zmęczony?
                                                    A ja chyba 8czerwca testować będę.
                                                  • siwa601 Re: Znowu o clo i owulacji część V 27.05.08, 22:59
                                                    No Anulka powiem tyle w niedzielę jakdę znowu do Częstochowy...po
                                                    ostatnim razie Lisek oznajmił nam swoje 2 krechy więc teraz kolej na
                                                    ciebie.
                                                    Wiecie co do Częstochowy mamy ok 60 km ale po ostatnim razie jakoś
                                                    tak mnie to wyciszył że postanowiliśmy jechać właśnie w niedziele.W
                                                    zeszły weekend siedziałam do 20 na uczelni za 2 tyg zaczynam już
                                                    ezgaminy więc zostaje tylko ten weekend a że oboje w tym tygodniu
                                                    pracujemy więc zostaje niedziela i to jaka 1 czerwca DZIEŃ DZIECKA
                                                    chyba dobry dzień aby prosić o dzidziusia...wiem wiem jak zwykle się
                                                    nakręcam,ale może faktycznie to początek bo przecież zaczynamy w tym
                                                    miesiącu na nowo leczenie nowi lekarze nowe możliwości.tylko jeszcze
                                                    musimy między sobą trochę ocieplić relacje bo jakoś po ostatnim
                                                    razie strasznie się oddaliliśmy,cały czas się mijami a jak jesteśmy
                                                    juz razem w domu to i tak jakoś nie u miemy ze sobą być no właśnie
                                                    ja przed kompem M ogląda jakiś film....
                                                    A jeszcze jedno dzis wróciła do pracy 3 m-ce po porodzie dziewczyna
                                                    która pracuje obok mnie i tak jakoś zaczęłyśmy gadać i ona mi mówi
                                                    że kiedyś przed ciąża myślała że jak urodzi dziecko to nie pójdzie
                                                    do pracy do puki nie pójdzie mały do przedszkola ale że ma z kim
                                                    zostawić małego po wróciła do pracy na 1/2 etatu oj dużo by gadać
                                                    ale w trakcie rozmowy tak jej się wymskło że bardzo długo się
                                                    starali.Poszłam do niej potem i spytałam czy nie chciałaby o tym
                                                    pogadać (wiecie jesteśmy z jednego miasta )i sie zgodziła i wiecie
                                                    co przez 4 lata jeżdziła po całym śląsku przeszła tyle lekarzy i
                                                    każdy rozkładał ręce aż w końcu jeden powiedział że z punktu
                                                    medycznego nie ma większych problemów (tarczyca ale leczona z
                                                    pozytywnym skutkiem) raczej chodzi o blokadę psychiczną i wysłał ją
                                                    do jakiegoś bioenergoterapeuty aby troche się odstresowała i nie
                                                    myślala tak obsesyjnie,nawet się nie obejrzała jak zaszła w ciąże a
                                                    dziś patrząć do łóżeczka nie może uwierzyć że to naprawdę jej
                                                    dziecko.
                                                    Sorki że się tak rozpisałam ale naprawdę poruszyła mnie ta rozmowa
                                                    bo co wniosek jeden WARTO!!!
                                                    Jutro będę miała namiary na tego bio... od stresów.
                                                    ,Pozdrawiam dziewczynki smile
                                                  • anulka59 Re: Znowu o clo i owulacji część V 28.05.08, 07:35
                                                    Siwa to faktycznie pocieszająca historia dająca nadzieję.Choć ja przecież mam
                                                    synka więc też mam powody do wiary że w końcu musi się udać.Może faktycznie ta
                                                    Częstochowa ma coś w sobie?Dobry pomysł z takim wyjazdem.Może i my się
                                                    wybierzemy?Szkoda że nie rozmawiacie ale to pewnie zmęczenie tym wszystkim i
                                                    obawa przed nowymi lekarzami.
                                                  • polarna77 Re: Znowu o clo i owulacji część V 28.05.08, 08:51
                                                    Plan mam i to bardzo dokładny, tylko męża muszę na nowo do pionu
                                                    ustawić. Za ok. 7-9 dni pewnie zacznę nowy cykl i wtedy clo w
                                                    zwiększonej dawce a do tego zastrzyki w brzuch co drugi dzień z
                                                    fostimonu (od sześciu do dziesięciu zastrzyków). Troszkę się obawiam
                                                    tej kuracji, bo gin powiedział, że te zastrzyki są
                                                    dość "niebezpieczne" bo bardzo łatwo można przestymulować i nie jest
                                                    to taka nieinwazyjna i przyjemna kuracja jak clo... No troszkę mi
                                                    jakoś tak straszno...
                                                    A na USG nic nie było widać (w sensie endometriozy), ale mój mąż
                                                    twierdzi, że po co się tak narażać i faszerować (do tego jeden
                                                    zastzryk u nas kosztuje prawie 100 zł) jak się wszystkiego nie
                                                    sprawdziło. Pewnie faktycznie jest już tym wszystkim zmęczony,
                                                    bardzo dużo pracuje (wychodzi o 5.00 a często wraca nawet o 21.00),
                                                    ale tak właściwie to kurka głównie ja ponoszę konsekwencje całego
                                                    leczenia itd!
                                                    A dziś wieczorem zabieram z siostrą mamę do kina na Indiana
                                                    Jonesa wink, na dzień matki i się odstresuję!
                                                    Pozdrawiam serdecznie!
                                                  • lisek78 Siwa... 28.05.08, 14:20
                                                    ... dobrze,że jedziesz.Na pewno którejś z Was to pomoże.Ja wierzę w
                                                    to bardzo mocno.
                                                    pozdrawiam
                                                  • anulka59 Re: Siwa... 29.05.08, 06:42
                                                    Polarna mam nadzieję że Indiana Jones Cię odstresował.Widzę ze faktycznie plan
                                                    zapięty na ostatni guzik oby był szczęśliwie zakończony .
                                                    Ja dziś 20dc brzuch mnie boli więc już się znów podłamuję.
                                                    Lisek a co u Ciebie jakieś nowe wieści po wizycie u doktorka?
                                                  • lisek78 Re: Siwa... 29.05.08, 08:53
                                                    Witam,

                                                    No cóż,u mnie od kilku dni już w miarę spokojnie.Wcześniej,cały
                                                    tydzień miałam plamienia/krwawienia.Łykam duphaston,magnez,nospe i
                                                    encorton.Dodatkowo codziennie zastrzyk z kaprogestu.Pupę mam jak
                                                    śliwkę,ale to wszystko nie ma najmniejszego znaczenia.Liczy się
                                                    efekt.Nie wiem czy to normalne,ale mam jakieś przerażające myśli,że
                                                    coś będzie nie tak,że,nie daj Boże... itd. Straszne to jest i mam
                                                    nadzieje,że to przejdzie.Przecież nie mogę do stycznia zamartwiać
                                                    sie czy wszystko z maleństwem ok,bo się wykończę
                                                    nerwowo.Anulka,powiedz,też tak miałaś???Następną wizytę
                                                    mam "dopiero" 10 czerwca.
                                                  • anulka59 Re: Siwa... 29.05.08, 11:07
                                                    Lisku niestety ale też miałam zastrzyki bo na samym początku plamiłam nospę i
                                                    duphaston też brałam i magnez tylko encortonu nie miałam.Też się bałam o
                                                    małego(czułam od początku że to chłopczyk)ale wiedziałam jedno w rękach mojego
                                                    gina ciąża jest bezpieczna i była do samego końca.
                                                  • malwes Lisku 29.05.08, 12:18
                                                    Wiem, że to łatwo powiedziec, ale "nie martw się" tak bardzo.

                                                    Ja w ciąży z synkiem plamiłam non-stop. Zaczęłam w 3cim tygodniu, z
                                                    przerwami do 14go tygodnia. A potem to już krwawiłam a nie plamiłam.
                                                    Na początku problemem było "nie wiadomo co", potem nisko ułożona
                                                    kosmówka a potem łożysko przodujące. Przestałam w 26hbd. Mam
                                                    zdrowego przedszkolaka.
                                                    Jesli to krwiaczek to on Cię może zaskoczyć silniejszym plamieniem
                                                    jeśli postanowi zejść z nie sie wchłonąć. Możesz tez plamić w
                                                    okresach miesiączek do których nie doszło. Nisko ułożona kosmówka
                                                    tez potrafi podplamiać. Trzeba na siebie uważać ale staraj się nie
                                                    myśleć o niczym strasznym bo to tzw. niemila "poronienie
                                                    zagrażające" przytrafia się 1/4 ciężarówek i praktycznie rzadko
                                                    poronieniem się kończy. Jesli to krwiaczek to wchłania się około 2
                                                    tyg.

                                                    A ja dziś byłam na usg - obydwa pęcherzyki pękły bez Pregnylu. W
                                                    zatoce płynu już nie ma więc to prawdopodobne, że to była niedziela
                                                    9albo sobota albo poniedziałek).

                                                    Brzuch jak bolał tak boli tylko trochę inaczej. endo ładnie urosło.
                                                    12go testuję z krwi.
                                                  • barbarabarbara Re: i znowu porażka... 29.05.08, 15:58
                                                    nie wytrzymałam i zrobiłam sikańca i oczywiście jedna krecha, dziś
                                                    27 dc także powinno już być coś widać a tu nic.
                                                    Także odstawiam luteine i czekam na @.
                                                    zastanawiam się czy nie zrobic badania drożności jajowodów, bo tak:
                                                    męża wyniki b. dobre u mnie owulacja była i może poprostu jajowody
                                                    są zatkane, zaczęłam się nad tym zastanawiać bo kilka miesięcy temu
                                                    miałam bete 5,3 czyli musiało dojść do zapłodnienia tylko przestało
                                                    się rozwijać może właśnie przez jajowód. niewiem czy to jest
                                                    logiczne i czy to mogło tak faktycznie być, nie mogę sobie na razie
                                                    tego wszystkiego poukładać...
                                                    Jak coś możecie poradzić właśnie tego badania hsg, i czy ta moja
                                                    beta - czyli ciąża biochemiczna może mieć coś wspólnego z
                                                    niedrożnością to bardzo proszę o radę.
                                                  • malwes Re: i znowu porażka... 29.05.08, 16:16
                                                    Basiu,
                                                    Ja bym nie odstawiała tej luteiny. Sikańce tak wcześnie robione
                                                    bardzo, bardzo czesto się mylą. 27dc to naprawdę bardzo wcześnie. Ja
                                                    w pierwszej ciąży zrobiłam sikańca w dniu spodziewanej @, nie
                                                    wyszedł. Zrobiłam tydzien później, nie wyszedł. Zrobiłam dwa tyg
                                                    później - wyszedł. A potem z usg i dokładniejszych badan wyszło, że
                                                    już byłam w ciąży i to takiej "teoretycznie wykrywalnej" testami).

                                                    Ja nie do końca jestem pewna czy ta niedrożność tak działa. Nie wiem
                                                    tego akurat dokładnie ale te plemniki własnie przez jajowód lecą do
                                                    jajeczka i statystycznie oceniając okres życia jejeczka i tempo
                                                    poruszania - zapłodnienie dzieje się w jajowodzie. Przy niedrożnym
                                                    jajowodzie , w zalezności od miejsca niedrożności, jajeczko a)
                                                    mogłoby nie być wchłonięte przez jajowód b) mogłoby być wchłonięte
                                                    ale plemniki nie dobiegną c) plemniki dobiegną, zapłodnią ale
                                                    zarodek (czy jak to tam się na tym etapie nazywa) będzie za duży,
                                                    żeby się przebić przez zator do macicy i zagnieździć. Musiałby się
                                                    zagnieździć pozamacicznie żeby zacząć wytwarzać Beta-HCG.

                                                    Może źle myślę, bo teoretycznie to mozliwe - ale intuicyjnie to
                                                    chyba niedrożny jajowód to raczej rzadko dopuściłby do biochemicznej.

                                                    Nie wiem...ale luteiny nie odstawiaj. Zrób BHCG i jak wydzie
                                                    negatywna do dopiero odstaw (dziś tak gadałam z ginką o tym z
                                                    Invimedu - ja nie mam własnych @ tylko te co miałam to takie po-
                                                    pigułkowe więc nie umiem sobie oszacowac pierwszego dnia
                                                    spodziewanej m-czki. I ona kazała mi zatestowac Betę dopiero po
                                                    30tym dniu a sikańca to już w ogóle - i rozmawiałysmy tez własnie o
                                                    tym, że przy synku sikańce (różne) nic mi nie pokazywały.
                                                  • barbarabarbara Re: i znowu porażka... 29.05.08, 16:31
                                                    dzięki za tak szybki odzew,
                                                    Malwes a Ty jak robiłaś sikańce na tym etapie to nie widziałaś nawet
                                                    bladziutkiej kreski...?
                                                    Ja już straciłam nadzieje, chociaż cały czas byłam optymistką to
                                                    dzisiaj dopadła mnie handra na całego, a podobno twarda baba ze mnie,
                                                    może faktycznie nie odstawie luteiny dopochwowej i zrbie bete w
                                                    poniedziałek - to będzie 31dc
                                                  • malwes Re: i znowu porażka... 29.05.08, 16:38
                                                    Basiu - nawet najmniejszej bladziochy nie widziałam (a wpatrywałam
                                                    się kochana długo i namiętnie wink

                                                    Odczekaj jeszcze trochę. Jeśli nawet nic z tego, to przynajmniej nie
                                                    będziesz mieć żalu do siebie, że zrobiłaś wszystko i że nie
                                                    odstawiłaś leków za wcześnie...a mierzyłaś temperaturę? Tak
                                                    normalnie, pod pachą...to ile masz?
                                                  • barbarabarbara Re: i znowu porażka... 29.05.08, 17:15
                                                    Malwes zazwyczaj mam 36,4- max to 36,6, zmierzyłam teraz jak
                                                    zapytałaś i pod pachą mam 37, to pewnie za mało żeby oczymkolwiek
                                                    świadczyło
                                                  • balbina777 Re: i znowu porażka... 29.05.08, 17:23
                                                    barbarabarbara na Twoim miejscu to bym nie odstawiała luteiny. Okres
                                                    jak ma być to i tak będzie. Ja zażywam luteinę ale podjęzykową a
                                                    okresu dostaję w 9-10 dniu brania. Z tego co wiem dopochwowa jest
                                                    silniejsza, też kiedyś brałam, i również się zdarzyło, że zaczęłam
                                                    plamić już pod koniec brania. Więc również uważam, że powinnaś leki
                                                    brać dalej, zrobić bhcg i dopiero po negatywnym wyniku odstawić. A
                                                    do póki nie ma @ to jest nadzieja.

                                                    Malwes pytasz Basię o temperaturę, masz jakąś teorię na ten temat?
                                                    Pytam, bo u mnie podwyższona temp. w drugiej fazie to norma, z
                                                    lekarzem nigdy o tym nie rozmawiałam.

                                                  • barbarabarbara Re: i znowu porażka... 29.05.08, 17:55
                                                    luteiny wzięłam już 16 tabletek także pewnie do poniedziałku jeszcze
                                                    pobiorę i moż wtedy samo wszystko się wyjaśni.
                                                    Dziewczyny na innych forach pisały że biorąc duphaston czy luteine
                                                    nie dostawały okresu - dopiero po odstawieniu przychodziła @,
                                                  • balbina777 Re: i znowu porażka... 29.05.08, 18:08
                                                    Bo tak chyba powinno być, @ dopiero po odstawieniu, niemniej jednak
                                                    przy podjęzykowej ja dostaję @ jeszcze przy zażywaniu. Tak się
                                                    czasami zastanawiam, że może mam za małą dawkę.
                                                  • malwes Re: i znowu porażka... 29.05.08, 21:45
                                                    Dziewczyny, z tą temperaturą to jest tak, że po zapłodnieniu wzrasta
                                                    i utrzymuje się tak kilka tygodni. Wzrasta jakoś tak właśnie do
                                                    około 37,2 stopni - w wyniku działania progesteronu. Nie jestem
                                                    tylko pewna jak to się ma do brania duphastonu czy luteiny (na
                                                    ulotkach nic nie ma). Jednak pamiętam z tego forum kilka postów,
                                                    gdzie dziewczyny odnotowywały wzrosty i spadki temperatury po owu
                                                    mimo brania duphastonu.


                                                    Z tym dostawaniem @ jest chyba różnie - wydaje mi się, że kobiety
                                                    które miesiączkują "same" (nawet przy PCO) zazwyczaj przy cyklach
                                                    stymulowanych mogą dostawać @ bez odstawiania luteiny czy duphastonu
                                                    (poziom ich własnych hormonów wywołuje @). Natomiast te z nas, które
                                                    nie miesiączkują regularnie - chyba reagują na leki trochę inaczej i
                                                    bez odstawienia progesteronu/syntetycznego prog. @ nie przychodzi.

                                                    To by się pokrywało z faktem, że u niektórych kobiet w ciąży
                                                    potrafią występować plamienia przypminające miesiączkę - nawet
                                                    trzykrotnie w terminach kiedy by ją dostały gdyby nie były w ciąży
                                                    (czyli aż do 4go m-ca ciąży). Nie bardzo mogłam w to uwierzyć ale
                                                    lekarz mi to potwierdził - ja podplamiłam w terminie drugiej
                                                    brakującej miesiączki.

                                                  • anulka59 Re: i znowu porażka... 29.05.08, 21:55
                                                    malwes co do niedrożności jajowodów myślę podobnie.Trzymam kciuki za owocne
                                                    staranka skoro pęcherzyki popękały.
                                                    Barbarabarbara nie łączyłabym ciąży biochemicznej z niedrożnością raczej
                                                    pozamaciczna byłaby możliwa.Ja ma badanie drożności za sobą ale Ty jeśli nie
                                                    miałaś to może zrób.W poniedziałek powtórz test i bierz do 30dc luteinę.Ja
                                                    przynajmniej tak robię i odstawiam po ujemnym teście no i dostaję @.Gin mi nawet
                                                    powiedział ze dłuższe branie luteiny może opóźnić trochę @.
                                                    Balbina może zapytaj gina o dawkę luteiny?
                                                  • anulka59 Re: i znowu porażka... 30.05.08, 00:57
                                                    Malwes a ja sie trochę nie zgodzę z tą temperaturą -że się utrzymuje kilka
                                                    tygodni-mi w ciąży spadła w 37dc a już byłam w ciąży i brałam duphaston.
                                                  • malwes Re: i znowu porażka... 30.05.08, 09:59
                                                    Anulko, może masz rację.
                                                    Zastanawiam się tylko nad jednym - gdybyś nie była stymulowana clo
                                                    (nie wiem czy byłaś akurat wtedy) i wszystko byłoby ok z fazą
                                                    lutealną to może Twój naturalny progesteron podniósłby temperaturę.
                                                    Natomiast po clo zazwyczaj występuje niedomoga lutelna ale brałaś
                                                    duphaston więc z ciążą wszystko było ok - natomiast to jest
                                                    syntetyczny progesteron i on robi wszystko to samo co naturalny ale
                                                    np. nie jest wykrywalny w badaniach progesteronu z krwi oraz z forum
                                                    wynika, że nie zawyża temperatury (w przeciwieństwie do luteiny).
                                                    Stąd właśnie foremki obserwują spadki temperatury a tez czasami nie
                                                    (jeśli wytwarzają dużo własnego prog.)

                                                    Tak naprawdę to teoretyzuję teraz, zupełnie nie wiem jak to działa.
                                                    To takie moje przemyślenia tylko. O tej tempce wiem od lekarza i
                                                    pamiętam z doświadczeń z młodym, bo na początku ciąży złapałam
                                                    infekcję gardła, brałam Bioparox a stan miałam ciągle podgorączkowy
                                                    i potem lekarz powiedział, że te 37,3 to jest normalny stan w ciąży
                                                    w pierwszym trymestrze i to nie jest moja niedoleczona infekcja.

                                                    Natomiast na pewno nie ma reguł bo przecież nawet z tymi testami
                                                    ciążowymi to są jazdy.

