Dodaj do ulubionych

Ja "leczę" moją mamę ( :o))

15.10.05, 18:47
Witajcie!
Chciałam Wam opisać pewna historię "ku pokrzepieniu serc"- może nie Wam, ale
sceptykom, jesli takowi trafia na to Forum!
Po pierwsze- dzieki Wam polazłam do homeopaty, zabierając 2/3 swojej rodziny,
czego absolutnie nie żałuję (mimo raczej mizernych- na razie- efektów
leczenia mnie samej, ale to nieważne).
Po drugie- moja mama dzieki homeopatii przesypia noce!!!!!!!!!! Po ponad 30
latach walki z bezsennością! A do tego- ma prawidłowe cisnienie krwi! A jak
do tego doszło? Otóż- ponad miesiąc temu miałam zmieniony lek konstytucyjny
na Pulsatillę 15 CH (po jazdach z sulfurem, o których tu troche pisałam. Nie
pomogło na wszystkie moje dolegliwości, ale poprawiło zdecydowanie to, co
najwazniejsze było- tj. wreszcie mam głeboki, nieprzerywany sen, po którym
budzę się wypoczeta i znowu nastawiam budzik, aby nie zasnąć (przez jakies 3
lata nie było takiej potrzeby), a do tego- od miesiąca nie biore leków
przeciwnadcisnieniowych, bo... ostatnio nawet kawę z rana musze zaliczyć, bo
mam je czasami za niskie, a zazwyczaj w normie. Moja pamięć- zdecydowanie sie
poprawiła, także wydolnośc fizyczna!!! Co prawda wyszły mi ostatnio grzybki
na cztery ++++ i mocno zastanawiam sie nad zmiana lekarza, ale ostatecznej
decyzji jeszcze nie podjełam. Ale do rzeczy- ponieważ mam bardzo podobne, a
wręcz takie same dolegliwosci jak moja mama, to po pierwszych moich
pozytywnych doświadczeniach z Pulsatilla, podrzuciłam jej te granulki i
powiedziałam, jakich zasad ma przestrzegać (mama nie ma pojęcia o
homeopatii). Zupełnie o tym zapomniałam (moja pamięc dopiero "wracała" :).
Dzwonię ja i pytam o samopoczucie po jakiś 2 tygodniach i dowiaduję się, że
mama przez kilka dni przesypiała prawie całe noce,a jak się obudział, to
zażywała te 3 kulki jak jej przykazałam i dalej spała, a po śnie czuła się
bardzo, bardzo świeżo. Do tego jakoś miała przypływ energii (np. zrobiła
generalne porządki w domu w ciągu 2 dni, co sie nie zdarzało od lat- wszystko
dzieliła na kilka dni), no i jakoś wreszcie leki na nadcisnienie zaczęły
działać, bo nie miała wahań i leki moczopedne nie musiały byc w uzyciu.
Tylko, że to się nagle skończyło i od 4 dni wszystko jest po staremu...
Pomyślałam, że w końcu homeopata jej tych kulek nie dobierał, więc pewnie to
nie magiczny wpływ kulek, ewentualnie pomyślałam o "przypominaniu"
wczesniejszych dolegliwości. Ale skojarzyłam, że to juz mineło 2 tyg. więc
zaciekwaiło mnie, czy dostała bez problemu ten specyfik w aptece. I cóz się
okazało? Mamie skończyły się granulki 5 dni wczesniej! Nie dostała ich w
aptece (jedynej w małej mieścinie, gdzie mama mieszka), a pan aptekarz
stwierdził, że jak pracuje w zawodzie 40 lat, to takiego specyfiku nigdy nie
poznał i w związku z tym to jest pewnie do kupienia tylko poza aptekami...
Kupiłam więc 2 opakowania Pulsatilli i wysłałam priorytetem. Minęło własnie 2
tygodnie i czego się dzisiaj dowiedziałam, dzwoniąc do mamy? Że znowu sen jej
dopisuje, a leków od nadcisnienia nie bierze od tygodnia, bo za bardzo
cisnienie jej spadało (wczesniej brała jakies 2 rózne leki i raz w tygodniu
moczopedne). Ale najwazniejsze jest to, ze mama nie miała zielonego pojęcia,
jak te granulki działają! Bardzo często przywoziłam mamie preparaty
wzmacniające, więc te kulki tez wzięła za takie preparaty tylko trochę się
dziwiła, że nie może stosowac równocześnie ziół i jeśc cebuli itd.W każdym
razie mama - moja mama cierpiała na bezsennośc od prawie 30 lat, przy czym
ostatnie 10 lat to było kilka nocy w tygodniu na róznych lekach, po których i
tak źle funkcjonowała; a cisnienie miała bardzo niestabilne.Codziennie 3 razy
mierzy cisnienie i przez ostatni tydzień ani razu nie przekroczyło 140/85!

Mam nadzieje, że nie zaatakujecie mnie, ze tak sama na własna rekę podaje to
mamie- wydaje mi sie, że ta mała potencja (15 CH) nie zrobi wiekszej krzywdy.
Poza tym- sa 2 powody, dla których mamy nie mogę nakłonic do wizyty u
homeopaty: pierwszy to taki, że najblizszy homeopata przyjmuje jakieś 120 km
od miasteczka mojej mamy, a drugi- niejako związany z pierwszym- moja mama
utzrymuje się z najniższej renty oraz małej emerytury taty; dla nich wydatek
wizyty i dojazdu jest zbyt duzy, aby wziąć pod uwagę konsultację z
homeopatą....
Przy okazji mam pytanie- czy faktycznie ta Pulsatilla 15 CH mamie nie
zaszkodzi? Czy ewentualna zmiana na 30 CH może korzystniej wpłynąć na sen? W
tej chwili mama bierze 3 granulki 2 razy dziennie (jak ja mam zlecone), z
tym, ze najczęściej po południu i w nocy, kiedy sie przebudzi- no własnie-
jednak sie budzi, z tym, że bardzo szybko zasypia po granulach.
Pozdrawiam
Marta
Obserwuj wątek
    • jonka7 Re: Ja "leczę" moją mamę ( :o)) 15.10.05, 20:33
      poczytam i moze sie polecze

      dzieki
      • jonka7 Re: Ja "leczę" moją mamę ( :o)) 15.10.05, 20:50
        jeszcze dzisiaj sprobuje kupic..

        WSZYSTKO sie u mnie zgadza

        dam ci znac marta!!

        na razie raz jeszcze dziekuje
        .......................
        poczytaj sasiedni watek
    • very_martini placebo jak w morde szczelył 15.10.05, 22:01
      No to gratuluję! Może minęłaś się z powołaniem? O nic Cię nie opieprzę, lek
      wygląda na trafiony, pewnie działa sobie trochę objawowo, ale w sumie co to
      obchodzi kogoś, komu wreszcie udaje się przespać noc. Zaszkodzić nie powinny,
      ale dzwoń do mamy i wypytuj, czy coś nowego niechcianego się nie pojawia.

      Spokojnie może brać 1 kulkę zamiast 3 - zaoszczędzisz na priorytetach:) 30
      faktycznie mogłaby być dobrym rozwiązaniem, pewnie 15 nie wystarcza na całą noc.
      A może wystarczy jedna dawka dziennie, wieczrem przed snem, zamiast dwóch? Ale
      możemy sobie gdybać, w sumie ani ja ani Ty nie widzimy sytuacji na własne oczy.
      Wygląda na to, że ta 15 jest na styk.

      Jeszcze tak na przyszłość - 15 to wcale nie taka mała potencja:) Ale myślę, że w
      tym wypadku bezpieczna.

      16%VOL
      22%VAT
      • marta.gora Re: placebo jak w morde szczelył 16.10.05, 14:33
        Martini- masz racje, to musi byc placebo :)
        Kiedys wyczytałam, ze homeopatia nie działa, bo jesli nawet mija jakaś
        dolegliwośc, to dlatego, że i tak miała sama minąć :)To i tak by przemawiało na
        korzyść homepatii, bo ta przynajmniej nie szkodzi nawet na kieszeń:)
        Jutro podeslę mamie 15 i 30- zobaczymy, co się bedzie działo. Zaproponuję 30tkę
        jedną kulke na noc. Tej 15tki to chyba byłoby mało tylko przed snem- kiedys mi
        zabrakło tych kulek, nie wziełam z rana, to w południe zaczeło mi sie serce
        telepać. Co do powołania- medycyna "współczesna" jest chyba łatwiejsza w
        przyswojeniu:) Na każdy objaw- inny lek ;)i interes sie kręci.
        dzieki za wsparcie!
        Nawet nie wiecie, jak się cieszę z powodu mojej mamy!

        • very_martini Re: placebo jak w morde szczelył 16.10.05, 14:53
          Też się cieszę.
          Potencji lepiej nie mieszać. Wypróbujcie tę 30, jak podziała na całą noc, to
          dobrze i o to chodzi. Jak dla mnie działanie tego leku w przypadku Twojej mamy
          jest wybitnie objawowe, bo działanie leku się szybko wyczerpuje, ale jeśli
          pomaga, humor dobry i nowych dolegliwosci brak, to na zdrowie.


          16%VOL
          22%VAT
          • beba2 Re: placebo jak w morde szczelył 16.10.05, 19:19
            Jak już podasz mamie 30 CH, to potem nie podawaj nizszej.
            • jonka7 Re: placebo jak w morde szczelył 16.10.05, 20:18
              przyznam, ze ja rowniez uz dawno nie milaam tak dobrej nocy..
              a reszta-zobacze..
              na pewno dzisiaj juz bylam spokojniejsza i bardziej zrelaksowana i przestalam
              ryczec..na wspomnienie mojego starego psa, kt zmarł w piatek a takze
              slyszac...barkę...

              bedę sie odzywała!
              • beba2 Re: placebo jak w morde szczelył 16.10.05, 20:47
                A ja i tak ryczę słysząc ją. Co prawda hamuję się, ale oczy sie szklą. Coś w
                tej pulsatilli jest, bo jak w ramach eksperymentów na sobie wzięłam na coś tam,
                to mi i jakość snu poprawiła.
              • marta.gora Re: placebo jak w morde szczelył 17.10.05, 20:53
                Jonka- no widzisz, ile zdziałała moja sugestia? ;)
                Ciekawe, kto zasugerował mojej mamie, jak ma sie czuć.
                Toz na kulkach Boirona nawet nie ma ulotki :)
                Posłałam jej dzisiaj trzydziechę- ma wypróbować i odstawić 15 stkę. Az ciekawam
                jej "doznań".
                • jonka7 :o)) 18.10.05, 09:18
                  tak...

                  a ja leczę się pulsatillą, naprawdę czuję się znacznie lepiej..
                  dołożyłam do tego aconitum, wyleczyły mi się nawet 'pryszcze"- a tak naprwdę są
                  to punkty na twarzy, które notorycznie drapię..niestety../niektórzy obgryzają
                  paznokcie-ja drapię, co jest do drapania..

                  naprwde inaczej patrze na świat i to jest najważniejsze../i nie jest to
                  przypadek/

                  kiedyś chciałam byc lekarzem, może jeszcze to marzenie zrealizuję ale jako
                  homeo..
                  leczyłam moje dzieci juz od lat w ten sposób, pierwsze książki z tej dziedziny
                  kupiłam koło 1992 roku ..ale po jakimś czasie zrezygnowałam, ale to chyba
                  jedyna rozsądna droga w medycynie!

                  będziemy się tutaj spotykać często..
                  • marta.gora Re: :o)) 18.10.05, 21:12
                    Jonka, Jonka- jak tak dalej pójdzie, to nasi lekarze rodzinni zostana bez
                    pracy :))
    • marta.gora Lekarzu, ulecz samego siebie 18.10.05, 21:25
      Postąpiłam wczoraj wieczorem własnie wg tej zasady: wzięłam Pulsatille 30 CH
      (bo skoro mamie to zasugerowałam, to należało wypróbowac na sobie:). No i
      kicha: cała noc nieprzespana, gorąco takie mi było, że chciałam spać tylko pod
      prześcieradłem, na co mężulek nie pozwolił i stwierdził, że mi się cos w głowie
      poprzewracało, bo on nie bedzie przeze mnie marznąć (zupełnie przykręcone
      grzejniki w pokiju i uchylone okno, a wczoraj lata nie było przeciez). Do tego
      serce mi sie tak tłukło, jak by chciało się wyrwać ze mnie. A od rana ból
      głowy. Cisnienie OK, ale tętno! 120 w spoczynku... No jakaś drażliwa się
      zrobiłam. Kurka wodna- nawet nie mialam żadengo specyfiku do neutralizacji! Ani
      cebuli, mięty czy nawet pasty miętowej. W dodatku w takim stanie musiałam iść
      do pracy (nie najem się przeciez cebuli i chuchać naokoło nie bedę). Ale za to
      były i pozytywy tej dawki: w drodze powrotnej do domu kupiłam prawdziwy wiejski
      chleb, smalczyk z cebulką, jabłkiem i skwarkami, a do tego 2 cebule. O takich
      kanapkach marzyłam od lutego!
      Mama dzisiaj otzrymała przesyłkę, więc jutro z rana dzwonię- mam nadzieje, że
      aż tak nie zareagowała na cukrowe kuleczki. A jesli podzieli moje losy z
      ostatniej nocy, to będą chyba te 15-stki w uzytkowaniu.
      W kazdym razie dotarło do mnie, że ja też mam leczenie objawowe- a nie o takie
      mi chodziło. "I to jest, prawda , świetnie"... A tu jesień i smarki się
      zbliżają, a dookoła straszą ptasią grypą (sory- prasią)... i cóz ja biedna mam
      zrobić? Dalej nie wiem, czy kontynuować leczenie u tego mojego klasyka, co to
      leczy objawowo i na razie niezbyt skutecznie, czy zmienic na nieklasyczke,
      która na pewno leczy objawowo i efekty są wspaniałe :( Qrczę- tak bym chciała
      mieć ten lek konstytucjonalny...
      • marta.gora Re: Lekarzu, ulecz samego siebie 18.10.05, 21:27
        Przecie chodzi o lek konstytucyjny. Coś mi się faktycznie w głowie
        poprzewracało.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka