Dodaj do ulubionych

co zrobić aby nielubiana potrawa wigilijna...

24.12.08, 23:25
...dała się zjeść?

też tak macie?
dla mnie (ale nie tylko) niepomijalna część Wigilii to nieuchronna coroczna
kulinarna katorga

towarzyski przymus

nie wolno zrobić przykrości mamie/babci

moi faworyci:
1.kutia - do nieprzerobionego zboża dodać mak - to chyba patent KGB,
2.kompot z suszonych owoców - smakuje jak rozwodniona benzyna,
3.karp po żydowsku - znany u nas jako KPŻ - ta ryba zawsze zalatywała mułem a
jeszcze na zimno.... brrrr...

wczora wpadłem na pomysł - od razu powiem, że wszyscy go zaakceptowali, ba
synek współ - brat tych kulinarnych tortur przyjął zmianę z entuzjazmem:
do kompotu z suszonych owoców dodać parę plasterków cytryny

w przyszłym roku planujemy to picie dyskretnie delikatnie posłodzić

dlaczego dyskretnie?
moja Mamełe powiedziała, że tego kompociku się nie słodzi
ciekawe dlaczego?
czy po to, że potrawy wigilijne z założenia powinny być mdłe i niesmaczne?
ale przecie to wielka nieprawda i niesprawiedliwość tym potrawom się dzieje -
mnie np. bardzo smakują pierogi z kapustą i grzybami, uszka z czerwonym
barszczem, kluski z makiem...

a Ty Internauto/tko - masz li jaki patent ?
- wiesz co zrobić aby nielubiana potrawa wigilijna...
etc.
PS. życzę Świąt w atmosferze sprzyjającej chwili oddechu od codzienności
f.
Obserwuj wątek
    • partyzant82 Re: co zrobić aby nielubiana potrawa wigilijna... 25.12.08, 11:06
      feelek napisał:

      > 1.kutia - do nieprzerobionego zboża dodać mak - to chyba patent KGB

      Jakiego nieprzerobionego? Do kutii kupuje się tzw. bitą pszenicę a mak musi być
      roztarty (najlepiej jak się ma makutrę). Do tego miód i różne bakalie - palce
      lizać. Może po prostu znajdź dobry przepis i zrób kutię sam? To naprawdę dobra
      rzecz (jak widzę o ile jest dobrze zrobiona).
      • hallski Re: co zrobić aby nielubiana potrawa wigilijna... 25.12.08, 11:12
        partyzant82 napisał:

        > feelek napisał:
        >
        > > 1.kutia - do nieprzerobionego zboża dodać mak - to chyba patent
        KGB
        >
        > Jakiego nieprzerobionego? Do kutii kupuje się tzw. bitą pszenicę a
        mak musi być
        > roztarty (najlepiej jak się ma makutrę). Do tego miód i różne
        bakalie - palce
        > lizać. Może po prostu znajdź dobry przepis i zrób kutię sam? To
        naprawdę dobra
        > rzecz (jak widzę o ile jest dobrze zrobiona).

        dokładnie tak jak piszesz, a jak nie ma facet makutry to niech
        przynajmniej dwa razy przez maszynkę przepuści.
        kutiożercy łączmy się!
    • hallski Re: co zrobić aby nielubiana potrawa wigilijna... 25.12.08, 11:08
      siema bożonarodzeniowa! nie mogłem się powstrzymać kiedy napisałeś o
      kutii, wygląda na to, że Twoja feelkowa babcia jest straszną
      tradycjonalistką i radykałem kulinarnym, kutia faktycznie tak kiedyś
      wyglądała, pszenica z makiem, ew. parę orzechów (jak większość
      potraw wigilijnych skromna i postna) ale wcale nie musi tak wyglądać
      i może! smakować. moja rada, pszenicy jak najmniej i to nie
      rozgotowanej, musisz czuć ziarenka, podobnie z makiem-nie musi
      przeważać, a bakalii i orzechów jak najwięcej i najprzeróżniejszych,
      wybierz te które lubisz, nigdy nie słodź kutii cukrem tylko miodem,
      najlepiej akacjowym i to też nie za dużo, wszystkie te figi,
      daktyle, rodzynki, papaje i inne takie, są już słodkie, dodaj trochę
      wanilii do kutii. ja jeszcze polewam całość słodką śmietanką 30%
      przed podaniem. podawaj kutię b. zimną. wypasik kulinarny, a nie
      zemsta beriiwink
    • surmia Re: co zrobić aby nielubiana potrawa wigilijna... 25.12.08, 11:35
      Witojcies świątecnie!

      Nie mogłam się powstrzymać i pod pretekstem sprawdzenia poczty musiałam tu wejść
      (chyba wpadłam w nałóg)

      Nie istnieją niesmaczne potrawy wigilijne!

      Feelku drogi! Przyłączam się do przedmówców (przedpiszców?) Kutia to coś na co
      się czeka cały rok. To najlepsza rzecz pod słońcem.

      Co do kompotu - właśnie go popijam, to dzięki mnie właśnie (nie chwaląc się) u
      nas w rodzinie kompot stał się hitem. Też kiedyś podawano u nas kompot mdły -
      same śliwki, jabłko i ew. gruszka.
      A tak nie można!
      Kompocik, który uwielbiam, ma wywar ze śliwek, jabłek i gruszki, ale dodaję do
      niego także przeróżne rodzynki, figi, morele i inne suszone owoce. Na samym zaś
      końcu, dodaję ananasy i brzoskwinie z puszki oraz sok z cytryny i mocno
      wyszorowaną skórkę z pomarańczy. Nie wspominam o cynamonie (bardzo dużo, bo
      uwielbiamy) i goździkach (ostrożnie), są to bardzo potrzebne przyprawy. Można
      dodać także kardamon lub wywar herbaciany. Co komu pasuje.
      Słodzić nie trzeba, bo owoce mają swój cukier i on w zupełności wystarcza. No,
      pycha!!!

      Co do karpia - po żydowsku jest faktycznie nie najlepszy, w ogóle ryby na zimno
      mnie nie kręcą (oprócz śledzika)
      Ale karp mojej mamy - smażony w cieście z cebulką - pycha.
      Ona smaży go wcześniej, a potem podgrzewa go w piekarniku - robi się chrupiący.

      Okazuje się, że wszystko zależy od kucharza.
      Spróbuj sam wziąć się za przygotowywanie potraw wigilijnych. Może Twoja Mama
      przekona się, że wigilia nie musi być bez smaku.

      Pozdrawiam ciepło wszystkich smile
      • feelek Re: co zrobić aby nielubiana potrawa wigilijna... 25.12.08, 19:25
        1. wyszło fajnie, bo sporo konstruktywnych wniosków: za rady jak poprawić smak
        kutii i kompotu dzięki
        usłyszałem w radiu, że wigilia w każdym domu jest trochę inna
        i chyba dobrze

        2.moja Mama robi przepysznego karpia w cieście (na gorąco) ale z cebulką - też
        warto spróbować, już czuję jak chrupie

        3. ja w tej wiliji uczestniczę też aktywnie (- jak napisałem poprawiając smak
        tego kompotu)
        ale nie tylko moja jest RPG z sandacza

        4. jest z pewną rzeczą, z wiliją w ogóle, jakiś taki myślowy, filozoficzny
        dyskomfort, zadra jakaś, co uwiera i nijak to mi rozstrzygnąć:
        no bo jak to ma być?
        - albo to jest kolacja postna i nie ma tam miejsca na wypasy,
        - albo wkładamy co mamy , co Bozia i globalizacja - światowa spiżarnia dała:
        morele, papaje, łososie ananasy etc.
        wszystko jak najb. i owszem - z listy postnych potraw
        ale gdzie tu umartwianie?

        no sam nie wiem jak tę sprzeczność pogodzić

        może kto tu podsumuje to jakim mądrym bon motem?
        • zwawy Re: co zrobić aby nielubiana potrawa wigilijna... 27.12.08, 00:21
          z wigilią to jest tak:
          kiedyś kiedyś, no nie tak całkiem dawno, za dzieciństwa moich rodziców, lata 30,
          na wsi polskiej rzecz się działa...
          ani komu w głowie było cokolwiek innego jak chleb, barszcz, kasza, kluski...
          wypas świąteczny to przerobiony na kiełbasy/salcesony/szynki wieprzek... rodzice
          wspominają że w postnym, poprzedzającym święta okresie popularne były "sujki"
          ["sójki" ?]: takie pieczone większe pierogi z nadzieniem w postaci ...kaszy,
          marchwi...
          no ogólnie biednie było...
          obecnie , jak napisałem , niezbyt odległy minął czas a się pojawiły bakalie pod
          wszelką postacią, ryby rozmaite, owoce morza, kapary, trufle, cytrusy o których
          się nikomu kiedyś nie śniło, wszystko dostępne za w miarę umiarkowaną cenę...
          już nie wiadomo czym sobie dogadzać...
          a tu problem bo jeszcze niedawno tylko suszone śliwki, gruszki, jabłka były
          dostępne...
          ja kiedyś na kazaniu słyszałem głos zgorszonego kapłana. Co obudziło jego
          zgorszenie?
          zasłyszana gdzieś w autobusie wymiana zdań jakiejś pary co się umawiała odnośnie
          postnej kolacji [środopopielcowej? wielkopiątkowej?wigilijnej?]: oni tam się
          zastanawiali czy podać łososia w sosie z kaparów czy trufli?
          no ja go trochę rozumiem.
          ale coś z tym trzeba zrobić, jakąś myślową pracę wykonać:
          wigilia - jako ona ma być?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka