kaseta.pl
23.07.09, 12:26
Cala nasza 3-osobowa rodzina zostala zakwalifikowana jako typ Sepia.
Zaczelo sie od synka (6l), ktoremu bardzo trudno zwrocic uwage. Na
najdrobniejsza sugestie, ze cos mozna zrobic lepiej lub
zwyczajne "umyj rece" wybucha zloscia i tekstami typu - nie kochasz
mnie, jestem najgorszy, w domysle, nawet rak w czystosci nie umiem
utrzymac. Sa to zachowanie zywcem z meza zdarte i stresuja mnie
okrutnie, bo sie musze nad kazdym zdaniem zastanawiac - jak
sformulowac je pozytywnie, jakim tonem wypowiedziec, wybrac
sprzyjajacy moment. Najczesciej oni i tak slysza wylacznie,ze ich
nie kocham.
Poczatkowo synek dostal Lycopodium. Ale doprowadzilo to do prob
samokarania sie. W odpowiedzi na -umyj rece - sam sie po tych rekach
bil i jeszcze wyznaczal sobie kare - NIGDY juz nie pojde na dwor.
NIGDY i STO RAZY to takie jego kluczow slowa.
Po tym etapie, lek zmieniono na Sepie wlasnie i poczatkowo byloa
szokujaca poprawa - ja: umyj rece, on: mamusiu kocham cie. Ale po
kuracji jakby powrot do stanu wyjscia.
Zaczelam watpic w homeopatie. Leczenie przypadkowych infekcji tez
praktycznie nie skutkuje. W ciagu pol roku, 2 raz jestesmy na
antybiotyku.
Lekarz, o ktorym mowie jest nowy (przeprowadzilismy sie).
Zastanawiam sie czy zmienic lekarza, czy dobor Sepii wydaje sie Wam
sluszny?