Dodaj do ulubionych

efekty uboczne in vitro

12.06.08, 21:59
Czy lekarze kierujący na in vitro informują jakie są skutki uboczne
całej stymulacji i wszystkiego przez co przechodzi kobieta? Czasami
myślę z lękiem co będzie gdy zawiodą już wszystkie środki w mojej
walce o dziecko. Boję się jak zachowuje się w tym wszystkim organizm
kobiety? Co się dzieje po kilku latach od całego zabiegu? Chcę mieć
dziecko ale chyba nie za wszelką cenę i kosztem swojego
zdrowia...CZy to egoizm...?
Obserwuj wątek
    • lilit2005 Re: efekty uboczne in vitro 13.06.08, 10:43
      informuja. w novum dostajesz ulotke z informacja ze skutkiem
      ubocznym moze byc np. hiperstymulacja lub krwotok. sama dostalam
      krwotoku po punkcji co skonczylo sie laparotomia w szpitalu. ale to
      sa bezposrednie skutki uboczne, co do bardziej daleksieznych (np. po
      wielu latach), to przypuszcza sie, ze konskie dawki hormonow nie
      pozostaja bez wplywu na organizm, ale nie ma zadnych naukowych
      dowodow, ze np. wzrasta ryzyko raka piersi itp.
      swoja droga nie znam zadnej dziewczyny, ktora ewentualne skutki
      uboczne powstrzymaly przed in vitro (chyba ze in vitro wiazalo sie z
      innymi powaznymi zagrozeniami stwierdzonymi przez lekarza)
    • kasialu Re: efekty uboczne in vitro 13.06.08, 12:14
      Moje dwie koleżanki miały bardzo poważne schorzenia. lekarz nie mógł
      na 100% powiedziec, ze były skutkiem stymulacjo do in vitro, ale
      wiele na to wskazywało. Jedna z koleżanek przeszła 2 razy całą droge
      do ICSI, druga 5 razy.
      • uccellino Re: efekty uboczne in vitro 13.06.08, 15:39


        > koleżanki miały bardzo poważne schorzenia.

        Jakie?
        • lusiasia Re: efekty uboczne in vitro 14.06.08, 19:51
          nie ma badan, ktore by potwierdzaly efekty uboczne, kiedys czytalam raport z
          Danii, ze rosnie ryzyko raka piersi o jakies 25 %, ale takie same ryzyko jest u
          kobiety palacej papierosy i u kobiety z uwarunkowaniami genetycznymi
          i np raka szyjki macicy u kobiety ktora nie urodzila nigdy dziecka, a takze raka
          piersi u kobiety ktora nie karmila piersia itd



          • hannade Re: efekty uboczne in vitro 15.06.08, 20:43
            droda dot10. To nie egoizm, a normalny ludzki odruch. dobrze, że sie
            zastanawiasz a nie tylko kierujesz instynktem. A wyczerpalaś już
            wszystkie inne metody zajścia?
            Czasami czytając niektóre posty dot. zajścia za wszelką cene
            faktycznie brzmią egoistycznie. Chcemy dziecka, a czy dziecko chce
            byc w naszej rodznie? Może tylko chcemy dla opinii spolecznej lub
            dla podtrzymania związku albo dla zaspokojenia instynktu. Czy mamy
            na to odpowiednie warunki aby nie czuło sie gorsze od innych dzieci?.
            Tak bardzo chcemy dziecka, a godzimy sie na zabicie innych zarodków
            też naszych dzieci, które po prosu już na starcie mają pecha.
            Czy naprawdę my kobiety kierujemy sie tylko dobrem dziecka, czy
            raczej wŁasną naturą, która nam nakazuje rodzić.
            • ae_iwona_83 hannade, bardzo mądra odpowiedź 15.06.08, 23:58
              nie dało sie tego lepiej ujac
              • rudakudlata Hmm 20.02.09, 22:52
                A ja sie nie zgadzam w pełni z tą odpowiedzią. Jesteśmy ludźmi, chcemy być
                szczęśliwi i mamy do tego prawo. Matka jest dla dziecka a dziecko jest dla
                matki, nie rozumiem zarzutów typu że najawżniejsze jest dobro dziecka a my się
                niby mamy poświęcić na ołtarzu. Bo nie mamy prawa chcieć dziecka dla opinii
                społecznej - żyjemy w tym społeczeństwie i chcemy być akceptowani, idziemy
                pewnym torem narzucanym nam przez środowisko, można poczytac trochę z
                socjologii. Nasze pragnienia i potrzeby sa silnie przez tą społeczność narzucane
                a odczuwamy je jako własne. Schemat jest taki - nauka, dorosłość, facet,
                rodzina, dzieci.
                Mamy tez prawo chcieć dziecka dla dopełnienia naszego związku. Mamy tez prawo
                żyć w zgodzie z naszym instynktem, który każe nam rodzić dzieci. Jesteśmy ludźmi.
            • tekla12 Re: efekty uboczne in vitro 16.06.08, 09:03
              hannade napisała:
              > Tak bardzo chcemy dziecka, a godzimy sie na zabicie innych zarodków
              > też naszych dzieci, które po prosu już na starcie mają pecha.
              Zaiste oryginalna teza, jeśli znajdziesz na niepłodności kogoś kto zgodził się
              na zabicie choćby jednego zarodka to dostaniesz medal od księdza proboszcza. W
              Polsce mrozi się wszystkie i nie niszczy żadnego nadprogramowego embrionu.
              > Czy naprawdę my kobiety kierujemy sie tylko dobrem dziecka, czy
              > raczej wŁasną naturą, która nam nakazuje rodzić.
              A czy spontaniczne poczynający rodzice kierują się tylko dobrem dziecka?
              • kolitka Re: efekty uboczne in vitro 16.06.08, 09:18
                Tekla brawo, bardzo trafna odpowiedź, zawsze sie zastanawiam po co
                takie osoby w ogole zabierają głos. No właśnie czy poczynając dzieci
                naturalnie nie zaspakajamy tych samych pragnień? Dokładnie TAK.My po
                prostu potrzebujemy wsparcia medycyny, która na szczęście jest tak
                rozwinięta że większosci z nas jest w stanie pomóc.
                • dagmara-k Re: efekty uboczne in vitro 19.02.09, 23:51
                  zdrowa para wspolzyjac przez rok a dopiero w 13 cyklu plodzac potomka zabija od
                  kilku do 12 zarodkow - mam na mysli te polaczone gamety, ktore trafiaja przez
                  jajowody do macicy a nie zagniezdzaja sie. codzienny seks jest ryzykiem zycia
                  zarodkow. dlatego nie rozumiem calego szumu wokol ivf w kwestii jakiegos
                  zabijania zarodkow. odroznijmy poczecie od zaplodnienia, mimo ze wmawia sie nam
                  np z ambony, ze to jest tozsame.
            • aurita Re: efekty uboczne in vitro 19.06.08, 23:52
              > Czy mamy
              > na to odpowiednie warunki aby nie czuło sie gorsze od innych dzieci?.

              o jakie warunki Ci chodzi? finansowe mamy skoro musimy sie leczyc z wlasnej
              kieszeni. W momencie kiedy panstwo zacznie refundowac IVF bedziemy mialy jeszcze
              lepsze warunki

              psychiczne: maluszki z IVF sa chciane i kochane, nauczymy ich wlasnej wartosci
              tak jak nieplodnosc nauczyla nas ze mozna przenosic gory

              fizyczne?

              > Tak bardzo chcemy dziecka, a godzimy sie na zabicie innych zarodków
              ktos cie zle poinformowal, podczas IVF nie zabija sie zarodkow. To nie sa
              dzieci. Dzieci biegaja z lopatka po piaskownicy.

              > Chcemy dziecka, a czy dziecko chce
              > byc w naszej rodznie?
              a ciebie ktos pytal o zdanie?
              • dagmara-k Re: efekty uboczne in vitro 19.02.09, 23:52
                Chcemy dziecka, a czy dziecko chce
                > > byc w naszej rodznie?

                konia z grzeda temu kto wymysli jak je o to zapytac
    • dobdob0106 Re: efekty uboczne in vitro 16.06.08, 06:55
      Jak możesz na takim forum pisać takie rzeczy. Uwazasz , ze to
      egoizm , jeździc do lekarza co drugi dzień , wbijać sobie zastrzyki
      w brzuch, nie spać , nie jeść i ciągle pragnąć, bez chwili
      wytchnienia. Ty chyba nie wiesz co mówisz. Egoizm...? Nikt dla
      własnego widzimiesie nie narzaz sie na to wszystko. Zbulwersowało
      mnie to.
      • uccellino Ale autorce chodziło chyba o to... 16.06.08, 10:21
        ...czy nie jest egoizmem mieć wahać się co do art z powodu możliwych
        przyszłych chorób u siebie. Tak ja zrozumiałam.
        • hannade Re: Ale autorce chodziło chyba o to... 16.06.08, 19:16
          Moim zamiarem nie jest kogos zbulwersowac czy potępic. kazdy ma
          chyba prawo do swojej opinii jednakże moja wypowiedź jest tylko
          pewna forma wątpliwości, które zawsze w takich chwlach sie pojawiaja.
          Co innego gdy cos dzieje sie samoczynnie, a co innego gdy mamy
          wybrać czas i moment aby było dobrze.
          Ja po prostu nie wyznaje zasady "cel uswieca środki" i "do celu po
          trupach". Czasami trzeba umieć ustąpic i nie byc obrażonym na caŁy
          świat.
          P.S a co dzieje sie z zamrożonymi zarodkami?????? i to nie jednym a
          kilkoma. i co mam zrobic jak nie chce 5 dzieci, ani nie chce oddać
          je w adopcje aby po swiecie sie nie tuŁay i nie byŁy materiałem
          eksperymentów. Moim zdaniem brak w naszym kraju rozwiązań prawnych
          co do dalszego ich życia.
          • azzurrina Re: Ale autorce chodziło chyba o to... 16.06.08, 20:27
            Nie widzę problemu.... Osoba - o poglądach takich jak Twoje - prosi w klinice o
            zapłodnienie tylko np 1, 2 czy 3 jajeczek. Klinika zazwyczaj pozwala na transfer
            maksymalnie 2-3 zarodków (aby uniknąć ciąż mnogich). Te, które uda się zapłodnić
            - są transferowane.
            I nie ma wówczas mrożenia zarodków.
            Jak ktoś jest tak wrażliwy moralnie to niestety musi się liczyć z koniecznością
            podejścia do kolejnego in vitro, przyjmowaniem kolejnych dawek hormonów. No ale
            coś za coś - zarodki nie muszą się mrozić ani "tułać".
            Mam tylko nadzieję, że w naszym kraju prawodawca pozwoli nam samym decydować
            jakie rozwiązanie jest dla nas właściwe.
            • dot10 Re: Ale autorce chodziło chyba o to... 16.06.08, 21:52
              Drogie kolezanki, chyba jednak za daleko odbiegłyscie od tematu, tak
              naprawdę to martwię się o to jak cały zabieg wpływa na późniejsze
              zdrowie kobiety, nie jestem już najmłodsza i jeśli kiedykolwiek uda
              mi się urodzić dzidziusia to chciałabym jak najdłuzej być w dobrej
              formie stąd moje pytanie. Mowiąc o egoizmie miałam na myśli to iż
              chyba nie chcę dziecka za wszelką cenę bo chyba dziecko potrzebuje
              zdrowej szczęśliwej matki a nie udręczonej i wyeksploatowanej przez
              całą machinę medycznych zabiegów. Staram się 3 lata i już mam lekko
              dość bo ciągle wynajdują mi nowe choroby, mają coraz to nowe
              koncepcje a jak dotąd uważałam się za najbardziej zdrową osobę pod
              słońcem...
              • uccellino Cóż, wyczerpanie jest na pewno jednym z ważnych... 16.06.08, 22:05
                ...aspektow niepłodności. Brzmisz tak, jakbys chciała zrezygnować z
                leczenia. A co ma byc dalej? Dawstwo? Surrogacy? Adopcja?
                Bezdzietność? Każda z tych opcji wymaga przemyslenia - tak czy
                inaczej będziesz potrzebować czasu, przerwy. Czemu więc nie zrobic
                sobie króciutkiej przerwy - i po odpoczeciu nie rozwazyć powrotu do
                leczenia?

                Wiem, że to nie każdemu i nie w kazdym momencie odpowiada, ale ja
                wlasnie zrobiłam sobie dwumiesięczne wakacje od niepłodności i
                dosłownie po kilku dniach odżyłam, rozkwitłam smile)

                A Ty powiedz sobie, że robisz tę przerwę, aby roważyć wszystkie
                dostepne opcje. Przeciez nie możesz decydowac pochopnie smile) A przy
                okazji odpoczniesz.
          • dagmara-k Re: Ale autorce chodziło chyba o to... 19.02.09, 23:56
            co mam zrobic jak nie chce 5 dzieci, ani nie chce oddać
            > je w adopcje aby po swiecie sie nie tuŁay i nie byŁy materiałem
            > eksperymentów. Moim zdaniem brak w naszym kraju rozwiązań prawnych
            > co do dalszego ich życia.

            mozesz po prostu w trakcie procedury poprosic lekarza o zaplodninie tylko 2-3
            komorek. twoje ryzyka, twoja odpowiedzialnosc. nie ma zakazu decydowania o
            ilosci zarodkow a tym samym skutecznosci. mozna swiadomie wybrac nizsza skuteczosc.

            > Co innego gdy cos dzieje sie samoczynnie, a co innego gdy mamy
            > wybrać czas i moment aby było dobrze.
            wybieramy czas i moment takze poczynania naturalnego poprzez wybor czasu i
            momentu stosunku.
    • thursday.next Re: hannade - classic :) 17.06.08, 00:33
      po prostu o to cała Polska katolicka w jednej osobie - nie wie i się
      wypowiada - hannade - nikt nikogo nie zabija przy in vitro -
      litości - weź się troche zorientuj zanim coś powiesz, bo przez takie
      gadające co im do łba przyjdzie powstają nie stworzone historie - że
      się zabija właśnie, że mają prawo do życia, szkoda gadać...
      a co do warunków na wychowanie dziecka to trafiłaś jak kulą w płot -
      żadne dzieci nie są bardziej oczekiwane, dopieszczane i kosztowne
      niż dzieci z in vitro.
      mam nadzieję, że zanim następnym razem się wypowiesz, zorientujesz
      się trochę w temacie, daj sobie czas...
      • batutka Re: hannade - classic :) 17.06.08, 10:17
        ja uwazam, ze najwiecej do powiedzenia w tym tamacie maja osoby, ktore sa po
        invitro, a wiec miedzy innymi ja
        powiem jedno i zawsze to bede powtarzac: nic nie moglo mnie lepszego spotkac jak
        moja corcia, ktora mam wlasnie dzieki zabiegowi
        jest najwspanialszym skarbem dla mnie i mojego meza
        kochana codziennie coraz bardziej
        i jak patrze na jej usmiechnieta buzke wiem na 100%, ze invitro to byla
        najlepsza decyzja jaka moglismy podjac
        ja sama czuje sie swietnie, jestem zdrowa - malo tego: to dzieki invitro wrocila
        mi plodnosc, polepszylo sie zdrowie (wynik ciazy)
        osoby przeciwne invitro mowilyby zupelnie inaczej gdyby mialy dzieki niemu tak
        wspaniale dziecko jakie mam ja smile
        • batutka zdrowie 17.06.08, 10:27
          a'propos zdrowia -to tak jak pisalam: moje zdrowie po zabiegu sie polepszylo,
          hormonalnie tez lepiej zdecydowanie (malo tego: jestem w kolejnej ciazy, tym
          razem poczetej naturalnie)
          stymulacja do invitro jest na pewno pewnym obciazeniem dla kobiety, bo jednak
          ilosc hormonow jest spora, ale ne pewno nie niesie to konsekwencji na pozniejsze
          lata: kobieta musialaby chyba poddawac sie takiej stymulacji co miesiac, zeby
          zniszczyc sobie zdrowie
          kobiety, ktore nie rodziy tez sa narazone na choroby (m.in rak piersi) wiec ja
          bym nie wyolbrzymiala zabiegu invitro
          ale w kraju, gdzie ludzie pokroju ojca rydzyka glosza swoje poglady na ten
          zabieg zawsze bedzie jeszczce mnostwo osob, ktore nabieraja sie na te idiotyczna
          propagande rodem ze sreniowiecza
          • dot10 Re: zdrowie 17.06.08, 22:20
            Czekam na kolejne opinie dziewczyn które poczęły dzidziusia metodą
            in vitro-Jak się czułyście w trakcie stymulacji, ciąży no i teraz
            kiedy już jesteście szczęśliwymi mamami. Wierzę że te informacje
            będą tylko pozytywne...
            • miceel Re: zdrowie 18.06.08, 07:09
              Jestem po 6 programach do ICSI(ostatnni udany),czuję się świetnie,
              nigdy nie miałam problemów ze zdrowiem.Obecnie to mój 17tc i ciąża
              przebiega książkowo.Pozdrawiam
            • monnap Re: zdrowie 21.06.08, 14:50
              Ja przeszlam przez stymlacje pod kniec kwietnia - udane invitro. Szczerze mowiac
              to bylam bardzo zaskoczona jak dobrze reaguje na wszystkie leki. Poza lekkim
              bolem podczas stymulacji - jajniki w ogole nie moglam powiedziec, ze cos sie
              zmienilo. Jedyne duze obciazenie - to obciazenie psychiczne. JA nie mialam
              zabiegu w POlsce, a wszyscy lekarze zapewnija mnie, ze nie mam mowy o jakis
              dalekosieznych skutkach ubocznych. Rak piersi czy macicy to teoria nie poparta
              zadnymi badaniami naukowymi. Invitro to szansa i powinnas sie cieszyc, ze ja
              masz. Ja mam zamrozonych 10 arodkow i zaden z nich nie zostanie zabity. Uwierz i
              jest tyle roznych opcji. Powodzenia
    • dobdob0106 Re: efekty uboczne in vitro 18.06.08, 09:07
      Brawo dziewczyny i życzę Wam z całego serca dożycia w zdrowiu
      conajmniej do 90-tki , jestem pezkonana , że po tym co przeszłyście
      nauczycie swoje dzieciaczki tolerancji i zrozumienia dla innych . A
      nie podejścia , ze ktoś che mieć dziecko z egoizmu i za wszelką
      cenę. Pozdrawiam mocno.
      • batutka Re: efekty uboczne in vitro 18.06.08, 10:33
        ja tez sie czulam swietnie w czasie stymulacji
        w ogole myslalam, ze invitro to jakas straszna rzecz, ostatecznosc, a jak
        podeszlam do zabiegu, przeszlam cala stymulacje, to bylam zdziwiona, ze wszystko
        przebieglo tak gladko, milo, przyjemnie, bezbolesnie
        ja naprawde bardzo milo wspominam stymulacje do zabiegu i sam zabieg
        jak juz wczesniej pisalam, zdrowie na tym nie tylko nie ucierpialo, ale wrecz
        sie polepszylo smile
        zycze wszystkim dziewczynom braku strachu przed tym zabiegiem, bo naprawde nie
        taki diabel straszny wink
        dobdob - faktycznie masz racje: przerazajace sa opinie, ze ludzie chca miec
        dziecko z czystego egoizmu
        no, ale ja mam nadzieje, ze takich ludzi jest jednak niewiele - ze wiekszosc ma
        normalne, zdrowe podejscie do tego
        w kazdym razie nikt mnie nie przekona, ze moja corcia to blad, ze nie powinnam
        podchodzic do zabiegu - nie wyobrazam sobie zycia bez niej :-:
        o! wlasnie sie budzi smile
        • grubamalpa Re: efekty uboczne in vitro 19.02.09, 19:05
          A w jakim ośrodku miałaś robione in vitro?
    • azzurrina Re: efekty uboczne in vitro 19.06.08, 18:05
      Ja tez czuje się świetnie - jestem po 3 pełnych programach. Ale to oczywiście
      nie znaczy, że nie ma efektów ubocznych długofalowych. Może są a może nie trudno
      powiedzieć, badań raczej nikt nie prowadzi. Po prostu metody stymulacji
      zmieniają się z roku na rok, podaje się różne leki w różnych klinikach. W czasie
      ostatnich kilku lat pojawiła się technika icsi, ostatnio imsi. Podejrzewam, że
      właściwie co roku w każdej klinice pacjentki poddaje się stymulacji w inny
      sposób. Na pewno w efekcie nie ma jakiejś plagi nowotworów czy innych schorzeń
      (już by o tym trąbiono)i ja się tego trzymam.
      Za to dzieci są zdrowe. Gdzieś tu kilka tygodni temu były przytaczane dane np z
      jednego z londyńskich szpitali. Dzieci po in vitro były monitorowane i
      porównywane z normalnie poczętymi. Jedyna rzeczywista różnica to była nieco
      podwyższona zachorowalność na autyzm. ("The researchers stressed the figures
      represent relative risks. In July researchers at Guy's and St Thomas' hospital
      in London reported the prevalence of autism to be 0.39% in the general
      population, a figure that will include some children born to parents aided by
      fertility treatment. A fourfold rise in the risk of autism would see a child's
      chances of having the condition increase to 1.56%.").
      Ale nie dość, że to jedyna różnica jaką wykryto to badania z jednego szpitala
      (nie wiadomo jak długo prowadzone itd) - może wpływ miała na to np metoda
      znieczulania w pobliskiej klinice niepłodności? Tego już nikt pewno nie
      sprawdził. Nie wiadomo czy były to dzieci np starszych niż zwykle rodziców itd.
      Artykuł, w którym przytaczano te dane miał być zdecydowanie ostrzegający przed
      in vitro a mimo to tylko to jedno zagrożenie było konkretne. Reszta
      przytoczonych ostrzeżeń była nie poparta żadnymi poważnymi dowodami.
      Innych badań - a śledzę temat od ładnych kilku lat - wskazujących na zwiększoną
      zachorowalność czy jakiekolwiek problemy u dzieci po in vitro czy dzieci
      rozwiniętych z zamrożonych zarodków nie wykryto o ile mi wiadomo.
      • aurita Re: efekty uboczne in vitro 19.06.08, 23:43
        Ja sie czulam fatalnie podczas stymulacji: nerwy nerwy nerwy
        W ciazy mialam nadcisnienie, pod koniec ledwo chodzilam i puchlam
        Teraz mam rozne problemy ale trudno powiedziec mi co zwiazane jest z IVF, ciaza,
        moja otyloscia i wiekiem.
        Mysle ze IVF nie jest obojetne dla zdrowia ale czego sie nie robi dla dziecka?
        Jestem szczesliwa mama zdrowego dzieciaczkasmile

        PS. W Nowum robia tysiac piecset roznych badan ktore zazwyczaj powinno sie robic
        przed IVF aby zminimalizowac skutki uboczne. Wiele psioczy na Nowum z tego powodu.
    • kasialu Re: efekty uboczne in vitro 20.06.08, 08:27
      Ja przeszłam jeden program. In vitro nieudane. Jednak nie żałuję.
      Zdaję sobie sprawę, że stymulacja duzą dawką hormonów nie jest
      obojetna dla zdrowia. Pamiętam swoją determinację i pragnienie bycia
      mamą. Do rodzicielstwa doszłam dwiema innymi scieżkami, ale IVF nie
      żałuję. Moja samopoczucie było srednie, denerwowałam się przy
      robieniu sobie zastrzyków, ale wszystko da się przeżyć wink
      • dot10 Re: efekty uboczne in vitro 22.06.08, 20:38
        Czy jeszcze któraś z was moze się podzielić swoimi odczuciami z
        przebiegu in vitro, jak to wpływa na funkcjonowanie i późniejsze
        życie.
        • azzurrina Re: efekty uboczne in vitro 22.06.08, 21:20
          Jeśli pozwolisz dopiszę się i w tym temacie smile
          Po pytasz o samopoczucie podczas. Cóż, trzeba się przełamać i nauczyć się robić
          sobie zastrzyki (ale igły są cieniutkie i nie takie to straszne). Po drugie -
          przyzwyczaić do częstych wizyt u ginekologa, czasami nawet dzień w dzień przez
          tydzień-dwa. Niektóre dziewczyny pobolewa brzuch (trochę jak na @) ale nie jest
          to jakiś silny ból. Najbardziej męczące w in vitro są 2 tygodnie po zabiegu,
          kiedy jest się "prawie w ciąży". Oczekiwanie na wynik, strach przed każdym
          ukłuciem w brzuchu (bo to może nadchodzi okres), świrowanie na całego. No i
          jeśli się nie uda za pierwszym czy kolejnym razem - dołek, dyskusje z mężem -
          ile razy podchodzimy. W wypadku mniej zamożnych świadomość ile pieniędzy zostało
          wyrzuconych (bo koszt każdej procedury to 7-20 tys, zależnie od kliniki, ilości
          zużytych leków itd) i zmartwienie czy starczy na kolejny raz.
          Pytasz tez o późniejsze funkcjonowanie.
          Ja jestem najszczęśliwsza na świecie. Bez dziecka było nam bardzo dobrze, teraz
          mamy masę pracy przy małym, ale nie narzekamy smile
          Jeśli chodzi o problemy po zabiegu to o ile ja w ciąży i przed bardzo na głos
          opowiadałam, że podchodzę do in vitro (i gdyby mi ktoś zaczął jakieś farmazony
          "umoralniające" pleść - to oczy bym wydrapała) to teraz mam dylemat. Zdałam
          sobie sprawę, że w kraju, gdzie panują takie a nie inne poglądy, w skrajnej
          postaci wręcz faszystowskie, to nie wiem czy chce aby to szło za moim synem. I o
          ile przez pierwsze 2 miesiące - w odpowiedzi na standardowe pytanie każdego
          lekarza o przebieg ciąży - mówiłam, że po in vitro, to teraz już tego nie mówię.
          Bo zdałam sobie sprawę, że moje dziecko pójdzie do przedszkola - i będzie miało
          lekce religii, czy tego chcę czy nie. Pójdzie do szkoły - to samo, będzie pewno
          chciał tak jak inne dzieci iść do komunii itd. A ja zachęcać do tego nie będę
          (przeciwnie) ale i bronić nie zamierzam. Na takich lekcjach - kto wie kiedy -
          może temat wypłynąć. I oto moje dziecko - i jego otoczenie - usłyszy, że jest
          gorszy, że jego matka jest morderczynią itp bzdury. W tej sytuacji o tym w jaki
          sposób został poczęty wolę mu powiedzieć gdy już będzie starszy. Nie chcę aby w
          tych warunkach dowiedział się za wcześnie i miał z tego powodu przykrości.
          Drugi kłopot, ale innego typu to nasze 6 zamrożonych zarodków. Nie wiem czy
          możemy pozwolić sobie na kolejne dziecko. Nie jesteśmy bardzo młodzi, teraz
          dopiero widzę ile czasu i energii wymaga dziecko. A ja chcę też pracować, nie
          jestem typem osoby która zostałaby w domu. Nie chcę też urodzić dzieci tylko po
          to aby wychowywała je niania. Wiec będziemy musieli nasze mrozaczki oddać do
          adopcji. Chce z tym się wstrzymać kilka lat (może jednak to drugie dziecko to
          nie jest zły pomysł...) i dopiero wtedy podejmiemy decyzję co dalej.
    • ola.x1 Re: efekty uboczne in vitro 22.06.08, 21:56
      Jeśli chodzi o samą procedurę in vitro to ja zniosłam wszystko
      bardzo dobrze (a mam 38 lat). Nie było żadnych hormonalnych
      szleństw, tycia, ani dolegliwości. Po punkcji właściwie mogłabym
      sama wrócić samochodem do domu. Zabieg już po pierwszej próbie ze
      skutkiem pozytywnym, którego efektem jest fajny dzieciaczek. Jeśli
      mogę coś doradzić, bo sama też "leczyłam się" bezskutecznie przez
      trzy lata, to po prostu zrobiłabym już w pierwszym roku in vitro i
      oszczędziła sobie wielu rozczarowań, zabiegów i pieniedzy wydanych
      bez sensu.
      • miceel Re: Do azzurinna 23.06.08, 08:21
        Czasami mam takie same przemyślenia i obawy jak Ty,ale tak sobie
        myślę pocichutku,ze zanim nasze dzieci pójdą do szkoły to in
        vitro będzie czymś "normalnym".Pozdrawiam
        • dot10 przygotowania do in vitro 23.06.08, 23:38
          Cieszę się ze jest tyle pozytywów odnośnie in vitro, jak dotąd cała
          procedura kojarzyła mi się z czymś strasznym a faktem jest, że coraz
          więcej par z niej korzysta. Ja tak naprawdę powoli dojrzewam chyba
          do tej decyzji chociaż strasznie się boję i wolałabym się zdać na
          naturę ale coraz mniej we mnie nadziei, zegar biologiczny
          tyka...CHciałabym się jeszcze dowiedzieć jak długo trwa całe
          przygotowanie do in vitro kiedy para dojrzeje juz do tej decyzji i
          jakie badania zlecają do wykonania?
          • aurita Re: przygotowania do in vitro 24.06.08, 10:36
            to zalezy od kliniki, W nowum zalecja tego cala mase (nie musisz wszystkiego
            robic u nich), i szczepienia np przeciwko zoltaczce. Ja sie w miesiac nie
            wyrobilam ale zaciskajac zeby podobno mozna.
            Acha i zadaja jeszcze czystosci pochwy a z tym czasami trzeba powalczyc.
            • lewana77 Re: przygotowania do in vitro 24.06.08, 10:48
              Po ICSI jest minimalnie, le jednak wieksze ryzyko wad u dziecka. Nam to sie
              przytrafilo. Malam ciaze blizniacza, jedno dziecko zdrowe, drugie mialo letalne
              wady (rozszczep kregoslupa). Coreczka zmarla, zaraz po porodzie.
              Mysle, ze leki mogly miec na to wplyw.
              Niestety to jest ryzykosad
              • batutka Re: przygotowania do in vitro 24.06.08, 11:03
                lewana77 napisała:

                > Po ICSI jest minimalnie, le jednak wieksze ryzyko wad u dziecka. Nam to sie
                > przytrafilo. Malam ciaze blizniacza, jedno dziecko zdrowe, drugie mialo letalne
                > wady (rozszczep kregoslupa). Coreczka zmarla, zaraz po porodzie.
                > Mysle, ze leki mogly miec na to wplyw.
                > Niestety to jest ryzykosad

                to ryzyko ciazy blizniaczej, a nie po icsi
                • lewana77 Re: przygotowania do in vitro 24.06.08, 21:49
                  owszem po ICSI (nie IVF)tez, czytalam w fachowej prasie i w regulaminie Invimedu
                  bodajze
                  • lewana77 Do batutki 24.06.08, 21:56

                    Niemieccy naukowcy w lipcowym numerze Fertility and Sterility donoszą, że
                    zapłodnienie ICSI niesie za sobą zwiększone ryzyko wad wrodzonych w porównaniu z
                    dziećmi poczętymi naturalnie. Powyższy wniosek wysnuto na podstawie badania 3372
                    płodów poczętych metodą ICSI oraz 8016 płodów poczętych naturalnie.

                    Częstość dużych wad po ICSI wyniosła 8,7% w porównaniu do 6,1% grupy kontrolnej.
                    Ponadto w grupie dzieci poczętych w wyniku zastosowania metody ICSI obserwowano
                    znacząco więcej porodów przedwczesnych i przypadków niskiej urodzeniowej masy
                    ciała. Autorzÿrodzeniowej masy ciałabyć spowodowane po części większą ilością
                    niekorzystnych czynników matczynych i rodzicielskich u par bezpłodnych, ale po
                    części także czynnikami związanymi z samą techniką.

                    Bliźniaki to inna sprawa, ale nie można na ciaze mnogie "zwalac" winy za wady!!!
                    • lewana77 Re: Do batutki 24.06.08, 22:10
                      i jeszcze cos
                      medycyna.servis.pl/ryzyko_in_vitro.php
                      • azzurrina Lewana - to kolejne przekłamanie :-( 25.06.08, 22:16
                        Przeczytaj artykuł, który cytujesz...

                        No ja już nie wiem co robić - cytujecie teksty zupełnie bez sensu.
                        Po pierwsze tekst ten nie mówi, że icsi niesie zwiększenie jakiegoś ryzyka.
                        Ryzyko jest jeśli wykonuje się je gdy mężczyzna jest nosicielem choroby
                        genetycznej powodującej bezpłodność. I dlatego np w Novum obowiązkowo każą
                        przejść badanie kariotypu - bez tego nie ma icsi. Są tak uważni, że mimo, że mój
                        M. ma już dorosłe dziecko i wiadomo było dokładnie dlaczego jest u niego problem
                        i tak musiał zrobić badanie...

                        Nie jest tak - jak piszą w tym tekście - że nie płodność męska musi mieć podłoże
                        genetyczne...Większość panów ma słabe plemniki albo inne problemy (np po urazie
                        kręgosłupa) nie związane w żaden sposób z genetyką.
                        Piszą tu o dość egzotycznej sytuacji gdy - po stwierdzeniu wady (bardzo przecież
                        niecodziennej)- rodzice decydowali się na icsi. Ile jest takich par, ile jest
                        klinik, które by to wykonały? I - PRZEDE WSZYSTKIM - jak to się ma do
                        szkodliwości icsi???

                        Więc BŁGAM - nie strzelajmy sobie same w stopę, powielając teksty z typowo
                        kłamliwą tezą - coś w nich jest prawdziwe ale nie wszystko... sad Za to tytuł
                        jakże chwytliwy.
                        • thursday.next Re: znow ktos niczego nie zrozumial i postanowil 25.06.08, 22:56
                          zacytowac
                          przeczytal pobieżnie, niewiele wiedząc i postanowił wkleić.
                          na szczęście ktoś jak azzurina zareagował.
                          czego dowodzi ten artykuł?
                          że osoby ze zmianami genetycznymi mogą mieć dzieci z wadami
                          genetycznymi - tyle. Nie ma żadnego znaczenia czy będą je mieli
                          naturalnie czy poprzez ivf czy icsi. Co więcej icsi OBNIŻA RYZYKO
                          URODZEŃ DZIECI Z WADAMI
                          • thursday.next Re: znow ktos niczego nie zrozumial i postanowil 25.06.08, 22:59
                            sorry enter się wcisnął
                            obniża dlatego, że gdyby nie badania przed ivf wiele par nie
                            wiedziałoby że może urodzić dziecko z wadą, przed ivf przechodzi się
                            szczegółowe badania w tym kierunku
                            doskonałym przykładem jest mukowiscydoza - gen muko nosi co 25 osoba
                            w Polsce, i faceci i babki, jeśli facet i babka z silną mutacją cftr
                            (genu muko)spłodzą dziecko to jest ono chore na mukowiscydoze, jak
                            tylko 1 z nich ma gen nie będzie chore. Przed ivf badamy się w tym
                            kierunku i wiemy czy nasze dziecko może mieć mukowiscydoze - dzieci
                            chore na tę chorobę pochodzą z ciąż naturalnych, od rodziców
                            któryuch nikt nie przebadał...
                            • dagmara-k Re: znow ktos niczego nie zrozumial i postanowil 20.02.09, 00:02
                              grupy badawcze sa zbyt rozne ilosciowo w tym badaniu
                    • batutka Re: Do batutki 24.06.08, 22:40
                      lewanka - ja nie zwalam winy na ciaze mnogie (ale tez nie mozna zwalac winy na
                      icsi/invitro) i nie da sie ukryc, ze ciaze mnogie niosa za soba ryzyko m.in:
                      * obumarcie jednego z płodów,
                      * zespół przetoczenia pomiędzy płodami (TTTS),
                      * rozbieżny wzrost wewnątrzmaciczny,
                      * anomalie rozwojowe (cytat ze strony: www.drpiekarski.com/index.php?k=7)

                      wiec tez wlasciwie nie wiadomo jaki powod byl u Was - a moze sie myle? - na 100%
                      lekarze powiedzieli, ze wada u Waszego dziecka byla spowodowana icsi?
                      chodzi mi po prostu o to, ze i w ciazach naturalnych i po zabiegach zdarzeaja
                      sie wady rozwojowe u dzieci i tak naprawde nie wiadomo co jest przyczyna
                      kiedys nie bylo zabiegow invitro/isci i tez rodzily sie chore dzieci
                      tak czy inaczej bardzo Ci wspolczuje smierci Twojego dziecka - to straszne przez
                      co musialas Ty i maz przejsc
                      mam nadzieje, ze drugie dziecko jest zdrowe
                      a ile juz ma miesiacy?
                      • gocha500 Re: Do batutki 25.06.08, 09:37
                        teraz jest tez metda IMSI ktora pozwala na wybranie takich pelmnikow
                        bez zadnych uszkodzen o po mikroskopem wiac nawet jadro
                        komorkowe,zmniejsza onoa ryzyko poronien i wad u dziecka.my wlasnie
                        podchodzimy do tej metody ale tez ze wzgledu na ograniczenia
                        finansowee i mamy tylko kase na jeden program wiec trzeba na maxa
                        zwiekszyc szanse.
                        ponadto uwazam ze obiaenia organizmu jakie niesie za soba ten zabieg
                        nie sa az tak straszne aby jendak tego nie sprobowac!nie slyszy sie
                        raczej aby ktokolwiek sie skarzyl na cokolwiek po takich zabiegach.
                        wiadomo ze punkcja cz inne zabiegi iosa za soba akiej ryzyko ale nie
                        wieksze niz np przy ekstrakcji zeba!nie nalezy opadac w skrajnosci!a
                        znoszenie l;ekow czy pozniej ciazy to indywidualna sprawa!!!moja
                        kolezanka biorac po tabletki clo dziennie na stymulacje lazila po
                        scianach tak jeje sie krecilo w glowie a ja bralam 3 tabsy 3 razy
                        dziennie i nic mi nie bylo!kazdy jest inny i kazdego reakcje sa inne
                        i nie mozna tego tak do konca zrzucac na klarb procedury in vitro.

                        pozdfrawiam i zycze slusznych decycji smile
                        • ap77 Re: Do batutki 25.06.08, 09:59
                          Drugie jest zdrowe jak ryba, ma teraz prawie 10 mies.smile

                          Oczywiscie, ze nikt nam nie powiedzial wprost skad to sie wzielo. Po prostu
                          statystycznie czasem sie tak zdarza uslyszelismy (chociaz podobno czesciej
                          Zespol Downa). Ale tez nikt nie powiedzial, ze to nie mialo wplywu.
                          Zaluje, ze zarodki nie byly przebadane genetycznie (ale nie bylo ku temu
                          przeslanek, zreszta w Wawie jeszcze tego nie wykonuja)
                          Sama zaczelam zglebiac literature no i wyczytalm, ze jednak odsteek wad jest
                          "nieznacznie" wiekszy.

                          A co do ciaz mnogich, to bylam wlasnie po opieka dr Piekarskiegosmile
                          • ap77 Re: Do batutki 25.06.08, 09:59
                            to ja lewana, oczywisciewink
    • ola.x1 Re: efekty uboczne in vitro 28.06.08, 12:20
      Dziewczyny, czytam tak, te pełne grozy opowieści i zastanawiam się
      czego wy właściwie oczekujecie. Ciąża zawsze niesie ryzyko, ale na
      szczęście wady płodu nie zdarzają się często. Ja mam dziecko po in
      vitro i po prosu wykonałam diagnostykę prenatalną i gdyby okazało
      się, że płód ma wadę letalną lub zespół Downa podjęłabym decyzję o
      aborcji. Diagnostyka prenatalna po in vitro jest bardzo stresująca,
      bo cżłowiek wie, że udało się i dlatego tak drży o ciążę. Badania
      usg i test papa wskazywały że nie ma podejrzenia wady, w związku z
      czym mimo 38 lat nie robiłam amniopunkcji. Bardzo współczuję
      kobiecie, która miała ciążę bliźniaczą i jedno dziecko z wadą
      letalną w postaci rozszczepu kręgosłupa, ale taka wada po prostu
      może się zdarzyć i na pewno nie mają tu wpływu leki brane w trakcie
      procedury przygotowawczej. Nie ma sensu straszyć innych. W tym samym
      czasie gdy ja zaszłąm w ciążę z in vitro moja znajoma mająca 32 lata
      również zaszła w ciążę metodą naturalną. W jej usg w 12 tygodniu
      okazało się, że jest minimalnie zwiększona przezierność fałdu
      karkowego, wykonano amniopunkcję i niestety okazało się, że dziecko
      ma zespół Downa. Jak widzicie u niej ryzyko wiekowe Downa było
      minimalne, ciąża była naturalna, a zdarzyło się jej nieszczęście.
      Nie demonizujcie więc in vitro.
      • lewana77 Re: efekty uboczne in vitro 29.06.08, 21:49
        nikt nie demonizuje, po prostu warto napisac,ze takie rzeczy sie zdarzaja.
        Pomimo tego co przeszlismy nie zaluje, mam cudownego synka!
        • dot10 Re: efekty uboczne in vitro 01.07.08, 17:07
          Czy ktoś ma jeszcze chęc napisania o swoim samopoczuciu w trakcie i
          po zabiegu?
          • pszczolaasia Re: efekty uboczne in vitro 01.07.08, 20:00
            glupia bylam ze tak dlugo zwlekalam tyle Ci powiem. nie jest to wcale takie
            wyczerpujace i straszne jak sie spodziewalam/balam a robilam to jakies 500
            kilosow od mojego miasta zamieszkania- w bialymstoku wiec doszedl jeszcze
            element tesknoty za mezem bo nie byl tam ze mna tylko przyjechal wtedy kiedy byl
            potrzebny. gdybym miala to zrobic jeszcze raz to bez zastanowienia bym to
            zrobila. efekt tego zabiegu- moj syn i coreczka spia w lozeczku w pokoju obok i
            wynagradzaja mi wsyztskie lęki i bole...smile pzdr i zycze powodzenia!smile
            • magdad5 Re: efekty uboczne in vitro 20.02.09, 09:26
              Ja jestem po IVF w 6t ciazy. Jestem przeszczesliwa !!!!!!
              Cala procedura nie byla uciazliwa ani obciazajaca - mnie nerwowo
              wykonczyl okres czekania na wynik i bijace serce.

              A co do wad genetycznych - nad wlasnie IVF z PGD pozwolilo na to, ze
              nosze teraz w sobie zdrowe dziecko. Z 9 zarodkow, ktore mielismy
              tylko 3 byly wolne od wad genetycznych (mamy juz chorego synka).
              Tak wiec nas IVF uchronilo przed przeniesieniem wady na kolejnego
              maluszka, na co mielismy ponad 66% szans wnioskujac z wynikow PGD.

              To tak tylko zeby obalic troche mit o "slabszych" dzieciach po IVF.
              Mozna temu zapobiec, oczywiscie to kosztuje ale wszystko zalezy od
              tego jakie ma sie priorytety w zyciu. Mysle, ze widok wlasnego
              dziecka odprowadzanego na sale operacyjna gdzie go usypiaja a potem
              kroja jest tak potworny, ze poruszylabym niebo i ziemie zeby znalezc
              pieniadze na PGD. I tak zrobilismy,

              Pozdrawiam
              Magda

              P.S. Wracajac do tematu agresjii wylaniajacej sie z niektorych
              postow - oczywiscie kazdy ma prawo do wlasnych pogladow. Czasami
              tylko nie wiem po co - czy po to zeby polskim zwyczajem przylozyc
              komus ? Sprawic zeby komus bylo przykro ? Bo ja nie potrafie
              odnalezc innego sensu ale bede wdzieczna jesli ktos mi otworzy
              oczy. Ciekawe czy Ci najbardziej zjadliwi byliby w stanie
              powiedziec mi w twarz swojego poglady widzac kiedy zaplakana
              wychodze z sali operacyjnej gdzie lezy moje dziecko i obiecuje
              sobie, ze zrobie wszystko zeby kolejne tego nie przechodzilo ? A
              tym "wszystkim" jest wlasnie IVF z PGD. I tyle.
              Przepraszam ze tak sie wywnetrzniam ale naprawde czasem mi sie ulewa
              kiedy widze takie ataki bez powodu.

              • gocha500 Re: do dot10 20.02.09, 11:28
                hej!dawno nie zagladalam na ten watek. nie wiem czy jeszcze sie
                wahasz co do in vitro czy juz moze zdecydowalas sie na ta procedure.
                w kazdm razie powiem ci ze ja cala procedure przezlam
                wspaniale,punkcja tak samo,bol poniej no jak bol w czasie miesiaczki
                ale da sie przeciez zniesc,wydaje mi sie ze fizycznie jestem w
                stanie duzo zniesc gorzej psychicznie bo porazki bola. powiem ci ze
                naprawde najgorsze jest oczekiwanie na to czy sie udalo czy nie a
                potem na kazde kolejne usg i kolaczace sie po glowie pytanie czy
                malenstwo zyje????przeciez do pewnego momentu ciazy nie czuje sie
                ruchow wiec samemu si enie stwierdzi czy jest ok czy nie.

                ale powiem ci jdno nie wazne jak by sie znosislo cala ta procedure
                invitro wazne jest to co jest potem jak sie uda!!!ja koncze 8
                miesiac jestem przeszczesliwa,moja corcia jest zdrowa i rozwija sie
                ksiazkowo!!!a jesli chodzi ci o ryzyko wad genetycznych no coz wady
                sie zdarzaja!niezaleznie od rodzaju pozecia!moja kumpela zaszla
                naturalnie a ostatnio na usg uwidocznila sie wada w budowie kosci
                udowej!zawsze jest jakies ryzyko a gdyby ludzie nie ryzykowali to by
                sie dzieci nie rodzily!
    • markus0123 Re: efekty uboczne in vitro 20.02.09, 11:47
      Czytając niektóre posty w tym temacie, mam wrażenie, że wypowiedzi conajmniej
      dwóch osób są poprostu czystą prowokacją lub próbą zasiania ziarnka niepewności
      u par, które zdecydowały sie na walke z niepłodnością i na zabieg Invitro.
      Tak naprawdę o efektach ubocznych można dowiedzieć z wielu źródeł np:
      - ulotki w klinikach
      - wnioski z rozmów z lekarzem - przecież nie jest tak, że pierwsza wizyta kończy
      się od razu zabiegiem, jest seria badań podczas której wychodzi większość rzeczy
      i na wizytach kontrolnych potem jest sytuacja dyskutowana i podejmowane są
      decyzje. Jeśli ktoś chce podjąć jakieś ryzyko to robi to tak naprawdę na własną
      odpowiedzialność bo nikt do tego nie zmusza a z właśnego ( i żony) doświadczenia
      wiem, że lekarze proponują najbardziej bezpieczne rozwiązanie.
      - w końcu przed samym zabiegiem jest ostatnia inforamcja w postaci umowy o
      zbieg, gdzie jest wszystko wyjaśnione.

      - oczywiście istnieją jeszcze inne źródła informacji jak np: internet, jesli
      ktos nie jest pewien i nie ufa lekarzowi, moze pojsc do dwoch konkurencyjnych
      klinik i za pewne wszedzie powiedza jedno i to samo albo bardzo zbliżone.
      • zosia9 opalanie ma skutki uboczne 21.02.09, 13:34
        bardzo poważne a wszystkie się smarzą niektóre nawet w solarium,
        wydając w sumie wiecej niż in vitrowink
        • blutorange Re: opalanie ma skutki uboczne 21.02.09, 14:04
          No właśnie, tyle się mówi o zagrożeniach, a ludzie mimo to, doskonale zdając
          sobie sprawę z tego, co ryzykują, głównie dla własnej przyjemności:
          - smażą się bez umiaru na słońcu i w solariach,
          - palą papierosy,
          - piją alkohol,
          - odżywiają się niezdrowo,
          - jeżdżą zbyt szybko,
          - uprawiają niebezpieczne hobby,
          - powiększają sobie piersi etc.

          Generalnie większość rzeczy, które robimy w życiu, jest obciążone jakimś
          ryzykiem, pytanie tylko, czy warto je ponosić. W przypadku in vitro - moim
          zdaniem TAK (nie biorę tu pod uwagę przypadków, w których poddanie się tej
          procedurze czy w ogóle zajście w ciążę stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia
          czy życia matki).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka