iga_01
09.02.07, 08:44
Może WY wymyślicie coś na problem mojego taty z językiem. Szukałam sama
trochę, ale nic mi nie pasuje. A więc od kilku miesięcy ma:
1.czerwony jezyk, z bruzdami, jakby poprzecinany,
2.na całym języku tworzy się biały nalot, ale nierównomiernie (cały język
pokryty cienką warstwą nalotu oraz grubszymi białymi nitkami, jakby białe
zgrubienia),
3.na brzegach języka są ślady zębów
4.język czasami piecze,
5.nie jest to grzybica (robił posiew z jamy ustnej, który był hodowany 14 dni)
6.dermatolog (podobno dobry) stwierdził też, że nie jest to grzybica, a
raczej coś w rodzaju wirusa, przepisał jakieś płukania, które tylko łagodzą
dolegliwości (stosuje je kilka tygodni i jest pod stałą opieka tego lekarza),
7.tato leczy sie na: wrzody dwunastnicy, serce (miażdżyca naczyń, dwa
zawały), a ta dolegliwość pojawiła się po zabiegu usuwania zatoru z tętnicy,
8.brał przez jakiś czas Borax 9 ch (nie widziałam tego języka, a przez
telefon tato źle mi opisał swoje dolegliwości) bez efektów, teraz zastanawiam
się nad Mercuriusem, ale nie bardzo mi pasuje
9.do homeopaty nie pójdzie, ponieważ do mojego, a więc sprawdzonego lekarza
ma 300km.
I co wy na to?
I jeszcze jedno. Czy ktoś może mi opisać, co to jest język geograficzny? Czy
mój tatko ma właśnie taki jezyk?
Pozdrawiam i dziękuję za poświęcenie mi swojego czasu.