nejmamon
19.12.06, 15:03
Mam do Was pytanie czy może być tak, że tylko na niektórych nie działa
hoemopatia.
Dlaczego pytam. Ja swoje dziecko od kilku miesięcy właściwie z powodzeniem
leczę u hoemopaty. Już 3 razy udało nam sie "wywinąć" przed zapaleniem
oskrzeli a nawet płuc.
Poleciłam moją hoemopatkę koleżance, która już wcześniej szukała takiego
lekarza. Na pierwszą wizytę poszła, gdy u jej dzieci lekarz z ostrego dyżuru
stwierdził u jednego zapalenie oskrzeli a u drugiego już początki zapalenia
płuc. Homeopatka po osłuchaniu nie wysłuchała zmian w oskrzelach i płucach
ani u jednego dziecka ani u drugiego. Starsza córka (rówieśnica mojej córki)
dostała sulfur (moja długo dobrze na tym szła). Po pierwszym dniu podawania i
postawieniu baniek (zgodnie z zaleceniem homo) nie było niestety poprawy.
Pediatra w rejonowej przychodni wysłuchał obustronne zapalenie oskrzeli z
początkami zapalenia płuc u dziewczynki. Homeopatka (kolejna wizyta)
postawiła sama bańki i dała antimonium tartaricum i powiedziała że do rana ma
być poprawa.
Ale jej nie było, tylko było gorzej - bardzo wysoka gorączka i duszność.
Koleżanka poddała się podała antybiotyk.
Nie wiem co mam o tym myśleć - u mojej córki bańki i antimonium tartaricum
przyniosły natychmiastowy efekt - tyle, że jej stan był trochę lepszy.
Jest mi teraz głupio w stosunku do koleżanki, że tak jej zachwalałam sposób
leczenia a u jej dzieci on się nie sprawdził. 3 dni wstrzymała się z
antybiotykiem, wydała kupę kasy na 2 wizyty dwójki dzieci.