jaga1968
05.03.07, 21:16
Moja mama ma 71 lat, ogólny stan zdrowia niezły, ale od kilku lat bierze leki
na migotanie przedsionków, takie rozrzedzajace krew. Ostatnio przeżyła
żałobę. Odkąd pamiętam skarżyła się na marznące nogi. Ostatnio bardzo się
pogorszyło. Nogi zimne coraz wyżej z uczuciem "szczypania" od zimna w
łydkach. Trzeba coś robić. Boję się, że to zaawansowana miażdżyca.
Mam pytanie: czy ma sens umawiane mamy na wizytę u homeopaty? Czy jest szansa
pomocy homeoterpią w tej sytuacji? W tej chwili mama ma "zapał" do leczenia,
chcialabym go jak najlepiej wykorzystać. Szkoda mi go marnować na posunięcia
bezsensowne. Jeśli leczenie homeo nie ma szans powodzenia, będziemy szukać
pomocy w medycynie konwencjonalnej. Ale - przyznaję - niechętnie, bo dotąd
medycyna nie wykazała się niczym w tym względzie. A może ktoś ma podobne
doświadczenia? Mam nadzieję, że odpowiecie. Pozdrawiam wszystkich.