malowanka
02.02.06, 23:44
Moja córka jest pod opieką homeopaty od ponad roku i w tym czasie nie miała
większych infekcji niż te które udało sie wyleczyć oscillo i eupforbium,
gdzie wcześniej alergia, zapalenie oskrzeli więc antybiotyki i inhalacje
Budesonitem i Boredualem oraz itp. Od listopada leczymy sie u homeo
klasycznego i dostaje pulsatille 200 ch z wody, jest poprawa widoczna na
skórze i do tej pory bez infekcji. Ze dwa tyg. temu mała dostała kataru,
początkowo lejącego, przeźroczystego i suchego, niewielkiego kaszlu, raczej
pokasływania jak czasami się kaszle w zbyt suchym pomieszczeniu. Pózniej
katar zmienił się na ciągnący i przeźroczsto-żółty i poszliśmy do homeo.
Dostała Kalium Bichromicum 15 ch. Po dwóch dniach katar zrobił się bardzo
gęsty, bardziej żółto -zielony i już córka nie dawała sobie gruszką oczyścić
nosa bo ją bolało ( na wcześniejszym etapie bez problemów) i chyba katar
zszedł w "dół" bo kaszel jest taki z flegmą, tak jakby miała coś do
odkrztuszenia, kaszle wieczorem, ok 30 min po zasnieciu przez kilka minut,
czesto przy jedzeniu i wtedy długo trwa oraz jak biega. Telefonicznie homeo
kazala zmienic na Hydrastis canadensis 15 ch 3razy po 1 kulka. Minęło znów
dwa dni i kaszel jest jeszcze z flegmą ale juz bardziej szczekający, taki jak
kiedyś. Podeszliśmy do zwyklego pediatry by osłuchala i powiedziala, że lekko
świszczy, Przepisała Loratan i wziewy. Nie chce do tego wracać ale boje się
żeby nie przeszło w zapalenie oskrzeli i antybiotyk bo do tej pory bylo
cudnie. Poradzcie, czy umawiac sie juz na wizyte do homeo ( wiadomo pieniądze)
czy dać jeszcze czasu temu lekowi Hydrasis by zadzialał, ewentualnie na co
być uczuloną? Jakby pediatra powiedziała ze zapalenie oskrzeli to bym raczej
podała przepisany antybiotyk a tak mam dylemat, nawet jeśli to brzmi głupio...