111majka 26.11.06, 00:27 Wątek założony specjalnie dla luki. Terzaz już nie masz wyjścia Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
luka06 Re: Przykłady naszej bezmyślności 26.11.06, 00:30 No tak, mogłam się tego spodziewać. Takich przykładów w swoim życiorysie mam chyba sporo, więc muszę się zastanowić; ten dzisiejszy jest jeszcze zbyt świeży, żeby się z niego śmiać. Odpowiedz Link
111majka Re: Przykłady naszej bezmyślności 26.11.06, 00:34 Luka, śmiało zaczynaj dowolnym przykładem. Na pewno będziemy tu się często dopisywać Też kiedyś zapomniałam o dziecku... A powyższym Twoj wpis był 23000 na forum Odpowiedz Link
sylkwa1 Re: Przykłady naszej bezmyślności 26.11.06, 12:45 jak o dziecku, to ja mam. Ostatnio pojechałam do pracy z pełnym fotelikiem zamiast opróżnić w przedszkolu po drodze! Musiałąm się wracać jak mi zawartość fotelika zaczęła śpiewać (jakby nie mogła wcześniej ok. 800 m) Odpowiedz Link
111majka Re: Przykłady naszej bezmyślności 26.11.06, 16:28 DD Dobrze, że zawartości fotelików posiadły umiejętność wydawania głosow Jak moja córa była mała, odbierałam ją od opiekunki codzień o 15. Sygnałem do mojego wyjścia było zawsze wychodzenie o tej porze naszego pracownika, którego miałam zawsze na oku i który był bardzo punktualny. Kiedyś dzwoni do mnie przerażona opiekunka pytając co strasznego się stalo, bo już jest wieczór, a my nie odebraliśmy córki. Zawinił oczywiście pracownik, który tego dnia postaniwił nadrobić jakieś zaległości... Odpowiedz Link
luka06 Re: Przykłady naszej bezmyślności 26.11.06, 16:33 Kiedyś chciałam wysłać kartkę imieninową chłopakowi, na którym mi zależało. Przez cały dzień myślałam o tym, co napisać, żeby nie było pretensjonalne, banalne i w ogóle robiło wrażenie. W końcu kartka była gotowa i z satysfakcją wrzuciłam ją do skrzynki. I nagle mnie olśniło - zapomniałam o znaczku. Następnego dnia czatowałam pod skrzynką od 6.30 rano (a nie była to skrzyna w pobliżu mojego domu) na pracownika poczty. Gdy w końcu się doczekałam okazało się, że ten pan nie może wyciągnąć tej kartki, można to zrobić tylko na poczcie głównej w sortowni. Zabrakło mi jednak determinacji. Nigdy też nie zapytałam chłopaka czy dostał moją kartkę i jakie wrażenie na nim zrobiła, gdy musiał zapłacić za znaczek Odpowiedz Link
luka06 Re: Przykłady naszej bezmyślności 26.11.06, 21:50 Mam jeszcze jedno. Koleżanka z pokoju w akademiku kupiła proszek w puszce do czyszczenia umywalek, zlewów itp. Wchodzę do pokoju a ona siedzi nad tą puszką i robi dziurki w wieczku za pomocą gwoździa i młotka. Włos zmierzwiony, obłęd w oczach i cedzi przez zaciśnięte usta: "Patrz cholera, proszek jest a nie ma jak się do niego dostać". Nic nie odpowiedziałam, tylko podeszłam i odkleiłam naklejkę na wieczku pod którą było kilka dziurek Odpowiedz Link
morkub Re: Przykłady naszej bezmyślności 26.11.06, 22:02 O matko! Ale się uśmiałam! A zapytam z błyskiem złośliwości w oku: koleżanka była z jakiego kierunku? Odpowiedz Link
111majka Re: Przykłady naszej bezmyślności 26.11.06, 22:19 Coś w rodzaju puszki... Dosyć dawno temu jechałam pociągiem do Paryża. Dopiero weszly wtedy do sprzedaży male kartoniki z napojami, które sobie zakupiłam na drogę. Jechalam z jakimiś Niemcami w przedziale. Gdy zachcialo mi się pić wyjęłam kartonik, obejrzalam go bardzo dokładnie z każdej strony i nie znalazlam żadnej możliwości otwarcia. Oderwalam przyczepioną slomkę i zaczęłam walczyć z kartonikiem - zębami, pilniczkiem do paznokci, wszystkim. Niemcy patrzyli na mnie trochę zdziwieni, a ja pokazywałam im na migi jak glupio wymyślili takie opakowania. W końcu rozerwałam zębami kartonik oblewając się przy tym okrutnie, wypiłam przy pomocy ust (w ferworze walki zapomniałam o słomce). Resztę pudełeczek zniechęcona zawiozłam (nie rozpakowując ich) na miejsce. W Paryżu po kilku dniach wrócilam do moich nieszczęsnych soczków. Tym razem odkryłam w opakowaniu malutką dziurkę zasłoniętą folią... Odpowiedz Link
jackie_brown Re: Przykłady naszej bezmyślności 27.11.06, 18:57 o bożesh, dawno nie widzieliście, żebym się tak śmiała do siebie z tego postu majki. Chyba do jutra będę mordę cieszyła. Odpowiedz Link
luka06 Re: Przykłady naszej bezmyślności 26.11.06, 22:27 Koleżanka była z socjologii. Jeszcze jedna historia. Znajomy jechał w delegację. Nagle czuje, że z samochodem dzieje się coś niedobrego. Zajeżdża więc po drodze do mechanika i przedstawia problem. Mówi, że jak jedzie szybko to wszystko jest w porządku ale jak tylko zwalnia i zjeżdza na pobocze to coś mu stuka w kołach. Mechanik przyjrzał mu sie uważnie i poprosił żeby razem się przejechali. Wyjechali na trasę i wszystko było w porządku, zjechali na pobocze - stuka. Wysiedli z samochodu i mechanik pokazał znajomemu takie odblaskowe paseczki (nie wiem jak to się nazywa) oddzielające pobocze. Odpowiedz Link
111majka Re: Przykłady naszej bezmyślności 26.11.06, 22:36 Ha ha ha ))) Parę dni temu jechalam sama dosyć daleko i też bylam pewna, że coś zlego mi się stało w samochód. Ale zanim zadzwoniłam po jakąś pomoc zorientowałam się, że to wlaśnie te pasy oddzielające powodują stukot Odpowiedz Link
morkub Re: Przykłady naszej bezmyślności 26.11.06, 22:46 Właśnie intensywnie usiłowałam sobie przypomnieć taki przykład w moim wykonaniu. Hmm, jedyno, co mi do głowy przychodzi... To było na początku mojego pobytu w Szwajcarii, bodajże drugiego dnia pobytu u moich pracodawców. Moja znajomość francuskiego wówczas, oględnie mówiąc, kulała. Jakoś się porozumiewałam, ale... Pracodawczyni musiała wyjechac coś załatwić, ja przygotowywalam dom na przyjazd gości. Miałam ugotować sobie na lunch jajka i na co jeszcze będę mieć ochotę, nawet mi pokazała, gdzie trzyma te jajka w lodówce. Zrozumiałam także, że po obiedzie mam myć okna do 16stej, potem będę miała czas wolny... Po powrocie chlebodawczyni wyszło na jaw, że pracowałam w czasie swojej sjesty, tzn. miałam odpoczywać do tej 16stej, a później wrócić do pracy... Ale to nic Ugotowałam sobie te jajka na obiad. Parę dni później dopiero się zorientowałam, że świeże jajka w lodówce są trzymane w innym miejscu, a ja gotowałam sobie jajka już ugotowane Do dziś nie rozumiem, po co trzymać w lodówce ugotowane jajka, ot tak na wszelki wypadek??? Któraś z Was tak robi?? Odpowiedz Link
111majka Re: Przykłady naszej bezmyślności 26.11.06, 22:50 Wezwałam niedawno speca od AGD, bo mi się woda w pralce nie grzala. Facet przyszedl, coś posprawdzał i powiedział, że trzeba tym pokrętłem nastawić na odpowiednią temperaturę... Oczywiście policzył sobie dosyć slono za... ekspertyzę. Odpowiedz Link
morkub Re: Przykłady naszej bezmyślności 26.11.06, 22:58 Hehe, podobna historia wydarzyła się parę dni temu u moich rodzicieli. Siedzimy w kuchni, w łazience pralka wiruje i nagle jakieś okropne zgrzyty zaczyna wydawac z siebie. Polecieliśmy przerażeni wyłączyć pralkę. Matula tylko westchnęła "No tak, łożyska". Czekaliśmy 2 dni na speca od pralki, bo to weekend był akurat. Facet przyszedł, pralkę otworzył i wyciągnął z zewnętrznej warstwy bębna... fiszbinę (fiszbina???) z biustonosza Łożyska w porządku. Skasował 35 zeta Odpowiedz Link
111majka Re: Przykłady naszej bezmyślności 26.11.06, 23:00 Ha ha))) "Drut" od biustonosza miałam w bębnie w zeszłym miesiącu ))))) Odpowiedz Link
luka06 Re: Przykłady naszej bezmyślności 26.11.06, 23:18 Wiedziałam że na forum można się zrelaksować, uśmiałam się do łez. W kwestii otwierania... Któregoś dnia zbliżając się do furtki osiedlowej widzę dwóch panów w garniturach (handlowcy z Cyfry+, czy coś w tym rodzaju) rozglądajcych się niepewnie wokół. Gdy się zbliżyłam jeden z nich patrząc na domofon zapytał "czy mogłabym im otworzyć?". Odpowiedziałam "proszę bardzo", pchnęłam furtkę (która od dawna się nie zamyka) i puściłam ich przodem. Trzeba było widzieć ich miny... Odpowiedz Link
jozefow_sadowa Re: Przykłady naszej bezmyślności 27.11.06, 10:32 ja sam jakoś nie mogę sobie przypomnieć, ale mój dobry znajomy popełnił raz taką gafę: Wracają z całą rodziną z wakacji nad polskim morzem, cała rodzina czyli on, żona i dwójka dzieci. Szarawo już się zrobiło, zaczynało być chłodno. W pewnym momencie jedno z dzieci chciało strasznie "za potrzebą". Więc tata zatrzymał się gdzieś na poboczu. Mama wyszła, od strony kierowcy, wyjeła dziecko z fotelika od drugiej strony. Dziecko zrobiło co trzeba, mama ponownie wkłada dziecko do fotelika, trzaska drzwiami ... ... w tym momencie, jak mama przechodziła za samochodem do swoich drzwi, tata ruszył. Mama oczywiście, bez telefonu, dokumentów, pieniędzy. Tata zorientował się po jakichś 20 km, jak dziecko coś chciało i poprosiło tatę. Tata odpowiedział żeby poprosiło mamę .... I sprawa się wydała. Odpowiedz Link
truski1 Re: Przykłady naszej bezmyślności 27.11.06, 10:52 Ale się uśmiałam. No to ja się również podzielę z Wami, moim gapiostwem i to zeszłotygodniowym. Ubieram swoje dziecko, oczywiście kręci się, nie daje. W końcu się udało. Otwieram drzwi, ono schodzi po schodkach, jeszcze chwilkę spaceruje po podwórku. Ja szykuję wózek. W końcu się udało. Biorę je na ręce i co się okazuje. Dziecko spacerowało sobie po podwórku bez butów.... Jakoś zapomniałam o tej drobnej części garderoby. Dobrze, ze nie ma teraz śniegu. Ale nogi i tak były przemoczone. Odpowiedz Link
doo_bop Re: Przykłady naszej bezmyślności 27.11.06, 11:54 równie chetnie wkrecaja sie skarpetki prane luzem a nie w worku... Odpowiedz Link
111majka Re: Przykłady naszej bezmyślności 27.11.06, 12:18 Skarpetki się wkręcają, owszem. Ale nie wydają przeraźliwego odgłosu doszczętnie rozwalonego lożyska albo całej pralki Odpowiedz Link
jackie_brown Re: Przykłady naszej bezmyślności 27.11.06, 19:01 A moja koleżanka z pracy miała taką pralkę ładowaną od góry. No i nagle zaczęło jej coś stukac. Wezwała speca - no i specu wyjął majtki co to wpadły między bęben a pralkę. W międzyczasie dzwoniła jeszcze do mnie, że pranie się skończyło, a drzwiczki się nie chcą otworzyc. No to jej wytłumaczyłam, że jak się pranie kończy to potem jest jeszcze przez minutę blokada... Odpowiedz Link
sylkwa1 Re: Przykłady naszej bezmyślności 28.11.06, 14:00 o matko! mało z krzesła nie spadłam!!! DD Odpowiedz Link
michalin.pl Jak umyłem samochód... 28.11.06, 13:59 Było to kilka lat temu. Mieszkałem jeszce u rodziców i jeżdziłem do pracy samochodem. No i kiedyś mi się zepsuł. Szef był taki dobry, że dal mi na czas naprawy służbowy. Zasada była taka, że jak się taki samochód oddawało, to musiał być umyty i zatankowany do pełna. Nie jeżdże do myjni samochodowych, bo nie lubie. Myje sam. No i zbliżał się dzień oddania samochodu. Wieczorem miałem go umyć a jadąc do pracy zatankować. Zapomniałem zupełnie o umyciu i poszedłem spać. W nocu sie obudziłem i przypomniałem sobie, że przecież samochód jest brudny. Wstałem, ubrałem się i wyszedłem go umyć. Noc była czarna, samochód ciemno-bordowy. Umyłem go "na czuja" i z poczuciem dobrze zrobonej roboty poszedłem znowu spać. Jak wróciłem z pracy po południu do domu Tata zapytał mnie czy dobrze wieczorem umył samochód... (był tak dobry, że chciał mnie wyręczyć) -- michalin.pl Odpowiedz Link
muffinek2 jak kwiatek do korzucha 27.11.06, 20:52 nasz znajomy ze Swidra zaprosil nas nagle (taki ma zwyczaj 'naglych imprez') na urodziny swojej zony, a ze nie wypada byc mieczakiem i nie pojsc na fajna, spontaniczna impreze to podchywcilismy szybko ton i pojechalismy szybko po jakis prezent. co mozna kupic w ostatniej chwili? kwiatek! wiec szybko - przepiekny, kwitnacy, doniczkowy. i na urodziny! wita nas na parkingu znajomy. pyta, czy moze w czyms pomoc, bo dziecko, jakeis rzeczy, prezent. wiec daje mu nasz wielki piekny kwiat dla jubilatki, skoro chce pomoc. on go niesie na III pietro bardzo grzecznie. na gorze wreczamy kwiat solenizantce. ona ma dziwna mine, w koncu mowi, ze to nie jej urodziny, tylko jej meza... no tego, ktory ten kwiatek zataskal na gore. jeju, az sie skurczylam ze wstydu, tym bardziej, ze to ja rozmawialam z kolega przez telefon i wyraznie nie doslyszalam czyje to urodziny... Odpowiedz Link
searena1 Re: jak kwiatek do korzucha 27.11.06, 21:00 )))) przepraszam,że tak hurtem... ale to do Wszystkich historyjek)) p.s Jak sobie coś przypomnę to też napiszę Odpowiedz Link
doomi Re: jak kwiatek do korzucha 27.11.06, 23:15 No Wy opowiadacie takie śmieszne historyjki, a nam - wstyd się przyznać prawie utopiło się dziecko w Świdrze. Zawsze chodziliśmy w to samo miejsce i synek uwielbiający wodę zawsze pierwszy się w niej znajdował. Nie pomyśleliśmy - durnie jedne, że parę dni padały deszcze i poziom rzeki się podniósł, no i jak to w rzece - nie można być nigdy pewnym dna. Mały wskoczył do wody i zniknął Dobrze, że byłam z małżem bo struchlałam na brzegu, jakby mnie ktoś zaczarował... na szczęście to trwało dużo krócej niż moja opowieść i mały tylko łyknął trochę wody. Odpowiedz Link
searena1 Re: jak kwiatek do korzucha 27.11.06, 23:39 doomi napisała: > No Wy opowiadacie takie śmieszne historyjki, a nam - wstyd się przyznać prawie > utopiło się dziecko w Świdrze. > Zawsze chodziliśmy w to samo miejsce i synek uwielbiający wodę zawsze pierwszy > się w niej znajdował. Nie pomyśleliśmy - durnie jedne, że parę dni padały > deszcze i poziom rzeki się podniósł, no i jak to w rzece - nie można być nigdy > pewnym dna. > Mały wskoczył do wody i zniknął Dobrze, że byłam z małżem bo struchlałam na > brzegu, jakby mnie ktoś zaczarował... > na szczęście to trwało dużo krócej niż moja opowieść i mały tylko łyknął trochę > > wody. Dobrze,że się nic nie stało. Odpowiedz Link
muffinek2 Re: jak kwiatek do korzucha 27.11.06, 23:17 ejjj, ale bezmyslny blad w wyrazie kozuch az sie skurczylam ze wstydu Odpowiedz Link
searena1 Re: jak kwiatek do kożucha 27.11.06, 23:35 muffinek2 napisała: > ejjj, ale bezmyslny blad w wyrazie kozuch > az sie skurczylam ze wstydu Jaki błąd ? Odpowiedz Link
searena1 Re: jak kwiatek do kożucha 27.11.06, 23:36 searena1 napisała: > muffinek2 napisała: > > > ejjj, ale bezmyslny blad w wyrazie kozuch > > az sie skurczylam ze wstydu > > Jaki błąd ? Nie przejmuj się nikt nie zauważy Odpowiedz Link
111majka Re: Przykłady naszej bezmyślności 27.11.06, 23:35 Opowiadaliśmy sobie kiedyś nasze wpadki kulinarne. Znajoma szykowała rosół na przyjęcie teściów i robiła domowy makaron. Żeby się przypodobać teściowej oczywiscie chciała zrobić jak najcieńszy. Makaron się ugotował, ona w celu odcedzenia wylała go z wodą do durszlaka, a cieniutki makaron.... spłynął przez dziurki durszlaka do dziury w zlewie D Ta sama znajoma robiła rosół (już inny) i chciała go odcedzić. Wzięła sitko i odcedziła... nad zlewem. Rosół spłynął. Moje kulinarne wpadki zostawię na następny raz Odpowiedz Link
searena1 Re: Przykłady naszej bezmyślności 27.11.06, 23:37 111majka napisała: > Opowiadaliśmy sobie kiedyś nasze wpadki kulinarne. > > Znajoma szykowała rosół na przyjęcie teściów i robiła domowy makaron. Żeby się > przypodobać > teściowej oczywiscie chciała zrobić jak najcieńszy. Makaron się ugotował, ona w > celu odcedzenia wylała > go z wodą do durszlaka, a cieniutki makaron.... spłynął przez dziurki durszlaka > do dziury w zlewie D > > Ta sama znajoma robiła rosół (już inny) i chciała go odcedzić. Wzięła sitko i o > dcedziła... nad zlewem. > Rosół spłynął. > ))))))) > Moje kulinarne wpadki zostawię na następny raz poczekamy Odpowiedz Link
morkub Re: Przykłady naszej bezmyślności 27.11.06, 23:39 Tak, poczekamy... 5 minut, 10 ... no góra kwadrans Odpowiedz Link
111majka Re: Przykłady naszej bezmyślności 27.11.06, 23:40 Nieeeeee, już mi się nie chce przy kompie siedzieć..... Odpowiedz Link
searena1 Re: Przykłady naszej bezmyślności 27.11.06, 23:41 111majka napisała: > Nieeeeee, już mi się nie chce przy kompie siedzieć..... Dobranoc? Odpowiedz Link
111majka Re: Przykłady naszej bezmyślności 27.11.06, 23:48 searena1 napisała: > Dobranoc? Nie tak łatwo. Muszę jeszcze coś skończyć przy tym cholernym kompie Ale jak już tu jestem, to mogę opowiedzieć jak kiedyś wróciłam z dziećmi do domu z przedszkola, nikogo nie było a ja nie mogłam znaleźć klucza do domu. Poszlam z maluchami do sąsiadow i czekałam na przyjście męża. Po kilku godzinach wrócił, poszliśmy razem do domu i ja rozbierając się znalazlam klucz.... we własnym bucie..... To już chybanawet nie jest śmieszne.... Odpowiedz Link
searena1 Re: Przykłady naszej bezmyślności 27.11.06, 23:54 111majka napisała: > searena1 napisała: > > Dobranoc? > > Nie tak łatwo. Muszę jeszcze coś skończyć przy tym cholernym kompie > > Ale jak już tu jestem, to mogę opowiedzieć jak kiedyś wróciłam z dziećmi do dom > u z przedszkola, > nikogo nie było a ja nie mogłam znaleźć klucza do domu. Poszlam z maluchami do > sąsiadow i > czekałam na przyjście męża. Po kilku godzinach wrócił, poszliśmy razem do domu > i ja rozbierając się > znalazlam klucz.... we własnym bucie..... > To już chybanawet nie jest śmieszne.... Jak to nie ? )) Ja już idę spać- dobranoc Jak "najszybszej" pracy życzę Odpowiedz Link
malenstwo123 Re: Przykłady naszej bezmyślności 28.11.06, 00:24 1 robilam kiedys rogaliki z moja siostra...w przepisie było "posmarowac rozmąconym bialkiem"Co zrobiła moja siostra??? Wzieła mąkę i juz prawie nasypala do jaja. 2 Innym razem kupujac bilet w kasie PKP nie podała gdzie jedzie podajac tylko informacje ze ma byc to bilet studencki...Pani w kasie pyta: A gdzie Pani jedzie??? Moja siostra... "do domu" kiedys poszlam z psem do osiedlowego sklepu, przywiazalam do ogrodzenia. Zrobiłam zakupy, wróciłam do domu... Chwila zastanowienia...dlaczego tak cicho...?kto poszedl z psem na spacer? I sobie przypomnialam, ze to ja tylko ze pies zostal pod sklepem. Biedactwo! Bieg do sklepu. Na szczescie był i wyjatowo nie szczekal, bo raczej to halasliwe stworzonko i bardzo niecierpliwe. Pewnie dlatego o nim zapomniałam... Balam sie ze go nie bedzie bo to sliczny owczarus niemiecki...a taki madry. Juz wiecej o nim nie zapomnialam. Ale kidys jak mieszkalam na Ursynowie i wpadlam do duzego sklepu...Na 5 minut po jedzenie dla psa. Stojac przy kasie usłyszałam, informację "własciciel psa pozostawioego pod sklepem proszony do informacji..." Wiedziałam ze o mnie chodzi (mimo ze kilka pieskow bylo pod sklepem) piesiaczek sie znudził i postanowil zerwac sie z obrozy i wpasc na zakupy osobiscie. Widocznie mial ochote na cos specjalnego...Na szczescie łagodna to psinka wiec nikomu krzywdy nie zrobila tylko niektorzy sie boja bo duzy... Owczarus przygodowy bardzo...ale ide juz spac i nie opowiem jak wpadł do szamba bo ktos "bezmyslny" ukradł pokrywe (dobrze ze sie znalazl i nie wpadlo tam czyjes dziecko....) Odpowiedz Link
111majka Re: Przykłady naszej bezmyślności 28.11.06, 00:57 Ło matko, nie wyobrażam sobie psa co się w szambie znalazł DDDDDD Odpowiedz Link
marius68 Re: Przykłady naszej bezmyślności 28.11.06, 08:32 Z piętnaście lat temu jak zaczynałem przygodę z jeździectwem na drugie jeździe padła komenda "rzucamy wodze na szyję". To zarzuciłem sobie na kark choć było to niewygodne. Śmiechu było co niemiara, chodziło przecież o szyję konia. Odpowiedz Link
doomi Re: Przykłady naszej bezmyślności 28.11.06, 13:20 Mariusz, to jest najlepsza opowiastka ze wszystkich Ależ się uchachałam. Ja też miałam "konną" przygodę, ale tu bezmyślość leżała po stronie stajennego: Miałam już parę lekcji za sobą, jeździłam na te lekcje z ówczesnym chłopakiem do Podkowy Leśnej. Oczywiście połknęłam bakcyla i ciągle trułam o te konie rodzicom. O Podkowie nie było mowy, a nie było jeszcze tych różnych stajni w okolicy co obecnie. Ale było Trybułowo! No więc pojechaliśmy, spytali czy już jeździłam, odpowiedź twierdząca więc szybko uszykowano mi konika. Zawsze myślałam, że nowicjuszom to się daje takie niemrawe szkapy, tymczasem ja dostałam sportowca-emeryta. Czyli konika, który kiedyś na zawodach skakał przez przeszkody. Nie umiałam nad nim w ogóle zapanować, w dodatku ów zwierz chciał sobie... poskakać. Brał rozpęd (ze mną w siodle) i zatrzymywał się przed samą przeszkodą. Z boku to pewnie wyglądało śmiesznie, bo rodzice się zaśmiewali, natomiast ja byłam zlana zimnym potem. W dodatku jak na złość zniknęła gdzieś "obsługa". Moja jazda polegała na powstrzymywaniu konia przed skokiem Ale w końcu za którymś razem koń się rozpędził i tak ostro wyhamował, że stało się to co nieuniknione: fiknęłam nad jego łbem robiąc efektowne półsalto! Nigdy więcej nie miałam ochoty na jazdy w Trybułowie Odpowiedz Link
marius68 Re: Przykłady naszej bezmyślności 28.11.06, 13:41 To miło ja też zaczynałem w Podkowie Leśnej. Mariusz Odpowiedz Link
111majka Re: Przykłady naszej bezmyślności 28.11.06, 15:07 Też zaczynałam w Podkowie (mieszkałam niedaleko), ale bardzo szybko skończyłam.... Trenowalam kiedyś łucznictwo. któtegpś dnia przyszedl do nas nowy trener. Ja stalam z napiętym lukiem gotowa do stzralu i slyszę jak mówi: "Schowaj bark". Jakoś wylecialo mi z glowy gdzie jest ten bark, zaczęłam chować biodra. Po kolejnym "schowaj bark" chowalam klatę, po kolejnych - robiłam różne dziwne wybigasy w nadziei że trafię w koncu na ten nieszczęsny bark. Trener widząc moją bardzo dziwną pozycję (jedno pochowane, inne powyginane) machnął ręką. Wypuściłam strzałę i... poczułam gdzie mam bark. Cięciwa zdarła mi całą skórę... Odpowiedz Link
sylkwa1 Re: Przykłady naszej bezmyślności 28.11.06, 15:03 oj, już nie mogę, brzuch mnie boli. Mariusz, wyobrażam sobie Ciebie z wodzami na szyi i mało się nie uduszę!!! Odpowiedz Link
111majka Re: Przykłady naszej bezmyślności 08.12.06, 20:31 luka06 napisała: >Takich przykładów w swoim życiorysie mam > chyba sporo, więc muszę się zastanowić; ten dzisiejszy jest jeszcze zbyt świeży > żeby się z niego śmiać. Luka, chyba już minęło odpowiednio dużo czasu...? Jednocześnie odświeżam, jako wątek dający czytającym dużo radości Odpowiedz Link
jackie_brown Re: Przykłady naszej bezmyślności 08.12.06, 20:57 Któregoś dnia kłóciłam się z siostrą o jakąś głupotę, na co ona nie mając już argumentów mówi do mnie: - Myślisz, że nie jestem głupia?! Myślisz, że nie jestem głupia?! Na co ja: - Nie, no myślę wręcz odwrotnie. A ona: - No to dobrze! Odpowiedz Link
do73 Re: Przykłady naszej bezmyślności 08.12.06, 21:19 Jak to można zakręcić człowiekowi w głowie? D A wątek bardzo mi się podoba. Uśmiałam się setnie - jakoś wcześniej nie miałam okazji go poczytać. Dzięki majka za przypomnienie Odpowiedz Link
111majka Re: Przykłady naszej bezmyślności 08.12.06, 23:44 Bardzo proszę Oplotkuję mojego małżonka. Często sobie przypala papieosa od gazu, bo nie chce mu się szukać zapalniczek. Kiedyś wszedl do kuchni, włożył papierosa w usta, odkęcił kran i .... pochylił się, żeby przypalić od wody... Odpowiedz Link
joma8 Re: Przykłady naszej bezmyślności 10.12.06, 20:06 Moja roztrzepanie nie było lepsze... Któregoś dnia, zakręcona po całym dniu jak śrubokrętt, zdjęłam soczewki kontaktowe, włożyłam do pojemniczków i ... zamiast wlać płynu dezynfekcyjno-czyszczącego, psiknęłam pasty do zębów w żelu... Odpowiedz Link
asidea Re: Przykłady naszej bezmyślności 10.12.06, 22:10 joma8 napisała: > Moja roztrzepanie nie było lepsze... Któregoś dnia, zakręcona po całym dniu jak > > śrubokrętt, zdjęłam soczewki kontaktowe, włożyłam do pojemniczków i ... zamiast > > wlać płynu dezynfekcyjno-czyszczącego, psiknęłam pasty do zębów w żelu... ) Odpowiedz Link
sylkwa1 Re: Przykłady naszej bezmyślności 11.12.06, 15:28 czy dużo ludzi wyrzuca do kosza cukierki zamiast papierków? 1. ja 2. moje dziecko 3. moje drugie dziecko Odpowiedz Link
111majka Re: Przykłady naszej bezmyślności 11.12.06, 16:00 Tylko cukierki? Kiedyś pani sprzątająca u nas wypróżniala mój kosz na śmieci. Zdziwiona wyjęła z niego trzy stuzlotowe banknoty. Obie patrzylyśmy na nie bardzo szerko otwartymi oczami. No, ale to był mój kosz Odpowiedz Link
asidea Re: Przykłady naszej bezmyślności 11.12.06, 17:39 111majka napisała: > Tylko cukierki? > Kiedyś pani sprzątająca u nas wypróżniala mój kosz na śmieci. Zdziwiona wyjęła > z niego trzy > stuzlotowe banknoty. Obie patrzylyśmy na nie bardzo szerko otwartymi oczami. > No, ale to był mój kosz Odpowiedz Link
asidea Re: Przykłady naszej bezmyślności 11.12.06, 17:38 sylkwa1 napisała: > czy dużo ludzi wyrzuca do kosza cukierki zamiast papierków? > 1. ja > 2. moje dziecko > 3. moje drugie dziecko >4. Odpowiedz Link
111majka Re: Przykłady naszej bezmyślności 11.12.06, 20:04 Przykłady mojej bezmyślności mogę mnożyć w nieskończoność... niestety. Zgubiłam kiedyś kluczyk do samochodu po zrobieniu wielkich zakupów w Makro. Stałam z pelnym wózkiem przy samochodzie i nie moglam się nigdzie oddalić, bo przecież złodziej kluczyków (oczywiście bacznie mnie obserwujący) od razu odjechalby moim autem. Poprosilam obcą osobę o popilnowanie mi samochodu i wózka z zakupami (!) i poszłam do Makro zadzwonić (to byly czasy przedkomórkowe). Już nie pamiętam jak zdobylam telefon do faceta otwierającego i uruchamiającego samochody, ale zadzwonilam i się umowilam z nim. Szłam na parking niepewna czy bedzie samochod, czy będą zakupy.... Ale wszystko czekało wraz z pilnowaczem. Po godzinie spec od zamków przyjechal, otworzyl samochod, zapalil silnik i dwoma samochodami pojechaliśmy do mnie, bo musiał potem złożyc mój do kupy. Po skonczonej robocie siegnęłam po kasę i ... oczywiście znalazłam ten cholerny kluczyk.... Nie przyznałam się facetowi do tego. Odpowiedz Link
truski1 Re: Przykłady naszej bezmyślności 12.12.06, 09:06 No to ja wczoraj załamana porażka organizacyjną, zakręcona różnymi myślami, czekająca z niecierpliwością na kogoś kto mógłby zostać z moimi dziećmi. Bo mam pojechać i odebrać buty, przecież ma padać śnieg, zimowe buty nieodzowne. Czekam. W końcu moja zbawczyni się pojawia, robię herbatę, mówię to zostań, ja szybko obrócę. Czas ucieka...Telefon. Szwagier pyta czy mogę przy okazji odstawić mu dziecko, ja oczywiście nie ma sprawy. Krzyczę dziecko ubieraj się, ja idę po samochód, czekaj na podwórku, zawożę cię do domu. Biegnę po kluczyki, wsiadam do samochodu otwieram bramę, wyjeżdżam, zostawiam bramę otwartą, bo potem będzie szybciej wjechać. Jadę. Jestem na miejscu. Buty czekają. Telefon.... Moja zbawczyni pyta gdzie jestem- bo dziecko na podwórku czeka.......Ups Odpowiedz Link
111majka Re: Przykłady naszej bezmyślności 12.12.06, 10:11 Truski, rozśnmieszylaś mnie nieźle z rana )))) Odpowiedz Link
truski1 Re: Przykłady naszej bezmyślności 12.12.06, 10:38 Cała przyjemność po mojej stronie. Ja jak odebrałam ten telefon, to aż przysiadłam. Najpierw załamałam sie po raz kolejny tego dnia, potem roześmiałam i stwierdziłam. Nie tak być nie może, musze coś ze sobą zrobić. Osoba od której odbierałam buty stwierdziła, ze wydawało jej się, ze to ona jest zakręcona. No i na pocieszenie opowiedziała mi historię, która zdarzyła się jej meżowi. Miał zawieść syna do szkoły. Chłopak wrzucił plecak na tylne siedzenie, klapnął drzwiami, przeszedł z drugiej strony- bo tam był fotelik ale nie zdążył wsiąść.... bo jego tata właśnie odebrał telefon, jak usłyszał klapnięcie drzwiami po prostu odjechał. Zorientował się dopiero po szkołą że przywiózł do szkoły tylko plecak..... Odpowiedz Link
111majka Re: Przykłady naszej bezmyślności 12.12.06, 11:16 )) Ja wlaśnie zrobiłam sobie herbatę. Chciałam ją zrobić bardzo szybko bo zmarzłam. Nalałam wody do czajnika, podpaliłam gaz, prawie postawiłam czajnik na gazie. Czajnik elektryczny oczywiście... Odpowiedz Link
do73 Re: Przykłady naszej bezmyślności 12.12.06, 11:19 super A ja nie zmarzłam przy fotkach Pewnie mniej się przykładałam do nich Odpowiedz Link