Doszlo do takiego paradoksu w moim zyciu, ze musze maksymalnie
zacisnąc pasa. Pomaga rodzina. Jednak generowane przeze mnie wydatki
rzedy 100-200 zl miesięcznie sa nie do pogodzenia z moim budzetem.
Jeste blizej 30 niz dalej
w tej chwili moje dochody oscyluja w granicach 2.000zł
wydatki:
komorka 25zl (chce skasowac, bo korzystam z telefonu mojego chłopaka)
bilet-chce tak ulozyc plan, by jezdzic na jednorazowkach, i nie
musiec kupowac miesiecznego.
ubranie-tutaj nie ma co oszczedzac, bo jak mnie widza tak mnie
piszą..
bardzo pomogl mi waek o bazie ubraniowej, bo mialam i mam z tym
powazny klopot
Moj problem opiera się na tym, ze bardzo mało kupuje. Tak mało, ze
gdy zbliża się jakaś okazja, nagle okazuje się ze buty na nią mam
jeszcze sprzed 4 lat, co wyraźnie widać. Nie kupuje na bieżąco przez
co kupuje prawie ze na ostatni a chwile, no i wychodzi drożej i jest
jednorazowo więcej wydane. W sumie jestem bardzo oszczędna, żyje
ascetycznie, ale myślę ze każda osoba w moim wieku ma podobnie.
Jeszcze się uczę, mimo lat wielu

Nie wiem jak to pogodzic, jak kupowac wczesniej i jak miec na czas,
by potem nie fruwac po sklepach, ostatkiem sil i kupowac kiecki za
100 pare. Z drugiej strony ostatnim razem kupilam jednak sukienkę w kwietniu, i przestała mi sie do lipca podobac, byla "nie tematyczna",
i jakos tak opatrzyla mi sie i kupilam nową. Ma z tym olbrzymi problem. Zwłaszcza, ze w kspeach wszystko wygląda korzystnie w tych
lustrach, a potem wyłażą braki.......