                                                    No nic, trzymam kciuki za dobrą betę z krwi dziewczyny - bo chyba to
                                                    jedno tylko nie kłamie.
                                                  • polarna77 Re: i znowu porażka... 30.05.08, 16:35
                                                    Anulka, to jeszcze kilka dni cierpliwości (albo nie-cierpliwości,
                                                    raczej) Cię czeka smile.
                                                    Lisku, ja też duzo w ciąży z synkiem plamiłam i te myśli czarne są
                                                    chyba nieodzowną, chociaż niepotrzebną Wam teraz sprawą. Też mnie
                                                    nachodziły, i to przez całą ciążę, ale wszystko skończyło się dobrze-
                                                    u Ciebie też tak będzie smile.
                                                    Barbara, sikańce to wiesz... beta jest wiarygodna! Trzymam cały czas
                                                    kciuki! A jesli chodzi o nidrożność, to myślę, że jest to sprawa
                                                    warta sprawdzenia i też się zastanawiam czy nie powinnam zrobić
                                                    badania. Pogadam o tym z moim ginem.
                                                    Malwes super, że pęcherzyki tak się same wyrwały do działania smile.
                                                    A mój mąż po rozmowie stwierdził, że na milion procent chce
                                                    następnego dziecka, ale musi sie zastanowić czy na pewno teraz... a
                                                    ja młodsza się robię czy jak!!!???
                                                    Z niecierpliwością czekam na Wasze sukcesy!!!! I trzymam za Was
                                                    moooocno chociaz ostatnio nie zaglądam tak często.
                                                  • malwes Anulka 30.05.08, 16:45
                                                    Anulka...a jak to jest z tymi Twoimi bólami brzucha...bo ja w
                                                    pierwszej ciąży miałam koszmarne bóle brzucha w pierwszych 3
                                                    tygodniach ciąży (niech się chowają skurcze porodowe) - to
                                                    oczywiście tez były skurcze ale bolało jak diabli. Teraz w zasadzie
                                                    od drugiego dnia brania clo do dzisiaj (20dcyklu) cały czas mnie
                                                    boli brzuch - przy pracy jajników i jajeczkowaniu mogłoby tak być
                                                    ale jest już po. Wg mnie sam ból brzucha ciąży nie wyklucza, wręcz
                                                    wiele kobiet odczuwa jego nasilenie vs to co czują przed @
                                                  • anulka59 Re: Anulka 30.05.08, 23:32
                                                    Polarna to dobrze że sobie porozmawialiście.Może M boi się zmian jakie będą
                                                    czekać na Was gdy pojawi się dziecko?Oj wiesz ja to nadal na nic nie liczę wiec
                                                    ten tydzień wytrzymam choć już zaczynam mieć objawy napięcia przedmiesiączkowego.
                                                    Malwes przy tamtej ciąży też było clo.Co do duphastonu to masz rację że nie
                                                    wpływa na tempkę ale fakt faktem że u mnie spadła a na szczęście ciążę
                                                    donosiłam.Co do bóli brzucha w ciąży cały czas mnie bolał brzuch i miałam
                                                    skurcze a brzuch jak kamień.Gin bał się ze nie donoszę bo skoro od początku
                                                    skurcze dość mocne to czego się spodziewać?Przy clo bywa różnie raz mnie boli
                                                    raz rozpiera a teraz np gdy brałam clo to nic nie bolało a teraz daje znać o
                                                    sobie lewy jajnik.
                                                  • anulka59 Re: Anulka 01.06.08, 09:14
                                                    Hej mnie od wczoraj boli całe podbrzusze.Tempka pewnie po luteinie37 więc się
                                                    nie łudzę.Za tydzień testowanko.
                                                  • siwa601 Re: Anulka 01.06.08, 17:22
                                                    Anulka więcej optymizmu!!!Wrócilismy właśnie z Częstochowy-masa
                                                    ludzi upał i nóg nie czuje,ale mimo to czuje się super bo tak sobie
                                                    pomyslałam że dziś Dzień dziecka więc super dzień aby prosić o
                                                    dziecko i za rok fajnie by było pojechać juz w trójkę i podziękować!?
                                                    Oj rozmarzyłam się...a tak po za tym to rano przyszła @ więc......
                                                  • malwes Re: Anulka 01.06.08, 21:52
                                                    Anulko - my się chyba różnimy tylko jednym dniem cyklu (ty jesteś o
                                                    jeden do przodu, dziś mój 22dc. Ja mogę zrobić betę między 10 a 12
                                                    czerwca (owu miałam między 14tym a 16tym). Może się odważę zrobić
                                                    wcześniej sikańca, ale nie wiem...
                                                    Mnie dla odmiany przestał brzuch boleć tylko od czasu do czasu coś
                                                    zakłuje albo pociągnie dołem. Nie chcę się łudzić, że udało się za
                                                    pierwszym razem, choć wtedy też niespodziewanie za pierwszym - tylko
                                                    wtedy był efekt odbicia po tabletkach. Teraz już poważniejsza
                                                    stymulacja. Kurczę, z drugiej strony nie chcę oszukiwać samej
                                                    siebie, że nie mam choć trochę nadziei albo że nie mam prawa do tej
                                                    nadziei bo to pierwszy cykl z clo. Staram się o tym nie myśleć ale
                                                    jednak od czasu do czasu przychodzi taka refleksja. Jedyne co robię
                                                    to nie dźwigam i na wyjeździe ściemniałam, że piję trochę chodząc
                                                    całą noc z jedną puszką piwa wink...
                                                  • malwes Re: Anulka 01.06.08, 21:54
                                                    A...i moja tempka cały czas 37,8 (w uchu więc trochę cieplej) i na
                                                    duphastonie. Ale odkąd pamiętam, to jakoś zawsze mąż ma 36,8 a ja
                                                    37,3 więc to u mnie żaden wyznacznik.
                                                  • anulka59 Re: Anulka 01.06.08, 22:41
                                                    Siwa wiesz masz rację muszę napoić się optymizmem.Cieszę że Ci się wypad do
                                                    Częstochowy udał.Życzę Ci z całego serca żebyś już w przyszłym roku miała dzień
                                                    matki i dzień dziecka.

                                                    Malwes to pewnie taka Twoja uroda z tą tempką.Ja raczej mam 36,6 więc u mnie to
                                                    jest skok.Oby to był pierwszy oznak....Masz rację ja mam 23dc z tym że ja muszę
                                                    robić sikańca przed odstawieniem luteiny i duphastonu przy wątpliwym brać nadal
                                                    i robić bete i jeśli ona wyjdzie wysoka to nie odstawiam a jak test pokaże
                                                    1krechę to odstawiam lki i czekam na @.Najważniejsze to mieć nadzieję więc ją
                                                    miej-ja ją też mam gdzieś na dnie serca bo gdybym jej nie miała to już te
                                                    3miesiące temu zrezygnowałabym z walki.
                                                  • balbina777 Re: Anulka 02.06.08, 15:41
                                                    Siwa601 - powodzenia w nowym cyklu.
                                                    Anulka i malwes ja was wyprzedzam, u mnie 25 dc. I oczywiście
                                                    nastroje juz mam no bo pewnie znowu się nie udało. Brzuch nie boli,
                                                    parę dni temu momentami coś ściskało ale przestało, jajniki też nie
                                                    bolą. Na dodatek dzień matki, dzień dziecka, ogólnie dół. Jedynie
                                                    temp. mam podwyższoną 37,1-37,3 pod pachą. Trochę mnie to wszystko
                                                    męczy. Jak myślicie, gdybym chciała jutro zrobić bhcg, czyli w 26
                                                    dc, 14 dni po pregnylu, to czy badanie już by coś wykazało gdyby
                                                    zdarzył się cud? Jutro powinnam odstawić luteinę.
                                                  • malwes Balbina 02.06.08, 16:11
                                                    ...teoretycznie coś już mogłoby pokazać choć beta tez pokaże coś
                                                    wtedy jeśli zagnieżdżanie odbyło się tak krótko i książkowo co nie
                                                    musi być prawdą...tylko czy to ma sens?. Bo może nie pokazać, nawet
                                                    jeśli sie udało...i ja nie wiem czy te rozterki pt. "czy za wcześnie
                                                    zrobiłam Betę i czy powtarzać" i odnawianie nadziei sa chyba gorsze.
                                                    Będziesz to wszystko przeżywac dwukrotnie - lepiej odczekaj

                                                    Oczywiście to mądrzenie się moje to o kant d...y potłuc bo ja sobie
                                                    dziś obliczyłam, że jak dzikim fartem owu byłaby w sobotę (a nie w
                                                    nd czy pon) to może dziś już jakiś test z czułością 10jednostek/ml
                                                    by coś pokazał smile))))))))))) i już byłam w drodze do apteki ale się
                                                    opamiętałam.

                                                    Bez sensu to czekanie - powinno się zaraz po stosunku robić test i
                                                    powinien Ci pokazać czy się udało czy nie wink
                                                  • anulka59 Re: Balbina 02.06.08, 18:31
                                                    BAlbina wszystkie starające się cchyba mają dołki w takie dni.Co do bety to po
                                                    pregnylu 2tyg ale betę ma sens robić 2tyg po owu nie wcześniej tak mi
                                                    powiedziano w labolatorium.
                                                    malwes widzę że nie tylko ja mam takie momenty nakrędcania się i wracania do pionu.
                                                  • malwes kiepskie dni... 02.06.08, 19:14
                                                    Oj Anulko, taki mam dziś beznadziejny dzień i jakoś tak wszystko do
                                                    d...y sad. Wydawałoby się, że jestem poważną osobą, niby dorosłą wink a
                                                    nie spodziewałam się, że będę reagować jak dziecko - najchętniej
                                                    leżałabym i tupałabym, że chcę wiedzieć tu i teraz czy się udało czy
                                                    nie sad(( Bardzo długo nie mogłam się zdecydować na drugie dziecko,
                                                    bo ciężko mi było fizycznie i psychicznie dojść do ładu po tym
                                                    leżeniu plackiem w pierwszej ciąży. I nie chodzi o leżenie, tylko o
                                                    te kilkaset dni ciągłego strachu, lęku czy to ostatnie krwawienie
                                                    czy się uda, czy to ostatni dzień czy jeszcze jeden, czy dam radę
                                                    donosić czy nie...i jeszcze nie mogliśmy i nie możemy liczyć na
                                                    nikogo z rodziny. Jesteśmy sami z mężem i choć nie wymagamy pomocy
                                                    to jednak łatwiej by nam było, gdzyby choć ktoś raz od tych 4 lat
                                                    zechciał zostać z naszym synkiem, czy zaopiekować się nim jak
                                                    zachoruje. Dziś właśnie wymówiła nam się pani przyprowadzająca z
                                                    przedszkola, ma operację tarczycy więc zrozumiała sprawa ale już
                                                    raczej nie wróci do nas bo to starsza osoba. Niby w lipcu przyjedzie
                                                    do nas szwagierka ale jak i tak siedzę i ryczę bo po prostu
                                                    nienawidzę zostawiania mojego dziecka z obcymi - to jeszcze kurcze
                                                    wpływ tej ciąży, ciąglę się boję, że coś mu się stanie, że ktoś go
                                                    skrzywdzi...a ludzie teraz są tacy okropni. Tylko kasa i kasa i mało
                                                    która opiekunka naprawdę ma serce do dziecka. Nam się udało dwa razy
                                                    znaleźć wspaniałe nianie i mam wrażenie, że moja dobra passa się
                                                    kończy.

                                                    I z tym zajściem też...teraz wróciły do mnie chwile, kiedy inne
                                                    kobiety w mojej rodziny kpiły sobie ze mnie, niby żartem, że "co ze
                                                    mnie za matka, ona tam rodziły bez problemu a ja narobiłam wszystkim
                                                    kłopotu tą moją ciążą" a potem jeszcze dziecko było słabe, w piątej
                                                    dobie życia miało zapalenie płuc, e.coli w moczu, gronkowca w pępku,
                                                    ledwo oddychał, leżeliśmy w drugim szpitalu cali w rurkach...

                                                    Ech, bez ładu i składu ten mój post i jest mi głupio, że tak się
                                                    żalę, bo w sumie większość z Was walczy o swoje pierwsze maleńtwo a
                                                    ja je mam i powinnam już dawno zapomnieć o tych kłopotach ale to
                                                    jest jak bumerang...mam wrażenie, że ciągle wraca i wraca a mnie
                                                    jest źle, że z nikim bliskim z rodziny nie mogę o tym pogadać, że
                                                    nie mam wsparcia w tak przecież intymnym problemie jak kobiecość,
                                                    czy też poczucie jej braku - i że przecież wydawałoby się, że
                                                    właśnie jedna kobieta drugą zrozumie, wesprze, przetłumaczy....
                                                    Sorry babeczki, tak mi się wylało.
                                                  • polarna77 Re: Balbina 02.06.08, 19:14
                                                    Oj dziewczyny wytrzymajcie to czekanie, bo to racja z tym dwukrotnym
                                                    testowaniem (ja nigdy i tak nie mogę doczekać). Kurcze, zrobiłam
                                                    sobie marker CA 125 i wyszedłó coś wysoki, bo 21,3. A dziewczyny
                                                    miały wynik ok. 10... i znowu mnie nosi. we czwartek powinnam dostać
                                                    @ i od soboty dwie tabletki clo i zastrzyki. Może faktycznie okażą
                                                    się takie skuteczne. Mam pytanie o ten marker i jeszcze o clo: czy
                                                    zażywać rano i wieczorem czy dwie tabletki naraz?
                                                  • anulka59 Re: Balbina 02.06.08, 21:48
                                                    malwes dobrze że się wyzaliłaś.To pomaga wierz mi-sama będąc w dołku znalazłam w
                                                    dziewczynach oparcie więc jakoś teraz się trzymam.Mam młodszego synka niż Twój
                                                    ale ciąża też była zagrożona więc przerabiałam to co Ty.Na takie coś nie ma słów
                                                    pocieszenia bo to w sobie musimy znaleźć chęć i siłę i nadzieję.Trzymaj się kobitko.
                                                    Polarna nie wiem jak to z tymi markerami jest więc Ci nie pomogę.Mi gin kazał
                                                    brać clo naraz tylko o tej samej porze żeby były 24godz nie ważna czy rano czy
                                                    wieczorem..
                                                  • balbina777 Re: Balbina 03.06.08, 21:59
                                                    Czuję, że @ nadchodzi sad(((. I znowu clo, ostatni czwarty cykl. Nie
                                                    wiem co ja mam dalej ze sobą zrobić.
                                                  • anulka59 Re: Balbina 03.06.08, 23:41
                                                    Balbinka przykro mi ze Tobie też się nie udało ale Jedyne co możesz zrobić to to
                                                    co wszystkie robimy czyli zebrać resztki sił i walczyć dalej.
                                                  • barbarabarbara tak jak przypuszczałam beta ujemna 04.06.08, 09:00
                                                    wczoraj odebrałam wynik mniej niż 1, @ już przyszła, także od
                                                    czwartku dołączam encorton , a od piątku znowu clo. rozmawiałam
                                                    wczoraj telefonicznie z moją gin i napomknęła mi że jak za dw cykle
                                                    nie uda się to zrobimy badanie czy mój śluź nie zabija plemników, to
                                                    badanie można zrobić z krwi. Mam do was pytanie jak nazywa się to
                                                    badanie i czy krew do badania oddaje również mąż, jaki jest koszt
                                                    takiego badania.
                                                    Pozdrawiam i trzymam za Was mocno kciuki, oby testowanko przyniosło
                                                    dwie upragnione krechy!
                                                  • malwes Re: tak jak przypuszczałam beta ujemna 04.06.08, 09:03
                                                    Basiu, Balbinko...bardzo mi przykro, że się tym razem nie udało sad
                                                  • anulka59 Re: tak jak przypuszczałam beta ujemna 04.06.08, 09:30
                                                    barbarabarbara Tylko ty oddajesz krew u nas w labolatorium robią to badanie
                                                    za 40zł.I jak się dowiadywałam to współżycie nie ma znaczenia ani dzień
                                                    cyklu.Przykro mi że Ty też nas jeszcze nie opuścisz.Żbieraj siły na dalszą walkę.
                                                  • barbarabarbara Re: tak jak przypuszczałam beta ujemna 04.06.08, 10:13
                                                    Serdeczne dzięki dziewczyny, Anulka jak fachowo nazywa się to
                                                    badanie?
                                                  • siwa601 Re:Barbara 04.06.08, 09:27
                                                    Szkoda że się nie udało jednak kolejny cykl to kolejna szansa.Jeśli
                                                    chodzi o to badanie o które pytasz to mój były gin robił cos
                                                    podobnego ale nie z krwi tylko przy okazji iui pobrał śluz z szyjki
                                                    i dodał do tego krople nasienia na taką płytke i oglądał pod
                                                    mikroskopek i niby wszystko ok ale z krwi nie miałam,i nie wiem czy
                                                    to co miałam robione to to samo.
                                                    U mnie kolejny miesiąc przymusowych "wakacji" bez działanie
                                                    tzn.będziemy działać ale bez wspomagaczy.Od początku tyg. siedzę w
                                                    książkach bo mam w sobote egzaminy ale dzis spojrzałam po coś do
                                                    kalendarza i widzę że jutro M ma pierwszą wizyte w Provicie u
                                                    urologa i powiem szczerze troche zaczynam mieć nerwy bo jak
                                                    pamietacie to wizytach u temtego urologa nie było za ciekawie,mam
                                                    nadzieje że jutro nie będzie tak żle.
                                                  • polarna77 Re:Barbara 04.06.08, 12:23
                                                    Dziewczyny, przykro mi strasznie, że się nie udało... Malwes,
                                                    trzymaj się. Ja znam te klimaty, sama panicznie się boję o mojego
                                                    syna. dziś np. w przedszkolu nie chciał zostać i wył i wołał "mamo
                                                    nie zostawiaj mnie", a ja musiałam iść na wizytę u gina. Całą drogę
                                                    przeryczałam. Ale te nasze chłopaki, to przecież twardziele są i
                                                    sobie poradzą! Wiem, że się boisz ciąży, ja też nie wiem co będzie
                                                    jak mi przyjdzie leżeć, jak przy synku... Wiedz, że nie jesteś
                                                    osamotniona z tymi myślami i uśmiechnij się- popatrz jakiego
                                                    fantastycznego bąka masz przy sobie smile.
                                                    Ja wczoraj zadzwoniłam do mojego gina, bo mam mocne bóle od ok. 3
                                                    tygodni, i w perspektywie zastrzyki z Fostimonu, więc kazał szybko
                                                    przyjechać. Okazało się, że to pewnie jelito, bo reszta OK. I teraz
                                                    zgodnie z lekami na wywołanie @ powinnam ją dostać jutro, ale
                                                    okazało się że moje endo ma 2 mm!!!!!! O matko, to przecież chyba
                                                    nie jest możliwe... Dołożył mi jeszcze jeden hormon na nadchodzący
                                                    cykl i jeżeli @ nie przyjdzie do niedzieli to mam do niego dzwonić.
                                                    Mam nadzieję, że przyjdzie szybko, bo dziś już 42 dc.
                                                    Pozdraiwam Was serdecznie
                                                  • siwa601 Agata Mróz 04.06.08, 12:48
                                                    Dziewczyny troche może nie na temat ale nie mogę uwierzyć że ta
                                                    dziewczyna nie żyje!!!!!!!!
                                                    Kurcze tak jej kibicowałam w tej walce bo uważam że jest
                                                    niesamowita,mimo tak strasznej choroby na przekór wszystkiemu i
                                                    wszystkim co jej odradzali postanowiła walczyć o swoje marzenie o
                                                    dziecko.Udało jej się urodzic przecierz śliczną córkę równo 2
                                                    miesiące temu i jaka ją spotkała za to nagroda-ŚMIERĆ!!!Czemu ten
                                                    świat jest tak popieprzony!!!
                                                  • anulka59 Re: Agata Mróz 04.06.08, 13:13
                                                    Siwa oj masz rację z Agatą.To niesprawiedliwe i bardzo przykre.
                                                    To badanie o którym piszesz to test po stosunku a to jest co innego niż to o
                                                    które pytała barbarabarbara.A może akurat bez leków Wam się uda-w końcu musi się
                                                    nam udać nie?
                                                    Barbarabarbara to badanie to test na przeciwciała anty plemnikowe(tego nie
                                                    jestem pewna czy nie ma być plemnikowe) i robi się go właśnie z krwi.
                                                  • balbina777 Re: Agata Mróz 04.06.08, 13:14
                                                    Też jestem w szoku, taka młoda dziewczyna... jakie to wszystko
                                                    niesprawiedliwe.

                                                    Piszecie o tym badaniu, ja myślałam, że to się robi wymaz po
                                                    stosunku ale jeśli można z krwi to super, bardziej komfortowy
                                                    sposób. Też ostatnio o tym badaniu myślałam.
                                                  • siwa601 Bioenergoterapeuta 05.06.08, 11:08
                                                    Dziewczyny dostałam właśnie ulotkę o tym
                                                    bioenergoterapeucie,wszystko wyglada ok i zdecydowaliśmy z M że
                                                    pójdziemy na wizytę ale po mojej wizycie w Provicie dziś idzie M a
                                                    ja mam wizytę na 18.06.Podaje stronkę:www.trembaczowski.pl
                                                  • malwes Re: Bioenergoterapeuta 05.06.08, 11:36
                                                    Dziewczyny,

                                                    Bardzo Wam dziękuję za słowa otuchy - zrobiło mi się naprawde
                                                    raźniej, bo poczułam, że nie jestem z tym wszystkim sama.

                                                    Polarna - ja mam dokładnie tak samo z endometrium jak nie biorę
                                                    estrogenów. Na samym Duphastonie czy Luteinie nie mam mowy o okresie
                                                    bo tam się po prostu nie ma co złuszczac. Nawet Orgametril nic nie
                                                    pomógł. Dopiero właśnie lekarz w Invimedzie powiedziała, że to
                                                    głupota dawać leki na wywołanie @ w tej sytuacji. Dostałam estrofem
                                                    na kilka dni, potem odstawiłam i jego i Duphaston i skąpy okres
                                                    przyszedł po 3 dniach.


                                                    A Agatą tragedia...gdyby nie infekcja udałoby się pewnie
                                                    dziewczynie. Straszna szkoda. Z tym dzieciątkiem fatalnie, tak
                                                    krótko nim mogła się cieszyć - ale pozostawiła w ten sposób kawałek
                                                    siebie a i pewnie okres ciązy był dla niej cudowny. Czy to Boskie
                                                    czy Nie-Boskie decyzje....tak czy siak zupełnie nie do zrozumienia
                                                    dla mnie ten świat.
                                                  • malwes Re: Bioenergoterapeuta 05.06.08, 11:37
                                                    Siwa - daj koniecznie znać po wizycie u tego człowieka...
                                                  • lisek78 test pct,czyli... 05.06.08, 11:37
                                                    Witam wszystkie dzielne dziewczynki!Czytam Was regularnie,trzymam
                                                    kciuki i modlę się.
                                                    A teraz do rzeczy - któraś z Was pytała o badanie przeciwciał
                                                    przeciwplemnikowych.Powiem jak to wyglądało u mnie.Otóż,po wielu
                                                    badaniach,których wyniki były ok (przeciwciała,markery itd)mój gin
                                                    powiedział,że pozostaje tylko test "po stosunku".A wyglądało to
                                                    tak.Gin zlecił współżycie rano,a wieczorem (jakieś 10 godzin
                                                    później) posadził mnie na fotel,pobrał próbkę śluzu i obejrzał
                                                    materiał pod mikroskopem.Wynik był bardzo jednoznaczny - zero
                                                    ruchomych plemników w polu widzenia,3-4 sztuki zupełnie
                                                    nieruchome.Diagnoza - wrogi śluz,co potwierdziły wcześniejsze
                                                    badania z krwi na obecność przeciwciał przeciwplemnikowych.Nie
                                                    pampiętam dokładnie cen badań,ale nie były to jakieś zawrotne sumy.
                                                    I jeśli mogę coś poradzić, to nie ma co czekać z tym badaniem.Ono
                                                    jest proste,bezbolesne i szybkie.A dużo może wyjaśnić.Po tym badaniu
                                                    mój gin powiedział,że chyba powinniśmy spróbować iui i spróbowaliśmy
                                                    z powodzeniem!
                                                    pozdrawiam ciepło,radośnie,wiosennie i ciążowo!
                                                  • anulka59 Re: test pct,czyli... 05.06.08, 15:34
                                                    Siwa właśnie daj znać jak po wizytach u bioenergoterapeuty i w klinice.
                                                    Malwes oj tak ja też tego życia nie rozumiem.Może faktycznie głupota dawać na
                                                    wywołanie @ tabl ale to jest najprostrze a często przecież gini kierują się
                                                    rutyną a zresztą większość leków zaczyna się brać na początku cyklu więc to
                                                    takie jakieś pokręcone wychodzi.
                                                    lisku no i właśnie opisałaś oba badania-test po stosunku w którym bada się śluz
                                                    i przeciwciała przeciw plemnikowe z krwi.U Ciebie właśnie śluz był powodem wiec
                                                    pewnie dlatego pominięcie go dało szybko efekt.
                                                  • siwa601 Re: test pct,czyli... 05.06.08, 21:24
                                                    Dziewczyny słyszałyście ten chuk?To był kamień jaki spadł nam z
                                                    serca.Z M ok dostał tylko Vigor i Androvit na wzmocnienie i tyle nie
                                                    musimy robic tych badań co wam pisałam za ponat 1200zł tylko za ok 2
                                                    miesiące zrobić jeszcze raz badanie nasienia żeby porównać z
                                                    ostatnim.W usg wyszły przy silnym kaszlu żylaczki ale nie trzeba z
                                                    nimi nic robić bo nie są gożne,kurcze ale się ciesze!!!Teraz czekamy
                                                    do 18 na moją wizytę.
                                                  • polarna77 A żeby to wszystko... 05.06.08, 22:12
                                                    No i przyszła @ wywołana lekami. I OK, zastrzyki znalazłam aż w
                                                    Olkuszu, ale są, reszta hormonów i leków skompletowana i czeka.
                                                    Dzwonię do gina, żeby się umówić za te 11-13 dni na wizytę, a tu się
                                                    okazuje, że wtedy go nie ma i muszę znowu czekać miesiąc!!!! Zaczyna
                                                    mnie to wszystko wkurzać mocno i chyba mnie szlag trafi!!! Zapisałam
                                                    się wstępnie na wizytę na 11-go lipca i zapytałam, ociekając jadem
                                                    czy w lipcu też planują sobie jakieś wakacje. No, ale co zrobię,
                                                    nic. Trzeba poczekać, tyle, że w lipcu mam jechać z Małym w góry
                                                    (muszę się nauczyć robić sobie zastrzyki) a 15-go lipca mamy jechać
                                                    nad morze, a tu nie wiadomo jak to będzie! No strasznie nie lubię
                                                    takich sytuacji!!!!
                                                    Wybaczcie dziewczyny, że się tak publicznie tu wkurzam, ale mam
                                                    okropne poczucie traconego czasu i zazdroszczę Wam tych czynnych
                                                    starań. Bo u mnie bez leków to wogóle nie mam co myśleć.
                                                    Pozdrawiam Was serdecznie i pomimo wszystko przesyłam sto
                                                    uśmiechów smile
                                                  • anulka59 Re: A żeby to wszystko... 05.06.08, 22:44
                                                    Siwa to chuk faktycznie z takimi wieściami wpadaj częściej.
                                                    Polarna a może inny gin zrobiłby Ci to USG?Teraz niestety musimy się z tym
                                                    liczyć ze czas urlopów i gini wyjeżdżają.Jeszcze te wyjazdy w Twoje w lipcu też
                                                    mogą pokomplikować staranka więc może na USG do innego gina to nie byłby głupi
                                                    pomysł co?Niestety tak już jest że mamy poczucie straconego czasu.
                                                    Ja jeszcze nie wiem kiedy mój gin planuje urlop ale najczęściej wyjeżdża na
                                                    tydzień w czerwcu a na dwa tyg w sierpniu więc też nie wiem jak to będzie z tym
                                                    moim leczeniem a do innego gina po prostu panicznie się boję iść(bardzo przykre
                                                    badanie kiedyś przeszłam).Do tego teraz sobie uświadomiłam że jeśli mój gin mi
                                                    nie pomoże to strach mnie przed innym ginem sparaliżuje i koniec nadziei na
                                                    drugiego smerfa.Oj chyba mnie też jakiś smuteczek znów dopadł.
                                                  • anulka59 Re: A żeby to wszystko... 08.06.08, 08:51
                                                    No i g...o wyszło ze staranek.Znów 1krecha.Teraz to już chyba faktycznie oleję
                                                    plany gina i będę brała tylko leki by mieć @ bo to ciągłe oszukiwanie się że
                                                    może następnym razem się uda nie ma sensu.
                                                  • malwes Re: A żeby to wszystko... 08.06.08, 20:14
                                                    Anulko, bardzo mi przykro. Może jeszcze poczekaj trochę. Może
                                                    jeszcze nic nie widać...qrcze no!
                                                  • siwa601 Anulka 08.06.08, 20:21
                                                    sad Przykro mi sad
                                                  • malwes A u mnie testy pozytywne ale bladziochy... 08.06.08, 20:23
                                                    i nie wiem co myśleć. Od kliku dni czułam się źle, mdliło mnie znów
                                                    bardzo, bolały piersi i brzuch. Zrobiłam w piątek test bobo-test
                                                    niebieski (czułość 10 jednostek/ml) i wyszły dwie kreski - blada ale
                                                    wyraźna. Zrobiłam potem z czułością 25 jednstek - totalny bladzioch
                                                    ale druga kreska była. Dziś rano też bladzioch - ale widoczny.
                                                    Natmiast przestraszył mnie dzś rano ból brzucha - jakoś tak trochę
                                                    zestresowałam się tym testem, że po dwóch dniach znów taki blady i
                                                    skurcz mnie złapał od kolan aż po krzyż. Od piątku zwiększyłam
                                                    duphastony i wzięłam no-spę. Staram się nie myśleć, jak ciężko było
                                                    z pierwszą ciążą ale wszystkie lęki wracają....nie nastawiam się, że
                                                    wszystko się uda, bo wiem, że to wcześnie. Jutro pójdę na betę i
                                                    zobaczymy...
                                                  • anulka59 Re: A u mnie testy pozytywne ale bladziochy... 09.06.08, 06:39
                                                    Dzięki dziewczyny.
                                                    malwes oby tobie się udało trzymam mocno kciuki za dzisiejszą betę.
                                                  • malwes Re: A u mnie testy pozytywne ale bladziochy... 09.06.08, 09:53
                                                    Byłam, zrobiła, - dziś po 14.00 lekarka z wolnej chwili zadzwoni z
                                                    wynikiem ale normalnie nie wiem jak wysiedzę. Odpędzam czarne
                                                    scenariusze, próbuję się zkupic w pracy ale d..a.
                                                  • balbina777 Re: A u mnie testy pozytywne ale bladziochy... 09.06.08, 10:54
                                                    Malwes trzymam mocno kciuki, będzie dobrze! Szybko daj znać jak
                                                    wyniki!
                                                  • malwes Beta HCG: 444 jednostki 09.06.08, 15:15
                                                    ....jejku, aż nie mogę uwierzyć...teraz się zastanawiam, czy nie
                                                    pomylili wyników z inną pacjentką, ale robiłam też progesteron (60
                                                    jednostek) więc chyba małe szanse, żeby w Invimedzie tego samego
                                                    dnia pacjntki o tym samym nazwisku robiły testy...prawda?

                                                    Ktoś zresztą napisał na forum (znalazłam dziś post), że przy becie
                                                    ponad 500 jednostek druga kreska byla blada.

                                                    Lekarka pogratulowała, kazała iść leżeć do końca tygodnia. Zrobiła
                                                    usg (oczywiście nic nie widać) ale chciała wykluczyć inne przyczyny
                                                    bólów brzucha. Jajniki ok, endo ok, płynu w zatoce nie ma. Kazała
                                                    zamienić duphaston na luteinę. I widzimy się za 2 tyg. Jeszcze w
                                                    szoku jestem.
                                                  • balbina777 Re: Beta HCG: 444 jednostki 09.06.08, 15:39
                                                    Malwes - ogromne gratulacje! Jesteś wielka! Super, że Ci się udało.
                                                    I słuchaj się lekarki, wypoczywaj, leż, i dbaj o WAS.
                                                  • anulka59 Re: Beta HCG: 444 jednostki 09.06.08, 15:52
                                                    Super malwes.Słuchaj zaleceń lekarki bierz leki a za 9miesięcy utulisz maleństwo.
                                                  • polarna77 Re: Beta HCG: 444 jednostki 09.06.08, 16:46
                                                    Malwes buziaki przesyłam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Powodzenia!!!!
                                                    Strasznie się cieszę!!! Dbaj o siebie smile.
                                                    Anulka, szkoda, że Tobie się nie udało, ale myślę, że nam też się w
                                                    końcu uda zapewnić rodzeństwo naszym synkom smile.
                                                    A ja czekam do następnego cyklu, odwołałam wyjazd nad morze i
                                                    czekam. 1 lipca teoretycznie powinnam zacząć nowy (TEN) cykl. Mąż
                                                    jutro ma iść na badania i może czegoś nowego się dowiem.
                                                    Pozdrawiam i czekam na dalsze wieści od Was smile
                                                  • siwa601 Re: Beta HCG: 444 jednostki 09.06.08, 16:51
                                                    Malwes-serdeczne gratulacje,wypoczywaj jak najwięcej i myśl
                                                    pozytywnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    Ostatni wątek szczęśliwie zakończył Lisek,ten wątek malwes-może pora
                                                    założyć nowy wątek który któraś z nas zakończy?co wy na to?
                                                  • polarna77 Re: Beta HCG: 444 jednostki 09.06.08, 17:10
                                                    Siwa, myślę, że to dobry pomysł smile. A reszta co na to?
                                                  • malwes Dziękuję... 09.06.08, 18:07
                                                    Dziewczyny - wielkie dzięki za ciepłe słowa. Mam nadzieję, że będę
                                                    mogła tu z Wami jeszcze trochę pobyć i czytać i pisać bo jakoś
                                                    dodałyście mi siły.

                                                    Ja trochę podłamana bo właśnie odebrałam z przedszkola synka z
                                                    gorączką 38,2 więc infekcja na początek ciąży jest mi ostatnią z
                                                    potrzebnych rzeczy no ale co zrobić. Znajoma pediatra, mama dwóch
                                                    córek pocieszyła mnie, że takie dziecięce infekcje nie powinny być
                                                    dla mnie aż tak groźne, choć jakoś ciężko mi się wyluzować. Tyle, że
                                                    to prawo Murphy'ego...jak chorować to wtedy, kiedy najmniej
                                                    potrzebne.

                                                    Co do nowego wątku...to ja w zasadzie nie powinnam chyba nic mówić.
                                                    I tak się czuję trochę niezręcznie - bo tak jakoś dołączyłam do
                                                    Waszego grona z rozpędu i jak widać Wasze dobre fluidy podziałały na
                                                    mnie. Więc jak chcecie to mniej lub bardziej oficjalnie mogę zamknąć
                                                    jakiś rozdział...widziałam w tym miesiącu dwa bociany (i jak to nie
                                                    wierzyć w bociany? smile...i mogę Wam z całego serca przekazywać teraz
                                                    dobre fluidy bocianie i wyrazić ogromną nadzieję, że w tym kolejnym
                                                    cyklu na pewno ktoś z Was dołączy i doczeka się upragnionych dwóch
                                                    kreseczek, sobie pożyczę abym donosiła tę kochaną ciążę i aby
                                                    ogólnie to był dobry miesiąc dla wszystkich Foremek.
                                                  • diabelka1 czy to poronienie czy pomyłka 09.06.08, 18:07

                                                    28 dnia cyklu rano robiłam test ciązowy (Bobotest 25 ml) wyszła
                                                    druga blada kreska, potem robiłam nastepnego dnia test z większą
                                                    czułością i nic nie wyszło, za dwa dni tez nic i za cztery dni znowu
                                                    bobo test nic.
                                                    Dodam, ze w tym miesiącu miałam przez około tydzień dziwne bóle w
                                                    dole brzucha i krzyża, brzuch miałam jak balon ( te bóle najpierw
                                                    krzyża pojawiły się kilka dni po ew. owulacji). Byłam u lekarza,
                                                    wykluczono stan zapalny i inne choroby. Czy mogłam zajść i
                                                    poronić??? jak myslicie. Dopiero teraz zacznę brać clo, wczesniej
                                                    tylko bromergon i duphaston. A wiem , zę mam PCO i się zastanaweiam,
                                                    zę może doszło do zapłodnienia przejrzałej komórki jajowej (jak to
                                                    przy PCO) i sie nie przyjęła??
                                                    Miałyscie taką sytuację???
                                                  • anulka59 Re: czy to poronienie czy pomyłka 09.06.08, 18:51
                                                    Zaczęłam nowy wątek skoro ten szcześciem malwes możemy zamknąć
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka