03.11.11, 22:01
Pisze, bo już powoli mam dość. Problem dotyczy, rzecz jasna, finansów. Głównym problemem jest to, że mamy dość duże opłaty: miesięcznie wychodzi ok. 4 tys. zł. To dla nas, zwłaszcza teraz, dość wysoka kwota. Drugi problem to to, że na życie zostaje nam ok. 2,5 tys. zł. To mało. Jest nas w końcu trzy osoby, w tym nastolatka w liceum. Mimo, że w ogóle nie jemy fast foodów ani słodyczy, nie jadamy również na mieście, na jedzenie wydajemy i tak dużo. A gdzie reszta? Ubrania, rozrywka, wyjazd? Kiepsko jest z tym. Do tego córka chodzi do niepublicznego liceum, gdzie jest dość wysokie czesne (a o zmianie szkoły nie ma mowy, bo to ostatni rok). Dotychczas jeszcze nie było tak źle, bo na życie zostawało nam o wiele więcej, więc żyliśmy bardzo spokojnie, na dużo mogliśmy sobie pozwolić. Sytuacja się pogorszyła, ponieważ pogorszyła się sytuacja w firmie. Nie wiadomo, kiedy zacznie się poprawiać. Wysokie opłaty dają się we znaki. Oboje pracujemy. Jak żyć za 2,5 tys. zł. na trzy osoby?
Obserwuj wątek
    • agpagp Re: Co dalej? 03.11.11, 22:59
      jeżeli to trzy dorosłe osoby to życie za 2,5 tys jest bardzo łatwe. Trzeba tylko sobie uświadomić i zastosować że przez jakiś czas odmawiamy sobie pewnych rzeczy bo mamy taką a nie inną sytuację. A jak chcemy coś ekstra to i szukamy ekstra pieniędzy na to.
      • verdana Re: Co dalej? 03.11.11, 23:04
        Nie jest łatwe. Nastolatek musi miec podreczniki do szkoły, zeszyty, często także - skoro to ostatnia licealna - pieniądze na jakies kursy, a dorabiac w klasie maturalnej raczej nie będzie. Nie mowiąc juz o tym, ze nastolatki czesto potrafią przejeść pół pensji. Jednak mozna pocieszać sie tym, ze to ostatni rok szkoły, odejdą spore oplaty za szkołę, nastolatek po maturze będzie mógł dorabiać - więc niedlugo bedzie z górki.
        • iva_07 Re: Co dalej? 03.11.11, 23:18
          Stanowczo nie jest łatwo. Raczej rzekłabym, że jest coraz gorzej. To jest naprawdę mało pieniędzy. Sytuacja nie ulegnie szybko poprawie, wręcz przeciwnie.
          Owszem, szkoła odejdzie, ale nie tylko ona jest obciążeniem.
          Myślałam o pracy w swoim zawodzie, ale na razie boję się ryzykować, aby nie pogorszyć sytuacji.
        • next.migocia Re: Co dalej? 04.11.11, 00:08
          verdana napisała:

          > Nie jest łatwe. Nastolatek musi miec podreczniki do szkoły, zeszyty, często tak
          > że - skoro to ostatnia licealna - pieniądze na jakies kursy, a dorabiac w klasi
          > e maturalnej raczej nie będzie. Nie mowiąc juz o tym, ze nastolatki czesto potr
          > afią przejeść pół pensji. Jednak mozna pocieszać sie tym, ze to ostatni rok sz
          > koły, odejdą spore oplaty za szkołę, nastolatek po maturze będzie mógł dorabiać
          > - więc niedlugo bedzie z górki.

          Skoro chodzi do niepublicznego LO, to nikt po zaraz na studiach nie wysle do pracy...
        • agpagp Re: Co dalej? 04.11.11, 11:25
          ale autorka pisała o kwocie na życie a nie o podręcznikach które moim zdaniem w listopadzie powinny już być skompletowane i nie pisałam ze to licealistka ma dorabiać ale może rodzice mogą. Tu problem jest chyba inny. Pewien standard życia z którego trudno na kilka miesięcy zrezygnować po prostu.
    • pindzia.lindzia Re: Co dalej? 03.11.11, 23:32
      Ja polecam metodę małych kroczków.

      Zaczynamy od dołu, czyli (nie oburzajcie się) od jedzenia. Zbieraj rachunki przez parę miesięcy. Nie uwierzysz ile przejadacie! Poczytaj, są tu tematy na ten temat, takie koszta można ograniczyć nie okradając się ze zdrowia. Planowanie, gotowanie na dwa dni, czytanie etykiet, polowanie na promocje może ograniczyć wydatki żywieniowe, ale przede wszystkim uświadomi Ci wartość pieniądza i już nie tak chętnie wydasz je na bzdety, a np. zamiast kupić entą bluzkę po prostu przejrzysz szafę.

      A propos, krok drugi: wyprzedaż. Przekopcie dom i sprzedajcie na allegro co się da: książki, nieudane prezenty, ładne, acz nienoszone ubrania. Trochę biegania na pocztę i kasa sama wpadnie. Polecam danie tego zadania młodej jak będzie chciała. Daj jej jakiś procent od sprzedaży, to chętnie to zrobi, a czas się znajdzie, sama zdawałam maturę rok temu smile Nie trzeba wszystkiego na raz sprzedawać.

      Krok trzeci: lecimy do góry. Ograniczamy budżet na chemię, kosmetyki, ubrania, leki, rozrywka. Z kosmetykami polecam czytanie składów. Z chemii forumowiczki polecają serię W5 z Lidla. Co do ubrań: second-hand nie gryzie, allegro też. Ruszamy się w poszukiwaniu tanich aptek. Kino jest tańsze w środku tygodnia.

      Resztę napiszę jutro jak ktoś chce, już na nos padam smile
    • saguaro70 Re: Co dalej? 04.11.11, 07:23
      Przesadzasz, i to bardzo. Wiadomo, że każdy chce jak najlepiej dla dziecka.Ale skoro deydujesz się na prywatną szkołę, to musisz się liczyć z wydatkami. Dlaczego piszesz, że nastolatek w klasie maturalnej nie może dorobić. Owsze, może. Żadna praca nie hańbi, chłopak nauczy się szacunku dla pracy, i dla pieniędzy. Zobaczy, że nic łatwo nie przychodzi.
      Kino, rozrywka... Przez 6 lat małżenstwa i 4 lata posiadania dziecka nie byliśmy w kinie, w teatrze. Żyjemy.. Mamy inne wydatki, leczenie dziecka nas zrujnowało.
      Żyjemy za 800 złotych miesiecznie na trzy osoby. Skromniutko. Jak moja mama nie kupi na obiad ryby, schabu to zwyczajnie nie jemy. Mozna jeść coś tańszego.
      Ubieramy się w lumpeksach, na Allegro. Często bierzemy ciuchy od znajomych. Coś się komus znudzi, to czemu nie?
      Wasza rodzina przyzwyczaiła się do wysokiego standardu życia. Urwało się trochę i jest ciężko. Człowiek, im wiecej ma kasy, tym większe wydatki. 4000 opłat świadczą o jakimś kredycie, wyskoich opłatach. Takie są w dobrych osiedlach.
      Nie oceniam Cię i nie dziwię, że chcesz życ godnie. Nic zdrożnego. Jak Cię widzą tak Cie piszą. Ale pieniądze to nie wszystko. Są rzeczy ważniejsze.
      Teraz nie ma tanich sklepów. Nawet Biedronka jest w ch...j droga. Rób zakupy i zbieraj paragony. Zapisz, ile gdzie wydałaś. Porównuj ceny sklepowe. Ja tak robię. Jeśli widzę, że w danym sklepie masło podrożało o 50 groszy to tam go już nie kupię. Czasem chodzę po wszystkich sklepach, żeby kupic taniej.
      Kiedyś podliczyliśmy, ile wydaliśmy na pepsi czy słodycze. Kwota wyszła prawie 50 złotych. Zrezygowaliśmy z tego. Pijemy wodę, najtańszą. Herbatę za 3 zeta za 100 torebek. Kawę tanią. Córka je wędliny dobrej jakości, my paszteciki z ogórkiem, serki topioene, mortadelę, pasztetową. Bo na nic nas nie stać.
      Porównując ceny w sklapach mżna wiele zoszczędzić. To tylko tak się powie, że złotowka, 20 groszy. Ale w miesiącu się uzbiera. Zaznaczam, że ie jestem osobą skąpą. Po prostu, patrzę, gdzie taniej, bo inaczej mi nie styknie.
      Pozdrawiam cieplutko smilesmile
      • karolinek Re: Co dalej? 04.11.11, 07:27
        > Kino, rozrywka... Przez 6 lat małżenstwa i 4 lata posiadania dziecka nie byliśm
        > y w kinie, w teatrze. Żyjemy..

        Tyko czego to jest wyznacznik?
        Ze da się?
        Wszystko się da, tylko nie zawsze chce się tak życ...
        • naturella Re: Co dalej? 04.11.11, 08:25
          Post: Do tego córka chodzi do niepublicznego liceum

          Odpowiedź: chłopak nauczy się szacunku dla pracy

          big_grin big_grin big_grin
          A co do meritum - też uważam, że trzeba przetrwać, posprzedawać, co się da, od czerwca będzie łatwiej, bo nie będzie czesnego, więc to budżet tyrochę podreperuje.
        • zonaniezona1 Re: Co dalej? 04.11.11, 08:33
          CZego jest to wyznacznik ? Właśnie tego , że się da. I to w tej sytuacji najważniejsze!! !
          Jestem zawsze pełna szacunku do osób, które godnie żyją i nie histeryzują , że tak nie chcą żyć, albo się nie filozofują...że co to za życie. Jest jak jest i trzeba elastycznie podchodzić do problemu. Oszczędność uczy kreatywności.
    • zonaniezona1 Re: Co dalej? 04.11.11, 08:28
      Odpowiedz jest bardzo prosta - normalnie żyć. Jeżeli 2,5 tys zł jest tylko na tzw życie - to naprawde nie jest jakaś mała kwota pieniędzy. Biadolenie, że mało i nie da się żyć nie jest konstruktywne i niewiele da. Oczywiście zejście z pułapu "na dużo mogliśmy sobie pozwolić " do pułapu "musimy oszczędzać" bywa bolesne - ale konieczne. Doły , retoryczne pytania "jak żyć" zostaw psychologom ifilozofom... Działaj mądrze. Potrzebujesz planowania i realizacji planu. Na tym forum znajdziesz dużo rad. Od planowania wydatków, zapisywania ich , po zwykłą redukcję zbytkwów (oczywiście w sytuacji ograniczenia).
      Najtrudniej pewnie będzie z nastolatką (sama mam syna w klasie maturalnej), ale mądra rozmowa i ustalenie kwot koniecznych dla nastolatka czyni cuda.
      Akurat na tzw życie wydaję sporo mniej , a uważam , że wygodnie żyję.
      Ponieważ sama kiedyś spadłam z wysokiego pułapu, teraz zupełnie śmieję się ze swoich ówczesnych "depresji". Jest to kwestia samodyscypliny. Jak miałam niewiele pieniedzy to zakładałam wątek i dzieliłam się swoimi problemami z innymi. Naprawdę działało.
      • chwalipieta Re: Co dalej? 04.11.11, 09:27
        - siadasz z kartką papieru i zapisujesz każdy rachunek ze spożywczaka, zobaczysz ile i na co wydajesz;
        - zmieniasz sklepy na tańsze, co wcale nie oznacza, że produkty są gorszej jakości;
        - robisz przegląd szafek, lodówki - pewnie masz tam zmagazynowane jedzenie na co najmniej 10dni;
        - zastanów się ile jedzenia wyrzucałaś, a co za tym idzie, zamiast kupić 0,5 kg wędliny kup 0,3 w zupełności wystarczy;
        - pewnie będziesz musiała zrezygnować z niektórych produktów;

        poczytaj forum!!!
        nie panikuj!!!
    • magda2468 Re: Co dalej? 04.11.11, 09:20
      Te 2,5 tys, które Ci zostaje na pewno można rozsądnie zagospodarować.
      Po pierwsze - przeglad tego co macie (ubrania, buty, kosmetyki) i co naprawde jest Wam potrzebne. Wprowadzenie dyscypliny i kupowanie naprawde tylki tego co potrzebne i tylko wtedy gdy poprzednie się skończy/zużyje itd.
      Dalej - rozsądne gospodarowanie jedzeniem, Kupowanie z głową, gotowanie w domu zamiast jedzenia na miescie. Ograniczenie slodyczy, napoi, przekąsek, sosików, przypraw, dodatków, smaczków itd.
      Po trzecie - znalezienie optymalnego miejsca zakupów. czasem zakupy w duzym sklepie typu Tesco pozwolą kupić to samo ale taniej. poza tym, jesli jedziesz na duze zakupy raz w tygodniu, to wydajesz jednorazowo dużą kwotę, ale przez pozostałe dni nic nie wydajesz, albo wydajesz minimalnie. To da się zrobić.
      Po czwarte - wspolne przestrzeganie zasad rozsadnego wydawania pieniędzy. Tzn. nikt nie kupuje głupotek: gazet, przegryzek itd.
      Po piąte - rozmowa z córka i ograniczenie kupowania ciuchów, prezentów na proszone imprezy itd.
      Moim zdaniem zmieścisz się bez problemu w 2,5 tys.
      ja wydawalam w zeszlym roku 300 zł tygodniowo na duze i troche rozrzutne zakupy jedzeniowo-chemiczne, w Warszawie, przy modelu rodziny 2+ maturzystka plus zwierzęta.
      czyli, zostałby mi zapas 1000, to duzo.
      Teraz w modelu ja + studentka wydajemy 200 tygodniowo na duze zakupy dla nas i zwierzat i nie kupujemy juz zadnego innego jedzenia. Nie ograniczamy sie co do jakosci, kupujemy to co chcemy, czyli tu tez jest zapas, moznaby wydawac mniej.
      Na fanaberie córka dostaje 200 zł miesiecznie. I mamy zapas kiluset zł na ciuchy, buty, rozrywki.
      Tak, kilka lat temu tez przeciekały nam pieniadze przez rece i tez wydawalo sie ze inaczej sie nie uda.
      To ile wydajesz pieniedzy zaczyna sie w głowie...
      • zonaniezona1 Re: Co dalej? 04.11.11, 09:42
        Wydaję bardzo podobne kwoty. I też uważam, że jest to przyzwoite i normalne życie. Na pewno nie bieduję smile)). Ważne jest przysłowiowe liczenie każdej złotówki, z tych drobnych sum oszczędności na poszczególnych artykułach lub usługach zbiera się pokaźna kwota. Idea zakupów raz w tygodniu jest wdrożona także przeze mnie. Poza tym zaczęłam mądrze gotować w domu i piec... wczoraj np. upiekłam bułeczki maślane - koszt 10 bułeczek 2,5 zł. Syna akurat wykarmić nie jest łatwo (chłopak pochłania ogromne ilości jedzenia), dlatego planowanie jedzenia u mnie w domu jest podstawą. Zakupy także robię z listą zakupów. Nie kupuję słodkich napojów, a mój syn pije zieloną herbatę robioną w dzbanku (akurat po pobycie na dalekim wschodzie winkorporował tamtejsze zwyczaje... herbata jest the best smile). Zresztą akurat podróze w rózne rejony świata...(właśnie z tych drobnych oszczedności) nauczyły nas pokory . Naprawdę jesteśmy w tej części świata, gdzie żyjemy w nieprawdopodobnym bogactwie (mamy co jeść , nie jest nam zimno itd). Tego relatywizmu nauczył się także mój syn .... A że w rodzinie są osoby, które z racji zawodowej bywały w najbiedniejszych rejonach świata, nie mam problemu , żeby nastolatkowi wytłumaczyć , że dużym cudem jest nasza sytuacja i że nie ma co grymasić nawet na ograniczone finanse... Zaraz zaczną się głosy , że nie wolno porównywać. A ja uważam , że warto i jest konieczne. Dystans do swojej sytuacji jest zawsze potrzebny ....
      • hugo43 Re: Co dalej? 04.11.11, 09:45
        wyszukiwac okazji,promocji itd.np wczoraj na fb mozna bylo sobie wydrukowac kupon ze znizka 40% na jedorazowe zakupy w pewnym sklepie odziezowym.
        • tezee Re: Co dalej? 04.11.11, 11:55
          Hymm czy kwota 2,5 to jest tylko jedzenie rozumiem , bo wszelkie koszta utrzymania, rachunki zamykają się w tych 4 tys o których pisałaś?
          Jesli tak to jaki widzisz problem ? Bo ja bym na prawdę nie jęczała , inni mają gorzej.
          Wystarczy przerzucić się na sklepy typu LIDL , kupować troche tansze acz niekoniecznie gorszej jakości jedzenie , nie stołować się na mieście , zamkniesz się wówczas w 1000 zł na miesiąc na 3 osoby spokojnie ,
          zostaje Ci 1500 do zagospodarowania , chyba starczy na jakis ciuch czy nawet przyjemność ?
          • joanna_poz Re: Co dalej? 04.11.11, 12:19
            > Wystarczy przerzucić się na sklepy typu LIDL , kupować troche tansze acz niekon
            > iecznie gorszej jakości jedzenie , nie stołować się na mieście ,

            łatwo radzić innym, gorzej samemu zastosowac w praktycesmile
            (to tak w kontekście Twojego pytania, jak leczyć rozrzutność - na własnym przykladzie).
            • zuzanna56 Re: Co dalej? 04.11.11, 12:21
              Ja tak w zasadzie robię a i tak wydajemy mnóstwo pieniędzy...
              • joanna_poz Re: Co dalej? 04.11.11, 12:26
                > Ja tak w zasadzie robię a i tak wydajemy mnóstwo pieniędzy...

                ja tak samo.
                do wyprzedania na allegro nic nie mam.
                baa, nawet nie mam 10 dniowego zapasu jedzeniasmile

                o tyle rozumiem autorkę, że też nam ostatnio spadły dochody i musielismy sporo przyciąc rożne wydatki.
                2500 na jedzenie i jakies rutynowe miesieczne wydatki to nie jest malo.
                jesli nie daj boze z tego trzeba np. zatankować samochod to juz robi się średnio.
                natomiast jesli wpadną extra wydatki typu dentysta, ubezpieczenie samochodu czy jakas awaria, jakas wymiana ciuchow na zimę to już się taki budżet sypie.
                • iva_07 Re: Co dalej? 04.11.11, 13:44
                  W sumie na duże zakupy w markecie jeździmy dwa razy w miesiącu. Resztę kupuję w sklepach w naszej okolicy, i tutaj dość sporo wydaję. Córka pracowała kiedyś trochę, ale zrezygnowała, ponieważ nie podobała jej się praca tam. Co do jedzenie - jak pisałam wyżej, nie jemy słodyczy i fast foodów, ani nie jadamy na mieście. Ja gotuję w domu. Nie mam nic do wyprzedania na allegro. Te 4 tysiące zł to wszystkie opłaty, 2,5 tys. zł. zostaje dla nas. W tym i przyszłym miesiącu mamy szczególnie duże wydatki, do wypłaty został jeszcze tydzień, a można powiedzieć, że w zasadzie już się nam skończyły pieniądze. Sytuacja się nie poprawi na pewno w ciągu najbliższego roku, i to jest pewne.
            • tezee Re: Co dalej? 04.11.11, 14:04
              Jeśli chodzi o mnie bardzo lubie lidla , nie uważam żeby kupowanie tam było czyms tak koniecznym i mało atrakcyjnym zalamujacym że już nic tylko szukac gałęzi , to jest bardzo fajne miejsce i robią tam zakupy rowniez ludzie zamożni.
              • joanna_poz Re: Co dalej? 04.11.11, 14:12
                ja też lubię lidlasmile
                ale nie o lidla mi chodziło.

                tylko o radę "nie stołowac sie na mieście"
                vs. Twoj watek

                "najwięcej pieniędzy przepuszczam na ułatwianie sobie życia.
                Kolejny ułatwiacz to gotowe jedzenie , kupowane w restauracjach , na mieście , zamawiane byle by nie tachać siatek z zakupami i nie stac przy garach. "

                • troll_only Re: Co dalej? 04.11.11, 14:31
                  przepraszam ale musze zapytac, bo ja moze z innej bajki jestem - przy takich dochodach i nie macie ZADNYCH oszczedności ? skoro macie nastoletnie dziecko to sami nie macie po 20 lat ! Wspólczuję, bo łatwiej oszczedzac gdy jest się młodszym niz zaczynac gdy sie juz przyzwyczai do okreslonego poziomu zycia - ale nawet przy takich dochodach ustalilabym sobie ze chociaż 100 czy 200 zl co miesiac muszę zaoszczedzic.
                • tezee Re: Co dalej? 04.11.11, 14:32
                  Wiesz co jesli miałabym być szczera to mając nawet te 2,5 na 3 osoby , zamykając się w 1000 na jedzenie z pozostałych 1500 można nawet zamówić pizze czy wyjsc do jakiejs knajpy , pytanie czy dla niej to jest ważne , jesli tak da się to zrobić nawet z takim budzetem.
                  • troll_only Re: Co dalej? 04.11.11, 14:57
                    no właśnie, najpierw pytanie "co jest dla mnie najwazniesze" czy bezpieczenstwo finansowe czy przezycie do nastepnej podwyzki - nie umiałabym chodzic po knajpach i myslec o rozrywkach nie majac na koncie przynajmniej rocznych dochodów, zeby po raz kolejny nie obudzic sie z ręką w nocniku.

                    • iva_07 Re: Co dalej? 04.11.11, 15:09
                      Mieliśmy oszczędności, ale nieduże, fakt. W zasadzie już ich nie mamy.
                      Co do jedzenia - o co chodzi z tymi knajpami? Akurat my jadamy w domu.
                      W tym miesiącu w zasadzie już nie mamy pieniędzy.
                      W przyszłym tez nas czekają duże wydatki. Święta mianowicie my organizujemy. ]
                      A kolejne miesiące nie zapowiadają się ciekawie.
                      • marzeka1 Re: Co dalej? 04.11.11, 15:16
                        Co to znaczy "święta my organizujemy"??? Jak masz trudną dla siebie sytuację finansową, to mówisz w rodzinie, ze święta będą składkowe, ustalasz co i kto przynosi; prezenty -tylko dla dzieci i symboliczne;
                        2,5 tyś. po opłatach to nie jest bardzo dużo,ale tez nie jest tak, że nie da się żyć, po prostu byłaś przyzwyczajona do innych realiów- warto szczerze porozmawiać z córką, jak wyglądają finanse, niech ma świadomość, że pewne rzeczy są na razie poza zasięgiem.
                        • marzeka1 Re: Co dalej? 04.11.11, 15:55
                          Poza tym ważne jest, do kiedy macie aż tak duże zobowiązania stałe, bo 4 tyś.to bardzo duża kwota stałych zobowiązań, jeśli jakiś czas- da się wytrzymać.
                      • zonaniezona1 Re: Co dalej? 04.11.11, 18:04
                        Planuj dziewczyno z głową ...Święta to nie jest jakaś astronomiczna kwota - nawet dla parunastu osób.
                        Planowanie i organizacja - to podstawa oszczedzania.
                      • zonaniezona1 Re: Co dalej? 04.11.11, 18:22
                        A masz jakiś plan przetrwania - zaradzenia sytuacji, czy może wierzysz, że samo się uda.
                        • f.l.y Re: Co dalej? 04.11.11, 18:44
                          zonaniezona1 - podaj przepis na bułeczki maślane proszę, może w osobnym wątku smile - dzięki

                          ---
                          2500 zł to sporo, ja wydaję ok 600 na dwie osoby - ściskam się jak mogę, bo nie mam pracy i żyję na pożyczkach (kredyt mieszk i rach to też 4 tys sad )

                          • zonaniezona1 Re: Co dalej? 04.11.11, 21:22
                            wysłałam link do bułeczek na Twojego maila gazetowego. Ja jutro rano znowu piekę smile, syn dzisiaj podjadał je cały dzień smile
                            • zuzanna56 Re: Co dalej? 04.11.11, 21:27
                              zonaniezona1 napisała:

                              > wysłałam link do bułeczek

                              Wyślesz mi też?smile
                              • zonaniezona1 Re: Co dalej? 04.11.11, 21:42
                                Bardzo chętnie, ale chyba nie aktywowałaś maila gazetowego i nie mam jak wysłać wiadomości sad
                                • zuzanna56 Re: Co dalej? 04.11.11, 21:50
                                  używam
                                  nawet dzis sprawdzałam pocztę
                                  nie wiem, co jest nie tak
                                  trudno
                                  • zonaniezona1 Re: Co dalej? 04.11.11, 21:59
                                    a wyślij do mnie na mojego maila Twój mailsmile))).
                                    • konwalia-82 Re: Co dalej? 04.11.11, 22:04
                                      również poproszę na konwalia-82@gazeta.pl
                                    • agpagp Re: Co dalej? 04.11.11, 22:15
                                      to ja tez chce smile te poprzednio które mi podrzuciłaś bułki były pycha więc te pewnie też smile
                                      • zonaniezona1 Re: Co dalej? 04.11.11, 22:21
                                        wysłałam smile . zuzanna56 - też wysłałam na Twojego maila.
                                        Dodaję więcej cukru niz w tym przepisie - ok 1/2 szklanki cukru
                                        • zonaniezona1 Re: Co dalej? 05.11.11, 08:00
                                          Dodałam przepis do wątku posiłki - pomysły na tanie i smaczne dania
                                          • f.l.y Re: Co dalej? 05.11.11, 09:20
                                            smile zononiezono1 - bardzo ślicznie dziękuję! dzisiaj przyleciały do mnie maile smile

                                            spróbuję upiec te bułeczki dzisiaj lub jutro smile

                                            jeszcze raz dziękuję smile
                                            • zonaniezona1 Re: Co dalej? 05.11.11, 10:07
                                              Moje już upieczone w piekarniku czekają smile)). Życzę udanych wypieków.
    • wuwujama Re: Co dalej? 04.11.11, 17:14
      Co konkretnie musisz kupic za te 2,5 tys? Czesne za szkole z tego placisz? Paliwo i inne rzeczy zwiazane z samochodem?
      Jesli nie, to to jest normalne zycie, na normalnym przecietnym poziomie. Nie widze problemu, zeby za taka kwote sie utrzymac.
      • kklekss Re: Co dalej? 04.11.11, 18:06
        2,5 tys. na samo życie dla 3 osób to spora kwota , wychodzi 500zł. tygodniowo . Czy to mało?
    • konwalia-82 Re: Co dalej? 04.11.11, 18:35
      ja bym jeszcze przejrzała KOSZTY STAŁE-moze da sie sciac pare stów na komórkach, hbo i innych
      • iva_07 Re: Co dalej? 04.11.11, 20:43
        Czesne wchodzi w te 4 tysiące. Co do samochodu - to, niestety, benzyna wchodzi w te 2,5 tysiąca (na szczęście z samochodu korzystamy dość rzadko). Łatwo się pisze, ale w zasadzie na jakiekolwiek rozrywki/ciuchy w ogóle nam nie starcza.
        W tym miesiącu najwięcej poszło kasy na zimowe kurtki i buty. Tak to w zasadzie nie mogę kupić ani jednego ciucha, bo te 2,5 tysiąca na miesiąc to naprawdę mało, szczególnie teraz w naszej sytuacji.
        Spora ilość z tych czterech tysięcy ,,zmaleje'' dopiero za 2 lata. Czesne odejdzie wcześniej. Wtedy w zasadzie mało opłat będziemy mieli, i problemu nie będzie.
        • zonaniezona1 Re: Co dalej? 04.11.11, 21:38
          Nie bywam złośliwa specjalniesmile), ale wybacz... problemy typu "byłam na shoppingu i nie mam kasy" ...są troszkę infantylne. To trochę rozpacz małego dziecka, że nie będzie miało kolejnego samochodzika ( a ma ich sporo ). Skoro zdecydowałaś zakupić nowe kurtki i buty to oznacza, że sytuacja nie jest dramatyczna i pytanie typu jak żyć ... też nie jest na miejscu . Współczułabym osobie na zasiłku, bezrobotnemu (a z praca naprawdę nie jest lekko), samotnej kobiecie pracującej za najniższą krajową. Masz problem ogólnie z zaakceptowaniem spadku stopy życiowej i nie chcesz tego zaakceptować . Bo jak sie oszczędza to jednak przyjemności trzeba przedefiniować. Rozrywki też ! Np zamiast chodzić do kina - zakupiłam canal plus, na bilardzie , czy kręglach nie byłam wiele lat i szczerze powiem - nie jestem z tego powodu jakoś mniej szczęśliwa.
          Innym problemem jest pewnie grupa ludzi z którymi się spotykasz, jeśli są to osoby zamożne, które na dużo mogą sobie pozwolić - to Ty czujesz się po prostu nieszczęśliwa przez porównanie....
        • black_halo Re: Co dalej? 05.11.11, 10:18
          A musisz robic takie wydatki co sezon? Ja np. kupuje plaszcz dobrej jakosci raz na 4-5 lat i w miedzyczasie odkladam osobno na kolejny. Oczywiscie dobry plaszcz kosztuje swoje ale i tak wychodzi taniej niz np. 5 tanszych plaszczy co sezon nie mowiac juz o nowym najmodniejszym modelu co sezon.

          Co do ubran to stosuje zasade, ze trzeba miec dobrej jakosci baze, ktora posluzy wiele lat a w tym zestawie powinny byc rzeczy w klasycznych kolorach i idealnie dopasownych krojach. Wiec np. mam czarne spodnie na kant z szeroka nogawka bo przy mojej figurze takie najlepiej pasuja ale komus innemu moga pasowac papierosy. Posiadam tez odpowiednie marynarki na kazda pore roku, pare lanianych spodni, pare klasycznych granatowych levisow 501, kilka sweterkow, dobrej jakosci bluzeczek, porzadna torebke i porzadne szpilki. Moge z tego skomponowac stroj na kazda okazje ale oczywiscie skompletowanie takiej garderowby zajmuje kilka miesiecy a nawet lat - np. porzadnej torebki dorobilam sie dopiero teraz.

          Postaraj sie zapisywac na co ci ida te postale pieniadze i zobacz. Na 3 osoby mozna wydawac na jedzenie nie wiecej niz 1000 zlotych, to co zostaje - 1500 powinno starczac i na ciuchy i na rozrywke i na oszczedzania. Chyba, ze na jeden ciuch wydajesz 500 zlotych ...
        • mlodyniedowziecia Re: Co dalej? 09.11.11, 14:22
          To jest pytanie z cyklu "Panie premierze jak żyć?". Dla mnie odpowiedź jest prosta: mam 2,5 żyje za 2,5, zarabiam 10 to żyje za 10 (a nawet za 90% tego co zarabiam, żeby coś tam zawsze zaoszczędzić).
          Doświadczyłem parę razy spadku dochodów i na pewno nie jest to przyjemne. Obniżka wydatków staje się konieczna. Proponuję:
          - po pierwsze zmienić samochód na gorszy zwłaszcza jak się korzysta sporadycznie (odpadnie kredyt do spłaty lub zostanie kasa na inny cel), jak się poprawi finansowo znowu kupić coś lepszego,
          - nie kupować ciuchów przez jakiś czas (ewentualnie na allegro lub sh),
          - zmniejszać opłaty stałe (nie wiem z jakiego powodu są tak wysokie więc nie mogę radzić szczegółowo) - skorzystać np. z wakacji kredytowych,
          - korzystać z niskich cen w biedronce lub lidlu,
          -planować wydatki - absolutnie trzymać się listy zakupów.
          Poza tym 2,5 na życie to obiektywnie na 3 osoby nie jest mało, jak poczytasz forum to zobaczysz, że to często cały budżet czteroosobowej rodziny.
    • troll_only Re: Co dalej? 04.11.11, 21:15
      "Dotychczas jeszcze nie było tak źle, bo na życie zostawało nam o wiele więcej, więc żyliśmy bardzo spokojnie, na dużo mogliśmy sobie pozwolić"


      w kontekscie tej wypowiedzi mozna zrozumiec ze nie chodziliscie w kurtkach z bazarku, ktore po sezonie nie nadają sie nawet na PCK - naprawde nie mieliscie zadnych ciuchów zimowych z porzedniego sezonu ??? nastolatka w maturalnej klasie raczej juz nie wyrasta z ciuchów. Mam wrazenie ze ty raczej myslisz jak wydac pieniadze niz je zaoszczedzić. Kolejna sprawa to swieta - zastaw sie a postaw?? Nie masz kasy to nie masz. W opłatach stałych nie masz jakis drogich abonamentow albo innych wynalazków z ktorych mozesz zrezygnowac ?
      • kklekss Re: Co dalej? 04.11.11, 21:27
        Kobieto , weż się otrząśnij . Masz sporo pieniędzy na miesiąc na samo życie .Bzdury wypisujesz, że ciucha nie możesz sobie kupić . 2,5 tys. to jednak sporo kasy na 3 osoby i nie ma co tobie współczuć.Żalisz się , jakby twoja rodzina głodem przymierała.
        • hugo43 Re: Co dalej? 04.11.11, 21:39
          no wlasnie!jak dlugo zyjesz za 2,5?podejrzewam ,ze tak naprawde nowych ciuchow nie potrzebujecie na gwalt,jesli wczesniej zyliscie na innym poziomie.po prostu trzeba sie otrzasnac,przestac histeryzowac i przeczekac.warto tez poszukac tanszych rozrywek,kino w srodku tygodnia,zakupy grupowe(np.fryzjer,restauracja itd).wiele osob z nich korzysta i polowanie na okazje traktuje jako swoista rozrywke.
        • iva_07 Re: Co dalej? 04.11.11, 21:47
          W takim razie zapraszam do nas do domu, zobaczymy.
          • zuzanna56 Re: Co dalej? 04.11.11, 21:52
            iva, dasz radęsmile
            • zuzanna56 Re: Co dalej? 04.11.11, 21:53
              Wysokie to czesne?
          • marzeka1 Re: Co dalej? 04.11.11, 21:52
            Słuchaj, ale ty dalej zachowujesz się trochę jak dziecko, któremu zabrano cukierka, a ono chce i tupie.Bo REALNIE patrząc, 2,5 tyś. na 3 osoby to nie jest bardzo dużo, ale też nie skrajnie mało; serio żadna kurtka z ubiegłego roku nie nadawała się na zimę? W tym roku kupiłam tylko starszemu synowi; młodszy ma z zeszłego roku w dobrym stanie; buty- starszemu w końcu przestała rosnąć noga, buty z ubiegłego roku są w dobrym stanie; młodszy- pewnie dostanie nowe.
            Po prostu musisz chyba inaczej spojrzeć na swoją sytuację i tyle.
          • kklekss Re: Co dalej? 04.11.11, 21:55
            To chyba jakiś żart ale może warto z zaproszenia skorzytać.Wałówkę bym przywiozła swoją.................................... i nakarmiła gospodarzy.
            • iva_07 Re: Co dalej? 04.11.11, 22:00
              Nie będę o wszystkim pisała na forum publicznym.
              Więcej może napiszę jutro, bo dzisiaj nie mam czasu.
              • kklekss Re: Co dalej? 04.11.11, 22:16
                Więc chyba tak do końca to nie chodzi o kasę a o twoje pogubienie się w realiach, w jakich się znalazłaś.
                • jjod Re: Co dalej? 05.11.11, 15:57
                  Dla Was 2,5 tys. zł. na trzy osoby to dużo?
                  • wuwujama Re: Co dalej? 05.11.11, 16:11
                    jjod napisał:

                    > Dla Was 2,5 tys. zł. na trzy osoby to dużo?

                    Na samo zycie, bez zadnych oplat tak, za ta kwote mozna zyc na przecietnym poziomie.
                    • zuzanna56 Re: Co dalej? 05.11.11, 16:21
                      Dużo? no nie, ale też zależy na co? Tylko na jedzenie i ubrania dla 3 osób? Myślę, że w sam raz.
                      • zonaniezona1 Re: Co dalej? 05.11.11, 16:35
                        Wcale nie mało. Można za te pieniądze wyżywić rodzinę i ją ubrać - nawet na skromne wakacje wystarczy.
                      • jjod Re: Co dalej? 05.11.11, 16:37
                        Ja wiem? Nie byłabym taka pewna. Na samo jedzenie zazwyczaj wydaje się ok 2 tysiące złotych. Dobrej jakości ciuchy/buty/kosmetyki - też trochę kosztują. A jak jeszcze ktoś ma za te 2,5 tysiąca zł. chodzić do kina/teatru/fryzjera/kupować benzynę do samochodu, to wręcz przeciwnie - taka kwota jest bardzo mała.
                        Ale to pewnie zalezy w dużej mierze od priorytetów.
                        • zonaniezona1 Re: Co dalej? 05.11.11, 16:45
                          A tak dokładniej ...Uważasz się za osobę oszczędną ?
                          • jjod Re: Co dalej? 05.11.11, 16:47
                            Zależy w jakiej dziedzinie życia mówimy oszczędzaniu
                            • zonaniezona1 Re: Co dalej? 05.11.11, 16:52
                              W każdej ...pytanie było zero jedynkowesmile
                              • jjod Re: Co dalej? 05.11.11, 17:00
                                To nie wiem. Zależy. Raczej nie.
    • wuwujama do iva_07 05.11.11, 16:33
      Moje rady:
      - Zrezygnuj z zakupow w sklepikach osiedlowych, przebicie na cenach praktycznie wszystkich produktow jest ogromne. Kupuj w Biedronce, Lidlu i marketach. Przed zakupami rob liste POTRZEBNYCH rzeczy i nie kupuj nic poza tym. Planuj jadlospis. Przegladaj gazetki w necie i korzystaj z promocji w marketach.
      - Kupuj tansze kosmetyki, chemie do domu.
      - Ogranicz/zarezygnuj z kupowania gazet/czasopism. Korzystaj z biblioteki albo czytelni prasy, sa chyba w kazdym wiekszym miescie. Ksiazki wypozyczaj w bibliotece.
      - Wyjscia do kina/teatru w dni powszednie.
      - Ubrania, buty kupuj tylko jesli sa potrzebne, zrezygnuj z drozszych sklepow. Teraz jest taki wybor, ze latwo mozna znalesc fajne rzeczy w niskich cenach. W sieciowkach kupuj na wyprzedazach.
      - Znajdz tanszego fryzjera, kosmetyczke jesli chodzisz.
      - Zrezygnuj z kosztownych prezentow, wystarcza bardziej symboliczne.
      - Przyjrzyj sie kieszonkowemu corki, moze da sie cos przyciac.
      - Odkladaj co miesiac cos na fundusz awaryjny w razie gdyby jakis sprzet domowy sie zepsul niespodziewanie.
      - Odkladaj co miesiac na znane wczesniej wieksze wydatki, czeka Was pewnie studiowka corki, odkladaj juz teraz.
      - Na Wigilie niech kazdy gosc przyniesie jakas potrawe, prezenty tylko dla najblizszej rodziny.

    • akacjax Re: Co dalej? 05.11.11, 19:00
      Po przeczytaniu Twoich postów wydaje mi się, że pierwszy raz zdarzył się taki "okrojony" miesiąc, a Ty nie dałaś sobie z tym rady. osoby, które maja mało lub mniej niż zazwyczaj, by przetrwać muszą planować wydatki. Chyba poszłaś trochę na żywioł...stąd tekst, że kasy brak a do wypłaty ileś dni.
      Na chwile obecną wyjścia są co najmniej dwa, jedno już tu wspomniano-sprawdź, co masz w szafkach, zamrażarce...może nie jest tam pusto.
      A druga-pożycz, ale to znaczy w przyszłym miesiącu (rozliczeniowym) oddajesz dług i organizujesz rodzinie przeżycie za pozostała kwotę.
      Na oko wielu forumowiczów(i moje też ) dasz radę.
      Czy spisałaś kiedykolwiek wydatki? To pozwala zobaczyć prawdziwe wydawanie kasy.
      • kklekss Re: Co dalej? 05.11.11, 19:23
        Zauważyłam, że na tym forum wypowiadają się osoby o wyższych dochodach.I rzeczywiście kwota 2,5 tys. zł. na miesiąc to nędzne grosze.
        • marzeka1 Re: Co dalej? 05.11.11, 19:49
          Tyle że tyle MA, nie ma więcej na razie i zwyczajnie trzeba nauczyć się zmieścić w tej kwocie, zmieniając także swoje nawyki. W sumie w całej tej sytuacji mnie tam szokuje jedno: 4 tyś, stałych comiesięcznych zobowiązań.
          • woman-in-the-city Re: Co dalej? 05.11.11, 20:12
            Mnie tez ta spora kwota zobowiązań przeraża. Wystarczy choroba, okoliczności losowe niesprzyjające, czy strata pracy i człowiek jest ugotowany. Bez finansowego dupochronu i bez planu awaryjnego ( który trzeba zakładać takze w latach tłustych) to jest jak gra w ruletkę, a hazard zwłaszcza w dobie kryzysu nie jest wskazany. Ja od dziecka planowałam wydatki i nigdy się nie wyczyszczałam z kieszonkowego, a potem z zarabianych pieniędzy do końca, choć pokusy miałam jak kazdy. Rozsadek zawsze wygrywał i dzięki niemu pogorszenie kondycji materialnej i obnizenie standardu zycia, które kiedys przerobiłam tak nie bolało. Odnoszę wrażenie, ze autorka watku nie była i nie zakładała takiej sytuacji w jakiej sie obecnie znalazła, a ta wcale tragiczna póki co nie jest.
            • hellusia Re: Co dalej? 05.11.11, 20:54
              2500 na jedzenie to sporo, dla mnie największy wydatek to choroby dzieci i wydatki z tym związane,

              kurtki zawsze można kupić np w pażdzierniku gdy juz są wyprzedaże bo nie wierzę że z zeszłego roku nie macie żadnej i to akurat cała rodzina, czytając twoje posty odnoszę wrażenie że chcesz żyć tak jak dawniej choć wiesz że się nie da, nie rozumiem na co czekasz? i jakich rad oczekujesz?
              a co do tych kurtek to pewnie już nie modne?! bo nie z tego sezonu w/g Ciebie

              oj ciężko ci będzie spaść
          • zuzanna56 Re: Co dalej? 07.11.11, 10:37
            marzeka1 napisała:

            > Tyle że tyle MA, nie ma więcej na razie i zwyczajnie trzeba nauczyć się zmieści
            > ć w tej kwocie, zmieniając także swoje nawyki. W sumie w całej tej sytuacji mni
            > e tam szokuje jedno: 4 tyś, stałych comiesięcznych zobowiązań.

            Amen.
            • iva_07 Re: Co dalej? 09.11.11, 12:21
              W tym miesiącu nie mam nawet na opłaty, nie mówiąc o dalszym życiu. Sytuacja się pogarsza coraz bardziej. I kolejne miesiące się właśnie tak zapowiadają. Że nawet na opłaty nam nie starczy, nie mówiąc o niczym innym.
              • marzeka1 Re: Co dalej? 09.11.11, 13:07
                A co wchodzi w tę sumę 4 tyś. stałych opłat? Może można zmienić wysokość rachunków, np. za telefon? z czegoś zrezygnować- np. kablówka?
                Pogarsza się tzn. utrata pracy czy zmniejszona pensja?
                • chwalipieta Re: Co dalej? 09.11.11, 13:19
                  z tego co piszesz to: 4.000 zobowiązania + 2.500 na życie = 6.500 zł/m-c

                  zasadnicze pytanie: jak ponad 61% swoich dochodów mogą pochłaniać zobowiązania???

                  teraz za swoją głupotę płacisz...i płaczesz.
                  • joanna_poz Re: Co dalej? 09.11.11, 13:25
                    no wyżej napisała, ze w tym miesiacu nie ma nawet na opłaty, a co dopiero na tę całą resztę więc to nie jest nawet 61% dochodów....
                    • marzeka1 Re: Co dalej? 09.11.11, 13:28
                      Dlatego rada: CO MOŻNA z tych zobowiązań zmniejszyć.
                      • woman-in-the-city Re: Co dalej? 09.11.11, 13:40
                        To zależy czy w ogóle da sie cokolwiek z rat płaconyh miesięcznie zmniejszyc. Lwią cześc moze stanowić sam kredyt na mieszkanie i te nieszczęsne czesne za szkołę, które przypuszczam małe nie jest i tylko moze wzrosnąć. Z której strony nie patrzeć blada wyziera rzyć.
                        • iva_07 Re: Co dalej? 09.11.11, 13:45
                          NIC, kompletnie nic nie jestem w stanie zmniejszyć z tych opłat.
                          • zooba Re: Co dalej? 09.11.11, 13:49
                            A zawieszenie spłaty kredytu? Lub zawieszenie zapłaty czesnego? Wydaje mi się, że takie rzeczy zdarzają się ludziom, których normalnie stać na czesne, pewnie szkoła ma jakieś procedury na takie sytuacje.
                            • woman-in-the-city Re: Co dalej? 09.11.11, 13:53
                              W sumie racja. Zapytać w liceum o taką mozliwośc, w końcu to ostatni rok nauki, ważny, bo maturalny i dyrekcja mogłaby to rozważyć.
                          • joanna_poz Re: Co dalej? 09.11.11, 13:50
                            a z czasów kiedy - jak piszesz - na wiele mogliście sobie pozwolić, nie macie jakiś oszczędnosci??
                            żeby jakos przeczekać ten trudny czas?
                            • iva_07 Re: Co dalej? 09.11.11, 13:55
                              Oszczędności już się skończyły, bo prawdę powiedziawszy dużo ich nie mieliśmy
                              • zooba Re: Co dalej? 09.11.11, 14:31
                                Pytanie również jak długo taka ciężka sytuacja będzie trwać - jeśli to chwilowa zapaść finansowa, można pomyśleć o pożyczeniu pieniędzy, jeśli perspektywy są nieciekawe trzeba usiąść całą rodzina i opracować plan życia za to co macie do dyspozycji. Córka maturzystka jest praktycznie dorosła, nie wierzę, że nie jest w stanie zrozumieć konieczności rezygnacji z dotychczasowych rozrywek.
                                Sprzedaż samochodu jest też pomysłem na zastrzyk gotówki, jeśli nie ma innego wyjścia.
                        • joanna_poz Re: Co dalej? 09.11.11, 13:46
                          > To zależy czy w ogóle da sie cokolwiek z rat płaconyh miesięcznie zmniejszyc.
                          > Lwią cześc moze stanowić sam kredyt na mieszkanie i te nieszczęsne czesne za s
                          > zkołę, które przypuszczam małe nie jest i tylko moze wzrosnąć. Z której strony
                          > nie patrzeć blada wyziera rzyć.

                          też się tego obawiam.
                          przy takim duzym poziomie wydatkow stalych najczesciej to są takie, ktorych w krotkim okresie czasu ni czorta nie da się zmniejszyć
              • agnieszka73s Re: Co dalej? 09.11.11, 13:54
                Troszkę poczytałam.
                Ja te 2500zł mam na wszystko, czyli rachunki, opłaty, na życie zostaje niecały tysiąc- zależy od miesiąca, jak jest rachunek za prąd to dużo mniej. Rodzina 4-ro osobowa, w tym dwójka dzieci 7 i 3,5 roku. Syn w pierwszej klasie, córka w przedszkolu.
                Nic już nie napiszę.
                • marzeka1 Re: Co dalej? 09.11.11, 14:34
                  Agnieszka, to niedużo , ale i tak jesteście w lepszej sytuacji niż Iva, bo raty różne nie pochłaniają aż 61% waszego budżetu.
                  • agni71 Re: Co dalej? 09.11.11, 20:50
                    marzeka1 napisała:

                    > Agnieszka, to niedużo , ale i tak jesteście w lepszej sytuacji niż Iva, bo raty
                    > różne nie pochłaniają aż 61% waszego budżetu.

                    ale bzdura! Agnieszce zostaje 1000 zł na zycie, a ivo 2500 zł, i Agnieszka ma lepiej?
                    • iva_07 Re: Co dalej? 09.11.11, 20:57
                      W tym miesiącu nie mam nawet na opłaty, nie mówiąc o życiu. I co, ja mam lepiej?
                      Teraz tak niestety będzie przez najbliższe kilka miesięcy. Skoro nie będzie mi wystarczało nawet na opłaty, to nie wiem, co zrobimy z resztą.
                      • marzeka1 Re: Co dalej? 09.11.11, 21:09
                        Ale nie będzie wystarczało, bo??? Mniejsza pensja cz utrata pracy?
                      • agni71 Re: Co dalej? 09.11.11, 22:14
                        iva_07 napisała:

                        > W tym miesiącu nie mam nawet na opłaty, nie mówiąc o życiu.

                        A wyżej pisałaś:

                        "Głównym problemem jest to, że mamy dość duże opłaty: miesięcznie wychodzi ok. 4 tys. zł. To dla nas, zwłaszcza teraz, dość wysoka kwota. Drugi problem to to, że na życie zostaje nam ok. 2,5 tys. zł."

                        Czyli co, w tym miesiącu wydaliście już ponad 2,5 tys.?
                    • f.l.y Re: Co dalej? 09.11.11, 21:15
                      Dziewczyny, radzicie Ivie na przykład, że może zrezygnować np z telewizji czy obniżyć abonament itp
                      to nie jest w praktyce wcale takie łatwe - umowy zazwyczaj podpisuje się 'promocyjne' na ok 1 rok lub 2 lata i za pakiet tv, internet i telefon jest taniej, niż za dwie usługi lub jedną

                      jeśli rozwiążesz umowę, to primo: zostajesz bez mediów i o ile bez tv można żyć, to bez telefonu i internetu (np szukając pracy lub dodatkowego zajęcia) to już się nie da
                      secundo: przy rozwiązaniu umowy trzeba dostawcy zapłacić za zerwaną 'promocję' - może to wyjść czasami drożej, niż dokończenie umowy na warunkach obecnych

                      wakacje kredytowe lub rozłożenie rat kredytu mieszkaniowego na dłuższy okres - to bajki

                      mam podobne obciążenie jak iva (4 tys m-cznie) sam kredyt mieszkaniowy 3-3,2 tys zależnie od kursu franka, a także czynsz 850 zł i prąd 150 (to, co musi być płacone)

                      tak się niefortunnie stało, że zostałam bez pracy (cały mój dział) bo zmieniło się szefostwo i zabrało 'moją' działkę do swojej drugiej firmy - ale nie to jest ważne

                      zostałam więc bez dochodów, a z dużym obciążeniem jak Iva - poszłam do banku na rozmowę o 1. wakacje kredytowe, 2. wydłużenie okresu spłaty kredytu np o 5-10 lat dłużej, co zmniejszyłoby ratę
                      zachęcona tym co piszą gazety, że banki idą na rękę osobom tracącym zdolności spłacania kredytów i co?
                      i to: wakacje kredytowe owszem, tylko 1 miesiąc ale jeśli nie masz opóźnień w spłatach, ponieważ ja miałam (brak pensji, czas na pożyczenie od znajomych) więc nie dostanę wakacji kredytowych
                      rozłożenie na więcej lat? niestety, nie dla mnie, bo jestem bezrobotna bez dochodów..
                      kółko się zamyka i dalej mam problem

                      więc po co się mówi, że można się z bankiem dogadać?

                      gdyby nie moi wspaniali przyjaciele, dzisiaj bank licytowałby moje mieszkanie - muszę je sprzedać, bo pożyczać od ludzi wiecznie nie będę, a oddać też muszę..
                      no cóż...
                      tak wyszło...

                      tutaj na forum bardzo często ocenia się forumowiczów lub zadaje pytania, jak mogli dopuścić do takiej sytuacji itp..
                      są różne sytuacje życiowe, w których czasami zadłużenie się kredytem mieszkaniowym jest jednym z lepszych wyjść a nigdy nie wiadomo, kiedy można stracić dobrze płatną pracę.. sad

                      • hellusia Re: Co dalej? 09.11.11, 21:29
                        iva_07 piszesz zbyt ogólnikowo
                        podaj jakieś konkrety co i ile, bo nikt nie będzie ci w stanie pomóc jeśli nie wiadomo w czym
                        • agpagp Re: Co dalej? 09.11.11, 21:33
                          dlatego ten cały wątek zaczyna mnie z lekka irytować bo każdy chce dobrze , chce coś podpowiedzieć a autorka przyjdzie coś półgębkiem napisze albo nic. to jakaś podpucha ma być?
                          • akacjax Re: Co dalej? 09.11.11, 21:57
                            Jeżeli w ciągu kilku dni nastąpiła taka drastyczna zmiana, to trzeba podjąć drastyczne decyzje. I w maturalnej klasie można zmienić szkołę na państwową...dobry uczeń da radę-a jakie doświadczenie na przyszłość. Dyskutować o odroczeniu innych płatności, może nawet zamienić mieszkanie na tańsze, skoro nie ma perspektywy na poprawę, albo...zmienić(szukać) pracy innej(albo dodatkowej).
                            Pomijam drobiazg, że może wątek-podpucha.
                            • hugo43 Re: Co dalej? 09.11.11, 22:07
                              moja sp.babcia mowila:najpierw hul pupa,puzniej stul pupa,troche w dosadniejszy sposob.takie jest zycie.zawsze gdzies sa granice mozliwosci.zawsze trzeba sie liczyc z tym,ze misterny plan moze sie zawalic,moze zdarzyc sie wypadek,niespodziewana utrata pracy itd.tylko gdzie jest granica podjecia ryzyka finansowego,jakie rezerwy trzeba najpierw zgromadzic,by moc zyc na jakims poziomie?
                      • troll_only Re: Co dalej? 09.11.11, 22:37
                        fly ale to forum ma rowniez przypominac ze oszczedzanie jest wazne bo kazde pieniadze mozna wydac i zarabiajac 2 tys i 20 tys tez. Takie historie powinny byc okazją zeby sie uczyc na błędach innych bo mniej boli.

                        Szczerze powiedziawszy to jednak myslę, ze autorka troche troluje bo naprawde nie wierze ze ludzie w srednim wieku (z jednym tylko dzieckiem) majac dosc duze dochody nie maja oszczednosci zeby przezyc chociaz pół roku bez pracy. A jesli nie maja oszczednosci to nie dosc ze siedza na wulkanie ( w postaci zaewne duzego kredytu mieszkaniowego) to na dodatek generują kolejne koszty stałe w postaci płatnej szkoły (prywatne licea nie są tanie a i w panstwowym jak ktos chce sie uczyc to moze to robic). A iva w jednym poscie pisze ze pokupiła kurtki i buty na zime ( a co z tymi z porzedniej?) a w nastenym ze nie ma na opłaty - no nie da sie tak, kobieta musi włączyc myślenie, bo moze byc jeszcze gorzej. Im szybcie zacznie myslec tym lepiej dla rodziny - iva zapomnij o zapraszaniu rodziny na swieta, oszczedzaj kazdy grosz.
                        • zuzanna56 Re: Co dalej? 10.11.11, 09:32
                          Autorko, może napisz coś więcej? Straciłaś pracę czy część dochodów?
                        • marzeka1 Re: Co dalej? 10.11.11, 11:05
                          Zgadzam się z tym, co pisze troll,całkowicie; ba- w kwestiach finansowych wolałam być zawsze bardziej pesymistycznie niż huuraa optymistycznie nastawiona i dla własnego spokoju zawsze musiałam część dochodów mieć odłożone.
                          Była swego czasu taka koszmarna reklama jakiegoś banku: piękne, duże mieszkanie, w nim piękna para, piękne meble i cały wystrój tego mieszkania- i każda rzecz z metką, na koniec wszystko to zliczone i okazuje się, że każda z tych rzeczy kupiona na kredyt, łącznie z mieszkaniem, to kredyt chyba na 110% I tak koszmarnie błoga mina tej pary. Dla mnie to jedna z głupszych reklam, ba- reklama szkodliwa, bo ludzie myślą "i ja tak mogę, czemu nie, należy mi się od życia".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka