Dodaj do ulubionych

Pojechał po całości :)

07.12.06, 21:21
Homeopatia. Państwowy przekręt wszechczasów

Prof. zw. dr hab. med. Andrzej Gregosiewicz
Słowa kluczowe : homeopatia

Gdzie leży prawda o homeopatii? Odpowiedź jest prosta. Zjawiska mierzalne i
powtarzalne można testować naukowo i wskazać dokładnie, co jest prawdą, a co
fałszem. Homeopatia, chociaż zawsze pretendowała do uznania jej za medycynę -
poddana takim testom - jawiła się, jako oczywista groteska naukowa. A to
dlatego, że wszystkie jej teoretyczne założenia oraz "technologia"
produkcji "leków" homeopatycznych są niezgodne z uniwersalnymi prawami
nauki. Z logicznego punktu widzenia jest to więc fałsz, a ponieważ homeopaci,
opierając się świadomie na kłamliwych danych, "leczą" ludzi - jest to
oszustwo. Biorąc zaś pod uwagę społeczne normy - przestępstwo.



Poniższy tekst składa się z trzech części. W pierwszej opisuję medyczną
istotę oszustwa. W części drugiej udowadniam, że do tego oszukańczego
biznesu, "dopasowano" (mówiąc eufemistycznie) prawo. Część trzecia to
propozycje rozwiązań problemu i apel w tej sprawie do Ministra
Sprawiedliwości.



CZĘŚĆ I.

HISTORIA NATURALNA HOMEOPATYCZNEGO OSZUSTWA S. HAHNEMANNA

Pod koniec XVIII wieku, współczesny S. Hahnemannowi, Franz Mesmer „odkrył”
magnetyzm zwierzęcy i zastosował go, jako leczniczy fluid do wywoływania w
ciele pacjenta terapeutycznego przypływu i odpływu (?), a także
harmonizowania nierównomiernego rozłożenie fluidów nerwowych. Pacjenci
(zwłaszcza kobiety) byli zachwyceni…. Ambitny Hahnemann nie mógł przeboleć
sukcesu „kolegi”. Marzył o własnej metodzie leczenia, która uczyniłaby go
sławnym. I nagle …jak deus ex machina pojawiło się rozwiązanie problemu. Oto,
w czasie seansu spirytystycznego, doznał niezwykłej iluminacji, która
pozwoliła mu na sformułowanie zasad nowej, magicznej „medycyny”, której nie
obowiązują uniwersalne prawa nauki.



Poznajmy więc teorię, która wyjaśnia przyczyny wszystkich chorób, opisuje
technologię produkcji in vitro leczniczych fluidów, a także wprowadza zasadę
postępowania leczniczego, wg której podobne należy leczyć podobnym. Na
głębszą analizę tej okultystycznej bredni szkoda czasu, gdyż nauka nie
dyskutuje z oczywistymi absurdami. Niezorientowanym wyjaśniam tylko, że
powyższe zdanie da się przełożyć na stwierdzenie: „wodę należy suszyć wodą”.



Zacytujmy jednak samego Hahnemanna. Majaczy on tak: „wszystkie choroby są
spowodowane przez trzy „miazmaty”, a to 1/ świerzb, 2/ kiłę i 3/ rzeżączkę
(„gruźlicowość” i „rakowość” dodano później). W celu znalezienia „lekarstw”
na choroby spowodowane przez w/w miazmaty przeprowadza się (do dzisiaj)
tzw. „próby lekowe”. Wyglądają one następująco: zdrowym ludziom podaje się
różne mieszanki związków roślinnych, mineralnych lub zwierzęcych i obserwuje
objawy. Efekty opisuje (w 2006 roku) lekarz homeopata Ewa Zygadlewicz: „One
(przypadkowo dobrane substancje - przyp. A.G.) po pewnym czasie zaczynają
wytwarzać objawy. Są to różne objawy psychiczne, typu niepokój, pewne myśli,
sny, które mogą się pojawiać. O czym te sny są - trzeba dokładnie spisać.
Plus objawy narządowe: bolała mnie prawa noga, swędziało prawe ucho, coś tam
zaczynało szumieć, jakieś zmiany się pokazywały, kolka, czy temu podobne
objawy”.



Przytoczony cytat pochodzi z wystąpienia lek. E.Z. w filmie „Tajemnica
homeopatii” (TV Polsat). Z tego samego źródła pochodzą zamieszczone poniżej
zdjęcia, które prezentuję za zgodą reżysera L. Dokowicza.



Jeżeli chory cierpi na podobne objawy (np. „niepokój, szumienie czegoś, kolkę
i swędzenie prawego ucha”) homeopata przepisuje mu substancję, która te
objawy „wywołała”. Przedtem jednak substancję tę rozcieńcza. W przypadku
znanego „leku na grypę” o nazwie oscillococcinum (Boiron) odbywa się to
następująco: do jednej kropli wyciągu z wątróbki i serca dzikiej kaczki
(równie dobrze mógłby to być ekstrakt ze śledziony wrony – przyp. A. G.)
dodaje się 99 kropli wody (ryc. 1) i uderza fiolką 10 razy w skórzaną
poduszkę (ryc. 2). Z powstałego roztworu pobiera się jedną kroplę, dodaje 99
kropli wody i 10 razy uderza się w skórzaną poduszkę. Z powstałego roztworu
pobiera się…. (i tak 200 razy). Ciekawy jestem, czy w nowoczesnych zakładach
homeopatycznych powyższy algorytm produkcji jest monitorowany przez
komputery, czy przez „żywych” okultystów.

Technologia produkcji „leków” homeopatycznych. W przypadku oscillococcinum,
po każdym stukrotnym (102) rozcieńczeniu wodą wyciągu z kaczych podrobów,
fiolką z uzyskanym roztworem uderza się 10 razy w skórzaną poduszkę
(ortodoksi dopuszczają opcję z używaniem – zamiast poduszki - książki
oprawionej w skórę). Przypuśćmy, że opisana operacja została już wykonana 12
razy. Wtedy, wg prostych obliczeń, w fiolce (używanej w charakterze shakera)
nie będzie już ani jednej kaczej molekuły. Od tej chwili, do czasu powstania
ostatecznej formy farmaceutycznej „leku”, będzie się jeszcze 188 razy
rozcieńczać wodę z wodą.



Wg producentów, w czasie uderzania shakerem o skórzaną poduszkę zachodzi
proces „dynamizacji” (określenie nieznane nauce), podczas której
woda „zapamiętuje informację o własnościach leczniczych” rozcieńczanej
substancji. W miarę ubywania tej substancji z roztworu, wzrasta skuteczność
wody, jako „leku”. Największa jest wtedy, gdy w roztworze nie ma już ani
jednej cząsteczki substancji wyjściowej. Przy produkcji
oscillococcinum „dynamizację” wykonuje się 200 razy (oznaczenie na opakowaniu
leku – 200 K), co, jak łatwo obliczyć, daje rozcieńczenie 1 : 10400 (200 x
102). W efekcie shaker będzie zawierał wyłącznie wodę, której użyto
do „produkcji leku”. Teraz wystarczy nasączyć tą wodą cukier, poczekać, aż
odparuje i „pozostawi” w granulkach „elektromagnetyczną informację leczniczą”
(ryc. 3).



Jest tylko jeden problem: z II zasady termodynamiki wynika, że informacja w
przyrodzie nie istnieje bez energii. A więc zasadne jest pytanie: jak
zasilane są cukrowe granulki przez 3, 4, 5, 6 lat (termin
ważności ”lekarstwa”)?



A z matematycznego punktu widzenia? Pomyślmy… rozcieńczenie 1 do 10400. Czy
to jest fizycznie możliwe? Zanim odpowiem - zacytuję dwie ciekawostki: 1/ od
początku istnienia Wszechświata do moich tegorocznych imienin (Andrzeja)
upłynęło ok. 1018 sekund; 2/ nasz Wszechświat zbudowany jest z ok. 1077
molekuł (www-users.mat.uni.torun.pl/~kombo/duze.html). Niektóre publikacje
określają tę wartość na 1078-82 lub 10100
(www.staff.amu.edu.pl/~pkisz/medycyna.htm).



Obserwuj wątek
    • beba2 Re: Pojechał po całości :) 07.12.06, 21:24
      Produkcja zakończona. „Elektromagnetyczna informacja lecznicza” zawarta jest
      teraz w każdej z miliona granulek wsypanych do wiadra. Jakżeż wielkie
      promieniowanie emituje zawartość tego pojemnika. Aż dziw bierze, że osoba
      stojąca z boku jeszcze żyje.
      Ciekawe, prawda? Oczywiście, fizyczne wyobrażenie liczby 10400 (jedynka i
      czterysta zer) jest możliwe, ale tylko wtedy, jeśli będzie traktowane jako
      dowód na istnienie Boga. Albo dowód na prawdziwość teorii strun, czyli
      istnienia nieskończonej ilości Wszechświatów równoległych połączonych czarnymi
      dziurami, przez które wędrują UFO rozwożące oscillo-colę. Albo na to, że
      technologia produkcji „leków” homeopatycznych to kpiny z matematyki i fizyki.
      Wg Pitagorasa, tylko liczby pozwalają uchwycić prawdziwą naturę Wszechświata.
      A liczby mówią, że homeopatia jest oszustwem, co potwierdza m.in. prawo
      Avogadra (pl.wikipedia.org/wiki/Liczba_Avogadra).





      „Pamięć wody” – ciężki przypadek infantylizmu naukowego







      Profesor Marek Kosmulski jest znanym w świecie chemikiem, kierownikiem Katedry
      Elektrochemii Politechniki Lubelskiej. Na moją prośbę, w artykule pt.: „Krótka
      pamięć wody” („Służba Zdrowia, 2006) rozprawia się z twierdzeniami o istnieniu
      zjawiska, które jest istotą homeopatii. Przedstawiam kilka cytatów: (…)
      Poszczególne cząsteczki wody w roztworze różnią się stanem energetycznym, który
      ciągle się zmienia wskutek zderzeń między cząsteczkami oraz absoprcji i emisji
      promieniowania elektromagnetycznego. Czas trwania poszczególnych stanów jest
      rzędu piko-, a co najwyżej nanosekund. Zanim więc zdążymy cokolwiek pomyśleć,
      a tym bardziej zrobić z takim roztworem, zachodzi w nim trudna do wyobrażenia
      liczba przejść energetycznych.



      Panowie producenci “leków” homeopatycznych: „pamięć wody” trwająca 0,
      000000000001 sek. jest chyba zbyt krótka, jak na Wasze potrzeby. Ale, co tam.
      Załóżmy, że jest trwała. Co wtedy? Posłuchajcie eksperta: (…) wtedy każda
      cząsteczka wody w biosferze miałaby zapisane w swojej pamięci spotkania ze
      wszystkimi powszechnie występującymi substancjami chemicznymi (…). Zresztą
      same leki homeopatyczne kupione w aptece też wracają do obiegu po przejściu
      przez kanalizację i oczyszczalnie ścieków. A skoro tak, to po co wydawać
      pieniądze – wystarczy nałapać deszczówki.



      I na koniec, informacja znana chyba wszystkim maturzystom: (…) Woda bez przerwy
      ulega dysocjacji na jony wodorowe i wodorotlenowe. (…) Skutek jest taki, że po
      paru sekundach nie ma praktycznie cząsteczki wody, która nie przeszłaby choć
      raz przez stan zdysocjowany (a więc przez reakcję chemiczną). Ergo – reakcja
      zaszła i pamięć przepadła.



      A z nią homeopatia. Niestety, nie wszyscy to rozumieją i nadal majaczą
      o „kwantowym” mechanizmie działania cukru na ustrój ludzki.





      Kłamstwa i anegdoty na temat „leków”
      homeopatycznych



      „Leki” homeopatyczne wzmacniają układ odpornościowy ustroju ludzkiego twierdzą
      producenci. Tyle tylko, że nie ma wiarygodnych publikacji naukowych na ten
      temat, zawartych w prestiżowych periodykach.
      (www.medicus.lublin.pl/2006/06/25a_kosmulski.htm).



      Pisemka homeopatyczne prezentują zaś takie brednie, od których włos się jeży na
      głowie. Np. propagują leczenie: 1/ wybuchów głupkowatego śmiechu, 2/ wzwodów w
      czasie jazdy pojazdem, 3/ wzdrygnięć, 4/ żalu z powodu niskich zarobków, 5/
      lęku przed czymś, co może wyłonić się z ciemnego kąta itp.
      (www.dia.com.pl/PobierzB.php?id=55). Z drugiej strony homeopaci biorą się za
      leczenie nowotworów, np. przy pomocy tuberkuliny bydlęcej rozcieńczonej w
      stosunku 1 do 10100000 (www.homeopatia.net.pl/hompr1a.htm). A to już nie jest
      śmieszne, bo wiemy, że tuberkulinę stosuje się jedynie jako test wykrywający
      ewentualne zakażenie gruźlicą (europa.eu.int/eur-lex/pl/dd/docs/1997/31997L0012-
      PL.doc).



      Jak dotąd, znalazł się tylko jeden szaleniec, który próbował oszukać
      recenzentów prestiżowego czasopisma „Nature”. Był to naukowy guru francuskich
      homeopatów – J. Benveniste. Ostatecznie, za swoje „odkrycia” (na temat
      wzmacniania układu odpornościowego przez leki homeopatyczne oraz
      przesyłania „pamięci wody” przez telefon i Internet) otrzymał dwukrotnie od
      Uniwersytetu Harvarda nagrodę Ig-Nobla (ang. ignoble – haniebny, podły) -
      www.republika.pl/chorzow4lo/ig.htm



      Zdobywca zwykłej nagrody Nobla w dziedzinie chemii, prof. Dudley Herschbach,
      tak uzasadniał w czasie uroczystej uniwersyteckiej gali wybór J. Benveniste na
      durnia roku: …przeprowadziłem podobne eksperymenty z wodą, co do której miałem
      pewność, że obcowała z substancjami organicznymi i rzeczywiście może pamiętać
      tego rodzaju oddziaływania. Jeden z eksperymentów nagrałem i teraz chciałbym
      wam go odtworzyć (w tym momencie prof. Herschbach puścił nagrany na taśmę
      magnetofonową odgłos wody spuszczanej w toalecie). Mam nadzieję, że wszyscy
      dobrze to usłyszeliście (M. Abrams, IgNobel Prizes, Orion Books LRD, GB, 2002).


      Skutki dystrybucji „leków” homeopatycznych przez apteki



      „Kuracje” homeopatyczne mogą być pośrednią przyczyną śmierci.



      W 1998 roku prof. M. Pawlicki (Instytut Onkologii, Kraków) stwierdził, że w
      Polsce, każdego roku, co najmniej 5 tysięcy chorych na raka umiera z powodu
      opóźnienia właściwej terapii zastępowanej przez „medycynę” alternatywną
      (polscy-lekarze.net/komunikaty/kom30.html). W wypowiedzi z 2006 roku
      prof. Pawlicki (OZON) wspomniał, że tylko w ciągu ostatnich 2 tygodni miał do
      czynienia z czterema chorymi na raka ludźmi, którzy „wpadli” w ręce homeopatów.
      Dwoje z nich ma śladowe szanse na przeżycie
      (www.ozon.pl/a_tygodnikozon_2_21_1116_2006_4_2.html). Wszyscy
      nabywali „alternatywne leki” w aptekach, co, jak zapewne sądzili, gwarantuje
      im, że prawdziwa medycyna akceptuje ten rodzaj „leczenia”.



      Od czasu pierwszej wypowiedzi prof. M. Pawlickiego minęło 8 lat. Przez ten czas
      prawdopodobnie zmarło około 40 tysięcy pacjentów oszukanych
      przez „specjalistów” niekonwencjonalnych terapii. Liczba zgonów spowodowanych
      przez stosowanie (opóźniających właściwe leczenie) „terapii” homeopatycznych
      jest trudna do ustalenia, lecz biorąc pod uwagę, że jest to najpopularniejsza
      metoda „leczenia” inaczej, można się spodziewać, że dość znaczna.





      Co na to opinia publiczna?



      Nic, bo przedstawione informacje nie mają szansy, by dotrzeć w oryginale do
      szerokiej opinii publicznej, tym bardziej, że ten proceder (jako powszechny)
      jest „niewidzialny”!



      Poza tym, nikt nie ma pojęcia, czym jest rzeczywiście homeopatia? Niemal
      wszyscy są przekonani, że jest to „leczenie małymi dawkami leków”, a więc jest
      bezpieczne i, być może, skuteczne. Tylko nieliczni orientują się, że „lek”
      homeopatyczny typu oscillococcinum nie zawiera ani jednej molekuły
      substancji „leczniczej”.



      Na powszechność (w domyśle: „zgodną z prawem”) tego pseudo-leczniczego
      działania dali się nabrać niemal wszyscy; niestety, łącznie z wieloma
      lekarzami. Ci ostatni wstydzą się swojej naiwności i milczą. Tylko ja, od wielu
      lat, staram się prowadzić działalność edukacyjną. Z nadzieją, że dla wszystkich
      myślących ludzi, podane przeze mnie informacje, będą oczywistym dowodem, że
      homeopatia to wyjątkowo bezczelne oszustwo. Wystarczy spojrzeć na jego
      elementy. Wszystkie razem i każdy z nich
      • beba2 Re: Pojechał po całości :) 07.12.06, 21:28
        Dlaczego się nie dziwię, że betonowy umysł nie przyjmie do wiadomości, ze
        większość leczących się - skutecznie ! - chrzani tego typu wywody.
        Jesli to nawet placebo, a organizm wraca do stanu używalnosci bez chemii, to
        źle?
        Jeśli ktos ma nowotwór i żadnej szansy na wyzdrowienie nie dają mu po wszelkich
        terapiach chemicznych, to dlaczego ma nie sprobowac homeopatii.
        W sumie nie wiem po co pan profesor traci swoj cenny czas i bije pianę, zamiast
        składać kości kolejnym pacjentom - bo tego fakt faktem - homeopatia zrobić nie
        moze ( ale stomatologia tez nie :P)))
        • anika45 Re: Pojechał po całości :) 07.12.06, 23:35
          A co powie o dzieciach chyba u nich trudno mówić o placebo one np 1,5 roczny
          szkrab nie jest chyba świadomy że to lek a nie woda???
          • didi_max Re: Pojechał po całości :) 08.12.06, 00:05
            anika45 napisała:

            > A co powie o dzieciach chyba u nich trudno mówić o placebo one np 1,5 roczny
            > szkrab nie jest chyba świadomy że to lek a nie woda???

            Chyba nie czytałaś jego ostatniej pracy naukowej, w ktorej niezbicie dowodzi,
            iz populacja bobasów % stanowi wsród ogółu grup wiekowych ludności najwiekszą
            grupę symulantów i prowokatorów.

            One tylko udają , że im pomogło ! O!
            • beba2 Re: Pojechał po całości :) 08.12.06, 09:26
              Największymi symulantami i prowokatorami udającymi, ze są zdrowe są zwierzęta -
              bez dwóch zdań.
              A propos, czy istniej antonim słowa hipochondryk ?
        • marta.gora Re: Pojechał po całości :) 08.12.06, 19:19
          Ja tez chrzanie takie wywody- bez dwu zdań!
          Dziecko mi zdrowo rosnie, bez syropków, tabletek i takich tam, jedynie na
          cukrze od czasu do czasu.
          Mnie się na razie nie udaje pozbyć "sedna", ale każde przeziebienie mija
          jeszcze szybciej, niż sie pojawia.O! Jeszcze gdyby tak coś na naczyniowy ból
          głowy dobrac, i na pamięc, i na osłabienie...
          ... się rozmarzyłam. Ech.......
    • kitka05 Re: Pojechał po całości :) 08.12.06, 23:04
      Ciekawa jestem tylko kto tak stuka o tą skórzaną poduszkę? Chyba krasnoludki.
    • omamamia1 Re: Pojechał po całości :) 09.12.06, 16:57
      a ja znalazłam cos takiego
      www.psychomanipulacja.pl/baza/homeopatia/homeopatia-o-muerte.htm
    • hkobus Re: Pojechał po całości :) 11.12.06, 10:08
      no, pojechal, ale obecny stan wiedzy faktycznie przyznaje racje mu. Sama lecze
      dzieci i siebie hiomeoptja, i widze rezultaty. Nie wchodze w dyskujsje ze
      znajomymi,czy rodzina, bo argumentow nie mam, To, co on podaje jest faktem. Mi
      brakuje takich twardych fizyczno-chemicznych argumentow. Mam watpliwosci, bo
      tego typu artykulach. Moja wiedza po liceum mowi mi ze, upieram sie w wierze w
      krasnoludki i wrozki. Nie mozemy podchodzic tak, ze to beton i zakuty leb, bo
      tak nie jest. Nie ma badan klinicznych, nie ma eksperymetow potwierdzajacych
      nasze racje. Wiem, ze dziala. Wole kulki niz flegamine, mukosolvan i
      klemastyne. Ale nie mozna naukowcow, fachowcow odsadzac od czci i wiary i im
      wymyslac. moim zdaniem pokazuje to nasza bezsilnosc i niewiedze. Takie
      wysmiewanie nie ma podstaw. Wywod jest logiczny, spojny, opira sie na nauce i
      niezbitych, obowiazujacych prawach. Kto tak twardo wytlumaczy homeopatie? Czy
      istnieje pamiec wody i cukru? Dlaczego slodkei syroki dzialja tez? Faktycznie
      woda krazy w przyrodzie, dlaczego nie pamieta skal przez ktore przeszla, ani
      sciekow , a pamieta kulki? Co uzyskuje sie przez potrzasanie? Bo jak podajecie
      leki z wody? O co tu chodzi? Nie wiem, chcialabuym wiedizec. Osmieszanie
      naukowych autorytetow do niczego mnie nie przybliza. Ale i tak podam corkom
      Bryonie, Beklladonen i pulsatille. Nie ma skutkow ubocznych, o ktorych wiemy.
      Sa skutki, ktore widze: dzieci sa zdrowsze. Tylko chcialabym wiedziec
      naprawde...
      pozdrawiam, Hania
      ps a kto z Was wierzy w cialo eteryczne?
      • metaphysics Re: Pojechał po całości :) 11.12.06, 10:17

        ja nie wierze w ciało eteryczne... ja wiem, ze ono jest...
        • anda8 Re: Pojechał po całości :) 11.12.06, 10:53
          fajny ten artykuł.
          Ostatnio moje koty wyleczyły się kulkami.
          Ale one nie czytały artykułu i nie wiedzą że to nie działa.
          Powiem im dzisiaj że się normalnie dały nabrać.
          • beba2 Re: Pojechał po całości :) 11.12.06, 11:10
            Nie chodziło mi o wyśmiewanie jaśnie pana profesora. Wywód a jakże logiczny do
            bólu. Tylko, ze dlaczego on odsądza od czci i wiary homomeopatię nie rozumiejąc
            jej działania. Dlaczego nie dociera do niego, ze chce czy nie chce to działa,
            choć argumentów i badań moze brak. Dobre obroni się samo :)
            Ale po co atakować, czego on sie boi? Że ludzie z nowotworem przestaną
            rozsądnie myśleć i zaprzestaną chemioterpii, bo im ktoś każe wziać kulki.
            Bzdura ! Żaden szanujący się homeopata - lekarz tego nie zrobi. A rozsądku to
            ludziom i tak brakuje, czy homeopatia istnieje czy nie.
      • tom_j23 Re: Pojechał po całości :) 11.12.06, 12:40
        hkobus napisała:

        > Wywod jest logiczny, spojny, opira sie na nauce i
        > niezbitych, obowiazujacych prawach.

        E tam - spójny? Najpierw na kilku stronach przekonuje, że to nie może działać,
        a potem - w innym artykule - ostrzega przed lekami zrobionymi z kaczek i ptasią
        grypą, która w tych lekach może być.

        Co do badań. Zwrócę Wam uwagę na pewien szczegół - otóż kością niezgody jest
        stosowanie wysokich potencji. Tam, wg przeciwników nie ma cząstek aktywnych i
        takie leki nie mogą działać. Jednocześnie nikt przy zdrowych zmysłach nie
        zakwestionuje tego, że leki w niskich potencjach (D0, D1, D2) muszą działać, bo
        przecież taka Chamomilla D1 - to nic innego jak herbata rumiankowa. Aż się samo
        prosi, aby w tym układzie zaplanować i przeprowadzić eksperyment polegający na
        podawaniu w podobnych schorzeniach tego samego leku w różnych potencjach (np.
        D1, D5, D10, D15, D20, itd.).
        JEDYNY zgodny z obecnym stanem wiedzy wniosek wypływający z takiego
        eksperymentu powinien być taki, że: "skuteczność homeopatii zależy od potencji,
        a potencją graniczną wywierająca jeszcze skuteczny wpływ jest potencja ... (i
        tu powinien być wynik podający, od której potencji to rzeczywiście przestaje
        działać)".

        Takie powinno być oficjalne stanowisko medycyny akademickiej i mało tego -
        każdy lekarz akademicki powinien mieć to wyłożone na studiach i powinien
        wiedzieć, co to jest potencja D1, D2, itd. Tymczasem połowa nie ma zielonego
        pojęcia, i kiedy wspomnisz o homeopatii - to Cię wyśmieją, bo przecież niejeden
        profesor napisał, że w lekach homeopatycznych "niczego nie ma", zapominając, że
        leki homeopatyczne - to również (a może przede wszystkim w dzisiejszych
        czasach) - leki kompleksowe w niskich potencjach, gdzie zawartość substancji
        czynnej jest stosunkowo duża (na tyle duża, że porównywalna z lekami
        klasycznymi i na tyle duża, że można sobie zaszkodzić).

        Jeśli stanowisko medycyny akademickiej jest różne od wniosku przedstawionego
        wyżej, to:
        1. Nie przeprowadzono takich badań, co świadczy o nierzetelności badań
        dotychczasowych (gdyż nie przebadano całego spektrum stosowanych potencji).
        2. Skuteczność homeopatii _nie zależy_ w sposób liniowy od potencji i nie udaje
        się ustalić potencji granicznej. W tej sytuacji mamy dwa podwarianty:
        2a. Nie zależy i zawsze jest niska - nawet w niskiej potencji (co jest bez
        sensu, bo wtedy wiele leków ziołowych takich jak rumianek, kamfora, valeriana,
        arnica, itp. nie powinno działać, a działają i są stosowane przez medycynę
        klasyczną).
        2b. Nie zależy od potencji i nie zawsze jest niska (czasem jest wysoka). I
        wtedy po prostu zamiast tracić czas na pisanie artykułów, proponuję uczonym
        wziąć się do roboty i temat zbadać.


        Stefan
    • babsee Re: Pojechał po całości :) 11.12.06, 12:52
      A ja przy6 tej okazji mam pytanie.Tak sie zastanwaiam często czy tak naprawde
      homeopatia nie ma skutków ubocznych.
      Polega na pobudzaniu systemu immunolgicznego do walki,tak?to skad wiem,czy
      takie "sztuczne"pobudzanie nie zemści sie kiedys?Pytanie do osób ktore wierza w
      homeo.
      Bo jesli jestesmy w stanie wywołać katar kulkami,czy tez bol gardla(mowie o zle
      dobranym leku)to znaczy ze ona dziełają i to jak cholera.I teraz-skoro jest
      mozliwy az taki efekt-że źle dobranym lekiem,jesestmy w stanie wywolac
      choroba,to co?
      Jest dla mnie tez niezrozumiałym zupełnie,przy leczeniu konstytucja,jak to
      możliwe,ze w procesie zdrowienia,przechodzimy wszytskie schorzenia,
      ktore "zostały zepchniete w głąb organizmu"?
      Chwilowe pogorszenie mnie nie dziwi-przebiega to tak samo przy leczeniu ziołami-
      identycznie.Ale skad to wywoływanie zaległych schorzeń?
      Najbardziej jednek sie boje,ze za pare lat,moj organizm, lub nie daj Boze
      dziecka, powie :Ha!prowokowałas mnie do obrony?to ja ci pokaże!
      I zwariuje...objawiając sie chocby w alergiach, ktore sa niczym innym jak
      wariacja systemu immunologicznego.
      • beba2 Re: Pojechał po całości :) 11.12.06, 14:07
        Ja tez chętnie posłucham odpowiedzi na pytanie babsee. Proszę Toma, prosze nam
        odpisać.
        Ty to się powinieneś zająć walką z tymi betonami :)
        Umysł ścisły zawsze jakoś uargumentuje, ze woda to nie tylko woda :)
      • tom_j23 Re: Pojechał po całości :) 11.12.06, 14:51
        babsee napisała:

        > A ja przy6 tej okazji mam pytanie.Tak sie zastanwaiam często czy tak naprawde
        > homeopatia nie ma skutków ubocznych.

        No pewnie, że ma. Pisałem o tym nie raz na forum i nie wiem, czemu ciągle są w
        tym temacie wątpliwości (ten link podawałem już kilka razy):
        www.homeopatia.edu.pl/main.asp?idm=1&idp=12&ide=5

        > Polega na pobudzaniu systemu immunolgicznego do walki,tak?to skad wiem,czy
        > takie "sztuczne"pobudzanie nie zemści sie kiedys?

        Nie wiemy. Zakładamy, że lek jest dobrze dobrany i podany w minimalnej dawce
        wystarczającej do wyleczenia. Takie były i są założenia Hahnemanna. Oczywiście -
        jeszcze lepiej byłoby wyleczyć się bez podawania jakiegolowiek leku, ale skoro
        tak się nie udaje - to godzimy się z tym, że lepiej leczyć się minimalnymi
        dakami leków homeopatycznych niż tkwić w chorobie.

        > I teraz-skoro jest
        > mozliwy az taki efekt-że źle dobranym lekiem,jesestmy w stanie wywolac
        > choroba,to co?

        To chodzimy przez kilka tygodni (może miesięcy) z taką "sztuczną" chorobą.

        > Jest dla mnie tez niezrozumiałym zupełnie,przy leczeniu konstytucja,jak to
        > możliwe,ze w procesie zdrowienia,przechodzimy wszytskie schorzenia,
        > ktore "zostały zepchniete w głąb organizmu"?

        Choroba biegnie wzdłuż jakiejś linii. Zaczyna się od drobnych dolegliwości,
        które stopniowo (nieleczone lub leczone źle) rozszerzają się i powodują
        dysfunkcje kolejnych sprzężonych układów i narządów. Stopień powiązania układów
        w organizmie jest niesamowity i wciąż do końca nie poznany. Na każdym etapie
        choroby organizm próbuje się bronić "produkując" jakieś objawy adekwatne do
        stanu. Obserwator nie biorący tego pod uwagę może tę sytuację odbierać jako
        różne niezwiązane schorzenia. Np. w medycynie chińskiej funkcjonowanie
        człowieka opiera się na teorii tzw. meridianów. I np. w tej teorii wątroba jest
        odpowiedzialna za oczy. Więc jeśli komuś "wysiada" wątroba, to za jakiś czas
        może odczuć pogorszenie widzenia. Oczywiście medycyna akademicka wyśle Cię do
        okulisty, a okulista nie spyta o watrobę.
        Jeśli następuje leczenie - to kierunek procesu jest odwrócony, co może właśnie
        wyglądać tak, że przechodzimy z powrotem przez objawy, które były adekwatne do
        stanów lżejszych.


        > Najbardziej jednek sie boje,ze za pare lat,moj organizm, lub nie daj Boze
        > dziecka, powie :Ha!prowokowałas mnie do obrony?to ja ci pokaże!
        > I zwariuje...objawiając sie chocby w alergiach, ktore sa niczym innym jak
        > wariacja systemu immunologicznego.

        Dlatego nie należy przesadzać. Podajemy lek - jeśli jest poprawa - to nie
        podajemy kolejnej dawki. Nie ma takiej potrzeby. Dopóki po podaniu leku jest
        pozytywna reakcja, tzn. że organizm radzi sobie i jest ok. Nastepną dawkę
        podajemy dopiero wtedy, kiedy proces zdrowienia się zatrzymał lub się cofa.


        Stefan


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka