Dodaj do ulubionych

kiedy mowi sie o nieplodnosci meskiej?

08.07.09, 19:40
maz odebral wyniki badan nasienia-12 milionow plemnikow na milimetr
spermy, czyli mamy bardzo male szanse lub zadnych na poczecie
dziecka droga naturalna. zaluje, ze nie poszlam do lekarza z mezem
bo wypytalabym lekarza o szczegoly. jak poprawic jakosc nasienia?
czy to juz nieplodnosc czy stan taki nazywany jest inaczej? jestem
laikiem w tej kwestii i nie wiem gdzie i jak szukac informacji. w
internecie znalazlam informacje, ze ponizej 20 milionow szansa na
zaplodnienie rowna jest 0.... jaka ilosc plemnikow jest prawidlowa?
czy rzeczywiscie przy ilosci jaka ma maz szanse sa az tak minimalne?
Obserwuj wątek
    • anna_pol.84 Re: kiedy mowi sie o nieplodnosci meskiej? 08.07.09, 19:45
      nie powiedziałabym że to mało
    • e-milia1 Re: wg. znawcow to ponoc bardzo malo 08.07.09, 19:53
      ponoc do zaplodnienia potrzeba powyzej 20 milionow. maz ma nie
      tylko malo plemnikow, ale sa one bardzo wolne i czesc z nich jest
      uszkodzona...
      • anna_pol.84 Re: wg. znawcow to ponoc bardzo malo 08.07.09, 21:20
        a to tu jest już wiekszy problem....mój M ma 1,8ml/ml...a ja nadal liczę na
        cud......sadsadsad
        • zuzka787 Re: wg. znawcow to ponoc bardzo malo 09.07.09, 08:34
          Hmmm... to w porównaniu z moim M to jest baaardzo dużo (100 tyś/ml).
          W tym większa część jest uszkodzona sad
    • markus0123 Re: kiedy mowi sie o nieplodnosci meskiej? 09.07.09, 08:56
      Podleczcie trochę męża i w międzyczasie próbujcie naturalnie. 12 mln na milimetr
      to nie jest jeszcze dramat a na pewni nie tragedia.
      Pomnóż tą wartość przez ilość spermy i już wynik będzie trochę lepszy wink
      Czy szanse, ma minimalne - na pewno nie. Szanse, są zapewne mniejszy niż bym
      miał kilka razy więcej ale na pewno nie nazwałbym ich minimalnymi.

      Nie przesadzałbym też z tą informacją z netu, ze poniżej 20 mln to już dramat i
      nie ma szans. Lekarze zajmujący się niepłodnością czasami robią inseminację z
      mniejszych dawek i wtedy nie widzą jakoś przeszkód wink
      • olenka-13-13 Re: kiedy mowi sie o nieplodnosci meskiej? 09.07.09, 10:08
        Dziewczyny w 100% zgadzam się z markus0123. Podleczcie swoich M i
        się może coś się zwiększy. Ja już z markus0123 poruszałam ten wątek
        pod innym tematem "Wizyta dr Rokicki" i poszłam do androloga z mężem
        i teraz go leczymy. Mój M ma 14mln ale w 10% tylko mają poprawny
        kształt ale szybkość jest bardzo kiepska. sad Jak byłam na wizycie u
        ginekologa to oczywiście usłyszłam że się nie leczy męskiej
        niepłodności ale jak poszłam do androloga w tej samej klinice to się
        okazało coś innego smile Okazało się że mąż ma bakterię i musimy go
        przeleczyć smile już bieże antybiotyk przez 14 dni ( dość kosztowny sad)
        i po 10 dniach od końca brania ma zrobić posiew. Z wynikami mamy się
        pokazać mam nadzieję że się wyleczy z bakterii a jak jeszcze coś
        trzeba będzie brać to oczywiście będzie brał. Taka kuracja leczenia
        i odbudowywania nowych sprawnych plemników będzie trwała ok 0,5
        roku. Ale nie tylko chodzi w tym momencie o jakość plemników ( choć
        bardzo chcę dzidziusia) ale też w tym momencie zależy na wyleczenie
        męża ze wszystkich chorób. smile
        • e-milia1 Re: to brzmi duzo lepiej :) 09.07.09, 13:19
          jak podleczyc meza? lekarz nic mu nie przepisal, kazal odczekac i
          nie panikowac-tak nam mowia wszyscy lekarze bo juz mamy jedno
          dziecko, ktore udalo nam sie jakims cudem zrobicwink... sama chce mu
          zakupic salfazin bo slyszalam, ze moze polepszyc jakosc i ilosc
          plemnikow. o inseminacji na razie nie myslimy, nie stac nas na
          to...ufam, ze drugie tez uda nam sie predzej czy pozniej
          zmajstrowac.
          • markus0123 Re: to brzmi duzo lepiej :) 09.07.09, 13:27
            Salfazin i Androvit to w większości jedno i to samo. Androvit ma chyba mniej
            magnezu niż Salfazin, za to ten drugi nie ma czegoś co ma Androvit (ale nie
            pamiętam dokładnie czego mu brakuje). Można też brać Vitaminę C a na ruch
            słyszałem kiedyś, że pomaga Lkarnityna.

            Jednak to wszystko to tylko takie doraźne rzeczy i jeśli pomogą to pewnie w
            jakimś niedużym zakresie. Są podobno jakieś proszki (nie pamiętam w tym momencie
            jak się nazywają) dostępne bez recepty ale jak liczyłem to trzymiesięczna
            kuracja kosztuje dość grubo ponad 1000 zł - dla porównania inseminacja kosztuje
            w granicach 800 zł.
            • e-milia1 Re: my musielibysmy placic wiecej 09.07.09, 13:47
              bo mieszkam zagranica i tutaj inseminacja kosztowalaby nas 3000
              euro, do tego pewnie dochodza jeszcze hormony i inne leki.
              inseminacja nie udaje sie za pierwszym razem. nie wiem czy bylabym
              w stanie przejsc ten caly stres, nie wiem jak dalabym sobie rady z
              kolejna porazka gdyby ciagle sie nie udawalo...
              • markus0123 Re: my musielibysmy placic wiecej 09.07.09, 16:02
                Ała... ta cena faktycznie może zaboleć, swoją drogą ciekawe skąd taka różnica. W
                Polsce za tą cenę to praktycznie opłacisz półtora zabiegu Invitro.
          • olenka-13-13 Re: to brzmi duzo lepiej :) 09.07.09, 14:23
            Narazie dostał antybiotyk "Avalox" a potem zobaczymy mam nadzieję że
            się na tym zakończy smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka