Dodaj do ulubionych

Gotowość.... finansowa?

21.11.06, 08:07
Przeglądałam forum ze zdjęciami brzuszków, a później dzieciaczków. I zauważyłam, że na zdjęciach przede wszystkim jest... dość bogato. Swoista rewia mody, obfotografowywanie się na tle płaskich, b. dużych telewizorów, zdjęcia z wakacji w egzotycznych krajach, samochody, własne domy. A ja nic z tego nie mam, mam za to już 27 lat i ogromną potrzebę bycia matką! A może nie powinnam? Wszystkie jesteście na swoim? Macie w 100% ustabilizowaną sytuację materialną? Czy uważacie, że mieszkanie z rodzicami dyskwalifikuje nas jako potencjalnych rodziców? Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • vrubelek78 Re: Gotowość.... finansowa? 21.11.06, 08:41
      no właśnie. ja też mam podobny problem. mam kredyt na 30 lat i właściwie to
      powinnam poszukać nowej, lepiej płatnej pracy. racjonalnie myśląc to nie
      powinnam w ogóle mysleć o dziecku. jednak bardzo pragnę dzidziusia. sama nie
      wiem co zrobić . mam już prawie 29 lat i czas leci. mam problemy z prl i
      staramy się już prawie rok. mąż mnie namawia i mówi, że jakoś to będzie,
      będziemy się martwić potem. trochę kusi mnie taka myśl, ale nie jestem do
      końca przekonana. chciałabym zmienić pracę na lepszą i zajść w ciążę
      jednocześnie ale w bajki nie wierzę.
      pozdrawiam
    • wroba Re: Gotowość.... finansowa? 21.11.06, 08:44
      Oczywiście że nie dyskwalifikuje, wiadomo zawsze lepiej być na swoim, choć
      wszystko zależy też od rodziców/teściów. Jeśli Twoi są ok to będziesz miała
      pomoc na miejscu, bo na początku jest ciężko. Ja bez pomocy mojej mamy, która
      przychodziła do mnie codziennie nie dałabym sobie rady, bo mąż w pracy a ja
      ledwo co żyłam. Poza tym jeśli nie ma się ustabilizowanej sytuacji finansowej
      mieszkanie z rodzicami jest tańsze. My jesteśmy na swoim, choć mieszkanie pod
      wynajem, ja jestem na bezpłatnym wychowawczym, więc pracuje tylko mąż. Jakoś
      dajemy radę, choć o luksusach nie ma mowy i mimo to bardzo chcę mieć drugie
      dziecko. Gdyby patrzeć na sytuacje materialną młodych ludzi w Polsce to mało
      kto decydowałby się na dziecko. Ważne, żeby mieć za co żyć, luksusy są mało
      istotne przy radości jaka daje dziecko. Fakt z chwilą pojawienia się dziecka
      wydatki rosną, ale nie musisz przecież kupować wszystkiego co najdroższe, no i
      na pewno dziadkowie pomogą. A kiedyś pewnie i Was będzie stać na własne M,
      samochód, płaski telewizor i egzotyczne wakacje ...z dziećmi oczywiście. Życzę
      Wam tego wink Na luksusy zawsze jest czas, na dzieci może być już za późno.
      Owocnych starań wink
      Pzdrawiam
      • katty26 Re: Gotowość.... finansowa? 21.11.06, 09:10
        Ale ja tam wcale takiego telewizora nie chcę! ;P Po prostu patrzę na te mieszkania, skórzane kanapy, super samochody i się czuję czasem jak niedorajda życiowa uncertain Nie potrzebuję luksusów - nigdy ich nie miałam, więc nie zdążyłam się przyzwyczaić smile To chyba ten internet - narzędzie szatana (!!!), bo czytam forum o wózkach, a tam same pojazdy za Emaljunga, Chicco i inne z njwyższej półki. Na ulicach za to prawie same "no name" smile Chyba muszę częściej wychodzić z domu, mniej siedzieć w necie. Fajnie, że ktoś myśli jeszcze tak jak my! Myślę, że do opieki nad maluszkiem najbardziej potrzebna jest miłość, a nie kasa.
        PS. Co do rodziców, jest ok, mama pomoże, a w mieszkaniu tylko łazienka wspólna (da się zrobić drugą). Pozdrawiam! I nawzajem! smile
        • malutka1939 Re: Gotowość.... finansowa? 21.11.06, 09:17
          katty a gdzie ty takie zdjęcia oglądałaś? chętnie bym pooglądała smile
          wiesz my też mieszkamy z rodzicami, jestem pewna że część osób które mają
          "wszystko" a nie mogą/nie mają dzieci zamieniło by się z Tobą...
          Chcecie być rodzicmi- to najważniejsze nikt nie pyta o stan konta ilośc domów i
          samochodów..... Przeciaz dziecko to największy skarb i majątek!! Prawda smile
          • katty26 Re: Gotowość.... finansowa? 21.11.06, 16:45
            Witaj! Dzieciaczki i ich mamy możesz pooglądać na:

            fotoforum.gazeta.pl/71,1,621.html
            A to forum mam "****Brzuszki i Maluszki-LUTY 2006***** "
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,27553178.html
            Fajnie tak pooglądać najpierw brzuszki, USG, potem noworodki i jak dzidzie rosną. Chociaż czasem łapię doła, czemu to nie my... Ściskam mocno - i nam się uda!
    • pepperann Re: Gotowość.... finansowa? 21.11.06, 09:49
      Katty, spokojnie!

      Nie jestem zwolenniczką twiedzenia, że "jak Bóg da dzieci to da i na dzieci",
      pewne minimum i odpowiedzialność jest konieczna, ale nie dajmy się zwariować!
      Dziecku nie jest potrzebny do szczęścia wózek Emmaljunga, tylko kochający
      rodzice. Jeśli jesteście zadowoleni, mieszkając z rodzicami - to czemu ma to Was
      dyskwalifikować? Ile z nas się wychowało z dziadkami? (Ja na przykład chowałam
      się w domu babci). To może mieć nawet dużo plusów.

      Nie tylko bogaci ludzie mają prawo mieć dzieci, to jakiś cholerna nowa moda,
      żeby tak na to patrzeć. Poza tym, nigdy nie wiadomo, co namż ycie przyniesie.
      Można się niespodziewanie wzbogacić, można stracić pracę. Dzeicko to nie jest
      samochód, na którgo utrzymanie nas stać, albo nie!

      A odpowiadając na Twoje pytanie, czy mamy w 100 % ustabilizowaną sytuacę - ja
      nie do końca. Mieszkamy sami, ale nie we własnym mieszkaniu, dopiero teraz
      kupujemy swoje 50 metrów i to na stuprocentowy kredyt. Oboje dość dobrze
      zarabiamy, ale żadne z nas nie ma stałej pracy (mamy wolne zawody), więc nie mam
      co liczyć na płatny urlop czy cokolwiek takiego. Czasem też się boję, jak byśmy
      sobie poradzili. Ale jakby człowiek się tylko ciągle bał, to co by było? wink)
      Pozdrawiam i powodzenia!
      • maricana Re: Gotowość.... finansowa? 21.11.06, 10:22
        witam,
        jestem jezcze mloda, bo mam 23 lata, ale zdecydowalismy sie niedawno ze bedziemy
        starac sie o dzidziusia. oboje pracujemy, ja sie ucze. ja zarabiam niewiele.
        zaciagnelismy kredyt na wlasne M na 30 lat, ale narazie mieszkamy u rodzicow
        czekamy az wybyduje sie nasze M, pozniej trzeba zrobic remont i mnostwo
        wydatków. Starsze rodzenstwo doradza poczekajcie az wasza sytuacja bardziej sie
        ustabilizuje, macie czas. A my wlasnie jeszcze kilka miesiecy temu myslelismy ze
        najpierw mieszkanie pozniej tv, pozniej lepsze auto itd. Wytlumaczylam mezowi ,
        ze tak mozna sie czegos dorabiac w nieskonczoność.

        I co z tego ze bedziemy miec w mieszkaniu drogi sprzet i ladne meble, ale ono
        bedzie puste. dziecko wnosi w zycie kazdych rodzicow tyle radosci, sprawia ze
        kazdego dnia chce sie wstac i dzialac.
        Chociaz czasem mysle czy moze poczekac. Ale bardzo oboje chcemy miec dziecko i
        nie chcemy czekac. ( I tak przecież nie wiem czy uda nam sie odrazu, bo zajsc w
        ciąże czasem to nie jest tak łatwo)
        Mam nadzieję że nie bedziemy musieli sie długo starać czego życzę wszystkim
        przyszłym rodzicom.
        Najwazniejsza jest pewność tego że przyszedl czas na malutkiego człowieczkasmile)
        pozdrawiam
        • ewinka22 Re: Gotowość.... finansowa? 21.11.06, 11:03
          Zgadzam się z przedmówczynią, ze najważniejsza jest gotowość na dzieckosmile My z
          mężem staramy sie już kilka miesięcy i nadal nic( ja mam problemy z owulacją, a
          nasienie męża też nie jest super). Mamy 23-25lat, ja kończę studia dzienne i
          narazie nie pracuję, mąż pracuje bo pracuje, ale bez umowy. Mieszkamy z babcią
          bardzo blisko moich rodziców, ale wiemy, że dziecko jest najważniejszesmilePoza
          tym jak pokazuje doświadczenie, nie wiadomo wcale ile jeszcze będziemy musiali
          na nie czekaćsad Nie jest zawsze tak łatwo, chcę dziecko i już jestem w ciąży,
          niestetysad Myślę, że liczy się dojrzałosć i odpowiedzialność, a jeśli
          chciałybyśmy czekać, aż się,,dorobimy'' to jestem pewna, że niejedna z nas
          nigdy w życiu nie zostałaby mamąsmile Pozdrawiam wszystkichsmile
          • maricana do ewinka22 21.11.06, 11:41
            witaj ewinka22,
            jestem dokladnie w twoim wieku a moj maz jest w wieku twojego mezasmile
            Niestety nie zawesze zachodzi sie w ciąze kiedy ma sie na to ochote.
            my staramy sie dopiero drugi cykl, bo niedawno odstawilam tabletki i nie wiem ja
            dlugo bedziemy sie starac, mam nadzieje ze niedlugo.
            Moja kolezanka stara sie juz rok i narazie nic. tez mieszkaja z rodzicami, i
            mogliby sie dorabiac tak przez kolejne kilka lat, ale oni pragną dzidziusia i na
            poczatku nie mieli pojęcia ze bedzie tak trudno i ze beda musieli tak dlugo sie
            starac.
            Wiem ze macierzynstwo napewno jest czyms pieknym i zaden drogi sprzet czy meble
            nie sprawią tyle radości co rozesmiany maly czlowieczek.
            pozdrawiam cieplutko
            Ania
    • katty26 Re: Gotowość.... finansowa? 21.11.06, 16:54
      DZiewczyny dzięki!!! Jesteście wielkie!!! smile I przywracacie mi wiarę w człowieka! Zawsze chciałam wychować dziecko ceniące proste i ważne rzeczy, chcę zapewnić mu/im bajkowe dzieciństwo (jakie sama miałam dzięki Mamie a nie pieniądzom), ale nie przez drogie gadżety ale duuuuużo, duuuużo miłości, szukanie krasnuludków w lesie, wiarę we wróżki, a do tego nie są potrzbne zabawki za kilkaset złotych... Hi hi! Ja taka niedzisiejsza jestem! wink Macie rację - minimum musi być, ale czekanie najpierw na mieszkanie, samochód, nowe meble w moim przypadku jest bez sensu. Mam 27 lat i nie wiem kiedy nam się uda. Może nie urodzę (przypływ pesymizmu) dziecka przed 30, ale chociaż próbujemy!
      Pozdrawiam Was serdecznie! Myślę, że nasze wymarzone Dzieciaczki będą miały dobre dzieciństwo! I trzymam za nas kciuki!
      • magasi9 Re: Gotowość.... finansowa? 22.11.06, 07:34
        ja tez nie widzialam takich zdjec,
        a zastanawiam sie ile znacie takich zwiazkow ( ktore sie najpierw "dorobily
        wszystkiego" a pozniej byly zaplanowane dzieci) z blizszego i dalszego otoczenia

        ja nie znam zadnego

        za to dla moich dalszych znajomych ja jestem tak osoba, ktora chce najpierw
        mieszkanie, dobra prace, samochod, wycieczki.. a dziecko odklada na pozniej
        ( tylko ze nikt z tych moich dalszych znajomych nie wie ze staramy sie juz 3
        lata i nie wiemy jeszcze jak dlugo)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka