schiraz
26.04.08, 16:52
za nami a raczej w trakcie mamy pierwszą chorobę leczoną homeopatią. Mały ma
zapalenie krtani. Wczoraj byliśmy u homeo i nie ukrywam, że byłam potwornie
spanikowana. Mały miał 39,9 gorączki, "szczekał" i lał się przez ręce. Całą
drogę zaciskałam zęby, żeby nie kazać mężowi skręcić do najbliższego szpitala.
Dostał belladonnę i arsen, obie CM6, pierwszą porcję już w gabinecie. Leki mam
podawać co godzinę na zmianę przez całą dobę, potem w kolejnej co dwie
godziny, w kolejnej co cztery i tak dalej. W nocy było jeszcze bardzo źle, mąż
w środku nocy wyszedł bo nie mogł słuchać jak mały sie męczy a ja nie chcę
wezwać lekarza. Na ten moment jest duuużo lepiej, kaszel zrobił się
odrywający, gorączka owszem jest, ale w co drugiej godzinie jak podaję
belladonę to zmniejsza się do 37,6, co dla mnie jest walką organizmu do
zaakceptowania. Odetchnęlam z ulga, mały jest zachrypniety i umęczony, ale
wyraźnie widać, że jest lepiej. Uffff..