alfa36
01.02.10, 16:36
Leczę dziecko u homeo od czerwca, a siebie od wrzesnia. Dziecko od
dwoch tygodni ma zmieniony lek, bo "skonczylo się dxialanie".
Wlaśnie dwa tygodnie temu bylismy u lekarza, wtedy ja tez bylam
ostro przeziębiona. Tyle, ze ja zastosowalam tzw babcine sposoby,
neutralizujące homeopatię (szałwia do plukania, szereg olejkow
eterycznych, amol, czosnek). dziecko, jak pisalam mialo zmieniony
lek, przeziębienie mineło nam w podobnym czasie (synek kilka dni na
kulkach, duzy katar, ja to samo ale na inhalacjach). No i dzis mlody
znow zakatarzony i rano zakaszlał "jak z garnka" (okreslenie mojej
mamy). Jako, ze juz czulam wczoraj, ze cos nie gra (kichal), to
podalam mu nasz zmieniony lek, a dzisiaj babcia podaje mu co dwie
godziny (z wody). katar wciąz duzy, więc jakis spektalularnych
efektow nie ma (wlasciwie jak zawsze zanosi się na dwutygodniowy
katar). No i pomyslalam, ze moze zrobic mu inhalacje z olejku
pichotwego czy herbacianego. Sobie robilam, efekt był. Tyle, że nie
chcialabym zaprzepascic leczenia homeopatycznego w przypadku
dziecka. Jakie są Wasze doswiadczenia. Nie zaszkodzę olejkiem? Mam
szałwiowy, pichotowy, z drzewa herbacianego, lawendowy