Dodaj do ulubionych

Niepłodność a kryzys

14.05.09, 18:14
Witam,
Zaraz na początku chcę się przyznać że jestem dziennikarką.
Chciałabym przygotować program o tym jak informacja o niepłodności
jednego z partnerów może wpłynąć na związek. Czy taka wiadomość
umacnia związek, czy może prowadzi do kryzysu? A może kryzys
przychodzi dopiero po jakimś czasie??? Będę wdzięczna jeśli
zechcecie mi pomóc!
Obserwuj wątek
    • dagmara-k Re: Niepłodność a kryzys 14.05.09, 18:23
      to ja moge od razu powiedziec jaka zapewne bedzie peunta programu - bywa
      rozniesmile duze badania naukowe chyba by powstaly gdyby chciec to sprawdzić. to
      chyba sposob rozwiazania kryzysu warunkuje to czy zwiazek sie umocni, rozpadnie
      czy co tam jeszcze moze sie z nim dziac, niz sama wiadomosc i nieplodnosci.
      na czym ma polegac pomoc?
    • moniaa2009 Re: Niepłodność a kryzys 14.05.09, 18:47
      Problem niepłodności bardzo często dotyczy dwojga partnerów. U męża
      słabsze plemniki, u żony zaburzenia hormonalne lub niedrożnośc
      jajowodów i już problem, z którym trzeba walczyć latami. Często tych
      przyczyn poszukuje się latami. Tak jest w naszym przypadku. Cztery
      lata starań, a konkretnej przyczyny dla której nie możemy doczekać
      się dziecka nie ma. No niby coś tam wykryto, ale z takimi problemami
      to większość kobiet zachodzi w ciąże. A przyczyną, która powoduje
      kryzys w małżeństwie jest nie niepłodność, ale pragnienie posiadania
      dziecka kosztem wszystkiego, a co się z tym wiąże to ciągłe
      depresje, ciągłe oskarżanie losu, zazdrość o rodzące się dzieci w
      otoczeniu. To najczęściej powoduje, że któraś ze stron nie
      wytrzymuje.
    • elizka076 Re: Niepłodność a kryzys 14.05.09, 19:50
      poczytaj forum sama zobaczysz jak wpływa,kilka wątków znajdziesz na pewno.Mój
      mąż w ogóle ze mną nie rozmawia,myślę ze sam nie może sobie z tym poradzić,choć
      problem leży po mojej stronie.
      • dagmara-k Re: Niepłodność a kryzys 14.05.09, 20:12
        ale na forum chyba czesciej sie zalimy niz cieszymy? ja mam doswiadczenie i ze
        rozlam i ze poglebienie relacji, nie m jednej odpowiedzi. to zbyt skomplikwoane
        zeby powiedziec pare zdan w programie tv.
        • kolebeczka Re: Niepłodność a kryzys 18.05.09, 11:27
          Jak kazdy klopot- to nie nieplodnosc moze byc przyczyna kryzysu, ale
          sposob, jak i czy wogole sie z nia walczy. No i na ile polega sie na
          partnerze, nie zas na tzw.opinii srodowiska.
          W naszym przypadku- jakoze choc pobralismy sie z marzeniem o
          dzieciach, ale PRZEDE WSZYSTKIM dlatego, bo chcielismy i chcemy
          spedzic zycie razem, niewazne w jakim skladzie- diagnozy lekarzy,
          poczatkowo oczywiscie deprymujace, byly tylko impulsem do
          wieloletniej walki. Zalozylismy od poczatku, ze sprobujemy czego sie
          da, a jesli nie wygramy z nieplodnoscia, to na pewno nie przegramy
          pozostajac ze soba. Jesli para jest naprawde ze soba PRZED- bedzie i
          PO- niewazne, czy z potomstwem czy bez.

          • dagmara-k Re: Niepłodność a kryzys 18.05.09, 11:48
            a moje doswiadczenie jest takie, ze mam za co dziekowac tej calej nieplodnosci,
            bo nas najpierw rozdzielila ale pozniej do siebie zblizyla walka, nadzieje,
            porazki, rozpacz i zaloba, a potem znow nadzieja.
            • lusiasia Re: Niepłodność a kryzys 18.05.09, 17:24
              ludzi musi cos laczyc poza dzieckiem i marzeniem o nim, zeby przetrwac i zyc z
              ta choroba we dwoje
              dopoki jest nadzieja ze sie uda, jest latwiej
              ale jak juz sie nie ma nadzieji i wiemy ze przegralismy, to wtedy dopiero trzeba
              zrozumiec ze jestesmy tylko we dwoje i czy umiemy jeszcze byc we dwoje, z tym
              bagazem, ze lzami, z tym czego nie mamy i nie bedziemy miec


    • bernadetta116 Re: Niepłodność a kryzys 18.05.09, 17:44
      Witam Cie, mozesz zauwazyc, ze wtedy kiedy traci sie nadzieje, oddala od Swiata,
      partnera, przyjaciol i kolegow i chce sie dalej samotnie niesc ten ciezar, ktory
      nazywa sie bezplodnoscia, WTEDY SIE RODZI TEN CUD! WTEDY SIE UDAJE. Narodziny
      CUDU są cichutkie, zamkniete przed swiatem, w głuszy , w ciemnosci....moze tego
      własnie potrzebuja. A MIŁOSC tylko czeka....
      • moniaa2009 Re: Niepłodność a kryzys 18.05.09, 20:11
        A ile tych cudów się udaje ? Jeden na milion? I z kim ten cud,
        skoro oddalamy się od partnera. Sory, ale to jakieś bzdury.
        • dagmara-k Re: Niepłodność a kryzys 18.05.09, 21:06
          wybacz beradetta ale to jakies pierdzielenie. czy to znaczy ze za malo
          wycierpialam jeszcze i za malo oddalilam sie od wszyskich bliskich skoro moje
          dwa cuda odeszly? jak mnie denerwuje takie gadanie w odnieniseniu tylko do
          swojego cudu. stad mamy wszystkie teorie wyluzowania, a teraz jeszcze
          opadniecia na kompletne dno.
          niestety, znam ludzi ktorzy nie maja i nie beda mieli dzieci. nie dla kazdego
          jest tzw CUD.
          • kolebeczka Re: Niepłodność a kryzys 20.05.09, 11:08
            Bo Bernardetta zaweza niestety CUD do ciazy, ktory z nieba spadnie-
            wystarczy- o paradoksie- nie chciec.
            Ale CUD moze miec tez inna forme. Ja znam akurat wiele bezpotomnych
            malzenstw, w rozmaitym wieku, ktore doznaly CUDU ponownego
            odnalezienia sie we dwoje. Maja siwe wlosy, jedno jezdzi na wozku, a
            oni sa nadal razem. Mimo wszystko albo wlasnie dlatego.
            Moze czasem gdybaja widzac inne pary otoczone juz pokoleniem wnukow,
            jak by bylo gdyby i im zdarzyl sie taki CUD, ale...im zdarzyl sie
            przeciez tez, tylko ze inny.
            A nam przynajmniej dane jest skorzystac z wielu form leczenia
            nieplodnosci i sprobowac tego, o czym starsze pary nie mogly nawet
            marzyc. Juz chocby to wspolne probowanie jest CUDem. I to, ze sie
            takich dwoje znajdzie, ktorzy moga isc wspolna droga.
            Dla wszystkich CUDakowsmile)):

            Wisława Szymborska

            Jarmark Cudów

            Cud pospolity:
            to, że dzieje się wiele cudów pospolitych.

            Cud zwykły:
            w ciszy nocnej szczekanie
            niewidzialnych psów.

            Cud jeden z wielu:
            chmurka zwiewna i mała,
            a potrafi zasłonić duży księżyc.

            Kilka cudów w jednym:
            olcha w wodzie odbita
            it to, że odwrócona ze strony lewej na prawą,
            it to, że rośnie tam koroną w dół
            i wcale dna nie sięga,
            choć woda jest płytka.

            Cud na porządku dziennym:
            wiatry dość słabe i umiarkowane,
            w czasie burz porywiste.

            Cud perwszy lelpszy:
            krowy są krowami.

            Drugi nie gorzy:
            ten a nie inny sad
            z tej a nie innej pestki.

            Cud bez czarnego fraka i cylindra:
            rozfruwające się białe gołębie.

            Cud, no bo jak to nazwać:
            słońce dziś wzeszło o trzeciej czternaście
            a zajdzie o dwudziestej zero jeden.

            Cud, który nie tak dziwi, jak powinien:
            palców u dłoni wprawdzie mniej niż sześć,
            za to więcej niż cztery.

            Cud, tylko się rozejrzeć:
            wszechobecny świat.

            Cud dodatkowy, jak dodatkowe jest wszystko:
            co nie do pomyślenia
            jest do pomyślenia
            .

            "Nic Dwa Razy: Wybór wierszy"
            • bernadetta116 Re: Niepłodność a kryzys 20.05.09, 12:33
              witaj Kolebeczka, oddałaś istotę mojej wypowiedzi. Dziękuję Ci
              bardzo.
              A swoją drogą, zobaczcie dziewczyny ile złej energii jest w Was..A
              gdzie podziala sie miłość bez względu na wszystko? Pamiętacie, jak
              niedawno o tym mowiłyście i myslałyście.
              Małżeństwo i Partnerstwo to nie tylko Dziecko, Ale i tak za Was
              wszystkie trzymam kciuki, sama wierzę i czekam na CUD.
              Pozdrowienia



              • kolebeczka Re: Niepłodność a kryzys 20.05.09, 12:56
                Bernardetto- lepiej nie wspominac na tym forum o luzie.
                Bo my tu poranione dlugoletnie kombatantki, he he...
                Przyznam, ze mnie zawsze do szalu doprowadzaly takie rady, gdzie
                ponoc luz mial byc gwarantem tego akurat CUDU. Przy okazji gubilo
                sie inne CUDa po drodze, bo tak sie koncentrowalam na wyluzowywaniu,
                he he.
                Ale swoja droga...pamietam jak podchodzilam do in vitro.
                W pierwszej probie b.chcialam, a tu juz na przedbiegach sie nie
                udalo- nawet do transferu nie doszlo. A w drugiej poszlam ot tak
                sobie, bo dotrzymuje zawsze terminow w kalendarzu. I... za chwile
                bede mama.
                Tzw.luz jest wazny nawet w niewyluzowanych metodach.
                I tu znow dodam- dla mnie wiecej luzu bylo w klinice, gdzie druzyna
                miala dobry humor i na poziomie, anizeli w pierzynie-
                mozolnie "pracujac" wedle niby naturalnego cyklu.
                Glupio mi bylo cieszyc sie z ciazy, gdy znajoma miala kolejna
                nieudana probe IVF. I tez gadalysmy o tym zakichanym luzie.
                Przeprowadzila sie z mezem do nowego mieszkania nawet, zeby
                zapomniec...i tak gdzies miedzy rozpakowywaniem kartonow okazalo
                sie, ze okres sie zatrzymal. Rodzi w pazdzierniku.
                Tylko ze to wszystko latwo sie mowi...jest tyle powaznych schorzen,
                ze nawet in vitro z konska dawka luzu nie pomoze.
                Trzymam kciuki za wszystkie zestresowane.
                Cieszcie sie malymi codziennymi cudami- takze tym, ze macie obok
                siebie ukochana osobe. Tak latwo jest bardzo czegos chcac, cos inne
                podeptac...

                • kavainca coś o luzie 20.05.09, 14:36
                  zmeczona walką poszłam na psychoterapię
                  Madra pani dr namówiła mnie żeby spróbować wrócić na uczelnie i
                  napisać doktorat. Nie wiem czy podołam, ale wciągu 10 dni poczyniłam
                  już pare kroków w tym temacie i w zasadzie myśl o doktoracie
                  zaprzata moje myśli. W prawdzie za 2 tygodnie pierwsza inseminacja,
                  ale na szczęście nie jest to jedyny plan na moje życiesmile co nie
                  snaczy, ze nie mam stresu
                  • dagmara-k Re: coś o luzie 20.05.09, 23:31
                    bernadetta jest wielka roznica miedzy "zla energia" a zwyczajna zloscia, ktora
                    kiedy pojawia sie w odpowiednim momencie jest zdrowsza niz udawanie luzu i
                    wniebowstapienia czy jakiejs szczegolnej madrosci oswieconej cudem. tylko dwa
                    cuda stracilam, reszte zachowalam i ogladam codzienniesmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka