Gość: o rondach (dla waw
IP: 134.146.212.*
20.08.03, 14:20
było sobie kiedyś rondo (Zesłańców). Cztery prowadzące do niego ulice były
permanentnie zakorkowane, a samochody po 10-15 minut czekały na światłach.
Mądrzy ludzie postanowili ułatwić kierowcom życie i zmienić rondo w
skrzyżowanie wielopoziomowe. Wydano sporo pieniędzy i na jakiś czas
przyblokowano okoliczne ulice jeszcze bardziej.
Prace dobiegają końca i widać już efekt finalny. Zbudowano estakadę i tunel,
podziemne przejścia dla pieszych, zmieniono geometrię ronda. Światła jak były
tak są. Korki jak na razie jeszcze większe:
www1.gazeta.pl/warszawa/1,34862,1627162.html
Nie znam się na inżynierii ruchu. Na moje ignoranckie oko, sens budowy
skrzyżowań wielopoziomwych polega na wyeliminowaniu ruchu kolizyjnego i
świateł. Proszę mi powiedzieć, gdzie się mylę? Pytam serio, a nie złośliwie.
Może na Zesłańców inaczej się nie dało.